na biegu jałowym przed czerwonym światłem

04.04.05, 09:42
a dlaczego niebezpieczne?
    • derwisz911 Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 09:45
      stanie, czy dojeżdżanie, bo nie bardzo kumam...???
    • grogreg Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 10:33
      Bo nie masz pelnej kontroli nad pojazdem.
      • siwy-55 Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 12:26

        ... zawsze tak robie,kilka lat temu moje przyzwyczajenie uratowalo moje auto od
        kasacji,czerwone swiatlo i slonce w oczy ,-facet z tylu nie zauwazyl i wjechal
        mi w tyl auta,-pokulalo sie do przodu,tylko zdezak do kasacji,w Passacie
        ktory to spowodowal,-gril,chlodnica,maska i oczywiscie zdezak,-wszystko na zlom
        ,w takich sytuacjach zawsze ten co najezdza dostaje bardziej "po skórze" ,
        oczywiscie wtedy gdy przed "wolnobiegowcem" nie ma innego auta.
        • grogreg Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 12:38
          No wlasnie wali cie facet w tyl. I co? I leci z jego OC.
          Ty na walnym biegu odbijasz sie i walisz tego z przodu. Z czyjego OC ten z
          przodu naprawi swoj woz?
          • zgryzliwy1 Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 12:48
            grogreg napisał:

            > No wlasnie wali cie facet w tyl. I co? I leci z jego OC.
            > Ty na walnym biegu odbijasz sie i walisz tego z przodu. Z czyjego OC ten z
            > przodu naprawi swoj woz?

            a kto jest sprawca wypadku ?
            • jaro_ss Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 12:56
              Z oc
            • grogreg Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 13:37
              Widzisz w Polsce - i jest to ewenement - Policja potrafi podzielic wine na
              uczestnikow wypadku. W przypadku takich malych karamboli to czesta praktyka.
              Nie twierdze ze to dobrze. Tak jest.
              • zgryzliwy1 Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 05.04.05, 17:55
                grogreg napisał:

                > Widzisz w Polsce - i jest to ewenement - Policja potrafi podzielic wine na
                > uczestnikow wypadku. W przypadku takich malych karamboli to czesta praktyka.
                > Nie twierdze ze to dobrze. Tak jest.

                nic w tym dziwnego,ze sprawcow wypadkow moze byc wiecej niz 1
                w opisanym przypadku jest oczywiste ,ze winny jest ten ostatni ( nic do rzeczy
                nie ma czy 2 mial luz czy wrzucony bieg !! )i z jego OC dostana odszkodowanie 1
                i 2
          • hondziarz Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 13:03
            z oc tego gościa, który w niego wjechał. To jest elementarna zasada -
            zachowanie bezpiecznego odstępu.
            • konrad.boryczko Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 13:10
              Olaboga!
              Z OC sprawcy. Czyli tego na samym koncu.
              • grogreg Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 13:39
                No. ale tak nie jest.
                • konrad.boryczko Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 13:50
                  grogreg napisał:
                  > No. ale tak nie jest.

                  Chcesz przez to napisac, ze w TYM przypadku
                  "No wlasnie wali cie facet w tyl. I co? I leci z jego OC.
                  Ty na walnym biegu odbijasz sie i walisz tego z przodu. Z czyjego OC ten z
                  przodu naprawi swoj woz?"
                  ten z przodu mialby dostac odszkodowanie z polisy OC kogokolwiek innego niz
                  sprwca najechania na srodkowego? A to ciekawe... :))
                  Co do utrzymywania odstepu, bo i taka teoria tu gdzies sie placze, to ktory
                  niby nie zachowal odpowiedniego? Ten, co sobie stoi grzecznie, czy moze ten, co
                  nie wyhamowal? :)
                  Pzdr.
                  • wujaszek_joe Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 13:55
                    grogreg ma rację.
                    górka, lód, żuk nie d rady podjechać i stacza sie bezwładnie na poloneza z
                    tyłu. winny okazał się poldek bo nie zachował bezpiecznej odległości (czyli nie
                    został w domu czy jak?)
                    • konrad.boryczko Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 14:09
                      Trzeba by znac dokladnie przypadek, ale nie wydaje mi sie mozliwa obrona
                      stanowiska policji przed sadem.
                      Tak samo, jak w sytuacji opisanej przez grogrega. Przeciez zawsze ten
                      nadjezdzajacy z tylu moze grzac 200km/h. Wtedy musialbym stawac ze 100 metrow
                      za poprzednikiem:))
                      Pzdr.
                      • grogreg Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 14:41
                        Mysle, ze przy tak jaskrawej sytuacji nie bedzie mozna juz dzielic winy.
                        Szczegolnie miedzy zabitych.
                  • grogreg Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 14:02
                    Dokladnie. I tez uwazam to za skonczona glupote.
                    • siwy-55 Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 04.04.05, 14:24
                      grogreg 04.04.2005 12:38


                      No wlasnie wali cie facet w tyl. I co? I leci z jego OC.
                      Ty na walnym biegu odbijasz sie i walisz tego z przodu. Z czyjego OC ten z
                      przodu naprawi swoj woz?

