doncorleon
08.09.02, 21:59
Taki mnie naszedl pomysl zwiazku z dzisiejszym zdarzeniem. Jechalem do
Radomia na Airszow 2002 i gdzies za Grojcem jakas wiocha. Gliny mnie
przychaltowaly mialem 95/40. Ile ja sie kurna musialem nagadac zeby mnie
puscili, ze 20 minut stracilem i sie na pokazy prawie spoznilem.
I o co mi chodzi, a sami gliniarze wkoncu mi tez racje przyznali. Po prostu
dla lepszych samochodow powinny byc zwiekszone limity. Jest jak np. w tej
wiosce czterdziecha ale jedziesz lepsza bryka to mozesz smigac o 30 wiecej
itd. Chyba oczywiste ze mam lepsze od malucha czy nawet jakiegos
przykurczonego japonczyka lepsze chamulce, sterfy poduszki itd A poza tym
auto ma lepsze odejscie i jak potrzeba to bez problemu unikne kolizji. Wiec
dlaczego mam sie wlec za jakims smierdzielem pod ktorego mozliwosci te
ograniczenia ustawiaja? Mi to sie zdaje ze nie chodzi o bezpieczenstwo (a
przynajmniej nie tylko o to) tylko to jest zwykly komunizm. Wiekszosc ludzi
popierduje maluszkami, jakimis slabowitymi Skodzinami czy Renowkami to niech
burzuje w dobrych autach sie nie wychylaja. Moze ewentualnie jakies dodatkowe
egzaminy z techniki wprowadzic i badania na refleks ? Auta mozna by oznaczac
specjalna nalepka + specjalne prawko dla kierowcy.