Gość: nata
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
03.07.02, 10:21
Drodzy zmotoryzowani internauci
Mam duży problem w związku z wypadkiem w którym uczestniczyłam i proszę o
pomoc, może ktoś z was miał podobne problemy i pomoże mi, ale po kolei...
Otóż jechałam sobie szosą i chciałam skręcić w lewo więc zwolniłam prawie do
zera i widzę że naprzeciwko pędzi samochód – powiedzmy że Toyota i
sygnalizuje migaczem w swoje lewo, czyli na normalnej krzyżówce ( takiej
typowej) powinniśmy się minąć on w swoje lewo ja w swoje ale, on
pędził..........i nie wyrobił.....uderzył w mój bok od pasażera urwał ( wyrwał)
całe koło i jeszcze ślizgnął się po całym moim boku mnie przesuwając w stronę
rowu a Toyota została cała zniszczona ( mój samochód był nowy miał rok, Toyota
ok. 10 lat) . Nic mi się nie stało – jechałam sama ( samochód skasowano ). W
Toyocie było 2 chłopaków po 18 lat, z tego co w szoku mówili to pędzili 140 na
godzinę i po prostu nie wyhamowali przepraszali mnie .......potem się okazało
że nie byli trzeźwi ale ja będąc w szoku nie pilnowałam czy dmuchali w alkomat,
wiem że pobierano im 2 razy krew( raz po wypadku raz w szpitalu) . Kierowca
miał złamana nogę ale pasażer był operowany, pojechałam jeszcze do szpitala i
dowiedziałam się ze jest w stanie stabilnym i będzie ok.......Uspokoiłam się,
myślę sobie no cóż chłopaków wina ale nikt nie zginął więc nie ma się co
martwić...ale zaczęły do mnie dochodzić plotki, ze mam uważać bo kierowca jest
synem policjanta dość wysoko postawionego .................zaniepokoiło mnie
też, że będąc w PZU znajomy zadzwonił do Policji aby dowiedzieć się co w mojej
sprawie ( bo PZU wypłaciło autocasco) a na Policji powiedzieli ze to bardzo
skomplikowana sprawa i dochodzenie trwa...........przecież wg. mnie nie była
skomplikowana..........najgorsze że nie ma świadków.......zaczęłam się
denerwować i wczoraj byłam na Policji bo mnie wezwano bym podpisała protokół i
o mało nie zemdlałam........
Otóż wg. nowej teorii wina jest moja bo zajechałam im drogę bo oni JECHALI
PROSTO.........( nieprawda) , że są świadkowie bo niby jechali za mną (
nieprawda), że mają wyniki ich krwi i nie było żadnych kontrprób ( były na 100%
bo byłam w szpitalu na izbie przyjęć i akurat młody policjant je pakował) czyli
byli trzeźwi i jechali wolno ( max 60/h – paranoja, pusta droga i szeroka a
młodzi chłopacy jadą Toyota 60 na godzinę) ...........a w ogóle to oni nic nie
pamiętają........i sprawa jasna i nie mam nic wymyślać bo mi zaraz odbiorą
prawo jazdy ( policjant chciał mi od razu zabrać prawo jazdy!) , mam się z tym
zgodzić i podpisać protokół........nie zgodziłam się i nie podpisałam to
policjant zmienił postępowanie przeciwko mnie na moich oczach z art. 177 § 1 kk
na §2....czyli na najgorszy tak jakbym kogoś zabiła.............jestem
załamana. Dlaczego ja jestem winna, dlaczego z tego paragrafu, co ja mam teraz
zrobić, pewnie Ci chłopacy mają dobre znajomości a ja nie mam nikogo, jestem po
prostu kozłem ofiarnym, na..........pomóżcie, poradźcie.......jeśli mogę
piszcie na mój adres – nataniela@interia.pl,
będę wdzięczna.........