Szymi, Szymi...

27.01.05, 18:36
choc nie mam do ciebie nic osobistego, to przyznaje, ze gula mi rosla, jak
czytalem jakie farmazony wysmarowujesz w watku "Co kupuje frajer w Polsce".

mam nadzieje,ze dobrze zrozumialem twoja glowna mysl w dyskusji z niki27:
bezpieczenstwo zapewniane przez auto rosnie wprost proporcjonalnie do mocy
dostarczanej przez jego silnik, tak?

no wiec to jest monstrualna bzdura, wybacz dosadnosc.

samochod o duzej mocy (albo i bardzo duzej) jest bezpieczny tylko w jednym
przypadku: jesli jest prowadzony przez bardzo doswiadczonego kierowce z
kilunasto / kilkudziesiecio - letnim stazem za kolkiem, ktory w dodatku
wlasne zeby zjadl na prowadzeniu aut z podobna moca.

natomiast w przypadku gdy taki samochod jest prowadzony przez przecietnego
kierowce, nawet takiego jak ty - staje sie ogromnym zagrozeniem dla ruchu. co
z tego, ze szybko wyprzedzisz na trasie, skoro nie masz wyczucia, co sie z
tym autem moze stac przy predkosciach 200 i wiecej? co z tego, ze jego
zrywnosc i moment obr pomoga ci uciec z zagrozonego miejsca praktycznie na
kazdym biegu, skoro jego moc bedzie cie prowokowala do dotarcia do granic jej
mozliwosci? a wtedy to juz bedzie antyteza bezpieczenstwa - reka, noga, mozg
na scianie.

z moich obserwacji wynika, ze takie sztrucle, jak 5 - 10 letnie bety,
merole, audi itp. z wypasionymi silnikami stwarzaja najwieksze
niebezpieczenstwo i najczesciej biora udzial w wypadkach- i to jest
najczesciej wina ich kierowcow z zasterydowanymi mozgami, bagatelizujacymi
to, co maja pod maska. gdyby zamiast tych 200 albo wiecej koni mieli np. 70,
to by - mimo chorych ambicji pokazania, kto jest krolem puszczy tak nie
szarzowali. wybacz szymi, nie znam cie, dlatego nie wiem, czy majac te 230 KM
pod maska, nie bedziesz jezdzic tak jak tamci debile.

natomiast grzeczne fabki, corsy czy yarisy zadnych mocnych wrazen nie szukaja
na drogach, ewentualnie bardzo sporadycznie.

i ty, miszczu kolka, dla ktorego 145 KM to juz za malo i czuje sie zagrozony
(kurva, co za belkot), chcesz sie presiadac do 230 KM scigacza, podczas, gdy
nawet nie wiesz co to znaczy "technika na lewa noge", nie mowiac juz o
sprobowaniu? nie twierdze, ze kazdy to powinien umiec, ale ktos, kto uwaza
sie za odpowiednia osobe do zapanowanie nad 230 KM, to cos nie cos o takich
trikach wiedziec powinien. poczulem ulge, jak napisales, ze jestes teraz za
granica, bo balbym sie wpasc gdzies na ciebie na drodze...
    • woman29 Re: Szymi, Szymi... 27.01.05, 18:43
      No black.iron ale pojechales szymiemu po majtach;-)))))) a swoja droga duzo
      racji w tym twoim wywodzie.pozdr.
    • mess220 takie tam gadanie 27.01.05, 23:05
      Powiem tak:
      Nie ma co pieprzyc o bezpiecznych samochodach (mocnych lub nie), o tym, ze
      gdyby byly autostrady, o tym ze Rzad RP jest winny wypadkom (moj ulubiony cytat
      z Szymiego).....

      Kretyn bedzie potrafil sie zabic w kazdych warunkach i niestety czesto zabiera
      ze soba osoby niewinne. Natomiast jak ktos ma cos pod kopula to da sobie rade w
      niesprzyjajacych warunkach.
      Sa jeszcze naprawde nieszczesliwe wypadki ktore moga sie zdazyc w kazdej
      dziedzinie zycia (np. poslizg na mydle we wlasnej wannie -> zlamny kregoslup),
      ale to margines.

      Tyle mam do powiedzenia o czynnym bezpieczenstwie na drodze (bierne to juz inny
      temat).
    • szymizalogowany Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 10:18
      Strasznie spłyciłeś temat i wyciągnąłeś do dyskusji tylko moc silnika, bo tak
      było dla ciebie wygodnie.

      Ja tam pisałem o tym, że niebezpieczne przy szybkiej jeździe na trasie są małe
      samochodziki (nowe) z fatalnym miękkim zawieszeniem i słabymi silniczkami w
      stosunku do swojej masy (np. Fabia, Yaris, itp.)

      Projektanci raczej założyli, że ktoś będzie jeździł takim samochodem 3 km od
      domu po zakupy.

      Niestety z przyczyn niezależnych (bolszewicy u władzy) w Polsce jest nadal
      większość ludzi którzy są nie zamożni i w Polsce jako jednym z niewielu krajów
      Europy te bolidy najczęściej można spotkać na szosach jak jeżdżą po całej
      Polsce załadowane po 4 5 osób i więcej. Pełnią po prostu funkcję samochodów
      rodzinnych.

      Drugą najważniejszą według mnie przyczyną wypadków są drogi, a dokładnie brak
      autostrad. Przyanjmniej w 80% jak słyszę albo czytam o wypadku to komunikat
      jest mniej więcej taki "na łuku drogi samochód wpadł w poślizg i wypadl na
      przeciwny pas jezdni gdzie zderzył się czołowo z nadjeżdżajacym pojazdem". W
      takim przyapdku każdy powie, że to wina kierowcy bo jechał za szybko albo nie
      zachował ostrożności i wpadł w poślizg.

      Jednak prawda jest taka, że na autostradzie taki wypadek by się nie zdarzył bo:
      1. Nie ma tam ostrych łuków
      2. Nawet jak już wpadnie w poślizg to się poodbija od barierki i najwyżej sam
      zabije, a nie ma możliwości zderzenia czołowego

      Tak więc uważam, że gadanie, że to wina kierowcy to prawda tylko, że to nie ma
      sensu bo tacy kierowcy zawsze będą. To tak jakby dzieci musiały się bawić na
      ulicy bo nikt im piaskownicy nie wybudował. I jak co jakiś czas jakieś dziecko
      wpadnie pod samochód to wina dziecka. A ja twierdzę, że opiekunów bo nie ma
      bezpiecznej piaskownicy.

      Z kierowcami jest trochę inaczej bo my mamy PRAWO oczekiwać od Państwa
      autostrad, i również ja mam prawo powiedzieć, że to wina Państwa, że ich nie
      ma. A podstawą tego prawa jest ilośc pieniędzy jakie ja i każdy płaci do
      budżetu w paliwie, w PIT'ce w VATcie, akcyzie itd.

      (tak Mess220 Państwo jest winne, ciekawe czy byłbyś taki wyrozumiały dla
      sprzedawcy np. w MediaMarkt jakbyś kupował drogi telewizor, zapłaciłbyś raz,
      telewizora nie ma, kazlai by ci dopłacić, telewizra nie ma, drugi trzeci,
      czwart raz itd a towaru by ci ze sklepu nie wydali - też byś mówił, że to
      sprzedawcy są niewinni?)

      Aha i ja nie jestem jakimś człowiekiem, który wszystko zwala na Państwo.
      Najchętniej bym się z tego interesu całego wypisał, i nic nie płacił i wtedy
      również bym nic nie oczekiwał. Jednak skoro już zapłaciłem za coś i nadal dzień
      w dzień płacę to jak klient mam prawo krzyczeć, że towaru nie dostałem mimo
      ujszczenia zapłaty.


      Tak więc podsumowywując, jakby w Niemczech z dnia na dzień zabrano im
      autostrady i dobre samochody, a dano do podróży na dalekie dystanse Fabie i
      drogi takie jak u nas, to wypadki byłyby tam tak samo częste jak w Polsce.

      Kierowcy są wszędzie tacy sami, a jedyna drogą do poprawy bezpieczeństwa jest
      budowa dróg, oraz to aby Państwo nie przeszkadzało podatkami pogadzić się
      ludziom, aby za jakiś czas jeździli Mercedesami E nowymi jako autami
      rodzinnymi, a nie Fabiami 1.2.
      • macabricus Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 10:24
        no i 2 ciekawe wywody mamy w piatek, no i zarowno szymi jak black.iron imho, z
        prawda sie nie mijaja.
        P.S Szymi jak juz jestes rajdowiec, to przynajmniej poczytaj o LFB i inncyh
        technikach, pozatym polecam ci SJS.
        ;-)
        • Gość: tig Re: Szymi, Szymi... IP: *.wroc.bauer.pl / 195.94.215.* 28.01.05, 11:09
          SJS zaliczyklem :) jestem zadowolony :)
      • niki27 G..prawda szymi. 28.01.05, 10:57
        Nie jestem zatrudniony w żadnej firme samochodowej, ale jedno wiem: to nie jest
        prawda, że małe samochody są projektowane z myślą o 3 km przejazdach dom -
        sklep.Onę są projektowane tak, żeby poradzić sobie na KAŻDEJ trasie na drogach
        publicznych. Także długiej. Nie tylko w Polsce ludzie jeżdżą na długie trasy
        małymi samochodami. Wiadomo, że w bogatszym społeczeństwie rośnie odsetek
        posiadaczy dużych aut, ale np. studenta z Hamburga, która musi oszczędzać na
        naukę, wraca do rodziny w Monachium małym Polo. Albo Clio. I jej samochodzik b.
        dobrze sobie daje radę na autostradzie, albo na drodze krajowej. Zapewniam Cię,
        że Polo albo Clio nie stanowią żadnego zagroiżenia na austradzie, gdy jadą 110 -
        120 km/h. To zupełnie wystarczająca prędkość. Powiem więcej: w większości
        krajów UE na autostradzie wolno jeździć tylko o 10 km/h szybciej. Ba. We
        Francji żandarmeria KONTROLUJE PRĘDKOŚĆ na autostradach. I nie ma zmiłuj. Jak
        pojedziesz 180 i cię złapią - to szykuje się na około 500 euro.

        > Niestety z przyczyn niezależnych (bolszewicy u władzy) w Polsce jest nadal
        > większość ludzi którzy są nie zamożni i w Polsce jako jednym z niewielu
        krajów
        > Europy te bolidy najczęściej można spotkać na szosach jak jeżdżą po całej
        > Polsce załadowane po 4 5 osób i więcej. Pełnią po prostu funkcję samochodów
        > rodzinnych.

        Jeżeli kierowcy tych samochodów, nawet załadowane 5 osobami, będa przestrzegać
        przepisów i zwykłej kultury jazdy, to NIE STWORZĄ żadnego zagrożenia. Czy ty
        naprawdę jesteś tak głupi, że tego nie potrafisz pojąć?
        Ryzykowne wyprzedzanie JEST ŁAMANIEM PRZEPISÓW.

        O twojej głupocie świadczy kolejny przykłąd:
        > Tak więc uważam, że gadanie, że to wina kierowcy to prawda tylko, że to nie
        ma
        > sensu bo tacy kierowcy zawsze będą. To tak jakby dzieci musiały się bawić na
        > ulicy bo nikt im piaskownicy nie wybudował. I jak co jakiś czas jakieś
        dziecko
        > wpadnie pod samochód to wina dziecka. A ja twierdzę, że opiekunów bo nie ma
        > bezpiecznej piaskownicy.

        Jak możesz porównywać dziecko, które ze względów fizjologicznych (rozwój
        umysłowy) nie potrafi ocenić zagrożenia, z co najmniej kilkunastoletnim ( 18 i
        więcej) kierowcą???
        Z drugiej strony, patrząc na ciebie, zaczynam się zastanawiać... Może
        faktycznie niektórzy kierowcy to duże dzieci w skórze dorosłych...

        > Tak więc podsumowywując, jakby w Niemczech z dnia na dzień zabrano im
        > autostrady i dobre samochody, a dano do podróży na dalekie dystanse Fabie i
        > drogi takie jak u nas, to wypadki byłyby tam tak samo częste jak w Polsce.
        >

        Nie. Tyle podobno pracowałeś w Niemczech, a nie skumałeś, że Niemcy po prostu
        zachowują się inaczej na drodze? Dorośnij.
        • zoriusz Re: G..prawda szymi. 28.01.05, 11:15
          niki27 napisał:

          > Jeżeli kierowcy tych samochodów, nawet załadowane 5 osobami, będa
          przestrzegać
          > przepisów i zwykłej kultury jazdy, to NIE STWORZĄ żadnego zagrożenia. Czy ty
          > naprawdę jesteś tak głupi, że tego nie potrafisz pojąć?
          > Ryzykowne wyprzedzanie JEST ŁAMANIEM PRZEPISÓW.
          > Jak możesz porównywać dziecko, które ze względów fizjologicznych (rozwój
          > umysłowy) nie potrafi ocenić zagrożenia, z co najmniej kilkunastoletnim ( 18
          i
          > więcej) kierowcą???
          > Z drugiej strony, patrząc na ciebie, zaczynam się zastanawiać... Może
          > faktycznie niektórzy kierowcy to duże dzieci w skórze dorosłych...

          Jak czytam Szymiego to faktycznie mam wrażenie, że nie wyrósł ze swoich
          dziecięcych fascynacji mocą i prędkością. I co więcej nie potrafi pojąć, że
          większość poruszających się po drogach to nie maniacy wyprzedzania tylko
          normalni uczestnicy ruchu drogowego mający akurat konieczność przemieszczania
          się.
          Być może Szymi tego nie pojmuje, ale wielu ludzi naprawdę nie czuję dyskomfortu
          gdy jedzie za Tirem poruszającym się 90-95 km/h. Jadę sobie wtedy spokojnie za
          nim i wcale mnie to do szału nie doprowadza, że nie jadę szybciej.
          I jeszcze jedno: wyprzedzanie ciężarówki jadącej 70 autem z silnikiem 1,2 HTP
          (np. Ibiza) to naprawdę żade wyzwanie. Średnio sprawny kierowca zachowujący się
          na drodze jak osobnik zrównoważony jest w stanie tego bez problemu dokonać nie
          wprawiając się w żadne zagrożenie.
          • szymizalogowany Re: G..prawda szymi. 28.01.05, 12:02

            > Być może Szymi tego nie pojmuje, ale wielu ludzi naprawdę nie czuję
            dyskomfortu
            >
            > gdy jedzie za Tirem poruszającym się 90-95 km/h. Jadę sobie wtedy spokojnie
            za
            > nim i wcale mnie to do szału nie doprowadza, że nie jadę szybciej.


            90-95 km/h to prędkość przy której właśnie najczęsciej zdarzają się te
            makabryczne Polskie wypadki. Dodam tylko, że mnie krytykujesz a jadąc w Polsce
            na między miastowej 95 km/h jedziesz w 90% przypadków o 25 albo 35 km/h
            szybciej niż można.

            No i poza tym już oczami wyobraźni widzę tą Polską drogę, pas w jedną stronę
            szerokości "szerokość TIR'a + 25 cm z każdej strony", pas w drugą to samo, i te
            kolumny ciężarówek jadących sobie "spokojnie" prawie 100 km/h i mijających się
            z prześwitem 50 cm, a pomiędzy nimi Fabie, Pola i Ibizy 1.2 co jakiś
            czas "spokojnie wyprzedzające". Hyhy a co jakiś czas któryś pie..t
            jest "prasowany" przez 2 tiry jadące w przeciwnych kierunkach 100 km/h, ale
            nikt nawet się nie zatrzymuje :DDD, jeszcze na poboczach grzybiarze stoją :)

            Przypomina mi tą grę "Lemingi" gdzie szły kolumną te zwierzątka co jakiś czas
            były masakrowane przez coś :)))


            > I jeszcze jedno: wyprzedzanie ciężarówki jadącej 70 autem z silnikiem 1,2 HTP
            > (np. Ibiza) to naprawdę żade wyzwanie. Średnio sprawny kierowca zachowujący
            się
            >
            > na drodze jak osobnik zrównoważony jest w stanie tego bez problemu dokonać
            nie
            > wprawiając się w żadne zagrożenie.

            A co jakiś czas nie jest w stanie i wtedy przyjeżdżają panowie z czarnymi
            workami i zbierają resztki "lemingów" do worków a w radiu leci milutki
            komunikacik, że kierowca Fabii na drodze z Warszawy do Poznania podczas
            wyprzedzania nie zachował należytej ostrożności i zderzył się czołowo z
            nadjeżdżającym z przeciwka VW Polo. Zginęlo 11 osób, w tym cała 6'ścio osobowa
            rodzina z Fabii oraz cała 5 osobowa rodzina z Polo.


            Eh żałosna Polska rzeczywistość.
            • Gość: zygfryd Re: G..prawda szymi. IP: *.acn.waw.pl 29.01.05, 02:04
              szymizalogowany napisał:

              > A co jakiś czas nie jest w stanie i wtedy przyjeżdżają panowie z czarnymi
              > workami i zbierają resztki "lemingów" do worków a w radiu leci milutki
              > komunikacik, że kierowca Fabii na drodze z Warszawy do Poznania podczas
              > wyprzedzania nie zachował należytej ostrożności i zderzył się czołowo z
              > nadjeżdżającym z przeciwka VW Polo. Zginęlo 11 osób, w tym cała 6'ścio osobowa
              > rodzina z Fabii oraz cała 5 osobowa rodzina z Polo.
              >
              > Eh żałosna Polska rzeczywistość.

              szymi, jak tu ci źle, to weź wyemigruj. na pewno w niemczech cię zechcą, albo i
              w innych emiratach. a my wszyscy będziemy mieli się lepiej, bo będzie o jednego
              frustrata psującego powietrze mniej.
        • szymizalogowany Re: G..prawda szymi. 28.01.05, 11:20
          niki27 napisał:

          > Nie jestem zatrudniony w żadnej firme samochodowej, ale jedno wiem: to nie
          jest
          >
          > prawda, że małe samochody są projektowane z myślą o 3 km przejazdach dom -
          > sklep.Onę są projektowane tak, żeby poradzić sobie na KAŻDEJ trasie na
          drogach
          > publicznych. Także długiej. Nie tylko w Polsce ludzie jeżdżą na długie trasy
          > małymi samochodami. Wiadomo, że w bogatszym społeczeństwie rośnie odsetek
          > posiadaczy dużych aut, ale np. studenta z Hamburga, która musi oszczędzać na
          > naukę, wraca do rodziny w Monachium małym Polo. Albo Clio. I jej samochodzik
          b.
          >
          > dobrze sobie daje radę na autostradzie, albo na drodze krajowej. Zapewniam
          Cię,
          >
          > że Polo albo Clio nie stanowią żadnego zagroiżenia na austradzie, gdy jadą
          110
          > -
          > 120 km/h. To zupełnie wystarczająca prędkość. Powiem więcej: w większości
          > krajów UE na autostradzie wolno jeździć tylko o 10 km/h szybciej. Ba. We
          > Francji żandarmeria KONTROLUJE PRĘDKOŚĆ na autostradach. I nie ma zmiłuj. Jak
          > pojedziesz 180 i cię złapią - to szykuje się na około 500 euro.



          Co innego jechać małym Polo w jedna dwie osoby po gładkiej jak stół, równej
          autostradzie, bez ostrych zakrętów, bez możliwości wylecenia na czołówkę, a co
          innego jechać takim samym Polo w pięć osób całą raodziną i jeszcze z połową
          świniaka w bagażniku po polskiej drodze między głownymi miastami, która ma
          jeden pas w jedną, drugi pas w drugą, fatalną nawierzchnię, co chwila
          skrzyżowania w wiejskimi drogami z których wyjeżdżają furgonetki i traktory,
          ostre zakręty na których asfalt się "rozlewa" z kolein tak, że samochód się
          buja na boki jak lódka podczas sztormu itd.

          Może ty nie widzisz różnicy warunków.

          > > Niestety z przyczyn niezależnych (bolszewicy u władzy) w Polsce jest nada
          > l
          > > większość ludzi którzy są nie zamożni i w Polsce jako jednym z niewielu
          > krajów
          > > Europy te bolidy najczęściej można spotkać na szosach jak jeżdżą po całej
          >
          > > Polsce załadowane po 4 5 osób i więcej. Pełnią po prostu funkcję samochod
          > ów
          > > rodzinnych.
          >
          > Jeżeli kierowcy tych samochodów, nawet załadowane 5 osobami, będa
          przestrzegać
          > przepisów i zwykłej kultury jazdy, to NIE STWORZĄ żadnego zagrożenia. Czy ty
          > naprawdę jesteś tak głupi, że tego nie potrafisz pojąć?
          > Ryzykowne wyprzedzanie JEST ŁAMANIEM PRZEPISÓW.



          A ty jesteś głupkiem, który nie rozumie, że nie sposób jest wymusić na całej
          populacji kierowców prawidłowe zachowanie. Ba, uważam nawet, że jak 10% z nich
          będzie zawsze jeździć zgodnie z przepisami to będzie sukces. Ludzie to nie
          cyborgi, ani nie stworzeni sztucznie w eksperymentach genetycznych osobnicy
          pozbawieni chęci nieposłuszeństwa.

          Tak więc to ty jesteś głupi, przez ludzi myślących tak jak ty (naiwaniaków)
          którzy sądzą, że da się wymusić przestrzeganie przepisów giną ludzie. Jesteście
          właśnie jak rodzice, którzy puszczają dzeci do zabawy na ulicę zamiast do
          piaskownicy i mówią "że mają się nauczyć zachowywać poprawnie".

          Ja jestem zwolennikiem zbudowania im piaskownicy - i to mój sposób jest
          skuteczny.


          > O twojej głupocie świadczy kolejny przykłąd:
          > > Tak więc uważam, że gadanie, że to wina kierowcy to prawda tylko, że to n
          > ie
          > ma
          > > sensu bo tacy kierowcy zawsze będą. To tak jakby dzieci musiały się bawić
          > na
          > > ulicy bo nikt im piaskownicy nie wybudował. I jak co jakiś czas jakieś
          > dziecko
          > > wpadnie pod samochód to wina dziecka. A ja twierdzę, że opiekunów bo nie
          > ma
          > > bezpiecznej piaskownicy.
          >
          > Jak możesz porównywać dziecko, które ze względów fizjologicznych (rozwój
          > umysłowy) nie potrafi ocenić zagrożenia, z co najmniej kilkunastoletnim ( 18
          i
          > więcej) kierowcą???
          > Z drugiej strony, patrząc na ciebie, zaczynam się zastanawiać... Może
          > faktycznie niektórzy kierowcy to duże dzieci w skórze dorosłych...

          Tak jak już pisałem, każdy nawet "złoty" człowiek łamie przepisy, jeździ za
          szybko itd. Jedni robią to częściej a drudzy rzadziej.

          Z praktycznego a nie twojego debilowanego teoretycznego punktu widzenia NIE MA
          MOŻLIWOŚCI WYMUŚCI NA KIEROWCACH PRAWIDŁOWEGO ZACHOWANIA SIĘ NA DRODZE. KROPKA.


          >
          > > Tak więc podsumowywując, jakby w Niemczech z dnia na dzień zabrano im
          > > autostrady i dobre samochody, a dano do podróży na dalekie dystanse Fabie
          > i
          > > drogi takie jak u nas, to wypadki byłyby tam tak samo częste jak w Polsce
          > .
          > >
          >
          > Nie. Tyle podobno pracowałeś w Niemczech, a nie skumałeś, że Niemcy po prostu
          > zachowują się inaczej na drodze? Dorośnij.

          Ty dorośnij, albo lepiej poczytaj trochę o psychologii człowieka, bo widać że
          mało wiesz na ten temat. Jedyne co mogę ci przyznać to, że narody germańskie
          szczególnie te które jako religię wyznają protestantyzm) są bardziej
          zdyscyplinowane niż słowianie (ale również bardziej niż np. Włosi).

          Natomiast nie zmienia to faktu, że w Niemczech pracując jadąc po autostradzie
          150-180 co chwila mijało mnie lewą stroną BMW 750i, Mercedes S (albo auto
          sportowe tu wstaw cokolwiek) które pruło na wielkich szerokich kapciach pod 150
          albo więcej. W mieście rzeczywiście zwalniało, przy ograniczeniu do 130 też.
          Ale wiesz dla czego? Bo ten facet już się wyżył, i wie że za chwilę znowu sobie
          wciśnie. I wiesz co? Ja też tak jeździłem tzn. jak 130 znak to 130, w mieście
          50, a jak znaczek buały okrągły ze skośnym paskiem czarnym to ile fabryka dała.

          I po pół roku to hamowałem na 130 nie z obawy przed policją wcale, tylko
          wiedziałem, że ktoś ustawił ten znak dla mnie żeby mi pomóc w jeździe, a dalej
          zaraz znowy będę pruł 200.

          A w Polsce jak jestesm to zawsze łamie przepisy, przecież nie będę jechał 600
          km z prędkością 60 albo 70, miejscami 50.

          I tak samo by robił Niemiec, zresztą tak Niemcy robią, zawsze jak ze Zgorzelca
          jadę do Warszawy i jeszcze za granicą widziałem jakiegoś Niemieszka w nowej E
          klasie czy BMW, i na autostradzie z Drezdna zwalniał na każdych 130, tak u nas
          pruje równo ze mną 100 na ograniczeniu do 60 czy 70.

          Poczytaj sobei trochę o psychologii, o eksperymentach (nie związane z
          motoryzacją wogle) jak ludzie reagują na długotrwały przymus, kto pozostaje nie
          wzruszony i się trzyma nakazów do końca (hehe NIKT!), to może zrozumiesz jak to
          się dzieje, że w Niemczech wszyscy przestrzegają przepisów.

          Na razie to za mało wiesz o zachowaniach człowieka żeby z tobą dyskutować.
      • Gość: Robert a przełożenie skrzyni biegów -moment na kołach ?? IP: *.mors.pl / *.mors.pl 28.01.05, 11:02
        co ztego ,że masz 145km i długie biegi.

        Małe autko ma krótkie biegi i nawet nie ma takiej możliwości aby dojść do
        180km/h na V biegu bo się skończą obroty - 6000obr/min.

        Moment na kołach -bez redukcji biegów- autka o mocy 64km-Fabia (ponad 2x
        słabsza) tylko w małym stopniu jest mniejszy od Xedosa ( napewno nie 2x
        mniejszy),tylko Mazda pojedzie 225km/h przy 6krpm a Fabia 175 przy takich
        samych obrotach -różnica jednego biegu .

        Xedos na IV pójdzie 180km/h ?
        bo Fabia tylko 150

        na III 140 ?
        Fabia tylko 115.

        więc ma krótsze przełożenia czyli większą % moc przekazywaną na koła.
        Fabia 1,2 jest autkiem miejskim i całkiem sobie w mieście radzi.

        a wiesz ,że Fabia 1,4-16V-75km gorzej się zbiera 80-120 na V biegu od 1,2-12V-
        64km i to o 3s !!!
        a dlaczego ??
        bo ma krótsze BIEGI !!!!!

        ale i tak zaraz napiszeż , że można zredukować.
        Można !!!
        zarówno w jednym i dugim będzie inne przełożenie biegów i każde z nich pojedzie
        do przodu z tym ,że 1,4-16V-75km troszkę szybciej niż 1,2-12V-64km ale tylko po
        redukcji.

        pozdrawiam
      • mess220 o RP 28.01.05, 12:01
        > (tak Mess220 Państwo jest winne, ciekawe czy byłbyś taki wyrozumiały dla
        > sprzedawcy np. w MediaMarkt jakbyś kupował drogi telewizor, zapłaciłbyś raz,
        > telewizora nie ma, kazlai by ci dopłacić, telewizra nie ma, drugi trzeci,
        > czwart raz itd a towaru by ci ze sklepu nie wydali - też byś mówił, że to
        > sprzedawcy są niewinni?)

        1. Porownanie panstwa do sklepu nie jest zbyt udane.
        2. Panstwo JEST winne braku autostrad, ale NIE JEST winne wypadkom powodowanym
        przez ludzi na drogach.


        A jak chcesz porownanie do sklepu to prosze:
        Idziesz do sklepu (panstwo) i placisz i chcesz spadochron (autostrada). Nie
        dostajesz go, i czy pomimo tego wyskakujesz z samolotu (robisz to co moglbys
        robic ze spadochronem pomimo ze go nie masz -> pozwalasz sobie na wiejskiej
        drodze na jazde autstradowa)???????

        Wiesz czemu ludzie lamia przepisy???
        Bo wiedza, ze robiac co chca nikt sie nie bedzie czepial, a jak raz na ruski
        rok ich zlapia to sie wykreca za pomoca 50zl. Jesli za przepisami nie stoi
        egzekucja to nawet najlepsze prawo ludzie beda mieli w glebokiej d....

        ps.
        >> ciekawe czy byłbyś taki wyrozumiały....
        A skad wiesz, ze jestem wyrozumialy :->
        • szymizalogowany Re: o RP 28.01.05, 12:12
          > Wiesz czemu ludzie lamia przepisy???
          > Bo wiedza, ze robiac co chca nikt sie nie bedzie czepial, a jak raz na ruski
          > rok ich zlapia to sie wykreca za pomoca 50zl. Jesli za przepisami nie stoi
          > egzekucja to nawet najlepsze prawo ludzie beda mieli w glebokiej d....

          No cóż, nie zgadzam się. W Niemczech jeżdżą przepisowo bo i tak co chwila mają
          ten słynny znaczek o braku ograniczenia i mogą wtedy pruć 250 km/h.

          Ale we włoszech jest ograniczenie do 130 km/h, a i tak wszyscy grzeją 180-200
          lewym pasem (przynajmniej na autostradzie od granicy francuskiej aż po Rimini 0
          chyba via Adriatica się nazywa).
          Co włosi robią na mnieszych drogach to już strach pisać (150 to norma).

          W Austrii też nie jadą wcale 130, może połowa jedzie reszta też ciśnie nieźle.
          W UK też po autostradach trochę jeździłe, jest tam dużo kamer, ale goście
          mają"obcykane" gdzie są kamery (zresztą miejsca są w 90% oznacznone) i jak
          kamer nie ma to na M1 czy M25 wokól Londynu grzeją 90-100 mil na godzinę.

          Także ta egzekucja to nie działa prawie nigdzie. Według mnie taka jest natura
          homo-sapiens, że mamy wewnętrze pragnienie nieposłuszeństwa (dlatego wszyscy na
          całym świcie tak cenią i walczą o wolność :), nie lubimy jak coś nam
          ktoś "każe" i walka z tym to walka z naturą.
          • mess220 Re: o RP 28.01.05, 12:23
            >>Według mnie taka jest natura homo-sapiens, że mamy wewnętrze pragnienie
            >> nieposłuszeństwa (dlatego wszyscy na całym świcie tak cenią i walczą o
            >> wolność :),

            Wiadomo, ze nikt nie lubi ograniczen (jakichkolwiek).
            A z przykladow ktore podales wynika, ze nie ma w tych krajach zbyt dobrej
            egzekucji. Jakby byla to by ludzie jezdzili bardziej przepisowo -> chyba
            logiczne. No chyba, ze ich stac na placenie mandatow.

            Pojedz sobie do Czech i pojezdzij caly dzien po ich drogach troche za szybko ->
            gwarantuje ci "pokutu" na kilka tys. koron.


            ps. Mozemy sie tu zarzucac przykladami lepszymi lub gorszymi, ale nie w tym
            rzecz. Rzecz w tym, ze to czlowiek ktory siada za kolko jest odpowiedzialny za
            to co robi i co sie dzieje z jego samochodem, niezaleznie od warunkow. A jesli
            komus sie to nie podoba moze zostac w domu -> WOLNA WOLA.
            • Gość: marba Re: o RP IP: 195.116.28.* 28.01.05, 14:00
              mess220 napisał:


              > Rzecz w tym, ze to czlowiek ktory siada za kolko jest odpowiedzialny za
              > to co robi i co sie dzieje z jego samochodem,

              prawda

              > niezaleznie od warunkow.

              bzdura
              • mess220 Re: o RP 28.01.05, 17:07
                > > niezaleznie od warunkow.
                >
                > bzdura

                Warunkow w sensie posiadanego samochodu, drogi po jakiej sie porusza, itp.
          • grzek Aytostrady 28.01.05, 13:15
            Ja akurat jeżdżąc po Europie mam wrażenie odwrotne do Twojego. Widok samochodu
            jadącego szybciej niż 170km/h jest sporadyczny. Typowo to ok. 150km/h. We
            Francji jazda 140km/h na autostradzie lewym pasem przy wyprzedzaniu jest dość
            częsta. W Niemczech ograniczenia prędkości na autostradach są przestrzegane, no
            może przekraczają o 10km/h. Włosi może mniej przestrzegają ograniczenia
            szybkości, ale tymi samochodami które w większości posiadają, to poszaleć nie
            mogą i daleko im do 200km/h. We Włoszech, jadąc boczną drogą, na 30km odcinku
            spotkałem 5 patroli drogowych z radarem. Wszyscy przestrzegali ogranieczenia
            70km/h oprócz motocyklistów.
            Ciekawe jest to, że Niemcy jadący z Włoch i wjeżdżajacy do Austrii natychmiast
            zwalniają do 130km/h i nie jadą 150km/h.
            Zawsze znajdą się tacy co jadą szybciej i ryzykują mandat, ale średnio na
            autostradach większosć jedzie 140km/h niz 200km/h.

            Może byliśmy w różnych miejscach i różnym czasach, ale ja jakoś nie odniosłem
            wrażenia żeby tam tak zapierdzielali na autostradach w wyjątkiem pewnych
            odcinków w Niemczech.
            • szymizalogowany Re: Aytostrady 28.01.05, 13:19

              > Może byliśmy w różnych miejscach i różnym czasach, ale ja jakoś nie odniosłem
              > wrażenia żeby tam tak zapierdzielali na autostradach w wyjątkiem pewnych
              > odcinków w Niemczech.


              No ja widziałem, że niemiaszki ostro cisnął. Muszę wreszcie gdzieś wrzucić ten
              film z wakacji gdzie jadę cały czas 200-220, przede mną równo Z3 i Z4, za mną
              Modena. Co jakiś czas muszę zjeżdżać bo ciśnie jakieś M3 260 albo lepiej.

              Jak pracowałem w Bawarii to tam to już wogle 80% samochodów koła 18 cali opony
              235, i jak lewy pas to ogień.

              We włoszech to dla mnie jeżdżą wariaci. Jak był wypadek na autostradzie w
              okolicach Boloni i puścili ruch bocznymi uliczkami to TIRy włoskie pod prąd
              wyprzedzały i osobówki za nimi.

      • levy Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 12:47
        > Jednak prawda jest taka, że na autostradzie taki wypadek
        > by się nie zdarzył bo:
        > 1. Nie ma tam ostrych łuków

        > 2. Nawet jak już wpadnie w poślizg to się poodbija od barierki i najwyżej sam
        > zabije, a nie ma możliwości zderzenia czołowego
        Czego przykład mieliśmy w czwartek - wypadek busa zespołu Dżem :|
        Kobieta z Toyoty wpadła w poślizg, odbiła się od barierki i nikomu poza sobą
        krzywdy nie zrobiła.......................
        • szymizalogowany Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 12:54
          levy napisał:

          > > Jednak prawda jest taka, że na autostradzie taki wypadek
          > > by się nie zdarzył bo:
          > > 1. Nie ma tam ostrych łuków
          >
          > > 2. Nawet jak już wpadnie w poślizg to się poodbija od barierki i najwyżej
          > sam
          > > zabije, a nie ma możliwości zderzenia czołowego
          > Czego przykład mieliśmy w czwartek - wypadek busa zespołu Dżem :|
          > Kobieta z Toyoty wpadła w poślizg, odbiła się od barierki i nikomu poza sobą
          > krzywdy nie zrobiła.......................


          ALe jaka jest twoja teza? Że autostrady nie są bezpieczniejsze niż zwykłe
          polskie drogi?

          Ja chociaż mnie tam nie było to mogę z dużą dozą prawdopodobieństwa napisać, że
          gdyby ten wypadek zdarzył się na polskiej drodze przy tych samych warunkach i
          natężeniu ruchu to maskara była by jeszcze większa. Pewnie by wpadła na ten bus
          zepchnęła go na przeciny pas i sama tam za nim poleciała gdzi eby się zderzyli
          czołowo z jakimś osobowym samochodzikiem, a po 3 sekundach jeszcze tir by na
          nich wpadł. I by się kończylło śmiercią np 7 osób, a nie jednej.

          Autostrady są bezpieczniejsze.
          • levy Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 13:09
            > Autostrady są bezpieczniejsze.
            100% racji.

            Ale nie pisz "poodbija od barierki i najwyżej sam zabije".
            Zwłaszcza w świetle wczorajszego smutnego wydarzenia.
            Trochę wyczucia, bo mam wrażenie, że tego zawsze najbardziej Ci brakuje.
            I tym swoim "stylem" dajesz tylko dowody tym, którzy uważają Cię za
            pryszczatego nastolatka siedzącego z wypiekami przed monitorem, któremu raz czy
            dwa "tata dał poprowadzić swój samochód" na polnej, pustej drodze.

            Pozdr i więcej rozsądku życzę.
      • Gość: zygfryd Re: Szymi, Szymi... IP: *.acn.waw.pl 29.01.05, 02:07

        > Z kierowcami jest trochę inaczej bo my mamy PRAWO oczekiwać od Państwa
        > autostrad, i również ja mam prawo powiedzieć, że to wina Państwa, że ich nie
        > ma. A podstawą tego prawa jest ilośc pieniędzy jakie ja i każdy płaci do
        > budżetu w paliwie, w PIT'ce w VATcie, akcyzie itd.

        Domaganie się czegoś od kogoś to jest sowiecka mentalność szymi. "Ma tak być, bo
        ja tak chce". Jak polska gospodarka będzie tak duża jak niemiecka albo
        brytyjska, (albo choćby jak irlandzka) to będziesz mógł żądać cudów i wianków, w
        ilości proporocjonalnej do wielkości gospodarki. A póki co możesz żądać budowy
        autostrad w tempie 50 km rocznie.
    • emes-nju Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 11:17
      Pierwsze co zrobilem po pozyczeniu od znajomego leciutkiego samochodu ze 130 konnym motorem, malo nie pozbawilo mnie i moze jeszcze kogos zycia. Bylem stosunkowo malo doswiadczonym kierowca (2-3 lata stazu) i radosnie przemieszczalem sie 55 konna fiesta z 1978 r. (jak na taka wydmuszke wystarczy).

      Do rzeczy. Moc mnie zachwycila, ale nie szalalem. Dopoki nie popelnilem bledu przy wychodzeniu na wyprzedanie... Zadnego wychodzenia pod jadacego z przeciwka! Nie! Wystarczylo, ze bedac na swoim pasie dalem po skreceniu kol buta tak, jak w fiescie. Gwaltownosc reakcji na gaz zaskoczyla mnie poteznie - przednionapedowy samochod prawie wyskoczyl na lewe pobocze. Potem bylo kilka poslizgow i "techniczny" postoj na prawym poboczu w celu dojscia do siebie :-)

      Jak widac brak doswiadczenia z wieksza moca, czysto technicznych umiejetnosci (!), prawie spowodowal wypadek. Ilu takich po przesiadce z krola polskich szos (np. polonez) nie ma tyle szczescia co ja? Ilu daje buta na zakrecie bo plenosolem zawsze tak robili?

      Moc, niedoswiadczonym, daje ulude niezniszczalnosci (zawsze uciekne). Bezpieczenstwo poprawia nielicznym. Moze nawet Szymi do nich nalezy, ale lansowanie tezy o mocy jako pacaneum na kaca, bez obwarowania tego konkretnymi warunkami, moze u co niektorych czytelnikow wywolac bledne rozumienie istoty problemu.
    • szymizalogowany Co do tych "bet" 28.01.05, 11:35
      > z moich obserwacji wynika, ze takie sztrucle, jak 5 - 10 letnie bety,
      > merole, audi itp. z wypasionymi silnikami stwarzaja najwieksze
      > niebezpieczenstwo i najczesciej biora udzial w wypadkach- i to jest
      > najczesciej wina ich kierowcow z zasterydowanymi mozgami, bagatelizujacymi
      > to, co maja pod maska. gdyby zamiast tych 200 albo wiecej koni mieli np. 70

      A z moich obserwacji wynika, że po Polsce nie poruszają się prawie żadne "bety,
      merole, audi z wypasionymi silnikami".

      Te chłopaczki, które to sprowadzają w 99,9999% przypadków, nie mają żadnych
      umiejętności jazdy ani nwet nie interesują się motoryzacją wogle, jedynym
      powodem kupienia "bety" albo "audi" jest chęć zaszpanowania przed kolegami
      zapracy, z dyskoteki, z siłowni itd. albo dziewczynami. Więc liczy się, żeby
      była "beta albo audi". Silnik nie ma znaczenia, a najlepiej jak jest jak
      najmniejszy bo i tak ich na paliwo nie stać.

      Tak więc w Polsce jak widzisz starą bete czy audi, nawet z napisami M power czy
      S4, to bądź pewny że jest to jakaś wsza 316i, albo 520i czy też Audi 1.6 albo
      1.9TDi.

      W polsce mocne silniki stanowią promil.

      Tutaj gdzie jestesm teraz to rzeczywiście nawet jak jedzie stare BMW w środku
      dostojny staruszek, albo kobieta, samochód ładnie utrzymany, słychać potężny
      szum silnika a jak mnie minie to widzę 535i albo 540i, ajk Audi to jakieś A4
      2.8 albo S4, jest dużo starych i nowych M3.

      U nas są same 316i, A4 1.6, Mercedesy C 200 Turbodiesel i inne wszy.

      To tyle w temacie "wypasionych bet z mocnymi silnikami w PL".
      • emes-nju Re: Co do tych "bet" 28.01.05, 11:38
        szymizalogowany napisał:

        > Tutaj gdzie jestesm teraz to rzeczywiście nawet jak jedzie stare BMW w środku
        > dostojny staruszek, albo kobieta, samochód ładnie utrzymany, słychać potężny
        > szum silnika a jak mnie minie to widzę 535i albo 540i, ajk Audi to jakieś A4
        > 2.8 albo S4, jest dużo starych i nowych M3.
        >
        > U nas są same 316i, A4 1.6, Mercedesy C 200 Turbodiesel i inne wszy.


        Eeeee... Hm...

        To skad do jasnej (...) w Polsce tyle tych "wszy" skoro po Rzeszy jezdza wylacznie "535i albo 540i, ajk Audi to jakieś A4 2.8 albo S4, jest dużo starych i nowych M3"?

        Na granicy wymieniaja silniki? Czy jak?
        • szymizalogowany Re: Co do tych "bet" 28.01.05, 11:45
          emes-nju napisał:

          > szymizalogowany napisał:
          >
          > > Tutaj gdzie jestesm teraz to rzeczywiście nawet jak jedzie stare BMW w śr
          > odku
          > > dostojny staruszek, albo kobieta, samochód ładnie utrzymany, słychać potę
          > żny
          > > szum silnika a jak mnie minie to widzę 535i albo 540i, ajk Audi to jakieś
          > A4
          > > 2.8 albo S4, jest dużo starych i nowych M3.
          > >
          > > U nas są same 316i, A4 1.6, Mercedesy C 200 Turbodiesel i inne wszy.
          >
          >
          > Eeeee... Hm...
          >
          > To skad do jasnej (...) w Polsce tyle tych "wszy" skoro po Rzeszy jezdza
          wylacz
          > nie "535i albo 540i, ajk Audi to jakieś A4 2.8 albo S4, jest dużo starych i
          now
          > ych M3"?
          >
          > Na granicy wymieniaja silniki? Czy jak?
          >


          Stąd, że mimo, że ci się wydaje, że w Polsce ich dużo, to naprawdę jeździ ich
          bardzo mało w porównaniu do "Rzeszy" - nasi handlarze jadą tam i wybierają
          trutnie jak najtańsze, z korbkami w drzwiach i silniczkami byczkami bo takie tu
          schodzą. I tak u nas jest 100 razy mniej tych samochdów niż tam.

          Ja kiedyś dawno temu chciałem kupić BMW E39 i zadzoniłem do paru handlarzy i
          każdy miał tylko 520i. Tłumaczyli mi, że "takie tylko u nas schodzą". Wśród
          Audi jak chcesz łatwo kupić, a potem szybko sprzedać to szykuj się na 1.9 TDI.

          A spróbuj kupić w PL np. M3 E36 albo 540i E39. Życzę powodzenia :)
          • Gość: johndoe Re: Co do tych "bet" IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 28.01.05, 15:42
            szymizalogowany napisał:

            > Stąd, że mimo, że ci się wydaje, że w Polsce ich dużo, to naprawdę jeździ ich
            > bardzo mało w porównaniu do "Rzeszy" - nasi handlarze jadą tam i wybierają
            > trutnie jak najtańsze, z korbkami w drzwiach i silniczkami byczkami bo takie tu
            >
            > schodzą. I tak u nas jest 100 razy mniej tych samochdów niż tam.
            >

            tak, tak. bo te bardziej wypasione kupuja turcy, rosjanie, jugoslowianie itd. i tam kazde bmw ma v8. moze lepiej bys przytoczyl jakies dane producentow na temat sprzedazy, a nie pisal o tym jak Ty to sobie wszystko wyobrazasz.
            pzdr
          • mess220 Potrzebne M3 E36 28.01.05, 17:11
            >> A spróbuj kupić w PL np. M3 E36 albo 540i E39. Życzę powodzenia :)

            Szukasz Szymi M3 E36 ???
            Znam goscia ktory chce cos takiego sprzedac, jak chcesz to moge cie
            skontaktowac.
          • Gość: Doki Re: Co do tych "bet" IP: *.170-201-80.adsl.skynet.be 28.01.05, 17:21
            > A spróbuj kupić w PL np. M3 E36 albo 540i E39. Życzę powodzenia :)

            Nie widze problemu. Wyslylasz email do mnie, albo do kogokolwiek, kto mieszka na
            zachod od Polski i zna miejscowe uklady i jezyk i prosisz o nagranie bryczki.
            Gdzie tu problem?
    • edek40 Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 12:18
      Generalizujecie obydwaj.

      Do dyskusji dodalbym wlasne obserwacje poczynione na mnie i moim osobistym bracie. Otoz sporo szybciej niz on przesiadlem sie na samochod dysponujacy moca powyzej 100 KM. Awans z 50 KM byl spory. Mialem kilka lat za kolkiem na karku, wiec zyje i ciesze sie kilkunastoletnim stazem z zaledwie trzema kolizjami i to nie z mojej winy (wszystkie zdarzyly sie w okolicach poczatku kariery, wiec z ta wina tez chyba nie jest do konca tak - teraz jezdze wiecej, za to zupelnie bezkolizyjnie). Jazda samochodem dysponujacym sensownym stosunkiem mocy do masy spowodowal u mnie cudowna niechec do szalenstw na drodze. Jak rozpedzilem 50 KM do predkosci podroznej to za wszelka cene staralem sie jej nie wytracic. Nie za wszelka cene, ale na pewno za duzo wyzsza niz w tej chwili. W tej chwili pokornie jade za ciezarowka. Czekam na mozliwosc bezstresowego manewru. Wiem, ze nadrobie bez trudu to oczekiwanie. Jezeli sie pomyle w ocenie sytuacji to do wyboru mam dwa pedaly: akceleratora i spowalniacza (czyli inaczej niz w samochodzie bez silnika). Moj brat przesiadl sie w auto z wieksza moca kilka lat po mnie. Prowadzi dobrze, ale wciaz jeszcze widze w nim pozostalosci "walczenia" o utrzymanie z trudem uzyskanej predkosci, choc w tej chwili zupelnie mu to nie potrzebne.

      Samochod musi byc dostosowany do temperamentu kierowcy. Ze wzgledu na powszechne w naszym kraju ubostwo kierowcy musza dostosowywac swoj temperament do tego, na co ich stac. To nie jest wlasciwe. A nadmierna predkosc powinna scigac policja. Oczywiscie rzetelnie wyznaczona nadmierna predkosc, a nie jak to u nas powszechne ustalona dla starego zuka bez amortyzatorow.
      • racingismylife Re: Szymi, Szymi... 28.01.05, 14:09
        jestem teraz rowniez w UK i jakby nie bylo musze tutaj przyznac calkowita racje
        szymiemu
    • Gość: kierowiec Buahahaha, szymi "światowiec" IP: *.chello.pl 29.01.05, 01:22
      szymizalogowany napisał:

      >> Ale we włoszech jest ograniczenie do 130 km/h, a i tak wszyscy grzeją 180-
      200
      > lewym pasem (przynajmniej na autostradzie od granicy francuskiej aż po Rimini
      0
      >
      > chyba via Adriatica się nazywa).
      > Co włosi robią na mnieszych drogach to już strach pisać (150 to norma).
      >
      > W Austrii też nie jadą wcale 130, może połowa jedzie reszta też ciśnie nieźle.

      Tak się składa, że co roku jeżdzę do Włoch, które to praktycznie objechałem
      wzdłuż i w szerz zarówno autostradami jak i innymi drogami i jakoś nie
      zauważyłem żeby "wszyscy grzali po 180-200" po autostradach i żeby na innych
      drogach "normą" było 150. Takiego mitomana i pajaca już dawno nie widziałem na
      forum. Ale śnij dalej, pajacu...
      • Gość: Gosc Re: Buahahaha, szymi "światowiec" IP: *.net 29.01.05, 02:36
        Tak sie sklada,ze ja tez mam mozliwosc pokonania kilkudziesieciu tysiecy km w
        ciagu roku niemieckimi autostradami i tez nie zgodze sie z tym forumowym
        blaznem ze jak nie ma ograniczen to wszyscy Niemce leca ile fabryka dala
        buahahaha.Wiekszosc samochodow porusza sie tam z predkoscia 140-160 km/h,a to
        ze ktos smignie lewym pasem 200km/h to nie znaczy ze wszyscy tak jezdza.Aha i
        nie wiem gdzie ten pajac jezdzi ze co chwila widzi a to jakies nowe M3 a to
        nowe M5 a to jakies najnowsze AMG bo te wozki to nawet na niemieckiej
        autostradzie to dosc rzadki widok w odroznieniu od normalnych wersji.
    • Gość: Doki w jednym Szymi ma racje IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 29.01.05, 09:19
      Gdy pisze, ze Niemiec na autostradzie nie cierpi za bardzo, bo wie, ze zaraz
      bedzie mogl znowu grzac, dlatego tez kupuje mocna bryczke.

      Cos w tym jest, bo w zadnym innym kraju nie masz juz tego przekonania, ze zaraz
      znowu pojedziesz normalnie. Za jazde 141 km/h na tutejszej autostradzie, a
      autostrady w Belgii sa zupelnie przyzwoite, przychodzi do domu rachunek na € 175.

      Skoro tak, to po co placic za auto, ktore pojedzie szybciej- tak na pewno
      rozumuje spora czesc kierowcow. No i kupuja autka, w ktorych 1 KM przypada na 20
      kg i wiecej. A poza autostradami wyprzedzania nie ma- bo praktycznie wszedzie
      stoja zakazy, ruch odbywa sie sznureczkiem, nawet Melex da sobie rade.
    • black.iron Re: Szymi, Szymi... 29.01.05, 19:54
      a nie wydaje wam sie, ze styl jazdy kierowcow z karajow UE nalezy umiesciec w
      nieco szerszym kontekscie, niz tylko problem przestrzegania / przekraczania
      ograniczen predkosci?

      przeciez rownie istotnym (jesli nie istotniejszym) skladnikiem bezpieczenstwa
      na drogach jest kulturalne traktowanie innych uczestnikow ruchu oraz
      wyobraznia, pozwalajaca kierowcy przewidziec, co sie moze wydarzyc na drodze i
      dostosowac styl jazdy do panujacych warunkow, wlasnych uniejetnosci, jak i
      mozliwosci prowadzonego auta. bo te cechy (a konkretnie ich brak w polskich
      realiach) powoduja, ze:

      1. teza szymiego, ze mocne samochody warunkuja bezpieczenstwo osob je
      prowadzacych w Polsce jest mrzonka

      2. nasz ogolny rodzimy "klimat" panujacy na drogach znajduje sie cale lata
      swietlne za zachodem Europy. i dlatego na przyklad takie Niemcy moga sobie
      pozwolic na brak ograniczen na autostradach - po prostu udzielaja swoim
      kierowcom kredytu zaufania, ktorego tamci nie naduzywaja. u nas, nawet gdybysmy
      juz mieli te nieszczesne autostrady, taki pomysl prawdopodobnie skonczylby sie
      katastrofa:)

      PS: mam wrazenie, ze szymi wykonal strategiczny unik i, zamiast dalej bronic
      swojej teorii: moc = bezpieczenstwo (ktora najwidoczniej stala sie juz zbyt
      smiala nawet dla niego samego:)), zajal bastion tezy, ze autostrady (w
      przeciwienstwie do drog nizszej rangi) = bezpieczenstwo, z ktora przecie nikt o
      zdrowych zmyslach polemizowac nie zamierza:)
      • Gość: telewidz Re: Szymi, Szymi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 20:04
        1. teza szymiego, ze mocne samochody warunkuja bezpieczenstwo osob je
        prowadzacych w Polsce jest mrzonka

        ==Uwżam ,ze prawda leży w kilku miejscach:
        moje poprzednie auto awazyło 1550 kg i mial 133 kM,obecne 1350 kg i 194 KM.
        Naprawd czuje sie komfortowo wyprzedzając
      • undercover_brother Re: Szymi, Szymi... 29.01.05, 22:27
        Ad.2) Pozwole sobie nie zgodzic sie z tym, ze jestesmy cale lata swietlne za zachodem. Bylem we Wloszech i to co tam zobaczylem, przeszlo moje najsmielsze wyobrazenia. Najbardziej cywilizowana jest polnoc. Reszta to tragedia - z Rzymem na czele. Zachowania, ktore widzialem wielokrotnie:
        - zapieprzanie w miescie jednokierunkowa ulica pod prod z wcisnietym klaksonem
        - ustawianie sie w 6 rzedach na skrzyzowaniu o 4 pasach ruchu
        - kiedy ktos zdecyduje sie przepuscic pieszych skrecajac w boczna ulice, jest natychmiast wyprzedzany po zewnetrznej przez inny samochod, ktory hamuje 20cm przed pieszymi. Drugi pojazd jest natomiast wyprzedzany po zewnetrznej przez skuter
        - kazde auto ma wgniota
        - parkowanie bardziej wyglada jak porzucanie samochodow
        - zero tolerancji jesli ktos jedzie powoli szukajac drogi

        Bylem tez swiadkiem sytuacji, gdzie koles spokojnie, bez pospiechu, wykrecal na srodku bardzo ruchliwego skrzyzowania w Rzymie. Manewrowal chyba jakies 3 minuty. Zatrzymal sie nawet na chwile, zeby nam pomachac, bo stalismy ze znajomymi na chodniku i pokladalismy sie ze smiechu na widok calego zajscia.

        Na podstawie tej wizyty we Wloszech stwierdzam, iz tzw. 'kulture jazdy na zachodzie' mozna miedzy bajki wlozyc.
        • black.iron Re: Szymi, Szymi... 30.01.05, 02:12
          w sumie racja - slyszalem to i owo o zwyczajach drogowych we Wloszech. w
          Hiszpanii zreszta jest podobnie:) no coz, Europa nie jest monolitem
Pełna wersja