                      --------------------------------------------------------------------------------
                      .. w ostanim zdaniu; pod warunkiem ze przed "wolnobiegowcem" nie ma innego
                      auta,albo cos w tym stylu,
                      pozatem co kraj,takie tlumaczenie prawa,w szwecji w takich przypadkach jest
                      tylko jeden sprawca-ten na samym koncu karambolu który "sandwicz" spowodowal.
                      ________________________________________________________________________________
                      • niknejm Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 05.04.05, 11:10
                        siwy-55 napisał:

                        > grogreg 04.04.2005 12:38
                        >
                        >
                        > No wlasnie wali cie facet w tyl. I co? I leci z jego OC.
                        > Ty na walnym biegu odbijasz sie i walisz tego z przodu. Z czyjego OC ten z
                        > przodu naprawi swoj woz?
                        >
                        > ------------------------------------------------------------------------------
                        -
                        > -
                        > .. w ostanim zdaniu; pod warunkiem ze przed "wolnobiegowcem" nie ma innego
                        > auta,albo cos w tym stylu,

                        Taki scenariusz - ktoś stuka Cię z tyłu, wpychając Cię na skrzyżowanie wprost
                        pod samochody jadące jezdnią prostopadłą do Twojej. Game over, nie żyjesz...

                        Pzdr
                        Niknejm
                        • grogreg Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 05.04.05, 11:16
                          Dokladnie tak zgineli krewni mojego znajomego. Tyle ze wypchela ich ciezarowka,
                          wiec nie mialo znaczenia jaki biek mieli wrzucony bieg i czymieli wcisniety
                          hamulec.
        • 1martin Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 06.04.05, 13:03
          do siwy-55
          a gdybyś przy tej okazji przetoczył się przez ludzi na przejściu to też
          byłbyś zadowolony, że stałeś na luzie. i choć nie twoja wina to nie byłoby
          ci do śmiechu
          • bestfeler Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 06.04.05, 13:48
            Wytłumacz jaka będzie różnica jak by stał na biegu, bo nie kumama.
            • 1martin Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 06.04.05, 14:01
              nie na biegu bo to rzeczywiście nie miałoby sensu zwłaszcza, że musi
              wysprzęglić, ale na hamulcu
              • kompletny_idiota Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 06.04.05, 21:05
                > nie na biegu bo to rzeczywiście nie miałoby sensu zwłaszcza, że musi
                > wysprzęglić, ale na hamulcu

                Czy masz na mysli hamulec postojowy?
      • kierowiec1 Przedyskutujmy kilka mozliwosci 04.04.05, 15:54
        grogreg napisał:

        > Bo nie masz pelnej kontroli nad pojazdem.

        Rozpatrzmy nstepujaca scenariusz:
        widzimy czerwone swiatlo. Zdejmujemy noge z gazu, samochod zwalnia. Obroty
        spadaja proporcjonalnie do predkosci, az osiagaja powiedzmy 1000 obrotow.

        I teraz:
        1. Naciskamy sprzeglo i hamujemy na sprzegle az do zatrzymania. Po zatrzymaniu
        wyjmujemy bieg.
        2. Wyjmujemy bieg i hamujemy do zatrzymania.
        3. Hamujac redukujemy az do najnizszego biegu i zatrzymania.

        Wariant 3 zostawiam przekladniowym mastrurbatorom.

        Pozostaje pytanie, w czym wariant 1 jest lepszy od 2. Bo odnioslem wrazenie, ze
        jestes za wariantem 1.

        Juz wielokrotnie roztaczano mi horror wynikajacy ze stosowania wariantu 2. Ale
        nikt dotychczas nie potrafil sensownie wjasnic konkretnych niebezpieczenstw z
        niego plynacych.

        Pozdr.

        K.
        • bestfeler Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 04.04.05, 16:08
          Wariant 1 w praktyce jest logiczny i najrozsądniejszy, bo chociażby oszczędność
          paliwa.
          Jeśli chodzi o zagrożenia wariantu 2, to jedyne zagrożenie to zgaśnięcie
          silnika i brak wspomagania hamulców i kierownicy, co wcale nie musi się wiazać
          z niemożnością skutecznego hamowania. Generalnie uważam że zagrozenia nie ma,
          ale sam tak nie robię i żonę oduczyłem.
          Wariant 3 ma sens jeżeli chcemy mieć możliwość maksymalnego przyśpieszenia jak
          tylko się sytuacja zmieni, lub częściej, jeżeli chcemy odciążyć nieco hamulce,
          ma sens tylko przy wariackiej jeździ z powtarzajacym się często intensywnym
          hamowaniem.
          A co do stania pod swiatłami no na biegu jawym, to chyba nie na jedynce z
          wcisniętym sprzęgłem w ciągłej gotowości.
          • grogreg Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 06.04.05, 09:40

            > A co do stania pod swiatłami no na biegu jawym, to chyba nie na jedynce z
            > wcisniętym sprzęgłem w ciągłej gotowości.

