Skręt w lewo

IP: *.chello.pl 04.01.05, 23:15
Właściwie to wszystko jedno w lewo czy w prawo...
Czy ktoś może mi opisać w jaki sposób skręca się w lewo z dwóch pasów do
skrętu, które za skrzyżowaniem przechodzą w trzy pasy. Czyli który pas sprzed
skrzyżowania, na który pas "wjeżdża" za skrzyżowaniem...
Mam nadzieję, że pytanie wyszło mi jasno.
    • Gość: TO JA Re: Skręt w lewo IP: *.honeywell.com 04.01.05, 23:43
      Dwoch kierowcow moze ten skret w lewo wykonywac jednoczesnie. Dlatego kierowca
      z pasa wewnetrznego musi trafic w pas wewnetrzny bo inaczej wjechalby na tego
      drugiego. Ten drugi z kolei nie moze wjechac na pierwszego, wiec zaczyna i
      konczy skret na pasie drugim. Ale jak chce to moze swoj luk poszerzyc i
      pojechac na pas trzeci, bo to nikomu nie przeszkadza. Skret w prawo na podobnej
      zasadzie, lekko odwrotnie, wykombinuj sam.
      Czy Ty juz masz czy dopiero myslisz o prawie jazdy?
    • Gość: basia Re: Skręt w lewo IP: *.pl / *.pl 05.01.05, 06:43
      To chyba oczywiste! Kończysz manewr na tym samym pasie na którym zacząłeś, z
      zewnętrznego wjeżdżasz na zewnętrzny, z wewnętrznego na wewnętrzny.Jeśli po
      skręcie pasów jest więcej, ten dodatkowy może zająć ten kto nie przejeżdża przed
      nosem sąsiadowi, jeśli dodatkowy po prawej - może go zająć ten kto jedzie po
      prawej , i odwrotnie.
      • Gość: pidżej Re: Skręt w lewo IP: *.acn.waw.pl 05.01.05, 08:08
        Gość portalu: basia napisał(a):

        > To chyba oczywiste! Kończysz manewr na tym samym pasie na którym zacząłeś, z
        > zewnętrznego wjeżdżasz na zewnętrzny, z wewnętrznego na wewnętrzny.Jeśli po
        > skręcie pasów jest więcej, ten dodatkowy może zająć ten kto nie przejeżdża
        prze
        > d
        > nosem sąsiadowi, jeśli dodatkowy po prawej - może go zająć ten kto jedzie po
        > prawej , i odwrotnie.
        Może to i oczywiste, ale trochę bez sensu. weźmy skrzyżowanie sikorskiego z
        sobieskiego, jedziemy z ursynowa do centrum, właśnie ze skrętem w lewo.
        dopuszczalny jest skręt z lewego (który jest tylko do skrętu w lewo) i drugiego
        od lewej (który jest do jazdy na wprost i skrętu w lewo). Po skręcie a przed
        następnymi światłami są cztery pasy. gdyby jeździć tak jak radzisz, tym z pasa
        do skrętu tylko w lewo, który w jakimś sensie jest dla mnie głównym pasem do
        wykonywania tego skrętu, przypadałby jeden pas, tym z pasa środkowolewego - aż
        trzy. tak też się dzieje w rzeczywistościi, w efekcie z pasa lewego w jednym
        cyklu zjedzie 5-6 aut, z następnego - 20. czyli że do skrętu w lewo służy
        głównie pas lewośrodkowy, a nie lewy. absurd jakiś, chyba przyznasz.
        • zaholec Re: Skręt w lewo 05.01.05, 11:39
          pidżej to co napisał basia jest jak najbardziej z sensem, a Ty na siłę
          próbujesz ogólną i zdrową zasadę postponować jednym, mocno szczególnym
          przykładem.
          Fuj :)


          Pozdrówka
          • Gość: frequent flyer Re: Skręt w lewo IP: 80.241.130.* 05.01.05, 11:59
            a mnie to też wnerwia i nie jest to jednostkowy przykład, tak masz w wielu
            miejscach w warszawie zwłąszcza na rondach, np. rondo de gaulle'a skręt spod
            KC w stronę marszałkowskiej - tak samo pas środkowy jest o niebo lepszy do
            skrętu w lewo niż lewy; inżyniery ruchu z ZDM przyznają że nienajlepiej to
            wychodzi ale jakoby nie da się przez skrzyżowanie rysować linii
            podpowiadających tym ze środkowego że powinni jechać na prawy skrajny na
            rondzie.
            nierzadko jest zresztą tak że ci z lewego zajmą lewy na rondzie, ci ze
            środkowego - środkowy, a prawy zostaje pusty ale zastawiony przez jakiś
            autobus. też jest to jak najbardziej z sensem?
            • Gość: rudy Re: Skręt w lewo IP: *.chello.pl 06.01.05, 08:58
              Bardzo wszystkim dziękuję za odpowiedzi.
              Prawo jazdy mam od dwudziestu lat i od początku jeżdżę samochodem. Doskonale
              też wiem jak się skręca w z jednego, a jak z wielu pasów.
              Codziennie przejeżdżam przez skrzyżowanie Pileckiego z Ciszewskiego, gdzie
              właśnie z dwóch pasów do skrętu robią się trzy za skrzyżowaniem.
              Kiedy trzeci raz z rzędu na tym właśnie skrzyżowaniu zostałem potraktowany
              niewybrednymi gestami (raz nawet przez panią, która z wewnętrznego pasa
              wjechała na zewnętrzny), zacząłem się zastanawiać czy aby swego prawa jazdy nie
              kupiłem...Stąd mój post.
              Bardzo się cieszę, że są tacy, dla których rozpoczęcie i zakończenie manewru na
              tym samym pasie jest oczywiste. Szkoda, że jesteśmy w mniejszości.
              Bardzo serdecznie pozdrawiam. Także tę panią z uniesionym palcem w volvo.
              • Gość: Kokeeno Re: Skręt w lewo IP: *.sie.siemens.at / 193.81.246.* 06.01.05, 09:02
                Trzeba jej było radośnie pomachać i się uśmiechnąć ;o)
              • niknejm Re: Skręt w lewo 07.01.05, 16:03
                Gość portalu: rudy napisał(a):

                > Codziennie przejeżdżam przez skrzyżowanie Pileckiego z Ciszewskiego, gdzie
                > właśnie z dwóch pasów do skrętu robią się trzy za skrzyżowaniem.
                > Kiedy trzeci raz z rzędu na tym właśnie skrzyżowaniu zostałem potraktowany
                > niewybrednymi gestami (raz nawet przez panią, która z wewnętrznego pasa
                > wjechała na zewnętrzny)

                Ta pani się przekona o swoim braku znajomości KD przy pierwszym dzwonie.
                Uświadomi ją policja. Byle tylko komuś krzywdy paniusia nie zrobiła...

                Mój pierwszy dzwonek był na rondzie Babka. Jechaliśmy obaj 'na wprost' przez
                rondo, ja środkowym pasem, on lewym. Przy zjeździe z ronda gość ściął nieco
                zakręt i przyfrędzlował mi w drzwi kierowcy. Musiałem wezwać policję, bo gość
                się pienił. Jak się okazało, jeździł od 20 lat przekonany, że zjeżdżający z
                ronda z bardziej wewnętrznego pasa ma pierwszeństwo niż ludzie jadący bardziej
                zewnętrznymi pasami (aż dziw, że był to jego dopiero pierwszy dzwon na
                rondzie). Za udzielone pouczenie pan policjant wystawił sprawcy wypadku
                rachuneczek w postaci mandatu.

                Pzdr
                Niknejm
                • Gość: TO JA Re: Skręt w lewo IP: *.honeywell.com 07.01.05, 16:36
                  > się pienił. Jak się okazało, jeździł od 20 lat przekonany, że zjeżdżający z
                  > ronda z bardziej wewnętrznego pasa ma pierwszeństwo

                  Bardzo ciekawe, bo ja od poczatku mojej kariery (przelom lat 60/70) i wszyscy
                  inni kierowcy jezdzilismy wowczas tak jak ten gosciu. To bylo nawet oczywiste,
                  bo podpadalo pod logike ze opuszczajacy skrzyzowanie ma pierwszenstwo. Po
                  prostu na rondo wjezdzalo sie z obojetnie ktorego pasa, przepuszczajac tych co
                  na rondzie. Potem jak byl czas zjezdzac, dawalo sie prawy kierunkowskaz i
                  zjezdzalo. Wszyscy cie wpuszczali przed siebie zebys zjechal, a ty wpuszczales
                  innych. Jakis czas temu wyczytalem tu na forum ze tej zasady juz niema. Dlatego
                  wszyscy pchaja sie teraz na prawy pas bo wiedza ze z innego pasa mieliby klopot
                  ze zjazdem z ronda. Uwazam ze stara szkola byla lepsza bo dawala wieksza
                  przepustowosc. Pozdrowienia.
                  • niknejm Re: Skręt w lewo 07.01.05, 19:30
                    Gość portalu: TO JA napisał(a):

                    > Bardzo ciekawe, bo ja od poczatku mojej kariery (przelom lat 60/70) i wszyscy
                    > inni kierowcy jezdzilismy wowczas tak jak ten gosciu. To bylo nawet
                    > oczywiste,
                    > bo podpadalo pod logike ze opuszczajacy skrzyzowanie ma pierwszenstwo.

                    Policjant powiedział, że wielu tak jeździło kiedyś. Choć nie było to ponoć za
                    bardzo w zgodzie nawet z ówczesnym KD. Fakt, zwiększało przepustowość.

                    > wszyscy pchaja sie teraz na prawy pas bo wiedza ze z innego pasa mieliby
                    > klopot ze zjazdem z ronda.

                    Za objeżdżanie ronda zewnętrznym pasem można podobno dostać mandat za
                    utrudnianie ruchu. Tak twierdzą przynajmniej co poniektórzy gliniarze.

                    A przy pewnej wprawie nie ma się żadnych problemów na rondzie, nawet jak
                    wjedziesz na wewnętrzny pas. Inna sprawa, że sieroty objeżdżające rondo prawym
                    pasem tworzą zatory.

