pendragon_pl
03.06.05, 17:09
To już jest przegjęcie. Ale prawda jest taka, jeśli klienci dalej będą patrzeć
przede wszystkim na cenę produktu a potem na jakość to będziemy kupować coraz
więcej Chinskich rzeczy :/
Link: www.wprost.pl/ar/?O=57652
Artykuł:
Chiński mercedes
Tygodnik "Wprost", Nr 1112 (21 marca 2004)
Sprawdź, czy twój samochód nie składa się z części made in China
W 2003 roku chińska firma samochodowa Qirui Automobile (wcześniej SAIC-Qirui
Automobile) z Szanghaju wypuściła na rynek małe miejskie auto o nazwie chery
QQ. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do złudzenia przypomina
ono montowanego do dziś (także w Polsce) matiza, dzieło koreańskiego koncernu
Daewoo, przejętego w 2002 r. przez amerykański General Motors. Te same
wymiary, wiernie odwzorowane detale, takie jak płaskie lampy, błotniki, szyby
czy klamki. Okazuje się, że Chińczycy potajemnie skopiowali dokumentację
techniczną samochodu. GM, który matizy sprzedaje dziś w Azji pod nazwą
chevrolet spark, w końcu 2003 r. planował wprowadzenie ich na rynek Państwa
Środka. Miały kosztować około 7,5 tys. USD. Fałszerze byli jednak pierwsi;
swoje podróbki sprzedają za niecałe 6 tys. USD. Według szacunków FBI, tylko
firmy z USA tracą z powodu działalności chińskich piratów (podrabiających
płyty CD, zegarki, odzież, a nawet części do samolotów) 200-250 mld USD
rocznie. Podrabianie aut to obecnie najszybciej rozwijający się tam piracki
biznes. Qirui Automobile wyprodukowało dotychczas 50 tys. "matizów", a to
tylko jedna z ponad 50 większych chińskich firm, które wytwarzają dziś
podrabiane samochody lub części zamienne. Małych warsztatów nikt nie zliczy.
Niektóre z ich wyrobów trafiały także do Polski!
Piraci szos
- Kiedyś właściciel ferrari przysięgał mi, że wcześniej auto należało do
saudyjskiego księcia i wygrywało wyścigi w Le Mans. Nawet lakier miał być
oryginalny. Zdziwiłem się, że chciał za nie o kilkadziesiąt tysięcy dolarów
mniej, niż wynosiła wartość rynkowa. Poza tym prawdziwe kabriolety ferrari z
1958 r. nie były czerwone, lecz niebieskie. Auto okazało się podróbką -
wspomina Michał Skowroński, kolekcjoner starych samochodów z Warszawy. W
latach 80. kopiowanie rzadkich, drogich limuzyn czy sportowych aut było
częstym zjawiskiem także w Europie.
Chińczycy przenieśli ten proceder na poziom masowy: podrabiają wszystko, co
wpadnie im w ręce - od lexusa czy porsche po daewoo. By się o tym przekonać,
wystarczy przejrzeć witryny internetowe największych producentów samochodów z
Państwa Środka. Pikap admiral, terenowy gold lion czy seal, produkowane przez
firmę ZXauto z Boading, do złudzenia przypominają terenówki oraz pikapy
Toyoty. Spółka Forta z Fuzhou wytwarza terenowego FZ 6490, który jedynie
detalami różni się od amerykańskiego forda explorera. Patrząc na model
hanjiang west wind firmy Shaanxi Aircraft Industry, łatwo pomylić go z
minibusami japońskiego Daihatsu. Maski terenówek CC 651 i CC 6450,
produkowanych przez Great Wall Automobile Holding Co., przypominają maskę
nissana paladina. W ofercie jednego z największych prywatnych producentów
samochodów w Chinach - Geely Group z Hangzhou (właściciel, 39-letni Li Shufu,
jest najbogatszym chińskim biznesmenem) - znajdują się modele bardzo
przypominające mercedesy: ten sam kształt chłodnicy, lamp, błotników.
Kopie sprzedają się na chińskim rynku bardzo dobrze, bo są dużo tańsze w
porównaniu z odpowiadającymi im oryginałami. Hatchback haoqing firmy Geely,
które produkuje najtańsze auta w Chinach, kosztuje 38,9 tys. juanów (około 5
tys. USD). Podobne auta zachodnich marek są co najmniej trzykrotnie droższe.
Klocki hamulcowe z drewna
Nowe auta made in China są zazwyczaj zlepkiem części podrabianych (drewniane
klocki hamulcowe, kartonowe filtry, nie działające poduszki powietrzne) lub
używanych. Na przykład do produkcji chery QQ, "brata bliźniaka" matiza,
używano nielegalnie podzespołów... Volk-swagena. W fabryce jednej z filii
Guangzhou Iron & Steel Group, największego przedsiębiorstwa w Chinach, do
niedawna wytwarzano kopie luksusowych samochodów. Podczas policyjnego nalotu
na przyzakładowym parkingu odnaleziono kilkanaście podrobionych mercedesów,
porsche, audi oraz hond. Ich siedzenia pokrywała jeszcze folia, na szybach
widniały "oryginalne" naklejki kontroli jakości, ale bliższe oględziny
wykazały, że wszystkie wyprodukowano z używanych części. Klocki hamulcowe, na
których widniało podrobione logo Hondy, wykonano z prasowanego drewna! W
zakładach firmy Changtongda Ltd. w Taiyuan, policja skonfiskowała kilka takich
przygotowanych do sprzedaży "nowiutkich" hond accord. W południowych Chinach
za centrum handlu trefnymi częściami samochodowymi uchodzi bazar w Zhiyou.
Można tam znaleźć akcesoria do wszystkich praktycznie modeli aut produkowanych
na świecie, nawet tych, które dopiero trafiły na rynki USA, Japonii czy Europy.
Chińskie podróbki sprzedawane są głównie na lokalnym rynku, lecz wiele trafia
na eksport do innych krajów azjatyckich i na Bliski Wschód (terenowe "toyoty"
czy "suzuki" cieszą się dużym powodzeniem w Egipcie, Syrii, Jordanii,
Libanie). Również do Europy, w tym także do Polski, docierają lewe części
zamienne z Chin. - Niedawno miałem w ręku filtr powietrza do toyoty,
przywieziony przez znajomego z Chin. Moją uwagę zwróciło już samo pudełko,
wykonane z lichej tektury. Nad logo Toyoty zamiast napisu genuine part (część
oryginalna) zobaczyłem napis general part (część ogólna). Ten podrobiony filtr
w Chinach kosztował 1/10 ceny firmowej części sprzedawanej w Polsce - opowiada
Stanisław Barkowski, mechanik jednej z autoryzowanych stacji obsługi w Warszawie.
Wielki autoskok
Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że udziały w wielu chińskich firmach
oskarżanych przez zachodnie koncerny o piractwo ma... rząd ChRL (na przykład w
Qirui Automobile). Od czasu do czasu władze w Pekinie urządzają pokazowe akcje
przeciw fałszerzom, zwykle dotykające małe, rodzinne warsztaty. Faktycznie
jednak rząd sankcjonuje takie praktyki, wychodząc z założenia, że to tania i
szybka forma przyswojenia zachodniego know-how, które pozwoli w przyszłości
rozwijać własne technologie.
Zachodnie koncerny motoryzacyjne też nie palą się do walki z piratami, bo nie
chcą podpaść władzom i stracić ogromnego rynku. Chiny są dziś największym,
najszybciej rozwijającym się rynkiem motoryzacyjnym świata. W 2003 r. sprzedaż
aut wzrosła tam aż o 32 proc. - do 4,3 mln sztuk. Z taśm miejscowych fabryk
zjechało 4,4 mln pojazdów (wzrost o ponad 30 proc. w skali roku). Tylko nowa
fabryka Geely Group w Luqiao może wyprodukować 300 tys. aut rocznie. Niemniej
jednak niektórzy ze światowych gigantów - zwłaszcza Japończycy - tracą
cierpliwość. Przed sądem w chińskiej stolicy Toyota zażądała od Geely Group
odszkodowania w wysokości 14 mln juanów (1,7 mln USD). Nissan Motor rozważa
podjęcie podobnych kroków wobec producenta aut terenowych Great Wall
Automobile. Kilka koncernów wynajęło nawet słynną agencję detektywistyczną
Pinkerton, która ma tropić wypadki fałszowania ich produktów lub nielegalnego
wykorzystywania produkowanych przez nie części do składania aut innych marek.
Jacek Konikowski / Wprost