Dodaj do ulubionych

Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by zni...

    • Gość: coolman Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 00:56
      ktos tu napisal ze najlepszy samochod to model -sluzbowy i akurat kupilem taki
      za pol ceny z przebiegiem 170 tys.km (benzyna), serwisowany chyba(ma wpisy w
      ksiazce), katowany, po stluczkach ale odmalowany, itd. No i jezdze nim
      juz 6 lat,nic sie nie dzieje,zlotowki nie dokladam,lakier blysk,spadek wartosci
      w tym wypadku nie dziala, Raz mialem nawet kupca ale jak powiedzialem ze ma 300
      tys. km przebiegu to zrezygnowal.Nawet jesli bede sprzedawal to trzeba cofnac
      licznik bo glupi ludzie z oryginalnym przebiegiem nie kupią i oszukuja samych
      siebie kupując zludzenia.A ten samochod to camry "93 ale nie myslcie ze jezdzil
      nią jakis prezes czy dyrektor- to byla "qrwa" objazdowa w firmie,kazdy kto
      chcial to jechal.Mnie to nie przeszkadzalo bo to nie zona a po tylu latach
      czuje jakbym mial ją od nowosci. A co do tych rad.....Tylko nie gazujcie
      zimnego auta na wolnych obrotach,a biegi trzeba wyczuc,kazdy bieg ma gorna i
      dolna granice predkosci a na kaluze i tak nic nie poradzimy,oba samce-nie da
      rady! POZDROWIENIA!
      • Gość: NEC Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: *.dsbratniak.pw.edu.pl 16.12.04, 01:52
        A ja jeżdże ostatnio dośc rzadko (5 dni w miesiącu), bo nie mam jeszcze swojego
        samochodu i nie jest on mi aż tak potrzebny (studiuję), tym bardziej że w dużym
        mieście (Warszawa) często lepiej wychodzi sie na transporcie publicznym. Ale
        jak wsiąde w ojca samochód (VW TDI) to czekam spokojnie aż temp. odpowiednią
        złapię, jeżdże przy nie większej prędkości niż 2000 obr/min, a potem to ciagne
        już go zdrowo do 4000 obr/min na każdym biegu. Czasami aż żal mi samochodu, ale
        jak można nie wcisnąc po długim okresie rozstania z samochodem, czasami
        puszczają wodze fantazji i można się przejechać... Pozdrawiam

    • viking2 Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z 16.12.04, 03:51
      No dobrze, a co z automatem? Jezdze Toyota Camry, V6 silnik, 5-biegowy automat i
      silnik jest wolnoobrotowy. W jezdzie po miescie nie widzial jeszcze 3000 rpm, bo
      dzieki przelozeniom przy tych obrotach to juz jest 140 kmh na szosie - w miescie
      jednak nie bardzo sa warunki do tej szybkosci. Ze stojacego startu przy jakichs
      1800 rpm wskakuje dwojka, potem okolo 2000-2200 trojka i tak dalej. A nawet i na
      szosie nie zawsze jest jak przegnac silnik do gornych obrotow (5600 max), bo to
      jus bedzie okolo 200 kmh.
      • Gość: andrzejmat Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: *.aster.pl 16.12.04, 14:21
        viking2 napisał:


        No dobrze, a co z automatem? Jezdze Toyota Camry, V6 silnik, 5-biegowy automat
        > i
        > silnik jest wolnoobrotowy. W jezdzie po miescie nie widzial jeszcze 3000 rpm,
        b
        > o


        No więc ze stojącego startu naciśnij gaz do podłogi i tak trzymaj. I
        zobacz,kedy będą zmieniane biegi w tej "wolnoobrotowej" Camry!

        Właśnie zobaczysz wtedy, jak takie Twoje zachowanie interpretuje automat. A
        wiesz, co to jest "kick down"?

        Pozdr.
        A.
        • viking2 Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z 18.12.04, 04:14
          Tak, wiem co to jest "kickdown" (jak bardzo chcesz, to mozemy cala te dyskusje
          odbyc po angielsku albo po francusku) - a Ty "naciskasz do podlogi" w
          standardzie? Ze stojacego startu? To jak czesto zmieniasz opony, raz na tydzien?
          Nie za rzadko?...
          Automatyczne skrzynie biegow sa projektowane na optymalne warunki jazdy, z
          tolerancja na warunki ekstremalne - z definicji zdarzajace sie od czasu do
          czasu. Jesli z warunkow ekstremalnych uczynisz codzienna norme, to musze Cie
          zmartwic - zaden samochod (ani tez zaden inny przedmiot skomplikowany bardziej
          niz sztamajza) nie posluzy Ci zbyt dlugo...
          • Gość: andrzejmat Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: *.aster.pl 20.12.04, 22:12
            viking2 napisał:

            > Tak, wiem co to jest "kickdown" (jak bardzo chcesz, to mozemy cala te dyskusje
            > odbyc po angielsku albo po francusku) - a Ty "naciskasz do podlogi" w
            > standardzie? Ze stojacego startu? To jak czesto zmieniasz opony, raz na
            tydzien
            > ?
            > Nie za rzadko?...
            > Automatyczne skrzynie biegow sa projektowane na optymalne warunki jazdy, z
            > tolerancja na warunki ekstremalne - z definicji zdarzajace sie od czasu do
            > czasu. Jesli z warunkow ekstremalnych uczynisz codzienna norme, to musze Cie
            > zmartwic - zaden samochod (ani tez zaden inny przedmiot skomplikowany bardziej
            > niz sztamajza) nie posluzy Ci zbyt dlugo...


            A.: Ależ ja się z Tobą zgadzam w sprawie częstości używania "kick down". Po
            angielsku możemy, ale po cholerę? Francuski ni w ząb..
            A chodzi mi tylko o to , że tak jak automat nie używa piątego biegu przy 2000
            obr i pełnym gazie, tak i cywilizowny techniczne kierowca nie uzywa przy
            manualu pełnego gazu przy 2000 obr... i tylko tyle. Na codzień nie używa też do
            startu spod swiateł 5000 obr i poslizgu sprzęgła albo wręcz nie strzela
            sprzęgłem w tych warunkch aby "oszczędzic" sprzęgło kosztem opon. Tego nas uczy
            prymitywny przecie automat - i tu właśnie chciałem przyznać Ci rację - a mnie
            obsobaczasz...

            Pozdrowienia
            A.
            • viking2 Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z 12.01.05, 03:49
              No to kajam sie wsciekle - za zwloke ("bawilem u wod", jak to sie kiedys
              mawialo, a tak naprawde to wyskoczylem na maly wyjazd) i za obsobaczanie - wcale
              nie mialem zamiaru.
              Co do automatu, to - jak wszystkie urzadzenia mniej lub bardziej zaprogramowane
              do reagowania na zewnetrzne warunki (czyli predkosc obrotowa walu w tym wypadku)
              - ten interes jest zaprogramowany na optymalne warunki pracy i dlatego unika sie
              malych "wpadek". Z pewnoscia zdarzylo Ci sie (bo mnie wielokrotnie, przez cwierc
              wieku jezdzenia) pojechac na standardzie troche za szybko na niskim biegu - np.
              wyprzedzales i nagle zrobilo sie ciut, ciut za ciasno, wiec przycisnales, albo
              tez troche za wolno na wyzszym biegu (to wzniesienie wygladalo tak lagodnie...).
              A automat sam na to reaguje i "nie pozwala" kierowcy jechac za szybko na niskim
              lub za wolno na wysokim biegu, bo po prostu zmienia przelozenie.
              No, i w ruchu miejskim - moze jeszcze nie w Warszawie, ale juz w takim, na
              przyklad Paryzu - automat jest nieoceniony. Alternatywa jest upierdliwa
              gimnastyka z hamulcem, sprzeglem i biegami, kiedy ruch posuwa sie zolwim tempem.
              Pewien moj znajomy stwierdzil, ze do namachania sie rekami i nogami wystarczy
              pojsc na aerobik, a nie wsiadac do samochodu. Nie wspominajac juz tortur, ktorym
              poddana jest tarcza sprzegla na byle rondzie.
              Pozdrawiam
      • Gość: Maza Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: ntsb.d* / *.mofnet.gov.pl 16.12.04, 08:41
        Zgadzam się ! Jestem kierowcą dopiero od 5 lat , ale wydaje mi się ,że nie
        popełniam błędów opisanych w artykule. Kiedy chodziłam na kurs prawa jazdy
        pytałam o budpowę silnika i o różnego typu porady dotyczące ekonomicznej
        jazdy.Byłam zbywana ironicznym uśmiechem i odpowiedzią ,że dobrze będzie jeżeli
        zapamiętam gdzie się wlewa paliwo ( dodam ,że jestem blondynką ha ha ha ). Cóż,
        kupiłam odpowiednie poradniki i w tej chwili na temat budowy samochodu ( nie
        tylko silnika) wiem więcej niż moi koledzy ( ekonomiści).Nie chodzi o to by
        znać się na wszystkim. Kupując telewizor czy pralkę nie musimy znać jej
        budowy ,ale powinniśmy umieć odpowiednio eksploatować aby długo nam
        służyły.Dziękuję wszystkim ,którzy życzliwie odnoszą się do osób pytających ,
        dla niektórych jedno jest jasne dla innych nie. Pozdrawiam
    • tufda Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z 16.12.04, 09:51
      Jeżdżę do pracy samochodzkiem mężusia. Wiele razy mnie wkurzały jego
      nasłuchiwania co do każdego piśnięcia w samocodzie (jak juz miał okazję nim
      pojeździć). O co mu chodzi? Co jest nie tak? Przecież autko jeździ i to nawet
      całkiem żwawo. Teraz już wiem. Ten artykuł jest świetny. Zrozumiały nawet dla
      mnie (blondynka;)). A jeśli dla kogoś cynizm nie jest językiem obcym, może się
      nawet trochę pośmiać. Najważniejsze, żeby przy następnym uruchamianiu silnika
      coś z tych informacji pozostało w głowie (nawet farbowanej na bląd).
      Autorowi b.dzieuję.
      • Gość: piotr_a Re: Wszystko OK tylko punkt 2 to chyba nieprawda. IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 16.12.04, 10:23
        Masz racje - mocno naciagane. W wypadku pojazdow gaznikowych bez komputera to
        moze jeszcze troche prawdziwe, ale nowoczesne silniki maja komupter ktory
        steruje wtryskiem i nie da sie przyspieszyc "szkodliwie" dla silnika.

