Stluczka w miescie-interpretacja policjanta

18.08.05, 21:55
Kilka dni temu zdarzyla mi sie stluczka.Jechalem ulica o dwoch kierunkach
ruchu,przed swiatlami zmienilem pas na lewy poniewac mialem zamiar skrecic w
lewo na skrzyzowaniu.Podczas zmiany pasa widzialem w lusterku samochod w dosc
znacznej odleglosci.Po zmainie pasa widzialem w lusterku wstecznym jak
samochod jadacy za mna zbliza sie bardzo szybko do mnie i w ostatniej chwili
probowalem nawet przyspieszyc.Wygladalo to tak,jakby wogole mnie nie zauwazyl
na pasie albo mial slabe hamulce.Uderzyl mnie wtyl auta wgniatajc bagaznik i
zderzak.Po przyjezdzie Policji,policjant podszedl do kierowcy bagazowki
pozniej do mnie.Stwierdzil,ze jest to moja wina i chial mnie ukarac
mandatem,ktorego oczywiscie nie przyjalem.Sprawa trafila do Sadu grodzkiego.
Czy ktos mial podobny przypadek i jak to mozliwe,ze policjant uznal moja wine
a nie kierowcy,ktory uderzyl mnie w tyl.Jak mam w sadzie udowodnic swoja
niewinnosc i podwazyc opinie Policji?
Moze ktos mial podobny przypadek? Prosze o pomoc.
    • szymizalogowany Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 21:59
      bosman777 napisał:

      > Kilka dni temu zdarzyla mi sie stluczka.Jechalem ulica o dwoch kierunkach
      > ruchu,przed swiatlami zmienilem pas na lewy poniewac mialem zamiar skrecic w
      > lewo na skrzyzowaniu.Podczas zmiany pasa widzialem w lusterku samochod w dosc
      > znacznej odleglosci.Po zmainie pasa widzialem w lusterku wstecznym jak
      > samochod jadacy za mna zbliza sie bardzo szybko do mnie i w ostatniej chwili
      > probowalem nawet przyspieszyc.Wygladalo to tak,jakby wogole mnie nie zauwazyl
      > na pasie albo mial slabe hamulce.Uderzyl mnie wtyl auta wgniatajc bagaznik i
      > zderzak.Po przyjezdzie Policji,policjant podszedl do kierowcy bagazowki
      > pozniej do mnie.Stwierdzil,ze jest to moja wina i chial mnie ukarac
      > mandatem,ktorego oczywiscie nie przyjalem.Sprawa trafila do Sadu grodzkiego.
      > Czy ktos mial podobny przypadek i jak to mozliwe,ze policjant uznal moja wine
      > a nie kierowcy,ktory uderzyl mnie w tyl.Jak mam w sadzie udowodnic swoja
      > niewinnosc i podwazyc opinie Policji?
      > Moze ktos mial podobny przypadek? Prosze o pomoc.

      1. zajechales mu droge.

      albo

      2. Policjant cie nie lubi

      Trzeba bylo poprosic na miejscu policje o zrobienie pomiarow (drogi hamowania
      tamtego itp itd) i znalezc swiadkow.
      • bosman777 Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 22:32
        1-gdymym zajechal droge uderzenie byloby w bok samochodu,pamietam dokladnie
        cala sytuacje i na pewno nie bylo mojej winy,
        2-policjant faktycznie zachowywal sie jakby mial cos do mnie,nie chacial wogole
        rozmawiac a na moja uwage,ze samochod jest stary(wygladal na jezdzacy zlom)i
        moze miec nie sprawne hamulce,odpowiedzial ,ze samochod jest sprawny.Nie zrobil
        zadnych pomiaro drogi hamowania itp.Nie zrobil nawet zdjecia a chyba powinien.
        3-slyszalem jak kierowca mowil do policjanta"teraz to juz starcilem prace jak
        bedzie moja wina"
        4-niestety nie bylo swiadkow,a nikt sie nie zatrzymal z jadacych kierowcow.
        Zlozylem zeznania na Policji nastepnego dnia i wrecz odczulem niechec
        przesluchujacego mnie policjanta bo podwazalem raport ich czlowieka,ktory byl
        na miejscu stluczki.
    • tsunami1 Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 22:01
      podobnie mialem ja. Jade sobie ulica z pierwszenstwem a mi tu nagle koles
      wyjezdrza z podporzadkowanej nie patrzac czy cos jedzie i buch. Obydwoje
      ladujemy w rowie. Przyjezdrza Policja i nagle mlodzian telefonuje do tatusia.
      Przyjezdrza Pan tatus w swoim luxusowym 607 podchodzi do policjantow i wita sie
      z nimi. Po 2 tygodniach dostaje pismo z Policji o mojej winie. Synalek zle sie
      poczul nagle po wypadku i byl dluzej niz 7 dni w szpitalu, tylko dziwne ja
      czekalem na straz by mnie uwolnila z samochodu a on od razu biegal po srodku
      ulicy i przez komoreczke nawijal. Sprawa poszla do prokuratora ale wiem ze
      przegram bo niestety Pan ten jest wplywowy i sianowski wiec jego synus nie
      tykalny!!! Ale ja sie nie poddam i bede walczyl w sadach tobie radze to samo w
      koncu utrafisz na normalnych i nieskorumpowanych sedziach
      • bosman777 Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 22:37
        Z twojej relacji wynika,ze Policja moze sobie interpretowac dowolnie
        zdarzenie.W moim przypadku tak bylo,najgorsze,ze w Sadzie gdzie trafi sprawa
        bedzie moje zeznanie i zeznanie drugiego uczestnika kolizji,no i raport
        policjanta z drogowki.Nie wiem jak to wszystko odbierza sedzia prowadzacy
        sprawe.W moim wypadku nie chodzi tylko o mandat ale i o podniesienie skladek bo
        mam full znizke w PZU.Nigdy nie mialem zadnej kolizji w swojej karierze kierowcy
        (10lat)
      • tencoszukawsieci Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 23:18
        jest taki wydział policja w policji. Zainteresuj ich tą sprawą.
    • okrutny_mariuszek Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 22:07
      no to byłeś na prawym pasie a z prawej to mają pierwszeństwo, ot wsio
      • bosman777 Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 22:45
        okrutny_mariuszek napisał:

        > no to byłeś na prawym pasie a z prawej to mają pierwszeństwo, ot wsio
        Bylem na lewym pasie w momencie stluczki(zmienilem pas z lewego na prawy)
        Oczywiscie nalezy ustapic pierwszenstwa przy zmianach pasa ruchu,ale nie dajmy
        sie zwariowac,zawsze bylo tak ,ze ten co uderzy innego uczestnika ruchu z tylu
        ponosi wine.W moim przypadku policjant zinterpretowal cale zdarzenie w/g
        swojego uznania i tyle.
        • tencoszukawsieci Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 18.08.05, 23:20
          nie martw się bo to było zwyczajne najechanie na dupę. Podnieś zarzuty o drodze hamowania. Ciekawe jakie dokumenty policja przedstawi.
    • fazi_ze_sztazi Re: Stluczka w miescie-interpretacja policjanta 19.08.05, 00:14
      a ja sie tak zastanawiam, czy ten policjant to jasnowidz jakis? jedyne co on
      wie, to ze jedno autowjechalo w drugie. nie byl na miejscu zdarzenia i napewno
      NIE WIE:
      1. w jakim czasie od zmiany pasa ruchu nastapilo uderzenie. pol sekundu po, czy
      5 sekund.
      2. jaka byla roznica predkosci, czy ktokolwiek hamowal (nie piszesz nic o
      sladach hamowania), czy ktokolwiek przyspieszal.
      3. kto sie zagapil, a kto byl przytomny, ktomowi prawde a kto sie z nia mija,
      kto wszystko pamieta, a komu si etylko wydaje.

      tak na marginesie, w stanie Illinois policjant ktory przyjezdza na miejsce
      kolizji/wypadku, NIE orzeka o winie !!! tylko opisuje co zastal, co widzial i
      co powiedzieli swiadkowie. Ewentualna wine ustala zawsze niezawisly sad, na
      podstawie zeznan uczestnikow kolizji/wypadku, policji, swiadkow, zdjec,
      orzeczen bieglych itp. Zwykly kraweznik tyle wie co zje. ma napisac raport i
      tyle.

      p.s. radze wez dobrego papuge.
Pełna wersja