MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe]

09.06.05, 09:21
Muszę wam coś powiedzieć. Pierwszy raz na żywo widzialem wypadek - tzn. w
trakcie kolizji, nie tuż po. I co? I umarlem ze śmiechu. Nim ocenicie
posluchajcie:

jadę sobie jak codzień AL. Stanów w kierunku zachodnim. Tyle, że tym razem 2h
wcześniej niż zwykle. O 7.45 jestem ok. 500m od mostu, jeszcze po stronie
wschodniej. Stau jak zawsze - średnia 20-40kmh. No i otępiające tempo jazdy.
Rozglądam się jak zwykle po autach i kierowcach, obserwując co ci ludzie
robią. No i akurat patrzylem na lewy (oczywiście) pas, gdzie przed bialą lub
srebrną Fabię na centymetry wepchal się jakiś gość w Land Cruiserze. Pomijam,
że tam, jak wszędzie w Polsce, prawy jest najszybszy. Gość w tojocie zachowal
się na mój gust jak fajfus, bo mignąl kierunkowskazem wjeżdżając niemal w
Skodę. Skodą kierowal facet w garniturku. Uśmiechnąlem się do siebie, myśląc,
że a) albo gość w tojocie nie widzial skody albo b) jest ostatnim chamem albo
c)jedno i drugie...
Minęly 2 może 3 minuty. Pan w Skodzie nie mógl znieść presji i zdenerwowania
więc aby "ukarać" kierowcę w tojocie jechal chyba z metr za nim. Nagle slyszę
pisk opon i już wiem, gdzie patrzeć: gość tak ukaral kierowcę w tojocie, że w
niego wjechal. No nie moglo być inaczej. Bylem z 10-15m oobok. Do czego
prowadzą nerwy na ulicy? Ale to jeszcze nic. Toczymy się dalej, mijam SKodę i
patrzę na maskę skody i na minę faceta. Maski prawie nie bylo, a gość mial
tak oszolomioną minę jakby ufoka zobaczyl. I tak stal w tej polowie skody na
lewym pasie. Tymczasem gość w tojocie, patrzę, spogląda we wsteczne lusterko
i jedzie dalej. No po prostu nie zauważyl! Auto bez zarysowania. Byla to
największa wersja Cruisera + hak. Myślę sobie: no to kierowca skody, uwierzyl
w możliwości swego auta i chcial staranować 2,5t auto. I o to wynik. Toyota
zatrzymala się w zatoczce, 100m dalej. Bardzo przytomnie. No po prostu nie
moglem pohamować lez. Co tam się tak na prawdę stalo? Nie wiem. Wiem, że
Skoda nie zachowala odp. odleglości i zostala na wlasną prośbę zmasakrowana.
A mina gości za kierownicą jednego i drugiego auta zostanie mi na dlugo.
Otępienie i rozdziawiona gęba jednego i zmarszczone brwi drugiego
wypatrującego o co w ogóle chodzi w lusterku wstecznym. No po prostu beka.
Milego dnia i życzę mniej nerwów a więcej musku!
    • edek40 Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 09:29
      Piekna historia i do tego z fabia w tle. Szkoda, ze przez takich nerwusow inni kierowcy stoja w kilometrowych korkach, a ubezpieczyciele maja pretekst do podnoszenia skladek.
    • gixera Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 09:33
      znajomy kiedys byl swiadkiem, jak goscia w 206, kierowca starego audi nie chial
      wpuscic na prawy pas, ten z 206 specjalnie w bok mu przywalil.
      • kszyrztow Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 20:20
        gixera napisała:

        > znajomy kiedys byl swiadkiem, jak goscia w 206, kierowca starego audi nie
        chial
        >
        > wpuscic na prawy pas, ten z 206 specjalnie w bok mu przywalil.


        Zapewniam Cię że to nie był ten Twój znajomy, tylko znajomy jego znajomego. Juz
        dawno w takie historie nie wierzę.
        • gixera Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 22:05
          nie podwazaj mojego autorytetu, prosze:)
    • chris62 Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 09:34
      W tym wszystkim facet z Toyoty powinien zapłacić za jeżdżenie z hakiem kiedy nie
      ciągnie przyczepy - tak jest w Niemczech i haków z tyłu nie widać a tutaj każdy
      się zbroi tyle że gdyby nie hak nikomu nic by nie było a tak Skodzinka została
      tym hakiem rozpłatana na pół jak podejrzewam bo wiele takich sytuacji już widziałem.
      Debilny naród i tyle.
      • edek40 Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 09:48
        W Niemczech (i nie tylko) odpowiednie przepisy reguluja zakladanie/zdejmowanie hakow. W Polsce juz tez, ale od niedawna. W moim aucie mam staly hak produkcji niemieckiej, bo z nim zostal 1997 roku sprowadzony samochod. Rzeczywiscie to niebezpieczne urzadzenie, wiec po prostu lepiej nie wjezdzac w niego.
    • tencoszukawsieci Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 17:14
      Nie rozumiem co było śmiesznego? Że Skoda się rozbiła a Toyota nie? Skutki są takie że na skutek idioty w Toyocie doszło do wypadku. Gdyby się nie wepchał to kierujący Skodą miałby prawidłową odległość od poprzedzającego samochodu. Prawie każdy kierujący skraca dystans jak ktoś mu się wepcha gdy tylko pozostawi lukę. Skutki łatwo przewidzieć. I tak kilkadziesiąt osób straciło po kilkanaście minut oraz dwójka uczestników straciło po kilkadziesiąt minut.Generalnie fajna zabawa. Ciekawe czy kierowca Toyota wepchał by się przed czołg i go "nie zauważył". A potem trafiają się wypadki typu terenówka czy dostawczak z osobówką bo przecież cięższy niby moze więcej. Ostatnio miałem okazje niehamować bo kierowcy tira nie chciało się zwolnić z 80 do przepisowej 70-ki. Kiedyś miałem jeszcze fajniejszą sytuacją jak tir mnie podprowadzał na radar. A że się nie dąłem to zaczał stawać w poprzek na skutek wyłamania przy gwałtownym hamowaniu. I wszystko na oczach drogówki. Potem będzie walka samochód ( tona-dwie) kontra pieszy. Niestety poznałem idiotów którzy dla zabawy nie zatrzymują się na czerwonym na przejściu gdzieś między skrzyżowaniami. Taka fajna zabawa.A jak ludzie fajnie zmykają. I jeszcze fajniej spycha się rowerzystów na pobocze. Przy takiej kulturze jazdy to porzadek będzie na drogach dopiero gdy roboty przejmą kierowanie pojazdami. Bo zawsze trafi się "czynnik ludzki" który wie lepiej jakie zasady powinny "rządzić" na drodze.Pora wprowadzić obowiązkowe badania psychologiczne dla wszystkich kierowców.
      • klemens1 Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 19:51
        > na skutek idioty w Toyocie doszło do wypadku. Gdyby się nie wepchał to
        > kierujący Skodą miałby prawidłową odległość od poprzedzającego samochodu.

        Czytałeś ten fragment?

        Minęly 2 może 3 minuty. Pan w Skodzie nie mógl znieść presji i zdenerwowania
        więc aby "ukarać" kierowcę w tojocie jechal chyba z metr za nim. Nagle slyszę
        pisk opon i już wiem, gdzie patrzeć: gość tak ukaral kierowcę w tojocie, że w
        niego wjechal.

        2 minuty chyba powinny wystarczyć żeby zwiększyć odległość do bezpiecznej.
      • elvispresley Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 09.06.05, 21:42
        Napisałem, że po zajechaniu drogi Skodzie, do najechania na Toyotę minęły 2-3
        minuty. To znaczy, że nic się nie musiało stać, gdyby emocje negatywne schować
        do kieszeni, a nie świrować autkiem klasy Z do 2,5t bęcwała, który ma duże auto
        i nie potrafi nim manewrować. Tak?
    • callafior Re: MEGA DZWON NA Al. SZ...[dluższe] 10.06.05, 20:39
      Ja jak widzę prostaka wpychającego się na mój pas to po robię wręcz odwrotnie -
      50m odległości. Debili omijam z daleka.
      ---------
      Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja