Jak to jest z żółtym światłem?

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.09.01, 13:06
Wczoraj policjant skasował mnie za wjazd na skrzyżowanie na zółtym świetle.
Poniważ gość w mundurze ma "zawsze rację" zapłaciłem. Ale mam wątpliwości,
przecież gdy jadę z dozwoloną szybkością np. 50 km/godz i zapali mi się światło
10 m przed skrzyżowaniem to fizycznie nie jestem w stanie się zatrzymać się na
tych 10m. Przed chwilą pokłóciłem się nawet z szefem, który tez twierdzi, że w
żadnym wypadku nie można wjechać na żółtym świetle. Czy ktoś wie jak jest na
pewno.
    • Gość: ma Re: Jak to jest z żółtym światłem? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.09.01, 13:11
      Jest tak, ze na zoltym masz prawo wjechac, jezeli nie jestes w stanie zatrzymac
      sie bez naglego hamowania. Ja bym dla zasady nie przyjal tego mandatu. Niech Ci
      policjant udowodni, ze mozna sie bylo zatrzymac.

      I szef :-)
      • Gość: Ponury Re: Jak to jest z z˙ó?tym s´wiat?em? IP: 207.129.53.* 03.09.01, 13:22
        Gos´c´ portalu: ma napisa?(a):

        > Jest tak, ze na zoltym masz prawo wjechac, jezeli nie jestes w stanie zatrzymac
        >
        > sie bez naglego hamowania.

        I masz 100% racji

        >Ja bym dla zasady nie przyjal tego mandatu. Niech Ci
        >
        > policjant udowodni, ze mozna sie bylo zatrzymac.

        I wtedy policjant skieruje wniosek do kolegium, ktore nie bedzie sie zastanawialo czy
        mogles sie zatrzymac czy nie, tylko ukaze Cie kara np. 10 razy wieksza od mandatu. Ale
        mozna skierowac sprawe do sadu. Warto?

        • Gość: ma Re: Jak to jest z z˙ó?tym s´wiat?em? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.09.01, 13:25
          Gość portalu: Ponury napisał(a):

          > Gos´c´ portalu: ma napisa?(a):
          >
          > > Jest tak, ze na zoltym masz prawo wjechac, jezeli nie jestes w stanie zatr
          > zymac
          > >
          > > sie bez naglego hamowania.
          >
          > I masz 100% racji

          > I wtedy policjant skieruje wniosek do kolegium, ktore nie bedzie sie zastanawia
          > lo czy
          > mogles sie zatrzymac czy nie, tylko ukaze Cie kara np. 10 razy wieksza od manda
          > tu. Ale
          > mozna skierowac sprawe do sadu. Warto?
          >

          Ja jestem taki pieniacz, ze jakbym byl pewien swojej racji, to bym policjantowi
          nie popuscil, pewnie potem bym zalowal czasu straconego na kolegia i ogladanie
          tych mord milicyjno-ormowskich, ale trudno.
    • Gość: ej Płacz i płać! IP: 212.244.170.* 03.09.01, 13:21
      Żółte znaczy „uwaga”, nic więcej. Źle zrozumiałeś policjanta. Zapłaciłeś za
      zjazd ze skrzyżowania na czerwonym, ponadto zbliżając się do skrzyżowania masz
      obowiązek zwolnić na tyle, aby uniknąć niespodzianek. Słusznie cię skasował, za
      nieuctwo trzeba płacić.
      • Gość: ma Re: Płacz i płać! IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.09.01, 13:26
        Gość portalu: ej napisał(a):

        > Żółte znaczy „uwaga”, nic więcej. Źle zrozumiałeś policjanta. Zapł
        > aciłeś za
        > zjazd ze skrzyżowania na czerwonym, ponadto zbliżając się do skrzyżowania masz
        > obowiązek zwolnić na tyle, aby uniknąć niespodzianek. Słusznie cię skasował, za
        >
        > nieuctwo trzeba płacić.

        Przeciez nie wiesz, jak bylo dokladnie. A nieuctwem jest nieznajomosc przepisu,
        ktory mowi, ze wolno wjechac na skrzyzowanie, jak nie da sie wyhamowac.
        • Gość: ej Re na Re IP: 212.244.170.* 03.09.01, 13:37
          To za waszą przyczyną dochodzi do kolizji na skrzyżowaniach. Powiecie, że nie?
          Popatrzcie na siebie trochę uważniej . . .
          • Gość: ma Re na Re na Re IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.09.01, 14:09
            Gość portalu: ej napisał(a):

            > To za waszą przyczyną dochodzi do kolizji na skrzyżowaniach. Powiecie, że nie?
            > Popatrzcie na siebie trochę uważniej . . .

            Dostalo mi sie bez powodu. Oceniaj ludzi bardziej na podstawie tego, co pisza a
            nie tego, co na ich temat sobie wyobrazasz. Piszemy tu o sytuacji, w ktorej nie
            da sie zahamowac a szaleniec na bagazniku tez jeszcze chce przejechac a nie o
            dodawaniu gazu po zobaczeniu zoltego. Zawsze wtedy stajesz deba przed swiatlami,
            chocby nad toba dopiero zapalalo sie zolte?
            • Gość: ej Re IP: 212.244.170.* 03.09.01, 14:18
              Co to znaczy - nie da się zahamować? Dlaczego doprowadziłeś do takiej sytuacji?
              Nie myślisz? A może walisz przed siebie, aby do przodu, z całą premedytacją?
              • Gość: ma Re: Re IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.09.01, 14:42
                Nie da sie zahamowac, bo ja zawsze po miescie pedze 120-130 a na przejsciach
                dla pieszych wlaczam wycieraczki.
                My tu w Warszawie wszyscy tak jezdzimy, kazdy o tym wie, szczegolnie ten, ktory
                nas na oczy nie widzial za kierownica.
                To wszystko na ten temat. Dobranoc.
      • Gość: Drapka Re: Płacz i płać! IP: 10.0.4.* / *.atj.pl 05.09.01, 13:54
        ponadto zbliżając się do skrzyżowania masz
        > obowiązek zwolnić na tyle, aby uniknąć niespodzianek.

        A to gdzie jest napisane???
    • Gość: maro Re: Jak to jest z żółtym światłem? IP: *.pl 03.09.01, 14:34
      Noooo, to mamy tu już całą paletę możliwych interpretacji przepisu.
      To ja dorzucę jeszcze jedną:

      NIE WOLNO wjeżdżać na skrzyżowanie po zapaleniu się na sygnalizatorze światła
      żółtego.
      Wyjątkiem od tej zasady jest sytuacja, w której zatrzymanie auta wiązałoby się
      z takim działaniem (hamowaniem), które mogłoby spowodować zagrożenie dla innych
      pojazdów.
      Czyli, jeśli światło żółte pojawia się tuż przed tobą (np 10m , gdy poruszasz
      się 50km/h), a na twoim pojazdem sunie sznurek innych aut, to wjazd na to
      skrzyżowanie można jeszcze wytłumaczyć. Ale wystarczy, że będziesz 20m od
      skrzyżowania, to powinienieś się zatrzymać. Również w sytuacji, gdy jesteś
      jedynym autem zbliżającym się do krzyżówki (nikt za tobą nie jedzie) - wówczas
      w myśl przepisów na skrzyżowanie wjeżdżać nie powinieneś.
      Co nie zmienia faktu, że w praktyce jeśli sytuacja opisana przez ciebie
      wyglądała DOKŁADNIE jak to przedstawiłeś, to w kolegium miałbyś spore szanse.
      Zwłaszcza, że wkrótce będą one zlikwidowane, a w sądzie sprawa znalazłaby się
      akurat wtedy, gdy będzie już czas na jej "przeterminowanie". Taka jest niestety
      nasza rzeczywistość.

      Wszystkim życzę jak najmniej takich dylematów.
      Pozdrawiam
      m
      • Gość: ej Re: Jak to jest z żółtym światłem? IP: 212.244.170.* 03.09.01, 14:43
        Co za dziwaczne interpretacje zdarzenia! Już mówiłem, że gość zapłacił nie za
        wjazd lecz za ZJAZD ze skrzyżowania na świetle czerwonym - bo żółte trwa
        krótko!!!
    • Gość: cień Re: Jak to jest z żółtym światłem? IP: *.acn.waw.pl 03.09.01, 15:19
      Powinieneś był nie przyjmować mandatu.
      Miałem dość niewesołą sytuację, a mianowicie, jechałem Połczyńską i miałem
      zamiar przejechać skrzyżowanie i oczywiście zapaliło się żółte światło, ale
      skoro na szafie miało się 75km/h i ok. 20 m do świateł to najspokojniej w
      świecie przejechałem to skrzyżowanie. Akurat za skrzyżowaniem stali chłopcy-
      radarowcy i jeden z nich mnie przydybał. Oczywiście wg niego przejechałem na
      czerwonym świetle i zaproponował mandacik. Nie przyjąłem a przy okazji
      poprosiłem o jego numery służbowe i dane osobowe.
      Zadał mi pytanie: "A po co Panu te dane?"
      Odpowiedź brzmiała: "Przydadzą mi się"
      Puscił mnie bez słowa.
      Jest zasada, nie dać sobie wmówić. A poza tym trzeba być grzecznym ale
      stanowczym.
      A tak na marginesie przy 60km/h samochód stanie dopiero po 28m od momentu
      hamowania.
      50km/h
      • sarastro Re: Jak to jest z żółtym światłem? 03.09.01, 23:47
        No, z tą drogą hamowania, to trochę przesadziłeś :-))) Aż tak źle nie jest.
    • Gość: Andrzej Re: Jak to jest z żółtym światłem? IP: *.ci.comarch.pl 04.09.01, 08:28
      Uważam, ze w tej sytuacji nalepiej zacytować odpowiedni fragment przepisów
      dotyczacy zoltego swiatla.


      ROZPORZĄDZENIE MINISTRÓW TRANSPORTU I GOSPODARKI MORSKIEJ ORAZ SPRAW
      WEWNĘTRZNYCH I ADMINISTRACJI

      z dnia 21 czerwca 1999 r.

      w sprawie znaków i sygnałów drogowych.

      (Dz. U. Nr 58, poz. 622)




      Sygnały świetlne nadawane przez urządzenia umieszczone na drodze

      Sygnały świetlne dla kierujących i pieszych

      § 95. 1. Sygnały świetlne nadawane przez sygnalizator S-1 oznaczają:

      1) sygnał zielony - zezwolenie na wjazd za sygnalizator,

      2) sygnał żółty - zakaz wjazdu za sygnalizator, chyba że w chwili zapalenia się
      tego sygnału pojazd znajduje się tak blisko sygnalizatora, że nie może być
      zatrzymany przed nim bez gwałtownego hamowania; sygnał ten oznacza
      jednocześnie, iż za chwilę zapali się sygnał czerwony,

      3) sygnał czerwony - zakaz wjazdu za sygnalizator,

      4) sygnały czerwony i żółty nadawane jednocześnie - zakaz wjazdu za
      sygnalizator; sygnały te oznaczają także, że za chwilę zapali się sygnał
      zielony.

      2. Sygnał zielony nie zezwala na wjazd za sygnalizator, jeżeli:

      1) ruch pojazdu utrudniłby opuszczenie jezdni pieszym lub rowerzystom,

      2) ze względu na warunki ruchu na skrzyżowaniu lub za nim opuszczenie
      skrzyżowania nie byłoby możliwe przed zakończeniem nadawania sygnału zielonego.

      3. W sygnalizatorach używanych poza skrzyżowaniem mogą być nadawane sygnały
      tylko o dwóch barwach - zielonej i czerwonej.

      4. Kierujący pojazdem, który wjechał na skrzyżowanie o ruchu kierowanym
      sygnałami świetlnymi, może je opuścić, z zastrzeżeniem ust. 1 pkt 2-4, pod
      warunkiem że nie spowoduje utrudnienia ruchu innym jego uczestnikom. Kierujący
      pojazdem szynowym skręcający na skrzyżowaniu o ruchu kierowanym sygnałami
      świetlnymi może je opuścić pod warunkiem ustąpienia pierwszeństwa innym
      uczestnikom ruchu.

      Koniec cytatu!

      Ze swej strony uwazam, ze powyzszy zapis stwarza mozliwosc dowolnej
      interpretacji przez policjanta, sytuacji zwiazanej z wjazdem na zoltym swietle.
      No bo co znaczy "tak blisko sygnalizatora". Tylko bardzo dobra znajomosc
      przepisow i "Kodeksu" wyciagniety ze schowka samochodu, sa w takich sytuacjach
      dosc skutecznym lekiem na niezbyt normalnego policjanta.
      A swoją drogą skad mam wiedziec, bedac na skrzyzowaniu, jakie mam jeszcze
      swiatlo, jesli ustawodawca zlikwidowal sygnalizatory za skrzyzowaniami?

      Pozdrawiam
Pełna wersja