                    Pzdr
                    Niknejm
                    • Gość: TO JA Re: Skręt w lewo IP: *.honeywell.com 07.01.05, 19:53
                      Czytajac na tym forum pytania dotyczace przepisow i odpowiedzi z ich
                      interpretacjami mozna zwatpic czy w Polsce w ogole kiedys cos do niektorych
                      ludzi dotrze. Jazda samochodem nikomu innemu nie sprawia tyle trudnosci co nam.
                      Wyobraz sobie tlum Chinczykow na rowerach jadacy dookola placu, jedni wjezdzaja
                      a drudzy zjezdzaja i nikt na nikogo nie wpada, oczywiscie nie ma tam zadnych
                      pasow ani znakow. Tak samo, tylko ze samochodami jezdzi po Mexico City chmara
                      Meksykanow i tez nikt na nikogo nie wpada. A u nas? W bialy dzien na prostej
                      drodze wypadek za wypadkiem. Moze jestesmy narodem wybranym? Pozdrowienia.
            • zaholec Re: Skręt w lewo 06.01.05, 14:06
              Wierz mi drogi Panie, Świat nie tylko nie zaczyna się na Warszawie, On nawet na
              niej się nie kończy ! Poza Warszawą jest jeszcze mnóstwo Świata :))


              Pozdrawiam
      • jaki71 Re: Skręt w lewo 07.01.05, 17:50
        Gość portalu: basia napisał(a):

        > To chyba oczywiste! Kończysz manewr na tym samym pasie na którym zacząłeś, z
        > zewnętrznego wjeżdżasz na zewnętrzny, z wewnętrznego na wewnętrzny.Jeśli po
        > skręcie pasów jest więcej, ten dodatkowy może zająć ten kto nie przejeżdża
        prze
        > d
        > nosem sąsiadowi, jeśli dodatkowy po prawej - może go zająć ten kto jedzie po
        > prawej , i odwrotnie.

        Nie jest to takie oczywiste. W zadnym miejscu KD nie ma slowa ze konczysz
        manewr na tym pasie z ktorego zaczynasz. Kilanascie lat temu tak bylo a moze i
        dawniej. Mozesz skonczyc na dowolnym pasie pod warunkiem ze tak jak i na
        prostej nie wymusisz na innych uczestnikach pierszenstwa. Jesli pas na ktorym
        chcesz skonczyc jest zajety nie mozesz na niego wjechac tak samo jak na prostej
        nie mozesz go zmienic nie ustepujac tam zanjdujacym sie. Wot i cala filozofia.
        • Gość: pszczółka Re: Skręt w lewo IP: *.wcp.pl 07.01.05, 23:07
          Przepis mówi, że po skręcie (w lewo czy w prawo) można wjechac na dowolny pas i
          z tego pewnie korzystają bohaterowie wyżej przytoczonych przykładów. Oczywiście
          należałoby jeszcze zachowac zdrowy rozsądek, pamiętac, że inni też są na drodze
          i nie wjeżdżac temu kto skręca z lewego przed nos na lewy albo temu na prawym
          na prawy. Jednak chyba najlepiej by było gdyby służby drogowe wyrysowały
          przerywaną linią pasy do skrętu w lewo tak jak jest np. przy skręcie z
          Grójeckiej w Bitwy Warszawskiej w stolicy.
    • Gość: fred Pamiętaj tylko o zasadzie ograniczonego zaufania IP: *.chello.pl 07.01.05, 16:48
      Co z tego że będziesz miał rację jak ktoś ci przydzwoni i tylko kłopot. Jeździ
      się tak jak powyżej już napisano. Ja codziennie skręcam w lewo na wyżej
      opisanym skrzyżowaniu (Sikorskiego/Sobieskiego) właśnie z
      tego "zewnętrzniejszego"(do jazdy prosto i w lewo) pasa i stłuczek bym miał już
      pewnie z kilkanaście gdybym nie uważał na idiotów ścinających z pasa
      wewnętrznego (do jazdy w lewo) nawet na zupełnie zewnętrzny prawy (jest to
      czwarty!! pas po skręcie).
      Oczywiście jeśli jadę pasem do skrętu tylko w lewo i widzę w prawym lusterku że
      nic nie ma na sąsiednim to ustawiam się po zjeździe na takim pasie by nie
      korkować skrajnego lewego. Tylko że tzreba popatrzeć, a nie jechać sobie na
      ukos bez zastanowienia "bo ja chcę na tamten". Mimo wyraźnego błędu i
      obtrąbiania chyba jeszcze żaden "ścinający" idiota nie przyznał się do błędu,
      większość jeszcze pyskuje, zamiast podziękować że nie wpieprzyłem im się po
      prostu w bok z ich winy.
      • Gość: fragi Re: Pamiętaj tylko o zasadzie ograniczonego zaufa IP: *.petrus.pl 07.01.05, 18:22
        A ja bym proponował wprowadzic przepis, żeby ten z pasa lewego wjeżdżał na
        prawy, a ten z prawego na lewy :) Lobby blacharzy bardzo by się ucieszyło.
        Inżyniery ruchu pewnie też.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja