warzaw_bike_killerz
02.12.04, 22:34
Wiec do dzis myslalem, ze juz wiekszosc glupot drogowych widzialem na wlasne
oczy, a reszte przeczytalem tu na forum. Okazalo sie, ze mialem mylne zdanie
o kierowcach.
Z Warszawy do Wolomina jedzie sie przez Zabki ulica Lodygowa (znawcy tematu
beda wiedziec) Na Lodygowej jest przejazd kolejowy z "pol" szlabanami
sygnalizacja i jest on automatyczny.
Godzina 19.30 Przede mna Renault Clio, zapalaja sie swiatelka sygnalizacji
(predkosc jakies 40 km/h. Hamuje ja, hamuje przed mna Clio... ale zatrzymuje
sie ZA szlabanem. Sygnalizacja mryga - Clio stoi. Szlaban sie zamyka (po 15-
20 sekundach), kierowca Clio chocby chcial moglby przejechac (szlaban jest
tylko do osi jezdni - po drugiej stronie nic nie blokuje przejazdu). Clio
podjezdza z 10 cm do przodu, zeby szlaban nie uszkodzil mu dachu.. i stoi!!!
Mowie do zony, szkoda ze nie mam aparatu.. nagroda word press foto
gwarantowana.. zona wyciaga telefon , zaczyna przejezdzac pociag i probuje
robic zdjecie Clio stojacego miedzy zamknietym szlabanem a przejezdzajacym
pociagiem (z mojej perspektywy dziwilem sie, ze pociag sie nie otarl)
Niestety wyczerpana pamiec telefonu nie uchwycila tego fenomenu drogowej
fantazji.