brejwhart
03.10.05, 10:51
do dechy, to zdoła wyprzedzić tę kolumnę samochodów, zmieści się przed
jadącym z naprzeciwka fiatem uno i wróci na drogę. Samochód miał silnik o
pojemności 3,5 litra. Jechali spokojnie. Dopiero jak zaczęła wyprzedzać i
widziała, że może się nie zmieścić, przycisnęła gaz. Stąd taka prędkość, gdy
wypadła z drogi - powiedział Paweł Słomiński.
- Bałem się, że kiedyś do tego może dojść. Żyjemy za szybko. Nie można żyć
normalnie przy takim nasileniu wyjazdów - dodał trener polskich pływaków. -
Jednocześnie nie można zabronić młodzieży, by czerpała przyjemność z jazdy
samochodem, bo dźwiganie rzeczy na dworzec i jeżdżenie pociągiem to było
dobre kiedyś. A że fantazja ich ponosi - to inny temat. Tłumaczę jej, że
chciała jak najlepiej i to nie jej wina, że doszło do tragedii. Nastąpił
zbieg nieszczęśliwych wypadków: zła droga, tiry jadące jeden za drugim, życie
na walizkach, jej chęć, żeby jak najszybciej zobaczyć się z rodziną. Ona jest
bardzo zżyta z rodzicami, którzy są cały czas z nią. Nie odwrócili się, nie
oskarżają jej. Nawet im to do głowy nie przyszło. Powtarzają, żeby tylko ona
była zdrowa, by ją wyciągnąć, by jej pomóc. To twardzi ludzie - zakończył
Paweł Słomiński.