Gość: Scarlet Spider
IP: *.client.comcast.net
28.11.04, 00:21
Pierwszy wypadek w ktorym ktos zostal potracony. Sux.
Jechalem do domu, i przed skrzyzowaniem na lewym pasie (nie moim) lezal
karton, a z na przeciwka jechal jakis samochod. Pomyslalem ze nie ma mowy
zeby go ominal po swojej stronie(lewej) wiec zjechal jak najbardziej moglem
do prawej, prawie na kraweznik i przychamowalem. Mogl zjechac na srodek i
przejechac ale nie. Patrzylem jak jedzie proscuitko na ten karton (wtedy juz
wiedzialem ze to nie karton). Swiatla mial/a ustawione tak ze bily prosto
przed samochodem, wiec mysle ze nie widzial/a co jest przed nim. Potem to
tylko widzialem jak tego jasnoniebieskiego Civic'a podbija w gore. Nie nie
jechal szybko ale i tak niezle poszedl w gore. Jak juz to cos minelo opone
uslyszalem krzyk, jakis skowyt. Myslalem ze to pies. Ten civic przejechal
kompletnie po niej.
Jestem ciekawy czy ten kierowca bedzie siedziec. Ta kobieta lezala, moze byla
pijana. Ulica jest ruchliwa, godzina 1600.