dr.verte
19.05.05, 11:21
W tym może nie byłoby nic nadzwyczajnego jest do wszak widok wpisany na stałe
w pejzaż polskich maist i wsiunów.Od początku:gościu wsiadł do swej nowej
czerwonej meganki i cóż nie odpalił,bywa i jeszcze włączyła mu się syrena
której nie mógł w żaden sposób wyłączyć.No to nie ma rady porzucał kurvvami
przepraszał co trochę sąsiadów że nie może uciszyć wozu i wybrał opcję:
telefon do przyjaciela.Po pół godzinie wycia przyjechała laweta z ASO z
dwoma szpecami od renówek w środku.O uruchomieniu autka to mowy nie było ale
panowie chcieli przynajmniej odłączyć syrenę.Grzebali pod maską,odłączyli
akumulator,gmerali w kablach.No nie da rady.Po 15 minutach machnęli rękami,
zapakowali sprzęta i odjechali w kierunku ASO a meganka jadąc na lawecie cały
czas sobie wyła,wyła i radośnie mrugała światłami do innych kierowców.