Dodaj do ulubionych

Salony samochodowe - obserwacje.

28.08.05, 14:00
cze all.
Zaświtała mi w głowie myśl o kupnie nowego samochodu (wiem -oczadziałem),
postanowiłem zobaczyć co mają mi do zaoferowania dilerzy kilku wiodoących na
rynku marek. Powiem, że szukałem samochodu w segmencie "C". do tej pory
używałem samochodu marki VW, stąd moje pierwsze kroki skierowałem do
Volkswagena. odwiedziłem 2 salony (muszę się przyznać że jestem teraz na
urlopie i przejawiam swoją powierzchownością typowego urlopowicza -nie
goliłem się od tygodnia :)) w obu salonach VW dość długo musiałem czekać na
to aż ktoś wogóle się pofatuguje żeby zapytać "w czym mogę pomóc?".
generalnie czułem się tam jak człowiek z księżyca zawracający głowę
sprzedawcą. zabawne było to, że w jednym z salonów nie mogłem dokładnie
obejżeć interesującego mnie auta bo się akumulator był wziął i wyczerpał :),
nie dało się otworzyć bagażnika. wizyta była raczej mało owocna, rozmowy
dotyczące ceny były raczej mało zadowalające. (VW ma teraz promocje na swoje
auta). Jazda próbna byłą tylko marzeniem. w całem Warszawie jest podobno
tylko jeden Golf Plus, którym można pojeździć. pozostałe są nie
zarejestrowane a tym samym nie użyteczne do jazd testowych.
Następnym punktem były salony Skody (a co?!). Jeden z nich był daleko poza
Warszawą rozmowa była dość ciekawa i owocna w negocjacje finansowe. Pan
konsultant bardzo dokładnie opowiedziałmi o produkcie, którym handluje.
Przedstawił bardzo szczegółowe dane dotyczące kredytowania auta i generalnie
był dość "miły w obejściu". w tym salonie zaoferowano mi najwięcej za kwotę
jaką trzeba było zapłacić za Oktavię II. minusem było to że nie mogłem odbyć
jazdy testowej tym konkretnym autem.
ilość dodatkowego wyposażenia (gratisy) jaką mi tam zooferowano wprawiła z
zakłopotanie drugiego przedstawiciela tym razem z warszawskiego salonu Skody.
Powiem tylko że tu zaoferowano mi gratis tylko "nieśmiertelne" dywaniki i
alarm :):):):) oraz kawę. O żadnym rabacie nie było mowy. rabat stanowiły te
dywaniki i wspomniany alarm. Obsługa bardzo miła ale chyba już mocno zmęczona
dniem pracy (spory ruch w salonie). Pani zaproponowała mi jazdę próbną,
niestety nie mogła się ona odbyć "od ręki" bo nie było dostępne auto o
interesujących mnie parametrach.
tego dnia odwiedziłem jeszcze jeden salon. był to salon Forda. tutaj
przeżyłem szok. na dzień dobry podszedł do mnie pan sprzedawca i się zaczęło.
Podano mi bardzo konkretne i rzeczowe informacje o samochodzie, wyczerpujące
dane na temat wersji wyposażenia i cen. W pewnym momęcie moje 3 miesięczne
dziecko postanowiło zamanifestować swoją obecność, zrobiło to dość głośno.
Pan sprzedawca zaproponował mojej piękniejszej połowie przejście z dzickiem
do kącika dla dzieci! w żadnym innym salonie nie było takiego miejsca -miłe
zaskoczenie. po wyczerpującym opowiadaniu i pokazywaniu auta, zaproponowano
mi cenniki samochodu. tutaj z koleji możliwości negocjacji ceny bardzo mnie
zaskoczyły. generalnie zaproponowana cena była wyjątkowo atrakcyjna - jedyny
minus- musiałbym zdecydować się na auto już wyprodukowana bez możliwości
rozbudowy o kolejne elementy wyposażenia. jazda testowa możliwa prawie od
ręki, niestety nie moglłęm skożystać bo mi się maleństwo zbuntowało (nie wiem
czy to był znak :)?).
szykuję się od wizyty w kilku salonach związanych z markami japońskimi, o
których też napiszę. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • marrkoni Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.08.05, 16:02
      dodam cos troche dygresyjnego w sprawie wygladu "urlopowego".
      niestety, nie tylko w salonach samochodowych, ale tez u roznego rodzaju innych
      sprzedawcow dobr drogich (nie mylic z luksusowymi), np. domów, zauwazylem pewne
      lekcewazenie czy tez brak nalezytej uwagi ze strony tychze sprzedawcow wobec
      mojej osoby. moje wytlumaczenie jest takie, ze maja tam zakodowane, ze ich
      klient (powazny klient), skoro ma kase na ten samochod, dom, czy co tam innego,
      to powinien tez tak wygladac i miec kase na porzadne ubranie. jak ktos nie do
      konca pasuje do tego modelu, to go zlewamy. Nadmienie, ze jestem tuz przed 30 a
      wygladam duzo mlodziej, szczegolnie w stroju weekendowym - wg mnie (zbyt) mlody
      wiek tez dla teakiego sprzedawcy jest takim negatywnym kryterium. Juz sie
      troche frustruje (a moze po prostu mam kompleksy ;-)), bo na ilez salonow mozna
      sie obrazac - na wszystkie? juz mnie ci sprzedawcy troche wychowali, i jak jade
      ogladac dom czy auto to sie dwa razy zastanowie, jak wygladam, moze sie nie
      przebierac po pracy i zostac w garniaku, zeby sznowny sprzedawca raczyl ruszyc
      swoje cztery litery i potrakotwac mnie jako powaznego klienta? Po prostu rece
      mi opadaja. Dlatego najbardziej lubie robic zakupy w sklepie na rogu, gdzi pani
      zawsze bardzo milo wrecza mi drozdzowki i mleko...

      pozdr
      • micra strój w salonie samochodowym 29.08.05, 16:04
        W okresie studiów byłem sprzedawcą w salonie samochodowym Nissana no i różnie
        bywało z klientami. Największe zdziwienie przeżyłem, gdy człowiek ze spodniami
        związanymi drutem (dosłownie), w koszuli w kwiatki plus spodnie fioletowe i buty
        wsuwane zakupił Nissana Primerę 2.0 w dosyć bogatej (na tamte czasy - 7 lat
        temu) wersji, z alarmem z powiadomieniem drogą radiową (jedyny taki klient w
        tamtym salonie w tamtych czasach). Odczekał swoje 3 miesiące i w bardzo
        zbliżonym stroju przyjechał po ten samochód (spodnie może innego koloru, ale
        znowu były związane drutem).

        Od tamtego czasu przekonałem się do końca, że co jak co, ale nie należy nikogo
        po stroju i wyglądzie zewnętrznym oceniać (utwierdziłem się w tym).

        Jeżeli druga strona traktuje mnie kulturalnie strój ani wygląd nie mają nic do
        rzeczy, a na pewno nie zwracam uwagi na to, czy ktoś ma lub nie ma garnituru
        (samochodów nie sprzedaję już od ponad 7 lat).
      • dadun Re: Salony samochodowe - obserwacje. 29.08.05, 16:39
        Moj kolega co to pracowal w pewnym powiedzmy luksusowym salonie aut na litere V ;-))) opowiedzil mi
        pewnie historyjke, jak to do ich salony wszedl kloszard i szukal wzrokiem jakiegos sprzedawcy
        wszyscy, zaczeli "rozmawiac przez telefony, grzebac w kompach itp roili wszystko aby niedoszlo do
        kontaktu wzrokowwego ;-)

        padlo na mojego kolege ;-), no chcac czy niechcac podszel do panqa kloszarda i jak najbardzoej
        profesjonalnie spytal w czymmoze pomodz o itp itd... no i po pol godzinie rozmowy ow Pan Kloszard
        zamowil S80 T6 do firmy oraz chyba V40 T4 dla zony, sfinansowal to w "lyzyngu"... jakiez bylo
        zdziwienie kolegoe z jego utargu ;-)))) od tej pory do najwiekszego labserdaka kolega moj staruje jakby
        byl kotem dinksem ;-)

        ot tyle
    • krawiasty A propos wyglądu... 28.08.05, 17:36
      uny napisał:

      > (muszę się przyznać że jestem teraz na
      > urlopie i przejawiam swoją powierzchownością typowego urlopowicza -nie
      > goliłem się od tygodnia :))

      Kiedyś Jacek Hugo-Bader napisał w Gazecie Wyborczej reportaż wcieleniowy, w
      którym udawał bezdomnego (zarósł, nie mył się wcześniej dwa tygodnie itp.).
      Odwiedzał różne przybytki luksusu w stolicy. Zwykle go wyrzucali lub nawet
      bili. A w salonie Volvo sprzedawca zaprosił do środka auta, kazał się
      przymierzyć, przedstawił różne opcje. Bader wymiękł i pyta po co to wszystko,
      przecież jest bezdomnym. A sprzedawca na to: "szanowny panie, fortuna kołem się
      toczy; pan może być kiedyś majętnym człowiekiem i chciałbym, aby wtedy kupił
      pan auto właśnie u mnie".
      To było dość dawno, co najmniej 10-12 lat temu, ale zapamiętałem sobie ten
      tekst do końca życia. Nie miałem wtedy auta, bo byłem ubogim studentem. Parę
      lat później kupiłem pierwszego kompakcika, potem jeszcze innego i jeszcze
      innego. Teraz mam opla astrę i wiem, że (w końcu!!!) moim następnym autem
      będzie volvo. Choćby używane, ale volvo.
    • apolot Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.08.05, 18:16
      Nie zawracam sobie głowy wyglądem wówczas kiedy odwiedzam salon... Ale
      rzeczywiście są miejsca gdzie najpierw mierzy się klienta a potem ew zauważa...
      W Skodzie miałem to samo...... przemiła obsługa i rzetelne info.... Rozmowa
      zakończyła się się tym iz to ja przedstawiłem swoje oczekiwania i propozycje dot
      ceny i wyposażenia..... Odpowiedz była bardzo konkretna )) Ale naj... jest w
      Hondzie...
      • zs27000 Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.08.05, 19:19
        No coz. Ale z drugiej strony nie uwazacie, ze do salonu samochodowego (miejsca
        badz co badz eleganckiego, sprzedawcy w garniturach) warto sie przynajmniej
        umyc i ogolic? Nie mowie ze w gajer sie od razu wbijac, ale wyglad przynajmniej
        schludny obowiazuje, prawda? Pozdr!
        • krawiasty Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.08.05, 20:30
          zs27000 napisał:

          > No coz. Ale z drugiej strony nie uwazacie, ze do salonu samochodowego
          (miejsca
          > badz co badz eleganckiego, sprzedawcy w garniturach) warto sie przynajmniej
          > umyc i ogolic? Nie mowie ze w gajer sie od razu wbijac, ale wyglad
          przynajmniej
          >
          > schludny obowiazuje, prawda?

          Umyć i ogolić - piszesz... Nikt tu nie pisał, że gdziekolwiek chodzi brudny i
          śmierdzący (no poszedł ten wspomniany przeze mnie kilka postów wyżej Hugo-
          Bader, ale to na potrzeby reportażu). Co do golenia: dlaczego np. ja - człowiek
          noszący kilkudniowy zarost i przycinający go co kilka dni specjalną maszynką -
          miałbym się golić na gładko akurat do salonu samochodowego? Nie golę się na
          chrzciny, wesela, pogrzeby, więc tym bardziej nie zrobię tego przed pójściem do
          dilera, czyli - nazywajmy rzeczy po imieniu - do sklepu z samochodami, po
          prostu.
    • szymizalogowany Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.08.05, 20:35
      uny napisał:

      > cze all.
      > Zaświtała mi w głowie myśl o kupnie nowego samochodu (wiem -oczadziałem),
      > postanowiłem zobaczyć co mają mi do zaoferowania dilerzy kilku wiodoących na
      > rynku marek. Powiem, że szukałem samochodu w segmencie "C". do tej pory
      > używałem samochodu marki VW, stąd moje pierwsze kroki skierowałem do
      > Volkswagena. odwiedziłem 2 salony (muszę się przyznać że jestem teraz na
      > urlopie i przejawiam swoją powierzchownością typowego urlopowicza -nie
      > goliłem się od tygodnia :)) w obu salonach VW dość długo musiałem czekać na
      > to aż ktoś wogóle się pofatuguje żeby zapytać "w czym mogę pomóc?".
      > generalnie czułem się tam jak człowiek z księżyca zawracający głowę
      > sprzedawcą. zabawne było to, że w jednym z salonów nie mogłem dokładnie
      > obejżeć interesującego mnie auta bo się akumulator był wziął i wyczerpał :),
      > nie dało się otworzyć bagażnika. wizyta była raczej mało owocna, rozmowy
      > dotyczące ceny były raczej mało zadowalające. (VW ma teraz promocje na swoje
      > auta). Jazda próbna byłą tylko marzeniem. w całem Warszawie jest podobno
      > tylko jeden Golf Plus, którym można pojeździć. pozostałe są nie
      > zarejestrowane a tym samym nie użyteczne do jazd testowych.
      > Następnym punktem były salony Skody (a co?!). Jeden z nich był daleko poza
      > Warszawą rozmowa była dość ciekawa i owocna w negocjacje finansowe. Pan
      > konsultant bardzo dokładnie opowiedziałmi o produkcie, którym handluje.
      > Przedstawił bardzo szczegółowe dane dotyczące kredytowania auta i generalnie
      > był dość "miły w obejściu". w tym salonie zaoferowano mi najwięcej za kwotę
      > jaką trzeba było zapłacić za Oktavię II. minusem było to że nie mogłem odbyć
      > jazdy testowej tym konkretnym autem.
      > ilość dodatkowego wyposażenia (gratisy) jaką mi tam zooferowano wprawiła z
      > zakłopotanie drugiego przedstawiciela tym razem z warszawskiego salonu Skody.
      > Powiem tylko że tu zaoferowano mi gratis tylko "nieśmiertelne" dywaniki i
      > alarm :):):):) oraz kawę. O żadnym rabacie nie było mowy. rabat stanowiły te
      > dywaniki i wspomniany alarm. Obsługa bardzo miła ale chyba już mocno zmęczona
      > dniem pracy (spory ruch w salonie). Pani zaproponowała mi jazdę próbną,
      > niestety nie mogła się ona odbyć "od ręki" bo nie było dostępne auto o
      > interesujących mnie parametrach.
      > tego dnia odwiedziłem jeszcze jeden salon. był to salon Forda. tutaj
      > przeżyłem szok. na dzień dobry podszedł do mnie pan sprzedawca i się zaczęło.
      > Podano mi bardzo konkretne i rzeczowe informacje o samochodzie, wyczerpujące
      > dane na temat wersji wyposażenia i cen. W pewnym momęcie moje 3 miesięczne
      > dziecko postanowiło zamanifestować swoją obecność, zrobiło to dość głośno.
      > Pan sprzedawca zaproponował mojej piękniejszej połowie przejście z dzickiem
      > do kącika dla dzieci! w żadnym innym salonie nie było takiego miejsca -miłe
      > zaskoczenie. po wyczerpującym opowiadaniu i pokazywaniu auta, zaproponowano
      > mi cenniki samochodu. tutaj z koleji możliwości negocjacji ceny bardzo mnie
      > zaskoczyły. generalnie zaproponowana cena była wyjątkowo atrakcyjna - jedyny
      > minus- musiałbym zdecydować się na auto już wyprodukowana bez możliwości
      > rozbudowy o kolejne elementy wyposażenia. jazda testowa możliwa prawie od
      > ręki, niestety nie moglłęm skożystać bo mi się maleństwo zbuntowało (nie wiem
      > czy to był znak :)?).
      > szykuję się od wizyty w kilku salonach związanych z markami japońskimi, o
      > których też napiszę. pozdrawiam

      Co tam salon, najlpesze traktowanie jest w urzędzie skarbowym albo celnym hehe.
      • krawiasty Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.08.05, 20:40
        szymizalogowany napisał:

        > Co tam salon, najlpesze traktowanie jest w urzędzie skarbowym albo celnym
        hehe.

        Szymi, ale tam jest odwrotnie: im gorzej wyglądasz, tym mniej się czepiają!
        Podobnie w sądzie. Miałem kiedys sprawę o pieniądze, to kolega prawnik polecił
        mi, bym wziął panią mecenas, która była bardzo źle ubrana i miała
        przetłuszczone włosy. Dlaczego? Bo wtedy kobiety ze składu sędziowskiego mniej
        ją nienawidzą :)))
        • lewarek5 Re: Salony samochodowe - obserwacje. 29.08.05, 10:20
          Zmiana/kupno nowego auta to równiez okazja do dobrej zabawy ...
          gdy ja zmieniam auto,po próbach etc. i po podpisaniu umowy kupna :
          mówie do obecnej przy zakupie zony ; "kochanie czy zostalo ci troche z twego
          kieszonkowego ?,tak ? wiec badz tak dobra i zaplac panu" ,,,
          facet robi wielkie oczy,szczeka mu wisi jak h*j u staruszka ,,, a ja sie
          swietnie bawie .
          • 1adarek Re: Salony samochodowe - obserwacje. 29.08.05, 11:58
            Jakies 3 lata temu bylem w Polsce na urlopie- jezdzilem autem brata, no i w miedzyczasie musialem zmienic olej w aucie, wiec do auta w t-shirt'cie do sklepu, tam place karta kredytowa a klient w kasie pyta sie "czy to panska karta?"- przez to, ze nie bylem w garniturze i nie bylem ogolony-co tu nikogo nie rusza b karta to zaden bajer i kazdy ja ma jesli tylko chce
            • nie_mich Re: Salony samochodowe - obserwacje. 29.08.05, 12:09
              1adarek napisał:

              > Jakies 3 lata temu bylem w Polsce na urlopie- jezdzilem autem brata, no i w
              mie
              > dzyczasie musialem zmienic olej w aucie, wiec do auta w t-shirt'cie do
              sklepu,
              > tam place karta kredytowa a klient w kasie pyta sie "czy to panska karta?"-
              prz
              > ez to, ze nie bylem w garniturze i nie bylem ogolony-co tu nikogo nie rusza b
              k
              > arta to zaden bajer i kazdy ja ma jesli tylko chce

              ..ongis w USA podobnie bylo,gdy pierwsza karta platnicza (Diner Club) sie
              ukazala - zawsze pytano tych w jeansach i t-shirtach ; czy to twoja karta ?
              Teraz czas na Polandie przyszedl,ale to inteligentny Naród - szybko sie uczy.
    • marrkoni Re: Salony samochodowe - obserwacje. 29.08.05, 20:05
      ale watek chyba zboczyl w strone lekcewazenia przez sprzedawcow ze wzgledu na
      wyglad nieprzystajacy do ich wyobrazenia o powaznym kilencie. natomiast czekam
      na dalszy ciag opisow salonow w wykonaniu unu.

      i jeszcze dwoma rekami podpisuje sie pod postem greenblacka: "i oni sie dziwia
      ze im sprzedaz spada" :-)
    • perisotero Re: Salony samochodowe - obserwacje. 30.08.05, 22:16
      Czy wy jesteście w stanie ocenić samochód po 30 minutach jazdy testowej ?
      Według mnie to niemożliwe . Minimum cały dzień . Akcja Opla to było to .Odrazu
      zaznaczę ,że nie skorzysałem ,bo nie mięli w okolicy Opla ,który mnie
      interesuje . Pudzian pewnie nieźle klnie swoją S400cdi ,że się sypie .
      • uny Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 05.09.05, 09:13
        witam.
        odwiedziłem kolejny salon w Warszawie- tym razem VW.
        smutno tam było i jakoś tak nikomu się chyba nie chciało. nikt się nie
        pofatygował żeby "w czymś pomóc". ochroniarze patrzyli na mnie wilkiem i chyba
        dzięki niemowlakowi na moich rękach, nie potraktowali mnie jak złodziejaszka.
        w końcu poszedłem do miejsca, które nazywało się "sprzedaż samochodów", w
        którym siedział jakiś pan u brany na galowo i gadał przez telefon. Pan na moje
        pytanie o samochód, kazał jakiemuś kolesiowi pójść ze mną i pokazać. głowę bym
        dał że to był klient, a tu niespodzianka -to był pan związany z warsztatem w
        tym salonie :). generalnie nic nie wiedział ale był bardzo pomocny. dał mi
        katalog "z prawdziwego zdarzenia". samochodu do jazdy testowej oczywiście nie
        było!!! a pojechałem tam tylko po to aby wypróbować ten samochód :).
        mam wrażenie że mnie olali :), no nie mogę tyle tych samochodów sprzedają że im
        się w doopach poprzewracało. Walę VW -zdaje się!
        pzdr
        • wsk175 Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 05.09.05, 09:56
          sprzedaż nowych aut spadła ostatnio mocno , skończyły sie też jaja z kratkami ,
          więc niebawem zapewne dilerom " ujdzie para z dupy" i przestaną udawać jaśnie
          panów sprzedawców.Skończy sie kabaret z testowymi samochodami testowanymi przez
          żony,kochanki i kumpli , gratisami staną się klimka czy aluski , a te swoje
          nieśmiertelne prywaciarskie dywaniki z logo dealera wsadzą sobie w d...
          Kiedyś kupowałem nowe autko w salonie i minutę po wyjeżdzie zauważyłem brak
          zapalniczki , wracam do salonu a tam jeszcze przed chwilą milutki sprzedawca
          zadaje pytanie z mina obrażonego dziecka "czy na pewno nie było? może pan ZGUBIŁ?"
          Niedawno w pewnym salonie pytam o konkretny model(bardzo typowy ze stardartowym
          wyposażeniem).Odpowiadają że mają dwa takie egzemplarze :czarny i
          czerwony.Pytam:tylko dwa takie macie ?
          Odpowiedż : a co ,chce pan kupić cztery? Odpowiedziałem: nie ,ku...a ,osiem.I
          wyszedłem.
          • dr.verte Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 05.09.05, 16:38
            wsk175 napisał:

            > Niedawno w pewnym salonie pytam o konkretny model(bardzo typowy ze stardartowy
            > wyposażeniem).Odpowiadają że mają dwa takie egzemplarze :czarny i
            > czerwony.Pytam:tylko dwa takie macie ?
            > Odpowiedż : a co ,chce pan kupić cztery? Odpowiedziałem: nie ,ku...a ,osiem.I
            > wyszedłem.


            Z takimi niezrównoważonymi klientami to sprzedawcy też mają Krzyż_Pański.
        • marrkoni Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 08.09.05, 19:07
          jakos swoim malym rozumkiem nie jestem w stanie pojac takiego postepowania.
          moze ktos zwiazany z jakims salonem dorzuci cos od siebie? moze jest jakis
          powod olewania ludzi, ktorzy wchodza do salonu (czyli bylo nie bylo
          potencjalnych klientow)?
          uny, moze mozesz napisac, w ktorym salonie byles, bo jest ich pewnie kilka i
          moze obsluga sie jednak rozni?
          • plawski Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 09.09.05, 10:09
            marrkoni napisał:

            > jakos swoim malym rozumkiem nie jestem w stanie pojac takiego postepowania.
            > moze ktos zwiazany z jakims salonem dorzuci cos od siebie? moze jest jakis
            > powod olewania ludzi, ktorzy wchodza do salonu (czyli bylo nie bylo
            > potencjalnych klientow)?
            > uny, moze mozesz napisac, w ktorym salonie byles, bo jest ich pewnie kilka i
            > moze obsluga sie jednak rozni?

            Sam bym chętnie połaził i zrobił wywiad, ale mi godziny worku nie pozwalają ;(
          • uny Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 09.09.05, 11:28
            odwiedziłem 3 salony VW.
            1. Łódź -Idczak - slabe zainteresowanie moją osobą. zlew -to dobre słowo
            2. Warszawa - Chylińscy - długo czekałem na kogoś z obsługi. nie mogłem
            zobaczyć bagażnika bo się akumulator wyczerpał. na domiar złego na siedzeniu
            pasażera lażał jakiś kawał brudnego pastiku (pokrywa akumulatora-chyba),
            siedzenie już było upaprane. samochód testowy -chciałbym!
            3. Warszawa - Zasada - do rozmowy o samochodzie wysłali człowieka z warsztatu.
            bardzo miły pan ale jak sam powiedział nie wiele wie na temat cen i
            wyposażenia. samochód testowy -brak.
            • plawski Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 09.09.05, 11:33
              uny napisał:

              > odwiedziłem 3 salony VW.
              > 1. Łódź -Idczak - slabe zainteresowanie moją osobą. zlew -to dobre słowo
              > 2. Warszawa - Chylińscy - długo czekałem na kogoś z obsługi. nie mogłem
              > zobaczyć bagażnika bo się akumulator wyczerpał. na domiar złego na siedzeniu
              > pasażera lażał jakiś kawał brudnego pastiku (pokrywa akumulatora-chyba),
              > siedzenie już było upaprane. samochód testowy -chciałbym!
              > 3. Warszawa - Zasada - do rozmowy o samochodzie wysłali człowieka z
              warsztatu.
              > bardzo miły pan ale jak sam powiedział nie wiele wie na temat cen i
              > wyposażenia. samochód testowy -brak.

              ....po prostu wierzyć się nie chce.....
            • habudzik Re: Salony samochodowe - nowa obserwacja 09.09.05, 12:18
              uny napisał:

              > odwiedziłem 3 salony VW.
              > 1. Łódź -Idczak - slabe zainteresowanie moją osobą. zlew -to dobre słowo
              > 2. Warszawa - Chylińscy - długo czekałem na kogoś z obsługi. nie mogłem
              > zobaczyć bagażnika bo się akumulator wyczerpał. na domiar złego na siedzeniu
              > pasażera lażał jakiś kawał brudnego pastiku (pokrywa akumulatora-chyba),
              > siedzenie już było upaprane. samochód testowy -chciałbym!
              > 3. Warszawa - Zasada - do rozmowy o samochodzie wysłali człowieka z warsztatu.
              > bardzo miły pan ale jak sam powiedział nie wiele wie na temat cen i
              > wyposażenia. samochód testowy -brak.

              To dla mnie wszystko jakieś dziwne jest bo ja sie nigdy nie spotkałem ze złą
              obsługą w salonie czy opozniona reakcja sprzedawcy. Nawet nizbyt lubiana przeze
              mnie toYota okazała się niczego sobie a raczej jej salon. W Nissanie pod
              Pruszkowem to nawet zamykany w chwili mojego wejścia salon był do mojej
              dyspozycji przez 40 min. oraz otworzono mały warsztat zlokalizowany tuż obok
              abym mógł zobaczyć srebrny model przygotowywany do sprzedania. Polecam Odyssey
              pod Pruszkowem. U Zasady gdzie kupiłem obecny samochód też rwelacyjnie mnie
              przyjęto choć nie wygladałem na kogoś kto chce kupić auto a dodatkowo zaniżałem
              średnia wieku ich klientów . Wlazłem z siatami po zakupach i miałem w du...e co
              do mnie gadał starszy goguś w nienagannym stroju . Bredził coś o silniku ,
              układach , możliwości konfiguracji itp ale ja już to wszystko wiedziałem.
              Naprawde nie sprawiałem wrażenia zainteresowanego a jednak facet mnie meczył.
              Wcale nie odetchnał z ulga jak gość z reklamy Ery gdy powiedziałem " dobra - biore"
          • habudzik Re: Salony samochodowe - obserwacje. 10.09.05, 23:41
            xxbms napisał:

            > Dla Ciebie ma być tak: salon szkoda w Sopocie poleca dwie wersje serwisu:
            > - wjedziesz z jedna usterką, wyjedziesz z minimum trzema i brudnym
            > samochodem
            > - 720 wizyt w okresie gwarancji na usunięcie jednej usterki

            Ja teraz rozumiem dlaczego Mercedes oddał Ci kase??? Nie chcą mieć z debilem nic
            wspólnego . Przepraszam za to określenie ale 720 wizyt w serwisie chociażby
            badziewnej Skody przypadające na 2 lata gwarancji oznacza że odliczając swięta i
            niedziele bywałeś tam częściej niż raz dziennie z jedną tylko usterką . Myśle że
            ci którzy jeszcze kilka miesięcy temu wyśmiewali się z jakiego kolwiek
            samochodu podajac Twoje "przpadki" jako zwierciadło beznadzieii teraz zakopali
            już banie w piasku i dłuuugo jej nie wyjmą. I bardzo dobrze.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=23902595&a=24252204
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=22515269&a=22539990
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=22515269&a=22515269
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=23288628&a=23495513
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=21379354&a=21404979
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=21325466&a=21437443
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=21420240&a=21424638
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=21209466&a=21222698
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=21323729&a=21323729
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=21351490&a=21404900
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=20637649&a=20689365
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=57&w=21083897&a=21083897
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=26772821&a=26845396
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=26598065&a=26604657
            Wystepowałeś jeszcze pod np: pseudo Skorpion
            • xxbms Re: Salony samochodowe - obserwacje. 25.09.05, 13:13
              Tyrasz w szkodzie juz 12-dzień (14 wrzesnia zabrano na lawecie szkodzinę) i nie
              mozesz usunac jednej usterki, a tu odwalasz tyle pracy po godzinaach, jestem
              pełen podziwu!!!!Szkode w Sopocie omijać z daleka, 4-miesiace partaczą i
              pomnażają jedną usterkę!!!!
              P.S. Mrsedes oddał kasę wielu debilom, nie tylko mnie.To jest naprawde firma,
              szczególnie polecana dla ciebie, druga to Szkoda Sopot!!
    • non_plus_ultra Re: Salony samochodowe - obserwacje. 25.09.05, 14:15
      Dziwie sie tym ludziom, ktorzy kupuja samochody biorac pod uwage obsluge w
      salonie.
      Jak chce sie kupic nowe auto to ma sie jakies preferencje chyba wczesniej?
      Wiesz co chcesz i cala reszta to kwestia ceny.

      Przewaznie tam gdzie nic nie sprzedaja - nosza na rekach potencjalnego frajera
      byle tylko mu cos opchnac.

      W te historie o kupowaniu w Volvo przez "meneli" jakos nie chce mi sie wierzyc.
    • rask Re: Salony samochodowe - obserwacje. 12.10.05, 14:47
      Ja miałem podobna przygodę w salonie Citroena w Olsztynie. Weszliśmy z żona i
      synkiem ( zona w 6 miesiącu ciąży ). Chcieliśmy zobaczyć samochód bo drugie
      dziecko w drodze ( też syn, a co pochwalę się )i samochód chcemy zmienić.
      Akurat byli klienci jakiś sprzedawca pokazywał im samochód ( odkrywcze
      nie ?? ), poczekaliśmy 5 minut, w tym czasie inny sprzedawca rozmawiał z Monika
      o weekendzie, ostro popił i miał kaca, ale i tak weekend niezły bo coś
      zaliczył, gratulację, podczas gdy Monika coś mówiła zagadałem do PANA JAŚNIE
      WIELMOŻNEGO GURU SPRZEDAWCY , że chciałbym sie przyjrzeć samochodowi. Niestety
      był zajęty - ROZMAWIAM. Po 10 minutach zona miała dość stania, nie marzyliśmy
      nawet o krześle. Wyszliśmy z salonu. Napisaliśmy skarge do Citroena, niestety
      bez odzewu. Mam nadzieję, że juz niedługo coś sie jednak zmieni w salonach.
      Aha, byłem w dzinsach i koszulce z krótkim rękawem. Moze to przewazyło??
      Żona tez nosi obecnie luźne ubrania, niestety nie bylismy zbyt eleganccy.
      Żona powiedziała, że zapamięta twarz ( a pamięć ma ) i jak trafi do niej na
      oddział to mu sie odwdzięczy ( Olsztyn to w sumie małe miasto )
      Pozdrawiam
      • robox Re: Salony samochodowe - obserwacje. 12.10.05, 15:54
        Ja będąc w jednym z salonów hondy przy wisłostradzie chciałem obejrzeć jeden z
        modeli.Nie było go na wystawie więc powiedziano mi że jest na parkingu obok i
        sprzedawca mi go pokaże, ok. więc idziemy, patrzę jest, podchodzimy ja za
        klamkę:
        sprzedawca: nie można,
        ja: dlaczego,
        on: sprzedany,
        ja: to po co tu przyśliśmy?
        on: żeby popatrzeć
        ja: do widzenia
        I tak się skończyło oglądanie.
        Drugi salon citroena pod Warszawą, na początku miło, wsiadłem, pooglądałem
        jazdy testowej nie ma, wersji która mnie interesuje nie ma, a co było? Cena i
        to z kosmosu, bez żadnych rabatów, no bo jak to?Dałem sobie spokój.
        Nie dziwie się że sprzedaż spada.
    • abrodek Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.10.05, 12:31
      Witam, dawno tu nikt nic nie napisał a chyba sezon przed nami ;)
      Wiec ja dodam od siebie...
      Warszawa Chylińscy... no cóż opinia sama się cisinie...
      Samochodzik VW Touran kupiłem rok temu, obsługa do momentu odbioru samochodu
      naprawdę super, można było wszystko ładnie po ustalać do gadać się co do cen
      dodatków itp. Niestety nadszedł czas odbioru autka...
      Przyjechałem gotowy ze wszystkimi dokumentami numerami .. a tu okazuje się że
      samochód nie jest jeszcze gotowy (dzień wcześniej dzwonili i zapraszali po
      odbiór- czas odbioru tez ustalony), ok poczekałem zaczęło juz zmierzchać,
      podstawili mi samochód który był umyty do połowy druga połowa była jeszcze w
      wosku zabezpieczającym nowe autka ;) myśleli że nie zauważę hehe ??:), za
      chwile okazało się że w samochodzie nie ma ani książki gwarancyjnej, ani
      książki wozu, ani obsługi... Ciekawe... mam przyjechać następnego dnia rano to
      mi wszystko wydadzą... Wsiadam i co widzem miały być dywaniki -niema, komplet
      opon na zmianę (zapłacony) - nie ma No była jazda tydzień trwało zanim wszystko
      odebrałem, ale juz mam komplecik :).
      Po jakimś czasie okazało sie że szwankuje alarm, tuba była uszkodzona, chciałem
      go wyłączyć kluczykiem, ale okazało sie że nie pasuje-w serwisie pan sie
      zdziwił i dał inny komplet - ten pasował. Za chwile okazało sie że i tak
      niepotrzebnie szukał bo trzeba wymienić tubę na nowa. (na szczęście na
      gwarancji).
      Podjechałem na przegląd z domu do serwisu mam ok 15km, nauczony doświadczeniem
      z poprzednich serwisów (innych marek) uzupełniłem płyn w spryskiwaczach,
      sprawdziłem poziomy płynów chłodzący i hamulcowy.
      Podstawiłem samochód do serwisu podałem swoje uwagi i czekałem spokojnie na
      jego odbiór. Jak go odbierałem z ciekawości (co chyba normalne ) zerknąłem na
      wykonane usługi... haa jedna z pozycji uzupełnienie płynu w spryskiwaczach
      2L... ciekawe gdzie oni to wleli... niestety reklamacja nie została
      uwzględniona, jak nie życzyłem sobie uzupełniania to powinienem zastrzec to
      przed oddaniem samochodu na przegląd, a tak płyn został pobrany z magazynu wiec
      na pewno został dolany - czyli co jestem naciągaczem tak ??... jakoś aktualnie
      ubytków płynu nie mam więc nie sadze żeby w tedy wyparował.
      Pomijam juz to że jeżdżąc na co dzień samochodem ubrany w garniak wysmarowałem
      sobie sam siedzenia i kierownicę smarem.
      To tyle ode mnie decyzje o serwisie proponuje podjąć samemu.
        • xystos Re: Salony samochodowe - obserwacje. 28.10.05, 14:53
          plawski napisał:

          EEEEE, już nic złego na złodzei nie można skrobnąc, bo wykasują;)


          • Re: Zabezpieczenie przed kradzieżą - jakie poleca
          xystos 28.10.05, 12:18 + odpowiedz


          Polóz na widocznym miejscu aktualne gazety/czasopisma rosyjskie i inne
          gadgety sugerujace mafie,-autko bedzie pod parasolem gdy deszcz padac bedzie .



          • Re: Zabezpieczenie przed kradzieżą - jakie poleca
          xystos 28.10.05, 12:21 + odpowiedz


          Gdy ja jestem w Polsce (Jel-Góra) zawsze szukam kontaktu z mafia,-place za
          ochrone, i nawet ptaki na dach auta nie sraja !.



          • Re: Zabezpieczenie przed kradzieżą - jakie poleca
          tomi_22 28.10.05, 14:28 + odpowiedz


          Upadles na glowe?



          • Re: Zabezpieczenie przed kradzieżą - jakie poleca
          xystos 28.10.05, 14:39 + odpowiedz


          tomi_22 napisał:

          Upadles na glowe?


          .. nie,wrecz przeciwnie,-"upadlem" na cztery lapy , jak kot.

          Ci co na glowe upadli,zamieszczaja na przeróznych forach swe uzalania :
          ukradli mi samochód , lub zniszczyli etc. , mafia nie jest taka zla - mozna
          ich tez wynajac do innej roboty ... .



          • Re: Zabezpieczenie przed kradzieżą - jakie poleca
          tomi_22 28.10.05, 14:40 + odpowiedz


          Wyraznie Ci gorzej!



          • Re: Zabezpieczenie przed kradzieżą - jakie poleca
          xystos 28.10.05, 14:50 + odpowiedz






          Autor: tomi_22
          Data: 28.10.05, 14:40

          Wyraznie Ci gorzej!

          .. rozumiem Twoja frustracje, ryzyko zawodowe Ci sie zwiekszylo ?
      • adomas Wracając do pierwotnego postu 09.12.05, 14:17
        Ja kupiłem samochód nowy Ford Focus x100 (w 2003 roku), korzystnie cenowo, była
        wtedy promocja na 100 lecie Forda.
        Kontakt ze sprzedawcą był dobry (fajna babka), wszystko cacy.
        Ale serwisy? O rany. Przez te serwisy rozważam zmianę marki, ceniłem Fordy ale
        gdzie tu serwisować żeby cie nie okradli albo nie naciągnęli?
        • hermann4 Re: Wracając do pierwotnego postu 09.12.05, 15:02
          No to może coś z drugiej strony barykady...
          Ci handlowcy ktorych ja znam nie dzielą klientów na lepiej-gorzej ubranych,
          pachnących-śmierdzących itd. Klient to kasa, a od tego jak go potraktują zależy
          transakcja. Zgadzam się - nie jest tak, co sami stwierdziliście. Ale uwierzcie -
          są salony gdzie klineta traktuje się jak świętego - zarówno w czasie
          sprzedawania samochodu jak i w trakcie późniejszej obsługi serwisowej.
          Niedbałe podejście handlowca do kupującego jest nie tylko oznaką nieznajomości
          elementarnych zasad sprzedaży ale i braku kultury osobistej.
          Z innej strony klient też sam może zniechęcać podejściem do osoby sprzedawcy lub
          samego auta. Nie ma nic gorszego niż negatywnie nastawiony klinet, który tylko
          przyszedł się przekomarzać...
          • habudzik Re: Wracając do pierwotnego postu 09.12.05, 15:11
            hermann4 napisał:

            > No to może coś z drugiej strony barykady...
            > Ci handlowcy ktorych ja znam nie dzielą klientów na lepiej-gorzej ubranych,
            > pachnących-śmierdzących itd. Klient to kasa, a od tego jak go potraktują zależy
            > transakcja. Zgadzam się - nie jest tak, co sami stwierdziliście. Ale uwierzcie
            > -
            > są salony gdzie klineta traktuje się jak świętego - zarówno w czasie
            > sprzedawania samochodu jak i w trakcie późniejszej obsługi serwisowej.


            Zgadzam sie , tak jest w Mecedesie.
    • habudzik Re: UP UP UP UP UPUPUP 09.12.05, 14:40
      Niestety mam smutna wiadomość dla Ciebie . Twoje up-y tu nic nie pomogą , wiesz
      przecież że ludzie nie kupują samochodów w salonach. Lepiej poszedłby wątek
      pod tyt. " Szroty i przydrożna sprzedaż badziewia - obserwacje i smutna
      godzina "
      • plawski Re: UP UP UP UP UPUPUP 09.12.05, 14:44
        habudzik napisał:

        > Niestety mam smutna wiadomość dla Ciebie . Twoje up-y tu nic nie pomogą ,
        wiesz
        > przecież że ludzie nie kupują samochodów w salonach. Lepiej poszedłby
        wątek
        > pod tyt. " Szroty i przydrożna sprzedaż badziewia - obserwacje i smutna
        > godzina "

        Masz recję. Szkoda ;( bo zawsze jestem ciekaw takich salonowych spostrzeżeń ;)
        Pozdrawiam.
        P.S. Ciekawe, skąd te nówki na drogach ;)
        • habudzik Re: UP UP UP UP UPUPUP 09.12.05, 14:52
          plawski napisał:


          > Masz recję. Szkoda ;( bo zawsze jestem ciekaw takich salonowych spostrzeżeń ;)
          > Pozdrawiam.
          > P.S. Ciekawe, skąd te nówki na drogach ;)

          Mysle że większość to służbowe ; okradaja nasz kraj z podatków.
          • hermann4 Re: UP UP UP UP UPUPUP 09.12.05, 15:48
            Hola hola Panowie...
            Nowe samochody zawsze się będą sprzedawac w mniejszej lub większej ilości.
            Chciałbym tylko przypomnieć, że zanim nasz wspaniały kraj wszedł do UE, to
            sprzedaż nowych aut przekraczała wszelkie możliwe granice przyzwoitości. Potem
            zaczęły się używki sprzedawać, jeszcze potem zlikwidowano kratki. Aczkolwiek
            duże firmy raczej nigdy nie będą kupować sprowadzanych aut z zagranicy tylko
            nowe. Idąc dalej - może kiedyś wspomnicie moje słowa - już niedługo sprzedaż
            samochodów "ciężarowych" znowu wzrośnie. Ciężarowych - mam na myśli auta typu
            pick-up oraz osobówki w wersji "societe"
    • smart16v seat 09.12.05, 17:04
      Ja też zrobiłem sobie podobne porównanie, jak założyciel wątku.
      W zasadzie jedyny salon, w którym zostałem należycie potraktowany, to była
      toyota.
      Wprawdzie po dokładnej analizie oferty zdecydowałem się na seata, ale gdybym
      miał rezygnować ze sprzedaży z powodu tanich chwytów marketingowych, to na
      pewno u nich bym nie kupił.



      W seacie już na samym początku rozbawił mnie sprzedawca - najpierw poinformował
      mnie, że bagażnik ma 380litrów. Jak go zapytałem, dlaczego w danych
      technicznych jest 340, zmieszał się i stwierdził, że 380 jest do szyby...

      Potem mnie juz wkurzył, bo próbował mi cisnąć kit, że to juz ostatnia partia
      tego modelu i trzeba się spieszyć z decyzją. Nie za bardzo dałem mu wiarę,
      spokojnie się namyśliłem i udałem się do salonu miesiąc później, a był to
      sierpień. Oczywiście samochód był i co ciekawe nadal jest w ofercie, a mamy
      grudzień.

      Na koniec spotkała mnie jeszcze jedna niemiła niespodzianka. Odwiedziłem kilka
      salonów i we wszystkich informowano mnie, że interesująca mnie promocja potrwa
      do końca sierpnia. Jak przyszło do kupowania samochodu, nagle okazało się, że
      promocji już nie ma, chociaż było to w połowie w/w miesiąca, czyli, co by nie
      mówić, "do końca" jeszcze trochę czasu było. Chociaż ostatecznie dostałem
      samochód na warunkach, które mnie interesowały, sytuacja była co najmniej
      niepoważna.





    • nieobojetna Re: Salony samochodowe - obserwacje. 09.12.05, 20:38
      A ja kupiłam ostatnio samochód i muszę powiedzieć, że generalnie jestem
      zadowolona z obsługi w salonach. Może nie wszędzie byli baardzo zainteresowani,
      ale nie mogę zarzucić braku zainteresowania klientem. Nie wygladam na osobę
      bogatą. Jestem młoda i ubrana raczej sportowo wiec mozna było przypuszczać, że
      mnie nie stać tylko ogladam sobie ot tak. Do tego zwiedzałam wstępnie salony
      sama wiec bez "męskiego wsparcia" mogłam wydawać sie klientem niepoważnym.
      Seat -ok, Zasada- bardzo miły mlody człowiek jak najbardziej chętny do
      negocjacji (chodziło o Golfa), potem Citroen C4 - jazda próbna w tym w jednym
      salonie rzeczywiście zerowa chęć współpracy. Tak jakbym negocjowala "dla
      sportu", a nie z checi zakupu. Odpowiedzi typu: nie ma, niedostępne, nie da sie
      zamontować itd. W drugim salonie jednak pełna chęć współpracy i co pochwalam to
      szczerość sprzedawcy, a nie włazidupstwo i chęć sprzedaży za wszelką cenę.
      Ford-porażka Pan powiedzial że hi hi nieopłaca im sie sprzedawać tych
      najtańszych wersji fokusa. No cóż -nie sprzedali. Może akurat zwiedzałam saony
      w okresie bardzo małego zaiteresowania więc będąc jedynym klientem wymuszałam
      poniekąd zainteresowanie obsługi. Aaaa w końcu mam opla astrę III.

      • przemekthor Re: Salony samochodowe - obserwacje. 10.12.05, 18:16
        nieobojetna napisała:

        > Ford-porażka Pan powiedzial że hi hi nieopłaca im sie sprzedawać tych
        > najtańszych wersji fokusa. No cóż -nie sprzedali.

        Takie samo bydlo robili u renault w dlugolece pod wroclawiem. Popiep.zony
        sku.wiel pracujacy przypadkiem jako sprzedawca oswiadczyl mojej mamie, ze nie
        sciagnie dla niej clio 1.4 w czarnym kolorze, bo co prawda jest takie auto "na
        salonie u kolegi z miasta", ale "kolega moze chciec, wie pani, cos w zamian,
        lagune na przyklad; a laguny to ja mu za clio nie dam". Taka szczerosc
        kwalifikuje sie na polanie wrzatkiem. Dzieki temu panu (pamietam imie i
        nazwisko) nigdy nie kupie auta renault.
    • przemekthor Re: Salony samochodowe - obserwacje. 10.12.05, 18:03
      Ha, ha, tez pamietam artykul Hugo-Badera i ten motyw z Volvo - to bylo chyba z
      10 lat temu, w piatkowym magazynie kolorowym.
      Nie mam pojecia, jak kupuje sie Volvo w Polsce, ale mielismy przyjemnosc
      zamawiac w tym roku samochod tej marki w salonie w Reykjaviku. To byl popis
      profesjonalizmu, o jakim mozna przeczytac w podrecznikach. Facet, ktory
      sprzedal nam auto, malo nie wyszedl z siebie, zeby znalezc to, czego szukamy. O
      nic nie musialem prosic, on mial wszystko - papierki, prezentacje auta -
      przygotowane tak, ze nie mialem pytan. Czytal w myslach chyba. Nic nie bylo
      problem, kazdy model auta Volvo w kazdej wersji dostepny od reki do jazdy. A
      wszystko podane z usmiechem, serdecznie, w taki sposob, ze mialo sie poczucie,
      iz ta spora kwota zostala bardzo dobrze wydana. Takie same odczucia przy
      kolejnych wizytach, czy to zeby zrobic przeglad, czy dokupic jakis drobiazg.
      Nie przypominam sobie, zebym idac na pierwsza wizyte mial na sobie garnitur;
      raczej dzinski, adidaski i podszyta wiatrem kurteczke alpinusa. Malo tego,
      jestem tu obcokrajowcem, a islandzki znam zbyt slabo, zeby moc sie swobodnie
      porozumiec. Mimo tego juz od progu podchodzi pan i pyta, co Szanownego Pana
      interesuje i prowadzi osobiscie do odpowiedniego sprzedawcy, proponujac po
      drodze kawe i moze zechce Pan zdjac nakrycie.
      Tyle o Volvo na Islandii.
      Juz opisywalem na forum, jakie byly moje doswiadczenia ze sprzedawca w salonie
      Peugeota we Wroclawiu (obsluga kwalifikuje sie tylko do wywalenia z roboty,
      cala i natychmiast), od 6 tygodni nie moge sie tez doczekac na odpowiedz od
      sprzedawcy Volvo z Wroclawia o ceny i dostepnosc pewnych czesci (widocznie nie
      sa zainteresowani sprzedaza kilku drobiazgow po 1000 PLN za sztuke i czekaja na
      klientow kupujacych tylko auta xc90 v8, nota bene w Polsce ten model jest
      prawdopodobnie najdrozszy na Swiecie).
      Takie moje obserwacje - Polska jest 100 lat za Murzynami w dziedzinie kultury
      sprzedazy. Moze i sa wyjatki od reguly, ale dopoki wiekszosc dealerow dziala na
      zasadzie "wstap, o nic nie pytaj, zaplac i wypieprzaj" to nic dziwnego, ze
      sprzedaz nowych aut bierze w leb.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka