Gość: XXL
IP: *.echostar.pl
26.08.02, 16:35
Hmmm, to taki gorszy rodzaj kierowcy niedzielnego.
Co to wyrusza w drogę tylko raz koło lipca i sierpnia.
Znaki szczególne to załadowany po brzegi samochód
z nieodłącznym kapeluszem słomkowym za tylną szybą.
Wzrok utkwiony daleko w przodzie (w wsteczne lusterko
nie zagląda bo po co). Z najwyższym trudem utrzymuje
samochód na jezdni, trzymając się kurczowo białej lini
na środku. Porusza się w myśl zasady : małymi skokami
szybko na przód (na prostej się niebotycznie rozpędza,
hamując prawie do zera na niewielkim zakręcie ).
Uff, na szczęście wakacje już się kończą i na drogi wróci
spokój i zwykła "kultura" jazdy......