fertig14 22.03.05, 13:52 Czy "pilowanie" silnika na dobrym oleju, po rozgrzaniu, do obrotow ciut powyzej mocy maksymalnej jest lepsze niz jazda kapeluszowa? Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
niknejm Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 22.03.05, 17:14 fertig14 napisał: > Czy "pilowanie" silnika na dobrym oleju, po rozgrzaniu, do obrotow ciut > powyzej mocy maksymalnej jest lepsze niz jazda kapeluszowa? IMHO lepsze. Wbrew pozorom mniejsze obciążenie silnika. Choć niektóre silniki też moga nie najlepiej takie coś znosić. Pzdr Niknejm Link Zgłoś
kris_kelvin Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 22.03.05, 18:47 niknejm napisał: > > Czy "pilowanie" silnika na dobrym oleju, po rozgrzaniu, do obrotow ciut > > powyzej mocy maksymalnej jest lepsze niz jazda kapeluszowa? > IMHO lepsze. Wbrew pozorom mniejsze obciążenie silnika. twoja wypowiedz jest przykladem jak mozna dorabiac ideologie do swoich przyzwyczajeń. patrzac na silnik benzynowy napewno bedzie lepsza jazda powyzej 5000 obr niz jazda z obrotami ponizej 1500. przy tak niskich obrotach w silnku powstaja niekorzystne naprezenia ktore sa zabojcze dla silnika na dluzsza mete. jednakze jazda ponizej 1500 obr jest trudna czasem wrecz niemozliwa wiec mysle ze autorowi nie o takie obroty chodzilo. Przyjmuje sie ze jazda kapeluszowa to jazda z obrotami rzedu 2500 obr. Czyli spokojna bez nadmiernego pilowania silnika. Moim zdaniem taka jazda jest lepsza dla silnika. Przy wysokich obrotach tłok wiecej razy przesuwa sie w cylindrze co nieuchronnie zwieksza zuzycie pierscieni. wiekse obrtoy powoduja wieksze wibracje co odbija sie niekorzystnie na calym silniku gdyz wszystkie elementy nawet takie jak np. weze wodne poddane sa wiekszym drganiom a co za tym idzie zuzyciu (szybciej pekna). itp. Link Zgłoś
logis_on_line Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 22.03.05, 21:24 Jak miałem 126p (1981-86) to do 70 kkm poruszałem się tylko z gazem wciśniętym do końca z kręceniem obrotów do końca na każdym biegu. Silniki takie traktowanie wytrzymał ale podwozie niestety nie. Dla przypomnienia, olej specjal i zamiennie każdy inny olej jaki można było wówczas kupić. A więc można, zapewne mniej szkodliwe jest kręcenie silnikiem niż duszenie go na małych odrotach i wysokim biegu. Pozdrawiam Link Zgłoś
wahacz Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 22.03.05, 22:19 logis_on_line napisał: > Jak miałem 126p (1981-86 to do 70 kkm poruszałem się tylko z gazem wciśniętym > do końca z kręceniem obrotów do końca na każdym biegu. Silniki takie > traktowanie wytrzymał ale podwozie niestety nie. > Dla przypomnienia, olej specjal i zamiennie każdy inny olej jaki można było > wówczas kupić. > A więc można, zapewne mniej szkodliwe jest kręcenie silnikiem niż duszenie go > na małych odrotach i wysokim biegu. jak mialem pierwsza dziewczyne to lałem ją ostro, im bardziej ją lałem tym bardziej kochała mnie więc widać że kobiety lubią takie traktowanie, lepiej je lać ostro niż rozpieszczać :) Link Zgłoś
niknejm Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 23.03.05, 09:32 kris_kelvin napisał: > twoja wypowiedz jest przykladem jak mozna dorabiac ideologie do swoich > przyzwyczajeń. Bez przesady. Obroty mocy max to u mnie 7600obr/min, nie jeżdżę non stop w zakresie 7600-8400obr/min. ;-) > patrzac na silnik benzynowy napewno bedzie lepsza jazda powyzej 5000 obr niz > jazda z obrotami ponizej 1500. przy tak niskich obrotach w silnku powstaja > niekorzystne naprezenia ktore sa zabojcze dla silnika na dluzsza mete. I to dokładnie miałem na myśli. > Przyjmuje sie ze jazda kapeluszowa to jazda z obrotami rzedu 2500 obr. Czyli > spokojna bez nadmiernego pilowania silnika. Moim zdaniem taka jazda jest > lepsza dla silnika. Silnik może OK, ale katalizator może szybciej szlag trafić, jeśli jeździsz tak non-stop i na krótkich trasach (zwłąszcza przy badziewnym paliwie). Dla wyjaśnienia - zazwyczaj sam oscyluję w granicach 2500-4000 obr/min, chyba, że chcę mocno przyspieszyć, wtedy redukcja. Co najmniej raz na tydzień przejeżdżam kilku-kilkunastokilometrowy odcinek na wysokich obrotach, coby przedmuchać kata. Pzdr Niknejm Link Zgłoś
mobile5 Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 23.03.05, 13:04 Te nowe samochody zrobiły sie tak delikatne, że jeszcze trochę, a trzeba je będzie przewijać raz na tydzień. Link Zgłoś
niknejm Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 23.03.05, 13:15 mobile5 napisał: > Te nowe samochody zrobiły sie tak delikatne, że jeszcze trochę, a trzeba je > będzie przewijać raz na tydzień. :-) A tak poważniej, mój kolega reprezentuje właśnie emeryt-style driving. W dodatku jeździ Prelude ;-) Po kilku latach eksploatacji na wlocie do kata zrobiła się wielka smolista klucha, która przytkała układ. To się zdarza, dlatego lepiej wypalić cały ten syf. Pzdr Niknejm Link Zgłoś
mobile5 Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 23.03.05, 13:29 niknejm napisał: > mobile5 napisał: > > > Te nowe samochody zrobiły sie tak delikatne, że jeszcze trochę, a trzeba > je > > będzie przewijać raz na tydzień. > > :-) A tak poważniej, mój kolega reprezentuje właśnie emeryt-style driving. W > dodatku jeździ Prelude ;-) Po kilku latach eksploatacji na wlocie do kata > zrobiła się wielka smolista klucha, która przytkała układ. To się zdarza, > dlatego lepiej wypalić cały ten syf. > > Pzdr > Niknejm Dawno temu pisano o właścicielu Poldka, króry jeździł nim tak delikatnie, że chyba po 30 tys.(nie pamiętam dokładnie, ale szokująco mało) silnik nadawał się do remontu. Link Zgłoś
niknejm Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 23.03.05, 18:12 Znaczy, po emerycku? Zmiana biegu przy 1500obr/min? Pzdr Niknejm Link Zgłoś
mobile5 Re: "Dawanie po garach", a trwalosc, stan silnika 23.03.05, 18:21 niknejm napisał: > Znaczy, po emerycku? Zmiana biegu przy 1500obr/min? > > Pzdr > Niknejm Gość się wypowiadał, że "nie obciążał silnika". I "zaszlamił" go dokumentnie. Ale przeżył szczęśliwe chwile z poczuciem oszczędnej jazdy. Link Zgłoś