Dodaj do ulubionych

OT/ Gdzie się byczycie?

30.07.22, 08:44
w te wakacje?
w domu?
nad Bałtykiem?
czy na bogato w Egipcie lub Turcji?

Wpadłem w konfuzję, po przeczytaniu dwóch artykułów.
Wg jednego ten rok będzie rekordowy dla Polaków pod względem wyjazdów wakacyjnych, wg drugiego Polacy ze względu na drożyznę, w wakacje masowo zostają w domach.
Obserwuj wątek
    • marekggg Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 08:54
      w domu. nie znosze upalow i tlumow. w brukseli jest w ciagu dnia okolo 25-27 stopni. w biurze pusto, nikt dupy nie zawraca. za 2 tygodnie przyjedzie szwagrowej 18-letni gowniak, wiec bedzie trzeba z nim polazic. to sie znowu najezdze.
    • trypel Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 09:05
      Byliśmy we Frulii. Tam we Włoszech nie było tak gorąco jak wtedy we Wrocławiu :)
      Na początku września Rumunia na moto. Ambitne plany a czy siły pozwolą to się okaże.
      Ale najważniejsze urlopy to dwa inne: dzisiaj babcia zabiera młodego na tydzień wiec mamy tydzień dla siebie, a potem zona zabiera młodego na tydzień nad morze więc mam tydzień spokoju. :)
      Wakacje marzeń normalnie
    • gzesiolek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 09:37
      Ja byłem 10dni pod Bodrum w Turcji, a kolejne już 5 w domu czyli Krakowie i okolicach... Ot walesalem się bez celu robiąc spacerkiem po 10-15km dziennie plus szukałem fajnych a ukrytych knajpek, pizzerii itp.
      Do tego książka/audiobook i nawet wypoczalem po urlopie z rodziną... Od poniedziałku wracam do pracy...
    • kanna13 Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 10:45
      Raczej zwyczajnie bo była typowa dla nas objazdówka tym razem pogranicze włosko-szwajcarskie od strony St.Moritz, Davos i wschodnia Szwajcaria (Bernina Express , lodowce), trochę nad Como w Bellagio.
      Przejechaliśmy sobie też przez Stelvio w ramach trasy widokowej w drodze powrotnej przez Innsbruck a potem Cesky Krumlow (rewelacja byliśmy pierwszy raz), Kudowa Zdrój jako kolejny przystanek. Wyszło nienerwowe 3 tys. km w 15 dni. Trochę na walizkach w hotelach ale to lubimy.
      Teraz zaraz to żona z córką i innymi żonami na kilka dni do Rzymu, potem też lecą tą samą grupą na weekend do Paryża i to mnie osobiście bardzo cieszy :-)
      A na wrzesień wymyśliliśmy sobie kierunek Dubrownik czyli pewnie jakiś tydzień objazdówki z tego wyjdzie.
      No i obowiązkowo jak co roku Krynica Morska musi jeszcze się zmieścić jakoś.
      • hukers Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 22:41
        kanna13 napisał:

        > Raczej zwyczajnie bo była typowa dla nas objazdówka tym razem pogranicze włosko
        > -szwajcarskie od strony St.Moritz, Davos i wschodnia Szwajcaria (Bernina Expres
        > s , lodowce), trochę nad Como w Bellagio.
        > Przejechaliśmy sobie też przez Stelvio w ramach trasy widokowej w drodze powrot
        > nej przez Innsbruck a potem Cesky Krumlow (rewelacja byliśmy pierwszy raz), Kud
        > owa Zdrój jako kolejny przystanek. Wyszło nienerwowe 3 tys. km w 15 dni. Trochę
        > na walizkach w hotelach ale to lubimy.
        > Teraz zaraz to żona z córką i innymi żonami na kilka dni do Rzymu, potem też le
        > cą tą samą grupą na weekend do Paryża i to mnie osobiście bardzo cieszy :-)
        > A na wrzesień wymyśliliśmy sobie kierunek Dubrownik czyli pewnie jakiś tydzień
        > objazdówki z tego wyjdzie.
        > No i obowiązkowo jak co roku Krynica Morska musi jeszcze się zmieścić jakoś.

        Wysłuchali państwo pierwszy odcinek z serii "Życie rentiera".
        Kolejne, niebawem.

        Czytała Krystyna Czubówna.
        • kanna13 Re: OT/ Gdzie się byczycie? 31.07.22, 17:22
          hukers napisał:

          >
          > Wysłuchali państwo pierwszy odcinek z serii "Życie rentiera".
          > Kolejne, niebawem.
          >

          Nie wiem skąd takie przypuszczenia ale czytając o wielkich zarobkach podawanych tutaj przez niektóre osoby idące w kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie to mnie zdecydowanie do nich daleko.
      • hukers Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 11:19
        stavros2002 napisał:

        > Na bogato to może być willa z mariną i jachtem do samodzielnej dyspozycji na K
        > orsyce, albo wypasiony bungalow w St. Barth's, a nie hotel dla ruskiej biedatur
        > ystyki masowej w Hurghadzie albo Bodrum
        >

        Sorry, przeoczyłem podwyżki w urzędach.
          • hukers Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 11:44
            stavros2002 napisał:

            > Ja też, a ile płacą w branży kurierskiej?
            >
            Chujowo, z trzy koła wyciągnę na rękę i z 5 stówek dorobię na paliwie. No i jeszcze Uber w weekendy w nocy. Ale ostatnio jakieś pijaczki mi ryja obili i na razie się na taksę nie wyrywam. Muszę sobie wcześniej wstawić zęby z przodu.
            Także ty w tym urzędzie to masz niebo, chlopie.
                  • hukers Re: OT/ Gdzie się byczycie? 31.07.22, 10:14
                    agusia.gerek napisała:

                    > Tak. Ty jesteś odpadzie.

                    E tam.
                    Nie ma nic niżej w hierarchi zawodowej niż urzędnik.
                    Zostanie urzędnikiem jest dla faceta nieudacznictwem sensu stricto.
                    Plus dla Marka, że on zdaje się ma jakieś kierownicze stanowisko, czyli powiedzmy, taki ambitniejszy zawodnik, bo zawiaduje nieudacznikami.
                    Ale koniec końców, urzędnik jest dla mnie, jak cieć dla Balcerka, "taki malutki".
                    • nousecomplaining Re: OT/ Gdzie się byczycie? 01.08.22, 20:52
                      > Nie ma nic niżej w hierarchi zawodowej niż urzędnik. Zostanie urzędnikiem jest dla faceta nieudacznictwem sensu stricto.
                      To nie było fajne. To było bardzo niefajne. Znam facetów, którzy pewnie według ciebie są udacznikami - sukcesy zawodowe w korporacjach albo własne dochodowe firmy, kasa się kręci i jest jej baaardzo dużo, a rodzinie porażka. Małe chujki często to są. Taka kategoryzacja to dla mnie chujnia.
                      • hukers Re: OT/ Gdzie się byczycie? 01.08.22, 22:25
                        nousecomplaining napisał(a):

                        > > Nie ma nic niżej w hierarchi zawodowej niż urzędnik. Zostanie urzędnikiem
                        > jest dla faceta nieudacznictwem sensu stricto.
                        > To nie było fajne. To było bardzo niefajne. Znam facetów, którzy pewnie według
                        > ciebie są udacznikami - sukcesy zawodowe w korporacjach albo własne dochodowe f
                        > irmy, kasa się kręci i jest jej baaardzo dużo, a rodzinie porażka. Małe chujki
                        > często to są. Taka kategoryzacja to dla mnie chujnia.

                        Żebyśmy się dobrze zrozumieli.
                        Ja generalnie do urzędników nic nie mam i ci których spotykam sporadycznie w US czy Zus są ok, natomiast pomysł aby zostać urzędnikiem rodzi się moim zdaniem w głowie mało ambitnej osoby. A ja lubię krew, pot i łzy i zapierdalanie od rana do nocy. Jakieś cele, wyzwania, rozwój, a praca urzędnika jest ostatnią pracą, która mi się z czymś takim kojarzy. Ot (jakby to napisał kolega Grzesiolek) przerzucanie papierów od 8.00 do 16.00, kawki i pogaduszki z innym urzędnikami. Kompletny brak ambicji.
                        A te chujki bogate biznesmeny, którym się nie układa życie rodzinne to też oczywiście występują, ale, uwaga, uwaga, występują również tacy, któryz mają firmy, dużo zarabiają i na życie rodzinne też nie narzekają.


                        • nousecomplaining Re: OT/ Gdzie się byczycie? 02.08.22, 12:15
                          > ale, uwaga, uwaga, występują również tacy, któryz mają firmy, dużo zarabiają i na życie rodzinne też nie narzekają
                          No jasne, mnie się po prostu takie arbitralne kategoryzacje nie podobają. I nieistotne jest, czy więcej jest chujków tu czy tam.
                      • only_the_godfather Re: OT/ Gdzie się byczycie? 02.08.22, 09:58
                        Widać, że kolega hukers posługuje się tylko stereotypami. Ja mam doświadczenia zarówno w pracy w korpo, urzędzie i na swoim. Najwięcej wbrew pozorom nauczyłem się w urzędzie, to urząd mnie wysyłał na szkolenia czy różne konferencje branżowe. To w urzędzie miałem jasną ścieżkę awansu. Jasne są tacy co całe życie przepracują na najniższym stanowisku, a są tacy jak np gzie po 5 latach pracy zostałem zastępcą kierownika działu, a zaczynałem w urzędzie od najniższego stanowiska czyli inspektora.
                        • trypel Re: OT/ Gdzie się byczycie? 02.08.22, 10:06
                          Moja mama przez ostatnie 15 lat swojego życia zawodowego była urzędnikiem. I to niestety takim którego spora część forumowiczów utopiła by w łyżce wody. Na szczęście zajmowała się dużymi firmami a nie small biznesem bo wstyd by mi było podawać nazwisko potem :)
                          I z całym szacunkiem do niej- jako pracoholiczka zorientowana na cel osiągnęła na swoim stanowisku maksimum co mogła biorąc pod uwagę że zaczęła w wieku 45 lat, jak słyszałem o tym co w urzedzie się działo, jak zachowywali się przełożeni, mobbing, wyznaczanie chorych celów, to żaden Januszex nie mógł się wtedy z tym równać.
                          Niestety szacunku do urzędów mi to nie zbudowało
                            • trypel Re: OT/ Gdzie się byczycie? 02.08.22, 10:23
                              Przepracowałem 22 lata w korporacjach (4) I takich patologii jak tam nie było.
                              Ale była kasa. Taka kasa ze mama ma w tej chwili ponad 5 tys emerytury a za ostatnie lata brała ponad 100 tys rocznie
                              Z drugiej strony mam koleżankę w urzedzie wojewódzkim która tam pracuje od studiów (25 lat kurwa w jednym miejscu) I jest szczęśliwa, zarabia akceptwoalnie ale za to atmosfera, luz, spokój, czas na zakupy i fryzjera, wycieczki służbowe po świecie
                              • only_the_godfather Re: OT/ Gdzie się byczycie? 02.08.22, 11:57
                                No widzisz a ja pracowałem w korporacji i nie wspominam tego najlepiej. Kasa nie była dużo lepsza niż w urzędzie za to było ciągłe kablowanie jeden na drugie. Chciałem dzień urlopu (jeden dzień), żeby jechać z żoną do lekarza to usłyszałem, czy nie mogę wizyty przełożyć. Jak byłeś za dobry i zrobiłeś swoją robotę szybciej to dostałeś opierdol że się w pracy nudzisz i nic nie robisz i nikogo nie interesowało, że swoje już zrobiłem i nie mam co robić bo inny dział ma opóźnienie.
                                • engine8t Re: OT/ Gdzie się byczycie? 04.08.22, 20:10
                                  Ciekawa wersje korporacji macie..... Ja sie przez 40 lat zycia i pracy w 10 z tak nie spotkalem.
                                  Jak chcialem dzien to czsami nawet nie mowilem albo wspomnialem ze "jutro pracuje z domu" , dwa czy 3 dni urlopy to mowilem - nie prosilem ani nie wypelnialem papierkow, szefowi ze mnie nie bedzie bo biore sobie pare dni wolnego... Zdarzali sie tacy co jak chcialem tydzien chcieli wypelnienia papierka.
                                  Jak mowilem mu ze chce poleciec do Polski na 3 tygodnie ale oficjalnie urlopy nie mam to mowil, "Wiesz urlop mozesz pozyczyc z przyszelgo roku ale kto by to robil..powiedz mi co musi byc zrobione jak cie nie bedzie, co mozesz zrobic a co moze poczekac,.Zabierz laptopa i sprawdz raz dziennie emaile - to sie bedzi liczylo ze pracujesz zdalnie. Daj mi numer telefonu i godziny w ktorych moge zadzwonic jak cos naglego wypadnie. Wypisz dokument na urlop i daj mi go - schowam do biurka i jak wrocisz to podrzemy bo roznie bywa... " To byla norma w branzy...podobbie jak zalatwianie spich osobistych spraw w godzinach pracy bo kazdy rozumila ze to koniecznosc. A jak juz nie bylo wyjscia to mowiles ze mm katar i zostaje w domu... Oczywscie zawse mowiono zeby sie tak do pracy nie pokzywc i czsami innych nie zarazac... Wszytko proktycznie na gebe bo u nas nie ma czegos takiego jak L4.
                              • qqbek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 02.08.22, 12:08
                                trypel napisał:

                                > Z drugiej strony mam koleżankę w urzedzie wojewódzkim która tam pracuje od stud
                                > iów (25 lat kurwa w jednym miejscu) I jest szczęśliwa, zarabia akceptwoalnie al
                                > e za to atmosfera, luz, spokój, czas na zakupy i fryzjera, wycieczki służbowe p
                                > o świecie

                                Mam kolegę w UW.
                                Pracuje tam z 15 lat już.

                                Wcześniej był (rzecz jasna dzięki rodzinnym koneksjom, które jednak nie przetrwały do kolejnych wojewodów) dyrektorem w jednej z podległych Wojewodzie jednostek.
                                Kasa była 3x taka, jak ma teraz, na podstawowym stanowisku - ale w trakcie urlopu zaangażowany politycznie (tak, zgadłeś - PiS) kolega z pracy (wicedyrektor) podłożył mu taką świnię, że mało się o prokuraturę nie oparła sprawa. Rzecz jasna załatwił sprawę tak, żeby po sobie żadnego dokumentu nie zostawić (wydał pracownikom polecenia służbowe "na gębę", a potem ich zaszantażował tak, żeby pod groźbą pójścia na zieloną trawkę na dwa lata przed emeryturą obciążyli urlopowanego kolegę odpowiedzialnością).

                                Znajomy z urlopu trafił wprost na kardiologię, ze stanem przedzawałowym (co jest niezłym "wyczynem", jak się jest ledwie po 30-tce).

                                Stwierdził, że pierdoli to, chce trochę pożyć jeszcze i poszedł za biurko.

                                To go spotkam w cukierni.
                                To w kawiarni.
                                To do mnie na ploty zajrzy (mam biuro nieopodal Urzędu Wojewódzkiego).
                                Wszystko w godzinach pracy ma się rozumieć.

                                Ma 2,5 czy 3 na rękę, ale ma też wyjebane na wszystko od A do Z.
                                Nawet się chwilę bał, jak te skurwysyny znów do władzy doszły (z dyrektorskiej posady wyleciał za Czarnka), że się to jego "Dolce Vita" skończy, ale nic z tych rzeczy - choć nawet sprzątaczka musi tam teraz mieć legitymację partyjną w kieszeni, to znajomego zostawili w spokoju (może i z tego powodu, że jego były zastępca i następca skończył dyrektorowanie z prawdziwymi i bardzo poważnymi zarzutami po kilku latach).
                                  • qqbek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 04.08.22, 22:38
                                    engine8t napisał:

                                    > Sercowiec i cukierni czy kawiarni? LOL

                                    W tej cukierni sprzedają też zwykłe pieczywo i sałatki, nawet te bezmięsne.
                                    Co do kawiarni - cóż, taki lajf.

                                    A co do pracy na podrzędnym stanowisku, nie pociągającym za sobą jakiejkolwiek odpowiedzialności - kolega miał szczęście na giełdzie (grał odkąd skończył 20 lat, a jest kilka lat starszy ode mnie) i ma dom koło naszego forumowego kolegi Brunera (dzielnica Szerokie), mieszkanie na wynajem i masę kasy w innych przedsięwzięciach - pracuje po to, żeby nie gnuśnieć w domu właściwie.
                        • hukers Re: OT/ Gdzie się byczycie? 03.08.22, 13:00
                          only_the_godfather napisał:

                          > Widać, że kolega hukers posługuje się tylko stereotypami. Ja mam doświadczenia
                          > zarówno w pracy w korpo, urzędzie i na swoim.

                          Jak masz takie doświadczenie to zapewne zgodzisz się ze mną, że bardziej klasyczna droga w wypadku tych trzech aktywności zawodowych, to urząd, korporacja, działalność, a nie odwrotnie. W tym zawiera się kwintesencja mojego wywodu.
                    • qqbek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 01.08.22, 21:03
                      hukers napisał:

                      > Ale koniec końców, urzędnik jest dla mnie, jak cieć dla Balcerka, "taki malutki
                      > ".

                      Ale większość ma siebie za "inkarnację cnót wszelakich".
                      Choć są chlubne wyjątki - byłem ostatnio w Urzędzie Wojewódzkim, pomóc jednemu Libańczykowi w tym i owym związanym z rejestracją firmy i zatrudnieniem ludzi... i spotkałem ludzkiego urzędnika. Do tego "pci żeńskiej" i całkiem niebrzydkiego. Kobita była gdzieś w moim wieku, więc zakładam, że nie ma szansy na to, że "świeżynka i jeszcze się nie wdrożyła", a naprawdę na tle tych wszystkich ku_ew płci obojga, co tylko poczuły odrobinę władzy i już chcą pokazać "jakie łone ważne" potraktowała gościa naprawdę po ludzku.

                      Bardzo, bardzo pozytywne zaskoczenie.
                      • only_the_godfather Re: OT/ Gdzie się byczycie? 02.08.22, 10:01
                        Z własnego doświadczenia w tej pracy powiem Ci tak, to sami ludzie którzy przychodzą do urzędu często powodują taką a nie inną postawę u urzędników. Jak przychodzisz i rozmawiasz jak człowiek to i urzędnik ci pomoże, ale jak przychodzisz o odrazu traktujesz z góry bo przecież ten urzędas siedzi za twoje podatki i pije tylko kawe to nic nie załatwiasz. Jak próbujesz wymusić jakaś decyzje to skutek zazwyczaj jest odwrotny. Oczywiście są też urzędnicy którzy poczuli trochę władzy i traktują każdego z góry. Generalnie według mnie ludzie idący do tej pracy powinni przechodzić badania psychologiczne.
      • gzesiolek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 15:58
        W tym roku Bodrum jest bardziej dla polskiej bieda turystyki niż ruskiej... Sam byłem zdziwiony...
        A i tak za 5* i tak z uwzględnieniem zniżek dla dzieci wyszło po 3500PLN na głowę za 10dni... Dla mnie to dużo, choć mi bywalec ciągle wypomina jak dużo zarabiam...
          • gzesiolek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 17:35
            No przecież pisałem, że sensowny dom to min. duża bańka, a w okolicach którymi byłem zainteresowany to nawet 1,5...
            Ok. 10-11k za metr... Spóźniłem się z lepiej płatną pracą i rozwiązaniem problemu kredytu w frankach... I mnie po prostu nie stać...
            Może jakimś cudem ceny wrócą do poziomu sprzed jakichś 3-4lat wtedy pomyślę... Ale tylko jakoś ze sprzedażą aktualnego mieszkania, bo znowu o kredyt będzie trudniej...
            No i zgryz mam jak temat rozwiązać z rodziną, bo jak żyjemy z żoną w praktycznej separacji, ot spełniamy obowiązki rodzicielskie i dbamy o córki i ich byt... ja mam mieszkanie (kupione przed slubem) i samochody (na działalność), a ona ponad 300k PLN oszczędności. Z punktu widzenia stricte związku powinniśmy się dawno rozstać, z punktu widzenia finansów obojga nas nie stać na nowe lokum tak by były dwa równorzędne mieszkania dla córek... Ot takie doczesne problemy... Jestem za tępy i zarabiam 2x za mało by je od tak rozwiązać...
            • nousecomplaining Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 18:36
              > No przecież pisałem, że sensowny dom to min. duża bańka
              Niestety teraz to fakt. Gadałem ostatnio z deweloperem, który w mojej okolicy pół roku temu zaczął budowę kilku małych domków, został na etapie fundamentów. Powiedział, że pierdoli i zostawia to na nie wiadomo jak długo, bo musiałby je sprzedawać po bańce żeby wyjść na swoje, a nikt mu tyle nie zapłaci.
              • hukers Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 22:47
                nousecomplaining napisał(a):


                > Niestety teraz to fakt. Gadałem ostatnio z deweloperem, który w mojej okolicy p
                > ół roku temu zaczął budowę kilku małych domków, został na etapie fundamentów. P
                > owiedział, że pierdoli i zostawia to na nie wiadomo jak długo, bo musiałby je s
                > przedawać po bańce żeby wyjść na swoje, a nikt mu tyle nie zapłaci.

                Tak samo było po 2008r.
                Domy na rynku pierwotnym, stały puste po parę lat.

                • qqbek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 23:29
                  hukers napisał:

                  > Tak samo było po 2008r.
                  > Domy na rynku pierwotnym, stały puste po parę lat.
                  >

                  Gadałem ze znajomym.
                  Pobudowali się pod Lublinem 4 lata temu, ale jakoś nie mieli serca wykańczać.
                  Dobudowali domek gościnny, podpiwniczenie, kurwa za same okna frontowe do salonu dali (i to po znajomości) 250 tysięcy (4 metry wysokości, ponad 15 rozpiętości).
                  A teraz stwierdzili, że bawi ich co innego, że obok (rzecz jasna prawem kaduka) pobudowano bloki i mają to w dupie.

                  Wystawili za 1,8 ale boją się, ze chwilę poczekają.
                  Dobrze, że budowa ich z 800 wyniosła, bo inaczej by umoczyli jak spora część branży.

                  Inna sprawa, że mają w Lublinie dom, na widok którego sam Mies van der Rohe by wyjął i zwalił konia... mają gust, materiały i pieniądze znaczy się.
    • wislok1 Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 17:44
      Ja mieszkam w Gornej Bawarii, o rzut beretem jest do Tyrolu, 2 godziny autem do Szwajcarii i 2 godziny autem do Wloch, do tego jest bilet za 9 euro i trzeba to wykorzystac i wykorzystuje.....

      Tydzien urlopu w PL, kilka krotkich wypadkow, np. Krakow....

      Co bedzie dalej, zobaczymy....
      • wislok1 Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 18:11
        W wolne dni wyjazdy turystyczne na 1 dzien, w PL z rodzina,
        dzieci pelnoletnie,
        syn jest teraz w Italii, wyjzad z rodzina zony kamperem,
        corka byla w czerwcu w Paryzu

        Nie ukrywam, ze trzeba miec na uwage KOSMICZNA inflacje i osczedzac....
    • jureek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 19:35
      Na początek jeszcze w maju po taniości tydzień w Kemer, w Turcji, a teraz siedzę w mojej wsi pod Opolem, na skraju Borów Stobrawskich. Wcześnie rano wsiadam na rower i jadę po pieczywo. Tak różnie - czasem tylko 20 km po tych borach, czasem 40. A jak się już w tej wsi dość wynudzę, to wsiadam do pociągu i wyskakuje na 2-3 dni do Pragi.
        • jureek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 31.07.22, 06:16
          hukers napisał:

          > jureek napisał:
          >
          > > Na początek jeszcze w maju po taniości tydzień w Kemer, w Turcji,
          >
          > Maj, nie maj, Turcja, czyli na bogato.

          360 euro za nas dwoje (żona i ja) - lot z Frankfurtu, transfer do i z hotelu i 7 dni all inclusive, to rzeczywiście było na bogato. Spotkaliśmy w hotelu parę z Wrocławia, też kupili ten wyjazd w niemieckim biurze, bo polskie chciały za ten sam hotel dwa razy tyle. A jak tu czytam, to jest to nawet więcej niż dwa razy.
          • gzesiolek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 31.07.22, 09:40
            Szukałem też czegoś z biur niemieckich na lipiec, było raptem max 400 EUR taniej za całą naszą czwórkę wg naszych oczekiwań (ok. 700EUR miast 800EUR/os) ... Za dokładanie lotów dojazdów i straconego i ew. ekstra kosztów i czasu uznałem, za taki sobie deal...
            Możliwe, że w maju było znacznie lepiej (Twoja cena z innej planety).
            Aha poznałem na miejscu w hotelu rodzinkę Polaków pracujących w Niemczech i korzystających z ichniejszego biura... To wg ich słów nawet 400EUR nie było mniej w tym konkretnie hotelu...
            Generalnie w lipcu praktycznie nie było last minute...
            Ostatni raz jak byłem w Turcji to rzeczywiście poznałem rodzinkę spod Legnicy co lecieli z niemieckiego biura last minute i wtedy mieli łącznie o prawie 40% taniej, dlatego pomny tych doświadczeń i uwag próbowałem coś znaleźć na mniej niż 2tyg przed i chyba miałem pecha,.albo dużo Turków z Niemiec wybrało się wtedy na wakacje...
    • qqbek Re: OT/ Gdzie się byczycie? 30.07.22, 21:34
      Polandia.
      Bo młody nie ma dowodu/paszportu, a młodej się skończył.

      Ślubna ma urlop za trochę ponad tydzień, więc się zrobi jakieś "last minute". Chcemy morze/góry, ale to oznacza jazdę w nocy z młodym, który źle znosi jeszcze podróże autem.

      Byliśmy trochę ponad tydzień na Roztoczu od rozdania świadectw u młodej po pierwszy tydzień lipca - byczo było, pustki, ceny znośne... gdyby nie to, że miałem antybiotyk i trochę roboty do podgonienia to wyjazd byłby zupełnie super.

      Co do artykułów - czytałem, że podobno średni czas rezerwacji wakacyjnej spadł z niespełna 6 noclegów, do trochę ponad 4, więc jest coś na rzeczy - jeździmy, jak już, to na krótkie, weekendowe wyjazdy.
          • engine8t Re: OT/ Gdzie się byczycie? 01.08.22, 20:09
            Wczoraj po poludniu jak zwykle wybralismy sie "poza miasto" i pytam zony gdzi chce jechac a ona zebym ja decidowal.. Jak zrobilem kilka skretow to ona "o juz wiem gdzie jedziemy - niech zgadne - do Laguna Beach - ogladac plazowa siatkowke - dziewczyn oczywiscie... Ok niech ci bedzie. Ty pokobicujesz , napatrzysz sie na te zgrabne spocone ciala a ja sobie pochodze po plazy " LOL .ruch na ulicach i ludzi jak mrowek. Wygada ze kto przyjezdza do Kaliforni to musi ta plaze w srodku miasta odwiedzic?..... A potem do osrodka all-inclusive na piwo drinka hamburgera z grila, whiskey, tequile etc..., I pare godzin wakacji odfajkowane.... Jakby te godziny podliczyc to by sie zebralo kilka tygodni w tym roku.
            Zycie a zwlaszcza byczenie sie jest ciezkie ale ktos to przeciez musi robic? :)
    • bolo2002 Re: OT/ Gdzie się byczycie? 31.07.22, 08:17
      Spędzam generalnie u siebie na działce. Ale w ramach poprawiania tężyzny fizycznej- powaliłem duże drzewo- bo kupić nie można a ogrzewam kominkiem. Teraz robota na 3 dni- trzeba pociąć, porąbać i posuszyć, bo zima idzie.
      Więc takie - przyjemne z pożytecznym. Zaoszczędziłem jakies 4000 zł ! Ale co bedzie za rok- to nie wiem, bo juz wszystkie brzozy i inne u siebie wyciąłem? W ramach relaksu-zbieram pomidory-czarne i zółte i są malownicze, kolorowe sałatki- coby nie opaść z sił i witaminy były!
    • marekggg Ale mam jeszcze plan B 31.07.22, 10:38
      hukers napisał:

      > w te wakacje?
      > w domu?
      > nad Bałtykiem?
      > czy na bogato w Egipcie lub Turcji?

      mam fiola na punkcie techniki oraz historii - niestety wszystkiego oprocz samochodow, wiec mnie interesuja rzeczy typu architektura, budowle, samoloty, pociagi, infrastruktura itp.
      i to wszystko niezaleznie od tego z jakiej epoki.

      a wiec pod koniec wrzesnia, poczatkiem pazdziernika sie umowilem z kumplem, ze przyjedzie i bedziemy zwiedzac:
      - wszystkie objekty wojskowe z WWi i WWII w okregu 1500 km (plan optymistyczny)
      - objekty wojskowe z czasow napoleona
      - kolej i infrastrukutre (mam znajomych co zarzadzaja infrastruktura)
      - sluzy wodne

      pozatym winiarnie we francji, zarcie typu ostrygi, i to inne owoce morza...

      mojim zdaniem - niezly plan.
      - co do pierwszego punktu, to atlantik-wall, west-wall, linia maginota
      - drugi punkt - miasta jak rockroi, lille, sedan (to akurat ma nieiwielwspolnego z napoleonem

      itp itd.

      • trypel Re: Ale mam jeszcze plan B 31.07.22, 10:47
        To jakbyś kiedyś jechal na południe to wpadaj w te okolice
        Gwarantuje ze tam turystów nie ma a jest co zobaczyc. A ponieważ ja tam nie zajdę do końca życia to opowiesz. :)
        Poza tym muzeum są jeszcze 2 twierdze obok
        • marekggg Re: Ale mam jeszcze plan B 31.07.22, 11:47
          w normandii juz bylem na "plazach" niektore nawet nie plaze, tylko troche piasku/kamieni i potem ze 30-40m w gore.
          w muzeum D-Day nie bylem, chociaz bylem na plazy tuz obok. To muzeum to bardziej dla kogos kto nie ma zielonego pojecia.
          gdzie juz bylem:
          - Dunkerque - nie ma co, jest jedno muzeum w ktorym akurat sa naprzyklad maszyny karabinowe Skoda ze sudetow czeskich
          - Omaha Beach
          - na kilku innych plazach
          - la coupolle
          - linia maginota - bunkier Hackenberg
          - Yepper/Ypres w belgii - miasteczko wokol ktorego pierwszy raz uzyto gazu musztardowego, jest brama, pod ktora o 20:00 koncert zalobny (nie wiem jak to nazwac po polsku)
          - itp itd...

          ale jest tego wiecej.
          na linii Zygfrida - jest tylko pare bunkrow dostepnych dla zwiedzajacych, reszta zamknieta.
          sa na granicy BE/DE te "zeby" przeciwpancerne, ale to tez trzeba sie troche nalazic.

          moze ten post jest troche niezakonczony, bo nie mam pojecia co dalej i co bedzie.


      • gzesiolek Re: Ale mam jeszcze plan B 31.07.22, 10:55
        Ambitny plan... Jak dla mnie to min. tydzień na sam Wał Atlantycki plus miejsca walk i muzea dot. D-Day... Linia Zygfryda, Maginota + forty i umocnienia Belgijskie, do tego muzea i miejsca upamiętniające walki 1939-1940 i 1944-1945 to jak chcesz zrobić to z sercem to kolejne min. 2 tygodnie... Ale ciekawa forma, niestety u mnie w rodzinie brak zainteresowania, a mi ciężko więcej niż kilka dni samemu w roku wygospodarować...
    • toreon Re: OT/ Gdzie się byczycie? 31.07.22, 20:17
      Byłem na festiwalu wibracji na Mazurach a teraz nad Bałtykiem - co tydzień inna miejscowość. Właśnie wróciłem z kajaków na Piaśnicy. Rybki, gofry i leniwe snucie się leśnymi ścieżkami, czyli to co typowy Polak lubi najbardziej.
      Powoli, bardzo powoli, po trzech latach przerwy zaczyna mi brakować zagranicznych pejzaży. Po cichu liczę, że już się uspokoją z tym burdelem, którego nazwy nie można głośno wymawiać i będzie można się gdzieś dalej ruszyć.
    • simon921 Re: OT/ Gdzie się byczycie? 31.07.22, 20:45
      A ja sobie jadę szlakiem Polski wschodniej, czyli Green Velo na rowerze. Dość nieśpiesznie, bo z 4 latkiem. Jest tu mega pusto, generalnie śpimy po agroturystykach. Niestety tylko tydzień, bo miesiąc przerwy w przedszkolu robi pewne problemy logistyczne.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka