Samochod z prywatnego importu - na co uwazac?

IP: *.altkom.com.pl 26.07.02, 18:59
Czesc.
Znajomy (bez dostepu do netu) prosil mnie zebym zrobil rozpoznanie w temacie
jak wyzej. Wiem ze temat tem byl juz walkowany na forum, ale jesli mogli
byscie napisac jakies swoje spostrzezenia i wskazowki (albo chociaz jakies
linki podac), to bylbym wdzieczny. Szczegolnie interesuje go: jakie trzeba
miec papiery, czy warto poszukac kogos kto sie tym zawodowo zajmuje, jakie sa
najczestrze przewaly przy kupnie samochodu i na co uwazac. Gosciu sie napalil
strasznie (to bedzie jego pierwsza fura) i boje sie zeby jakiegos glupstwa
nie zrobil (w koncu to kumpel), dlatego obiecalem mu, ze powesze w sieci. Z
gory dzieki za odpowiedzi.

Do druida - tylko mi nie wyjezdzaj z tekstem ze moj kumpel to badziewiak, OK?
Bo o tym tez juz sporo na forum bylo i bez sensu do tego wracac...

Pzdr. vipR
    • Gość: bogdan Re: Samochod z prywatnego importu - na co uwazac? IP: *.jgora.dialog.net.pl 26.07.02, 20:06
      cześć,zobacz wątek z 26.07.2002 pt.pytanie o nowe cła;
    • Gość: alek Re: Samochod z prywatnego importu - na co uwazac? IP: 195.136.36.* 27.07.02, 13:14
      Zdecydowanie polecam znalezienie kogoś, kto się tym zajmuje "zawodowo". Samemu
      można się ugotować w niespójności przepisów.
      "Zawodowiec" wie dokładnie skąd wziąć jaki dokument tj. zgłoszenie do odprawy
      za granicą, świadectwo pochodzenia - tu trzeba bardzo uważać - do bodaj 6.000
      EUR wystarcza oświadczenie (specjalna formułka) sprzedającego na fakturze z
      czytelnym (!!!) podpisem, powyżej musi być dokument EUR1 z uzyskaniem którego
      mogą być kłopoty.
      Trzeba bardzo uważać jaką wartość wykazać na fakturze zakupu i czy zawiera ona
      VAT, tu trzeba dokładnie obliczyć wartość celną z ... no właśnie, w grę wchodzi
      EUROTAX, INFO-EKSPERT lub katalogi niemieckiego urzędu skarbowego, którym z
      nich posłuży się celnik to już zależy od skuteczności perswazji petenta i
      humoru celnika.
      Jak wg nowych przepisów liczy się wartość celną - nie wiem. Dawniej od wartości
      katalogowej odejmowało się 35% cła, od tego akcyzę i od tego co zostało VAT,
      jak mieściłeś się z fakturą +-10% to OK, jak nie, clili cię od tego co im
      wyszło.
      Ogólnie, szczerze odradzam eksperymentowanie na własnym organiźmie.
      Najlepiej dogadać sobie "eksperta" (1-2 kPLN) i razem z nim udać się po
      upatrzony wcześniej samochód, a wydatek powinien zwrócić się (w zależności od
      jakości "eksperta" i jego znajomości w UC).

      Pozdrowienia, alek
    • Gość: vipR mnoostfo glupot too znalazuem IP: *.altkom.com.pl 29.07.02, 19:53
      Wczesniej nie interesowalem sie tematami: auta uzywane, dzwony z Niemiec, jak
      oclic samochod sprowadzony itp. Musze przyznac, ze choc zagladam na to forum
      prawie od poczatku jego istnienia (bardziej lub mniej regularnie - zalezy ile
      mam pracy) to dopiero dzis uswiadomilem sobie jakie glupie tematy tu sa
      poruszane i jak duzo tych roznych glupot bylo...

      Przejzalem sobie to forum wstecz, w poszukiwaniu obiecanych informacji (bo moj
      post nie spotkal sie ze zbyt zywa reakcja) i jedyne co znalazlem to garsc
      linkow do niemieckich stron, troche polemiki kto jest badziewiakiem (kupujac
      samochod z Niemiec), a kto nie oraz ze nie nalezy zadawac glupich pytan
      zasmiecajac forum lecz przejzec wczesniejsze posty: 11-12-2001 19:43 Mr.Szatan
      napisal: denerwują mnie ludzie którzy zakładają nowe posty zamiast przejrzeć
      wątki na parę tygodni wstecz - to byla bardzo konstruktywna i pouczajaca
      wypowiedz.

      Otoz ja przejzalem (mialem dzis troche czasu) i dokopalem sie do 104 strony.
      Wiecej mi sie nie chcialo, bo nie starczylo mi juz cierpliwosci. Teraz przed
      oczmi migaja mi tytuly tych durnych postow o dresiarstwie i kapelusznikach.

      LUDZIE ZASTANOWCIE SIE, czy to wniesie cos do dyskusji ZANIM COS NAPISZECIE.
      Wypisywanie glupot nikomu nie przyniesie "chwaly", tylko smiech i drwiny innych
      forumowiczow. Sa lepsze sposoby by zaistniec w srodowisku lub dowartosciowac
      sie - nie trzeba tego robic kosztem innych...

      Jakosc forum mozna ocenic po wypowiedziach uzytkownikow, a na tym forum
      czesciej i chetniej glos zabieraja niedouczone oszolomy niz ludzie ktorzy maja
      cos do powiedzenia.Jest tu tez kilka zacnych osob, ktorych opinie szanuje i
      cenie, ale wilu krzykaczy mogloby dla mnie poprostu nie istniec. Niech kazdy
      sam rozwazy do ktorej grupy sie zalicza...

      Zastanawiam sie czy bede tu jeszcze zagladal - oczu szkoda zeby przez glupoty
      sie przedzierac w poszukiwaniu wartosciowych informacji. Moze kiedy gazeta.pl
      jakis filtr zrobi, co pozwoli wylowic z tego szumu informacyjnego ciekawe
      wypowiedzi, to zrobi sie tu przyjemniej.

      Dziekuje Bogdanowi oraz Alkowi i pozdrawiam forumowiczow (nie krzykaczy)
      vipR
      • Gość: orion Re: mnoostfo glupot too znalazuem IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.07.02, 16:23
        Hej vipR
        Jak napisał Ryszard Kapuściński w swojej książce "Imperium" ludzie w zetknięciu
        z durnotą i absurdem mogą zareagować na trzy sposoby.
        1- wsciekać się i krzyczeć domagając się wyjaśnień lub dusić w sobie tą
        złość.
        2-starać się przejść z tym do porządku dziennego, nie próbować nawet zrozumieć
        żeby się nie irytować i na przyszłość unikać takich sytuacji jak ognia.
        3- patrzeć na to z ciekawością i respektem poznawczym aby wyciągnąć wnioski i
        spróbować zrozumieć. Zachowując dystans zbierać informacje i wyrabiać sobie
        zdanie.

        Nie jest to cytat dosłowny ale sens zachowałem. I tak obserwujac i pisząc
        czasem na tym forum staram się przyjąć tą trzecia postawę. I jak na razie
        nieźle na tym wychodzę. Polecam i tobie bo po co sie stresować.

        A co do twojego poczatkowego pytania na forum to polecam zdecydowanie
        obejrzenie auta przed kupnem (wiem że wiąże się to z wyjazdem za granicę razem
        z zawodowym pośrednikiem ale naprawdę warto). Ja tak nie zrobiłem i to co miało
        byc funkiel nówką okazało się być wytłuczonym technicznie gratem, który
        sprzedałem po miesiącu bo nie dało się nim jeździć. Warto tez byc ostrożnym z
        dawaniem zaliczek bo o zwrot jednej juz od 2 lat walczę po sądach.

        Można też kupic auto już sprowadzone, prosto od firmy zajmującej się tym.
        Ostatnio wyszukałem stronę www.autocristof.pl której oferta jest dość
        interesująca. Zajrzyj może okaże się że i tobie się spodoba (a raczej twemu
        znajomemu). Uprzedzam jednak że nie mam z nimi jak narazie nic wspólnego i nie
        sprawdzałem żadnego z aut kóre oferują, więc też nie reczę za nie - ale
        obejrzeć zawsze można, tym bardziej, że podobno część z nich już jest w Polsce.
        Pozdrawiam
        Orion
      • Gość: alek Re: mnoostfo glupot too znalazuem IP: 195.136.36.* 30.07.02, 17:19
        Taa... głupoty ci u nas dostatek.
        Też wolałbym poczytać coś co mają do powiedzenia mądrzy ludzie i na temat,
        zamiast tych wszystkich durnot, które tu są wypisywane. Również zauważyłem, że
        jeszcze kilka miesięcy temu przeważały mimo wszystko dyskusje merytoryczne.
        Teraz, gdy zaglądam tu od czasu do czasu, rzadko znajduję coś godnego
        zainteresowania. Ale cóż, takie są prawidła tego swoistego Hyde Parku - każdy
        może pisać co chce (szkoda tylko, że akurat na tym forum i trzeba się przekopać
        przez tony głupot, żeby dotrzeć do czegoś sensownego).

        Wracając do Twojego kolegi, to znam smutny przykład jak mój kolega przy zakupie
        swojego pierwszego samochodu (napalony jak wszyscy diabli) nie zauważył, że
        zakupiony przez niego pojazd "trzyletni, pierwszy właściciel, 18 kkm przebiegu,
        bezwypadkowy" był w rzeczywistości :
        - sprowadzony z Niemiec z uderzonym tyłem (tu i ówdzie naklejki z niemieckich
        serwisów, pod dywanikiem klepana podłoga bagażnika),
        - walnięty zdrowo w bok już w kraju (pogięte słupki, wymienione zegary - stąd
        niski przebieg, plastiki pod zegarami poklejone distalem, po zamknięciu drzwi
        można było oglądać świat przez szczeliny,
        - tak w środku wybrudzony, że poprzedni właściciel musiał nim wozić świnie
        luzem,
        - o faktycznym przebiegu sześciocyfrowym (co było widać na oko po stanie auta,
        a ujawniło się bardzo szybko - kilka powrotów na lawecie - wymiana połowy
        zawieszenia i przenoszenia napędu).

        A więc, rada : trzeźwo myślący kolega do towarzystwa lub wiadro zimnej wody do
        wylania na łeb w razie potrzeby.
        Kupując używane auto nie da się wyeliminować pewnego ryzyka (wszystkiego się
        nie zobaczy), ale można je zminimalizować obwąchując na trzeźwo każdy szczegół
        mogący coś powiedzieć na temat historii auta i umieć sobie odpuścić, gdy coś
        nie odpowiada naszym wyobrażeniom. Jeżdżę w tej chwili moim czwartym
        (zakupionym jako używane) autem i stosując tę zasadę, udało mi się - jak dotąd
        - uniknąć wpadki.

        Pozdrowienia, alek
    • Gość: vipR Dzieki z info... i jeszcze jedno pytanko IP: *.altkom.com.pl 06.08.02, 15:33
      Dzieki za wszelkie informacje w tej sprawie. Kumpel jest nakrecony jak bomba
      zegarowa. Powiedzialem mu, zeby jechal z jakims specem od samochodow, bo latwo
      wejsc na mine... Pewnie pojedzie z ojcem (to chyba nie rozwiazuje problemu :)
      Pytal mnie jeszcze o miejsca, ktore warto "odwiedzic". Powiedzialem mu, ze w
      internecie jest kilka niemieckich stron z ogloszeniami, ale nie o to mu
      chodzilo (on przeciez nie ma dostepu do sieci..).

      Mam wiec do Was pytanko: czy polecacie jakies konkretne miejsca w Niemczech?
      Czy jakies miasta szczegolnie warto odwiedzic? A moze nie w Niemczech, tylko w
      Belgii lub Holandi?

      Pozdrowienia dla ludzi dobrej woli :)
      • Gość: malko Re: Dzieki z info... i jeszcze jedno pytanko IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 16:01
        Szwagier pracuje w dealerni VW jako szef serwisu. Ostatnio opowiadał o
        przypadku człowieka, który sprowadził wypasionego rocznego passata z Niemiec po
        okazyjnej cenie. Wszystkich ciekawiło dlaczego samochód ma odpalone dwie poduch
        mimo, że nie jest rozbity (jedynie jakies drobne zagięcia na masce). Po
        dokładniejszych oględzinach okazało się, że samochód musiał spaść ze sporej
        wysokości i jest popękany w paru miejscach (prawie złamany). Z góry wyglądał
        zupełnie bez zarzutu. Koleś mocno się przeraził jak mu o tym powiedzieli bo
        podobno na autostradzie jechał ok. 200 km/h. Koszt naprawy wycenili (z
        uwzględnieniem sporych zniżek, żeby chciał u nich robić) na ok. 20 tys.pln.
        Koles stwierdził, że on nie będzie tym czyms rodziny woził i że zaraz go
        sprzeda, nie naprawiając. Ciekaw jestem czy powie następnemu włascicielowi co i
        jak...
        Mam też znajomego który trochę sprowadza samochody z Belgii i z Francji.
        Opowiadał mi o audiku po powodzi. Po sprowadzeniu i zrobieniu (wymiana
        tapicerki i foteli plus trochę elektroniki musiał pojexdzić nim pół roku przed
        sprzedaża z wiadomych względów. Ponoć super samochód, ale parę razy gasł mu
        silnik w najmniej oczekiwanych momentach. Nikt nie potrafił tego naprawić.
        Oczywiście jak dał ogłoszenie do gazety to na tydzień po sprzedaży musiał
        wyłączyć w domu telefon. Zarobił na nim sporo kasy.
        Mam kolegę, który kolekcjonuje zabytkowe alfy romeo. Ma zaprzyjaźnionego
        blacharza który żyje z naprawy samochodów sprowadzonych z Niemiec. Kiedyś byłem
        z kolegą u tego balcharza i widziałem golfa sprowadzonego " na nowych
        zasadach" - 1/3 samochodu nie było...
        Blacharz twierdził, że na "nowych zasadach" da się wszystko przywieźć, a z
        realizacją zamówień na golfy i peugeoty 206 i 307 nie są w stanie się wyrobić.
        Im samochód w gorszym stanie tym dla nich lepiej bo tanio kupią, dużo się
        napracują, ale zysk spory.
        Nie twierdze, że wszystko co sprowadzone z zachodu to szajs, ale uważam że nie
        ma tzw. okazji. Nikt nie pozbywa się nowego samochodu po lekkiej stłuczce. Czy
        któryś z Was mając roczne auto po rozbiciu błotnika i powiedzmy światła
        pozbywał się go i kupował nowe? Nie sądzę...
        Zanim cokolwiek kupicie to dajcie samochód do obejżenia specjaliście.

        pozdrowienia
        • Gość: Nina Re: Dzieki z info... i jeszcze jedno pytanko IP: *.toya.net.pl 06.08.02, 17:05
          Takie numery robia nie tylko "sprowadzacze"-wystarczy zapytac w byle jakim
          autokomisie.O ktory samochod nie spytasz,to nigdy nic mu nie bylo.Raz
          wypatrzylam Suzuki Sidekick,komisiarz zaczal sie rozplywac,jaki to
          wspanialy,bezwypadkowy woz.Okazalo sie,ze ze rzeczywiscie nic mu nie
          bylo,oprocz tego,ze babeczka nie zdazyla na prom i wpadla do wody...
          Gorsze jest to ze sprowadzacze maja uklady u diagnostow,ktorzy bez zmruzenia
          oka wbijaja przeglad,a w rzeczywistosci auto nadaje sie na zlom a juz na pewno
          stanowi zagrozenie dla zycia.Znajomy chcial sie sadzic z takim,ale jak mu
          uswiadomili,ze ma zone i dwojke dzieci,to troche wymiekl...
      • dr.esiarz Polecam.. 06.08.02, 16:08
        Niemcy,okolice Gronau,niedaleko granicy holenderskiej.Mnostwo placow z
        samochodami,wiekszosc niestety droga,ale wsrod tysiaca aut zawsze znajdzie sie
        jakas okazje.
    • Gość: qBAYASHI Re: Samochod z prywatnego importu - na co uwazac? IP: *.stacje.agora.pl 06.08.02, 16:21
      Na co uważać? Przede wszystkim na nasz podatek akcyzowy. Jeżeli kolega zamierza kupić samochód
      starszy niż roczny, to niech to sobie podaruje - wyniesie go drożej niż taki sam kupiony u nas.
      A jeżeli jest to samochód z tego lub zeszłego roku, to niech bezapelacyjnie szuka fachowca, sam sobie
      nie poradzi, albo poradzi tylko samochód wyniesie go drogo, poza tym osiwieje, jak zacznie dochodzić
      co i jak załatwić.
Pełna wersja