Autko po wypadku:(

31.08.05, 16:40
Ano właśnie dziś się dowiedziałam, że mam takie autko. Jakoś nie wyszło to
przy moim zakupie, nie wyszło przy kolejnych przeglądach, nie przyznał się
sprzedający. A ja oczami świecę przed potencjalną kupującą.

Jestem wściekła. Co dalej z tym fantem? Podobno to była duża kraksa, coś z
podłużnicą, takie tam...

Czy ktoś wie, o ile spada wartość takiego samochodu? Od razu na złom?

Kurczę ale jestem wściekła.
Tylko oszczędźcie mi dziś złośliwych komentarzy. Błagam, i tak mam już dość.
    • ml_500 Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 16:53
      no co ty sie przejmujesz? jesli do tej pory nie zauwazylas a auto przechodzilo
      prazeglady to w czym problem? widocznie zostalo dobrze naprawione.
      to nie jest tak jak tu sami madrale pisuja ze auto po wypadku to wrak itp. nie
      sluchaj tych bredni. dobrze naprawiony pojazd nie ma zadnych ubocznych cech
      ktorymi mialabys sie martwic
      • typson Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 16:55
        najlepiej by bylo zasiegnac opinii fachowca - niech powie czy dobrze naprawione
        czy srednio. Od tego uzaleznic cene i z powaznymi klientami grac w otwarte karty.
      • ultrax Re: Autko po wypadku:( 01.09.05, 13:18
        > no co ty sie przejmujesz? jesli do tej pory nie zauwazylas a auto
        przechodzilo
        > prazeglady to w czym problem? widocznie zostalo dobrze naprawione.
        > to nie jest tak jak tu sami madrale pisuja ze auto po wypadku to wrak itp.
        nie
        > sluchaj tych bredni. dobrze naprawiony pojazd nie ma zadnych ubocznych cech
        > ktorymi mialabys sie martwic

        Co ty za brednie opowiadasz. Może być rewelacyjnie naprawione, jeździć lepiej
        niż nie jedno z salonu. Ale przy pierwszej nawet niewielkiej słuczce złamie się
        jak zapałka. Szerokiej drogi dla tych co jeźdzą powypadkowymi przez wielkie "P"
        i gumowych drzew.
    • typson Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 16:54
      olej to. Po pierwsze masa aut jest po mniejszym czy wiekszym wypadku. Jelsi
      Twoje auto ma np 8 lat to bezwypadkowych ze swieca szukac. Oczywiscie wyjatki
      zawsze sa.

      Po drugie - to jest znana taktyka - "uuu, tu bite, tu krzywo zrobione, tam tez
      cos nie tak. To ile pani chce? 20?? Nie, no za powypadkowe moge dac 16! No 16,5
      niech bedzie moja strata.

      Po trzecie, jesli rzeczywiscie bylo po wypadku, to niech Ci ktos fachowy
      podpowie jak sie rzeczy maja. Kazde auto po wypadku jest do rozpoznania. Kwestia
      tylko jak zostalo naprawione. Nie jest wielka sztuka dobrze naprawic auto a to
      ze bedzie widac nieco inny lakier w komorze silnika na podluznicy np. i slady po
      odkrecaniu blotnika to jeszcze o niczym nie swiadczy.

      Po czwarte - apropos mowienia sprzedajacemu prawdy w oczy. Ostatnio z kolega
      ogladalismy A4. Ja bylem jako "studzący" czyli studzilem jego podjarke. I tak mi
      cos nie pasowalo w tym aucie. Jakas dziwna plyta grodziowa (silnik/kabina) byla.
      Przyjrzalem sie dokladniej i okazalo sie ze jest ordynarnie wyrznieta z innego
      auta (z tego co byl bardziej rozbity ;-) i byle jak przysmarkana (bo nie
      przyspawana). To dopiero byl sztos. Nic nie mowilem wlascicielowi, bo wygladal
      na nietechnicznego (duzo rzeczy sie dowiedzial ode mnie o swoim aucie) i po co
      go stresowac
      • cruella Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 17:01
        No to świetnie:(((

        Kupowałam, pojechaliśmy na przegląd, niby wszystko w porządku, leciutko
        stuknięty w lewy bok (no dosłownie ryska, ale ja głupia byłam). Potem od razu
        pojechaliśmy do serwisu, wymieniłam to i owo, od tamtego czasu był dwukrotnie w
        serwisie i nic. Jeżdżę nim od roku, łącznie ma 8 lat, żadnych problemów. Za
        mojej kadencji nawet ryski nie zaliczył...a tu taki kanał.

        Byłam dziś w ASO z kupującą. Człowiek wyszedł i stwierdził, że tego złomu dalej
        sprawdzać nie będzie. Podłużnica prostowana, złom. A ja oczy zrobiłam ja 5zł:(((

        Sprzedać go muszę, potrzebuję większy samochód, z większym bagażnikiem.

        O żesz...
        • ml_500 Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 17:03
          nie ona to inna. sprzedasz nic sie nie martw
        • typson Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 17:34
          > Potem od razu
          > pojechaliśmy do serwisu, wymieniłam to i owo, od tamtego czasu był dwukrotnie w
          > serwisie i nic.

          > Byłam dziś w ASO z kupującą. Człowiek wyszedł i stwierdził, że tego złomu dalej
          > sprawdzać nie będzie. Podłużnica prostowana, złom.

          czy to ten sam serwis?

          Poza tym niech nie pieprzy "wymieniacz klockow w czystym fartuchu" tylko
          sprawdzi geometrie - aso - maja przyrzady. I sprawa bedzie jasna czy prosty czy nie.
          • cruella Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 17:57
            Nie, to zupełnie trzy różne serwisy. ASO, dzisiejszy punkt to znajomi kupującej.
            tamte punkty to serwisy niedaleko mojego domu.
            Dziwi mnie, przecież tyle razy był w serwisie, jestem dopiero po przedłużeniu
            dowodu rejesrtacji...nie wyszłoby wcześniej??

            No i pozostaje strona prawna. Umowa komisowa (przez nią był przepuszczony
            samochód, wcześniej miał tylko jednego właściciela) mówi, że komis nie odpowiada
            za stan samochodu. Nie jestem prawnikiem, niemniej jednak kupowałam go jako auto
            bezwypadkowe, pełnowartościowe,nie za 1/3 ceny ale w cenie rynkowej. Skoro nie
            odpowiada komis, nie odpowiada właściciel, to kto odpowiada za wprowadzenie mnie
            w błąd??? Nie można tu mówić "widziały gały...". Mówimy tu o celowym
            wprowadzeniu w błąd, samochód nie miał 10 właścicieli, którzy nie mieli pojęcia,
            co się przedtem działo. Był jeden, który zliczył wypadek. Być może poinformował
            o tym komis, być może nie. Niemniej jednak ja kupiłam samochód pełnowartościowy.

            Mówimy tu o wadach ukrytych.
            • typson Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 18:08
              > ASO, dzisiejszy punkt to znajomi kupującej

              sorry ale mogli zobaczyc naiwna sprzedawczynie i probowac wcisnac Ci kit. Czy
              kupujacy jest dalej zainteresowany czy olal sprawe?
              • cruella Re: Autko po wypadku:( 31.08.05, 18:11
                Wyrzucili mnie z tego ASO, ona i sprawdzający.
                • miskorabol Re: Autko po wypadku:( 01.09.05, 09:41
                  a jakie to autko ??
                  • miskorabol i jeszcze jedno 01.09.05, 09:43
                    a nie uwazasz ze komis wprowadził w błąd kupującego ?? czasem tak jest
                    • cruella Re: i jeszcze jedno 01.09.05, 12:31
                      Dlatego pisałam, że są dwa warianty:
                      -sprzedający kłamie (w co baardzo wątpię, właściciel komisu nie w ciemię bity)
                      -sprzedający powiedział prawdę a to w komisie zrobili mnie w konia.

                      Dlatego jestem bardzo ciekawa, jak to jest z tym "nie odpowiadaniem za stan
                      pojazdu". Za stan to on może nie odpowiada ale za mówienie prawdy to już chyba
                      tak. Jest coś takiego jak poświadczenie nieprawdy.

                      Micra'98
                      • waskes29 Re: i jeszcze jedno 01.09.05, 12:39
                        cruella napisała:

                        > Dlatego pisałam, że są dwa warianty:
                        > -sprzedający kłamie (w co baardzo wątpię, właściciel komisu nie w ciemię bity)
                        > -sprzedający powiedział prawdę a to w komisie zrobili mnie w konia.
                        >
                        > Dlatego jestem bardzo ciekawa, jak to jest z tym "nie odpowiadaniem za stan
                        > pojazdu". Za stan to on może nie odpowiada ale za mówienie prawdy to już chyba
                        > tak. Jest coś takiego jak poświadczenie nieprawdy.
                        >
                        > Micra'98
                        Chyba masz male szanse zwlaszcza ze trudno bedzie udowodnic ze wprowadzono
                        Ciebie w blad swiadomie zwlaszcza ze najczesciej w umowie jest zapis ze stan
                        tech. kupujacemu jest znany.
                        A sam fakt ze samochod jest po wypadku nie oznacza ze to jest zlom chociaz
                        naprawa podluznic swiadczy o powazniejszym wypadku niz wymiana blotnikow czy
                        maskibo to ingerencja w struktore nadwozia ,ale najwazniejsze jak zostalo
                        naprawione -musisz sie liczyc z obnizka ceny lub poszukac kogos kogo to nie
                        obchodzi
                        • cruella Re: i jeszcze jedno 01.09.05, 12:45
                          Ano właśnie, ja nie mam umowy a fakturę zakupu z komisu. Tam nie ma żadnej
                          wzmianki o tym, że znam stan samochodu.

                          Zobaczymy, co mąż dziś się dowie.

                          Szlag mnie trafia.
                          • miskorabol Re: i jeszcze jedno 01.09.05, 13:08
                            znam przypadek gdzie samochód wstawiony do komisu był powypadkowy i włascicel
                            komisu został poinformowany. Jakiez było zaskoczenie gdy po kilku dniach auto
                            zosatło sprzedane a pan z komisu z rozbrajajaca szczeroscia powiedział ze
                            sprzedał auto jako bezwypadkowe. To juz jest sku..... straszne. Ot Polska
                            własnie. Zycze powodzenia w poszukiwaniu sprawiedliwosci.

                            Pozdrawiam
                            • cruella Re: i jeszcze jedno 01.09.05, 14:25
                              Już wiem, że niewiele zdziałam. W ciągu kilku dni będę wiedziała, w jakim
                              faktycznie jest on stanie. Dzwoniliśmy do w/w komisu, pan nas doskonale pamięta,
                              a jakże:)) Autko może odkupić...za odpowiednią cenę. Oczywiście, o wadzie
                              wiedział, przecież "każdy głupi by się zorientował". W takim razie ja nie
                              pretenduję nawet do miana "każdej głupiej".
                              • plawski Re: i jeszcze jedno 01.09.05, 14:33
                                cruella napisała:

                                ...Oczywiście, o wadzie
                                wiedział, przecież "każdy głupi by się zorientował". W takim razie ja nie
                                pretenduję nawet do miana "każdej głupiej".

                                ...raczej to on pretenduje do roli... maxymalnego chama i aroganta... typowy
                                pan z komisu z inteligencją wymalowana na facjacie... straszne
Inne wątki na temat:
Pełna wersja