Dodaj do ulubionych

Jak sprowadzałem auto z Włoch - mały poradnik

07.11.04, 23:08
Witam,
jak zdążyłem zauważyć, większość aut sprowadzanych do Polski pochodzi z
Niemiec, Belgii lub Holandii. Sporadycznie zdażają się pojazdy ze Skandynawi.
Prawie wcale nie ma natomiast aut z Włoch. Ze względu na rozległe kontakty w
tym kraju zdecydowałm się jednak zakupić samochód właśnie tam. Poniżej kilka
uwag na temat problemów, które pojawiły się podczas tego przedsięwzięcia. Nie
twierdzę, że mój sposób rozwiązania tych problemów jest jedyny i właściwy. Mi
się udało.

1. Po wybraniu mojego wymarzonego samochodu udałem sie z poprzednim
właścicielem do notariusza celem spisania umowy. Włoskie auta posiadają
dokument własności (Certificato di Prioprieta), w którym jest specjalne pole
na wpisanie umowy sprzedaży (Atto di Vendita). Notariusz wpisał tam moje dane
i cenę sprzedaży. Wpisał też mój włoski NIP (codice fiscale), nadany mi z
automatu. Ciekawostka: umowę sprzedaży podpisuje tylko osoba sprzedająca, na
dobrą sprawę wcale nie musiało mnie tam być. Opłaty: znaczki skarbowe za 11
EUR i taksa notarialna (nie wiem ile, bo zapłacił sprzedawca - znajomy, bo
notariusz był jego znajomym). Umowa ma formę aktu notarialnego, więc cena
sprzedaży jest nie do podważenia ;-). Na potwierdzony przez notariusza
certyfikat trzeba niestety poczekać kilka dni; być może można załatwić to
szybciej, mi się nie spieszyło...
Po zapłaceniu za auto dostałem do ręki dwa dokumenty: wspomniany wyżej
certyfikat własności i Carta di Circolazione (odpowiednik naszego dowodu
rejestracyjnego). Ponieważ we włoskim urzędzie komunikacji nie mogłem
załatwić tablic wywozowych (podobno nie ma tam takich) podjąłem decyzję o
podróży na włoskich numerach.
2. Ubezpieczenie auta. Tu pojawił sie problem: auto od kilku miesięcy nie
było używane, więc skończyło sie ubezpieczenie. Żeby ubezpieczyć auto, trzeba
mieć ważny przegląd techniczny, który też się niestety skończył. Pojechałem
więc tym nieubezpieczonym autem na stację diagnostyczną, gdzie po wykonaniu
testów, w dowodzie rejestracyjnym (str 11) przyklejono mi naklejkę z datą
badania, ważną 1 rok. Koszt badania (revisione) - 37 EUR. Potem z papierami
do ubezpieczyciela. Najkrótsze ubezpieczenie można kupić na 5 dni, ale
kosztuje całkiem sporo (80 - 100 EUR). Teraz zrobiłem mały przekręt: we
Włoszech można spokojnie przepisywać ubezpieczenie pomiędzy samochodami.
Znajomy więc na kilka dni "pożyczył" mi swoje ubezpieczenie. Po przyjeździe
do kraju od razu zrobiłem badanie techniczne, odstawiłem auto na parking i
odesłałem poleconym dokumenty ubezpieczenia. Znajomy przepisał z powrotem
polisę na swoje auto - wszystko bezpłatnie i chyba jak najzupełniej legalnie.
3. Podróż. Strasznie daleko - prawie 1700 km. Ale dałem radę w ciągu jednego
dnia. Koszt litra paliwa we Włoszech to około 1.2 EUR za litr. Troszkę taniej
można kupić przy supermarketach - ja tankowałem w Carrefour - 1.12 za litr.
Na niektórych stacjach jest selfservice - można zaoszczędzić kilka eurocentów
na litrze jeśli zatankuje się samemu. Ceny na autostradzie nieco niższe, niż
w miasteczkach. Za autostradę zapłaciłem około 30 EUR (odcinek Florencja -
Tarvisio). Austria - naklejka na szybę 7,60 EUR, litr paliwa na autostradzie
nieco ponad 1 EUR/litr. Jeśli ktoś ma duży bak, to opłaca sie zjechać z
autostrady i zatankować w jakims miasteczku - cena niższa o około 8 - 10
centów na litrze. Tankowałem bezołowiową 91, nie zauważyłem różnicy w mocy.
Czechy: naklejka na szybę 150 koron, litr paliwa coś kolo 27 koron (też 91),
tak samo jak w Austrii taniej w miasteczkach niz na autostradzie. Polska:
granicy czesko-polskiej w zasadzie nie zauważyłem, tylko czeski pogranicznik
wziął do ręki paszport, ale nawet go nie obejrzał.
4. Badanie techniczne w Polsce - 200 PLN i facet nawet nie podszedł do auta,
zapytał tylko o numer nadwozia i numer silnika. Ale robiłem przegląd we
Włoszech, więc się nie przejmowałem.
5. Urząd Celny w Warszawie. Potrzebne dokumenty: kopie dow. rej. i cert.
