janusz_kluczyk
09.02.05, 21:59
jakis rok temu(nie pytajcie dlaczego po roku o tym pisze,tak mi sie
przypomnialo;))moja rodzinka miala zamiar kupic autko,do wybory byly nowy
passat lub uzywane A4... w zasadzie juz na 99% bylo postanowione ze jedziemy
do salonu po paska kiedy na trader.pl zobaczylem ogloszenie: audi A4,wtedy
mialo 1.5 roku i okolo 40 tys. przebiegu... cytuje: stan
idealny,bezwypadkowy,garazowany itd. itp. wszystko pieknie,czarna perla,felgi
16 cali,jasna tapicerka... wszystko bylo na fotkach,postanowione,jedziemy,co
prawda to okolo 400 km,no ale w koncu nie jedziemy po buty... oczywiscie
dzownilismy do faceta(wlasciciela komisu)a ten potwierdzil jego stan... auto
bylo "w stanie idealnym"... podjezdzamy pod komis,JEST... piekne czarne A4...
niestety za chwile miny nam zrzedly... 1.zaparowane dwa reflektory
2.zabrudzona tapicerka 3.na obydwu prawych drzwiach widac paskudne slady po
"malowaniu" tzn. widac jakby slady po uderzeniach malych kamyczkow ktos
zamalowal pedzlem malarskim... okolo 6 - 7 takich sladow,dosc sporych
4.przedni zderzak zarysowany z przodu i z jednej strony 5.we wnetrzu urwany
uchwyt na puszki... 6.radio niefirmowe... w ogloszeniu bylo napisane ze radio
jest oryginalne i zabudowane... jednym slowek szkoda mala katasrtofa... na
dodatke jak sie pozniej okazalo - gosc zaczal sie tak platac ze wyszlo iz
samochod wcale nie byl garazowany lecz cala zime przestal na dworze a
wlasciciel salonu sobie nim pocinal gdzie chcial:/