Gość: 9ton
IP: *.wil.pk.edu.pl
10.11.04, 11:14
wczoraj śmignąłem do warszawki samochodem - trauma. myślałem, że w krakowie
mamy korki, ale to co zobaczyłem w stolicy przerosło moje najgorsze
kosznmary. najpierw stałem sobie 45 min w raszynie - sznur samochodów
(niektóre jeździły nawet poboczem i chodnikiem), później godzinka na
puławskiej. do strasznych korków docodzi FATALNA nawierzchnia ulic i kierowcy
autobusów ruszający z zatok bez patrzenia w lusterko. traume pogłębili
kierowcy, zmieniający pasy ruchu szybciej niż światło (wiem, bo
kierunkowskazy zapaliły się dopiero po skończeniu manewru)
jak tam żyją normalni??
trzymajcie się!