własności, kopia badania technicznego, wypełniony dokument AKC-U - deklaracja
uproszczona nabycia wewnątrzwspólnotowego, na której samemu trzeba wyliczyć
wartość akcyzy. W urzędzie Celnym były wywieszone tabele kursowe i dokładne
instrukcje jak to wszystko wypełnić, wszystko zajęło mi nie więcej niz pół
godziny. Od razu w banku wpłaciłem kwotę akcyzy. Z potwierdzeniem bankowym i
znaczkami skarbowymi za 11 PLN zgłosiłem się po tygodniu do UC i
odebrałem "Dokument potwierdzający zapłatę akcyzy na terytorium kraju od
samochodu osobowego w nabyciu wewnątrzwspólnotowym". Znowu zajęło mi to pół
godzinki - 3 osoby w kolejce. W międzyczasie oddałem do tłumacza przysięgłego
dowód rej. i cert. własności. Koszt przetłumaczenia w/w dokumentów: 183 PLN.
Uwaga: Tłumacz popełnił kilka błedów, między innymi źle przepisał numer
nadwozia - zawsze trzeba sprawdzić.
6. Urząd Skarbowy. Potrzebne dokumenty: Dokument potwierdzający zapłatę
akcyzy... otrzymany z UC (kopia), wypełniony dokument VAT-23 (Informacja o
wewnątrzwspólnotowym nabyciu środków transportu), wypełniony wniosek o
wydanie zaświadczenia potwierdzającego brak obowiązku uiszczenia VAT-u
(formularz VAT 24), kopia certyfikatu własności + kopia tłumaczenia, kopia
dowodu rejestracyjnego, kopia dowodu zapłaty haraczu w wysokości 150 zł na
konto US, znaczek skarbowy za 5 złotych. Całość zajęła 10 minut, łącznie z
wypełnieniem dokumentów i wycieczką po znaczki skarbowe. Papiery gotowe do
odbioru po dwóch dniach.
7. Urząd komunikacji. W porównaniu z poprzednimi urzędami, tu juz nie było
miło. Okazało się, że podczas badania technicznego diagnosta źle wpisał numer
nadwozia - zamiast cyfry "0" wpisał literę"O". Różnica niewielka, ale jednak.
Konieczna była ponowana wizyta w stacji kontroli. Rozumiem, że w papierach
musi byc porządek, ale forma poinformowania petenta o błedzie w dokumentach
pozostawia wiele do życzenia. Urzędniczka oddała mi papiery mówiąc po
prostu "Do widzenia". Następnego dnia już bez problemu złożyłem wszystkie
papiery: dokument VAT-25, zaświadczenie o zapłacie akcyzy, dowód
rejestracyjny + tłumaczenie, certyfikat własności + tłumaczenie, wypełniony
wniosek o rejestrację pojazdu, badanie techniczne pojazdu. Nie chciało mi się
stać w kolejce, więc wybrałem opcję "złóż papiery w pokoju nr 11 i czekaj na
telefon", zobaczymy, ile będę czekał.... W sumie w wydziale Komunikacji
spędziłem pół godziny, nie licząc czasu straconego poprzedniego dnia.
7a. Nie mogłem się doczekać na telefon (minęło już cztery dni), więc polazłem
sprzwdzić. Chyba miałem fart, bo jak wszedłem do pokoju nr 11, urzędniczka
właśnie przeglądała moje papiery. Musiałem więc troszkę poczekać (ok 30
minut). W międzyczasie miła pani poprosiła mnie o uregulowanie płatności: 501
PLN z kartę pojazdu, 127 PLN za tablice i 49 PLN za naklejki, dowód itp.
Dodatkowo 7,50 PLN za znaczki skarbowe. Po chwili wyszedłem z urzędu z
kompletem dokumentów i tablicami rejestracyjnymi. Za miesiąc mam sie zgłosić
po twardy dowód. Zostałem także poinformowany o konieczności ubezpieczenia
auta. Dzisiaj było bardzo milo i przyjemnie, może poprzednio trafiłem na zły
dzień...?
8. Ubezpieczenie
Upsssss..., zabolało, wiedziałem, że samochody służbowe muszą mieć jakąś
wadę, właśnie się ujawniła. Dla ubezpieczyciela nie ma najmniejszego
znaczenia, że od 8 lat jeżdzę bezwypadkowo służbowym autem. Zaczynam właśnie
kolekcjonowanie zniżek od samego początku, czyli od stawki 100%. Mała uwaga:
jeśli chodzi o ubezpieczenie OC, właściwie możemy zawrzeć je w każdym
towarzystwie ubezpieczeniowym, kierując się jedynie ceną. Problem pojawia się
w momencie próby wykupienia polisy AC, większość towarzystw po informacji o
pochodzeniu auta odmawiała wydania polisy. Towarzystwo, z którego usług
zdecydowałem się skorzystać, przed wydaniem polisy zmusiło mnie do wizyty u
rzeczozawcy, który za drobną opłatą (!!!) 200 PLN wycenił mi au
Obserwuj wątek
    • proszek01 Jak sprowadzałem auto - ciąg dalszy 07.11.04, 23:12
      Coś kawałek ucięło...

      8. Ubezpieczenie
      Upsssss..., zabolało, wiedziałem, że samochody służbowe muszą mieć jakąś wadę,
      właśnie się ujawniła. Dla ubezpieczyciela nie ma najmniejszego znaczenia, że od
      8 lat jeżdzę bezwypadkowo służbowym autem. Zaczynam właśnie kolekcjonowanie
      zniżek od samego początku, czyli od stawki 100%. Mała uwaga: jeśli chodzi o
      ubezpieczenie OC, właściwie możemy zawrzeć je w każdym towarzystwie
      ubezpieczeniowym, kierując się jedynie ceną. Problem pojawia się w momencie
      próby wykupienia polisy AC, większość towarzystw po informacji o pochodzeniu
      auta odmawiała wydania polisy. Towarzystwo, z którego usług zdecydowałem się
      skorzystać, przed wydaniem polisy zmusiło mnie do wizyty u rzeczozawcy, który
      za drobną opłatą (!!!) 200 PLN wycenił mi auto. Dopiero na podstawie jego
      opinii udało mi się wykupić ubezpieczenie AC.
      9. Wizyta u mechanika
      Ponieważ nie za bardzo znam sie na samochodach pojechałem do mechanika. Znowu
      zabolało... Wymiana rozrządu (podobno nie był w najlepszym stanie), wymiana
      oleju i jeszcze paru drobiazgów wyciągnęło 1400 PLN. Ale teraz mam podobno
      spokój na 30 tys.
      10. Pierwsza jazda
      Suuuuupeeeer!!!!!
      10. Wyrejestowanie auta
      Jutro zapakuję stare tablice w paczkę i odeślę do właściciela, niech się teraz
      on martwi, w końcu to w jego interesie jest, aby wyrejestrować auto. Chyba też
      będę musiał odesłać Certificato di Proprieta, może jednak nie odeślę... Może
      się zniszczy w pralce... Dowód rejestracyjny zabrali mi już w Wydziale
      Komunikacji, mają sami odesłać do Włoch...


      Trochę się napisałem, ale może się to komuś przyda.....
      Na zakończenie dodam, że wcale nie było tak strasznie, koszt całej zabawy
      łącznie z serwisem, oponami zimowymi itp. był niższy o 4 - 5 tys od cen
      transakcyjnych na tego typu auto, mam pewność, że nie było ono skłdane z
      trzech, a przebieg na liczniku jest rzeczywisty. Na razie jestem zadowolony.
      Dziekuję wszystkim, którzy swoimi postami na tym forum pomogli mi podjąć
      decyzję o zakupie "złoma" z importu.

      Pozdrawiam serdecznie
      • mejson.e Wyważanie otwrtych drzwi 08.11.04, 12:24
        Fajny tekst, naprawdę!

        Myślę, ze wiele osób po przeczytaniu nie będzie musiała wyważać otwartych drzwi,
        bo pewne informacje są już tu dostępne.
        Ale czy zachęci to wielu do sprowadzenia samochodu?

        Odważnym pewnie pomoże podjąć decyzję a strachliwych wystraszy ta lista
        dokumentów, które trzeba obrobić przy takiej operacji.

        Ale jeśli nie jest się handlarzem samochodów, to taka operacja pojawia się raz
        na parę lat, wtedy podjęty wysiłek wynagrodzą te zaoszczędzone tysiące w
        kieszeni i pewność jakości posiadanego auta.

        Pozdrawiam,

        Mejson
        • Gość: literka m Re: Wyważanie otwrtych drzwi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 14:40
          1) zalezy od Urz Skarbowy, jedne chca zaswiadczenia z UC o zaplaconej akcyzie,
          inne twierdza, ze to nie ich sprawa (w moim US tak mi pani powiedziala)
          2) jedne urz komunikacyjne chca tlumaczenia niemieckiego Briefu innym jest to
          niepotrzebne
          3) niektore UC egzekwuja kare za przekroczenie 5 dniowego terminu (liczonego
          miedzy data kupna na umowie i zgloszeniem sie w UC) inne maja to gdzies.

          ogolnie burdel i nie zdziw sie, jak pani w ktoryms urzedzie zazyczy sobie
          dokumentu ktorego inni nie potrzebowali

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka