pinn
21.05.02, 15:04
Mój kumpel niedawno kupił sobie antyradar. "UNIDEN (USA), wychwytujacy namiary
z 360 stopni i dotyczy to wszytkich typow radarow: pasma K, X, Ka poserzone,
lasery + jest niewykrywalny" (będzie wiedział, że o niego chodzi, jeśli to
czyta).
Co ciekawe, doskonale zdaje sobie sprawę z jego ograniczeń, więc na duże
oszczędności nie liczy.
Za to teraz jego zwykła prędkość znacznie wzrosła (do tej pory jeździł w MIARĘ
spokojnie). Jest to chyba taki ciekawy mechanizm: wydałem forsę na urządzenie,
to teraz częściej muszę przekraczać prędkość, żeby mi się "zwróciło" w
niezapłaconych mandatach. Nawet wtedy, gdy właściwie nie potrzebuję jechać
szybko.
Jest to mój dobry kumpel, więc tylko sobie z tego żartujemy, ale tak sobie
myślę, że gdyby ludzie masowo zaczęli to kupować, to na drogach by była niezła
maniana. Choć może źle myślę, bo ci co by przeżyli, mieliby coraz pustsze i
pustsze drogi :-)
Gdzieś czytałem, że w Skandynawii posiadanie (nie mówiąc o używaniu) antyradaru
traktowane jest jak nielegalne posiadanie broni z podobnymi sankcjami.
Ponadto przekroczenie prędkości o ponad 20kmh to w razie wpadki naliczenie
mandatu jako wysokiego procentu od dochodów.
A policja nie bawi się w wyskakiwanie zza krzakow, tylko każdy radiowóz może
namierzyć w czasie jazdy, również z naprzeciwka, zwykłym radarem zamontowanym
na stałe.
W efekcie po znacznie lepszych drogach saaby, beemki, volva i różne takie
popylają sobie 80tką w sznureczku jak baranki.
Z bólem serca (ja też jeżdżę w MIARĘ spokojnie), ale myślę, że można by coś
takiego wprowadzić na rok w Polsce, a potem zrobić referendum wśród kierowców:
zostawić, czy wrócić do tego co było? Na wszelki wypadek kobiety i dzieci nie
miałyby prawa głosu, jak dawniej :-)
Czy ktoś się z tym, też z bólem serca, zgadza?