mejson.e
25.01.05, 12:04
Nie chodzi mi o zwykłe ulice ale o trasy szybszego ruchu - wielopasmowe i
wielopoziomowe - w Warszawie np. Trasa Toruńska, Siekierkowska czy Łazienkowska.
Na pierwszej jest ogranicznie 80/h na prawie całej długości, na drugiej 70/h
na ostatniej 50/h.
Poza jednym odcinkiem Toruńskiej - od Marek do Głębockiej - gdzie można jechać
100/h, na pozostałych 80/h z wyjątkiem dwóch zakrętów przy Powązkowskiej (60/h).
Dlaczego dla wielu z Was to za wolno?
Dlaczego jadąc przez miasto trzeba uwzględniać zachcianki tych, którzy chcą
jechać 120 i szybciej?
Miasto - przystanki, wjazdy, stacje benzynowe - a Wy chcecie by pozwalano na
jazdę jak na autostradzie.
Pędzenie tam guzik daje, bo musicie często manewrować między wolniejszymi
pojazdami na wszystkich pasach, wjeżdżającymi i zjeżdżającymi często w dużym
tłoku.
A wszystko po to, by w efekcie wyhamować przed światłami, a im szybciej
wszyscy jadą, tym dłuższa kolejka przed światłami.
Nie mówiąc o niebezpiecznych manewrach, jakimi stają się np. zwykła zmiana
pasa czy wjechanie z pasa rozbiegowego. Trzeba mieć oczy dookoła głowy i do
zmiany pasa nie wystarczy spojrzenie w lusterko ze strony tego pasa ale we
wszystkie, by uwzględnić slalomowca przemykającego za nami pomiędzy wszystkimi
pasami.
Dla mnie to jest chore i nie służy niczemu innemu jak własnej przyjemności,
jeśli przyjemnością jest pędzęnie przez kilkadziesiąt sekund po to, by
kilkanaście minut postać.
Mówi się o projektach podwyższenia prędkości na pewnych ulicach w Warszawie -
Łazienkowska, Siekierkowska i Wał Miedzeszyński.
I co to da?
Przecież 80/h dla wielu to i tak za mało...
Pozdrawiam,
Mejson
--
Automobil
Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.