arturx2
05.01.05, 21:02
Widze ze wiekszosc kierowcow zapala kierunkowskaz przy zmianie pasa? Po co?!
Przeciez skoro nikomu nie zajezdza sie drogi (a nie wolno zajezdzac) nic taka
informacja nie daje. No chyba ze wlasnie w celu zajechania drogi. Taki
zwyczaj sie zrobil - wlacza cham kierunek i jeb na moj pas. Uwaza ze
zapalenie kierunkiwskazu daje mu wolna droge i to ja mam mu ustapic.
Tak wiem ze taki jest przepis. Ale jest szkodliwy bo niejako usprawiedliwia
wlasnie takie chamstwo.
Ja kierunkowskazu przy zmianie pasa NIGDY nie wlaczam bo nikomu drogi nie
zajezdzam, wiec po co mam migac. Wlaczam gdy mam zamiar skrecac czy zatrzymac
sie bo to jest informacja "bede zwalnial, skrecal itp.". Nadmiar informacji
wprowadza tylko chaos.
Tak samo tepaki stoja na lewoskrecie i migaja. Po co? Przeciez jesli z tego
pasa mozna TYLKO skrecic to po co ta dyskoteka? Chyba oczywiste ze nie pojada
na barierki albo pod prad :-) Natomiast migacz na lewoskrecie to powinno
znaczyc "bede zawracal". To jest informacja dla jadacego za nim ze bedzie
jechal zapewne wolniej i mozna mu sie na kufer nadziac.
Tepaki migaja gdzie popadnie ale bezrozumnie. Np. pas jest do skretu i jazdy
na wprost. Ustawiasz sie za takim glabem zeby jechac prosto a ten dopiero jak
rusza zapala migacz. I juz jestes zablokowany!