            Wiesz tego bym sie obawial. A niech sie cholera stopa omsknie? A na swiatlach
            zwykle stoi sie przed pasami
        • tomeeeek Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 05.04.05, 06:33
          kierowiec1 napisał:
          >
          > Rozpatrzmy nstepujaca scenariusz:
          > widzimy czerwone swiatlo. Zdejmujemy noge z gazu, samochod zwalnia. Obroty
          > spadaja proporcjonalnie do predkosci, az osiagaja powiedzmy 1000 obrotow.
          >
          > I teraz:
          > 1. Naciskamy sprzeglo i hamujemy na sprzegle az do zatrzymania. Po zatrzymaniu
          > wyjmujemy bieg.
          > 2. Wyjmujemy bieg i hamujemy do zatrzymania.
          > 3. Hamujac redukujemy az do najnizszego biegu i zatrzymania.
          >
          > Wariant 3 zostawiam przekladniowym mastrurbatorom.
          >

          Jeśli to jest 5 bieg i masz 1000 rpm to nadaj możesz jechać szybko. Jeśli nie
          będziesz "przekładniowym masturbatorem" to możesz wpaść w poślizg. Ja redukuję
          najczęściej do trójki i wtedy auto jest juz niemal zatrzymane. Po takim
          hamowaniu - wariant 1. Jeśli masz niską prędkość (powiedzmy poniżej 20 km/h) to
          ja nie widzę różnic pomiędzy wariantami 1 i 2. Jedyny jest taki, że jeśli chces
          od razu ruszyć, bo zapaliło się zielone, to w wariancie 2 musisz dodatkowo
          nacisnąć sprzęgło. W rozważaniach pomijam samo zużycie sprzęgła.
          • kierowiec1 Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 05.04.05, 08:00
            tomeeeek napisał:

            > Jeśli to jest 5 bieg i masz 1000 rpm to nadaj możesz jechać szybko. Jeśli nie
            > będziesz "przekładniowym masturbatorem" to możesz wpaść w poślizg.

            Cooo moge zrobic?

            W jakich warunkach i z jakiego powodu?

            Dojezdzajac i hamujac z 30 i kilka km/h do skrzyzowania moge wpasc w poslizg, bo
            nie mam biegu? Nie fantazjuj :-)

            POzdr.

            K.
            • tomeeeek Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 05.04.05, 11:00
              kierowiec1 napisał:

              > tomeeeek napisał:
              >
              > > Jeśli to jest 5 bieg i masz 1000 rpm to nadaj możesz jechać szybko. Jeśli
              > nie
              > > będziesz "przekładniowym masturbatorem" to możesz wpaść w poślizg.
              >
              > Cooo moge zrobic?
              >
              > W jakich warunkach i z jakiego powodu?
              >
              > Dojezdzajac i hamujac z 30 i kilka km/h do skrzyzowania moge wpasc w poslizg, b
              > o
              > nie mam biegu? Nie fantazjuj :-)
              >
              > POzdr.
              >
              > K.

              1. Albo udajesz,
              2. albo mało wiesz
              3. albo jesteś prowokatorem

              Wybierz wersję. Skoro uważasz, że jadąc 1000 rpm (30 i kilka, a może 40, czy też
              bliżej 50 km/h) nie można wpaść w poślizg, to życzę powodzenia. Wciskając
              sprzęgło i hamując (zakładam, że systemy ABS, ESP nie są w standardzie) prosisz
              się o blokadę kół.

              A może ja już jestem za stary i przy dzisiejszej technologii wypuszczają ze
              szkół jazdy kierowców z mentalnością "Wciskaj hamulec i o nic się nie martw -
              system zrobi wszystko za ciebie".

              Miłej jazdy :-)
              • kierowiec1 Udawanie i prowokacje 05.04.05, 12:20
                tomeeeek napisał:

                > 1. Albo udajesz,
                > 2. albo mało wiesz
                > 3. albo jesteś prowokatorem
                >
                > Wybierz wersję. Skoro uważasz, że jadąc 1000 rpm (30 i kilka, a może 40,
                > czy też
                > bliżej 50 km/h) nie można wpaść w poślizg, to życzę powodzenia.

                Jesli tego chce, to moge wpasc w poslizg przy kazdej predkosci i w kazdych
                warunkach. Jesli tego nie chce, to nie wpadne w poslizg. Niezaleznie od
                wlozonego biegu lub jego braku, obecnosci ABS, ESP i wielu innych czynnikow.

                (A jesli nawet troche przednimi przyblokuje, bo mam taki kaprys, so what?)

                Jesli natomiast
                a) musisz przy dojezdzaniu do swiatel w normalnych warunkach obawiac sie poslizgu
                i
                b) jestes przekonany, ze mienie dowolnego biegu przed onym poslizgiem Cie
                uratuje, to badz tak dobry i naucz sie jezdzic. Bo w obecnym stanie jestes
                zagrozeniem dla otoczenia.


                > Wciskając
                > sprzęgło i hamując (zakładam, że systemy ABS, ESP nie są w standardzie)
                > prosisz się o blokadę kół.

                Bzdura. Zupelna.

                > A może ja już jestem za stary i przy dzisiejszej technologii wypuszczają ze
                > szkół jazdy kierowców z mentalnością "Wciskaj hamulec i o nic się nie martw -
                > system zrobi wszystko za ciebie".

                Robaczku, jak zaczynalem jezdzic, to ABS bylo znane co najwyzej z prasy, a o ESP
                jeszcze nikt nie snil.

                Poglady o koniecznosci jazdy na biegu z uwagi na niebezpieczenstwo blokady kol
                pochodza jeszcze z poczatkow ubieglego wieku. Kiedy istnialo cos takiego, jak
                hamulec zasadniczy na wal napedowy. Jesli masz wiek porownywalny do tych
                pogladow, to zalecalbym dla dobra otoczenia oddac juz prawo jazdy.

                Pozdr.

                K.
                • tomeeeek Re: Udawanie i prowokacje 05.04.05, 17:44
                  kierowiec1 napisał:
                  >
                  > Jesli tego chce, to moge wpasc w poslizg przy kazdej predkosci i w kazdych
                  > warunkach. Jesli tego nie chce, to nie wpadne w poslizg. Niezaleznie od
                  > wlozonego biegu lub jego braku, obecnosci ABS, ESP i wielu innych czynnikow.
                  >
                  > (A jesli nawet troche przednimi przyblokuje, bo mam taki kaprys, so what?)
                  >

                  Widzę, że trafiłem na instruktora jazdy. Trzeba było od razu tak mówić.
                  Odpuszczam tę dyskusję, bo właściwie zero w niej merytorycznych uzasadnień,
                  wiele natomiast pochwał własnych umiejętności.

                  Podobno mówią, że każdy polak to lekarz, trener piłkarski i instruktor jazdy.

                  Pozdrawiam z uśmiechem (obyśmy tylko takich kierowców mieli)
                  • kierowiec1 Re: Udawanie i prowokacje 05.04.05, 20:36
                    tomeeeek napisał:

                    > Odpuszczam tę dyskusję, bo właściwie zero w niej merytorycznych uzasadnień,
                    > wiele natomiast pochwał własnych umiejętności.

                    Gdybys mial jakies podstawy, to mozna by dyskutowac. Ale jesli powtarzasz tylko
                    komunaly starych szoferow, co to juz w roku 1648 byli fachowcami, a nie
                    rozumiesz, jakie mechanizmy (fizyczne glownie) podczas rozpatrywanych manewrow
                    dzialaja, to rzeczywiscie nie ma co tracic czasu.

                    POzdr.

                    K.
                    • derwisz911 Re: Udawanie i prowokacje 06.04.05, 14:28
                      Kierowcze!
                      To nie takie komunały!

                      Chociaż umiem jeździć bez absu, to jednak dłuższa jazda np. volvo lub porsche
                      powoduje, że po przesiadce do zabytkowej toyki nie zawsze od razu poprawnie
                      zareaguję, np. gdy mnie coś wystraszy. Już raz z OC wypłacał taki jeden, co mu
                      bagażnik citroena ax o dobre 20 litrów pomniejszyłem. (u mnie na szczescie
                      tylko porysowany zderzak)_.

                      Jak dużo jeżdżę autem bez "systemów", to pamiętam w czym jestem i umiem to
                      opanować. Ale niestety - samochody z "ułatwieniami" rozpieszczają.
                      Rozpieszczają, i to bardzo.
                      Jeżeli faktycznie upierasz się przy swoim, to znak, iż nie prowadziłeś nigdy
                      lekko usportowionego, na swoje czasy nowoczesnego auta bez abs. Nie chodzi tu o
                      brak modulacji siły hamowania, ale jak depniesz w nagłej sytuacji na pedał, to
                      niestety zablokujesz. A w deszczu/przy gololedzi jest to nieraz przyczyną
                      kraksy.

                      Mój antyk bez absu hamuje wzorowo, tak jak chcę, ale czasem to ja przesadzę z
                      siłą, a on mnie nie poprawia.
                      Uwierz mi, że dobre i mocne hamulce bez abs, nawet, gdy są wyregulowane co do
                      1kN na każdej osi, umieją się zablokować naprawdę szybko i łatwo.

                      pozdrawiam
                      • kierowiec1 Re: Udawanie i prowokacje 06.04.05, 20:10
                        derwisz911 napisał:

                        > Kierowcze!
                        > To nie takie komunały!

                        Jak w wiekszosci przypadkow sprawa jest wzgledna ;-)

                        > Jeżeli faktycznie upierasz się przy swoim, to znak, iż nie prowadziłeś nigdy
                        > lekko usportowionego, na swoje czasy nowoczesnego auta bez abs.

                        Sportowych nie prowadzilem na tyle, aby moc sie miarodajnie na ich temat
                        wypowiadac. Prowadzilem natomiast duzo samochodow z mocno utrudnionym dozowaniem
                        sily hamowania (hydropneumatyczne Citroeny) i samochodow z czasem zlosliwym
                        zachowaniem sie (a zawsze trudnym dozowaniem sily) ukladu hamulcowego
                        (ciezarowki wieloosiowe z pneumatycznym ukladem hamulcowym).

                        Ani jednymi, ani drugimi nie kwiczalem czesciej (po krotkim przyzwyczajeniu
                        sie), niz normalnymi samochodami.

                        > Nie chodzi tu o
                        > brak modulacji siły hamowania, ale jak depniesz w nagłej sytuacji na pedał, to
                        > niestety zablokujesz.

                        Ja niegdy nie przeczylem mozliwosci zablokowania. Jak juz pisalem, jesli chce,
                        to na samochodzie, w ktory jestem minimalnie przynajmniej wjezdzona, moge
                        osiagnac stan dowolnej ilosci zablokowanych kol. Nota bene bez przykrych
                        konsekwencji (poza zbytecznym zuzyciem opon ;-).

                        > A w deszczu/przy gololedzi jest to nieraz przyczyną
                        > kraksy.

                        Krotkiego przyblokowania nie demonizowalbym az tak. Przyblokuje, popuszczam,
                        hamuje znowu do granicy i da capo.

                        > Mój antyk bez absu hamuje wzorowo, tak jak chcę, ale czasem to ja przesadzę z
                        > siłą, a on mnie nie poprawia.
                        > Uwierz mi, że dobre i mocne hamulce bez abs, nawet, gdy są wyregulowane co do
                        > 1kN na każdej osi, umieją się zablokować naprawdę szybko i łatwo.

                        Alez ja to doskonale wiem :-)
                        A CXie i BXie do przyblokowania wystarczy ostro spojzec na srodkowy pedal :-)

                        Ale wiem tez, ze wypowiedz (cytuje) "Wciskając
                        sprzęgło i hamując [...] prosisz się o blokadę kół."
                        jest rownie wielka bzdura jak wypowiedz "Przekraczajac 50 km/h prosisz sie o
                        smierc".
                        Bzdurnosc tej drugiej wypowiedzi widzi kazdy na pierwszy rzut oka. Ale ta
                        pierwsza jest tak samo bzdurna, jesli ryczaltem obiecuje koniec swiata za
                        wysprzeglenie przy hamowaniu.
                        Albowiem pozostawienie biegu nie jest ABSem, a dzialanie zapobiegajace
                        zablokowaniu kol (i to nie zawsze tej osi, ktora tego potrzebuje) lezy miedzy
                        "niewystarczajace" a "symboliczne".

                        Gdyby stan rzeczy byl tak tragiczny, to musialbym sluchac terkotu ABS (albo
                        kwiku opon podczas hamowania) kilkanascie razy dziennie. A slysze ten terkot
                        (albo kwiczenie) byc moze kikka razy na miesiac. I to wylacznie w przypadkach,
                        kiedy chcialem ten terkot uslyszec.

                        POzdr.

                        K.
            • derwisz911 Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 06.04.05, 14:33
              > Dojezdzajac i hamujac z 30 i kilka km/h do skrzyzowania moge wpasc w poslizg,
              b
              > o
              > nie mam biegu? Nie fantazjuj :-)
              To raczej byłoby możliwe tylko na lodzie ;-))

              Niemniej, są ludzie, którzy hamują ze sprzęgłem lub na luzie już od 80km/h. A
              wówczas, w niesprzsyjającycyh warunkach (troszkę mniej przysczepny asfalt,
              różne rodzaje asfaltu, nierówności i wyboje, koleiny) może dojść do utraty
              kontroli.

              pozdrawiam
              • tomeeeek Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 06.04.05, 17:51
                derwisz911 napisał:

                > > Dojezdzajac i hamujac z 30 i kilka km/h do skrzyzowania moge wpasc w posl
                > > izg, bo nie mam biegu? Nie fantazjuj :-)
                > To raczej byłoby możliwe tylko na lodzie ;-))
                >

                U mnie na piątce przy 1000 rpm jest 50 km/h. A tu już wystarczy, że będzie ślisko...
                • kompletny_idiota Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 06.04.05, 19:16
                  Jedziesz na tej piatce powiedzmy 100 km/h i zaczynasz hamowac samym pedalem
                  hamulca. Jest slisko a ty jestes na lekkim zakrecie. Teraz masz juz tylko 50
                  km/h i 1000 obr/min, zaraz silnik zacznie szarpac. Wciskasz sprzeglo, dajesz na
                  dwojke i puszczasz sprzeglo. W tym momencie wpadasz w poslizg. Jak myslisz,
                  dlaczego ty wpadles w poslizg, a koles za toba w takim samym samochodzie nie
                  wpadl? Czy zrobiles cos czego on nie zrobil? Pokombinuj glowa zanim sie
                  zabierzesz za masturbowanie wajcha.
                  • tomeeeek Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 07.04.05, 15:42
                    kompletny_idiota napisał:

                    > Jedziesz na tej piatce powiedzmy 100 km/h i zaczynasz hamowac samym pedalem
                    > hamulca. Jest slisko a ty jestes na lekkim zakrecie. Teraz masz juz tylko 50
                    > km/h i 1000 obr/min, zaraz silnik zacznie szarpac. Wciskasz sprzeglo, dajesz na
                    >
                    > dwojke i puszczasz sprzeglo. W tym momencie wpadasz w poslizg. Jak myslisz,
                    > dlaczego ty wpadles w poslizg, a koles za toba w takim samym samochodzie nie
                    > wpadl? Czy zrobiles cos czego on nie zrobil? Pokombinuj glowa zanim sie
                    > zabierzesz za masturbowanie wajcha.

                    Kompletny_idioto (z całym szacunkiem). To nie ja powiedziałem, że czekam z
                    piątką do 1000 rpm. Kiedy jadę 100 km/h, jest ślisko a ja jestem na lekkim
                    zakręcie to juz na hamowanie za późno. Wtedy kontrola gazu i toru jazdy.

                    Natomiast jeśli jest ślisko a muszę zahamować, to redukuję, ale kontrolując
                    obroty (i dodając lekko gazu jeśli spodziewam się dużo wyższych obrotów na
                    niższym biegu). I nie wrzucam dwójki po piątce (bo zerwanie przyczepności
                    niekoniecznie musi być tym co chcę wtedy mieć). Sugeruję uważniejsze czytanie.
              • kierowiec1 Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 06.04.05, 20:48
                derwisz911 napisał:

                > Niemniej, są ludzie, którzy hamują ze sprzęgłem lub na luzie już od 80km/h. A
                > wówczas, w niesprzsyjającycyh warunkach (troszkę mniej przysczepny asfalt,
                > różne rodzaje asfaltu, nierówności i wyboje, koleiny) może dojść do utraty
                > kontroli.

                Nie chcialbym prowokowac dyskusji, ale czasem mam wrazenie, ze na wschod od Odry
                nieco inne prawa fizyki obowiazuja. Bo na praktycznie wszystkich znanych mi
                niemieckich kursach bezpieczenstwa jazdy uczy sie wysprzeglania podczas
                awaryjnego hamowania =8-0

                (coby nie prowokowac dalej, nie bede sie wypowiadal na temat moich doswiadczen w
                tym kierunku. Ani o tym, co automatyczna planetarna skrzynia biegow w takim
                wypadku sama za prowadzacego robi ;-)

                Pozdr.

                K.
        • grogreg Re: Przedyskutujmy kilka mozliwosci 06.04.05, 09:35
          Jestem zwolennikiem kombinacji wariantow 1 i 2.

          Czyli widze skrzyzowanie przed ktorym bede musial sie zatrzymac. Bo jest znak
          stopu, bo swiatla jest zolte lub czerwone, bo piesi zamierzaja wejsc na zebre.
          Zwykle dojazd robie na 4 lub 3 biegu jednoczesnie - gdy to jest konieczne
          hamujac. Tuz przed calkowitym zatrzymaniem wysprzeglam i wciskam do konca
          hamulec. Po zatrzymaniu wyrzucam bieg na luz (hamulec wcisniety). Pozwala to na
          lagodne i rownomierne wytracenie predkosci i zatrzymanie.

          Czasem zdarza sie tez metoda, jak to okresliles, "masturbantow".
    • hewitt jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 19:44
      dlatego ze jestem dopiero poczatkujacym kierowca, zadam pewnie glupie pytanie :)

      Otoz, z wypowiedzi niektorych z Was mozna wywnioskowac iz stojac na swiatlach z
      wrzuconym biegiem i wcisnietym sprzeglem mozna zapobiec wjechaniu w tyl pojazdu
      stojacego przed nami w momencie kiedy ktos uderza nas w tylek (w takim
      przypadku stojac na luzie podobno nie ma sposobu zeby nie uderzyc tego przed
      nami). Dlaczego? Z tego co wiem to samochod na biegu z wcisnietym sprzeglem
      zachowuje sie tak samo jak na biegu jalowym. Mam na mysli to ze ani w pierwszym
      ani w drugim przypadku kola samochodu nie sa zblokowane wiec tak czy siak
      walniemy w tego co stoi przed nami. Mam racje? Moze mi ktos to wytlumaczyc?

      Pozdrawiam!
      • kierowiec1 Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 20:11
        hewitt napisał:

        > dlatego ze jestem dopiero poczatkujacym kierowca,

        Ale myslisz :-)

        > Mam racje?

        Oczywiscie, ze masz racje :-)

        Pozdr.

        K.
        • hewitt Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 20:29
          to w takim razie po co ta dyskusja na gorze skladajaca sie z kilku postow
          dotyczacych stania na swiatlach na jedynce lub na jalowym ? :) Bo nie bardzo
          rozumiem...
          • kierowiec1 Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 20:42
            hewitt napisał:

            > to w takim razie po co ta dyskusja na gorze skladajaca sie z kilku postow
            > dotyczacych stania na swiatlach na jedynce lub na jalowym ? :) Bo nie bardzo
            > rozumiem...

            To rodzaj tutejszego folkloru ;-)
            Never mind

            Pozdr.

            K.
          • kompletny_idiota Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 20:56
            W Polsce wielu ludzi nie rozni sie za bardzo umyslem od konia wyscigowego. To
            oni masturbuja sie biegami w czasie dojezdzania do skrzyzowania, zeby jak sie
            zapali zielone, juz byc na wlasciwym biegu i strzelic do przodu jak kon, z
            klapkami na oczach. Ale jak im przyjdzie stac i czekac na to upragnione
            zielone, to stoja na jedynce z wcisietym sprzeglem. Silni, zwarci i gotowi. Ty
            nigdy tak nie rob. Stoj na luzie, a jak sie zapali zielone, dawaj bieg i ruszaj
            POWOLI, patrzac czy jakis matol nie probuje jeszcze przeleciec pod czerwonym.
            Dlugotrwale wcisniecie sprzegla jest niezdrowe dla sprzegla i silnika.
            • kierowiec1 Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 21:05
              kompletny_idiota napisał:
              > nigdy tak nie rob. Stoj na luzie, a jak sie zapali zielone, dawaj bieg i ruszaj
              > POWOLI, patrzac czy jakis matol nie probuje jeszcze przeleciec pod czerwonym.

              Oponowalbym. Mozna obserwowac swiatla ruchu poprzecznego i najpozniej kiedy
              tamci maja czerwone, wlozyc pierwszy bieg.

              I ruszac zdecydowanie. Chyba, ze kocha sie hodowanie korkow w miescie.
              Ja po 0,5 sekundy zwloki przodownika z ruszaniem trabie. Spac mozna w domu, a za
              kierownica sie jezdzi.

              > Dlugotrwale wcisniecie sprzegla jest niezdrowe dla sprzegla i silnika.

              Silnikowi dlugotrwale wciskanie sprzegla zwisa zupelnie. A od czasow
              wprowadzenia lozysk tocznych w miejsce pierscieni grafitowych odpornosc
              sprzegiel na dlugotrwale trzymanie wzrosla niepomiernie.

              Pozdr.

              K.
              • kompletny_idiota Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 21:49
                Tak mu radzilem na teraz bo jest zielony listek, jak bedzie mial Twoje (albo
                moje) doswiadczenie to bedzie bez patrzenia wiedzial kto zaraz bedzie mial i
                jakie swiatlo. Dla scislosci, to ostrozne ruszanie odnosi sie do przypadku jak
                jest pierwszy w szeregu a nie ktorys z kolei.
                Dlugotrwale wcisniecie sprzegla doprowadza do przyspieszonego zuzycia lozyska
                oporowego walu korbowego, bo (przynajmniej w wielu znanych mi przypadkach) to
                lozysko nie ma swojego doplywu oleju pod cisnieniem tylko smarowane jest olejm
                wyplywajacym z lozyska glownego, dajacym kiepski film olejowy ktory sie z
                czasem przerywa.
                Nie wierze ze trabisz na kogokolwiek, a zwlaszcza juz po pol sekundy :)
                Pozdrowienia
                • kierowiec1 Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 21:57
                  kompletny_idiota napisał:

                  > Nie wierze ze trabisz na kogokolwiek, a zwlaszcza juz po pol sekundy :)

                  Niestety trabie. Moze nie po pol, ale po 0,7 sekundy z pewnoscia ;-)

                  Moja socjalizacja drogowa odbyla sie w miescie wielkosci Warszawy, a teraz duzo
                  jezdze po prowincji. I to mocno prowincjnalnej prowincji. I tam niestety wiele
                  osob kontynuuje drzemke za kierownica.

                  Pozdr.

                  K.
                  • wahacz Re: jedynka a bieg jalowy 06.04.05, 23:04
                    He he smieszna ta dyskusja.
                    Oczywiscie ze przed swiatlami stoi sie na luzie bo na biegu bez sprzegla stac
                    by sie nie dalo z wlaczonym silnikiem. Niektorzy, szczegolnie rajdowcy
                    preferuja stanie na biegu i sprzegle. Nie trzeba chyba tlumaczyc jak bardzo
                    przyspiesza to zuzycie sprzegla. Do tego takie stanie jest niebezpieczne gdyz
                    sprzeglo jak kazde urzadzenie moze sie zepsuc np. zalozmy ze zerwie sie linka
                    sprzegla i samochod gwlatownie ruszy a przed nami piesi na pasach. Tam gdzie ja
                    chodzilem na kurs prawa jazdy uczyli ze katygorycznie nie mozna stac na biegu i
                    sprzegle wlasnie z tego powodu.
                    Co do dojezdzania do swiatel to ja jak widze czerwone z daleka wrzucam luz i
                    powoli i delikatnie uzywam hamulca (nie mam ABS i ESP). Silnik sie nie meczy a
                    ja zwalniajac plynnie nie narazam sie na poslizg. Troche szkoda by mi bylo
                    silnika uzywac tak jak pisza niektozy tzn na 5 biegu przy 30 - 40 km/h.
                    Naprezenia jakie powstaja w silniku przy tak niskich obrotach sa dla niego
                    bardzo niezdrowe.
                    • madame.chauchat Jechanie na luzie 07.04.05, 18:15
                      Kolejne pytanie: pomińmy samo stanie na światłach, chodzi o dojeżdżanie do
                      świateł (czerwonych) - instruktor uczył mnie, żeby robić to NIE na luzie, ale
                      hamując, na końcu z wciśniętym sprzęgłem (czyli wariant 1 wg któregos tam postu
                      powyżej). Bo jechanie na luzie jest niebezpieczne, szczególnie jeśli te światła
                      są jeszcze dość daleko. Co myślicie?
                      • kompletny_idiota Re: Jechanie na luzie 07.04.05, 19:11

                        Bo jechanie na luzie jest niebezpieczne, szczególnie jeśli te światła
                        > są jeszcze dość daleko.

                        To jest mit z tym niebezpieczenstwem jazdy na luzie. I odleglosc do swiatel nie
                        czyni tej jazdy bardziej niebezpieczna, najwyzej duza szybkosc.
                        Jak zdecydujesz ze bedziesz stawal (swiatla, dziura w moscie itd) to
                        przekladasz noge z gazu na hamulec i hamujesz. Samochod zostaje na biegu az
                        obroty silnika sa bliskie obrotom biegu jalowego. Wtedy, caly czas hamujac,
                        wysprrzeglasz, dajesz na luz i puszczasz sprzeglo, caly czas hamujac, az do
                        zatrzymania. Kto robi to inaczej, na przyklad zrzuca z biegu bez sprzegla, albo
                        przechodzi przez jakies posrednie biegi, wysprzegla podwojnie itd, robi to
                        nieprawidlowo.
                  • bedi70 trabienie 07.04.05, 10:37
                    moja socjalizacja drogowa odbyla sie w Warszawie. Tez jestem zwolennikiem
                    plynnej jazdy i energicznego ruszania na swiatlach ale nie poczuwam sie do roli
                    wychowywania innych (mniej doswiadczonych, prowincjonalnych???) kierowcow przy
                    pomocy klaksonu. Potrafie opanowac swoje zniecierpliwienie a trabienie w takich
                    sytuacjach uwazam za objaw buractwa.
                    • konrad.boryczko Re: trabienie 07.04.05, 10:45
                      Ja trabie, ale tylko w dwoch przypadkach:
                      1. Gdy widze, ze ten przede mna jest bardzo zajety i nie widzi, ze juz czas
                      (np. gada z pasazerem, grzebie przy radiu itp nie patrzac na swiatla).
                      2. Gdy stoja na wszystkich pasach na drodze wielopasmowej i nikt sie nie kwapi
                      do ruszenia (choc oczywiscie nie ma powodu do stania).
                      Trabienie tylko dlatego, ze ktos sie zagapil i rozpaczliwie szuka biegu
                      rzeczywiscie jest, niech Ci bedzie, buractwem.
    • bzamiara Re: na biegu jałowym przed czerwonym światłem 07.04.05, 19:58
      na jałowym może zgasnąć, szczególnie dotyczy to aut na gaz.
      jak zgaśnie tracisz wspomaganie hamulca i kierownicy i dlatego jest
      niebezpiecznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja