Dodaj do ulubionych

Kaszlakiem na Węgry

IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 30.06.02, 11:23
...chcemy z koleżanką jechać. Jak już dojdziecie do siebie po wybuchu śmiechu,
może udzielicie nam paru rad? Kto był samochodem na Węgrzech? Czy jest tam
benzyna NIEBEZOŁOWIOWA? Jak z warsztatami samochodowymi? Parkingi? Drogi?
Którędy jechać? Czy jadąc przez Czechy i Słowację musiałabym jechać autostradą,
jeśli tak, ile kosztują te ich nalepki? Gdzie kupić porządną mapę samochodową
Węgier?
Jeśli chodzi o samo zwiedzanie - może macie jakieś własne odkrycie, którym
chcecie się podzielić, jakąś wspaniałą a niedrogą kwaterę, pyszne jedzenie w
knajpie, rewelacyjne kąpielisko itd. Zapuszczę też taki wątek na Turystyce :-))
Czekam z nadzieją.
Obserwuj wątek
    • Gość: Marcel Re: Kaszlakiem na Węgry IP: *.reshall.umich.edu 30.06.02, 20:17
      Bylismy z Zona Maluchem w Chorwacji na Istrii. Dojechal i wrocil. Na Istrii
      mieszkalismy na kempingach, wiec zaladowany byl dosc poteznie. Teraz bym sie
      juz jednak nie zdecydowal, ale cooosz czlowiek sie posunal w latach i zrobil
      wygodny... Na autostradach jechalismy 90 - 120 i dalo sie wytrzymac. W Austrii
      tankowalem benzyne z substytutem olowiu, w pozostalych krajach byla dostepna
      benzyna olowiowa. Mysle, ze na Wegrzech benzyna z olowiem jest spokojnie do
      kupienia. Znalem kiedys chlopaka, ktory jezdzil Maluszkiem z przyczepka przez
      Rumunie do Turcji i szmuglowal gady i plazy. Znaczy da sie.

      Pozdrowka i udanych wakacji
    • Gość: Marek Re: Kaszlakiem na Węgry IP: *.atlanta-31-32rs.ga.dial-access.att.net 30.06.02, 20:38
      Kiedys wybralem sie maluchem na Wegry - bylo to w 1990 roku. Benzyna olowiowa
      wtedy jeszcze wszedzie byla. Jechalem sobie przez Rzeszow, Krosno, Koszyce a
      potem do Hajdushoboslo (?) i Tokaju. Bardzo polecam. Ale najladniejsze miejsce
      na wegrzech to moim zdaniem Eger. Niezwykle polecam zwiedzenie tego miasta -
      maja piekne kapielisko, niedrogie kwatery, mialsto jest slicznie polozone i
      (uwaga!) w wiekszosci knajp menu jest po Polsku!!!
    • Gość: trurl Re: Kaszlakiem na Węgry IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.06.02, 23:18
      Pomysł wbrew pozorom nie jest taki zupełnie abstrakcyjny.Trasa dość łatwa ,kraje zupełnie
      cywilizowane.Co do benzyny to wg. informatora PZMot ( www.pzm.pl/bp_ceny_paliw.asp )
      benzyna ołowiowa została na Węgrzech wycofana ale należy domyślać się że można kupić specjalne
      dodatki do bezołowiówki.Ceny winietek na autostrady znajdziesz np. na abc.onet.pl/
      2029,1061620,kontent.html .Tylko ten język węgierski ,to się może później przyśnić.PZDR.
      • Gość: agulha Re: Kaszlakiem na Węgry IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 01.07.02, 00:28
        Dzięki Wam wszystkim i czekam na jeszcze. Trochę się zestrachałam tą
        benzyną...jak dawkować to Millenium? Miałam kartę SMART na Shella, ale właśnie
        po wycofaniu Pb dałam sobie z Shellem spokój - płacić więcej za paliwo, i
        jeszcze za odszlachetniacz, no i przecież dawkowanie na oko? Hmm...od niedawna
        mam stację Shella pod bokiem (na Sokratesa w Warszawie), podjadę i
        wypytam...Shelle są na pewno także na Węgrzech...
        Gadów i płazów przemycać nie będę :-)). Co najwyżej jakąś nadliczbową butelkę
        zacnego trunku w drodze powrotnej :-)).
        Mój kaszlak 120 nie wyciąga. Na prostej do 100-105, z górki w porywach do 110 :-
        )). Ma biedaczek już prawie 10 lat, przerdzewiały jest na wylot (oba fotele
        powpadały w podłogę, ale już blacharz załatał, drzwi przeciekają na myjni...:-
        ((...pluje olejem odkąd go mam (już ze 3 ekipy mechaników usiłowały to
        naprawić), ale byłam z nim dwa razy na wakacjach w Polsce (pojezierze Drawskie,
        Kaszuby), raz na weekend w Wilnie, raz dojechałam do Tomaszowa Lubelskiego i w
        powrotem, o krótszych trasach nie mówiąc, więc dlaczego miałby nie dojechać do
        Budapesztu?
        Mam też cichą nadzieję, że tamtejsze warsztaty umieją naprawiać takie
        maszyny...tylko jak wytłumaczyć, co się stało :-))? Chyba onomatopejami i na
        migi!!
        • Gość: Marcel Re: Kaszlakiem na Węgry IP: *.reshall.umich.edu 01.07.02, 01:57
          Kaszlak juz faktycznie dosc wiekowy i moze niepodolac... ;-))
          Nie przecenialbym wagi benzyny. Moim zdaniem nic sie nie stanie jesli raz czy
          dwa wlejesz mu bezolowiowej (ale lalbym tej lepszej). Podejrzewam jednak, ze na
          Wegrzech jest benzyna z olowiem lub jego substytutem. Nawet w Austri taka
          tankowalem! Na czyms stare auta braci wegrow musza jezdzic.
          Mnie Maluch zdechl w Sloweni na autostradzie. Dosc szybko sie poddalem i
          wezwalem holowanie. Sholowali mnie w srodku nocy do jakiegos warsztatu z
          napisem FIAT. 30 minut pozniej bylem znow w trasie z przedmuchanym gaznikiem
          (ale dupa ze mnie byla) i bez 90 DM. Kase odzyskalem pozniej z PZU, wtedy bylo
          jakies assistance pokrywajace koszty holowania, czy jakos tak.
          Na Wegrzech bylem ze 20 lat temu i poza leczo i winem pamietam, ze bylo tam
          troche Maluchow. Wiec pewnie i tam znajda sie magicy wiedzacy co i do czego.
          • Gość: Slav Re: Kaszlakiem na Węgry IP: 213.77.14.* 01.07.02, 10:01
            Nic się nie bój - kaszle były eksportowane na Węgry przez długi czas i jeździ
            ich tam jeszcze do cholery i trochę. (na marginesie - dużo lepiej zadbane niż
            nasze). Jeśli chodzi o naprawy, to każdy kowal Ci to zrobi. Dogadasz się rękami.
            Jeśli jeżdżą tam kaszle, to muszą mieć odpowiednie paliwo. Potwierdzam - w
            Polsce to jest "Millenium", ale nie wiem jak to jest po madziarsku.
            I jeszcze jedno - pewnie tam też ma 1000 nazw, ale mówią też na niego "kocsi" =
            kociak. Fajne, nie ? Dla nas z żoną to zawsze był "brambor"
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka