Polskie drogi - bądźmy wściekli

06.10.05, 16:12
Nie zgadzam się. Jakby ten kelner biegał to potknięcie już nie byłoby takie
przypadkowe. Trzeba mieć trochę wyobraźni...
    • monster1972 wszystko to prawda 06.10.05, 16:16
      piszecie o tym Wy, dziennikarze

      piszemy my, kierowcy

      i co? ano nic...

      politycy maja to gdzies od 16 lat i nie wierze, ze cokolwiek sie zmieni w tej
      kwestii (nawet jesli w wyniku jakiegos zbiegu okolicznosci - czego nikomu ni
      zycze - zginą ich dzieci, żony oni sami)

      z akcyzy na benzynę tylko 12% szło na drogi - niezle?

      w tym roku pojdzie jeszcze mniej, bo trzeba "ratowac" kolej

      zima oczywiscie znow zaskoczy drogowców... jezdzic bedziemy slalomem omijając
      dziury, a przedstawiciele rzadu z wielką pompą otworzą kolejne 15 km
      autostrady

      czy naprawde trzeba ludowej mądrosci, by zrozumiec, ze nas zwyczajnie na tak
      załosne drogi nie stac?

      prosci ludzie mowia: biedny, kupuje zawsze dwa razy

      kierowca

    • at_work Święta prawda 06.10.05, 16:17
      Panie Dziejku

      _
      Pies na kaczki.
    • drkronski Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 16:25
      Rowniez nie zgodze sie z autorem. Prosze o to statystyki miedzynarodowe -
      identyczna ilosc zgonow w wypadkach na 100tys. mieszkancow dla Polski i dla
      Belgii, ktora ma autostrad pelno.
      driveandstayalive.com/info%20section/statistics/stats-multicountry-
      percapita-2003.htm
      • mario.osh belgia jest niechlubnym wyjątkiem. 06.10.05, 16:30
        • patinito Re: belgia jest niechlubnym wyjątkiem. 07.10.05, 00:32
          mam znajomą w Belgii i z jej relacji wynika, że tam mnóstwo ludzi jeździ po
          pijaku, wręcz stało się to dla nich normalne
      • wuuuj w dodatku autostrady w Belgii sa noca oswietlone 06.10.05, 22:08
    • foruman Jak ktoś pływać nie umi.... 06.10.05, 16:29
      ... to mówi że woda za rzadka!
      W KD wyraźnie stoi: "Prędkość pojadu należy dostosować do warunków jazdy"!!!
      I tyle na ten temat. Cala reszta to blaga i hucpa.. to durne tłumaczenia
      kmiotów, którzy kupili (albo dostali od pracodawcy) bryke i robia agresywną i
      szybka jazda masaz swojemu ego...
      • pawelkrzyzanowski Re: Jak ktoś pływać nie umi.... 06.10.05, 16:50
        Dokładnie. Jak w Tatrach spadł śnieg w maju to „turysta” narzekał na TOPR, że
        droga na Morskie Oko powinna być odśnieżona, bo przecież oni są dla ludzi.
        Dokładnie takie jest myślenie polskiego kierowcy.
        • knurszczur No jasne!!! Tylko że... 07.10.05, 09:49
          przeciwnicy autora artykułu powinni wziąć pod uwagę jedną rzecz. A mianowicie
          tych, którzy na jeżdżeniu zarabiają pieniądze. Nikt nie zauważa faktu, iż aby
          beztroscy konsumenci mieli na czas chlebuś w sklepiku, papieroski na półce,
          samochody w salonach, surowce do produkcji dóbr róznorakich, modne ciuszki w
          szafie, itd. trzeba jeździć i transportować. W biznesie liczy się czas!!!
          Ludzie mają narzucone limity, cele które muszą osiągnąć. I teraz wyobraźcie
          sobie, że 3 razy w tygodniu trzeba pokonać trasę, no powiedzmy Sczecin -
          Częstochowa. Przez ponad 500 km nie uświadczysz ani jednego odcinka drogi
          dwupasmowej. Za to same drogi krete, nawet bez pobocza, non stop przez jakieś
          wiochy. Gdybym chciał jechać zgodnie z przepisami, podróż trwałaby 12h w jedną
          stronę. Czyli dobę w dwie. I ja mam coś takiego zrobić 3 razy w tygodniu. A
          więc mam do wyboru: albo łamać przepisy ile wlezie, albo stracić pracę. I nie
          piszcie mi tutaj o bezduszności przełożonych którzy katują trasami swoich
          pracowników, bo ten kto myśli że biznes należy dostosować do dróg a nie na
          odwrót to jest idiotą.
          Gospodarka się rozwija, więc jest większy ruch na drogach. A jeżeli drogi są
          jakie są, to ludzie powoli tracą nerwy. Ja mam jeszcze to szczęście, że jestem
          kierowcą osobówki. Ale co mają powiedzieć kierowcy tirów? Przecież oni są
          bombami z opóźnionym zapłonem po przejechaniu 600 km. przez Polskę po takich
          drogach. To dla nich mordęga i wysiłek ponad ich wytrzymałość. Ale jeździć
          trzeba, tego wymaga rozwój.
          Na koniec, nalezy odpowiedzieć na następujące pytanie: wypadki są bo powodują
          je pozbawieni wyobraźni piraci drogowi lub niedouczeni kierowcy, czy też
          powodują je sfrustrowani, zmęczeni ludzie, którzy muszą pokonywać setki
          kilometrów po dziurawych, jednopasmowych, pełnych kolein, zatłoczonych, źle
          oznakowanych lub nieoznakowanych pseudo drogach?
          • przejazdem Re: No jasne!!! Tylko że... 07.10.05, 10:00
            >chlebuś w sklepiku, papieroski na półce
            Chlebuś ze Szczecina codziennie rano w Warszawie - mniam. Demagog!!!

            >modne ciuszki w szafie
            Też muszą być swieże - najdalej 12 godzin po odbiorze z terminala morskiego, bo
            inaczej wyjdą z mody.

            >A więc mam do wyboru: albo łamać przepisy ile wlezie, albo stracić pracę.
            Fakt, że coraz więcej watków tego typu pojawia się na tym i nie tylko tym forum
            to dowód na to, że jest to raczej wybór między: albo być drogowym mordercą (lub
            potencjalnym), albo mieć czyste sumienie i spokojny sen.

            > Na koniec, nalezy odpowiedzieć na następujące pytanie: wypadki są bo powodują
            > je pozbawieni wyobraźni piraci drogowi lub niedouczeni kierowcy, czy też
            > powodują je sfrustrowani, zmęczeni ludzie, którzy muszą pokonywać setki
            > kilometrów po dziurawych, jednopasmowych, pełnych kolein, zatłoczonych, źle
            > oznakowanych lub nieoznakowanych pseudo drogach?

            Na twoje pytanie ja odpowiem tak: wypadki powodują niedouczeni kierowcy lub
            piraci drogowi, którymi często stają się ludzie mający niedostatek rozumu,
            kultury i zwykłego zdrowego rozsądku. Ludzie, którzy gotowi są ryzykować cudze
            życie dla własnego czubka nosa.
            • knurszczur Re: No jasne!!! Tylko że... 07.10.05, 12:11
              > >chlebuś w sklepiku, papieroski na półce
              > Chlebuś ze Szczecina codziennie rano w Warszawie - mniam. Demagog!!!
              >
              > >modne ciuszki w szafie
              > Też muszą być swieże - najdalej 12 godzin po odbiorze z terminala morskiego,
              bo
              >
              > inaczej wyjdą z mody.

              Ogarnij się trochę debilu i zastanów się nad przytoczonymi przeze mnie
              przykładami. Codzeinna dostępność w sklepach dóbr konsumpcyjnych oznacza
              codzienny i morderczy wyścig logistyczny. Obojętnie czy chlep, czy fajki,
              napoje czy wiertła do wiertarek. Może do Warszawy ubrania dowozi się okrętami
              ale nie do innych miejscowości. Następny aspekt to koszt jaki ponosi
              transportujący, który wynika z czasów przewozów i dostępności lub braku środków
              transportu (ponieważ ciuszki nie wyjdą z mody w ciągu sezonu to mogę je wieść
              przez dwa tygodnie - tak myśleć to debilizm).

              > Na twoje pytanie ja odpowiem tak: wypadki powodują niedouczeni kierowcy lub
              > piraci drogowi, którymi często stają się ludzie mający niedostatek rozumu,
              > kultury i zwykłego zdrowego rozsądku. Ludzie, którzy gotowi są ryzykować
              cudze
              > życie dla własnego czubka nosa.

              Tak twierdzą zazwyczaj niedzielni kierowcy i taksówkarze albo ci, którym
              samochód potrzebny jest tylko do odwożenia dziecka do szkoły a potem na zakupy.
              Zatrudnij sie kiedyś jako przedstawiciel handlowy i spróbuj osiągać narzucone
              cele przy jednoczesnym zachowaniu przepisów drogowych.

              I jeszcze jedno: przytocz choć jeden sensowny argument zamiast pieprzyć bez
              sensu
              • sajkopatyk Re: No jasne!!! Tylko że... 07.10.05, 12:15
                Nie masz racji . Wiem ,bo akurat ja jestem w branży ,która musi codziennie
                dostarczyć towar na czas . Zawsze jesteśmy punktualni i żaden kierowca nie
                jedzie więcej niż nakazuje prawo . Wiemy o tym ,bo każdy jest monitorowany
                przez system GPS . Więc furiacie drogowy nie wypowiadaj się na tematy o któych
                nie masz pojęcia .
                • knurszczur Re: No jasne!!! Tylko że... 07.10.05, 13:47
                  No to się ciesz kolego, bo jesteś w zdecydowanej mniejszości. Tak jak pisałem
                  już wcześniej, pogadaj sobie z przedstawicielami handlowymi, zwłaszcza jeżeli
                  mają do obsłużenia, no powiedzmy 30 punktów handlu detalicznego dziennie
                  rozrzuconych na terenie 500km kwadratowych, gdzie są małe miejscowości i do
                  tego jakieś drogi przelotowe z dużym natężeniem ruchu.
                  A poza tym to odpowiedz sobie szczerze na pytanko: samochodem prywatnym też nie
                  łamiesz żadnych przepisów drogowych? Jakbyś nie był monitorowany przez GPS, to
                  też, przy konieczności pokonania dystansu 400km po polskich drogach jeździłbyś
                  50 km/h po wiochach a 90km/h poza nimi??? Wątpię.

                  Więc nie ośmieszaj się stary...
      • ss85 Re: Jak ktoś pływać nie umi.... 06.10.05, 18:02
        Bezpieczną prędkość na naszych drogach możesz przekroczyć na rowerze... Jak uważasz że z Krakowa do Zakopca należy jechać 2 dni to chyba pomyliłeś czasy, w których żyjesz. Samochód wymyślono po to żeby podróżować SZYBCIEJ niż dorożką. A swoją drogą, to jak płacimy zusamenn do kupy 3 zł podatku w paliwie, to zapewnienie nam dróg o pewnym standardzie jest zasranym obowiązkiem państwa.
      • greenblack Ludzie płacą grubie miliardy na drogi, to mają pra 06.10.05, 18:17
        wo, do ku.. nędzy, wymagać przynajmniej utrzymiania już istniejących w stanie
        niezgrażającym ich życiu. Pierdy o dostosowaniu prędkości w dupe se wsadź.
      • emes-nju Re: Jak ktoś pływać nie umi.... 06.10.05, 19:07
        foruman napisał:

        > ... to mówi że woda za rzadka!
        > W KD wyraźnie stoi: "Prędkość pojadu należy dostosować do warunków jazdy"!!!


        To znaczy tylko tyle, ze albo ustawodawca chce, zeby ludzie zaczeli trudnic sie czarami, albo ustawodawca w ten wlasnie sposob kryje sobie d... od odpowiedzialnosci!

        Co to znaczy dostosowac? Jak to zrobic? Skad mam wiedziec czy za zakretem nie czai sie dziura na tyle mala, ze nie spedza snu z powiek lokalnej wladzy (malo skarg), a na tyle duza, ze jak ktos pechowo w nia trafi, odwiedzi krajobraz? Wylatuje z drogi (zapewne nie wystarczylo mi umiejetnosci, zeby opanowac jadace z NORMALNA predkoscia auto) i probuje obarczyc odpowiedzialnoscia za wypadek tego, ktory za droge odpowiada. I co slysze w odpowiedzi? Nie dostosowalem predkosci! A co ja wrozka jestem?! Za tym zakretem moze tez stac pozostawiona, wiele lat temu przez pracownika PGR, przyczepa. Jak w nia wjade tez okaze sie, ze jechalem za szybko bo powinienem przewidziec wszystkie sytuacje na drodze. Znowu czarnoksiestwo? Skad mam wiedziec czy fragment swiezo naprawionej jezdni nie jest pokryty strasznie sliskim czarnym swinstwem (z przewaga parafiny) bo asfalt trzeba bylo wywiesc gdzie indziej? To akurat przyklad z zycia :-/

        To kolejny przepis-worek robiacy wala z normalnych ludzi! Bo w zasadzie jest tak: jezeli doszlo do jakiegokolwiek zdarzenia na drodze, to organa ZAWSZE moga powiedziec, ze predkosc byla nadmierna. Jak, z predkoscia 5 km/h, przypakuje komus w zderzak, predkosc tez bedzie nadmierna. Kazda predkosc, w chwili zderzenia, jest nadmierna i niedostosowana :-P

        Zeby byc w zgodzie z tym przepisem, samochod natychmiast po kupieniu nalezaloby postawic na cokol. Ale tak, zeby za zadne skarby nie spadl bo wlepia mandat za wbicie sie w glebe z nadmierna i niedostosowana predkoscia :-P

        Dla ulatwienia dodam, ze jezdze w miare przepisowo, przez kilkanascie lat nie spowodowalem kolizji (odpukac), a konto punktowe mam puste. I mimo, a moze wlasnie dlatego, mam takie poglady na sprawe.
        • rolflor Re: Jak ktoś pływać nie umi.... 06.10.05, 22:14
          Niby masz racje. Drogi w plecy, balagan w oznakowaniu i jego brak. Niestety
          wyzej d... nie podskoczysz. Jedno co nam pozostalo pamietac o b.waznym
          paragrafie z kodeksu, - o ograniczonym zaufaniu. Z Twojego postu wynika jednak
          ze chyba zapomniales jedynie go wymienic. Inaczej Twoje konto punktowe nie
          byloby puste a i blacharzowi dalbys zarobic pewno.
          • redroxk1 Re: Jak ktoś pływać nie umi.... 06.10.05, 23:03
            We wszystkich KD na calym swiecie jest zapis coby predkosc swoja dostosowac do
            panujacych warunkow. Nawet w USA i zapis ten jest skrzetnie wykorzystywany
            przez tutejsza policje.
            Piszecie o kombajnach, traktorach :) Niedawno jak wczoraj jechalem prawie
            godzine za kombajnem kukurydzianym. Jak jechalismy (sznurek samochodow tak ze
            20)? Ano spokojnie i sznureczkiem tak ok. 35 km/h.
          • emes-nju Re: Jak ktoś pływać nie umi.... 07.10.05, 09:38
            rolflor napisał:

            > Niby masz racje. Drogi w plecy, balagan w oznakowaniu i jego brak. Niestety
            > wyzej d... nie podskoczysz. Jedno co nam pozostalo pamietac o b.waznym
            > paragrafie z kodeksu, - o ograniczonym zaufaniu.


            W moim wypadku nie jest to ograniczone zaufanie. Jest to nieograniczony brak zaufania graniczacy z konstatacja, ze kazdy na drodze chce mnie zabic. To stresuje, ale pomaga wyjsc zywym z wielu opresji.
            • przejazdem Re: Jak ktoś pływać nie umi.... 07.10.05, 09:49
              >Jest to nieograniczony brak zaufania graniczacy z konstatacja, ze kazdy na
              >drodze chce mnie zabic. To stresuje, ale pomaga wyjsc zywym z wielu opresji.

              To chyba najwłaściwsze podejście. Smutne ale prawdziwe.
    • marecky Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 16:29
      Na dzień dzisiejszy kierowcy dobrze wiedzą jakie mamy drogi i MUSZĄ
      podporządkować się przepisom i jeździć ostrożniej.
      • foruman Dokładnie tak! 06.10.05, 16:37
        Opowiada mi znajoma, która uległa groźnemu wypadkowi.. ze w koleinie byla
        zamarznieta woda i ja obrocilo.. a kto kazal tira wyprzedzac w niepewnych
        warunkach? kto ma rozum zeby na drodze z kolienami zima pedzic 120 km/h?
        Inny wylecial z zakretu "bo szosa jest zle wyprofilowana".. idiotyzm.. szosa
        jest wystarczajaco wyprofilowana zeby w dobrych warunkach pokonac zakret
        100km/h (to i tak szybciej niz wolno).. ale jak sie w deszczu leci 130km/h to
        moje gratulacje..
        Moim zdaniem jednym z powodow wysokiej wypadkowosci jest to, ze jako
        spoleczenstwo mamy samochody od 10-15 lat.. a Niemcy czy Szwedzi od 40 lat.
        Dowodem na to ze samochodow przybywa.. a smiertelnych wypadkow jest na polskich
        drogach coraz mniej.. Po prostu coraz wiecej ludzi leje olej nie tylko do
        silnika ale i do glowy!
        • ogilvy Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 16:44
          racja, mój znajomy w zimę spowodował kolizję, wjechał do dziury przykrytej
          śniegiem, obrócilo go i wyrżnął w samochód nadjeżdzający z naprzeciwka. Na
          szczęście, za swoją brawurę i brak wyobraźni, dostał mandat. No kto to widział
          żeby jeździć zimą i to po dziurach
          • anda99 Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 16:50
            Dokładnie tak! Postuluje zwinąć cały asfalt z dróg!!! Zacznijmy jeżdzić
            furmankami po polnych drogach!!! Fajnie nie... Wtedy mimo naszej opisywanej tu
            brawury, głupoty, braku oleju w głowie, co najwyżej furmani sobie dołoża batem a
            i tak jeżdzić będą tak szybko jak im 1 lub 2 konie dadzą.

            Tylko jednocześnie będziemy musieli zapomnieć o wszyskich zdobyczach
            cywilicacji. Fabryki w Polsce zamkną - komu bedzie się chciało wozic po polnych
            drogach materiały do produkcji.
            Supermarkety znikną - z tego samego powodu.
            Znikną takie frykasy jak ryby w Krakowie (będzie już za daleko), albo owoce na
            Ślasku czy Warszawie.
            No i przede wszystkim w zwiazku z tym wielu z nas straci pracę, no wyjedzie za
            chlebem za granice. A w Polsce niech rośnie puszcza!!!

            Winszuje krótkowzroczności.
            • pawelkrzyzanowski Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 16:55
              O puszczę to ty się nie martw, bo na pewno człowiek ją wytnie w pień, tylu nas
              jest. I co z tego, że zbudują autostrady skoro przy tak geometrycznym wzroście
              zużycia energii zaraz skończy się ropa. I co poczną wtedy Polacy narzekający na
              drogi i Amerykanie ze swoimi kochanymi SUV-ami.
              • anda99 Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 16:58
                pawelkrzyzanowski napisał:

                > O puszczę to ty się nie martw, bo na pewno człowiek ją wytnie w pień, tylu nas
                > jest. I co z tego, że zbudują autostrady skoro przy tak geometrycznym wzroście
                > zużycia energii zaraz skończy się ropa. I co poczną wtedy Polacy narzekający na
                >
                > drogi i Amerykanie ze swoimi kochanymi SUV-ami.
                Wtedy na szczęście uniezależnimy się od dostawców ropy naftowej. I przypominam,
                że silnik na benznę czy ropę nie jest pierwszy, napierw jeździliśmy na parze.
                Więc mam nadzieje ze pod maski wsadzą inne silniki. Ot co.
                • pawelkrzyzanowski Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 17:03
                  Na razie to tylko nadzieja. Póki co to nikt nic lepszego nie wymyślił oprócz
                  ropy. Poza tym chęć człowieka do poprawy swojego poziomu życia kosztem innych
                  ludzi i kosztem środowiska jest tak ogromna, że zasłania nawet perspektywy
                  krachu gospodarczego. Ty to nazywasz powrotem na drzewa i do furmanek. Ja
                  natomiast mówię: Wcale nie, kierujmy się tylko zdrowym rozsądkiem. I nie
                  zwalajmy winy biednej Otyli na brak autostrad w Polsce, bo to kpina.
                  • anda99 Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 17:10
                    pawelkrzyzanowski napisał:

                    > Na razie to tylko nadzieja. Póki co to nikt nic lepszego nie wymyślił oprócz
                    > ropy. Poza tym chęć człowieka do poprawy swojego poziomu życia kosztem innych
                    > ludzi i kosztem środowiska jest tak ogromna, że zasłania nawet perspektywy
                    > krachu gospodarczego. Ty to nazywasz powrotem na drzewa i do furmanek. Ja
                    > natomiast mówię: Wcale nie, kierujmy się tylko zdrowym rozsądkiem. I nie
                    > zwalajmy winy biednej Otyli na brak autostrad w Polsce, bo to kpina.

                    Nigdy nie twierdziłam, że winna sprawy Otylii jest droga. To raczej głupota,
                    brawura kierowcy. Twierdze jednak to, że jak gdzies się spieszysz (np jedziesz
                    do apteki po leki dla dziecka, albo na rozmowe o prace) to stojąc w korkach
                    poziom stresu kierowcy gwałtownie rośnie. W takim stanie nie trudno o nie
                    zauważenie dziury w drodze i urwanie koła, albo rozglądając się za dziurami o
                    stuknięcie innego pojazdu. Niestety, jesteśmy tylko ludzmi z jedna parą oczu i
                    dlatego abysmy byli bezpieczniejsi również drogi powinny być bezpieczniejsze.
                    I uważam że rozwiązaniem tego problemu nie jest TYLKO budowa lepszych dróg albo
                    TYLKO polajanka kierowców.
                  • greenblack Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 18:21
                    Debilu, pomyślałeś, ile energii zużyłeś pisząc te brednie i ile surowców i
                    energii zużyto na twój komputer?
                  • bellicose Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 19:33
                    > Na razie to tylko nadzieja. Póki co to nikt nic lepszego nie wymyślił oprócz
                    > ropy.

                    Dam sobie głowę uciąć że wynaleziono, niestety ropowe lobby kowbojów w teksasie
                    i turbanów na pustyni jest zbyt silne.
                  • uklak Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 20:07
                    Są lepsze technologie od ropy - napęd hybrydowy, wodór, napęd elektryczny,
                    tylko są skutecznie blokowane przez lobby paliwowe. Pamiętasz pierwsze telefony
                    komórkowe? Wielkie cegły wzbudzające dziś uśmiech? Przecież to było zaledwie
                    kilka lat temu... Tak jest teraz z alternatywnymi technologiami dla silników
                    spalinowych. Tylko w tym przypadku robi się wszystko, aby szybko się one nie
                    rozwinęły.
                    • grooszek Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 23:53
                      hahahah, naped elektryczny - jasne :DDDDD
                      dopoki nie opracuje sie nadprzewodnikow dzialajacych w temp. pokojowej (w
                      przyblizeniu), to mozna sobie zrobic jedynie dobrze nad tym haslem. Aby silnik
                      taki dzialal, i dal odpowiednia moc, musialby miec mega wymiary. wszystko przez
                      jego niska sprawnosc energetyczna... i nie to nie lobby paliwowe obniza jego
                      sprawnosc, a zwykla fizyka...
                      • maksym6 Re: Dokładnie tak! 07.10.05, 09:55
                        Greenblack napisal Ci "połóż się i umrzyj" - to niewątpliwie żart... ale już
                        tylko z powodu Twej strasznej, koszmarnej polszczyzny powinieneś to uczynić.
                        Masz jeszcze jedną możliwość - wróć do podstawówki, albo weź lekcje języka
                        polskiego przynajmniej z tego zakresu - to Ci dobrze zrobi.Pozdrawiam.








              • greenblack Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 18:19
                Połóż się i umrzyj.
            • n21 Re: Dokładnie tak! 06.10.05, 17:02
              a czy jesteś pewnien, że ta cywilizacja daje więcej szczęścia? :))
              ryby w Krakowie nie są zdobyczą cywilizacji chopie, za Jagiełły też były.

              oczywiście nie chodzi o to, że nie należy budować dróg. Chodzi, o to, że nie
              można wypadkowości przypisywać TYLKO drogom. Kiedyś zbudujemy te autostrady, w
              tym czasie powstaną jeszcze szybsze samochody, będzie ich więcej, jak będziemy
              jeździć jak teraz to wypadki będą i być może będzie nawet gorzej.
        • ss85 Dokładnie NIE! 06.10.05, 18:08
          Czy ty Forumanie (może raczej Furmanie), jeździsz w ogóle samochodem? Bo pieprzysz jakbyś spadł z Księżyca, a z samochodów znał tylko łunochod.
    • pawelkrzyzanowski Nie zgadzam się z autorem artykułu 06.10.05, 16:43
      Całkowiecie nie zgadzam się z autorem artykułu. Widać, że bardzo kocha
      samochody jak 99,99% naszego spełeczeństwa. Żadna autostrada nie zastąpi
      wyobraźni kierowcy. Jak jeździ się w Polsce każdy wie, nawet na dobrych
      drogach. Mamy po prostu nieodpowiedzialnych kierowców. Poza tym budowa
      autostrady co da ? Otylia rozbija się pod Płońskiem, więc również tam miałaby
      przebiegać autostarda ? Nie zwalajmy winy konkretnego człowieka na jakieś
      abstrakcyjne władze, albo siły natury w zimie. Nie od dzisiaj pada śnieg, a w
      zimie to wszyscy są zaskoczeni jakbyśmy mieszkali w Afryce Północnej. Poza tym
      Gołaś zabił się na autostradzie. Polski autokar w Niemczech miał wypadek też na
      autostradzie. Uważam, że poprzez słowa autora tegoż artykułu przebija jego
      mentalność polskiego kierowcy. Budować autostrady, budować. Ogromny fantayzm
      motoryzacyjny przewalający się przez głowy Polaków. Tylko, że to i tak nic nie
      da. Samochodów i tak będzie przybywać jak przybywa na całym świecie, bo i ludzi
      przybywa i szybciej i wygodniej chce się jeździć. Nie tędy droga. Ta spirala do
      niczego nie doprowadzi.
      • n21 Re: Nie zgadzam się z autorem artykułu 06.10.05, 16:47
        a co autor chciał powiedzieć? Nie powinniśmy się martwić brawurą, bo i tak winne
        są drogi? Gaz do dechy panowie! Zwali się na drogi ;))
        wcześniej cytowane statystyki są b. ciekawe. USA mają lepsze drogi, a
        współczynnik śmiertelności znacznie wyższy od Polski.
        • uklak Re: Nie zgadzam się z autorem artykułu 06.10.05, 20:10
          USA mają lepsze drogi, a
          > współczynnik śmiertelności znacznie wyższy od Polski.
          Ale tam prawo jazdy robi się w 1 dzień...
        • mario71 Re: Nie zgadzam się z autorem artykułu 07.10.05, 09:43
          W 2004 USA mialo 14.5 ofiar na 100,000 ludnosci a Polska 14.8... a porownaj
          sobie to ze tam jest znacznie wiecej samochodow na drodze proporcjonalnie do
          liczby mieszkancow.
      • emes-nju Re: Nie zgadzam się z autorem artykułu 06.10.05, 19:22
        pawelkrzyzanowski napisał:

        > Całkowiecie nie zgadzam się z autorem artykułu. Widać, że bardzo kocha
        > samochody jak 99,99% naszego spełeczeństwa. Żadna autostrada nie zastąpi
        > wyobraźni kierowcy. Jak jeździ się w Polsce każdy wie, nawet na dobrych
        > drogach. Mamy po prostu nieodpowiedzialnych kierowców. Poza tym budowa
        > autostrady co da ? Otylia rozbija się pod Płońskiem, więc również tam miałaby
        > przebiegać autostarda ? Nie zwalajmy winy konkretnego człowieka na jakieś
        > abstrakcyjne władze, albo siły natury w zimie. Nie od dzisiaj pada śnieg, a w
        > zimie to wszyscy są zaskoczeni jakbyśmy mieszkali w Afryce Północnej. Poza
        > tym Gołaś zabił się na autostradzie. Polski autokar w Niemczech miał wypadek
        > też na autostradzie. Uważam, że poprzez słowa autora tegoż artykułu przebija
        > jego mentalność polskiego kierowcy. Budować autostrady, budować. Ogromny
        > fantayzm motoryzacyjny przewalający się przez głowy Polaków. Tylko, że to i
        > tak nic nie da. Samochodów i tak będzie przybywać jak przybywa na całym
        > świecie, bo i ludzi przybywa i szybciej i wygodniej chce się jeździć. Nie
        > tędy droga. Ta spirala do niczego nie doprowadzi.


        Masz troche racji. Ale nie do konca. Jezdze spokojnie i dosc przepisowo - zadnych szalenstw bo mi zycia szkoda. I wlasnie z tego powodu uwazam, ze autostrady sa dla NORMALNYCH ludzi. Zeby debile mieli mniejsza szanse ich pozabijac. Chocby dlatego, ze przeciwne kierunki ruchu oddzielone sa bariera! A jak debil bedzie jechal w te sama strone co ja, bede mial wieksze szanse bardzo szybko go przepuscic, a nie patrzec jak zacieta mina siedzi mi na zderzaku, i modlic, zeby nie zechcial wyjsc na wyprzedzanie pod inny samochod, zeby mnie odlamki nie dosiegnely. Debile predzej czy pozniej wygina - chodzi o to, zeby zabrali ze soba na lono Abrahama jak najmniej normalnych!

        A tak BTW - autostrady sa potrzebne. Ale znacznie bardziej potrzebne sa normalne drogi do szybkiego poruszania sie. Bardziej obciazone - dwujezdniowe, a mniej obciazone - szerokie (bez idiotycznych szerokich poboczy - dla kogo one sa?!) jednojezdniowe.
        • greenblack Re: Nie zgadzam się z autorem artykułu 06.10.05, 19:25
          emes-nju napisał:

          > pawelkrzyzanowski napisał:
          >
          Jak jeździ się w Polsce każdy wie, nawet na dobrych
          > > drogach.

          A gdzie są w Polandzie dobre drogi, tzn. autostrady o 2, 3 pasach w jednym
          kierunku z nienaganną nawierzchnią?
          • swoboda_t Re: Nie zgadzam się z autorem artykułu 08.10.05, 18:48
            Na południu Polski ;) Swego czasu jeździłem często A4 i muszę powiedzieć, zę
            Polacy na autostradzie zachowują się bardzo dobrze. Wszystko szło płynnie,
            sprawnie, bezpiecznie. Jestem pewien, że przy wygodnych i bezpiecznych drogach
            poziom kultury i zdrowego rozsądku za kierownicą znacząco by wzrósł. Braku
            wyobraźni, brawury itp. nie można tłumaczyć złymi drogami, ale faktem jest,
            zaobserwowałem to zreszta u siebie, że na złych, ciasnych drogach człowiek jest
            znacznie bardziej spięty(a nie tylko skoncentrowany), nerwowy. Łatwiej o
            agresję, o przekroczenie granic rozsądku, o głupi błąd pociągajacy za sobą
            tragiczne skutki.Kiedyś wracając w nocy z Poznania, już blisko Katowic(cóż mi
            się może stać tuż przed domem?!) zacząłem wyprzedzać(przy małej prędkości)
            kolumnę TIR-ów,mimo,iż z naprzeciwka leciały inne TIR-y.Ot,tak jakoś bezmyślnie
            mi się zdawało,że będzie fajnie.Dopiero pasażer mnie "upomniał",wróciłem na
            swój pas.Gdybym tego nie zrobił być może usłyszelibyście w TV o młodym
            szaleńcu, który zabił się podczas ułańskiej jazdy. A prawda była taka, że byłem
            wyczerpany kulkugodzinnym wyglądaniem nieoświetlonych rowerzystów,
            wyprzedzaniem ciezarówek,walką z koleinami itp.
            • pawelkrzyzanowski Re: Nie zgadzam się z autorem artykułu 10.10.05, 09:24
              Otylia Jędrzejczak była pewno bardzo spięta dlatego jechała 180 km/h pod
              Płońskiem
    • agart68eircom.net Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 17:00
      No tak zróbmy autostrady najlepiej jak w niemczech bez ograniczeń prędkości i
      za darmo oczywiście. I co, Ci wszyscy którzy się śpiesza na normalnych drogach
      nagle zwolnią, bo będą autostrady, Ci co jężdzą na autostradach nie będą się
      śpieszyć bo będą autostrady i co problem załatwiony? NIE
      Ja mam bardzo prosty sposób, wystarczy popatrzeć na państwa gdzie kultura jazdy
      jest przestrzegana! punkty karne nie na rok tylko na 3 lata 21 oczywiście,
      podwójne punkty u młodych kierowców przy nagminnym łamaniu prawa, podwyższone
      ubezpieczenie dla osób posiadająch ponkty karne, pokrywanie kosztów leczenia
      piratów drogowych z ich własnego ubezpieczenia na zycie.
      Dlaczego za nasze pieniądze pijak albo bandyta jest w szpitalu leczony,
      dlaczego poseł jest wyłączony z podlegania prawu polskiemu, i tak można by
      napisać książki setki tomów DLACZEGO.
      Trzeba się zastanowić od czego zacząć, może od reformy rządu który teraz będzie
      tak bym chciał żeby ludzie którzy zasiądą w ławach sejmu i senatu zacęli
      pracować dla nas Polaków, żeby najważniejszym i podstawowym problemem w ich
      pracy będzie nasze BYĆ, a nie prywatny interes ich kolegów ich rodzin ich
      partii TYLKO MY LUDZIE KTÓRZY NA NICH PRACUJĄ TO ONI MUSZĄ PRACOWAĆ DLA NAS A
      NIE MY DLA NICH
      • pmro Zgadzam się w 100% 06.10.05, 17:11
        :)
      • dc99 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 19:37
        > No tak zróbmy autostrady najlepiej jak w niemczech bez ograniczeń prędkości i
        > za darmo oczywiście. I co, Ci wszyscy którzy się śpiesza na normalnych drogach
        > nagle zwolnią, bo będą autostrady, Ci co jężdzą na autostradach nie będą się
        > śpieszyć bo będą autostrady i co problem załatwiony?

        Jak najbardziej problem będzie załatwiony - bo po takich drogach da się
        bezpiecznie jeździć jeździć z prędkościami na które pozwalają możliwości
        techniczne normalnych samochodów, czyli jakieś 180-220 km/h. A szybciej z
        oczywistych względów już się nie da (bo ilu ma Ferrari :)). Bezpiecznie - czyli
        bez pchania się na chama, wyprzedzania na trzeciego, wyskakujących dzieci,
        traktorów i furmanek.

        > punkty karne nie na rok tylko na 3 lata 21 oczywiście, podwójne punkty u
        > młodych kierowców przy nagminnym łamaniu prawa, podwyższone
        > ubezpieczenie dla osób posiadająch ponkty karne, pokrywanie kosztów leczenia
        > piratów drogowych z ich własnego ubezpieczenia na zycie.

        Publiczna chłosta, 3 lata w kamieniołomach, piętnowanie gorącym żelazem, ...
        Puknij się. A koszty leczenia ofiar wypadków powinni płacić lumpenbiznesmeni
        którzy przez 15 lat nie byli w stanie zebrać środków na budowę (na lobbing jakoś
        mieli) i łapówkarze z Sejmu którzy posprzedawali tej bandzie koncesje.

        > wystarczy popatrzeć na państwa gdzie kultura jazdy jest przestrzegana!

        Jeżeli szybciej przejeżdża się 500 km na zachodzie niż 100 km w Polsce to nie ma
        mowy o kulturze jazdy - każdego poniosą nerwy. Jakoś nawet tym wrednym polskim
        kierowcom kultura wyraźnie rośnie zaraz za Świeckiem.
        • przejazdem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 22:32
          >Jakoś nawet tym wrednym polskim
          >kierowcom kultura wyraźnie rośnie zaraz za Świeckiem.

          Przestań powielać mity i udawać, że nie znasz powodów, dla których naszym
          kierowcom rośnie kultura za granicami kraju.
          A może masz tak zasobny portfel, że Ci to lotto?
          • dc99 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 08:46
            > Przestań powielać mity i udawać, że nie znasz powodów, dla których naszym
            > kierowcom rośnie kultura za granicami kraju.
            > A może masz tak zasobny portfel, że Ci to lotto?

            Bynajmniej powodem tym nie są mandaty, tylko ograniczenia które dadzą się
            przestrzegać. Do ograniczenia 120 km/h każdy się mniej więcej dostosuje,
            ograniczenie 40 km/h zignorują wszyscy. Jakoś na zachodzie nie widzi się co
            chwilę smerfa za drzewem (na autostradach).


            • przejazdem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 08:58
              > Bynajmniej powodem tym nie są mandaty...

              Albo w ogóle nie jeździsz za granicą samochodem, albo tylko przejeżdżasz przez
              te kraje jadąc autostradami na wakacje.

              Ja w dalszym ciągu uważam, ze to kwestia zarówno wysokości kary ale też i
              nieuchronności, podczas gdy u nas jeszcze mnie nikt nigdy nie zatrzymał (nie
              piszę, żeby za jakieś popisy, tylko za głupstwa) poza przypadkami regularnej
              kontroli drogowej losowo wybranego pojazdu.
            • mario71 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:50
              Mandaty, kamery i podwyzszanie ubezpieczenia dziala, pod warunkiem ze kosztuje
              cie proprocjonalnie duzo, i jest egzekwowoane. W Polsce jest calkowita
              bezkarnosc - jak kto chce tak jezdzi a policja sprzata wraki. Jakos na drogach
              normalnych w Anglii nie widac jezdzacych 150+ kph, na M-kach tez ich nie tak
              znowu duzo i jakos to ludziom wystarcza. Owsszem limity predkosci w POlsce sa
              czesto kretynskie ale jazda powyzej 100ki na drogach na to nigdy nie budowanych
              tez jest idiotyczna. A jak komus sie sipieszy na rozmowe o prace to neich
              wyjedzie wczesniej...prosta sprawa.
      • dark-crusader Głupi jesteś, że aż żal 07.10.05, 09:27
        Czlowieku, zastanów się przez moment co ty pieprzysz.
        Ode mnie ze Szczecina do Warszawy (jakies 530 km) jadę samochodem w miarę
        przepisowo ok. 7 godzin. W miarę, bo całkowicie w zgodzie z przepisami
        jechałbym pewnie ok. 12 godzin.
        Tymczasem ze Szczecina do Brukseli, do której mam 900 km, droga zajmuje mi
        także 7 - 8 godzin. Z tankowaniem i małymi przystankami. I zgodnie z przepisami
        co najwazniejsze. A wiesz dlaczego? Bo cały czas jadę autostradami.
        Jestem zatem mniej zmęczony, mniej zestresowany, nie muszę na wariata śpieszyć
        się na węższych lokalnych drogach, kiedy już zjadę z autostrady.
        I nie próbuj mi wmawiać, że budowa autostrad nie poprawi bezpieczeństwa w
        Polsce, bo nie da się zbudować autostrady do każdej miejscowości. Racja, do
        każdej się nie da, za to da się połączyć najważniejsze miesta szlakami
        tranzytowymi, oddzielonymi od ruchu lokalnego, z których będzie można
        spokojniej dojechać drogą regionalną czy lokalną do każdego miasta, miasteczka
        czy wioski.
        Czy to tak trudno pojać???
    • amirez Polskie drogi......... 06.10.05, 17:04
      No, tak - tylko te drogi nie są niczyje ani bezpańskie. Za ich stan odpowiadaja
      urzędnicy. Tak więc to oni są winni i ich należy postawić przed sądem - od
      ministra w dół!
    • pawelkrzyzanowski A może by tak sprywatyzować drogi ? 06.10.05, 17:09
      A może by sprywatyzować drogi ? Bylibyśmy sztandarowym przykładem liberalnego
      Państwa. Już jesteśmy potentatem, jednym z nielicznych państw na świecie w
      dziedzinie zamkniętych prywatnych gett dla bogaczy.
      • greenblack Re: A może by tak sprywatyzować drogi ? 06.10.05, 18:25
        Skoro 75% Polaków to motłocho głosujący na socjal, to trzeba się od nich jakoś
        odgrodzić.
        • pawelkrzyzanowski Re: A może by tak sprywatyzować drogi ? 07.10.05, 09:32
          Z twoich elokwentnych i dosadnych wypowiedzi wynika, że jesteś młodym
          przebojowym, przedsiębiorczym człowiekiem czytającym Wprost i hołdującym
          liberalnym poglądom. Mam nadzieję, że skończysz jakąś prestiżową uczelnie,
          wyjedziesz na staż do USA i tam zostaniesz. Kup sobie SUV-a, który żre
          20L/100km i korzystaj z życia. Autostrad masz tam skolko ugodno. Mam nadzieję,
          że zostaniesz tam na stałe.
          • swoboda_t Re: A może by tak sprywatyzować drogi ? 08.10.05, 18:53
            Jak wszyscy młodzi, przebojowi i przedsiębiorczy ludzie wyjadą, to kto będzie
            budował Polskę inną, lepszą niż dziś??
            • pawelkrzyzanowski Re: A może by tak sprywatyzować drogi ? 10.10.05, 09:22
              Uczciwi
    • yane.yane Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 17:14
      Ja myślę, że autor artykułu postawił błędną tezę. Na najlepszej drodze nierozsądny kierowca spowoduje wypadek. A niestety my polscy kierowcy do szczególnie mądrych nie należymy. Przecież wiedząc, że ta droga jest taka a nie inna powinniśmy dostosować naszą jazdę, prędkość do tych warunków. A jeśli nawet już ktoś tak robi to te wszystkie kozaki pędzące 150km/h trąbią na takiego, wymijają, wręcz spychają na prawą stronę. I obwawiam się, że autostrady wcale tego nie zmienią :(
      I jeszcze ten apel autora o budowanie autostrad. No ok, ale dlaczego on apeluje do nas? Ja raczej mu autostrady nie zbuduje, chyba by trzeba rozliczyć z tego urzędników i konsorcja, które są za to odpowiedzialne. Wziąć za fraki i postawić w miejscach, gdzie te autostrady mają być, niech budują ;)
      • emes-nju Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 19:35
        yane.yane napisała:

        > Ja myślę, że autor artykułu postawił błędną tezę. Na najlepszej drodze
        > nierozsądny kierowca spowoduje wypadek. A niestety my polscy kierowcy do
        > szczególnie mądrych nie należymy.


        Zdradz mi w takim razie tajemnice cudownego nabywania madrosci przez polskich kierowcow w krajch gdzie da sie jezdzic. Nie mow mi, ze boja sie mandatu bo to nieprawda. Ktos glupi do tego stopnia, ze ryzykuje zycie swoje i innych ma sie bac kary pienieznej?! Wolne zarty!

        Wedlug mnie przyczyna jest inna. Jazda po naszych drogach jest niesamowicie stesujaca sama w sobie (dziury, brak oznakowania i, co gorsze, wadliwe oznakowanie, permanentny teren zabudowany itd.). Jak dojda do tego jeszcze kilkakrotne awaryjne hamowania czy ominiecia jakiegos debila, wyjsc z siebie moze czlowiek swiety z natury. I nakreca sie spirala: stres - reakcja. Reakcja czesto kompletnie przeciwna do wlasciwej - przyspiesze, bede szybciej w domu i ten koszmar sie skonczy. A wystarczy, zeby taki "nieszczegolnie madry" Polak wyjechal do kraju gdzie da sie jezdzic i zapada blogi spokoj...

        W tym roku, jak co rok, przejechalem sie kawalek na poludnie. Nie wszedzie drogi byly cudne. W Slowenii niewiel roznily sie od naszych, w Czechach tez - ruch tez byl niewaski. Ale dalo sie po nich jezdzic. Nie wiem dlaczego. Moze brak co 5 km niesmiertelnego 40 km/h, moze brak traktorow, pijakow na rowerach, moze to, ze na tamtych drogach odcinki bez terenu zabudowanego byly dluzsze niz terenu zabudowanego - nie wiem. Dopiero w Polsce zaczalen zadawac sobie pytanie dlaczego na jednojezdniowce w Czechach jestem bardziej odprezony niz na gierkowce w Polsce...
        • kodem_pl Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 22:21
          Łolaboga, gdybym mogl to dalbym Ci za ten tekst jakis medal. Jestem dosc
          impulsywnym czlowiekiem, wielu nazwaloby mnie wariatem drogowym. Jezdze jak
          jezdze z dwoch powodow: 1) moj Tata jezdzi i zawsze jezdzil ostro, wiec juz od
          dziecka sie tego uczylem i nigdy nie wyobrazalem sobie innej jazdy 2) jak juz
          mowilem wynika to po czesci zapewne z mojego charakteru. No i gdy wyjezdzam na
          trase nie jestem w stanie wlec sie za kolumna ciezarowek 60-80 na godzine przez
          100km. Nie jest to sprawa wylacznie predkosci, ale za kolumna aut czuje sie
          niepewnie - nigdy nie wiem czego sie po nich spodziewac, nie widze tez w
          zadowalajacym stopniu drogi przed soba. I np. gdy droga posiada utwardzone
          pobocza, wyprzedze ich przy pierwszej okazji, nie na zakrecie, ale "na
          trzeciego" bardzo prawdopodobnie.

          No i taki ja wyjechalem z rodzina na narty, gdzie wiekszosc czasu bylem
          kierowca. W takiej Austrii w zasadzie nie przekraczalem predkosci. Bo balem sie
          fotoradarow czy policji z radarem? Przez caly pobyt nie widzialem zadnego
          patrolu z radarem, a fotoradary mialem gdzies, auto jest tak zarejstrowane, ze
          zdjecia nie przychodza. Tak wiec wszelkie mandaty mialem "gleboko". Nie
          przekrazalem dozwolonej predkosci, bo sie nie dalo. Niemal na kazdej drodze
          bylo "70", dopiero w centrum wioski, gdzie pelno turystow i przejsc
          ograniczenie do 40, ale tam NIE DALO sie jechac szybciej. Sam nie wierzylem, ze
          tak mozna. Do tego, w co nie moglem rowniez uwierzyc, bylo tam kilkakrotnie
          mniej znakow drogowych. U nas miejscami znakow jest od groma, moje mozliwosci
          percepcji nie wystarczaja. Tam ich ilosc ograniczona do niezbednego minimum.
          Jednak, aby byc szczerym (i dac pozywke krytykom, tym co sa swieci i uwazaja
          nasze drogi za w zupelnosci wystarczajace do potrzeb transportowych 40
          milionowego kraju) powiem, ze na autostradach sytuacja wygladala nieco inaczej.
          Otoz PRZEKRACZALEM dopuszczalna predkosc. Zamiast 120 (czy 130 - nie pamietam
          jakie bylo tam ograniczenie) jezdzilem czesto okolo 160. Moze dlatego, ze nie
          robilem tak sam, moze dlatego, ze wpadlem tam z niemieckich autostrad "no
          limit" i bylo niemal non-stop z gorki. Mimo to nie doszlo przez sporo km do
          ZADNEJ niebezpiecznej sytuacji, zero ostrych hamowan, wymuszen etc.

          Podobna sytuacja miala miejsce w Niemczech, ciezko tam bylo przekroczyc
          predkosc, zreszta to nie mialo sensu tak czy owak, bo to co moglbym nadrobic w
          miescie to bylo kilka minut, a wiedzialem, ze za moment i tak wpadne na
          autostrade i nadrobie kilka godzin. Po okolo 5-6 godzinach jazdy non-stop przez
          Niemcy wysiadlem z samochodu z usmiechem na ustach. Nie tylko dlatego, ze nie
          musialem lamac notorycznie wszelkich przepisow. Rowniez dlatego, ze ta podroz
          byla prawdziwa przyjemnoscia. Pozniej po kilkunastu kilometrach czekal mnie
          jednak smutny powrot do przywroconej przez SLD normalnosci... granica i nasze
          kochane drogi. Ze mna, Wariatem Drogowym.
          • mario71 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:56
            Dokladnie te same wrazenia z lat jezdzenia po N iemczech i Austrii. Ale
            zastanawiam sie zasze ze jezeli te same drogi byly by w Polsce to ludzie
            jezdzili by po nich 150 zamiast 70....
        • przejazdem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 22:51
          >Ktos glupi do tego stopnia, ze ryzykuje zycie swoje i innych ma sie bac kary
          >pienieznej?! Wolne zarty!

          Coś takiego jak nieuchronność kary. Poza tym nie jesteś u siebie, więc nie
          wiesz czego się spodziewać.

          >Dopiero w Polsce zaczalen zadawac sobie pytanie dlac
          > zego na jednojezdniowce w Czechach jestem bardziej odprezony niz na gierkowce
          > w Polsce...
          Ja też tego zupełnie nie rozumiem. Ja wcale nie jestem bardziej odprężony w
          Czechach, widocznie jeździliśmy innymi trasami, lub spotkaliśmy innych
          kierowców. Myślę, że jak inni na tym forum powielasz tylko mity.
          Zabrzmi to absurdalnie, ale nasi kierowcy są przez swoją nieprzewidywalność
          przewidywalni. Uśpienia czujności jakich doświadczałem w Czechach niemal nie
          doprowadziły do wypadków. Za to na Słowacji czuję się wręcz jak u siebie w
          domu: oczy i uszy dookoła głowy. Chamstwo jakie widziałem w Koszycach z
          powodzeniem dorównuje polskiej codzienności.
          • emes-nju Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 10:54
            przejazdem napisał:

            > > Ktos glupi do tego stopnia, ze ryzykuje zycie swoje i innych ma sie bac
            > > kary pienieznej?! Wolne zarty!
            >
            > Coś takiego jak nieuchronność kary. Poza tym nie jesteś u siebie, więc nie
            > wiesz czego się spodziewać.


            Nieuchronnosc kary jest oczywiscie bardzo wazna. Ale wytlumacz mi jak to sie dzialo, ze Polacy jezdzili spokojniej za granica nawet wtedy, gdy mandat kredytowy byl swistkiem papieru (a trudno bylo udowodnic wracajacemu z urlopu Polakowi, ze ma pieniadze) - bylo tak jeszcze kilka lat temu.

            A co do bycia u siebie wyjasniam, ze sporo ludzi jezdzi tak czasto za granice, ze nie czuje sie obco na drogach.


            > > Dopiero w Polsce zaczalen zadawac sobie pytanie dlaczego na jednojezdniowce
            > > w Czechach jestem bardziej odprezony niz na gierkowce w Polsce...
            >
            > Ja też tego zupełnie nie rozumiem. Ja wcale nie jestem bardziej odprężony w
            > Czechach, widocznie jeździliśmy innymi trasami, lub spotkaliśmy innych
            > kierowców. Myślę, że jak inni na tym forum powielasz tylko mity.


            No to znaczy, ze jestem bardzo podatny na sugestie.

            Miesiac temu wrocilem z Chorwacji. Trase, ze wzgledu na obecnosc na pokladzie starszych osob, podzielilismy na 2 dni. W Chorwacji po autostradzie jechalismy krotki odcinek - reszta po gorach. A Chorwaci jezdza tylko nieco mniej po wariacku niz my (rzadziej tylko zdarzaja sie debile jadacy na zderzaku - za to wyprzedzaja tak, ze sie wlos jezy!). Jezdza tak na gorskich drogach, ktorych niektore odcinki wywolywaly mdlosci u pasazerow. W Zagrzebiu byl makabryczny korek bo na autostradzie zdarzyl sie wypadek. Policja odciela ruch i blyskawicznie zorganizowala objazd. Kolumna aut z autostrady jechala przez nieznane sobie przedmiescia, prowadzona w dyskretny, ale skuteczny sposob przez policje. Powody do narzekan mieli mieszkancy bo na trasie objazdu wszystkie skrzyzowania zostaly podporzadkowane jak najszybszemu rozladowaniu korka. Dalej do granicy ze Slowienia jedzie sie gorska jednojezdniowka, wzdluz ktorej (nad ktora, pod ktora, obok ktorej) budowana jest autostrada - nie zaobserwowalem jakos nadmiaru znakow ograniczajacych predkosc do 30 czy 40 km/h (bylo kilka, ale w miejscach gdzie maszyny musialy przejezdzac przez jezdnie). W Slowenii autostrady jest tyle co kot naplakal, ale jedzie sie plynnie i dosc szybko, w gestym nawet ruchu (i nie przez permanentny teren zabudowany) O Austrii nie ma co wspominac - nawet na jednojezdniowym odcinku jedzie sie "po niemiecku" szeroka droga, ktora nie uniemozliwia wyprzedzania. Tam teren zabudowany to teren zabudowany, a nie tsy chalupy pod lasem. Nocowalem w Czechach, na nastepny dzien mialem wiec krotki odcinek do Warszawy - pozwiedzalem zatem Mikulov (polecam) i ruszylem dosc pozno. Jeszcze w Cieszynie bylem, po dwudniowej jezdzie i zwiedzaniu, spokojny i odprezony mimo bardzo duzego i korkujacego sie ruchu na odcinku jednojezdniowym przed Cieszynem.

            A po wjezdzie do Polski zaczal sie sajgon. Najpierw remont i budowa (wreszcie!) drogi od Bielska do Cieszyna. Oczywiscie jedynym oznakowaniem remontu jest znak 40 km/h (dlaczego? Przeciez na jednojezdniowkach w Polsce mozna jechac 90 km/h!). Zadnych znakow typu "objazd do Katowic". Jedziesz do Katowic, pchaj sie przez korek do Bielska mimo, ze po drodze jest kilka dobrych drog. Tylko, ze w ramach remontu pozdejmowane zostaly drogowskazy... Skutek? Lepiej znajacy teren, nagle znajdowali wsrod chald i ciezarowek odpowiednia do ucieczki "dziurke" i stawali deba na heblach. Potem kitowali sie pomiedzy pacholkami (po co te pacholki? Na normalnych jednojezdniowkach nie stawia sie pacholkow pomiedzy pasami!) albo wrecz zawracali "na trzy". Bo jakis debil zapomnial o objazdach!!! A na gierkowce trzeba odrobic straty... Az do Katowic odbywal sie zatem wyscig REPow, ktorzy sa przeciez rozliczani z czasu i skutecznosci. Poza tym co za debil poprowadzil ekspresowa droge przez taka ilosc terenow zabudowanych!? A najlepszym "zajaczkiem" byly remonty na gierkowce. W jednym miejscu pomaranczowe, migajace swiatla majace pokazac kierunek zjazdu z jednego pasa na drugi, byly ustawione odwrotnie... Kierowaly na pole! Na szczescie byl duzy ruch i widac bylo, ze swiatla samochodow jada w druga strone. I nikomu, z wyjatkiem rozwydrzonych kierowcow, to nie przeszkadzalo! A wedlug mnie powinien zajac sie tym prokurator!

            Po tych 400 km po Polsce wysiadlem z auta mokry i spiety jak baranie jaja.

            Wiara w mity czy polska rzeczywistosc? Nie mitologizuje zagranicznych drog, ja tam od czasu do czasu bywam. I do tego czesto, ze wzgledow "turystycznych", nie jezdze po autostradach. I nigdzie nie widzialem takiego bezholowia drogowego jak w Polsce! Jak to jest, ze za granica roboty przy drodze oznaczaja redukcje predkosci od zadnej po zasadnicza, w wypadkach tego wymagajacych. Ale widac od razu dlaczego stoi takie ograniczenie. Jak to jest, ze oznakowanie robot nie pozoastawia najmniejszych watpliwosci ktoredy nalezy jechac? U nas ekipa zajmujaca sie malowaniem balustrad na trzypasmowce ma 3 znaki - uwaga roboty, zwezenie (czesto nawet z nieodpowiedniej strony!) i niesmiertelne 40 km/h. Jezeli remont jest doglebny, tez stoi 40 km/h za to nie ma informacji o objazdach. A jak sa, to wylacznie po to, zeby skierowac ruch w krzaczory bo dalszych drogowskazow niz ten przy drodze nie ma.

            A chamstwa na drogach naogladalem sie w czasie wycieczki sporo. Sporo Austriakow jezdzi "po Polsku". Tylko, ze za granica skupiam sie na drodze i innych autach (na debilach tez), a w Polsce musze jeszcze dodatkowo uwazac na dziury, koleiny urywajace wydech, szukac drogowskazow pozaslanianych przez drzewa lub inne znaki i odcyfrowywac znakowe lamiglowki, ktorymi karmia nas nasi znakolodzy stosowani. Nigdzie w Europie nie widzialem takiego zageszczenia znakow wszelkiej masci, co w Polsce! Dodatkowo w nocy musze szukac nierozmalowanej jezdni.

            Mity?
    • pawelkrzyzanowski A ja bym chciał, żeby było jak W NL i w D 06.10.05, 17:18
      A ja bym chciał, żeby było jak w Holandii i w Niemczech. Same autostrady,
      kanały, przemysł. Pełna cywilizacja. A to że lasów nie mają, lub są prywatne i
      ogrodzone (poza NRD) to inna sprawa. W polsce też tak będzie. Budujmy
      autostrady, budujmy. Po co nam nasza przyroda.
      • miguell Re: A ja bym chciał, żeby było jak W NL i w D 06.10.05, 17:28
        Niemcy mają wyższą lesistość i to znacznie od Polski, więc dlaczego kłamiesz?

        Gdy jadę w Niemczech, we Włoszech czy w Rosji po szosie z jednym pasem to jest
        ona z poboczem prawie tak szeroka jak nasze dwupasmówki. Zakręty są znacznie
        rzadsze (W Rosji prawie ich nie ma), można wyprzedzić TIRa na prostej, ryzyko
        przy wyprzedzaniu znacznie maleje. Po szosach nie jeżdżą gruchoty 40 km/h.
        Kierowcy jeżdżą tak szybko lub nawet szybciej (nowsze wozy) od nas ale wydaje
        się, że przez technikę, kulurę mają lepsze panowanie nad autami.
        Jesteśmy za Europą we wszystkich dziedzinach więc dyskusja Droga-Kierowca jest
        jałowa.
        • mobile5 Re: A ja bym chciał, żeby było jak W NL i w D 06.10.05, 19:47
          miguell napisał:

          > Niemcy mają wyższą lesistość i to znacznie od Polski, więc dlaczego kłamiesz?
          >

          Niemcy i Francja mają lesistość na podobnym jak Polska poziomie, ok. 28-29%.
        • przejazdem Re: A ja bym chciał, żeby było jak W NL i w D 06.10.05, 22:53
          >Po szosach nie jeżdżą gruchoty 40 km/h.
          W Rosji ???
        • pawelkrzyzanowski Re: A ja bym chciał, żeby było jak W NL i w D 07.10.05, 09:13
          Tylko, że w Niemczech lasy poprzecinane są autostradami i będą coraz bardziej,
          bo autostrad przybywa. Budowanie autostrad rozbija nisze ekologiczne, bo je
          przecina. Poza tym do wielu lasów w Niemczech nie wejdziesz bo są prywatne.
      • bpos Re: A ja bym chciał, żeby było jak W NL i w D 06.10.05, 17:42
        Pomijając te wszystkie racje (z wyjątkiem autora artykułu) to jak chce się mieć przyzwoite drogi to trzeba na łożyć z budżetu.
        Akcyzą (skromne 12%) łata się wszelkie dziury (budżetowe). Ostatnio 50% tego co miało iść na drogi podzie na kolej. Gratutalcje dla decydentów.
        II bardzo istotna przeszkoda: procedury związane z całokształtem projektowania, zamówieniami publicznymi itd. To nie tylko wina "urzędników od dróg", że przebiega to ślimaczo powoli.
        Dopóki zrealizowanie budowy kawałka drogi będzie wymagało hektara lasu (na papier, by spełnić wymagania obowiązującego prawa) doputy tak będzie jak jest.
      • greenblack Tak, pozostańmy dzikim krajem, do którego Niemcy 06.10.05, 18:27
        przyjeżdżają (terenówkami, bo inaczej się nie da) zapolować i zaru...
    • pshem.co Bądźmy wściekli... na głupotę 06.10.05, 17:28
      i to na głupotę wszystkich po kolei...
      Zacznijmy od prawodawców - przez idiotyczne przepisy wykup ziem pod autostrady
      wlecze się latami i tu nie mówię już o wielkich inwestycjach ale nawet o tych
      lokalnych vide trasa siekierkowska w Warszawie.
      Teraz może o rządzących...radosna forma finansowania i nadzoru budowy autostrad
      mogłaby byc chyba motywem do tylu wdzięcznych dowcipów co temat "blondynki"...
      Dalej może o policji, fakt że wiadomo że tu stoją z "suszarką" a tam fotoradar
      pozwala na proste określenie że w tym miejscu to można tyle ile znak ale juz
      500m dalej tyle ile fabryka dała...
      Może coś o sądach? jasne znajdzie się... oczekiwanie na rozprawy i wysokość
      orzekanych kar dla idiotów zabójców jest... żenująca niekiedy a zwłaszcza dla
      tych, którzy pozwolili sobie na jazdę "w stanie wskazującym..."
      Nooo, nie można pominąć drogowców... dam taki może przykład adekwatny do całego
      kraju - nowo wyremontowana droga, nowiuteńka nawierzchnia, w dni po otwarciu i
      już spod wyrobionej koleiny wystają kamyczki podkładu pod asfaltem, a czemu? bo
      oni też zapewniając sobie godziwy zysk do asfaltu dodali "troszkę za dużo"
      smoły...
      Ostatni, ale za to nie najgorsi są nasi rodzimi kierowcy, którzy za jedyne
      prawo na drodze uznają prawo szybszy-większy, tzn. starać się nie wymuszać na
      większym i być szybszym od pozostałych. Pan Dziewulski to kuriosum naszego
      systemu... każdy mu się boi narazić, a on publicznie to przyznaje. Polityk, a
      on nim był w chwili publicznego przyznania się do "przelotu" W-wa - Częstochowa
      w w czasie 55min powinien chyba... no właśnie, ale właśnie takie wypowiedzi
      tworzą społeczne przyzwolenie do łamania przepisów i pomykania vide
      p.Dziewulski 230km/h na ograniczeniu do 110 czy jeszcze lepiej do 70. Na tej
      samej zasadzie współczujemy innym sławnym, którzy zostawili życie na drodze.


      Problem polega na tym, że skoro istnieje publiczne przyzwolenie do łamania
      przepisów to może ktoś powinien zlikwidować KD? wtedy szybko ci co nie
      dostosuja się do drogi skończą na drzewach, a ich rodziny powinny płacić
      wysokie odszkodowania jeżeli ktoś zginie "przy okazji" i na dodatek leczenie
      tych, którym nie uda się skończyć żywota w rowie powinni za leczenie zapłacić w
      całości z własnej kieszeni...
      Generalnie uważam tych co jeżdżą u nas w kraju tak, jakby byli na autostradzie
      np.w niemczech za wariatów - więc może by ich zacząć leczyć?
      pozdr
    • pompompom Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 17:56
      Jasne, jak po zjednoczeniu Niemiec ci ze wschodnich landów przesiedli sie w
      lepsze (szybsze) samochody, to wzrosła ilość wypadków, a drogi u nich wcale nie
      były takie złe. Woda sodowa uderzyła do głowy. Jak ktoś zapieprza prawie 200 na
      godzinę tam gdzie setka to już za dużo, wyprzedza na trzeciego, czwartego to
      nie dziwota, że i wypadki ze skutkiem śmiertelnym mają miejsce. Nie tylko drogi
      ale brawura, brak umiejętności i chamstwo. A najczęściej giną niewinni.
    • ascasc Zgadzam sie! Drogi sa tragiczne! Wystarczy wrócic 06.10.05, 17:57
      z dluzszych wakacji z Chorwacji czy Niemiec zeby miec porownanie! TRA-GE-DIA
      • w-wus Re: Zgadzam sie! Drogi sa tragiczne! Wystarczy wr 06.10.05, 18:24
        Masz racje!! Jezdze po calej Europie i w ciagu roku przejezdzam ok. 120000 km.
        Kazdy przyjazd do Polski jest niestety "rosyjska ruletka" - uda sie calo
        wrocic czy mnie przywioza. Nie jest to wina tylko drog ale rowniez kirowcow
        ktorzy droge uwazaja jako tor wyscigowy albo odcinek specjalny Rajdu Polski.
        Wielokrotnie probowano mnie sprowokowac do szybszej jazdy chociaz niestety zeby
        nie blokowac tzw. plynnosci ruchu przekraczalem rowniez dozwolone szybkosci.
        Szczytem wszelkiwej bezmyslniosci jest zachowanie jkierowcow na trasie
        Katowice - Warszawa. Wyprzedzanie na pasach (mimo ze na poboczu czekaja ludzie)
        udowadnianie nas kazdym kroku ,ze jest sie co najmniej kierowca o zdolnosciach
        Holowczyca (podejzewam,ze ten to jezdzi z glowa gdyz zdaje sobie sprawe i zna
        zasady fizyki) i siedzi sie co najmniej w samochodzie o wytrzymalosci czolgu.
        Dlatego nie usprawiedliwiajmy wszystkiego stanem drog ale popatrzmy rowniez na
        tych wszystkich ktorzy nie dorosli do wspolnego korzystania z drog
    • pnd Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 17:59
      Jestem wsciekly, jak czytam takie brednie!

      Wbrew temu, co twierdzi Pan redaktor sprawcami wiekszosci wypadkow nie sa
      "zwyczajni ludzie. Tacy, którzy spokojnie i bezpiecznie chcą dojechać do
      domu." Tacy kierowcy sa niestety z reguly wlasnie ofiarami wariatow za
      kierownica albo obiektem drwin i przeklenstw z ich strony.

      Co do sprawcow: "ofiar zmęczenia, rozkojarzenia, zdenerwowania i pośpiechu" -
      zgadzam sie w pelni. Ale to nie jest zadna okolicznoscia lagodzaca. Chyba, ze
      sie wiezie zone do porodu.

      Wg autora, kierowcow zmusza sie do "omijania traktorów, rowerzystów, furmanek,
      tirów i nie zawsze trzeźwych pieszych". To naprawde straszne, ze z drog
      publicznych moga jeszcze korzystac nie tylko mieszkańcy miast w wypasionych
      brykach. Dla normalnego kierowcy (zwlaszcza takiego, ktory jezdzi jak Pan po
      Europie) inny uzytkownik drogi nie powinien byc przeszkoda. Nikt go tez nie
      zmusi do wyprzedzenia furmanki albo kolumny tirow (nawet trabiacy z tylu
      miejski burak za kierownica), jezeli mialoby to byc niebezpieczne. Taki
      kierowca nie boi sie tez spotkania z ciagnikiem rolniczym, bo nie pruje po
      wiejskiej drodze 180 km/h i nie musi na jego widok z przerazeniem hamowac
      awaryjnie.

      Jezeli zas na serio uwaza Pan, że "niemal każdy manewr wyprzedzania to ryzyko
      czołówki", to radze czym predzej wziac jazdy doszkalace albo przestac w ogole
      jezdzic i narazac innych na utrate zycia. Jak juz sie Pan podszkoli, to radze
      potem wpierw doskonalic technike wyprzedzania tylko na drogach dwupasmowych,
      ekspresowych. Moze jak zobaczy Pan, ile przy nich stoi krzyzy, to zrozumie
      Pan, ze przyczyna wiekszosci wypadkow w Polsce nie jest brak autostrad, ale
      nieznajomosc przepisow, brak umiejetnosci i buractwo za kierownica.

      Poza tym to ciagle szukanie winnych wypadku p. Otylii staje sie juz niesmaczne.
      • emes-nju Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 19:54
        pnd napisała:

        > Wg autora, kierowcow zmusza sie do "omijania traktorów, rowerzystów,
        > furmanek, tirów i nie zawsze trzeźwych pieszych". To naprawde straszne, ze z
        > drog publicznych moga jeszcze korzystac nie tylko mieszkańcy miast w
        > wypasionych brykach.


        Nie. Ale piesi chodzacy po jezdni to chyba przesada. Nie jest to wina pieszych ani kierowcuw, ze ktos "zapomnial", jezeli nie o chodniku, to chociaz o szerszym o metr poboczu. Ale za to zapomnienie nie placa "zapominalscy"...


        > Jezeli zas na serio uwaza Pan, że "niemal każdy manewr wyprzedzania to ryzyko
        > czołówki", to radze czym predzej wziac jazdy doszkalace albo przestac w ogole
        > jezdzic i narazac innych na utrate zycia.


        Bardzo sie mylisz. Nasze drogi projektowane sa z uwzglednieniem potrzeb wszystich uzytkownikow (czyli sa dla nikogo). W zwiazku z tym, nie dosc, ze prowadza przez permanentna wies, to poza ta wsia maja wjazdy z pol, domow itp. co kilkaset metrow. W zdecydownej wiekszosci te wjazdy nie sa oznakowane bo nie sa to drogi w rozumieniu przepisow o ruchu drogowym - ot polna droga czasem tak obciazona, ze zarosla trawa. Ale samochody stamtad wyjezdzaja... I zwykle kierowcy tych aut, jezeli skrecaja w prawo, nie zadaja sobie trudu sprawdzic czy przypadkiem ktos nie jest na wyprzedzaniu na takim nieoznakowanym "skrzyzowaniu". W takim mechanizmie malo nie stracilem wiele lat temu rodzicow... Uratowala ich zimna krew i umiejetnosci mojego ojca (zmiescil sie pomiedzy lewa bariera, chroniaca przez spadnieciem z nasypu, a autem, ktore po wyjechaniu, pod gorke, na glowna droge pod mojego starego, wynioslo w lewo). Ten, ktory wyjechal z pola, z pomiedzy krzakow, absolutnie nie poczuwal sie do winy.

        Reasumujac - na naszych drogach KAZDE wyprzedzanie jest skrajnie niebezpieczne!
        • swoboda_t Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 08.10.05, 19:16
          Kiedyś na drodze krajowej(bez utwardzonego pobocza!) spotkałem w środku lasu
          dwie, czy trzy dziewczyny. Droga była gładka, jechałem jakieś 90-100 km/h. Za
          mną TIR. Z przeciwka nie jechało nic, więcjechałem blisko środka jezdni. Laski
          szły pewnie z jednej wsi do drugiej, były dość ciemno ubrane, żadnych
          odblasków, zobaczyłem je zbyt późno, by bezpiecznie zareagować. Gdyby coś
          jechało z przeciwka, to ja trzymałbym się bardziej prawej strony-najpewniej bym
          je zaj...ał. Jak nie ja, to TIR za mną :|
          • swoboda_t Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 08.10.05, 19:17
            Było to rzecz jasna w nocy.
    • pether_23 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 18:08
      Autor artykułu, jako dumy posiadacz dwucyfrowego IQ, ma zdolności analityczne na
      granicy pojmowania rzeczywistości.
    • plectrum Re: Polscy kierowcy - bądźmy wściekli 06.10.05, 18:13

      Jasne, że w Polsce drogi są tragiczne. ALE TO NICZEGO NIE USPRAWIEDLIWIA.
      Większość wypadków powstaje w wyniku niedopasowania prędkości i zachowania na
      szosie do warunków jazdy. A w Polsce w szczególności, bo tu warunki jazdy, ze
      względu na stan dróg są na ogół złe.
      Po drugie w Polsce nagminny jest brak kultury na drogach. To się zaczyna już na
      przejściach dla pieszych. W każdym cywilizowanym kraju pieszy i na pasach i
      zbliżając się do nich ma pierwszeństo. W Polsce nie. Aby przejść przez jezdnie
      trzeba często pchać się na chama, bo nikt się nie zatrzyma przed zebrą.
      Inna sprawa: 50 km/H na terenie zabudowanym? Jak ja jadę 60 kmH przez miasto, co
      jest już o 10 za dużo, to co drugi mnie wyprzedza, obojętnie czy są 1, 2 czy
      trzy pasy i czy z przodu jest przejście.
      A poza miastem? Jestem chory jak jadę np. jedynką z Bydgoszczy do Gdańska. To
      wyprzedzanie na trzeciaka to takie kretyństwo, że mnie szlag trafia jak to widzę
      . W Polsce potrzeba przede wszystkim inwestycji w policję i wyposażenie policji.
      I wysokich kar za łamanie przepisów drogowych. Polskie miasta zarabiałyby masę
      kasy, gdyby przynajmniej co setny kierowca jadący 75 kmh przez miasto zapłacił
      parę stów mandatu.
      • bpos Re: Polscy kierowcy - bądźmy wściekli 06.10.05, 18:20
        Zgadza się
      • ss85 Re: Polscy kierowcy - bądźmy wściekli 06.10.05, 18:30
        Zacznijmy od tego, że polskie drogi są zatłoczone ponad miarę. Wybudowanie autostrad spowoduje odpływ TIRów z dróg niższej kategorii na ta właśnie autostrady. Wtedy zrobi się bezpieczniej bo nie będzie kolumn ww. TIRów do wyprzedzania, a więc zniknie jedna z głównych przyczyn najtragiczniejszych wypadków. A kto chce zaostrzenia kar dla kierowców powinien zacząć jeździć więcej, bo rzeczywiście, do kościoła i z powrotem da się jechać przepisowo i nie zszargać sobie nerwów, ale z Katowic do Gdańska już nie. A policja niech dalej stawia fotoradary na autostradzie i na zwężkach łapią tych co jadą 70 zamiast 50.
      • greenblack Tak, wystarczy zwolnić i wtedy na przykład kierowc 06.10.05, 18:32
        a tira będzi ci wiózł papier toaletowy 2 dni zamiast 6 godzin i to na pewno
        wpłynie na jego kondycję i kondycję polskiej gospodarki.
    • basia Rację 06.10.05, 18:23
      Pan ma w sprawie polskich dróg. Nie musi Pan, nikogo do tego przekonywac.
      Mam tylko jedna uwage, wlasciwie pytanie - czy adresatami spotu "stop wariatom
      drogowym" sa ministrowie, decydenci d/s budowy drog polskich ? ( popieram takie
      adresowanie)

      Moze jeszcze krotkie wyjasnienie. Nie podoba mi sie ten spot, nie podoba mi sie
      retoryka wariat=kierowca. Sadzac jednak, na podstawie opinii o tym spocie,
      wiekszosc osob popierala to rownanie. Co sie wiec takiego stalo, ze od czasu
      wypadku Otylii, nazywanie lamiacych przepisy drogowe kierowcow wariatami, stalo
      sie niewlasciwe?
      • ss85 Re: Rację 06.10.05, 18:40
        I tu się zgadzam. Kierowca=Wariat to zdanie fałszywe, Wariat=Kierowca również. W każdym społeczeństwie jest pewien odsetek wariatów. Są nimi ci, którzy wyprzedzają na trzeciego, ale też ci, co chcą za to od razu zabierać prawo jazdy. A normalność, jak zawsze, leży gdzieś pośrodku. W ogóle to lecę o zakład, że ci wszyscy "drogowi moralizatorzy" też nie są święci... Cudze błędy widzi się jakoś lepiej. Ja też czasem `coś` złamię. A kto jest bez grzechu niechaj pierwszy rzuci kamieniem.
    • more.words Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 18:23
      ehh... macie racje.. wybielajcie piratow drogowych - wypadki to nie ich wina-
      gdyby jezdzili po dobrych-szerokich drogach- nie stanowiliby zagrozenia...

      hahahahahahhahahahahha- bardzo smieszne!!!!!!!!!
      wybielmy tez nasza Otylie... to ze licznik w chwili uderzenia zamknal sie na
      180km...to oznacza tylko ze w momencie gdy wpadała do rowu i przejechała jeszcze
      ten kawałek po polu/łace ... co jush ja spowolniło...co oznacza??

      tak- brawo- ze jechała jeszcze szybciej...

      i co... np. ten wypadek to wina złej nawierzchni-jasneee
      • emes-nju Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 19:57
        more.words napisała:

        > ehh... macie racje.. wybielajcie piratow drogowych - wypadki to nie ich wina-
        > gdyby jezdzili po dobrych-szerokich drogach- nie stanowiliby zagrozenia...


        Stanowiliby ZDECYDOWANIE mniejsze zagrozenie. Im lepsza droga, tym wiecej tego zagrozenia braliby na siebie, a nie na przypadkowe ofiary.
      • wio4litery Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 08.10.05, 09:22
        > wybielmy tez nasza Otylie... to ze licznik w chwili uderzenia zamknal sie na
        > 180km...to oznacza tylko ze w momencie gdy wpadała do rowu i przejechała jeszcz
        > e

        Licznik rozbitego 300 C pokazywał 0 a nie żadne 180.
        Co nie znaczy, że Otylia nie jechała szybko.

        w4l
    • pether_23 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 18:41
      Nawet jeżeli drogi stanowią jakąś przyczynę wypadków, to napewno jedną z mniej
      istotnych. Najważniejsze każdy zna: Prędkość, Wyprzedzanko na debila, Alkohol itp..

      A przecież to jest takie proste... przerzucić transport "przemysłowy" na kolej,
      konkretnie karać debilnych kierowców. Mandat to nie kara - to opłata za bycie
      ponad prawem, jeżeli kogoś stać to może sobie jeżdzić ile chce. Karą za
      przekroczenie prędkości o więcej niż 20 km/h powinno być odebranie prawa jazdy
      na okres kilku lat.
      • greenblack Powiedz mi miszczu, jak wyprzedzić tira, nie przek 06.10.05, 18:44
        raczając dozwolonej prędkości o 20 km/h?

        pether_23 napisał:

        > Wyprzedzanko na debila,

        o więcej niż 20 km/h powinno być odebranie prawa jazdy
        > na okres kilku lat.
        • pether_23 Re: Powiedz mi miszczu, jak wyprzedzić tira, nie 06.10.05, 18:46
          Jakbyś dokładnie przeczytał mojego posta to nie zadawałbyś takich pytań.
          Napisałem wyrażnie: TIRy na tory. Tego typu trabsport powinien być realizowany
          przez kolej, "miszczu".

          • greenblack Aż dziw, że firmy spedycyjne z całego świata nie w 06.10.05, 18:54
            padły na twój genialny (typowo polski) pomysł i cały czas wolą transportować
            towary tymi przebrzydłymi tirami, a w Szwecji nawet jeżdżą 60-tonowe zestawy i
            nawet Ujnia Europejska chce je dopuścić do użycia w cywilizowanych jej
            rejonach, hehe.
            • pether_23 Re: Aż dziw, że firmy spedycyjne z całego świata 06.10.05, 18:55
              powiedziałbym raczej, że typowo szwajcarski pomysł. Pozatym to tobie
              przeszkadzały przed chwilą tiry nie mnie...
              • greenblack A Szwajcaria to jaką role odgrywa w światowym prze 06.10.05, 18:56
                myśle i transporcie? Wagony podjeżdżają pod sam supermarket?
                • pether_23 Re: A Szwajcaria to jaką role odgrywa w światowym 06.10.05, 19:00
                  Nie, są transportowane koleją. A pod hipermarket podjeżdżają same. Tak jest w
                  szwajcarii.

                  ps. A Polska niby jaką rolę odgrywa w światowym transporcie? Dużą? To dlaczego
                  na tych TIRach nie zarabia społeczństwo, a wręcz traci (tiry powodują szkody, za
                  które płaci społeczeństwo). Zarabia na tym tylko Orlen i tirówki.
                  • greenblack Re: A Szwajcaria to jaką role odgrywa w światowym 06.10.05, 19:08
                    Żeby społeczeństwo zarabiało na tranzycie (jak w Niemczech), to musi wybydować
                    autostrady. Nie będziesz chyba domagać się opłaty za przejazd polną drogą?
                    • pether_23 Re: A Szwajcaria to jaką role odgrywa w światowym 06.10.05, 19:13
                      Można się domagać opłaty za sam wjazd do kraju zagranicznego TIRa. Opłata za:
                      niszczenie dróg, zanieczyszczanie powietrza, potencjalne powodowanie wypadków,
                      zwiększanie natężenia ruchu itp...
                      • greenblack Należy też karać mandatem za tworzenie miejsc prac 06.10.05, 19:17
                        y, hehe. I wtedy taki wrogi tir zamiast do Polski wjedzie np. do Czech, nawet
                        kupi winietę i mu się to bardziej opłaci, niż użerać z polskimi drogami,
                        kolejami i debilami, hehe.
                        • pether_23 Re: Należy też karać mandatem za tworzenie miejsc 06.10.05, 19:21
                          No i bardzo dobrze, że pojedzie do Czech. Im będzie truł powietrze nie nam. Nie
                          sądzisz? Aż tak bardzo dbasz o interesy Orlenu i tirówek?
                          • emes-nju Re: Należy też karać mandatem za tworzenie miejsc 06.10.05, 20:00
                            pether_23 napisał:

                            > No i bardzo dobrze, że pojedzie do Czech. Im będzie truł powietrze nie nam.
                            > Nie sądzisz? Aż tak bardzo dbasz o interesy Orlenu i tirówek?


                            A interesy wlascicieli barow, warsztatow samochodowych, parkingow dla TIRow, itd.?

                            Stac nas na kolejnych bezrobotnych?
                            • pether_23 Re: Należy też karać mandatem za tworzenie miejsc 06.10.05, 21:12
                              Zapomniałeś jeszcze wymienić lekarzy, którzy leczą skutki wypadków i oddychania
                              zanieczyszczonym powietrzem oraz robotników naprawiających drogi po TIRach.
                              Tylko dlaczego za pieniądze społeczeństwa?
            • ss85 Re: Aż dziw, że firmy spedycyjne z całego świata 06.10.05, 18:57
              Myślę że pomysł sam w sobie jest OK, ale kolej się wysoko ceni i nie przejmuje niczym bo i tak dostanie kasę z podatku, który płacimy kupując benzynę:)
    • kompletny_idiota Polaczkom autostraduf sie zachcialo 06.10.05, 18:49
      Zeby nimi popie..c 300 na godzine, bo na obecnych drogach daja rade tylko
      200 zanim sie zabija o cos na drodze albo przy drodze. Polowa ludzi nie dorosla
      do jazdy po zadnej drodze a co dopiero po autostradzie.
    • greenblack Zwinąć asfalt i cały przemysł oddać Czechom, Słowa 06.10.05, 18:59
      kom i Węgrom, hehe. My za to będziemy mieli pomnik papieża w każdej wsi.
      Nieważne, czy Polska będzie biedna czy bogata, ważne, żeby była katolicka, hehe.
      • gmanchuel Znow usprawiedliwienia ! 06.10.05, 19:09
        Trzeba juz przestac szukac usprawiedliwienia : jakosc drog, cena paliwa (jak
        kierowcy woza kanistry). Co nastepne ?
        Badzcie wreszcie odpowiedalni !
        Wina jest przede wszystkim zachowanie kierowcow !
        Drogi sa jak sa : trzeba dostosowac sie do ich stanu i przestac narzekac !
        • greenblack Tylko powiedz mi, dlaczego Toyota i Hyundai wolą b 06.10.05, 19:11
          udowac fabryki na Słowacji, a nie w Polandzie?
          • przejazdem Re: Tylko powiedz mi, dlaczego Toyota i Hyundai w 06.10.05, 23:08
            Pomoc publiczna - Wasza Wszechwiedząca Mość.
        • dc99 Re: Znow usprawiedliwienia ! 06.10.05, 20:07
          > Drogi sa jak sa : trzeba dostosowac sie do ich stanu i przestac narzekac !

          Tzn. jadąc gdziekolwiek brać namiot i planować ze 2 biwaki? Po Polsce po prostu
          nie da się jeździć zgodnie z przepisami, chyba że raz w tygodniu 5 km do kościoła.
        • rapid130 Re: Znow usprawiedliwienia ! 07.10.05, 16:47
          Wszyscy mamy za uszami.

          Piraci i wariaci drogowy – hehehe, jak słyszę te hasła to mam ubaw po pachy.

          No jak wygląda pirat / wariat drogowy???

          Myślicie że ma dziki wzrok, żądzę krwi w oczach, pianę na pysku, Lucyfera za
          pazuchą, nierówno pod sufitem, żółte papiery w kieszeni???

          Założę się, że procent autentycznych zdiagnozowanych psychopatów wśród sprawców
          wypadków drogowych jest dużo mniejszy niż ich procent w całej populacji.

          Tak naprawdę sprawcami efektownych krwistych wypadków drogowych są normalni
          ludzie. Tacy ja my. Widywałem TYLKO takich sprawców, rozmawiałem z nimi. Oni
          potem zawsze żałują, często płaczą, sami się piętnują, mają myśli samobójcze.

          To były ewidentne pośrednie ofiary złego stanu polskich dróg, a bezpośrednie
          ofiary swojego braku cierpliwości, czasem wrodzonej własnej nadpobudliwości.

          To byli tacy kierowcy, którzy nawet przez kilka godzin jechali grzecznie,
          zgodnie z przepisami, aż doprowadzeni do granic wytrzymałości psychicznej
          permamentnie denerwującą sytuacją drogową, padli ofiarą kilku-,
          kilkunastosekundowego pier*d*olca skutkującego kretyńskimi manewrami i w końcu
          wypadkiem.

          Oczywiście, byli wśród nich też klasyczni cynicy, którzy jechali po wiariacku z
          całą świadomością, że poważnie grzeszą, bo musieli zdążyć, bo szef poganiał,
          itp. Ale statystycznie stanowili ledwie kilka-kilkanaście procent.

          Po 500 kilometrach jazdy w przeciętnych warunkach na polskich drogach nawet
          Święty Piotr byłby bliski ciężkiej kur*wicy.

          U każdego z nas granica między zachowaniem równowagi psychicznej a jej utratą
          przypada w innym miejscu. Jednemu wystarcza drobny bodziec, by stracił
          panowanie nad sobą. Inny będzie cierpliwy przez 10 godzin upierdliwej jazdy.
          Ale, zapewniam was, w końcu KAŻDEMU odbije.

          Mam taki zwyczaj, że jeżeli sytuacja drogowa przez dłuższy czas wybitnie
          doprowadza mnie do szewskiej pasji, dosłownie odpuszczam. Po prostu zjeżdżam do
          najbliższej knajpy na kawę. Zanim zrobię coś głupiego.

          * * *

          Przez parę lat pracowałem w gazecie lokalnej jako reporter. Jeżdżąc po powiecie
          poznałem wszystkie drogi na wylot. Poznałem ich oczywiste wady i niebezpieczne
          punkty, które często dawałoby się skutecznie załagodzić kosztem kilkuset
          złotych i pół godziny pracy. Czasem pisałem o tym.

          I co? Myślicie, że były jakieś reakcje decydentów? Ano były, ale jakie…
          Kierownik sekcji ruchu drogowego pewnego komisariatu dzwonił do mojego
          naczelnego z pretensjami (sic!):
          - „Niech pan uspokoi tego dziennikarza, bo jest głupiomądry”.

          Więc bądźmy wściekli!
          Ale nie na siebie, na drodze. W końcu wszyscy [kierowcy] siedzimy w tym samym
          szambie. Po same uszy. A gdy się ze sobą szarpiemy, nic z tego nie ma, tylko
          g*wno niepotrzebnie pryska!

          Bądźmy wściekli!
          - Na tych idiotów z zarządów dróg, którzy oszczędzają za wszelką cenę, któzy
          nie potrafią inteligentnie oznakowywać drogi, a znaki poziome projektują zza
          biurek bez wizji lokalnych. Po za tym generalnie pierdzą w stołki i czekają
          niecierpliwie swoich emerytur.
          - Na tych policjantów i [niektórych] speców od BRD, który jak mantrę
          powtarzają „niedostosowanie prędkości do panujących warunków” i z fanfarami
          wytyczają nowe czarne punkty, i wbijają kolejne czarne szpileczki (wypadki z
          trupami) lub czerwone szpileczki (z rannymi) w ścienne mapy swoich rewirów, w
          swoich gabinetach. To potrafią robić. Ale nie mają ani wyobraźni, ani chęci na
          gruntowne badanie rzeczywistych, a nie bezpośrednich przyczyn wypadków
          drogowych.
          - Na tych skretyniałych polityków, którzy obsadzają po centralach i
          województwach ważne stanowiska, decydujące o jakości naszych dróg, swoimi
          kolesiami ze studiów, a nie autentycznymi fachowcami.
          - Na te nasze głupiomądre media, które zamiast pokazywać np. ciekawie
          zrealizowane filmiki edukacyjne w porze przed dziennikiem, serwują nam w
          plotkarskich programikach osobistości chwalące się swoimi wyczynami za
          kierownicą.
          - I na tych durnowatych obrońców dobrego smaku, którzy protestują np. przeciw
          pokazywaniu klipu „Zapij pasy”, bo ponoć jest zbyt drastyczny! ;)


          I wreszcie skończmy z kładzeniem uszu po sobie!
          Mówicie dalej:
          - „Trudno, trzeba jeździć tak, jak pozwalają nasze drogi…”
          a gwarantuję, jak znam polityków, że nic się nie zmieni!

          Trzeba rąbnąć pięścią w stół.
          Zacząć żądać dobrych dróg.

          Może niekoniecznie pisać, że to zła droga była przyczyną wypadku, ale np. że
          jej kiepski stan był na 100 % okolicznością wybitnie sprzyjającą wypadkowi.
          • stoova Re: Znow usprawiedliwienia ! 07.10.05, 19:15
            Dokładnie.
            Tylko ignorant nie widzi związku między jakością dróg a liczbą wypadków.
            Jeżeli już mamy tych naszych wariatów (załóżmy) to oczywistym jest, że mniejsze
            szansę na zabicie siebie i innych będą mieli jadąc 200km/h po autostradzie niż
            jadąc z tą samą prędkością jednojezdniową trasą W-wa-Lublin.
          • ano.nim Analiza 08.10.05, 10:33
            rapid130 napisał:

            > Tak naprawdę sprawcami efektownych krwistych wypadków drogowych są normalni
            > ludzie. Tacy ja my. Widywałem TYLKO takich sprawców, rozmawiałem z nimi. Oni
            > potem zawsze żałują, często płaczą, sami się piętnują, mają myśli samobójcze.
            >
            > To były ewidentne pośrednie ofiary złego stanu polskich dróg, a bezpośrednie
            > ofiary swojego braku cierpliwości, czasem wrodzonej własnej nadpobudliwości.

            Całkowicie się z tym zgadzam - to nie psychopaci zabijają na naszych drogach
            tylko normalni ludzie, którzy nie radzą sobie na drodze.
            Albo są nieporadni, albo zarozumiali, albo niecierpliwi.
            Drobne wady a straszliwe konsekwencje.

            > Po 500 kilometrach jazdy w przeciętnych warunkach na polskich drogach nawet
            > Święty Piotr byłby bliski ciężkiej kur*wicy.
            >
            > U każdego z nas granica między zachowaniem równowagi psychicznej a jej utratą
            > przypada w innym miejscu. Jednemu wystarcza drobny bodziec, by stracił
            > panowanie nad sobą. Inny będzie cierpliwy przez 10 godzin upierdliwej jazdy.
            > Ale, zapewniam was, w końcu KAŻDEMU odbije.

            To zbyt daleko idące wnioski - znając specyfikę polskich dróg i własne
            predyspozycje, można się obronić przed "odbiciem".

            > Mam taki zwyczaj, że jeżeli sytuacja drogowa przez dłuższy czas wybitnie
            > doprowadza mnie do szewskiej pasji, dosłownie odpuszczam. Po prostu zjeżdżam do
            >
            > najbliższej knajpy na kawę. Zanim zrobię coś głupiego.
            >

            Właśnie w TEN sposób.
            Ja też tak robię, choć większość tras przebyłem bez takiego przymusowego postoju.
            Bez wku.wienia.

            > Więc bądźmy wściekli!
            > Ale nie na siebie, na drodze. W końcu wszyscy [kierowcy] siedzimy w tym samym
            > szambie. