Apelek...

14.06.05, 13:13
Wiele już było na Forum apeli o włączanie świateł, nieblokowanie lewego pasa
itd. Ja dorzuciłbym jeszcze jedną malutką prośbę...
Zdarza się niekiedy, że wyjeżdżając z podporządkowanej ktoś się
komuś "wepchnie". Czasami wynika to z tego, że widoczność jest marna i
dopiero po wyjechaniu widać, że naciera ktoś na nas, innym razem jeśli się
nie wepchniemy to będziemy stać i czekać do... tzn. bardzo długo, wreszcie
czasem po prostu popełnimy błąd (komu się nigdy nie zdarzyło, niech pierwszy
rzuci kamień...)
No i tu przechodzę do rzeczy...
Jeśli już się wepchniesz - OK, zdarza się - to apeluję: rozpędź się w miarę
dynamicznie, żeby nie zakłócać ruchu bardziej niż to konieczne! Jeśli ten z
tyłu hamuje, to nie dlatego, że my też wtedy musimy... Zbyt często moim
zdaniem zdarza się, że ten "wpychający się" dopiero po dojechaniu tego z tyłu
niemal do zderzaka, zaczyna dopiero szukać "dwójki"...
Ech... mam nadzieję, że mniej więcej wiadomo o co mi chodzi.
Dziękuję za uwagę i do zobaczenia na drodze! Pozdrawiam :-)
Apodemus zmotoryzowany ;-)
    • emes-nju Re: Apelek... 14.06.05, 13:25
      Podpieram!

      Jezeli sytuacja nie jest niebezpieczna, nie uzywam w takich sytuacjach klaksonu. Naciskam go dopiero wtedy, gdy zajezdzajacy mi droge "zapomina" o przyspieszaniu - moge zwolnic, zeby go wpuscic, ale dlaczego mam zwalniac zdecydowanie wiecej niz wymaga zrobienie mu miejsca?.
    • konrad.boryczko Re:. 14.06.05, 14:45
      W pelni popieram tem apelIk.
      Ja to zjawisko nazywam polskim wtargnieciem. Tzn. byle wlezc, a potem to juz niech sie inni martwia.
      Inne przyklady: pieszy na przejscie wbiega, a potem idzie coraz wolniej. Pan w kolejce do kasy wszystkich pogania, a jak sam dojdzie, to sobie cos przypomina. I tak dalej, dalej. Ech.
      pzdr. myslacych
      • mechanior Re:. 14.06.05, 14:58
        I jak już sie wepchnoł to mógłby przeprosić awaryjnymi.
        • emes-nju Re:. 14.06.05, 15:07
          mechanior napisał:

          > I jak już sie wepchnoł to mógłby przeprosić awaryjnymi.


          O nie! Zawsze w pierwszym odruchu zaczynam, w takiej sutuacji, zastanawiac sie czy nie trzaba hamowac - dopiero potem dociera do mnie, ze przeprasza.
        • iberia29 Re:. 14.06.05, 15:33
          ja awaryjnych uzywam do dziekowania ....
          • elvispresley Re:. 14.06.05, 15:38
            To, jeśli ci to nie zrobi wielkiej różnicy, przestań. Jest to typowo polski
            wymysl. Nie dziękuje się, czyba, że ci ktoś życie uratowal. A to chyba nie
            takie częste? Kierowca ma OBOWIĄZEK cię wpuścić, jeśli sygnalizujesz prawidlowo
            chęć zmiany jezdni/wlączenia się do ruchu itp. Wlączanie awaryjnych (jak sama
            nazwa wskazuje) sluży temu, by ostrzec przed niebezpieczeństwem przed nami -
            korkiem, wypadkiem, czym kolwiek. pzdr
            • chris62 Re:. 14.06.05, 15:54
              Słusznie, niemniej ja dziękuję pojedynczym mignięciem kierunkowskazu :)
            • marc27 Re:. 14.06.05, 16:47
              Nie. Kierowca nie ma obowiazku wpuszczac kogokolwiek na swoj pas ruchu.
              Wlaczenie kierunkowskazu do niczego nie uprawnia. Kierowca taki moze to zrobic
              i jest to objaw uprzejmosci z jego strony. I tu mozna/nalezy podziekowac..
              Obowiazek to ma ten kto zmienia swoj pas na inny - ustapic pierwszenstwa
              pojazdom juz na nim bedacym. Obyczaj dziekowania awaryjnymi moze i jest typowo
              polski ale wszyscy wiedza o co chodzi. Jezeli jedzie sie w korku 10km/h to
              wlaczenie awaryjnych przez kogos kogo wpuscilismy wcale nie oznacza, ze musi
              hamowac bo jest niebezpiecznie..
              • iberia29 Re:. 15.06.05, 09:34
                dokladnie ;-)
            • iberia29 Re:. 15.06.05, 09:36
              nie, nie przestane, i nie jestem wtym odosobniona.To ze jest to polski wymysl =
              zly??jasne malpujmy amerykanow i zachod.
              A to pierwsze slysze zeby ktokolwiek mial obowiazek mnie wpuscic jak wlacze
              migacz-zmienily sie przepisy czy jak ?Dodam, ze nie jestem autobusem
              wlaczajacym sie do ruchu z zatoczki-tak gwoli jasnosci w temacie.
    • edek40 Re: Apelek... 14.06.05, 15:12
      Popieram i dodam cos jeszcze. W sumie z podobnego zakresu. Jazda w korku jest meczaca i stresujaca. Przyznam, ze wydluzanie korkow fundujemy sobie sami. Po pierwsze wpuszczac nalezy, bo jak inaczej ktos z podporzadkowanej ma wcisnac sie w korek. Wazne jest aby oczekujacy na wpuszczenie wykazywal sie minimalnym choc refleksem. Dalej ruszanie. Tragedia. Ruszanie ze swiatel to manewr chyba nie do opanowania dla bardzo wielu kierowcow. Trzymanie sie blisko samochodu poprzednika tez chyba jest za trudna sztuka, a wydluza korek na kolejne skrzyzowania. A juz szczytem chamstwa jest dojazd do swiatel. Czesto gdy zapala sie czerwone kretyn jadacy w korku zdejmuje noge z gazu i wlecze sie na wybiegu. Tym samym rowniez wydluza korek. We wszystkich tych dzialaniach widac jedna tylko zasade: po mnie chocby potop. Gdyby tak kierowcy zaczeli widziec korek jako wspolne nieszczescie, ktore mozna wspolnie minimalizowac.
      • frequentflyer Re: Apelek... 14.06.05, 16:47
        edek40 napisał:

        > A juz szczytem chamstwa jest dojazd do swiatel. Czesto gdy zapala sie
        czerwone
        > kretyn jadacy w korku zdejmuje noge z gazu i wlecze sie na wybiegu.

        Fakt, jeszcze by dojechał - i ty razem z nim - już na następne zielone. a tak
        pozbawia cię frajdy ruszania z jedynki. do świateł dojeżdżajmy z pełną
        szybkością. przynajmniej do czerwonych.
        Sam jesteś wspólne nieszczęście z takim rozumowaniem.
        • edek40 Re: Apelek... 14.06.05, 17:02
          I wlasnie dlatego, ze sa tacy ja ty korki wydluzaja sie w nieskonczonosc. A wystarczy sie zastanowic kiedy ulice mieszcza wiecej samochodow pomiedzy swiatlami. Wtedy, gdy wszyscy jada zderzak w zderzak, czy wtedy gdy kierowcy uznaja, ze niewarto ruszac po to, by zaraz sie zatrzymac. Ale rozwazenie tego problemu wymaga niestety uzycia mozgu. A o to trudno niestety.
          • frequentflyer Re: Apelek... 14.06.05, 17:08
            edek40 napisał:

            > I wlasnie dlatego, ze sa tacy ja ty korki wydluzaja sie w nieskonczonosc. A
            wys
            > tarczy sie zastanowic kiedy ulice mieszcza wiecej samochodow pomiedzy
            swiatlami
            > . Wtedy, gdy wszyscy jada zderzak w zderzak, czy wtedy gdy kierowcy uznaja,
            ze
            > niewarto ruszac po to, by zaraz sie zatrzymac. Ale rozwazenie tego problemu
            wym
            > aga niestety uzycia mozgu. A o to trudno niestety.
            Użyj własnego. najwięcej mieszczą, gdy jest zielona fala i przejeżdżasz jedno
            skrzyżowanie za drugim bez zatrzymania. u nas niestety nawet gdy fala jest,
            zawsze się znajdzie jakiś baran który koniecznie musi na każdych czerwonych
            stanąć. nim ruszy, pozostali, którzy właśnie dojeżdżaliby na zielone, też muszą
            stanąć.
            Płynność ruchu to chyba największa różnica między jazdą w Polsce a poza nią.
            • emes-nju Re: Apelek... 15.06.05, 09:30
              frequentflyer napisał:


              > najwięcej mieszczą, gdy jest zielona fala i przejeżdżasz jedno
              > skrzyżowanie za drugim bez zatrzymania.


              Hm... a gdzie bywa zielona fala? W Warszawie jest raczej czerwona fala - w co najmniej 3/4 przypadkow jak ruszam na jakims skrzyzowaniu, widze, ze na nastepnym wlasnie zapala sie zolte. Wtedy to, co pisze Edek ma sens - im dynamiczniej dojedziemy do kolejnych swiatel, tym wiecej samochodow zmiesci sie pomiedzy skrzyzowaniami.
              • frequentflyer Re: Apelek... 15.06.05, 10:00
                zielona fala jest np w alejach niepodległości, ale nie jest możliwe w żadnym
                kraju ani ustroju ustawienie zielonej fali dla obu kierunków przy przypadkowych
                odległościach między światłami (a jest możliwe np w stanach, gdzie gros miast
                składa się z kwadratów zabudowy, w dodatku te kwadraty mają równe boki ;-). gdy
                równych odległości brak, wówczas zieloną falę ustawia się pod jeden kierunek,
                niekoniecznie ten sam przez cały dzień. poza tym, fala obliczona jest na pewną
                prędkość, i na pewno nie jest to prędkość większa o 60% od dozwolonej na danym
                terenie. pojedziesz 80 zamiast 50 to masz gwarantowane czerwone, to proste.
                spróbuj jeździć przepisowo, i jak widzisz żółte na następnym, nie pruć z
                pedałem w podłodze do tych czerwonych. dobrze mieć wtedy obok siebie drugiego,
                który też to rozumie (żeby jakiś edek nie wyrwał się i nie zablokował
                skrzyżowania z tego pośpiechu), ale prawdopodobieństwo że dwóch którzy coś z
                tego rozumieją spotka się na tym samym odcinku jest bliskie zeru.
                • emes-nju Re: Apelek... 15.06.05, 10:34
                  frequentflyer napisał:

                  > zielona fala jest np w alejach niepodległości,


                  Teoretycznie moze i jest. W godzina szczytu i tak sie tam stoi, a poza godzinami szczytu staje sie na co najmniej jednym skrzyzowaniu (wiecej niz raz sprawdzalem utrzymujac stala predkosci w okolicach 50 km/h). Wtedy cala idee zielonej fali biora diabli, bo zaklocona zostaje plynnosc ruchu. Szczegolnie wobec powszechnej manii oszczedzania paliwa i ruszaniu z predkoscia galopujacego zolwia.


                  > pojedziesz 80 zamiast 50 to masz gwarantowane czerwone, to proste.


                  Na warszawskim Wale Miedzeszynskim jak nie pojedziesz 80-100 km/h, to staniesz na WSZYSTKICH swiatlach niezaleznie od godziny. W centrum jezdze 50-60 km/h bo mi zycie mile!


                  > spróbuj jeździć przepisowo, i jak widzisz żółte na następnym, nie pruć z
                  > pedałem w podłodze do tych czerwonych.


                  Szczegolnie gdy odleglosc pomiedzy skrzyzowaniami jest mniejsza niz 500 m. W t e d y p o w o l i s i e r o z p e d z a m i n a c y k l u przejezdza k... mac piec razy mniej samochodow niz by moglo! Po takim zabiegu na swiatlach na tym skrzyzowaniu, na ktorym zapalilo sie zolte jak ruszalem, korek ma 100-150 m zamiast pelnej ladownosci, czyli 500 m. Ciekawe ile samochodow dzieki mojej "plynnej jezdzie" w ogole nie przejechalo przez poprzednie skrzyzowanie?!

                  Nie teoretyzuj! Masz oczywiscie racje, ale nie na wylacznosc. Sa miejsca, w ktorych da sie jechac plynnie z pozytkiem dla wszystkich, ale jest ich malo. W Warszawie jezeli nie ruszysz dynamicznie i nie dojedziesz z jaka taka predkoscia do kolejnego skrzyzownaia, robisz jeszcze wiekszy korek. Sznur samochodow nie jest poprzedzielany tylko kolejnymi skrzyzowaniami. Przerwy maja dlugosc polowy albo nawet 2/3 dlugosci przecznicy. Czyli korek jest dzieki temu dluzszy o co najmniej polowe!
                  • frequentflyer Re: Apelek... 15.06.05, 10:43
                    emes-nju napisał:

                    > W t
                    > e d y p o w o l i s i e r o z p e d z a m
                    A gdzie ja piszę że masz powoli zjeżdżać ze skrzyżowania? rusz szybko i jedź
                    50. tylko dlaczego w ogóle masz ruszać - powinieneś już przez poprzednie
                    przejechać płynnie. i przez poprzednie też. ale skoroś pognał pod czerwone...
                    • emes-nju Re: Apelek... 15.06.05, 11:04
                      Odnosze wrazenie, ze nigdy nie stales w korku.
      • apodemus Re: Apelek... 14.06.05, 17:04
        edek40 napisał:
        > A juz szczytem chamstwa jest dojazd do swiatel. Czesto gdy zapala sie
        > czerwone kretyn jadacy w korku zdejmuje noge z gazu i wlecze sie na wybiegu.

        Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Jadąc "na wybiegu" mam większą szansę, że
        dojadę do skrzyżowania w momencie zapalania się kolejnego zielonego i przejadę
        bez zatrzymywania (o ile nikt nie stoi na "pole position"). Zauważ, że wtedy
        cały czas jedziemy - powoli ale jako tako płynnie, zamiast ciągłego
        naprzemiennego deptania gazu i hamulca.
        Co nie zmienia faktu, że przesada w obie strony jest niewskazana i często
        jedynym efektem nadmiernego "ślimaczenia się" jest irytacja tych z tyłu.
    • iberia29 Re: Apelek... 14.06.05, 15:34
      popieram, klania sie dynamiczna jazda tak zeby innych nie zmuszac do
      hamowania...
      • mechanior Re: Apelek... 14.06.05, 15:38
        iberia29 napisała:

        > popieram, klania sie dynamiczna jazda
        No chyba że ktoś oszczędza paliwko.
        • dr.rocco Re: Apelek... 14.06.05, 15:49
          Niestety to jest czesto spotykane , ktos sie laduje przed ciebie , wymusza
          chamowanie , czesto ostre i nawet taki nie przyspiesza tylko sie slimaczy ,
          i szuka tego 2 biegu , to jest czeste i bardzo mnie wk....
          • iberia29 Re: Apelek... 14.06.05, 16:00
            witaj w klubie ;-((
    • chris62 Re: Apelek... 14.06.05, 15:59
      A ja zwrócę uwagę na zachowanie się wjeżdżających na 2 pasmówkę.
      najczęściej mają znak Ustap pierwszeństwa przed wjazdem na skrajny prawy pas
      przeznaczony dla tych co chcą wjechać lub zjechać z drogi szybkiego ruchu.
      No i co? chcę zjechać z 2 pasmówki sygnalizuję to prawym kierunkowskazem a tu
      gościu wali mi w ten pas i wynikałoby że to ja mam mu ustąpić.
      Kiedyś w ten sposób przede mnązachowała się kierownica Malucha chcąc się włączyć
      do ruchu i omało co TIR jej nie staranował.
      Najczęściej sytuacje takie są przy tzw ślimakach.
      • iberia29 Re: Apelek... 14.06.05, 16:02
        nie byloby problemu gdyby tzw "bezpieczne " pasy wlaczania sie na drogi
        szybkiego ruchu byly odpowiednio oznaczone-takie cuda dzieja sie np. na
        zjezdzie z Murckowskiej w Górnoslaska (K-ce) na slimaku zawsze korek, mimo ze
        ma sie swoj pas, ktory dopiero potem hektar robi sie do prawoskretu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja