tasma_klejaca
15.07.05, 21:40
Dzis caly dzien jezdzilem expeditionem 5.4l - odlot!
Bylem ja i reszta uzytkownikow drogi - wszyscy sie nawzajem mitali po ulicy, ale mi nikt nie podskakiwal. Tylko musialem czasem spojrzec czy nie miazdze jakiejs miejskiej popierdolki. Super wrazenie jezdzic 2,5 tonowa swinia, z momentem jak w ciezarowie. Silnik tylko delikatnie "mlaszczal", zmiany biegow, dziur w drogach nie czuc w ogole. Troche kolysze, ale tym sie szybko nie jezdzi. Klima mrozila, szyby zamkniete, M Davis sie saczyl z glosnikow, rewe! Szkoda, ze zre paliwa rowniez jak swinia - zero oporow! Aaai do garazu tez nie moge wjechac :D