Gość: rozzloszczony
IP: 195.242.232.*
06.02.05, 11:51
Wczoraj dwoch bandytow - gieldziarzy, zyjacych z wyludzania odszkodowan, probowalo znalesc frajera i doczepilo sie do mnie. Widzieli, ze jestem sam, ich bylo dwoch, nie byli zbyt mali zreszta. W zasadzie to ich zdenerwowalem, bo nie zdolali mnie wyprzedzic spod swiatel, potem im sie udalo. Gnoje non stop probowali zajezdzac mi droge, hamowali przed nosem, liczyli na to ze mi sie nie uda wyhamowac. Strasznie mnie to zdenerwowalo, wyprzedzilem ich i zrobilem dokladnie to samo, ledwo wyhamowali i sami sie wystraszyli. Byli strasznie wkurzenii i odpuscili.
Jednak bardzo dobrze wiem, ze jezeli oni by mi wjechali w kufer, moglbym nawet nie doczekac przyjazdu policji, bo by mnie obili i odjechali. A nawet jezeli by przyjechala, to gnoje sa pewnie tak poustawianii, ze wina i tak bylaby moja.
Co robic z takimi bandytami?
Jak ich legalnie zalatwic?
Pytam powaznie.