        "Góra 2000 obrotów i następny, i następny..." - dla diesla to calkiem wysokie
        obroty, dla benzyny do spokojenj jazdy tez...

        "A jeśli chcemy nagle przyspieszyć? Nie redukujemy! Po prostu mocniej wciśnijmy
        gaz. To nic, że z setki koni pracuje najwyżej 30." - rozumiem ze Autor chce
        abysmy wszyscy non stop wykozystywali maksymalna moc silnia :-). Do poruszania
        sie 1 tonowym pojazdem wystarczu ok. 10 KM mocy. Reszta koni jest potrzebna
        tylko przy b.dynamicznym przyspieszaniu i przy predkosciach maksymalnych.

        "..i my byśmy jęczeli, gdyby kazali nam jechać pod górę rowerem na najszybszej
        przerzutce..." - no i na opisie takiego pojazdu powienien Autor poprzestac,
        zamiast wypisywac farmazony.

        Dla zaintersowanych tym jak ekologicznie poruszac sie samochodem polecam
        ponizszy link: www.ecodrive.org/

        pzdr
        piotr_a
      • dut Re: 2600 to zbytnie uogólnienie! 28.11.05, 16:28
        Witam!
        Dziś miałem okazję zastosować radę polonus'a z Lyonu i o to, co się wydarzyło:

        1. jedynka – 2600 obrotów wrzucam dwójkę = szarpnęło silnikiem,
        2. dwójka – 2600 obrotów wrzucam trójkę = szarpnęło silnikiem,
        3. trójka – 2600 obrotów wrzucam czwórkę = szarpnęło silnikiem…

        …jeżdżę Leon’em 1.9 TDi 110KM, maksymalny moment obrotowy 1900, przy zmianie
        biegów w okolicach 2000 – 2200 nie mam takich objawów jak przy wspomnianych
        2600. Przykładowo, żeby nie szarpnęło silnikiem (lub jak kto woli przydusiło,
        przyhamowało...) jadąc na dwójce przy 2600 mogę spokojnie wrzucić czwórkę. Może
        jednak coś źle robię lub rozumuję? Dodam, że sprzęgło po za jedynką odejmuję z
        normalną prędkością nie za szybko i nie za wolno.
        Pozdrawiam:>


    • Gość: Paweł Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: 195.150.233.* 16.12.04, 11:44
      Hej Jeżdżę skodą 105:) Ciekawe czy ktoś jeszcze słyszał o takim aucie...
      niedawno był remont silnika - złożyło się na to 1)pewnie poprezedni właściciel
      2) ifakt że nikt nie zauwazył ze termostat w chłodnicy nie działa ąż silnik
      zaczął się gotowąc i wyciekło borygo...:)
      Ale co do artykułu to dużo racji... tylko jak tu nie redukować przy wyprzedzaniu
      , gdy skodzina aby się zabrać potrzebuje dużo czasu di namysłu:) to zrzut na
      niższy i piłujemy:)
      Co do krawężników to lubie patrzeć jak super nowoczesne autka stoją zaparkowane
      po same koła a spoiler i różnego typu atrapy nie mówiąc o podwoziu zostawiają
      rysy na chodnikach
      Co do dziur to w POlsce w miastach (poza nimi też) nie da się wychamować przed
      dziurą, bo w zasadzie musielibyśmy jeździć 20km/h a próba ominięcia sprowadza
      się do wjechania do innej

