wypadki na górskich drogach

IP: *.ogr.pl 23.07.02, 01:33
Myślę, że najwięcej groźnych sytuacji i wypadków szczególnie w okresie
urlopowym na górskich drogach powodują kierowcy z płaskich terenów np z
Warszawy. Przyzwyczajeni do płaskich łatwych dróg próbują w ten sam sposób
ścigać się w górach. Panowie zrozumcie że w górach jeździ sie inaczej. Do
tego dochodzi fatalny stan dróg i złe oznakowanie. Czasem skóra cierpnie
na ... Jeśli jedziecie pierwsy raz w taką trasę lepiej trzymać sie za tirem.
    • Gość: ziemek Re: wypadki na górskich drogach IP: 2.4.STABLE* / 10.1.114.* 23.07.02, 09:24
      tak się składa że mieszkam w górach ( okolice Żywca , Korbielowa ) i wiem coś
      na temat kolesi z nizin , fakt że powodują dużo wypadków , zwłaszcza zimą .
      Jednak rada , żeby jechać za tirem jest bezsensu z następujących powodów :
      - większość dróg "krajobrazowych" (tzn. takich , którymi się jedzie nie tylko
      po to , żeby jak najszybciej dojechać , drogi do kurortów ), to drogi nie
      uczęszczane przez tiry
      - w górkach jazda za tirem z prędkością 40/60 km/h pod górkę to denerwująca
      męczarnia . lepiej i bezpieczniej jest go wyprzedzić na płaskim , prostym
      odcinku lub odczekać
      - dla kogoś , kto pierwszy raz jedzie w góry , lepszą radą jest aby nie trzymał
      się blisko tyłu żadnego pojazdu , bo trudniejsze warunki sprawiają , że jest
      więvej możliwości pojawienia się nieoczekiwanej sytuacji na drodze
      - najlepiej po prostu zwolnić , uważać na zakręty w lesie bo do końca nie
      wiadomo czy nic tam właśnie nie wyjeżdża z lasu (np. traktor ) lub jak ostry
      zakręt jest .

      wogóle umiejętność jazdy po górkach to coś , czego naprawdę nie da się nabyć
      podczas tygodniowego uropu w Szczyrku :) Tu nie ma wielkich miast ,ludzie są
      bardziej wyluzowani , nie spieszą się , mają ambiwalentny stosunek do
      przepisów , warto znać zwyczaje mieszkańców i nie dziwić sie , ze ktoś np.
      przeprowadza krowę lub całe stado przez drogę w najmniej do tego odpowiednim
      miejscu.

      w każdym razie zapraszam w górki , bo tam zawsze sezon
      • Gość: markyz Re: wypadki na górskich drogach IP: *.bukowe.sdi.tpnet.pl 23.07.02, 10:31
        Tak sie sklada ze jestem typowym przykladem "kierowcy z nizin" i tak sie
        zdarzylo ze bylem w czerwcu w gorach(gory:)) zaledwie stolowe) i musze rzec ze
        gorole jezdza bardzo szybko tak ze nawet nie probowalem sie trzymac zadnemu na
        ogonie. A ciezarowki mijalem tylko wtedy kiedy bylem absolutnie pewien ze droga
        nie skonczy sie gwaltownym skretem o 180stopni. Mysle ze problem jazdy w gorach
        sprowadza sie takze do braku znajomosci drogi - jezdzac na plaskim terenie ale
        w miejscach dla nas obcych takze jedziemy ostrozniej.
        • Gość: skor Re: wypadki na górskich drogach IP: *.BPTNet.PL / 195.136.252.* 23.07.02, 10:46
          nareszcie rozsądny list traktujący o jeździe w górkach...... nie było
          ze "warśawka" to chamy i barany za kierownicą tylko prośba o rozsądna jazdę -
          dziekuję i pozdrawiam
        • Gość: Pitz Re: wypadki na górskich drogach IP: *.u.mcnet.pl 23.07.02, 11:37
          Gość portalu: markyz napisał(a):

          > Tak sie sklada ze jestem typowym przykladem "kierowcy z nizin" i tak sie
          > zdarzylo ze bylem w czerwcu w gorach(gory:)) zaledwie stolowe) i musze rzec
          ze
          > gorole jezdza bardzo szybko tak ze nawet nie probowalem sie trzymac zadnemu
          na
          > ogonie. A ciezarowki mijalem tylko wtedy kiedy bylem absolutnie pewien ze
          droga
          >
          > nie skonczy sie gwaltownym skretem o 180stopni. Mysle ze problem jazdy w
          gorach
          >
          > sprowadza sie takze do braku znajomosci drogi - jezdzac na plaskim terenie
          ale
          > w miejscach dla nas obcych takze jedziemy ostrozniej.

          Pozwole sie z kolega zgodzic. Najszybsi, wyprzedzajacy na zakretach lub
          przynajmniej tuz przed goscie, to miejscowi. Ja, mimo ze jestem tym kierowca "z
          nizin", po gorach przejechalem juz sporo kilometrow, zarowno po naszych,
          austriackich, francuskich i wloskich i wszedzie jest to samo - najwieksze
          sciganty to miejscowi. Dodatkowo u nas te sciganty jezdza glownie maluchami,
          cienkimi lub poldkami albo fiatami 125. Sam jadac autem z mocnym silnikiem
          czesto wyprzedzam na w miare krotkich odcinkach, bo moge, ale to co widzi sie w
          wykonaniu miejscowych, to zgroza. Jasne, ze oni znaja te droge lepiej, ale
          wyprzedzanie maluszkiem pod gorke na odcinku 100 m. przed zakretem to nie jest
          znajomosc trasy tylko rosyjska ruletka. Na dodatek jak czlowiek jedzie
          normalnie, to taki scigant siedzi mu pol metra za zderzakiem.
          Oczywiscie nie generalizujmy, ale takie mam wrazenia po jezdzie w gorach.
      • Gość: zenek Re: wypadki na górskich drogach IP: *.ogr.pl 23.07.02, 21:41
        Całkowicie sie zgadzam. Wydaje mi sie ze w górach decyduje głownie znajomość
        drogi i duże doświadczenie technika jazdy też jest bardzo ważna ale odgrywa
        mniejszą rolę. Mieszkam w Krakowie i często jeżdże na róznych górskich trasach
        od wielu lat ale wciąż mnie coś zaskakuje. Jak nie warunki pogodowe to krowa,
        traktor lub lekko wesoły tubylec wracający z kościoła o godzinie 22.

        Bądzcie ostrożni pozdrawiam.

        PS. Nie warto ścigać sie z miejscowymi.
    • Gość: xxx Re: wypadki na górskich drogach IP: *.ogr.pl 23.07.02, 21:44
      Kiedyś jadąc w nocy za ciężarówką z drzewem na trasie do Mszany prawie
      wjechałem na podwórko domu.
Pełna wersja