dzis.zalogowany
30.08.05, 00:33
Wracalem wczoraj znad morza ok. 300 km trasy i sie zalamalem.
Same potencjalne zagrozenia, spowodowane pokraczna jazda zadowolonych z zycia pokrak.
1) 3/4 kierowcow to mistrzowie prostej. Jada 130, 140, niby sie da za nimi jechac, trzyma sie tempo, jedzie sie miarowo. Ale nagle pojawia sie lekki luk - zwalnia do 70. I konczy sie przyjemna jazda. Na zakrecie nie wyprzedze, po zakrecie znow przyspiesza do 130, zeby powtorzyc ta kombinacje nan nastepnej nieprostosci.
2) Nastepny typ to nazelowany baran w trendy puszce typu leon tdi itd, jedzie caly czas 110, a gdy widzi, ze ktos (tym bardziej slabsze auto) zaczyna sie scigac, zeby znow zwolnic do 110.
3) Zdechle ciezarowki - jada 70 km/h przy ograniczeniu do 90 skutecznie tworzac korek oraz trujaca zaslone dymna za soba. Za nimi jedzie z 20 aut z kierowcami, ktorzy nie potrafia sprawnie wyprzedzac, skutecznie uniemozliwiajac wyprzedzanie bardziej sprawnym. I do tego jada zderzak w zderzak, a wtedy nie ma gdzie sie schowac.
4) Wiejscy sciganci - najczesiej jest to rozpedzony kaszlak albo golfik I, ktory wylatuje nagle przed maske z podrzednej drogi, wpychajac sie przed nas, zazwyczaj gdy za nami nikt nie jedzie, by po 30 m skrecic bez kierunku z inna droge.
5) Nastepne stado baranow to debile (tu trzeba dosadnosci), ktorzy zatrzymuja sie na srodku drogi (no moze czasem jednym kolem na poboczu), wlaczaja awaryjne i ida siurac. Bardzo przydatna rzecz podczas gestszego ruchu.
:/
Chyba czas na mocniejszy samochod, przynajmniej nie bede sie stresowal na drodze.