      Pozdrawiam właścicili czy uzytkowników (skodzinka należy do ojca:) aut typu
      poldek, maluch skoda fiat125 - jak to ruskie mawiały gniotsja nie łamiotsja :)
    • Gość: polonus z Lyonu Antyporadnik BIEGI ZMIENIAC PRZY 2600MINIMUM!!!!! IP: *.adsl.proxad.net 16.12.04, 11:45
      Mam 2 samochody :FORD SCORPIO 2.5DIESEL GLD i RENAULT ESPACE ALIZE 2.1
      TURBODIESEL.
      Calkowicie zgadzam sie z radami autora artykulu z wyjatkiem jednego.Goraco
      wszystkim doradzam rozpedzac samochod na kazdym biegu do conajmniej
      2600obrotow/minute.Odpowiada to predkosciom na poszczegolnych biegach:
      Jedynka- 25 km/godz
      Dwojka-45 km/gode
      Trojka-65 km/godz
      Czworka-85 km/godz
      Przy tych obrotach silnik jeszcze nie wyje a samochod lepiej i szybciej znosi
      faze rozpedzania.Dynamika samochodu jest bardziej elastyczna,niz wolowate
      zmiany biegow do 2000obr/min.Co do reszty trzymac tak jak radzi Wam
      autor.Uklony.
    • Gość: Kobietka Blondynka się pyta IP: *.spl.sas.com / 213.241.42.* 16.12.04, 11:54
      Uprzedzam napuszonych, że jak mają głupie komentarze do na bambus.
      Gadam z kumplami o różnych wozach, kupiłam niedawno Honde Civic 1.4, 16 90 KM.
      Ma 8 lat. Ilu facetów nie pytałam każdy miał inna opinię na temat tego na jakim
      biegu przy jakiej prędkosci jeździć żeby mułowato nie było, a nie palić za dużo
      benzyny. Chciałabym usłyszeć to od użytkowników wozów tej marki. Zaznaczam ze
      nie lubię rajdowej jazdy, powyżej 140 sie denerwuje. Chodzi mi raczej o jazde
      miejska. To co mi powiecie drodzy mężczyźni?
      • Gość: zawiasa Re: Blondynka się pyta IP: *.238.121.116.adsl.inetia.pl 16.12.04, 12:20
        Dla każdego samochodu obroty właściwe do zmiany biegow bedą inne. W mojej
        opinii (przejechałem już setki tysięcy kilometrów różnymi samochodami) obroty
        rzędu 2000/min są właściwe do spokojene jazdy na równym terenie. Przy obrotach
        1500-1600 redukuję na niższy bieg, a przy 2100-2200 wrzucam wyższy. Mazda którą
        aktualnie jeżdżę ma na liczniku 210.000 i zakładam, że do 250.000 - 300.000
        dalej nic nie będę przy niej robił(z wyjątkiem zmiany olejów i filtrów)
      • Gość: k Re: Blondynka się pyta IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.12.04, 23:06
        Zgodnie z instrukcją obsługi dla Hondy zalecany przedział obrotów to 2000-3000.
        Spalanie benzyny pozostanie na przyzwoitym poziomie a samochód będzie w miarę
        żwawy. Przejechałem Hondą 170 000 km i nie dolewałem oleju pomiędzy zmianami, a
        często jeździłem na niskich obrotach - 2000 obrotów po mieście bez
        przyspieszania.
        Przy wyprzedzaniu na trasie nawet do 5000 obrotów.
        Przesiadłem się z 1,5l Hondy na 2,0 Renault i przyznam, że wolę silnik
        dysponujący dużym momentem na niskich obrotach, nawet kosztem mocy silnika. To
        pozwala przyspieszyć w dowolnym momencie. Teraz nie patrzę na moc ale na moment
        obrotowy i kiedy jest osiągany. Moc maksymalna to rzecz wtórna.
        Teraz jeżdzę na zmianę manualem i automatem ( oba scenic 2.0)i zupełnie nie
        rozumiem dlaczego tak wiele osób wybiera manualne skrzynie.
        Hondy gratuluje, nie do zdarcia.
        A na następny model polecam: wiekszą pojemności i automat w miare mozliwości.
        Jeszcze jedno: większy silnik nie pali dużo wiecej- mamy wiekszy moment i
        możemy jeździć na nizszych obrotach.
    • Gość: kj Ale o co chodzi z tym pustym bakiem? IP: 213.25.20.* 16.12.04, 12:17
      Wiem ze teraz polowa czytelnikow sie smieje i na zdrowie :), ale o co chodzi z
      tym jezdzeniem na ostatniej kropli? W jaki sposob to szkodzi autku? Dodam, ze
      zawsze wyjezdzam bak prawie do 0 i po 200tys nie tylko w mojej opinii (lecz
      przede wszystkim w opinii fachowcow) samochod jest w bdb stanie i bez awarii...
      No wiec jak to jest?
    • Gość: darek_w1 Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: *.lan.pop.pl 16.12.04, 13:06
      Rady takie powinny być obowiązkowym elementem kursu na prawo jazdy. Na ulicach
      widać jak wielu kierowcom by się one przydały. Nie zmienia to faktu, że mam
      kilka uwag uzupełniających bądź korygujących do artykułu, ponieważ niektóre
      rzeczy nie zostały jasno wytłumaczone dlaczego czegoś nie robić, a z niektórymi
      się nie zgadzam.

      ad 1 - nie wkręcać na wysokie obroty zimnego silnika. To w zasadzie zostało
      wytłumaczone: zimny silnik = zimny, gęsty olej, który nie dociera w ogóle lub w
      zbyt małych ilościach do miejsc tarcia w silniku. Rada: do czasu podjechania
      wskaźnika temperatury płynu chłodzącego (nie oleju, jak to ktoś napisał, bo
      rzadko który samochód ma taki wskaźnik) do połowy skali nie przekraczać 3000
      obrotów. Nie grzać też samochodu na postoju, bo trwa to znacznie dłużej i
      silnik dłużej pracuje ze zbyt słabym smarowaniem.

      ad 2 - zbyt niskie prędkości obrotowe. Sporo tu napisano o tym punkcie, ale
      głównie pod kątem zużycia paliwa. Natomiast nikt nie wspomniał o chyba
      najważniejszej rzeczy, analogicznej do poprzedniego punktu - przy niskich
      obrotach silnika pompa oleju daje zbyt niskie jego ciśnienie i jest
      niewystarczające smarowanie! Silnikowi dużo bardziej szkodzi jazda przy 1200
      obrotach niż krótkie wkręcenie na 5 czy nawet 6 tysięcy [pozdrowienia dla
      Edyty ;-)]. Optymalne z punktu widzenia ekonomii obroty silnika z zapłonem
      iskrowym (czyli na benzynę) to 2 do 3 tysięcy. Dla diesla mniej, nie miałem
      osobistej styczności, ale przypuszczam, że będzie to między 1500 a 2200. Poza
      ten zakres można wykraczać w specyficznych sytuacjach. Jadąc ze stałą
      prędkością po równej drodze (równej w sensie bez podjazdu pod górę) np w
      kolumnie samochodów można zejść trochę poniżej 2000, powiedzmy do 1600-1800,
      będzie trochę mniejsze zużycie paliwa, ale w chwili gdy kolumna zaczyna
      przyspieszać trzeba koniecznie zredukować bieg. Nie wolno rozpędzać samochodu z
      tak niskiej prędkości obrotowej. Z kolei w sytuacjach gdy potrzebne jest
      szybkie rozpędzenie pojazdu np.przy ruszaniu spod świateł lub przy wyprzedzaniu
      można, a nawet wskazane jest przekroczenie 3000 obrotów. Ja np. przy ruszaniu
      spod świateł zmieniam bieg na wyższy przy 3500-4000 obrotów. Pozwala to
      osiągnąć prędkość 50-60 km/h w ciągu kilku sekund i to bez żadnego piszczenia
      oponami czy podobnych pseudorajdowych efektów. Przy wyprzedzaniu można
      spokojnie wkręcić silnik na chwilę do 5000 obrotów, wyprzedzanie im krócej trwa
      tym bezpieczniej. Wyższy bieg wrzucamy dopiero po zakończeniu wyprzedzania i
      powrocie na swoją stronę drogi!!! Nie zmieniamy go w trakcie wyprzedzania!
      Podwyższone obroty należy także utrzymywać przy jeździe w górach na podjazdach -
      3-4 tys obr. zależnie od stromości.

      Przy okazji warto zwrócić uwagę na powszechny błąd polegający na czajeniu się
      tuż za wolniej jadącym pojazdem w oczekiwaniu na moment kiedy będzie można
      wyprzedzić. Po pierwsze jazda 3 metry za poprzedzającym pojazdem przy prędkości
      np 80 km/h MUSI skończyć się wjechaniem mu w bagażnik przy pierwszym
      przyhamowaniu z jakiegokolwiek powodu, a po drugie wyprzedzanie w tej sytuacji
      trwa znacznie dłużej, a więc jest bardziej niebezpieczne, bo samochód po lewej
      stronie jezdni zaczyna się dopiero rozpędzać, a to wymaga czasu. Prawidłowo
      powinno się to robić w ten sposób, że jedziemy 20-30 metrów za poprzedzającym
      samochodem i obserwujemy co jedzie z przeciwka. Gdy widzimy, że za zbliżającym
      się z przeciwka samochodem będzie luka umożliwiająca wyprzedzanie, _redukujemy
      bieg_ i zaczynamy z odpowiednim wyczuciem przyspieszać i zbliżać się do
      samochodu, który chcemy wyprzedzić, tak aby w chwili gdy samochód z przeciwnej
      strony nas minie można było zjechać na lewą stronę i wyprzedzić. Przy takiej
      metodzie już w momencie rozpoczęcia wyprzedzania mamy różnicę prędkości rzędu
      10-15 km/h i trwa to znacznie krócej. Zwolnić z takiego postępowanie można
      jedynie posiadaczy samochodów mających powyżej 200 kucyków pod maską, a mimo to
      80 procent kierowców tak nie robi.

      ad 3 - było wyjaśnione - jeśli już myć to nie oszczędzać wody.

      ad 4 - wjazd na krawężnik. Co do zasady im wyższy tym wolniej, wiadomo, ale nie
      podkreślono, że nie należy wjeżdżać rozpędem samochodu tylko na biegu. Jeśli
      koło jest napędzane to "wdrapie się" na krawężnik mniej obciążając wahacze
      siłami zginającymi. Wysokie krawężniki w ogóle najlepiej jest forsować z
      zatrzymania, podjechać powoli do krawężnika aż koło się oprze o niego, wtedy
      dopiero wrzucić jedynkę i dodając z wyczuciem gazu na półsprzęgle wjechać na
      krawężnik. Wyczucie trzeba poćwiczyć. Półsprzęgła (czyli nie w pełni włączonego
      sprzęgła, kiedy pedał jest jedynie częściowo zwolniony) nie należy nadużywać,
      bo zużywa się w przyspieszonym tempie tarcza sprzęgła, ale to nie znaczy, że
      nigdy takiego manewru nie wolno stosować jak można by wysnuć z treści artykułu.
      Lepiej żeby się przez kilka sekund poślizgało sprzęgło niż obciążać wahacze
      siłami mogącymi trwale naruszyć geometrię kół, o felgach czy tulejach wahacza
      nie wspominając. I jeszcze jedno, wskazane jest zawsze wjeżdżanie skośnie, tak
      aby krawężnik pokonywało w danym momencie tylko jedno koło.

      ad 5 - "strzały sprzęgłem" - to mnie trochę rozbawiło. Nie wyobrażam sobie żeby
      przy opisanym sposobie puszczania sprzęgła nie zgasł silnik. Poza tym
      największe przyspieszenie uzyskuje się wcale nie przez puszczanie gwałtowne
      sprzęgła tylko wręcz przeciwnie. Dużo gazu i powolne, 2-3 sekundy, puszczanie
      sprzęgła. Wtedy można zamieszać kołami nawet w syrence (sprawdzone), a przy
      odrobinie szczęścia to i w maluchu.

      ad 6 - półsprzęgło. Wspominałem o tym w punkcie 4, więc tylko powtórzę: nie
      należy nadużywać, ale czasami trzeba tak zrobić. Przy podjazdach na krawężnik,
      a także przy bardzo wolnych, precyzyjnych manewrach typu wjazd go garażu
      samochodem o 10 cm węższym od szerokości bramy itp. Czasem można trochę
      zaoszczędzić sprzęgło włączając je częściowo na chwilę, a potem wciskając pedał
      z powrotem do oporu i pozwalając samochodowi toczyć się powoli własnym
      rozpędem, ale np. na podjeździe (np. wjeżdżając na kanał najazdowy) tak się nie
      da.

      ad 7 - trochę nieprecyzyjnie napisane. Chodzi nie o to żeby przed dziurami nie
      hamować, ale o to żeby przyhamować przed nią, a samą dziurę przejechać bez
      hamowania i (czego nie napisano) na luzie lub z wciśniętym pedałem sprzęgła. Na
      koło wpadające w dziurę i zawieszenie działają duże siły i nie na potrzeby
      dodawać do tego dodatkowych sił wynikających z hamowania. Ponadto koło wpadając
      w dziurę wykonuje gwałtowny ruch, który powoduje wystąpienie sił działających
      na przeguby, półosie i skrzynię biegów, dlatego należy w tym momencie odłączyć
      napęd (wcisnąć sprzęgło) żeby te siły nie starły się z siłami przekazywanymi
      przez silnik kosztem trwałości wymienionych elementów.

      ad 8 - nie kręcić kołami w miejscu. To jest rada z czasów siermiężnego
      socjalizmu, kiedy opony były towarem wysoce deficytowym i na dodatek kiepskiej
      jakości (taki tekst był np. w książce pt. "Jeżdżę samochodem Syrena 105"). Na
      dodatek w dzisiejszych czasach przy nieporównanie większych trudnościach z
      parkowaniem skręcenie kół w miejscu jest często nieuniknione i nie trzeba się
      tym przejmować. Jedno ruszenie z miejsca z piskiem kół czy podobne zahamowanie
      wpływa na opony dużo gorzej.

      ad 9 - jeżdżenie po kałużach. Rada bardziej podpadająca pod kulturę jazdy niż
      dbałość o samochód, bo co niby ma zrobić kierowca na ulicy pełnej kałuż? Musi w
      nie wjechać i zamoczyć tłumik, katalizator i hamulce, którym to na pewno nie
      służy, ale wyboru nie ma. Z dużą szybkością to raczej mało kto wjeżdża w kałuże
      bo nigdy nie wiadomo czy w tej kałuży nie kryje się głęboka dziura w asfalcie.
      Ważne jest żeby przejeżdżać w taki sposób żeby nie ochlapywać pieszych, bo to
      chamstwo, a także czyn, za który można dostać mandat lub stanąć przed sądem
      grodzkim. Piesi zresztą w
      • Gość: darek_w1 ciąg dalszy IP: *.lan.pop.pl 16.12.04, 13:36
        Ucięło mi ostatni punkt, widać post był za długi :-)

        ad 9 - jeżdżenie po kałużach. Rada bardziej podpadająca pod kulturę jazdy
        niż dbałość o samochód, bo co niby ma zrobić kierowca na ulicy pełnej kałuż?
        Musi w nie wjechać i zamoczyć tłumik, katalizator i hamulce, którym to na
        pewno nie służy, ale wyboru nie ma. Z dużą szybkością to raczej mało kto
        wjeżdża w kałuże bo nigdy nie wiadomo czy w tej kałuży nie kryje się głęboka
        dziura w asfalcie. Ważne jest żeby przejeżdżać w taki sposób żeby nie
        ochlapywać pieszych, bo to chamstwo, a także czyn, za który można dostać
        mandat lub stanąć przed sądem grodzkim. Piesi zresztą we własnym interesie
        powinni być przytomni i patrzeć czy na jezdni nie ma kałuż, bo kierowcy nie
        zawsze są w stanie ominąć kałuże. Niejeden raz widywałem taki obrazek, że
        zamyślona paniusia chcąca przejść na drugą stronę ulicy czekała na tą
        możliwość przy krawężniku koło wielkiej kałuży. A potem była ciężko
        zdziwiona i oburzona, że pierwszy przejeżdżający samochód zrobił jej
        prysznic. Ech, a człowiek się dziwi, skąd się bierze elektorat Leppera i
        LPR-u ;-)
        Jeszcze jedna uwaga co do kałuż: trzeba pamiętać, że wjeżdżając w nią z
        większą prędkością ryzykuje się utratę przyczepności (aquaplaning), a to
        może skończyć się całkowitą utratą kontroli nad pojazdem i bardzo groźnym
        wypadkiem! Przy głębszych kałużach może on wystąpić nawet przy stosunkowo
        małych prędkościach rzędu 40-50 km/h.

        Uff, ale się rozpisałem :-) Ale mam nadzieję, że te uwagi się komus
        przydadzą
        Pzdr
        Darek

        • Gość: wlade Re: ciąg dalszy IP: *.man.poznan.pl 17.12.04, 11:56
          Wszystko się zgadza ale jest jedno ale dotyczace wyprzedzania....na trasie (
          zazwyczaj zatłoczonej) próba utrzymania dystansu 30 m za samochodem , który
          zamierzam wyprzedzać, kończy sie w 99% przypadków tym że jakiś idiota w
          miedzyczasie wjezdza przede mnie - reasumując na swoja szanse wyprzedzenia
          mógłbym czekać wiecznosć
    • Gość: Bartłomiej Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.04, 15:06
      "To nic, że zawory dzwonią" to bzdura, bo to co nazywane jest przez dyletantów
      że "zawory dzwonią" to stuki, na skutek detonacyjnego spalania mieszanki na
      zbyt wolnej prędkości obrotowej silnika, oczywiście fatalnie wpływa to na
      silnik. Dlatego do żądanej mocy silnika należy dopasować jego prędkość
      obrotową, a ściśle mówiąc prędkość obrotową wału. Śilnik się nie kręci chyba,
      że chodzo o obracanie się wraz z kulą ziemską: dookoła osi ziemskiej lub
      dookoła słońca.
    • Gość: Smok Dziennikarz czy dziennikarzyna? IP: *.acn.waw.pl 16.12.04, 17:35
      Przeczytałem. I mam wrażenie że dla niektórych samochód to albo zaspokojenie
      nieposkromionego materializmu albo przedłużenie cżłonka. Po pierwsze artykuł
      nie trzyma się kupy, bo czy dziennikarza Wyborczej faktycznie zainteresuje
      3letni poldek i to jeszcze dla dziewczyny? Pewnie nie. Po drugie samochód to
      rzecz materialna. Ja np. jeżdżę 3-letnim autem, które kupiłem w salonie za
      własne zarobione pieniądze i wiecie co? Jak zechcę, nie tylko spalę mu sprzęgło
      ale rozwalę je o latarnię i jeszcze doprawię młotkiem. Ciekawe dlaczego autor
      nie opisuje jakiegoś dzidziusia w krawaciku, który jeździ powierzonym autem z
      kratką i nie schodzi z 6tys obrotów? Artykuł nie byłby już wtedy tak popularny?
      Po trzecie facet naśmiewa sę z gościa, któremu samochód był autentycznie
      potrzebny by ułatwić sobie życie (krótkie trasy, bańka z mlekiem) za małe
      pieniądze (niskie obroty).No tak, nie każdy wozi tyłek tylko dla przyjemności
      lub za nie swoją kaskę. Po czwarte, teraz facet sprzedaje auto i nawet nie wie
      czemu go nie chcą: Redaktorku! Czep się setek komisów gdzie sprzedawcy którzy
      ponoć znają się na samochodach, wciskają klientom taki kit że aż uszy więdną.
      Sam jako jeszcze niedoświadczony kierowca byłem ofiarą takiego 'przybytku' na
      Bitwy Warszawskiej. Może o tym chcesz napisać? To też ciekawe...
      • Gość: L. Pisac latwiej niz czytac? IP: *.stacje.agora.pl 16.12.04, 19:29
        Gość portalu: Smok napisał(a):

        > Przeczytałem. I mam wrażenie że dla niektórych samochód to albo zaspokojenie
        > nieposkromionego materializmu albo przedłużenie cżłonka. Po pierwsze artykuł
        > nie trzyma się kupy, bo czy dziennikarza Wyborczej faktycznie zainteresuje
        > 3letni poldek i to jeszcze dla dziewczyny? Pewnie nie.
        > Po czwarte, teraz facet sprzedaje auto i nawet nie wie
        > czemu go nie chcą:

        Przeciez to dzialo sie 10 LAT TEMU. Stoi jak byk. Trzecie zdanie.
    • Gość: Andrzej Re: Antyporadnik Wysokich Obrotów: Co robić, by z IP: 65.240.156.* 16.12.04, 21:23
      Prosze tu obecnych, moje samochody myje w myjniach, jestem pierwszym
      wlascicielem, zmiany oleju i przeglady wykonuje jedynie w autoryzowanych
      stacjach, tzn. glownie u dilera. Czytam to jak jakies wspomnienia z krajow
      trzeciego swiata. Nie jezdze na polsprzeglach bo nie umiem jezdzic samochodem z
      reczna skrzynia biegow. Poza tym zawsze kupuje samochody, ktore ktore sa na
      czele listy najmniej psujacych sie samochodow. Czuje sie wiec bezpiecznie i
      pewnie.
    • Gość: kamalama Jestem załamana :-((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.04, 21:32
      Jeżdżę od trzech lat. Popełniam większość wymienionych w artykule błędów :-( A
      wydawało mi się, że jeżdżę dobrze ech... Dlaczego na kursie nauki jazdy nie
      uczono mnie takich zasad? Wręcz przeciwnie, cały plac manewrowy wytrenowałam na
      półsprzęgle!
      Dziekuję za artykuł. Wydrukowałam sobie i od jutra na nowo zaczynam swój własny
      kurs jazdy :-)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka