Dodaj do ulubionych

Nauczyciel się znalazł, k...a !!!

18.07.05, 12:40
W poprzednim tygodniu żonka zapakowała się do mojej Primerki (nota bene po sam
dach kombiaka), wsadziła dzieciątko i wyruszyła na wakacje w góry.
Daleko nie dojechała...
Na trasie katowickiej, gdy jechała lewym pasem, usiadł jej na tyle gościu,
zaświecił światłami. Ona postanowiła, że zjedzie na prawy pas za zakrętem. Nie
zdążyła, bo na zakręcie facet zminił pas, wyprzedził ją, a następnie zajechał
drogę i przyhamował. Ona też zahamowała jednoczesnie skręcajac w lewo.
Niestety mocno obciążony tył samochodu miał swój pęd i zaczął wyprzedzać
przyhamowywany i skręcony przód. Dodatkowo lewe przednie koło wjechało na
pobocze gruntowe pomiędzy jezdniami. Samochód zaczał się kręcić, wpadł na
barierkę.
Żonie i dziecku nic się nie stało, ale samochodu raczej nie opłaca się
naprawiać - przynajmniej na oryginalnych częściach.
I cieszyłem się, że tylko samochód ucierpiał. I już się do tego
przyzwyczaiłem. Ale wczoraj pokazywali w TV dziewczynkę po wypadku drogowym, z
mocno połamaną nogą, zupełnie zdartą skórą, z groźbą amputacji - i mi się
skojarzyło z moim dzieciątkiem. I ponownie zawrzałem.
Że też się k...a musiał taki nauczyciel znaleźć!!! Przecież samochód kręcił
się po drodze, obijał. A przecież ktoś mógł w niego wjechać, przecież auto
mogło spaść do rowu, wylecieć z drogi. To o moim dziecku mógł być film...
Gość uciekł. Świadkowie, którzy dojechali mówili, że i oni doświadczyli takich
nauk od tego kierowcy.
--
Głupi Antoś, oj głupi...
Obserwuj wątek
      • aarf Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 08:44
        Od dwóch lat regularnie jeżdżę tą samą trasą (katowicką). Nogę mam stosunkowo
        ciężką, jednak jak widzę jakiś oszołomów (przepraszam oszołomów – jednak
        słownik j. polskiego jak i łacina z podwórka nie ma w swoich obszernych spisach
        określenia na tego typu ...............) migających światłami, to zwalniam, co
        doprowadza takie indywidua jadące za mną do pasji. Widać sprzedali resztki
        kultury i rozumu na rozklekotane złomy. Jak to było w kabarecie „...chamstwu w
        życiu należy przeciwstawiać się siłooomm i godnościooommm osobistooomm”.
        Niestety kultury jazdy jeszcze długo będziemy musieli się uczyć.
      • piotrek_zalogowany A PO JAKĄ CHOLERĘ JECHAŁA LEWYM PASEM??DOBRZE JEJ! 19.07.05, 15:18
        Skoro wlecze się bez potrzeby lewym pasem (prawy musiał być wolny jeśli ten
        koleś wziął ją prawym) to ma świetną nauczkę,zauważyłem że w Polsce panuje
        ostatnio moda na bezpodstawne blokowanie lewego pasa,który powinien służyć
        wyłącznie pojazdom wyprzedzającym i szybszym.Bardzo dobrze jej tak,przynajmniej
        wiecej nie bedzie sie pchała tam gdzie nie powinna
        • jocek1 Re: A PO JAKĄ CHOLERĘ JECHAŁA LEWYM PASEM??DOBRZE 19.07.05, 15:37
          piotrek_zalogowany napisał:

          > Skoro wlecze się bez potrzeby lewym pasem (prawy musiał być wolny jeśli ten
          > koleś wziął ją prawym) to ma świetną nauczkę,

          taa, w ogóle to po co w ogóle wyjeżdżała, kto Jej dał urlop, prawo jazdy i inne
          takie pomniejsze z przyjsciem na świat włącznie ;-(

          zauważyłem że w Polsce panuje
          > ostatnio moda na bezpodstawne blokowanie lewego pasa,który powinien służyć
          > wyłącznie pojazdom wyprzedzającym i szybszym.

          czy mógłbym prosic o definicje przypisania lewego pasa pojazdowi "szybszemu"?

          Bardzo dobrze jej tak,przynajmniej
          >
          > wiecej nie bedzie sie pchała tam gdzie nie powinna
          Drogi piotrze_zalogowany,

          życzę Ci z całego serca, abyś w czasie jazdy "szybszym" samochodem po jedynie
          słusznym w tym przypadku lewym pasie przy prędkości 160 km/h złapał gumę w
          lewym przednim kole i żeby nie było na tym odcinku drogi barierek na pasie
          zieleni a z przeciwnego kierunku jechał po lewym pasie jechał sznur ciężarówek
          z prędkością znacznie mniejsza od Twojej, czyli ok. 100 km/h
          • macije Re: 03.08.05, 12:55
            kodeks drogowy wyraznie reguluje ze w polsce jest ruch lewostronny. na
            egzaminie na prawo jazdy za jazde prawym pasem (przy jezdzie na wprost , przy
            dwoch pasach) oblewasz. i slusznie.
          • simon_r Re: A PO JAKĄ CHOLERĘ JECHAŁA LEWYM PASEM??DOBRZE 29.07.05, 15:00
            kodeks wyraźnie mówi, że jeśli prawy pas jest wolny to należy nim jechać...
            wyprzedzanie prawym pasem jest dopuszczalne wyłącznie:
            1. gdy samochód jadący lewym pasem sygnalizuje skręt w lewo
            2. na terenie zabudowanym gdy są min. 3 pasy w jednym kierunku

            zastanów się zanim zaczniesz kogoś wyzywać od ignorantów... bo sam się nim okażesz.
            • niknejm Re: A PO JAKĄ CHOLERĘ JECHAŁA LEWYM PASEM??DOBRZE 29.07.05, 15:48
              simon_r napisał:

              > kodeks wyraźnie mówi, że jeśli prawy pas jest wolny to należy nim jechać...
              > wyprzedzanie prawym pasem jest dopuszczalne wyłącznie:
              > 1. gdy samochód jadący lewym pasem sygnalizuje skręt w lewo
              > 2. na terenie zabudowanym gdy są min. 3 pasy w jednym kierunku

              Podaj przepis KD mówiący to, co napisałeś w punkcie 2. Ciekawym.
              Wyłączenia od tej reguły (jazda jak najbliżej prawej krawędzi jezdni) podałem
              tutaj:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=26599787&a=27102027
              Pzdr
              Niknejm
              • michaltrocinski Re: A PO JAKĄ CHOLERĘ JECHAŁA LEWYM PASEM??DOBRZE 31.07.05, 10:36
                > Podaj przepis KD mówiący to, co napisałeś w punkcie 2. Ciekawym.

                troche sie chlopak pomlil, z prawej mozna wyprzedzac jeżeli co najmniej
                <B>dwa</B> pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub <B>trzy</B> pasy ruchu poza
                obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku

                czyli z KD art 24 ustep 10 pkt 2 wynika ze nie mogl ten gosc wyprzedzic kobiety
                z prawej strony bo na katowickiej sa tylko dwa pasy ruchu w kazda strone co nie
                zmienia faktu ze powinna jechac prawym pasem
                • niknejm Re: A PO JAKĄ CHOLERĘ JECHAŁA LEWYM PASEM??DOBRZE 01.08.05, 10:36
                  michaltrocinski napisał:

                  > > Podaj przepis KD mówiący to, co napisałeś w punkcie 2. Ciekawym.
                  >
                  > troche sie chlopak pomlil, z prawej mozna wyprzedzac

                  Nie o tym pisałęm, a o przepisie dotyczącym jazdy jak najbliżej prawej krawędzi
                  jezdni.

                  > jeżeli co najmniej
                  > <B>dwa</B> pasy ruchu na obszarze zabudowanym lub <B>tr
                  > zy</B> pasy ruchu poza
                  > obszarem zabudowanym przeznaczone są do jazdy w tym samym kierunku
                  >
                  > czyli z KD art 24 ustep 10 pkt 2 wynika ze nie mogl ten gosc wyprzedzic
                  > kobiety z prawej strony bo na katowickiej sa tylko dwa pasy ruchu w kazda
                  > strone

                  Na Katowickiej wolno wyprzedzać z prawej.
                  Patrz KD dział 2, rozdział 3, oddział 6, art. 24, punkt 10:
                  "10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi
                  pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
                  - na jezdni jednokierunkowej;"

                  > co nie zmienia faktu ze powinna jechac prawym pasem

                  Nie zmienia. Możliwość wyprzedzania z prawej nie znosi innych przepisów KD.

                  Pzdr
                  Niknejm
    • zielony_listek kto jeszcze? 18.07.05, 12:58
      Ale skoro żona jechała lewym pasem, to znaczy że na prawym ktoś był
      (wyprzedzała go)? Znaczy, czy się ten trzeci nie wpakował w to wszystko, może
      widział nuemry rejestracyjne tego "nauczyciela"?
      Pozdrawiam
      zielony_listek
    • glupi_antos Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 13:02
      Szczęśliwie żonka odważyła się pojechać na wakacje drugim samochodem. Tylko
      dzieciątko na początku trochę się bało...

      Gość uciekł i nie znamy wszystkich cyfr numeru rejestracyjnego.

      Rano napisałem to na innym forum, bo mnie poniosło. Na to forum skopiowałem, bo
      może ktoś przeczyta, przemyśli i nie zostanie "nauczycielem".

      --
      Głupi Antoś, oj głupi...
      • emes-nju Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 13:22
        glupi_antos napisał:

        > (...) może ktoś przeczyta, przemyśli i nie zostanie "nauczycielem".


        Nie przemysli. "Nauczyciel" wie wszystko najlepiej ze wszystkich. Po co ma myslec?! W opisanej przez Ciebie sytuacji, jezeli zada sobie trud zastanowienia sie, pomysli, ze jechal jakis ciul, co prowadzic nie umie. Swojego udzialu raczej nie zauwazy.

        --
        Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
    • mar_elx a swojej (żonki) winy nie dostrzegasz? 18.07.05, 13:33
      > nota bene po sam
      > dach kombiaka),

      A moze nie należało pakować "PO SAM DACH", żebu sobie nie zasłonić widocznosći?
      To jest doopiero chamstwo - jedzie i nie widzi nic poza drogą przed sobą, bo z
      tyłu sa toboły. Ciekawe do jakich manewrów zona zmusiał tego "nauczyciela".
      Pewnie nie ma pojęcia, bo poza stosem waliz i toreb nic nie widziała w lusterku
      wstecznym. A może to ona najpierw mu drogę zajechała?
          • mar_elx ależ oczywiście, ze nie 18.07.05, 15:36
            Ja wcale nie popieram zachownaia nauczyciela. Jednakże cudze zdrowie, mienie i
            zycie naruszyła kierowniczka pirmery przekraczając dopusczalną ładonowność
            samochodu i ogrniaczając cobie widoczność. A gdyby tak na jezdnię wybiegł pies
            albo pijak - to też nie mogłaby opanowac pojazdu....
            • jocek1 Re: ależ oczywiście, ze nie 18.07.05, 15:41
              >Jednakże cudze zdrowie, mienie i
              > zycie naruszyła kierowniczka pirmery przekraczając dopusczalną ładonowność
              > samochodu i ogrniaczając cobie widoczność.

              Gdzie jest napisane, ze ładowność dopuszczalna ładownośc została przekroczona?
              W tym przypadku potrzeba byłoby jakieś 13 worków cementu, zeby sie tak stało.
              Czy te 13 worków cementu zmieściłoby sie w BAGAŻNIKU primery kombi do poziomu
              okien? Sprawdziłeś to? Piszę o cemencie dlatego, że ma dosyć duży ciężar
              właściwy ... w sumie 500 kg to także dwie dobrze napełnione wanny z wodą ...
            • radomir996 Re: ależ oczywiście, ze nie 18.07.05, 16:00
              mar_elx napisał:

              > Ja wcale nie popieram zachownaia nauczyciela. Jednakże cudze zdrowie, mienie
              i
              > zycie naruszyła kierowniczka pirmery przekraczając dopusczalną ładonowność
              > samochodu i ogrniaczając cobie widoczność. A gdyby tak na jezdnię wybiegł
              pies
              > albo pijak - to też nie mogłaby opanowac pojazdu....

              Nadinterpretujesz fakty. Kobieta jechal w asadzie poprawnie pomijajac dosyc
              niegrozne naruszenie przepisow kodeksu drogowego (jazda lewym pasem w przypadku
              gdy prawy jest wolny). Ale spojrzmy prawdzie w oczy malo kto przestrzega
              wszytskich przepisow zawsze, i nie rzucaj pierwszy kamieniem bo napewno sam tez
              tak robisz, chodzi jednak o pewien zdrowy rozsadek na drodze i szacunek dla
              innych kierowcow oraz minimum tolerancji dzieki ktoremy wszyscy mozemy sie na
              drodze poruszac sprawniej i bezpieczniej. Te zasady zlamal kierowca-nauczyciel
              i spowodowal bardzo powazne zagrozenie na drodze ktore moglo skonczyc sie
              tragicznie.
              • jarek-44 Re: ależ oczywiście, ze nie 18.07.05, 16:42
                radomir996 napisał:

                > i spowodowal bardzo powazne zagrozenie na drodze ktore moglo skonczyc sie
                > tragicznie.

                Pozwól, że poprawię - "KTÓRE SKOŃCZYŁO SIĘ TRAGICZNIE".
                W moim odczuciu nie skończyłoby się tragicznie, gdyby po ZAJŚCIU nikomu i
                niczemu NIC by się nie stało. Oprócz nałykania się strachu.

                Sam kiedyś nie chcący zablokowałem rączą mknące Seicento (na moje oko 100/110
                km/h po Grójeckiej w W-wie) Na moje przeprosiny zobaczyłem światła stopu i na
                wodzie w koleinach wywiozło mnie na krawężnik. Straciłem tylną felgę, a nauką
                kultury zajęły się odpowiednie służby sześć skrzyżowań dalej.

                --
                - Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
                - Normy europejskie.
                • radomir996 Re: ależ oczywiście, ze nie 18.07.05, 17:38
                  > > i spowodowal bardzo powazne zagrozenie na drodze ktore moglo skonczyc sie
                  > > tragicznie.
                  >
                  > Pozwól, że poprawię - "KTÓRE SKOŃCZYŁO SIĘ TRAGICZNIE".
                  > W moim odczuciu nie skończyłoby się tragicznie, gdyby po ZAJŚCIU nikomu i
                  > niczemu NIC by się nie stało. Oprócz nałykania się strachu.

                  No akurat mialem na mysli to ze nikomu sie nic nie stalo, ale trudno sie nie
                  zgodzic ze strata czasu i pieniedzy napewno jest w tym przypadku dotkliwa,
                  nawet jesli auto ma AC. A juz wyjatkowe cisnienie podnosi fakt ze cale
                  zdarzenie nie jest wynikiem bledu czy przypadku ale celowego chamskiego
                  dzialania.
            • undercover_brother Re: ależ oczywiście, ze nie 18.07.05, 18:41
              Zwazajac na to, ze jechala sama z dzieckiem, watpie by ladownosc dopuszczalna zostala przekroczona. Twoje stwierdzenie jest zbyt daleko posunietym zalozeniem - to raz. Dwa - z jakich powodow zaladowanie kombi pod sufit jest chamstwem? Czy Ty sie czlowieku zastanawiasz co piszesz? Po to jest kombi - w przeciwnym razie wystarczylby sedan. Stosujac ta zasade maksymalnym chamstwem byloby jezdzenie wszystkimi dostawczakami w wersji blaszanek.

              --
              Undercover Brother
              • mar_elx ładowanie pod dach jest chamstwem! 18.07.05, 19:22
                Jak się NIE UMIE korzystać z lusterek bocznych (w któych zresztą nie wszystko
                widać - zwłaszcza w samochodach osobowych), to jest to chamstwo. Taki ktośnie
                liczysię z innymi użytkownikami drogi. Jedzie lewym pasem, zmienia pas ruchu
                nie beąc w stanie upewnić się czy komuś nie blokuje drogi. Kilka dni temu
                miałem taki przykład w Warszawie. Wąsaty dziad z grubą babą jechał uno
                wypakowanym do granic możliwości ulicą Racławicką. Jak ktoś zna tę ulice, to
                wie, że na odcinku między Wołoską a Żwirki mieszczą się swobodnie dwa samochody
                obok siebie. Ten buc jechał ŚRODKIEM i w dodatkui bardzo wolno, bo się pewnie
                bał, żeby mu się ładuneg nie przesuął. Nie możńa go było wyprzedzić ani z lewej
                ani z prawej. A wszystko dlatego, że kompletnie NIC NIE WIDZIAŁ.
                • zima0001 Re: ładowanie pod dach jest chamstwem! 19.07.05, 00:11
                  mar_elx napisał:

                  > Jak się NIE UMIE korzystać z lusterek bocznych (w któych zresztą nie wszystko
                  > widać - zwłaszcza w samochodach osobowych), to jest to chamstwo. Taki ktośnie
                  > liczysię z innymi użytkownikami drogi. Jedzie lewym pasem, zmienia pas ruchu
                  > nie beąc w stanie upewnić się czy komuś nie blokuje drogi.

                  W lusterku wstecznym tez nie wszystko widac, a oba boczne z powodzeniem
                  wystarczaja. Pocwicz troche a zobaczysz ze to mozliwe. Masz w ogole jakies
                  stereotypy-jak kobieta z dieckiem i bagazem to od razu nie umie korzystac,
                  zmienia pas bez upewniania itp.

                  > Kilka dni temu miałem taki przykład w Warszawie. Wąsaty dziad z grubą babą
                  > jechał uno wypakowanym do granic możliwości ulicą Racławicką. Jak ktoś zna tę
                  > ulice, to wie, że na odcinku między Wołoską a Żwirki mieszczą się swobodnie
                  > dwa samochody obok siebie. Ten buc jechał ŚRODKIEM i w dodatkui bardzo wolno,
                  > bo się pewnie bał, żeby mu się ładuneg nie przesuął. Nie możńa go było
                  > wyprzedzić ani z lewej ani z prawej.

                  No gratuluje znajomosci przepisow jezeli na Raclawickiej chciales go wyprzedzic
                  z prawej. Zamiast sie bez sensu wk...c i pompowac adrenaline wystarczylo chwile
                  poczekac i wyprzedzic z lewej na przerywanej.
                • glupi_antos Re: ładowanie pod dach jest chamstwem! 19.07.05, 09:00
                  mar_elx napisał:
                  > Taki ktośnie(...) jedzie lewym pasem, zmienia pas ruchu nie beąc w stanie
                  > upewnić się czy komuś nie blokuje drogi.

                  I właśnie dlatego taki manewr wykonuje się POWOLI - tak, aby nie zagrozić innym
                  uczestnikom ruchu.

                  --
                  Głupi Antoś, oj głupi...
      • szymizalogowany Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 13:57
        Wspolczuje i nie pochwalam takiego zachowania jak ten ty, zdrowie i zycie
        najwazniejsze.

        Ale wedlug mnie to twoja zona jest winna.

        Co to znaczy ze wymyslila ze zmieni pas za lukiem? Ma jechac po prawerj
        stronie! A skoro ten cham zdolal ja wyprzedzuic prawa strona to znaczy ze prawy
        pas byl pusty!!!

        Poza tym

        czy twoja zona wie do czego jest lusterko wsteczne i w jaki sposob nalzey
        ladowac bagaz do samochou????

        Twoja zona narazila innych siebie i swoje dziecko przez swoj brak umiejetnosci
        i glupote, a ze trafila na wariata na drodze to inna sprawa.
        • glupi_antos Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 14:21
          > Poza tym czy twoja zona wie do czego jest lusterko wsteczne i w jaki sposob
          > nalzey ladowac bagaz do samochou????

          Szymi, a wiesz Ty może po co kupuje się kombi? Po to, aby pakować do linii okien?
          A słyszałeś kiedys o takim wynalazku jak lusterka boczne? Kierowcy ciężarówek
          jakoś dają sobie radę na drodze.

          > Co to znaczy ze wymyslila ze zmieni pas za lukiem? Ma jechac po prawerj
          > stronie! A skoro ten cham zdolal ja wyprzedzuic prawa strona to znaczy ze
          > prawy pas byl pusty!!!

          Ależ oczywiście! Zaraz po ominięciu samochodu jadącego prawym pasem mogła
          zmienić pas, zajechać gościwi drogę. A nawet mogła zahamować!
          Ona wolała przeprowadzić manewr powoli upewniając się uprzednio, że za zakrętem
          ma wolną drogę na sasiednim pasie.

          > Ale wedlug mnie to twoja zona jest winna.

          Oczywiście, bo to normalne, że każdego, kto zachowuje się inaczej niż my
          oczekujemy należy "pouczyć". Czy ja też mam wyciągać giwerę, gdy widzę Xedosa
          kręcącego bączki na ulicach miasta?
          Na razie omijałem takich gości z należytym dystansem.

          --
          Głupi Antoś, oj głupi...
          • mar_elx Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 14:42
            glupi_antos napisał:


            > Szymi, a wiesz Ty może po co kupuje się kombi? Po to, aby pakować do linii
            okie
            > n?


            A ja kupiłem sobie kombi dlatego, że mogłem je dostać w tej samej cenie co
            sedana, bo model był wycofywany i była na niego promocja, a poza tym akurat w
            tym przypadku kombi jest ładniejsze od sedana...
          • szymizalogowany Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 15:04
            Dobra nie bede sie klocil. Zbyt wile juz takich "panius" widzialem na drodze
            zeby nie miec swojego zdania na ten temat. Calkowity brak umiejetnosci jazdy
            twojej zony widac nawet po tym ze po zajechaniu drogi wpadla w poslizg.
            (zaczela hamowac i ostro skrecac - kto tak robi? ja czsem tak robie gdzies na
            placu jak wlasnie chce wpasc w poslizg hehe)

            Co to manewru zjechania na prawy pas i twojego tlumaczenia ze "mogla oczywiscie
            ostro zjechac i zajechacdroge wyprzedzanemu, ale wolala pomalu upewnic sie czy
            ma wolna droge za zakretem" - kurde co to za banialuki??? wam sie ludzie jakos
            zjawisko spowolnienia czasu na drodze udziela??? normalny kierwca w tym czasie
            co twoja zona sie zastanawiala czy ma wolna droge czy nie itd juz by ten pas
            zminil 4 razy i jeszcze jedno auto wyprzedzil, widac to nawet po tym ze ten
            cham co potem twojej zonie zajechal zdarzyl sie zniecierpliwic i ja wyprzedzic
            prawym

            moja opinia jest taka ze wina twojej zony + napotkanie wariata na drodze =
            wypadek

            na drugi raz zawiez ja sam na wczasy albo wyslij pociagiem

            nie kazdy ma predyspozycje do jazdy i nie kazdy jezdzic musi, a jak ktos w
            takiej sytuacji tak glupio sie zachowuje i jeszcze doprowadza do
            niekontrolowanego poslizgu na drodze to moze rowniez na sliskim zakrecie
            wypadnie przez swojo brak umiejetnosci na przeciwny pas? a moze akurat ja tam
            bede jechal?

            a ja nie chce zginac przez jakas nieumiejaca jezdzic paniusie, ktora moze
            jeszcze pare osob zabic
            • emes-nju Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 15:28
              Szymi! Nie kazdy umie dobrze jezdzic! Nie kazdy ZAWSZE umial! KAZDY musial sie kiedys nauczyc! Wtedy w czasie hamowania szarpie sie kierownica; wtedy zmiana pasa jest wyzwaniem na miare przekroczenia Rubikonu; wtedy jak auto zaczyna tanczyc po jezdni, zamyka sie oczy.

              Nie wszyscy na drodze to miszcze. Sa rozni kierowcy i trzeba brac pod uwage, ze zdarzaja sie tez kompletne d... wolowe i jezdzic tak, jakby wszyscy tacy byli. Dla WLASNEGO bezpieczenstwa bo nigdy nie wiesz na kogo trafisz.

              --
              Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
              • szymizalogowany Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 17:06
                Emes, co ta kobieta robila na lewym pasie wogle????

                Ja przez 99% czasu jezdze sam samochodem i wtedy czasem zdarza mi sie poszalec,
                oczywiscie wtedy na lewym pasie jestem czesto. Ale czsem zdarza sie ze jade do
                Obi kupic ziemie do ogrodu, wtedy wkladam do Xeda na tyl 5 albo 6 25 kilowych
                worow z ziemia. I juz czuje przy wyjezdzie jak sie zmienila charaktersytyka
                zawwieszenia i ze dupa mi lata. Wtedy jade sobie 60 km-h do domciu prawym pasem
                i na lewym mnie nie uswiadczysz chyba ze bym musial wyprzedzic koparke jadaca
                10 km/h.

                To samo kiedy bardzo rzadko wioze pasazerow dwoch lub trzech, jakos jak ktos ze
                mna siedzi w wzoie to juz mi przechodzi ochota na to zeby jechac szybciej i po
                cholere wogle sie wtryniac na lewy pas.

                Wiec co ta za przeproszeniem baba ze swoimi marnymi umiejetnosciami jazdy
                robila na lewym pasie oblozonym kombi z dzieckiem jeszcze w samochodzie????

                Co do "nauczycieli" to tez mi sie zdarza czasem na "lewopasmowca" zamrugac albo
                nawet zajechac. I to gowno prawda co pisza lewoskretni (ich zony, mezowie itd)
                tutaj. Nie ma tak ze ktos wyprzedza jadace prawym auto i ma zamiar zmienic pas
                na lewy a nie mija nanosekunda a z tylu pojawia sie z wytstawionymi klami i
                piana z geby scigant i zaczyna w czasie manewru wyprzedzania tego pierwszego go
                poganiac trabic itd.

                To jest gowno prawda.

                Najczesciej jest tak ze dojezdzasz do takiego wyprzedzajacego i jedziesz jakis
                czas za nim w sporej odleglosci bo widzisz ze wyprzedza (czasem taka kaleka nie
                wyprzedza tylko jedzie rowno z tym na prawym pasie blokujac przejazd). Ale mimo
                to czekasz. Ja czekam zwykle minute, dwie. Jesli widze ze jest szansa ze w
                koncy wyprzedzi to czekam dluzej. Ale czasem po uplywie tych dwoch minut gosc
                jedzie rowno z tym drugim albo go wyprzedzil ale dalej sunie po lewym pasie. I
                teraz jesli widze ze prawy jest wolny a taki cymbal dalej mi blokuje droge to
                sie zastanawiam czy gdzie dalej jest skret w lewo. Jak jestem pewny ze nie ma
                to podjezdzam do takiego na dwa metry i puszczam lewy kierunek. Jade tak znowu
                ze minute jak nic nie daje to sie oddalam na 3 -4 metry i daje po dluchich, jak
                to nic nie daje to trabie.

                Najczesceij jak to nic nie daje to po rpostu wyprzedzam go prawym.

                Ale jak sie zdarzy ze wide patrzaca sie we wsteczne lusterko usmiechnieta gebe
                buraka, albo nie daj boze fucka w moja strone od jakiejs egzaltownaje paniusi
                ktora mysli ze jak jej maz kupil samochod to ona moze jechac jak chce to wtedy
                nie ma rady - zajezdzam.

                Tylko zazwyczja nie ostro tylko pomalu wjezdzam 10 metrow przed takim na lewy
                pas i puszczam po prostu gaz. I tak sie tocze zwalniajac do 20 km/h.

                I tyle.

                Na zachodzie takich uczy policja, a jak u nas nie uczy to bede uczyl ja. I zeby
                nie powodowac zagrozenia to nie bede zajezdzal ostro tylko dla odmainy pomalu
                ja sobie wskocze na lewy pas przed takiego i pomalu zwolnie do 20 km/h bo teraz
                ja mam kaprys jechac powoli lewym i popsuc mu nastroj.
                • jarek-44 Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 17:10
                  szymizalogowany napisał:

                  > nie ma rady - zajezdzam.

                  Nooooo!!! Faktycznie nie ma rady. Zacznij myśleć, to nie boli.

                  --
                  - Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
                  - Normy europejskie.
                • typson Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 17:14
                  > Emes, co ta kobieta robila na lewym pasie wogle????

                  nie domnie to ale sie wetne - to nie wazne, co ona tam robila. Mogla nim jechac,
                  nie jest to zabronione. Nie raz i nie dwa widzialem nauczycieli poganiajacych
                  kierowcow, ktorzy nie mieli dokad zjechac.


                  co do zapakowania auta. Nie jest napisane, by bylo przeciazone. Na pewno nie
                  byla to rownowaznosc 6 workow z ziemia. Tak jest, gdy jedzie sie z dzieckiem.

                  > To samo kiedy bardzo rzadko wioze pasazerow dwoch lub trzech, jakos jak ktos ze
                  >
                  > mna siedzi w wzoie to juz mi przechodzi ochota na to zeby jechac szybciej i po
                  > cholere wogle sie wtryniac na lewy pas.

                  byc moze kilkaset metrow wczesniej kogos wyprzedzala i nie zdazyla jeszcze
                  zjechac, bo juz pan ticzer poganiał.

                  > Ale jak sie zdarzy ze wide patrzaca sie we wsteczne lusterko usmiechnieta gebe
                  > buraka, albo nie daj boze fucka w moja strone od jakiejs egzaltownaje paniusi
                  > ktora mysli ze jak jej maz kupil samochod to ona moze jechac jak chce to wtedy
                  > nie ma rady - zajezdzam.

                  a po co? Olej ich i nie zawracaj sobie takimi ludzmi glowy, bo stajesz sie
                  nauczycielem ;)
                  --
                  .
                • mess220 Szymi podaruj sobie 18.07.05, 17:29
                  Szymi lepiej sie juz w tym watku nie wypowiadaj, bo coraz bardziej sie
                  osmieszasz.
                  Po nocach pewnie sni ci sie kara smierci za przebywanie dluzej niz 1sek. na
                  lewym pasie jesli w odleglosci 3 metrow prawy jest pusty. Snisz tez pewnie o
                  orderach dla takich nauczycieli.....

                  Zastanow sie nad waga obydwu przewinien w tej sytaucji.
                  • szymizalogowany Re: Szymi podaruj sobie 18.07.05, 18:32
                    > Po nocach pewnie sni ci sie kara smierci za przebywanie dluzej niz 1sek. na
                    > lewym pasie jesli w odleglosci 3 metrow prawy jest pusty. Snisz tez pewnie o
                    > orderach dla takich nauczycieli.....

                    Nic mi sie nie sni.

                    Uwazam wogle ze caly problem dla normalnych ludzi nie istnieje, a jest tylko i
                    wylacznie powodowany przez upartych kiepskich kierowcow jadacych z premedytacja
                    lewym pasem.

                    Ja przez 6 lat jazdy samochodem, jezdzac czasem szybko czasem wolno, czasami
                    tempem spacerowym wedlug mojej najlepszej wiedzy nie jestem w stanie sobie
                    przypomniec zeby ktokolwiek mi podjezdzal i mrugal swiatlami albo zganial z
                    lewegeo pasa.

                    A wiec jak sie chce i umie to mozna tak jezdzic zeby nie wku..ac innych.

                    Problem istnieje tylko przez kiepskich kierowcow, ktorzy jeszcze potem opisuja
                    ile to setek "nauczycieli, chamow i wariatow zganaijaacych z lewego pasa"
                    jezdzi po polskich drogach.

                    Ja wedle statystycznego prawdopodobienstwa w ciagu 6 lat pownienem juz na nich
                    natrafic ale jeszcze mi sie nie zdarzylo. Wiec powtarzam - problem powoduja
                    melepeci a jak sie chce to mozna jezdzic tak zeby nikt nie musial mnie z lewego
                    spychac.
                    • mess220 Re: Szymi podaruj sobie 18.07.05, 21:29
                      No to jeszcze raz:
                      Odpowiedz mi prosze na pytanie:
                      Jakie zachowanie stwarza wieksze zagrozenie na drodze:

                      A)zbyt dlugie trzymanie sie lewego pasa.
                      B)zlosliwe zajezdzanie drogi i hamowanie po wyprzedzaniu.

                      Jesli nie bedziesz mogl sie zdecydowac niech pomoze ci przyklad z pierwszego
                      postu.
                      Prosze cie o odpowiedz konkretna (A lub B) z ewentualnym uzasadnieniem, bez
                      zbednego mydlenia oczu.
                      • szymizalogowany Re: Szymi podaruj sobie 19.07.05, 10:20
                        > Odpowiedz mi prosze na pytanie:
                        > Jakie zachowanie stwarza wieksze zagrozenie na drodze:
                        >
                        > A)zbyt dlugie trzymanie sie lewego pasa.
                        > B)zlosliwe zajezdzanie drogi i hamowanie po wyprzedzaniu.
                        >

                        Traktujesz te zdarzenia jako calkowicie rozlaczne. Tymczasem zwiazek
                        przyczynowo skutkowy jest taki ze to zdarzenie A jest powodem zaistnienia B, a
                        wiec wszelkie zagrozenie ruchu jakie powstanie na koniec ciagu zdarzen zostalo
                        (niebezposrednio) spowodowane zdarzeniem A.

                        Jesli by traktowac te zdarzenia jako calkowicie rozlaczne (jedzie sobie gdzies
                        tam kobita lewym pasem i wszystkich denerwuje ale nic sie nie dzieje, a na
                        drugim koncu polski jedzie sobie wariat i kazdemu jak leci na dowolnym pasie
                        zajezdza droge to oczywiscie zajezdzanie jest o wiele bardziej niebezpieczne)

                        Tak jak napisalem, ja jezdze tak ze uciekam z lewego pasa i dzieki temu nikt mi
                        drogi nie zajezdza i nie ma zadnego zagrozenia.

                        Uwazam ze policja zaiast stac w krzakach to powinna zaczac wylapwac ta cala
                        lewopasmowa choote szczegolnie ze byc moze w ciagu 10 lat jakies tam autostrady
                        w tym kraju powstana a nauka tych zakutych lbow ze sie jezdzi prawym bedzie
                        trwala dlugo.

                        A dopiero bedzie fajnie jak bedziemy mieli autostrady i lewopasmowcy na nie
                        wpadna, wtedy na prawym tiry na lewym lewopasmowcy i paktyczna predkosc
                        podrozna na autostradach to bedzie 80-100kmh hehe.

                        • jarek-44 Re: Szymi podaruj sobie 19.07.05, 10:46
                          szymizalogowany napisał:

                          > Tymczasem zwiazek
                          > przyczynowo skutkowy jest taki ze to zdarzenie A jest powodem zaistnienia B, a
                          > wiec wszelkie zagrozenie ruchu jakie powstanie na koniec ciagu zdarzen zostalo
                          > (niebezposrednio) spowodowane zdarzeniem A.

                          Widać, że młodych gołowąsów w szkole nie ucza podstaw logiki. Zdarzenie B było
                          spowodowane TYLKO I WYŁĄCZNIE brakiem opanowania nerwów przez pewnego palanta.
                          Zamiast za kółko nadaje się on na wizytę u lekarza specjalisty.

                          Prostym ciągiem zdarzeń jest mniejsza dynamika w Xedosie obciążonym kierowcą
                          ważącym 150 kg niż obciążonym kierowcą o wadze 50 kg.

                          --
                          - Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
                          - Normy europejskie.
                          • szymizalogowany Re: Szymi podaruj sobie 19.07.05, 10:56
                            jarek-44 napisał:

                            > szymizalogowany napisał:
                            >
                            > > Tymczasem zwiazek
                            > > przyczynowo skutkowy jest taki ze to zdarzenie A jest powodem zaistnienia
                            > B, a
                            > > wiec wszelkie zagrozenie ruchu jakie powstanie na koniec ciagu zdarzen zo
                            > stalo
                            > > (niebezposrednio) spowodowane zdarzeniem A.
                            >
                            > Widać, że młodych gołowąsów w szkole nie ucza podstaw logiki. Zdarzenie B było
                            > spowodowane TYLKO I WYŁĄCZNIE brakiem opanowania nerwów przez pewnego palanta.
                            > Zamiast za kółko nadaje się on na wizytę u lekarza specjalisty.
                            >
                            > Prostym ciągiem zdarzeń jest mniejsza dynamika w Xedosie obciążonym kierowcą
                            > ważącym 150 kg niż obciążonym kierowcą o wadze 50 kg.


                            Czy gdyby przy dwoch wolnych pasach samochod zony autora watku znajdowal sie na
                            pasie prawym to nastapilo by zdarzenie B czy nie?

                            ps. Co do Xeda to przy tak ogromnej mocy 100 kilo jest zaniedbywalne hehe.
                            • jarek-44 Re: Szymi podaruj sobie 19.07.05, 13:01
                              Spróbujmy inaczej.
                              Przez nieuwagę i zamyślenie na przejście dla pieszych wtargnął chłopak. Kierowca
                              pojazdu z trudnością zahamował przed przejściem po czym wyskoczył z szoferki i
                              wygrażając pieszemu zaczął go bić, a potem glanować.

                              Czy przyczyną "zglanowania" pieszego jest nieuwaga przeszego, czy brak
                              zrównoważenia kierowcy? Pomyśl może się uda. Chociaż wątpię, gdyż brak u Ciebie
                              miłości bliźniego nazywanego po prostu WYROZUMIAŁOŚCIĄ.

                              --
                              - Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
                              - Normy europejskie.
                        • mess220 Re: Szymi podaruj sobie 19.07.05, 15:50
                          Przy pomocy twojego toku rozumowania mozemy wina za ten wypadek obciazyc osobe
                          ktora dala prawo jazdy temu kretynowi, gdyby to nie nastapilo, nie znalazl by
                          sie on wtedy na drodze.
                          W nasszym przypadku lacznikiem sytaucji A i B jest wybitna glupota i chamstwo,
                          a tym mozna polaczyc wiele inntych sytaucji.

                          ps. Dzieki za dobra probe zamydlenia oczu
                          ps2. nie musisz tutaj tlumaczyc swojej jazdy samochodem, to nie nad toba
                          urzadzamy sobie sad :->
                • radomir996 Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 18:01
                  szymizalogowany napisał:

                  > to nic nie daje to trabie.
                  >
                  > Najczesceij jak to nic nie daje to po rpostu wyprzedzam go prawym.

                  A czemu od razu nie wyprzedzisz z prawej (upewniajac sie najpierw ze mozesz
                  taki manewr bezpiecznie przeprowadzic) oszczedzasz w ten sposob czas i nerwy
                  hehehe

                  > Ale jak sie zdarzy ze wide patrzaca sie we wsteczne lusterko usmiechnieta
                  gebe
                  > buraka, albo nie daj boze fucka w moja strone od jakiejs egzaltownaje paniusi
                  > ktora mysli ze jak jej maz kupil samochod to ona moze jechac jak chce to
                  wtedy
                  > nie ma rady - zajezdzam.
                  >
                  > Tylko zazwyczja nie ostro tylko pomalu wjezdzam 10 metrow przed takim na lewy
                  > pas i puszczam po prostu gaz. I tak sie tocze zwalniajac do 20 km/h.
                  >
                  > I tyle.

                  A to nie jest zbyt madre, potem jedzie sobie normalny, bogu ducha winny
                  czlowiek i wjedzie "uczniowi" Szymiego w dupe bo sie nie spodziewa ze ktos na
                  drodze z ograniczeniem na przyklad do 110 bedzie jechal 20km/h na lewym pasie.
                  To juz imo lepiej dac lekko po hamulcach na ulamek sekundy jak za toba jedzie
                  jakis wyjatkowy rajdowiec 20cm od twojego tylnego zderzaka, naogol wtedy u
                  takiego idioty nastepuje jakis proces myslowy i zaczyna kojarzys taki fakt ze
                  jak jest 20cm za kims i ten ktos przyhamuje mocno to on moze nie dac rady co
                  bedzie go kosztowac utrate znizek i mandat i zwieksza odstep. Jak musisz
                  oczywiscie bo najlepiej to chyba zlewac takich idiotow i po prostu puscic glupa
                  niech jedzie i trzymac sie od niego z daleka.
                • klemens1 Szymi się nie spieszy 19.07.05, 09:02
                  > puszczam lewy kierunek. Jade tak znowu
                  > ze minute jak nic nie daje to sie oddalam na 3 -4 metry i daje po dluchich,
                  jak
                  >
                  > to nic nie daje to trabie.

                  A ja już zawczasu zjeżdżam na prawy pas, nie czekając aż jadący na lewym
                  zauważy moje sygnały - w ten sposób osiągam to czego chcę - jadę szybciej.
                  Ale jeśli ci na tym nie zależy i lubisz odprawiać cały ceremoniał, zamiast po
                  prostu wyprzedzić, to znaczy że aż tak bardzo ci się nie spieszy.

                  --
                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                • emes-nju Re: Szymi, a Ty po swojemu... 19.07.05, 09:57
                  szymizalogowany napisał:

                  > Emes, co ta kobieta robila na lewym pasie wogle????


                  Jechala?

                  Tak! Jechala!


                  > Ja przez 99% czasu jezdze sam samochodem i wtedy czasem zdarza mi sie
                  > poszalec, oczywiscie wtedy na lewym pasie jestem czesto. Ale czsem zdarza sie
                  > ze jade do Obi kupic ziemie do ogrodu, wtedy wkladam do Xeda na tyl 5 albo 6
                  > 25 kilowych worow z ziemia. I juz czuje przy wyjezdzie jak sie zmienila
                  > charaktersytyka zawwieszenia i ze dupa mi lata. Wtedy jade sobie 60 km-h do
                  > domciu prawym pasem i na lewym mnie nie uswiadczysz chyba ze bym musial
                  > wyprzedzic koparke jadaca 10 km/h.


                  Troche przesadzasz. Lewy pas sluzy do wyprzedzania. Nie uwierze w to, ze po zaladowaniu kilku workow ziemi zdecydujesz sie wjechac na lewy tylko wtedy, gdy na prawym zakwitnie Ci koparka ;-) Wyprzedzac bedziesz tez snujow jadacych 40-50 km/h bo wscieklizny dostaniesz.

                  Poza tym kombi zaladowane po dach, z dwiema osobami na pokladzie, z cala pewnoscia nie bylo przeladowane. Pomijam tu taki drobiazg jak to, ze wiekszosc kombi ma tylne zawieszenie przystosowane do wiekszych obciazen.


                  > To samo kiedy bardzo rzadko wioze pasazerow dwoch lub trzech, jakos jak ktos
                  > ze mna siedzi w wzoie to juz mi przechodzi ochota na to zeby jechac szybciej
                  > i po cholere wogle sie wtryniac na lewy pas.
                  >
                  > Wiec co ta za przeproszeniem baba ze swoimi marnymi umiejetnosciami jazdy
                  > robila na lewym pasie oblozonym kombi z dzieckiem jeszcze w samochodzie????


                  Jechala na wakacje. I przez kretyna, bandyte i nauczyciela w jednym nie dojechala! Czy jak jedziesz zaladowanym autem na wakacje, jedziesz powolutku, czy normalnie wykorzystujac mozliwosci auta i drogi? Liczac, ze zaden kretyn nie doprowadzi do wypadku z Twoim udzialem!


                  > Co do "nauczycieli" to tez mi sie zdarza czasem na "lewopasmowca" zamrugac
                  > albo nawet zajechac.


                  No tos mi sie narazil! Poza tym jak taka "jazda" ma sie do Twoich zapewnien o jezdzie 60 km/h z ziemia czy znacznym zwalnianiu jak masz na pokladzie pasazerow? Jakos niewiarygodnie to brzmi...


                  > I to gowno prawda co pisza lewoskretni (ich zony, mezowie itd)
                  > tutaj. Nie ma tak ze ktos wyprzedza jadace prawym auto i ma zamiar zmienic
                  > pas na lewy a nie mija nanosekunda a z tylu pojawia sie z wytstawionymi klami
                  > i piana z geby scigant i zaczyna w czasie manewru wyprzedzania tego
                  > pierwszego go poganiac trabic itd.
                  >
                  > To jest gowno prawda.


                  Owszem. Ale nauka zna takie przypadki. Doswiadczylem tego wlasnie dzis :-P Jechalem ok 90 km/h (ograniczenie do 70 km/h) i, po puszczeniu gnajacych lewym pasem, plynnie wyszedlem na wyprzedzanie autobusu. Klient ZA MNA tez wyszedl. A ze dysponowal lepszym przyspieszeniem niz ja, postanowil zignorowac moja obecnosc. Nie udalo mu sie, bo w trakcie ewolucji nie udalo mi sie wyrobic umiejetnosci dematerializacji. Zaczal trabic i swiecic. Po wyprzedzeniu autobusu zjechalem na prawo, a gostek mnie wyprzedzil i zajechal droge. Zadzwonilem na policje bo mialem na pokladzie swiadka - moze go dorwa.


                  > Najczesciej jest tak ze dojezdzasz do takiego wyprzedzajacego i jedziesz
                  > jakis czas za nim w sporej odleglosci bo widzisz ze wyprzedza (czasem taka
                  > kaleka nie wyprzedza tylko jedzie rowno z tym na prawym pasie blokujac
                  > przejazd). Ale mimo to czekasz. Ja czekam zwykle minute, dwie. Jesli widze ze
                  > jest szansa ze w koncy wyprzedzi to czekam dluzej. Ale czasem po uplywie tych
                  > dwoch minut gosc jedzie rowno z tym drugim albo go wyprzedzil ale dalej sunie
                  > po lewym pasie. I teraz jesli widze ze prawy jest wolny a taki cymbal dalej
                  > mi blokuje droge to sie zastanawiam czy gdzie dalej jest skret w lewo. Jak
                  > jestem pewny ze nie ma to podjezdzam do takiego na dwa metry i puszczam lewy
                  > kierunek. Jade tak znowu ze minute jak nic nie daje to sie oddalam na 3 -4
                  > metry i daje po dluchich, jak to nic nie daje to trabie.


                  Mnie lewopasowcy irytuja (bo potrafia doskonale zablokowac ruch), ale jakos nie widze powodu do nauczania ich. Jak moge wyprzedzam ich prawym i juz. Jak lewopasowiec sunie z predkoscia doskonale zgrana z predkoscia jadacego prawym, czasem blysne swiatlami bo moze klient zapomnial, ze jedzie lewym :-P Zadnych ekscesow, trabienia, zajezdzania - nic. Widocznie gosciu MUSI tak jechac.


                  > Najczesceij jak to nic nie daje to po rpostu wyprzedzam go prawym.
                  > Ale jak sie zdarzy ze wide patrzaca sie we wsteczne lusterko usmiechnieta
                  > gebe buraka, albo nie daj boze fucka w moja strone od jakiejs egzaltownaje
                  > paniusi ktora mysli ze jak jej maz kupil samochod to ona moze jechac jak chce
                  > to wtedy nie ma rady - zajezdzam.


                  Dlaczego chcesz znizac sie do poziomu ptaszkujacych Cie chamow? Nie masz potem poczucia niesmaku? Poza tym po co sie wk...wiac? Zycia szkoda.


                  > Tylko zazwyczja nie ostro tylko pomalu wjezdzam 10 metrow przed takim na lewy
                  > pas i puszczam po prostu gaz. I tak sie tocze zwalniajac do 20 km/h.
                  >
                  > I tyle.


                  No coz. Tylko technika roznisz sie wobec tego od antosiowego "nauczyciela"... Wolna wola.


                  > Na zachodzie takich uczy policja, a jak u nas nie uczy to bede uczyl ja. I
                  > zeby nie powodowac zagrozenia to nie bede zajezdzal ostro tylko dla odmainy
                  > pomalu ja sobie wskocze na lewy pas przed takiego i pomalu zwolnie do 20 km/h
                  > bo teraz ja mam kaprys jechac powoli lewym i popsuc mu nastroj.


                  Popsujesz go rowniez sobie i kilkunastu/kilkudziesieciu kierowcom, ktorzy bedza musieli w takim kondukcie tkwic. Ciekawe czy beda Cie usprawiedliwiac widzac w Tobie karzaca, ale sprawiedliwa nauczycielska reke, czy tez raczej beda rzucac pod twoim adresem teksty powszechnie uznane za obelzywe? Najprwdopodobniej takie zachowanie doprowadzi tylko do eskalacji agresji na drodze czyli Twoj szczytny cel NIE zostanie osiagniety.

                  --
                  Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
                  • jarek-44 Re: Szymi, a Ty po swojemu... 19.07.05, 10:32
                    emes-nju napisał:

                    > Dlaczego chcesz znizac sie do poziomu ptaszkujacych Cie chamow? Nie masz potem
                    > poczucia niesmaku? Poza tym po co sie wk...wiac? Zycia szkoda.

                    Mądrze powiedziane, ale obawiam się, że adwersarz nie zrozumie, bo on z tych
                    zmieniają świat na własną rękę w oparciu o własne widzimisię.

                    --
                    - Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
                    - Normy europejskie.
                  • szymizalogowany Re: Szymi, a Ty po swojemu... 19.07.05, 10:43
                    emes-nju napisał:

                    > szymizalogowany napisał:
                    >
                    > > Emes, co ta kobieta robila na lewym pasie wogle????
                    >
                    >
                    > Jechala?
                    >
                    > Tak! Jechala!


                    Nie che oceniac tego konkretnego przypadku bo mnie tam nie byo. Moze byc tak ze
                    tutajona rzeczywiscie jechala zupelnie ok i chciala juz zjechac na prawy.
                    Ale... doswiadczenie i setki widzianych takich ludzi mowi mi ze tak nie bylo i
                    pewnie kazdemu kto wiecej jezdzi tez. Ale nie mam dowodow wiec nie bede tego
                    ocenial. Wedlug mnie w myslach tej pani krazylo stwierdzenie "bede jechala tym
                    pasem ktorym chce i pokaze ci jaka jestem wazna, a moze za nastepnym zakretem
                    za 1 km cie puszcze".

                    Caly czas uwazam ze oczywiscie ten drugi to wariat i nadaje sie do szpitala
                    psychiatrycznego. Mozna zajechac tak zeby wkurzyc lewopasmowca i dac mu nauczke
                    ale nie powodowac zagrozenia.

                    >
                    >
                    > > Ja przez 99% czasu jezdze sam samochodem i wtedy czasem zdarza mi sie
                    > > poszalec, oczywiscie wtedy na lewym pasie jestem czesto. Ale czsem zdarza
                    > sie
                    > > ze jade do Obi kupic ziemie do ogrodu, wtedy wkladam do Xeda na tyl 5 alb
                    > o 6
                    > > 25 kilowych worow z ziemia. I juz czuje przy wyjezdzie jak sie zmienila
                    > > charaktersytyka zawwieszenia i ze dupa mi lata. Wtedy jade sobie 60 km-h
                    > do
                    > > domciu prawym pasem i na lewym mnie nie uswiadczysz chyba ze bym musial
                    > > wyprzedzic koparke jadaca 10 km/h.
                    >
                    >
                    > Troche przesadzasz. Lewy pas sluzy do wyprzedzania. Nie uwierze w to, ze po
                    zal
                    > adowaniu kilku workow ziemi zdecydujesz sie wjechac na lewy tylko wtedy, gdy
                    na
                    > prawym zakwitnie Ci koparka ;-) Wyprzedzac bedziesz tez snujow jadacych 40-
                    50
                    > km/h bo wscieklizny dostaniesz.
                    >
                    > Poza tym kombi zaladowane po dach, z dwiema osobami na pokladzie, z cala
                    pewnos
                    > cia nie bylo przeladowane. Pomijam tu taki drobiazg jak to, ze wiekszosc
                    kombi
                    > ma tylne zawieszenie przystosowane do wiekszych obciazen.

                    No w kazdym razie jade powolutku i jak mam wyprzedzic to czekam az jest pusto
                    za mna. Jade gora 70.


                    >
                    >
                    > > To samo kiedy bardzo rzadko wioze pasazerow dwoch lub trzech, jakos jak k
                    > tos
                    > > ze mna siedzi w wzoie to juz mi przechodzi ochota na to zeby jechac szybc
                    > iej
                    > > i po cholere wogle sie wtryniac na lewy pas.
                    > >
                    > > Wiec co ta za przeproszeniem baba ze swoimi marnymi umiejetnosciami jazdy
                    >
                    > > robila na lewym pasie oblozonym kombi z dzieckiem jeszcze w samochodzie??
                    > ??
                    >
                    >
                    > Jechala na wakacje. I przez kretyna, bandyte i nauczyciela w jednym nie
                    dojecha
                    > la! Czy jak jedziesz zaladowanym autem na wakacje, jedziesz powolutku, czy
                    norm
                    > alnie wykorzystujac mozliwosci auta i drogi? Liczac, ze zaden kretyn nie
                    doprow
                    > adzi do wypadku z Twoim udzialem!


                    Dobra dobra trafila na wariata. Ale poniewaz mi sie nie zdarza zeby ktos na
                    mnie mrygal albo i zajezdzal to na tej podstawie wysuwam wniosek ze jechala
                    jednak nie tak jak trzeba.

                    Dlaczego niby mi ma sie nie trafic zajezdzajacy a jej tak? Dlatego ze ona
                    tarasuje lewy pas a ja nie.

                    >
                    >
                    > > Co do "nauczycieli" to tez mi sie zdarza czasem na "lewopasmowca" zamruga
                    > c
                    > > albo nawet zajechac.
                    >
                    >
                    > No tos mi sie narazil! Poza tym jak taka "jazda" ma sie do Twoich zapewnien o
                    j
                    > ezdzie 60 km/h z ziemia czy znacznym zwalnianiu jak masz na pokladzie
                    pasazerow
                    > ? Jakos niewiarygodnie to brzmi...

                    Bo ja jezdze bardzo roznie. Wiekoszosc czasu powoli ale czasem szybko. Ale
                    szybko to raczej tylko sam. Jest taka droga przez marki do nieporetu. Tam jest
                    pobocze asfaltowe. Ja czasem mam ochote tam jechac spacerowym tempem. I wtedy
                    jade normalnie poboczem. I kazdy bez problemu mnie wyprzedza i jeszcze co drugi
                    mi dziekuje kierunkami. Robie tak zawsze jak jade pomalu.

                    A myslisz ze jak jade szybko i sam chce wyprzedzac to rozne kobity z dziecmi i
                    kapelusznicy jadacy wolniej robia tak jak ja? Kurde, kazdy taki niedorozwoj sie
                    trzyma srodka jezdni i jak moze utrudnia wyprzedzanie. Czasem sie o dziwo
                    zdarzy ze ciezarowka zjedzie na pobocze i da wyprzedzic.

                    Taki narod.

                    >
                    >
                    > > I to gowno prawda co pisza lewoskretni (ich zony, mezowie itd)
                    > > tutaj. Nie ma tak ze ktos wyprzedza jadace prawym auto i ma zamiar zmieni
                    > c
                    > > pas na lewy a nie mija nanosekunda a z tylu pojawia sie z wytstawionymi k
                    > lami
                    > > i piana z geby scigant i zaczyna w czasie manewru wyprzedzania tego
                    > > pierwszego go poganiac trabic itd.
                    > >
                    > > To jest gowno prawda.
                    >
                    >
                    > Owszem. Ale nauka zna takie przypadki. Doswiadczylem tego wlasnie dzis :-P
                    Jech
                    > alem ok 90 km/h (ograniczenie do 70 km/h) i, po puszczeniu gnajacych lewym
                    pase
                    > m, plynnie wyszedlem na wyprzedzanie autobusu. Klient ZA MNA tez wyszedl. A
                    ze
                    > dysponowal lepszym przyspieszeniem niz ja, postanowil zignorowac moja
                    obecnosc.
                    > Nie udalo mu sie, bo w trakcie ewolucji nie udalo mi sie wyrobic
                    umiejetnosci
                    > dematerializacji. Zaczal trabic i swiecic. Po wyprzedzeniu autobusu zjechalem
                    n
                    > a prawo, a gostek mnie wyprzedzil i zajechal droge. Zadzwonilem na policje bo
                    m
                    > ialem na pokladzie swiadka - moze go dorwa.


                    Wariaci sie moze zdarzaja ale sporadycznie.


                    > > Najczesciej jest tak ze dojezdzasz do takiego wyprzedzajacego i jedziesz
                    > > jakis czas za nim w sporej odleglosci bo widzisz ze wyprzedza (czasem tak
                    > a
                    > > kaleka nie wyprzedza tylko jedzie rowno z tym na prawym pasie blokujac
                    > > przejazd). Ale mimo to czekasz. Ja czekam zwykle minute, dwie. Jesli widz
                    > e ze
                    > > jest szansa ze w koncy wyprzedzi to czekam dluzej. Ale czasem po uplywie
                    > tych
                    > > dwoch minut gosc jedzie rowno z tym drugim albo go wyprzedzil ale dalej s
                    > unie
                    > > po lewym pasie. I teraz jesli widze ze prawy jest wolny a taki cymbal dal
                    > ej
                    > > mi blokuje droge to sie zastanawiam czy gdzie dalej jest skret w lewo. Ja
                    > k
                    > > jestem pewny ze nie ma to podjezdzam do takiego na dwa metry i puszczam l
                    > ewy
                    > > kierunek. Jade tak znowu ze minute jak nic nie daje to sie oddalam na 3 -
                    > 4
                    > > metry i daje po dluchich, jak to nic nie daje to trabie.
                    >
                    >
                    > Mnie lewopasowcy irytuja (bo potrafia doskonale zablokowac ruch), ale jakos
                    nie
                    > widze powodu do nauczania ich. Jak moge wyprzedzam ich prawym i juz. Jak
                    lewop
                    > asowiec sunie z predkoscia doskonale zgrana z predkoscia jadacego prawym,
                    czase
                    > m blysne swiatlami bo moze klient zapomnial, ze jedzie lewym :-P Zadnych
                    eksces
                    > ow, trabienia, zajezdzania - nic. Widocznie gosciu MUSI tak jechac.

                    Wyprzedzanie prawym jest niebezpieczne. Kiedys na katowickiej chcialem przy
                    predkosci wiekszej wziac lewopasmowca prawa, i jakbylem pare metrow za nim to
                    sie obudzil :(


                    > > Najczesceij jak to nic nie daje to po rpostu wyprzedzam go prawym.
                    > > Ale jak sie zdarzy ze wide patrzaca sie we wsteczne lusterko usmiechnieta
                    > > gebe buraka, albo nie daj boze fucka w moja strone od jakiejs egzaltownaj
                    > e
                    > > paniusi ktora mysli ze jak jej maz kupil samochod to ona moze jechac jak
                    > chce
                    > > to wtedy nie ma rady - zajezdzam.
                    >
                    >
                    > Dlaczego chcesz znizac sie do poziomu ptaszkujacych Cie chamow? Nie masz
                    potem
                    > poczucia niesmaku? Poza tym po co sie wk...wiac? Zycia szkoda.

                    Czasem odpuszczam ale czasem naprawde nie moge.

                    >
                    > > Tylko zazwyczja nie ostro tylko pomalu wjezdzam 10 metrow przed takim na
                    > lewy
                    > > pas i puszczam po pros
            • radomir996 Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 17:42
              szymizalogowany napisał:

              > a ja nie chce zginac przez jakas nieumiejaca jezdzic paniusie, ktora moze
              > jeszcze pare osob zabic

              Nie kazdy jest takim "miszczem kierownicy" jak ty i niestety musisz wziac pod
              uwage ze cala infrastruktura komunikacyjna swiata nie zostala stworzona tylko i
              wylacznie dla twojej przyjenosci, tylko po to zeby przecietny - statystyczny
              czlowiek mogl sie wygodnie i bezpiecznie przemieszczac z punktu a do b. A to
              sie wiaze z tym ze niektorzy nie dosc szybka beda zjezdzac ci z drogi, zacznij
              akceptowac ten fakt napewno unikniesz wielu frustracji.
            • tencoszukawsieci Re: Szymi, a Ty po swojemu... 18.07.05, 21:26
              Szymi dziecko drogie...
              1) gwałtowne hamowanie w takiej sytuacji jest ZABRONIONE
              2) na drogach obowiązują określone ograniczenia prędkości
              3) kierowca ma prowadzić pojazd bezpiecznie i wykazywać się kulturalną jazdą
              4) tak się składa że piraci jeżdżą gorzej i powodują większe zagrożenie niż tzw dziadki/niedzielni kierowcy
              5) jak jesteś niewyżyty to idź poszaleć na tor albo ulżyj sobie ;-)))
              6) nie zapominaj że tak naprawdę jesteś cienkim kierowcą a gdybyś nie pamietał to poszukaj sobie swych przygod z Toyotą ( tą z początku pisywania na forum) więc to że pozwalasz sobie na nieodpowiedzialne zachowania na drodze to tylko brak normalnej policji.
              7) takie podchodzenie do osób popelniających drobne błędy dyskwalifikuje każdego potencjalnego kierowcę. W cywilizowanych społeczeństwach zmotoryzowanych jesli ktoś nie daje sobie rady to bardziej zaawansowani mu pomagają a nie pogłębiają zagrożenia.
              8) paru takich bohaterów pouczających te lewopasmowe zawalidrogi już pouczyłem (oczywiście w sposób bezpieczny). Nie wydaje mi się aby zechcieli ponownie próbowac takich sztuczek.
              9) jeśli to bylo na terenie zabudowanym to lewy pas jest równorzędny w stosunku do innych i można sobie jeździć po którym się chce (byle z dopuszczalną prędkością)
              10) piraci wkrótce spokornieją jak policja i samorządy rozbudują sieci fotoradarów okaże sie że nagle stracą chęci do piratowania. Jeszcze parę-parenaście miesięcy...
              • niknejm Re: Szymi, a Ty po swojemu... 29.07.05, 15:40
                tencoszukawsieci napisał:

                > 9) jeśli to bylo na terenie zabudowanym to lewy pas jest równorzędny w
                > stosunku
                > do innych i można sobie jeździć po którym się chce (byle z dopuszczalną prędko
                > ścią)

                Mógłbyś to stwierdzenie uzasadnić na gruncie Kodeksu Drogowego?
                Dla ułatwienia dodam, że KD jest jednoznaczny i nie znosi na terenie
                zabudowanym obowiązku jazdy możliwie jak najbliżej prawej krawędzi jezdni,
                chyba, że:
                - skręcasz zaraz w lewo
                - omijasz lub wyprzedzasz (ale po wykonaniu manewru niezwłocznie należy
                kontynuować jazdę możliwie blisko prawej krawędzi jezdni)
                - prowadzisz pojazd służący do wykonywania robót na jezdni i odpowiednio
                oznakowany (żółte migające światło).

                Wiele osób ten przepis ignoruje (podobnie jak przepisy o ograniczeniach
                prędkości), ale taki jest stan prawny.

                Z pozostałymi punktami zgadzam się.

                Pzdr
                Niknejm
                • tencoszukawsieci Re: Szymi, a Ty po swojemu... 31.07.05, 12:08
                  1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
                  2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze.
                  3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na prawej połowie jezdni.
                  4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
                  jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej
                  niż jednego pasa.

                  Takie jest pień przepisów dotyczących poruszania się. Zagadnienie teoretycznie idealne. Nie uwzględnia dziur na prawym pasie ( powinien być wyłączony z uzycia na skutek niespelnienia norm technicznych czyli pas srodkowy staje się pasem prawy). A tak na poważnie... Prawda jest taka że w miastach na skutek dużego natęzenia ruchu istnieje więcej pasów do jazdy na wprost i każdy z nich jest traktowany jako prawy pas. Czyli jadąc skrajnie lewym pasem do jazdy na wprost nadal nie łamiemy obowiązku jazdy możliwie blisko prawej krawędzi ponieważ sa to pasy rownorzędne. Co więcej:
                  10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi
                  pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
                  1) na jezdni jednokierunkowej;
                  2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze
                  zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone
                  są do jazdy w tym samym kierunku.
                  W/w zapisy dopuszczają możliwość że pojazdy jadące lewym pasem do jazdy na wprost mogą poruszać sie wolniej niż dopuszczalna prędkość. To własnie świadczy wprost o zlamaniu zasady "do prawej krawędzi". Gdyby było inaczej to by istniał przepis mowiący o możliwości wyprzedzania pojazdów ( z prawej strony) znajdujących się jedynie na pasie do skrętu w lewo. A tak nie jest. Co więcej ustawodawca przewidział możliwość że pojazdy (przy większej ilości pasów ruchu) na pasach bliżej środka jezdni mogą stawać ( jechać wolno)na skutek różnych zdarzeń i należy dać możliwość ich "wyprzedzenia" nadal poruszając sie "własnym" pasem ruchu. Gdyby tak nie było to cały ruch w miastach byłby wielkim korkiem.Jeszcze co do wyprzedzania... nie ma obowiązku powrotu do prawej krawędzi jezdni po zakonczeniu wyprzedzania czy omijania .Mamy prawo poruszać się nadal tym samym pasem jesli jedziemy z dopuszczalną prędkością.Zwiększenie ilości pasow jest związane jedynie z przepustowością a nie z prędkością. Jęsli jedziemy lewym pasem z maksymalną dopuszczalną prędkością ciągle "wyprzedzając" wolniejsze pojazdy jadace po prawym pasie to mamy prawo robić to w nieskonczoność co więcej inne pojazdy ( poza uprzywilejowanymi) nie mają prawa i możliwości nas wyprzedzić. Tak wynika z teoretycznych zasad poruszania się. Natomiast powoływanie sie na czysto grzecznościową zasadę jazdy koniecznie blisko prawej krawędzi jezdni( ktora jest logiczna) jest nadużywane. Z powyższych wywodow wynika że policja nie ma prawa karać pojazdów poruszających się "lewym pasem" z maksymalną dopuszczalną prędkościa. Poniewaz ludzie nie znają przepisów ( podobnie jak drogówka) to rzuca sie hasło do prawej strony bo lewy ma być wolny.
                  • tencoszukawsieci cos mi sie jeszcze przypomnialo... 31.07.05, 12:33
                    zasada jazdy blisko prawej krawędzi jezdni dotyczy głównie drog jednojezdniowych (gdzie nie ma pasow rozdzielających tylko pojazdy jadą w przeciwnych kierunkach mijając się w minimalnej odległości bocznej. Błędnie jest rozciągana na jezdnie wielopasmowe. Bo przeciez gdyby tej zasady nie było to ktos mógłby jechać środkiem jezdni lub lewą stroną ( czyli pod prąd); dodatkowo doprecyzowano to dla drog dwukierunkowych ( analogiczna możliwośc zdarzeń choć szersza droga czyli po 2 pasy ruchu rozdzielone jedynie linią środkowa) i oczywiście dla dróg dwujezdniowych aby ktoś nie pojechał lewą jezdnią trzymając się prawej krawędzi (ale jadąc pod prąd).To o to chodzi w zasadach poruszania się a nie w nieporuszaniu się lewym pasem prawej jezdni czy strony drogi(kierunku ruchu). Co więcej nie wolno zajmować więcej niż jednego pasa ruchu.I koniec.Oczywiscie jadąc lewym pasem ( ruchu) po prawej stronie (tej wlaściwej) nie wolno blokować go ( czyli jechać z poniżej dopuszczalnej prędkości bo nie można wyprzedzić lub jest to utrudnione przepisami).Jechanie z dopuszczana prędkością jest możliwe bo każdy kto chcialby wyprzedzić nie wyprzedzi ponieważ nie może jechać szybciej niż my. Logiczne.
                    • niknejm Re: cos mi sie jeszcze przypomnialo... 01.08.05, 11:13
                      tencoszukawsieci napisał:

                      > zasada jazdy blisko prawej krawędzi jezdni dotyczy głównie drog
                      > jednojezdniowyc
                      > h (gdzie nie ma pasow rozdzielających tylko pojazdy jadą w przeciwnych
                      > kierunka
                      > ch mijając się w minimalnej odległości bocznej. Błędnie jest rozciągana na
                      > jezdnie wielopasmowe.

                      Jest to zasada ogólna. Gdzie wyczytałeś wyłączenie tego przepisu dla dróg
                      wielopasmowych?

                      > Bo przeciez gdyby tej zasady nie było to ktos mógłby jechać ś
                      > rodkiem jezdni lub lewą stroną ( czyli pod prąd);

                      Oooo, zapomniałeś widzę o przepisach, które sam cytowałeś. ;-)
                      Art. 16 KD:
                      "1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
                      2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany
                      jechać po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do
                      dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze.
                      3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o
                      czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na
                      prawej połowie jezdni."

                      > Jechanie z dopuszczana prędkością jest możliwe bo każdy kto chcialby
                      > wyprzedzić nie wyprzedzi
                      > ponieważ nie może jechać szybciej niż my. Logiczne.

                      Nie ma zezwolenia w KD na ciągłą jazdę lewym pasem, nawet gdy jedziemy z
                      maksymalną dopuszczalną prędkością. Taki jest stan prawny, a dodatkowy
                      argument 'na logikę':
                      - kierowca nie dostrzegł znaku podnoszącego maksymalną prędkość do 100km/h i
                      jedzie cały czas 50km/h lewym pasem na obszarze niezabudowanym, blokując lewy
                      pas ruchu na drodze jednojezdniowej. Wtedy mamy totalny zator, bo takiego
                      klienta zgodnie z prawem nie wolno wyprzedzić z prawej.

                      Jednak argument 'na logikę' jest mniej istotny od stanu prawnego.

                      Pzdr
                      Niknejm
                  • niknejm Re: Szymi, a Ty po swojemu... 01.08.05, 11:03
                    tencoszukawsieci napisał:

                    > 1. Kierującego pojazdem obowiązuje ruch prawostronny.
                    > 2. Kierujący pojazdem, korzystając z drogi dwujezdniowej, jest obowiązany
                    > jecha
                    > ć po prawej jezdni; do jezdni tych nie wlicza się jezdni przeznaczonej do
                    > dojazdu do nieruchomości położonej przy drodze.
                    > 3. Kierujący pojazdem, korzystając z jezdni dwukierunkowej co najmniej o
                    > czterech pasach ruchu, jest obowiązany zajmować pas ruchu znajdujący się na
                    > prawej połowie jezdni.

                    Zgadza się. Krótkie streszczenie powyższego - nie wolno jeździć pod prąd :-)

                    > 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
                    > jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej
                    > niż jednego pasa.

                    O tym właśnie pisałem.

                    > Takie jest pień przepisów dotyczących poruszania się. Zagadnienie
                    > teoretycznie
                    > idealne. Nie uwzględnia dziur na prawym pasie ( powinien być wyłączony z
                    > uzycia
                    > na skutek niespelnienia norm technicznych czyli pas srodkowy staje się pasem
                    > prawy).

                    Jak nie jest wyłączony - pas prawy jest prawym. I już :-)
                    Rozumiem, że był to żart.

                    > A tak na poważnie... Prawda jest taka że w miastach na skutek dużego nat
                    > ęzenia ruchu istnieje więcej pasów do jazdy na wprost i każdy z nich jest
                    > trakt
                    > owany jako prawy pas. Czyli jadąc skrajnie lewym pasem do jazdy na wprost
                    > nadal nie łamiemy obowiązku jazdy możliwie blisko prawej krawędzi ponieważ sa
                    > to pasy rownorzędne.

                    Zbliżamy się do meritum. Gdzie to wyczytałeś? Artykuł KD, przepis konkretny
                    proszę.

                    > Co więcej:
                    > 10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi
                    > pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
                    > 1) na jezdni jednokierunkowej;
                    > 2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze
                    > zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone
                    > są do jazdy w tym samym kierunku.
                    > W/w zapisy dopuszczają możliwość że pojazdy jadące lewym pasem do jazdy na
                    > wprost mogą poruszać sie wolniej niż dopuszczalna prędkość.

                    Błąd. Dozwolenie wyprzedzania z prawej nie znosi automatycznie obowiązku jazdy
                    jak najbliżej prawej krawędzi jezdni, bo NIE MA W KD TAKIEGO WYŁĄCZENIA.
                    Przepis o dozwolonym wyprzedzaniu z prawej wprowadzono, aby umożliwić ruch na
                    skrzyżowaniach. Inaczej doszłoby do absurdu - widząc na lewym pasie pojazd
                    sygnalizujący skręt w lewo i z tego powodu zwalniający, musiałbyś (jadąc prawym
                    pasem) też zwolnić, zaczekać aż się zatrzyma i wtedy go ominąć. Czyli wyszedłby
                    prawny debilizm.

                    > To własnie świadczy wpr
                    > ost o zlamaniu zasady "do prawej krawędzi". Gdyby było inaczej to by istniał
                    > przepis mowiący o możliwości wyprzedzania pojazdów ( z prawej strony)
                    > znajdujących się jedynie na pasie do skrętu w lewo. A tak nie jest.

                    JW. Wprowadzenie zezwolenia na coś (wyprzedzanie z prawej), nie oznacza
                    zniesienia innego nakazu (jazda jak najbliżej prawej krawędzi jezdni). Zwróć
                    też uwagę, że jezdnia ma jedną prawą krawędź, za to może mieć kilka pasów ruchu.

                    > Co więcej ustawodawca
                    > przewidział możliwość że pojazdy (przy większej ilości pasów ruchu) na
                    > pasach
                    > bliżej środka jezdni mogą stawać ( jechać wolno)na skutek różnych zdarzeń

                    Słusznie, ale jak wyżej... Np. dotyczy to przypadku pojazdów skręcających w
                    lewo. Może być też tak, że ktoś Cię wyprzedzał pasem środkowym/lewym (jedziesz
                    prawym), ale musiał zaniechać manewru na skutek np. wystąpienia zatoru na pasie
                    środkowym/lewym (unieruchomiony pojazd).

                    > Gdyby tak nie było to cały ruch w miastach byłby wielkim korkiem.

                    Cały czas zgoda.

                    > Jeszcze co d
                    > o wyprzedzania... nie ma obowiązku powrotu do prawej krawędzi jezdni po
                    > zakoncz
                    > eniu wyprzedzania czy omijania .Mamy prawo poruszać się nadal tym samym pasem
                    > jesli jedziemy z dopuszczalną prędkością.

                    Otóż jest taki wymóg. Słowo "możliwie" (w KD) oznacza, że w tym przypadku
                    powinieneś zjechać na prawo, bo zaistniała fizyczna możliwość przesunięcia się
                    bliżej prawej krawędzi jezdni. CHYBA ŻE po zakończeniu jednego manewru
                    wyprzedzania, od razu podejmujesz następny taki manewr (na prawym pasie
                    samochody jadą bezpośrednio jeden za drugim - wtedy możesz 'łyknąć' na raz
                    kilka z nich).

                    > Zwiększenie ilości pasow jest związane
                    > jedynie z przepustowością a nie z prędkością. Jęsli jedziemy lewym pasem z
                    > maks
                    > ymalną dopuszczalną prędkością ciągle "wyprzedzając" wolniejsze pojazdy
                    > jadace
                    > po prawym pasie to mamy prawo robić to w nieskonczoność

                    Jeśli wyprzedzasz auta jadące stosunkowo blisko siebie (jedno za drugim) - to
                    OK. Ale argumentacja ta nie zadziała, kiedy do następnego auta na pasie prawym
                    masz kilometr odległości. Bo wtedy masz możliwość (bez potrzeby hamowania)
                    zjechać na prawo, dogonić następny pojazd i wykonać kolejny manewr wyprzedzania
                    (ze zjazdem na pas lewy/środkowy).

                    > co więcej inne pojazdy
                    > ( poza uprzywilejowanymi) nie mają prawa i możliwości nas wyprzedzić.

                    Mają, pod pewnymi warunkami:
                    "10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi
                    pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
                    - na jezdni jednokierunkowej;
                    - na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze
                    zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do
                    jazdy w tym samym kierunku."

                    Czyli jeśli wyprzedziłeś jeden pojazd, a następny jest kilometr dalej,
                    powinieneś zjechać na prawo. Jeśli jednak tego nie zrobisz (nie postępujesz
                    zgodnie z KD), możesz zostać wyprzedzony z prawej strony (pod warunkami, jak
                    wyżej).

                    > Natomiast powoływanie sie na czysto grz
                    > ecznościową zasadę jazdy koniecznie blisko prawej krawędzi jezdni( ktora jest
                    > logiczna) jest nadużywane.

                    GRZECZNOŚCIOWĄ? To fundamentalny przepis KD! To tak jakbyś powiedział, że
                    ograniczenie prędkości na obszarze zabudowanym jest "grzecznościowe". :-O

                    > Z powyższych wywodow wynika że policja nie ma prawa k
                    > arać pojazdów poruszających się "lewym pasem" z maksymalną dopuszczalną
                    > prędkościa.

                    Dowiodłem czegoś zupełnie przeciwnego.

                    > Poniewaz ludzie nie znają przepisów ( podobnie jak drogówka)

                    No właśnie. Nie znają ich lub traktuja przepisy jako 'grzecznościową
                    sugestię' :-))

                    Pzdr
                    Niknejm
                    • tencoszukawsieci Re: Szymi, a Ty po swojemu... 02.08.05, 09:21
                      Sięgnij do początków tworzenia kodeksu. Było to dosyć dawno temu i stąd wpisano przepisy o trzymaniu się prawej strony aby ludzie wiedzieli ze należy jeździć prawa stroną a nie lewą czy środkiem. To było cywilizowanie ruchu. Co więcej praktycznie nie istniały wtedy drogi dwujezdniowe ( bylo ich niewiele - poniemieckie autostrady) i stąd podkreślono trzymanie sie prawej krawędzi. Na wyłączenia z obowiązku jazdy do prawej krawędzi dróg wielopasmowych wskazują:
                      - mozliwośc zajęcia dowolnego pasa po skręcaniu na skrzyżowaniu ( ale nie wolno zmieniać pasa na samym skrzyzowaniu) - możemy zająć po skręcaniu z prawego pasa skrajnie lewy.
                      - podobnie na rondach -chcąc skręcić w lewo ( czyli o 270 stopni) zamujemy skrajnie lewy pas a nie skrajnie prawy a potem skaczemy po pasach gdy już mamy pewność że prawy pas jest do skrętu w prawo ( często z oznaczeń poziomych nie wynika to wprost)
                      - na drogach dwujezdniowych możemy wyprzedzać zawsze (np typu gierkówka) ponieważ mamy do czynienia z jezdnią jednokierunkową ( a właściwie z dwiema jezdniami jednokierunkowymi) - logiczne bo na samochody skręcające z lewej strony włączają się w ciąg samochodów startując z lewego pasa a nie skacząc na prawy. Co więcej nakaz jazdy do prawej krawędzi spowoduje więcej zagrożen. Może poprzednio niedokładnie napisałem ale chodziło mi że jeśli jedziemy z max. prędkością lewym pasem to inni nas nie mogą wyprzedzić z powodu przepisowego ograniczenia prędkości natomiast często wyprzedzanie prawym pasem jest utrudnione ponieważ często prawym pasem poruszają się pojazdy wolniejsze a natężenie jest duże ( i stąd wynikła logika grzecznościowej jazdy prawym pasem na wielopasmówkach)
                      - również możliwośc wyprzedzania z prawej strony na jezdniach dwukierunkowych wielopasmowych wynika z powyższych. Są to często spotykane jeznie w miastach. Natomiast twierdzę że praktycznie nie istnieją przypadki trzy ( czyli właściwie sześciopasmowych jezdni dwukierunkowych) gdzie dopuszczalne byłoby wyprzedzanie z prawej strony ( poza zabudowanym). Jedynym takim wyjątkiem jest ( ale tu nie jestem pewien) awaryjne pasy lądowania dla samolotów tworzone na drogach ( nie pamietam ile pasow jest w takich przypadkach wymalowanych ( 4 czy 6). Natomiast dróg czteropasmowych poza zabudowanym ( dwukierunkowych nie jest zbyt wiele i zakaz wyprzedzania z prawej strony jest logiczny bo niebezpieczny ze względu na brak stref buforowych ( pasy zieleni i barierki rozdzielające) w razie nieudanego manewru. Gdy istnieja te urządzenia lub strefy jednak istnieje spory margines bezpieczenstwa ( oczywiście przy przestrzeganiu dozwolonych prędkości) i jest to wtedy dowolone ( drogi dwujezdniowe).
                      - wszystkie te czynniki wskazują że formuła nakazu jazdy przy prawej krawędzi jest błędnie interpretowana na jezdniach dwupasmowych i w miastach. Te wszystkie możliwości wyprzedzania z prawej strony wskazują że ustawodawca założył że ludzie będą jeździć róznymi pasami ( traktować je rownorzędnie) bo aby zapewnić możliwośc wyprzedzania pojazdow skręcających w lewo napisałby to wyraźnie. A tak mamy możliwość również wyprzedzać z prawej pojazdy jadące na pasie tylko na wprost.
                      Mam nadzieję że logicznie to wyjaśniłem. Wszystkie wyżej argumenty wskazują że błędnie interpretuje sie nakaz jazdy przy prawej krawędzi. I najważniejsze jako uzupełnienie:

                      Zasady ogólne
                      Art. 3.
                      1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować
                      ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
                      wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa
                      lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.
                      Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

                      Z przepisu tego wynika wprost że gdyby nakaz jazdy przy prawej krawędzi obejmował jezdnie wielopasmowe to policja może karać każdego poruszającego się nieprawym pasem ( oprócz oczywiście skręcających w lewo) Bo muszą jechać przy prawej krawędzi a np dwa pasy do jazdy na wprost musza pozostać puste. Skoro tak nie jest to chyba ja mam rację. Co wiecej rownież stad wynika grzecznościowa jazda prawym pasem z prędkością poniżej dopuszczalnej ( gdyż przy tym natężeniu ruchu utrudniamy jazdę innym pojazdom jadącym z dopuszczalną prędkością) oczywiscie nie dotyczy to rozpędzających sie pojazdów. I tu policja może wtedy wręczyć mandat za zakłócenie porządku w ruchu drogowym. A nie w przypadku jazdy z max. dopuszczalna prędkością ponieważ szybciej nie wolno a pojazdy uprzywilejowany i tak mamy obowiązek puścić jeśli tylko je dostrzeżemy. Z mozliwości wyprzedzania z prawej strony na zabudowanym rownież wynika zakaz wyprzedzania tych pojazdów ponieważ kierowca takiego pojazdu miałby zbyt wiele do obserwowania po obu bokach.
                      • niknejm Re: Szymi, a Ty po swojemu... 02.08.05, 11:59
                        tencoszukawsieci napisał:

                        [...]

                        Podałeś sporo różnych przykładów, które jednak po raz kolejny podważę jednym
                        stwierdzeniem - trzymanie się prawej krawędzi jezdni jest zasadą ogólną, i jest
                        to zasada podstawowa, zdefiniowana w tym samym kawałku KD, który również
                        określa inne fundamenty ruchu drogowego - jak np. ruch prawostronny. To, że np.
                        po skręcie w lewo można zająć dowolny pas, jest zasadą mającą uczynić ruch
                        mniej kolizyjnym (możliwość wjazdu na lewy, wolny pas, gdy prawy jest zajęty),
                        niemniej po opuszczeniu skrzyżowania jesteś znowu obowiązany wrócić do
                        położenia "możliwie blisko prawej krawędzi jezdni". A pas lewy "możliwie
                        blisko" się nie znajduje, chyba że... rozpocząłeś od razu po zjeździe ze
                        skrzyżowania inny manewr (wyprzedzania, kolejnego skrętu w lewo), i wtedy swój
                        pobyt na lewym pasie możesz przedłużyć. Ale w końcu powinieneś wrócić na pas
                        prawy, kiedy zakończysz manewr.

                        > Może poprzednio n
                        > iedokładnie napisałem ale chodziło mi że jeśli jedziemy z max. prędkością
                        > lewym
                        > pasem to inni nas nie mogą wyprzedzić z powodu przepisowego ograniczenia prędk
                        > ości natomiast często wyprzedzanie prawym pasem jest utrudnione ponieważ
                        > często
                        > prawym pasem poruszają się pojazdy wolniejsze a natężenie jest duże ( i stąd
                        > wynikła logika grzecznościowej jazdy prawym pasem na wielopasmówkach)


                        Jeśli jesteś w trakcie wyprzedzania - zgoda . Ale sprawdź definicję
                        wyprzedzania na początku KD - ciągła jazda lewym pasem pod tą definicję
                        nie 'podpada', jeśli nie przejeżdżasz obok innych aut z przewagą prędkości. I
                        maksymalna dopuszczalna prędkość nie ma tu nic do rzeczy - definiuje ją odrębny
                        zespół przepisów, też zresztą ważnych. Co chcę podkreślić - jazda z maksymalną
                        dopuszczalną prędkością NIE UPOWAŻNIA nikogo do ciągłej jazdy pasem innym niż
                        prawy.

                        > - również możliwośc wyprzedzania z prawej strony na jezdniach dwukierunkowych
                        > wielopasmowych wynika z powyższych. Są to często spotykane jeznie w miastach.

                        OK, ale powtarzam - zezwolenie na wyprzedzanie z prawej nie oznacza zniesienia
                        ogólnego nakazu jazdy możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. To odrębny
                        przepis, i wyżej napisałem, jaka jest jego logika (np. sytuacje wyprzedzania z
                        prawej samochodów skręcających w lewo).

                        > Natomiast twierdzę że praktycznie nie istnieją przypadki trzy ( czyli
                        > właściwie sześciopasmowych jezdni dwukierunkowych) gdzie dopuszczalne byłoby
                        > wyprzedzanie
                        > z prawej strony ( poza zabudowanym). Jedynym takim wyjątkiem jest ( ale tu
                        > nie
                        > jestem pewien) awaryjne pasy lądowania dla samolotów tworzone na drogach (
                        > nie
                        > pamietam ile pasow jest w takich przypadkach wymalowanych ( 4 czy 6). [...]

                        Nie widze związku z tematem czyli obowiązkiem jazdy możliwie blisko prawej
                        krawędzi jezdni.

                        > - wszystkie te czynniki wskazują że formuła nakazu jazdy przy prawej
                        > krawędzi
                        > jest błędnie interpretowana na jezdniach dwupasmowych i w miastach.

                        Powtarzam - jest to zasada uniwersalna i fundamentalna. Istnieją od niej
                        wyjątki (manewry takie jak skręt w lewo, wykonywanie prac na drodze itp.), ale
                        obowiązuje zawsze, chyba, że w KD zawarto szczegółowe wyłączenie (sytuacje jak
                        wyżej).

                        > Te wszystki
                        > e możliwości wyprzedzania z prawej strony wskazują że ustawodawca założył że
                        > ludzie będą jeździć róznymi pasami ( traktować je rownorzędnie) bo aby
                        > zapewnić możliwośc wyprzedzania pojazdow skręcających w lewo napisałby to
                        > wyraźnie.

                        Napisał to wyraźnie. Jest w KD napisane, że przypadku skrętu w lewo należy
                        zbliżyć się do lewej krawędzi jezdni (wyraźne wyłączenie obowiązku trzymania
                        się prawej krawędzi). Natomiast zasada podstawowa jest taka, jaka jest. Nigdzie
                        w KD nie ma wyłączenia ogólnego, czy jakichkolwiek stwierdzeń o "równorzędności
                        pasów". To są czyste wymysły miłośników 'lewopasmowości permanentnej'. Za taką
                        jazdę (lewym pasem non-stop) można otrzymać mandat (patrz: akcja Policji w
                        Poznaniu). Oczywiście można mandatu nie przyjąć i iść do sądu, ale sąd
                        opierając się na tym, co DOKŁADNIE jest napisane w KD, karę podtrzyma. Chyba,
                        że będziesz ściemniał ('Wysoki Sądzie, ja miałem zamiar za 200m skręcić' -
                        wtedy i tak dostaniesz karę - za nie włączenie kierunkowskazu ;-))

                        > Mam nadzieję że logicznie to wyjaśniłem.

                        Zgodnie z logiką mamy tak: należy robić coś (czynność A), chyba, że masz do
                        czynienia z sytuacją X, Y lub Z. Inne zezwolenia i przepisy (zezwalające na
                        wykonywanie czynności B lub C) nie znoszą nakazu wykonywania czynności A. Tyle.
                        Proste.

                        > Wszystkie wyżej argumenty wskazują
                        > że błędnie interpretuje sie nakaz jazdy przy prawej krawędzi.

                        Dowiodłem czegoś przeciwnego, na gruncie KD, a nie moich własnych 'dopowiedzeń'
                        do niego.

                        > 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                        > zachować
                        > ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
                        > wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa
                        > lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem
                        > zakłóci
                        > ć spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę.
                        > Przez działanie rozumie się również zaniechanie.

                        Dobrze że to przytoczyłeś. Przepis ten podkreśla, że nie należy wykonywać
                        działań prowadzących do zagrożenia porządku lub bezpieczeństwa ruchu (a takim
                        działaniem jest ignorowanie KD pod postacią 'uporczywej lewopasmowości').

                        > Z przepisu tego wynika wprost że gdyby nakaz jazdy przy prawej krawędzi
                        > obejmo
                        > wał jezdnie wielopasmowe to policja może karać każdego poruszającego się
                        > niepra
                        > wym pasem ( oprócz oczywiście skręcających w lewo) Bo muszą jechać przy
                        > prawej krawędzi a np dwa pasy do jazdy na wprost musza pozostać puste.

                        Owszem. I policja czasami to czyni (IMHO za rzadko). Vide - akcja w Poznaniu.
                        Niedawno podano linka do opisu tej akcji na Forum.

                        Co do jazdy z maksymalną dopuszczalną prędkością - to zupełnie odrębny przepis,
                        jeśli więc jedziesz permanentnie lewym pasem i do tego jeszcze przekraczasz
                        prędkość - możesz dostać mandat sumujący kary finansowe i punkty za oba
                        wykroczenia. Jeśli jedziesz natomiast permanentnie lewym pasem z prędkością
                        dopuszczalną, to powinieneś dostać mniejszy mandat. :-) I tylko tutaj
                        jest 'styk' tych dwóch przepisów.

                        Pzdr
                        Niknejm
                        • tencoszukawsieci Re: Szymi, a Ty po swojemu... 03.08.05, 11:20
                          te same przepisy a dwie rózne interpretacje :-(((

                          Nigdzie nie jest napisane że trzeba wracać na prawy pas. W definicji omijania i wyprzedzania nie ma ani słowa że należy zmienić pas - dokonać manweru - i powrocić na poprzedni pas. def:27) „omijanie” - przejeżdżanie (przechodzenie) obok nieporuszającego się pojazdu,uczestnika ruchu lub przeszkody;28) „wyprzedzanie” - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika
                          ruchu poruszającego się w tym samym kierunku.
                          Na skrzyżowaniu nie można rozpoczynać wyprzedzania wiec ten argument też odpada. Co więcej gdyby istniał nakaz jazdy przy prawej krawędzi na drogach wielopasmowych to:
                          - mozna jeździć tylko na pasie prawym i ewentualnie przy skręcaniu na pasie lewym ( zakładam że wyprzedzanie ( w miastach) nie może zachodzić ponieważ wszyscy jadą z dozwoloną lub mozliwać prędkością. Jeśli jest korek to nie można skoczyć na drugi pas aby wyprzedzić ponieważ nie ma możliwości powrotu na ten pas ( stoi na nim korek) czyli nie wolno rozpocząć manewru bo nie możemy go bezpiecznie zakończyć
                          - nie mają sensu wiadukty nad skrzyżowaniami poniewaz sa tam zazwyczaj pasy tylko do jazdy na wprost. prawy pas (ktorym niby powinniśmy się poruszać) prowadzi do skrętu w prawo lewo ale i rownież do przejechania na wprost (pod wiaduktem)Skoro musimy jechać prawym pasem to możemy przejechać skrzyżowanie na wprost (po wiaduktem) a pasy na widukcie niemaja ptrawa istnieć. Wyprzedzić tez nie możemy bo nie mamy możliwości powrotu na prawy pas( za wiaduktem ponieważ jest on zakorkowany - skoro przed skrzyżowniem jest zakorkowany to prawdopodbnie za skrzyżowaniem też jest korek)
                          - na autostradach powinniśmy jechac tylko prawym pasem a w przypadku rozpoczęcia pasa do zjazdu na węzel powinniśmy wjechać na niego a zjecahć dopiero gdy pokażą się oznaczenie poziome/pionowe że ten pas nie jest do jazdy na wprost ( a zazwyczaj pas ten ma kilkaset metrów)
                          - regułą jest że pojedyńczy pas wjeżdzając do miast rowidla sie na prawo i lewo. wcale nie musimy zmieniać pasa ponieważ możemy przejechać całe miasto tym pasem ( jadąc na wprost) i gdy droga skurczy sie do jednego pasa nadal nim będziemy
                          - w dużych miastach często skret w lewo realizujemy poprzez 3 skręty w prawo albo na dużym skrzyzowaniu za kilka kilometrow. Gdyby istnial nakaz jazdy do prawej krawędzi to policja łapałaby wszystkich jadących nieprawym pasem jeśli na prawym pasie jadą pojazdy z dopuszczalną prędkością ( jest to czeste ponieważ istnieją ograniczenia prędkościa do 50-70) Jest to zadanie łatwiejsze niz chowanie się po krzakach czy czatowanie na zapomnianej 40-te. ciekawe dlaczego tak nie robią?
                          - poza miastem gdy mamy pobocza to musielibyśmy jeśli są oznaczone linia przerywaną jechać częsciowo po pasie a częsciowo po poboczu ( ponieważ pobocze nie jest pasem ruchu więc nie zajmujemy więcej niż jednego pasa ruchu)Oczywiscie mowię o wyasfaltowanym poboczu ( na które często uciekają kierowcy bo ktoś pędzi na trzeciego) bo stniej dodatkowo rownież pobocze nieutwardzone które spelnia prawidlowe funkcje pobocza
                          - w przypadku wjeżdzania na pas z lewej strony powinniśmy skoczyć na prawy pas i na nim się rozpędzać. tylko że powoduje to duże zagrozenie dla ruchu więc możemy rozpędzać się z lewego pasa. Po to również istnieją ograniczenia prędkości na skrzyżowaniu( aby skręcajacy mieli możliwość płynnego włączenia sie do ruchu na skrajnym pasie).
                          - nie wolno wtedy rownież dawać możliwości właczenia się pojazdom z pasa włączeniowego. Bo nie możemy wjechać na lewy pas. A przecież aby upłynnić ruch wystarczy że skoczymy na lewy pas ( i przy okazji przyblokujemy piratów drogowych)
                          - no i w koncu najważniejsze:
                          4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
                          jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej
                          niż jednego pasa.
                          jeśli zawsze mamy nakaz jazdy przy prawej krawędzi to byłoby to inaczej sformułowane - że mamy nakaz jazdy prawym pasem chyba że zmieniamy kierunek jazdy i wtedy mozemy wjechać na pas kierunkowy. dodatkowo definicja omijania czy wyprzedznia uzupelniona byłaby o rozpoczęcie manewu z prawego pasa - samo wyprzedzenie czy ominięcie i powrót na prawy pas. A tak nie jest.
                          jeszcze o wyrzedzaniu... wyprzedzanie zachodzi gdy mamy do czynienia z pojazdem. Jesli nie ma pojazdu to nie ma wyprzedzania. Nie ma tu mowy o pasach.Natomiast jazda z max. dopuszczalną prędkością jest możliwa na kążdym pasie.I nie jest to zachowanie nieprawidlowe.
                          - jeszcze mi sie prypomnialo... motocykliści. Ich jazda przy prawej krawędzi jest niebezpieczna ponieważ późno sie ich zauważa. Dlatego lepiej gdy jadą środkiem pasa czy ( lepiej) przy lewej krawędzi swojego pasa.

                          Problem "lewego pasa" cały bierze sie z tego że ludzie jadący prawidłowo swoim pasem utrudniaja poruszanie sie piratom drogowy. niedługo zaczną żądać aby pojazdy poruszajace sie wolniej musiały zjeżdzać i puszczać ściagaczy.( podobnie jak z pozornym "wymuszeniem pierwszeństwa ruchu" przy włączaniu sie gdy ktoś nadmiernie pędzi. Po to istnieją ograniczenia prędkości aby inni meli możliwośc bezpiecznie włączać sie w ciąg pojazdow.Niestety łamanie prędkości jedst niezbyt często karane.) Te przepisy zostały tak sformulowane ponieważ ustawodawca nie przewiduje aby ktoś mógł jechać szybciej niz pozwają przepisy. Co więcej przepisy te ograniczają taka możliwość przez blokowanie pasów przez jadących z dopuszczalną prędkością. Jedyny wyjątek to niemieckie autostrady gdzie nie ma ograniczenia prędkości natomiast na zwolnieniach pojazdy wcale nie muszą wracać na prawy pas. Moga sobie nim jechać z dopuszczlaną prędkością. Natomiast dla wolniejszych pojazdów istnieją wymagania szczegółowe co do zasad ruchu. Ta akcja policji którą wymieniasz jest bezprawna ponieważ nie mają podstaw do nakładania mandatów ( napisałem kiedy to można robic) i ponieważ przerażająca większość kierowcow nie zagląda do KD po zakończeniu kursów policjant może dowolnie interpretować przepisy skoro kierowca i tak nie wie co mu wolno. Mialem już pare dyskusji z policja i przy wnikaniu w przepisy okazało się że drogówka nie zna przepisów.ZAczynalo się od groźby mandatem a kończylo sie na groźbie pisma "pochwalnego" do komendanta. Za pouczanego stawałem się pouczającym.Dlatego twierdze że nie istnieje nakaz poruszania sie prawym pasem na drogach wielopasmowych. Możemy to robic aby nie utrudniać ruchu ale nie musimy.Jedynie gdy poruszamy się z niższą prędkością od dopuszczalnej a na innych pasach jedzie sznur aut ( czyli nie ma mozliwości wyprzedzenia) i dodatkowo czynimy to dosyć długo jest to utrudnieniem ruchu innych. A piratami nie ma sie co przejmowac. Niech sobie trąbią, migają. Mogą przecież kupić sobie śmigłowiec albo wcześniej wyjechać.
                          • niknejm Re: Szymi, a Ty po swojemu... 03.08.05, 19:18
                            tencoszukawsieci napisał:

                            > te same przepisy a dwie rózne interpretacje :-(((
                            > Nigdzie nie jest napisane że trzeba wracać na prawy pas. W definicji omijania
                            > i
                            > wyprzedzania nie ma ani słowa że należy zmienić pas - dokonać manweru - i powr
                            > ocić na poprzedni pas. def:27) „omijanie” - przejeżdżanie (przechod
                            > zenie) obok nieporuszającego się pojazdu,uczestnika ruchu lub przeszkody;28)
                            > 8222;wyprzedzanie” - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczes
                            > tnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku.

                            I słusznie. Bo cały czas obowiązuje zasada poruszania się możliwie najbliżej
                            prawej krawędzi jezdni. Teraz łopatologia - uwaga: Skończyłeś kogoś wyprzedzać
                            (przejechałeś obok niego), przed Tobą są dwa pasy puste (do jazdy w Twoim
                            kierunku). Czy kontynuując jazdę pasem lewym jedziesz "możliwie jak najbliżej
                            prawej krawędzi jezdni"? Pytanie retoryczne.

                            > Na skrzyżowaniu nie można rozpoczynać wyprzedzania wiec ten argument też
                            > odpada

                            Błąd. Przejrzyj KD w kontekście skrzyżowań o ruchu okrężnym i z ruchem
                            kierowanym.

                            > . Co więcej gdyby istniał nakaz jazdy przy prawej krawędzi na drogach
                            > wielopasmowych to:
                            > - mozna jeździć tylko na pasie prawym i ewentualnie przy skręcaniu na pasie
                            > lewym

                            Sa jeszcze i inne wyjątki. Na przykład pojazdy prowadzące roboty na drodze
                            (specjalnie oznakowane) są z tego zwolnione. ;-)

                            > ( zakładam że wyprzedzanie ( w miastach) nie może zachodzić ponieważ wszyscy
                            > jadą z dozwoloną lub mozliwać prędkością.

                            Założenie błędne. Z jaką prędkością poruszają się np. stare autobusy? Często
                            30km/h. A jaka jest prędkośc dozwolona? 50 lub 60km/h (zależnie od pory).
                            Pomijam tez przypadek mojej znajomej, która zrobiła prawko miesiąc temu i
                            generalnie nie przekracza 20-30km/h, doprowadzając innych użytkowników dróg do
                            szału ;-)) Swoją drogą - kobitkę co dwa dni zatrzymuje policja i robi jej
                            pomiar alkomatem :-))

                            > Jeśli jest korek to nie można skoczy
                            > ć na drugi pas aby wyprzedzić ponieważ nie ma możliwości powrotu na ten pas

                            Więc jeśli utkniesz na lewym, to i tak jedziesz "możliwie blisko" prawej
                            krawędzi jezdni, jeśli nie możesz zmienić pasa, bo zatkane wszystko. Prawda?
                            Żaden policjant nie wręczy Ci wtedy mandatu, spokojna głowa.

                            > - nie mają sensu wiadukty nad skrzyżowaniami poniewaz sa tam zazwyczaj pasy
                            > tyl
                            > ko do jazdy na wprost. prawy pas (ktorym niby powinniśmy się poruszać)
                            > prowadzi
                            > do skrętu w prawo lewo ale i rownież do przejechania na wprost (pod wiaduktem)
                            > Skoro musimy jechać prawym pasem to możemy przejechać skrzyżowanie na wprost
                            > (po wiaduktem) a pasy na widukcie niemaja ptrawa istnieć.

                            Dlaczego? Nie łapię, zbudowałeś jakąś abstrakcję totalną ;-))
                            Do wjazdu na 'ślimak' tworzone są zazwyczaj specjalne pasy ruchu, z nakazem
                            skrętu w prawo/lewo (na ślimak właśnie).

                            > Wyprzedzić tez nie może
                            > my bo nie mamy możliwości powrotu na prawy pas( za wiaduktem ponieważ jest on
                            > z
                            > akorkowany - skoro przed skrzyżowniem jest zakorkowany to prawdopodbnie za
                            > skrzyżowaniem też jest korek)

                            Dlaczego uważasz, że każdy wiadukt jest zakorkowany? Znowu nie rozumiem.

                            > - na autostradach powinniśmy jechac tylko prawym pasem a w przypadku rozpoczęc
                            > ia pasa do zjazdu na węzel powinniśmy wjechać na niego a zjecahć dopiero gdy p
                            > okażą się oznaczenie poziome/pionowe że ten pas nie jest do jazdy na wprost (
                            > a zazwyczaj pas ten ma kilkaset metrów)

                            Słusznie, ale pojawienie się takiego pasa jest odpowiednio oznakowane ZANIM on
                            się pojawi.

                            > - regułą jest że pojedyńczy pas wjeżdzając do miast rowidla sie na prawo i
                            > lewo
                            > . wcale nie musimy zmieniać pasa ponieważ możemy przejechać całe miasto tym
                            > pasem ( jadąc na wprost)

                            A gdzie przepis o poruszaniu się możliwie blisko prawej krawędzi jezdni? Patrz
                            początek mojej wypowiedzi.

                            > - w dużych miastach często skret w lewo realizujemy poprzez 3 skręty w prawo
                            > al
                            > bo na dużym skrzyzowaniu za kilka kilometrow. Gdyby istnial nakaz jazdy do
                            > praw
                            > ej krawędzi to policja łapałaby wszystkich jadących nieprawym pasem jeśli na
                            > pr
                            > awym pasie jadą pojazdy z dopuszczalną prędkością ( jest to czeste ponieważ
                            > ist
                            > nieją ograniczenia prędkościa do 50-70) Jest to zadanie łatwiejsze niz
                            > chowanie
                            > się po krzakach czy czatowanie na zapomnianej 40-te. ciekawe dlaczego tak nie
                            > robią?

                            Czasami robią - zapomniałęś o poznańskim przykładzie. Poza tym, klient złapany
                            za przekroczenie prędkości powyżej 50km/h na pewno będzie bardziej skłonny
                            do 'negocjacji' z powodu zagrożenia karą 500zł - wiadomo o co chodzi :-(

                            > - poza miastem gdy mamy pobocza to musielibyśmy jeśli są oznaczone linia przer
                            > ywaną jechać częsciowo po pasie a częsciowo po poboczu ( ponieważ pobocze nie
                            > j
                            > est pasem ruchu więc nie zajmujemy więcej niż jednego pasa ruchu)

                            Jestem w szoku :-( Sprawdź w KD definicję pobocza... To część DROGI, a nie
                            JEZDNI!

                            > - w przypadku wjeżdzania na pas z lewej strony powinniśmy skoczyć na prawy
                            > pas
                            > i na nim się rozpędzać. tylko że powoduje to duże zagrozenie dla ruchu więc
                            > możemy rozpędzać się z lewego pasa.

                            Jeśli prawy pas jest zajęty, nie możesz na niego wjechać, zatem "możliwie
                            blisko" prawej krawędzi jezdni znajduje się w tej sytuacji tylko pas lewy.
                            Natomiast po skręceniu należy zjechać na pas prawy, oczywiście ustępując
                            pierwszeństwa pojazdom juz będącym na tym pasie. Należy to zrobić, aby
                            jechać "możliwie blisko" prawej krawędzi jezdni.

                            > Bo nie możemy wjechać na lewy pas.

                            Przy skręcaniu? A dlaczego? Patrz moja uwaga powyżej.

                            > - no i w koncu najważniejsze:
                            > 4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
                            > jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej
                            > niż jednego pasa.
                            > jeśli zawsze mamy nakaz jazdy przy prawej krawędzi to byłoby to inaczej sformu
                            > łowane - że mamy nakaz jazdy prawym pasem chyba że zmieniamy kierunek jazdy i
                            > wtedy mozemy wjechać na pas kierunkowy.

                            Pięknie. Tyko wtedy należałoby zacząć dobudowywać kolejne przepisy. Na
                            przykład - co zrobisz, jak nie ma wyznaczonych pasów? Hę?
                            Dlatego zamiast budować cały skomplikowany zestaw przepisów w stylu "nakaz
                            czynności A, ale w przypadku X nakaz czynności B, choć w przypadku Y..." i tak
                            dalej. Zatem sformułowano jedną fundamentalną zasadę, zdefiniowano też
                            konkretne odstępstwa od niej. I wystarczy.

                            > dodatkowo definicja omijania czy wyprzed
                            > znia uzupelniona byłaby o rozpoczęcie manewu z prawego pasa - samo
                            > wyprzedzenie
                            > czy ominięcie i powrót na prawy pas. A tak nie jest.

                            A dlaczego? Proste. Na przykład aby podkreślić, że możliwe jest wyprzedzanie
                            kilku samochodów na raz. Inaczej musiałbyś wyprzedzać po jednym pojeździe, za
                            każdym razem wracając na prawo. Bez sensu.

                            > jeszcze o wyrzedzaniu... wyprzedzanie zachodzi gdy mamy do czynienia z
                            > pojazdem
                            > . Jesli nie ma pojazdu to nie ma wyprzedzania.
                            > Nie ma tu mowy o pasach.Natomias
                            > t jazda z max. dopuszczalną prędkością jest możliwa na kążdym pasie.

                            Zapędziłeś się w kozi róg. Nie ma innego pojazdu, zatem nie ma wyprzedzania,
                            zatem możesz jechać prawym pasem (bo nie masz pojazdu między sobą a prawą
                            krawędzią jezdni). Proste. A prędkość (dopuszczalna lub nie) nie ma tu nic do
                            rzeczy, poza tym, że przekraczając dopuszczalną prędkość TEŻ dopuszczasz się
                            wykroczenia (podobnie jak przy permanentnej jeździe lewym pasem).

                            > - jeszcze mi sie prypomnialo... motocykliści. Ich jazda przy prawej krawędzi
                            > je
                            > st niebezpieczna ponieważ późno sie ich zauważa. Dlatego lepiej gdy jadą
                            > środkiem pasa czy ( lepiej) przy le
                            • niknejm Re: Szymi, a Ty po swojemu... - ciąg dalszy 03.08.05, 19:19
                              tencoszukawsieci napisał:

                              > - jeszcze mi sie prypomnialo... motocykliści. Ich jazda przy prawej krawędzi
                              > je
                              > st niebezpieczna ponieważ późno sie ich zauważa. Dlatego lepiej gdy jadą
                              > środkiem pasa czy ( lepiej) przy lewej krawędzi swojego pasa.

                              Nie widzę związku z meritum zagadnienia.

                              > Problem "lewego pasa" cały bierze sie z tego że ludzie jadący prawidłowo
                              > swoim pasem utrudniaja poruszanie sie piratom drogowy.

                              Jak udowodniłem - ciągła jazda lewym pasem jest wykroczeniem. Tak samo jak
                              przekraczanie dozwolonej prędkości. Tak więc i 'lewopasmowcy' i 'ściganci' są
                              siebie nawzajem warci - stanowią zagrożenie i łamią przepisy. Można się kłócić,
                              kto stanowi WIĘKSZE zagrożenie, ale nie to jest tematem naszej dyskusji. Tyle.

                              > Ta akcja policji
                              > którą wymieniasz jest bezprawna ponieważ nie mają podstaw do nakładania mandat
                              > ów ( napisałem kiedy to można robic) i ponieważ przerażająca większość
                              > kierowcow nie zagląda do KD po zakończeniu kursów policjant może dowolnie
                              > interpretować przepisy skoro kierowca i tak nie wie co mu wolno.

                              Możesz nie przyjąć mandatu i iść do sądu. Policja nie jest ostatnią instancją.
                              Poza tym nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem jego łamania.

                              > Dlatego twierdze że nie ist
                              > nieje nakaz poruszania sie prawym pasem na drogach wielopasmowych. Możemy to
                              > robic aby nie utrudniać ruchu ale nie musimy.

                              Po raz kolejny - w KD jest zdefiniowana wyraźna, fundamentalna zasada - masz
                              jechać jak najbliżej prawej krawędzi jezdni. Możesz to sobie olewać i łamać ten
                              przepis, ale proszę - nie próbuj udawać, że jej tam nie ma. ;-) Żadne
                              tłumaczenia i kombinacje w stylu "a ja uważam, że to bez sensu" nic nie pomogą.
                              Nie podoba Ci się - walcz o zmianę obowiązującego prawa. A póki co, sugeruję
                              przestrzeganie obowiązujących przepisów.
                              Albo może lepiej nie, bo jak się wszyscy lewopasmowcy zwalą na prawy pas
                              (którym zazwyczaj jeżdżę), dojazd na miejsce będzie mi więcej czasu zajmował :-
                              ))

                              Pzdr
                              Niknejm
                              • tencoszukawsieci Re: Szymi, a Ty po swojemu... - ciąg dalszy 03.08.05, 20:57
                                Widzę że pozostaniemy na odrębnych stanowiskach :-))) Pozostanę na stanowisku że ciągła jazda lewym pasem z dopuszczalną prędkościa jest zachowaniem prawidłowym na wielopasmówkach.Natomiast zasada prawej krawędzi istnieje i powinna być przestrzegana dla jezdni dwukierunkowych o jednym pasie dla przeciwnych kierunków ruchu. Nie mam więcej argumentow poza tymi ktore przytoczyłem. Piszac o wiadukcie miałem na mysli prosty przelotowy wiadukt ( pasy na wprost zabudowane nad normalnym dużym skrzyżowaniem) a nie typu "koniczynka"). Natomiast niewątpliwą słabościa Twej argumentacji jest wachlowanie pojeciem prawej krawędzi ( gdy prawy pas zajety - korek czy inne przyczyne to można jechac następnym wolnym z lewej) i tu się kryje spora niekonsekwencja.
                                Zatem nastała pora na koniec dyskusji :-)))Jak chcesz to zajrzyj na watek pt "zagadka" ktory założyłem. Jeśli znasz odpowiedz i konkretne przepisy to nie przytaczaj ich... tylko popatrz na odpowiedzi. Myslę że zagadnienie ktore tam poruszyłem jest rownie ciekawe co nieznane.
                                • niknejm Re: Szymi, a Ty po swojemu... - ciąg dalszy 04.08.05, 10:52
                                  tencoszukawsieci napisał:

                                  > Widzę że pozostaniemy na odrębnych stanowiskach :-))) Pozostanę na stanowisku
                                  > że ciągła jazda lewym pasem z dopuszczalną prędkościa jest zachowaniem
                                  > prawidło
                                  > wym na wielopasmówkach.Natomiast zasada prawej krawędzi istnieje i powinna
                                  > być
                                  > przestrzegana dla jezdni dwukierunkowych o jednym pasie dla przeciwnych
                                  > kierunków ruchu.

                                  W KD zasada ta jest zdefiniowana jako uniwersalna, nie ma żadnego wyłączenia
                                  jej dla dróg wielopasmowych. Wyjątki od tej reguły sa wyraźnie w KD opisane, a
                                  drogi wielopasmowe nie są podane jako taki wyjątek.
                                  To tak jakbyś napisał "w mieście obowiązuje ograniczenie prędkości 50/60, ale
                                  tylko na jednopasmówkach, bo tak mi się jakoś wydaje wygodniej" ;-))

                                  > Piszac o wiad
                                  > ukcie miałem na mysli prosty przelotowy wiadukt ( pasy na wprost zabudowane
                                  > nad normalnym dużym skrzyżowaniem)

                                  Jeśli nie ma przecinania się kierunków jazdy (a tak jest w przypadku wiaduktu),
                                  nie ma skrzyżowania, więc wolno wyprzedzać. Zatem nadal nie rozumiem argumentu.

                                  > Natomiast niewątpliwą
                                  > słabościa Twej argumentacji jest wachlowanie pojeciem prawej krawędzi ( gdy pr
                                  > awy pas zajety - korek czy inne przyczyne to można jechac następnym wolnym z l
                                  > ewej) i tu się kryje spora niekonsekwencja.

                                  Dlaczego? Jeśli utknąłeś na lewym pasie i nie ma fizycznej możliwości zjazdu na
                                  prawo (korek, w związku z tym prawy pas zajęty), to MUSISZ jechać (a właściwie -
                                  stać) lewym - przecież pojazd z prawego pasa, odzielający Cię od prawej
                                  krawędzi jezdni nie zdematerializuje się, prawda? ;-)) Poza tym, zgodnie z KD,
                                  zmieniając pas, musisz ustąpić tym, którzy już na pasie docelowym się znajdują.
                                  W sytuacji korka totalnego jest to mało możliwe ;-))
                                  Uważam, że KD jest bardzo przejrzysty i konsekwentny w tym punkcie.

                                  > Zatem nastała pora na koniec dyskusji :-)))

                                  OK, zostanę przy swoim stanowisku. Uważam, że przepis o prawej krawędzi jest
                                  jednoznaczny. Tylko bardzo wielu ludzi ignoruje go - podobnie jak ignoruje
                                  ograniczenia prędkości itp.

                                  Pzdr
                                  Niknejm
            • glupi_antos Re: Szymi, a Ty po swojemu... 19.07.05, 09:07
              szymizalogowany napisał:

              > Dobra nie bede sie klocil. Zbyt wile juz takich "panius" widzialem na drodze

              Ta "paniusia" ma refleks lepszy od niejednego faceta.

              > Calkowity brak umiejetnosci jazdy twojej zony widac nawet po tym ze po
              > zajechaniu drogi wpadla w poslizg.

              Ano nie ćwiczyła wychodzenia z poślizgów na drogach publicznych.

              > normalny kierwca w tym czasie co twoja zona sie zastanawiala czy ma wolna
              > droge czy nie itd juz by ten pas zminil 4 razy i jeszcze jedno auto
              > wyprzedzil, widac to nawet po tym ze ten cham co potem twojej zonie zajechal
              > zdarzyl sie zniecierpliwic i ja wyprzedzic prawym

              Zdążył przeskoczyć na prawy - więc ona nie mogła już na niego zjechać. Nie
              widziałeś nigdy takich nerwusów, którzy zamiast jeździć płynnie skaczą po drodze?

              --
              Głupi Antoś, oj głupi...
            • siekiera77 Re: Szymi, a Ty po swojemu... 31.07.05, 14:26
              szymi,
              twoje argumenty
              nie przekonają ludzi którzy
              uważają
              że siadając za kierownicą własnego samochodu
              mogą zachowywać się jak we własnym domku
              i nie przejmować się sąsiadami
              czyli innymi uzytkownikami drogi.

        • emes-nju Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 14:29
          No jak zawsze u nas odpowiedzialnosc zaczyna sie rozmywac, a w koncu winien wszystkiemu okazuje sie poszkodowany (to jest rowniez komentarz do postow mar_elx).

          Wydaje mi sie, ze niezaleznie od bledu czy nawet zlamania przepisow przez zone Antosia, winien wypadkowi jest tylko i wylacznie "nauczuciel". ZADEN blad na drodze nie usprawiedliwia takiego zachowania! Skoro nauczuciel mogl wyprzedzic po prawej, to powinien to zrobic i pojechac dalej. Koniec!

          --
          Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
          • mar_elx ja nie rozmywam odpowiedzialności 18.07.05, 14:39
            Wcale nie uważam za mądre i potrzebne zachowanie chama, który zajeżdzą drogę i
            przyhamowuje. To zreszta jest zachowanie nieracjonalne, bo kiedy udalo mu sie
            wreszczie wyprzediz, to powinien pognać dalej i nie tracić więcej czasu.

            Natomiast na sytuację trzeba spojrzeć całościowo. Ludzie mają tenedncję do
            brania w obronę poszkodowanego i pokrzywdzonego - ale czasami pokrzywdzony robi
            sobie krzywdę na włąsne zyczenie! Zapoznaliście się z opinią ttylko jednej
            strony i nie bierzecie pod uwagę okolicznosci, które dodatkowo wpłynęły na to,
            że doszło do wyopadku, którego być może można było uniknąć. Nie tylko KOMBI,
            ale nawet CIĘŻARÓWKI i TIRY mają dopuszczalna ładownośći i nie pakuje się ich
            ponad miare i rozsądek. Skoro kierowniczka nie umie się posługiować lusterkami
            bocznymi, to nie powinna sobie zasłaniać wstecznego. Ja nie wiem, ile lat po
            świecie jeździ pokrzywdzona, ale JA JEŻDZE 14 lat i nie odważyłbym się jechać
            bez lusterka wstecznego. Zrobiłem parę km busem z zabudowanymi tylnymi drzwiami
            i wiem, że taka jazda bez przyzwyczajenia to koszmar. Nie wiem jaka jest
            ładoność primery kombi, ale wydaje mi się, że załadować pod dach to można ją
            tylko styropianem - walizy z ciuchami, butami i zgrzewki soczków dla dzieciaka
            z pewnością ważą więcej niż dopuszczalne - strzelam 50-75kg.
            • glupi_antos Re: ja nie rozmywam odpowiedzialności 18.07.05, 14:54
              > Nie tylko KOMBI,ale nawet CIĘŻARÓWKI i TIRY mają dopuszczalna ładownośći i nie
              > pakuje się ich ponad miare i rozsądek.

              Ładowność Primerki to coś koło 470kg-500kg. Po odjęciu 47kg żony i 18kg dziecka
              jeszcze sporo pozostaje...
              Napisałem "po sam dach", bo chciałem podkreślić, że głównie tył był obciążony,
              ale w żadnym wypadku przeciążony!

              > Ja nie wiem, ile lat po świecie jeździ pokrzywdzona, ale JA JEŻDZE 14 lat i
              > nie odważyłbym się jechać bez lusterka wstecznego. Zrobiłem parę km busem z
              > zabudowanymi tylnymi drzwiami i wiem, że taka jazda bez przyzwyczajenia to
              > koszmar.

              :) Jeszcze trochę pojeździj...

              --
              Głupi Antoś, oj głupi...
            • emes-nju Re: ja nie rozmywam odpowiedzialności 18.07.05, 14:58
              Przyczyna wypadku bylo calkowicie bezzasadne i nieoczekiwane hamowanie "nauczyciela". Trafilo na mocno zaladowany samochod (prawie kazdy gorzej sie wtedy prowadzi!) i kobiete, ktora w skrajnej sytuacji (zaskoczona, przestraszona itd.) nad nim nie zapanowala. To nie byl wypadek na wlasne zyczenie bo do momentu interwencji "nauczyciela" zona Antosia jednak panowala nad autem. Dopiero nagle hamowanie, ze zlapaniem pobocza, skonczylo sie wypadkiem - moze sie to zdarzyc kazdemu, kto musi nagle zahamowac z duzej predkosci. Wystarczy odrobine piasku na drodze... Wystarczy nerwowe szarpniecie kierownica...

              W tym wypadku naprawde niewielkie znaczenie ma czy auto bylo, czy nie bylo przeladowane. Sadze, ze wcale nie musialo byc - dzieciece "skarby" sa lekkie, ale obietosciowe. Mlodsze dzieci potrzebuja takich drobiazgow jak wozek (zajmujacy polowe, albo lepiej, bagaznika) czy inne misie, lalki o pieluchach nie wspominajac. Starsze dzieci za to moga zazyczyc sobie rowerka - i juz po bagazniku. Ubrania tez nie sa ciezkie. Nie przesadzajmy z tym przeladowaniem! Poza tym nie bardzo wyobrazam sobie przeladowanie auta, w ktorym oprocz bagazu jada kobieta i dziecko. Razem, nawet przy nadwadze obydwojga, trudno im bedzie przekroczyc 100 kg, a duze samochody maja ladownosc 400-500 kg.

              --
              Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
          • szymizalogowany Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 15:14
            Pewnie masz racje, ale jak sie dziecko bawi karnistrem z benzyna a z podworka
            obok huligan rzuca w ten karnister plonaca butelke to jest oczywiste ze nalezy
            scigac huligana.... ale to nie znaczy ze nie nalezy dziecu utrzec uszu za to ze
            zamiast sie bawic zabawkami dla niego przeznaczonymi to sie szweda z karnistrem
            z beznyna.

            A tez rodzicon tego dziecka )autorowi watku= mozna wypomniec ze pozwala dziecku
            na to zeby karnister mialo.
            • emes-nju Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 15:22
              Ttroche za daleko )jak dla mnie) idace skojarzenia. Cos w tym jest, ale jakos w jezdzie lewym pasem (nawet uporczywej - choc autor watku o tym nie wspominal; wspominal raczej o checi ustapienia drogi) nie widze tego "kanistra w rekach dziecka" :-P

              Chyba, ze uznac, ze samochod w ogole jest szalenie niebezpieczny i kazda podroz to proszenie sie o wypadek. O tak - wtedy jazde mozna podciagnac pod zabewe z kanistrem! Wtedy "nauczyciel" moze robic za "chuligana rzucajacego w kanister w rekach dziecka".

              --
              Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
              • szymizalogowany Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 18:39
                jocek1 napisał:

                > Drogi szymizalogowany,
                >
                > Na podstawie jakich przepisów nie dajesz tej kobiecie prawa do poruszania sie
                > samochodem po drogach publicznych? Czy Twoje prawo jazdy dokumentuje cos
                innego
                >
                > niż Jej prawo jazdy?

                Nie. I dlatego mozesz byc pewien ze jak to ja bym jechal tym kombi to by mnie w
                tym miejscu na lewym pasie nie bylo bo juz bym dawno byl na prawym a nie
                rozpatrywal czy zjechac czy nie bo za 1,5 km za zakretem moze na prawym cos
                bedzie???

                Mnie nikt nigdy z lewego nie zgania bo ja lewym tylko wyprzedzam a nigdy nie
                jade dluzej.
        • frequentflyer Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 15:39
          szymizalogowany napisał:

          > Wspolczuje i nie pochwalam takiego zachowania jak ten ty, zdrowie i zycie
          > najwazniejsze.

          masz rozdwojenie czegoś?
          sam się chwaliłeś jak to wyprzedziłeś jakiego zawalidrogę przejeżdżając
          podwójną ciągłą i waląc pod prąd, po czym przed ofermę i po hamulcach!
    • zdecydowany4 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 14:10
      Współczuję Ci serdecznie. Szczęscie w nieszczęsciu, że straciłeś tylko samochód.

      Wielka szkoda, że nie masz numerów tego goscia.

      Ja w bagażniku mam zawsze przyciętą rurkę z PCV na tzw stany wyższej
      koniecznosci, ale w przypadku tego faceta gdyby coś stało się mojej rodzinie
      użyłbym raczej "dwururki". Ma sku..el wiele szczęscia, że uciekł, ale
      powinieneś scigać go przez policję niech się wreszcie do czegoś przyda zamiast
      walić gruchę w krzakach z suszarką!!!!!!!!!!!
      • derduch Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 14:40
        Policja powinna jeździć i zabierać natychmiast prawo jazdy WSZYSTKIM którzy jadą
        lewym pasem przy wolnym prawym lub środkowym na drogach o trzech pasach.
        PODSTAWOWA zasada w ruchu drogowym stanowi że ruch jest PRAWOSTRONNY.

        A swoja droga kobieta która nie potrafi opanowac samochodu na suchej nawierzchni
        przy niewielkiej predkosci to powinna prowadzic wózek z gnojem a nie samochód z
        dzieckiem

        --
        Muj musk jest sóper! Jezdem bardzo jnteligęntny.
        Czy pszyjmom mnie do LPR-u?

        Kliknij, zobacz, pomyśl
          • dr.verte Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 17:59
            frantic2000 napisał:

            > Co nie zmienia faktu ze koles ktory zajechal droge to buc i kondoniarz...takie
            > buraki to chyba tylko w zakompleksionej Polsce jezdza...sie k...wa spieszyl
            > pajac. Normalnie w morde mu dac tylko i zabrac prawo jazdy. Howgh


            A co to jest kondoniarz??Kondoniarz od kondona?A co to?
            --
            .
        • zielony_listek Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 14:56
          > A swoja droga kobieta która nie potrafi opanowac samochodu na suchej
          nawierzchni przy niewielkiej predkosci to powinna prowadzic wózek z gnojem a
          nie samochód z dzieckiem

          Bardzo trafna uwaga tylko niewiele ma wspólnego z opisana sytuacją (zajechanie
          drogi i przyhamowanie, o prędkości w ogole nie było mowy).

          Co do ruchu prawostronnego to calkowicie się z Tobą, derduch zgadzam, ale
          niestety czasem realia potrafią nas przerosnąc. Powstrzym
          się od komentarzy co się na katowickiej dzieje na prawym pasie na odcinkach
          jeszcze nie wyremontowanych. I często kierowcy jadą lewym, kiedy z tyłu maja
          pusto, tylko dlatego że po lewym pasem da się jechać, w przeciwieństwie do
          prawego.

          A jak to naprawdę było, czy kobieta po prostu kogoś wyprzedzała i robiła
          wszystko prawidłowo, z zachowaniem bezpieczeństwa, czy po prostu jechała sobie
          lewym pasem, to juz osobna kwestia.

          Trafiła na wariata i trezba się cieszyć, że oboje z dzieckiem wyszli z tego
          cało.

          Pozdrawiam
          zielony_listek
        • jocek1 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 15:01
          derduch napisał:

          > Policja powinna jeździć i zabierać natychmiast prawo jazdy WSZYSTKIM którzy
          jad
          > ą
          > lewym pasem przy wolnym prawym lub środkowym na drogach o trzech pasach.
          > PODSTAWOWA zasada w ruchu drogowym stanowi że ruch jest PRAWOSTRONNY.

          A admini powinni banować WSZYSTKICH, którzy w dyskusjach forumowych wp.lają sie
          między przysłowiową wódkę i zakąskę ni racząc nawet sięgnąć do postów sprzed
          ~20 minut w wątku ~20-postowym:
          "Ależ oczywiście! Zaraz po ominięciu samochodu jadącego prawym pasem mogła
          zmienić pas, zajechać gościwi drogę. A nawet mogła zahamować!
          Ona wolała przeprowadzić manewr powoli upewniając się uprzednio, że za zakrętem
          ma wolną drogę na sasiednim pasie."
          >
          > A swoja droga kobieta która nie potrafi opanowac samochodu na suchej
          nawierzchn
          > i
          > przy niewielkiej predkosci to powinna prowadzic wózek z gnojem a nie samochód
          z
          > dzieckiem

          bo nie ma to jak być drajwerem, który wyjście z każdej sytuacji awaryjnej ma
          opanowane do perfekcji, bo kilka razy dziennie ćwiczy to na drogach publicznych
          w normalnym ruchu drogowym. Proponuje wykonywanie gwałtownych manewrów z
          przyczepą pełna gnoju (rzeczonym wózkiem) na suchej nawierzchni dwupasmowej
          drogi przy prędkości ~120 km/h.
          Podążając za Twoim tokiem rozumowania do kierowania pojazdem mechanicznym na
          drodze publicznej posiadac nalezy co najmniej licencję kierowcy rajdowego R I i
          potwierdzone uczestnictwo w co najmniej 10 rajdach samochodowych rangi
          mistrzostw Polski, w tym co najmniej 3 rozgrywanych na nawierzchni szutrowej.
          • emes-nju Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 15:12
            jocek1 napisał:

            > Podążając za Twoim (DERDUCHA) tokiem rozumowania do kierowania pojazde
            > mechanicznym na drodze publicznej posiadac nalezy co najmniej licencję
            > kierowcy rajdowego R I


            Sek w tym, ze kierowcom rajdowym tez zdarza sie, ze nad autem nie zapanuja. W to, ze ZAWSZE zapanuje sie nad samochodem moga wierzyc tylko osobnicy bezkrytyczni wobec siebie.

            --
            Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
        • emes-nju Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 15:03
          Mysle, ze powinienec kupic na jakims bazarze granaty i eliminowac lewopasowcow. Ja mam ich w d... jezeli moge ich wyprzedzic po prawej (jak nie moge, to sobie zwolnie i poczekam - przezyje te nieoczekiwana zwloke w podrozy) - ty rzucaj granatami.

          Pewnie jestem niedzisiejszy, ale mimo, ze lewopasowcy sa dla mnie odmiennym gatunkiem, NIGDY nie wpadlo mi do lba, zeby robic cos, co mogloby zagrozic KOMUKOLWIEK!

          --
          Pisze to powoli bo wiem, ze powoli czytacie
        • zgred-j Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 15:07
          > to powinna prowadzic wózek z gnojem a nie samochód z
          > dzieckiem

          Dokładnie jakbym to widział. Przypomniało mi to kolesia, który dzisiaj rano
          jechał Ave jak wózkiem z gnojem - między pl. Zawiszy a mostem Poniatowskiego.
          --
          Narodowy sport pewnego kraju w Europie Środkowej - 4 x 100 i mnóstwo falstartów
            • zgred-j Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 08:46
              Nie, poważnie? A ja myślałem, że ludzie 'dużego romka' mogą jeździć tylko Fordami.
              No dobrze, teraz na poważnie - w której grze na playstation jest Ave?

              --
              Narodowy sport pewnego kraju w Europie Środkowej - 4 x 100 i mnóstwo falstartów
              • derduch Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 12:42
                1. Za podczepienie mnie do bandy końskiego ryja powinienem Cie podac do sądu o
                zniesławienie.
                2. Playstation ma moja córka, ale jako że dziewczynki nie grają z regóły w
                wyścigi, niestety nie potrafię udzielic odpowiedzi na Twoje (jakze zjadliwe i
                kąśliwe!) pytanie.
                3. Czy przypadkiem nie jeździsz Skodą? To przypadłością właścicieli tej "marki"
                twierdzenie jest, że nikogo na lepsze auto nie stać od ich padaczki.

                --
                Muj musk jest sóper! Jezdem bardzo jnteligęntny.
                Czy pszyjmom mnie do LPR-u?

                Kliknij, zobacz, pomyśl
                • zgred-j Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 15:00
                  1. Być może opacznie odczytałem (jakże zjadliwą i kąśliwą) sygnaturkę? Cóż za
                  brak szacunku dla 'dużego romka'! :)
                  2. A w co z 'regóły' grywają?
                  3. Skodą? Jasne, że tak. Model MTS P27. :)

                  --
                  Narodowy sport pewnego kraju w Europie Środkowej - 4 x 100 i mnóstwo falstartów
                  • derduch Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 15:29
                    1. No! :-)
                    2. reguły ciągle mi się kaszani i pisze przez ó, juz tak mam :-(
                    Grywa moje dziecię głównie w SIM 2 i dodatki do tego szczęścia.
                    3. NIe załapałem, na usprawiedliwienie dodam że się spiesze własnie do lekarza.
                    Tak, psychiatry :-)

                    --
                    Muj musk jest sóper! Jezdem bardzo jnteligęntny.
                    Czy pszyjmom mnie do LPR-u?

                    Kliknij, zobacz, pomyśl
    • muszek0 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 17:14
      oczywiście zachowanie tego kierowcy było naganne, niepotrzebnie stworzył
      zagrożenie.
      jednak coś dziwna mi się wydaje jazda twojej żony. co to znaczy zmienię pas
      ruchu za zakretem? a może nie za pierwszym tylko np za trzecim zakretem?
      nic bardziej irytującego niż tico wyprzedzające inną nexię, po czym kierowca
      tico stwierdza, że jeszcze sobie wyprzedzi ciężarówkę jadącą 300 m przed nim,
      bo po co zjezdzać na prawy pas?
    • jarek-44 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 18.07.05, 17:34
      Jaki nauczyciel? Nauczyciel powinien charakteryzować się opanowaniem, trzymaniem
      nerwów na wodzy i wyrozumiałością. Pewnie jakiś nadpobudliwy nerwus. I na
      dodatek TCHÓRZ.

      --
      - Co musi się zmienić, żeby polskie drogi odpowiadały normom europejskim?
      - Normy europejskie.
      • jocek1 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 08:49
        > To na tylnej osi hamulce nie dzialają?

        działają, działaja. Tylko w przypadku hamowania ze skręconymi kołami to
        działanie jest bardzo nieporządane - auto "nurkuje", tylna oś jest odciążona,
        przez co hamulce łatwiej blokują tylne koła - przednie przez zwiększony nacisk
        masy pojazdy obracają się, pomimo tego, że siła hamowania jest większa np.
        przez tarcze hamulcowe o większej średnicy. Przy gwałtownym hamowaniu nie ma
        tutaj nawet znaczenia dla docisku tylnej osi ten "nadbagaż", którego niektórzy
        sie dopatruja w tym przypadku. Do tego dochodzi jeszczcze moment obrotowy
        działający na tył samochodu pogłębiony jeszcze bezwładnością bagażu. Porównać
        to można z dresiarskim zawracaniem na ręcznym albo z bardziej zaawansowanym
        hamowaniem lewą nogą dla polepszenia rozłożenia masy auta przed skrętem i tym
        samym szybszego i bardziej kontrolowanego skrętu. w opisywanym przypadku nawet
        nie byłoby potrzebna hamowanie - duża prędkość, prawdopodobne puszczenie gazu,
        więc auto nurkuje, gwałtowny skręt kierownicą i bąk jak sie patrzy ;-(
    • saltimbocca polski survival 18.07.05, 18:30
      Powiem Wam jedno, wróciłem właśnie z Węgier, jadąc przez Słowację. W mieście
      wszyscy jadą 50, ograniczenie - wszyscy zwalniają. Jechałem pierwszy raz autem
      za granicę i po prostu "no stress". Wracam do Polski i się zaczyna: wszyscy
      czekają w ogonku, bo korek, gościu (dziwne, że nie w golfie...) lewą stroną, po
      wysepkach wszystkich mija, za chwilę, jakiś jełop w pełgeocie combi zapiernicza
      przez ciągłe z rozwianą łysą grzywą. I tak sobie myślę: QRWA MAĆ! Przez tydzień
      w obcym kraju nie spotkałem ani jednego, który wiózłby rodzącą żonę do porodu,
      a u nas co kilometr to problem. Nie przejmuj się więc Głupi Antosiu, bo Polska
      to niestety Azja a nie Europa...
      • mar_elx se pojedź do Włoch 18.07.05, 19:25
        saltimbocca napisał:
        > Polska
        > to niestety Azja a nie Europa...

        W Austrii i Szwancarii jeźdżą jak CIOTY. Pewnie na Słowacji i Wegrzech też.
        Pojedź se do Włoch, to zobaczysz jak się jeździ. Wcale nie szybko po mieście,
        bo są korki i polizia municipale w idiotycznych czapeczkach. Ale za to
        wymuszanie, zmiana pasów, gwałtyowne manewry zdarzają się tak jak i w Polsce.
    • w_r_e_d_n_y Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 00:56
      glupi_antos napisał:

      > Na trasie katowickiej, gdy jechała lewym pasem..
      > Dodatkowo lewe przednie koło wjechało na pobocze gruntowe pomiędzy jezdniami.
      > Samochód zaczał się kręcić, wpadł na barierkę.

      tak dla jasnosci
      w ktorym to miejscu na tej dwupasmowce sa barierki a nie ma kraweznika ?

      --
      SIWY-55 "sonda w cat-cie informuje ile mieszanki paliwowej dostalo sie do
      wydechu i ew.RETURNUJE niedopalona mieszanke spowrotem do cylindrów"
      • jocek1 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 08:36
        > glupi_antos napisał:
        >
        > > Na trasie katowickiej, gdy jechała lewym pasem..
        > > Dodatkowo lewe przednie koło wjechało na pobocze gruntowe pomiędzy jezdni
        > ami.
        > > Samochód zaczał się kręcić, wpadł na barierkę.
        >
        > tak dla jasnosci
        > w ktorym to miejscu na tej dwupasmowce sa barierki a nie ma kraweznika ?
        >

        IMHO glupiemu_antosiowi szło chyba o to, ze złapała zielone jeszcze przed
        barierką.
        • w_r_e_d_n_y Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 14:42
          jocek1 napisał:

          > > tak dla jasnosci
          > > w ktorym to miejscu na tej dwupasmowce sa barierki a nie ma kraweznika ?
          >
          > IMHO glupiemu_antosiowi szło chyba o to, ze złapała zielone jeszcze przed
          > barierką.

          Jezeli byl kraweznik ( wydaje mi sie ze jest wzdluz barierki ,ale nie jestem
          pewien czy wszedzie i dlatego pytam sie o miejsce zdarzenia ) to nie
          mogla "zlapac zielonego" tylko walnac w niego,bo kraweznik jest pomidzy
          asfaltem i trawa.
          A z opisu to nie wynika.
          --
          SIWY-55 "sonda w cat-cie informuje ile mieszanki paliwowej dostalo sie do
          wydechu i ew.RETURNUJE niedopalona mieszanke spowrotem do cylindrów"
          • typson Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 14:49
            wydaje mi sie, ze na katowickiej (jesli mowimy tu o drodze wawa-katowice czyli 8
            a potem 1) w wiekszosci miejs nie ma zadnych kraweznikow. Natomiast barierki
            rozdzielajace pojawiaja sie. Czesto witywalem tam poobcierane barierki i
            zmasakrowane grzaskie trawniki ze sladami po "wciagnietych" autach
            --
            .
          • jocek1 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 15:29
            > Jezeli byl kraweznik ( wydaje mi sie ze jest wzdluz barierki ,ale nie jestem
            > pewien czy wszedzie i dlatego pytam sie o miejsce zdarzenia ) to nie
            > mogla "zlapac zielonego" tylko walnac w niego,bo kraweznik jest pomidzy
            > asfaltem i trawa.
            > A z opisu to nie wynika.
            IMHO bardzo rzadko, jeżeli nie w ogóle, na lewej krawędzi gierkówki przed pasem
            zieleni jest krawężnik. Kobieta zaś, jak wynika z opisu, odbiła w lewo z lewego
            pasa.
      • maciek303 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 19.07.05, 08:42
        ludzie czesc postow pisza chyba kretyni opisywany przypadek to ilustracja
        najgorszego chamstwa na naszych drogach . z opisu sytuaci wynika , ze osoba
        prawidlowo wykonujaca manewr wyprzedzania zostala w praktyce przez jakiegos
        kretyna zepchnieta z drogi dlaczego sa na tym forum ludzie z prawkiem ktozy
        twierdza ze sama sobie byla winna poczytajcie przepisy manewr wyprzedzania
        nalezy rozpoczac i zakoncyc w sposob bezpieczny dla wszystkich uzytkownikow
        drogi . moze ta ososba stwierdzila ze chce dokonczyc manewr przy dobrej
        widocznosci prawego pasa ( czasami takim pasem jedzie rowerzysta albo idzie
        pieszy) a na luku nie zawsze jest taka mozliwość a co do nauczycieli i
        wyprzedzania prawym pasem to niedawno jakis idiota wlasnie przy wyprzedzaniu
        prawym pasem zmiotł z drogi rowerzyte na a-2 kolo poznania i chyba "nauczył"
        tego biednego czlowieka raz na zawsze
        • krzysiek491 Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 28.07.05, 10:51
          Witam, miałem podobne zdarzenie. na gierkówce w kierunku na Warszawę, gdzieś
          pomiędzy Rawą a Mszczonowem żona wyprzedzała (normalną stroną) jakiś samochód z
          przewagą prędkości około 10-15 (na liczniku mogła mieć ze 130 + 4 osoby na
          pokładzie). Wiadomo, że taki manewr musiał potrwać dłuższą chwilkę, a tu na dość
          dużej prędkości (170-180) przywalił 10-12 letni Passat i dawaj po długich.
          Ponieważ na konsoli w moim Seacie brakuje przycisku DM (czyli dematerializacja),
          więc co robić - trzeba było skończyć manewr. Ale Passatowy bardzo się spieszył,
          bo wyprzedził na trzeciego pomiędzy nami a wyprzedzanym samochodem, tak
          zostawiając sobie po 5 cm naddatku po obu stronach. Dziwnie się poczułem,
          siedząc na miejscu pasażera, jak zobaczyłem twarz wq....ego burka, 50 cm od
          swojej. Puenta jest taka, że po 500m, gość dał po stopach i spokojnie skręcił w
          jakąś polną ścieżynkę, a myślałem, że wali na Augustów i dlatego mu się tak
          spieszy. Fakt, że nie próbował nas pouczać w bardzo mądry sposób, budzi moją
          wyrozumiałość dla jego zachowania, ale gdyby popróbował swoich talentów
          pedagogicznych to mogłoby się skończyć równie źle jak u przedmówcy I CO
          MISZCZOWIE, CZYJA WINA BY BYŁA W TYM PRZYPADKU???
    • lucyperek2 Sprawa jest prosta, 01.08.05, 11:18
      kiedys tu juz była wściekła dyskusja o snujacych sie lewym pasem. Z zasady
      należy jechac prawym pasem, a jeśli są tam koleiny i ktoś woli lewym to niech
      obserwuje drogę za sobą i zjeżdża na prawo gdy widzi, że ktoś nadlatuje
      szybciej. Z tego powodu nie spada żadna korona ze łba. Sam tak zawsze robię. Ale
      jak ja podjeżdżam jadąc szybciej i nic, włączam lewy kierunkowskaz i nic, lekko
      mrugnę światłami i nic, mocniej mrugnę światłami i gość zaczyna zwalniać
      wyciagajac jednocześnie do góry paluszek, to wtedy mam szczerą ochote zajechac
      mu drogę i dać po hamulcach. Szkoda mi tylko samochodu i innych użytkowników.
    • ozlem Re: Nauczyciel się znalazł, k...a !!! 05.08.05, 18:23
      > Na trasie katowickiej, gdy jechała lewym pasem, usiadł jej na tyle gościu,
      > zaświecił światłami. Ona postanowiła, że zjedzie na prawy pas za zakrętem.

      Sorry, niech to bedzie dla niej nauczka, z jesli sie jezdzi lewym pasem, to sie patrzy w lusterko i zjzdza na prawy zanim ten ktos z tylu zdazy usiasc jej na zderzaku. Bardzo duzo jzdze po Polsce i juz nie licze sytuacji, kiedy pray pas jest pusty, lewy blokuje cos co sie porusza z predkoscia grubo ponizej dozwolonej, zjechac na prawy raczy dopiero po dlugich i to po dlugim namysle...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka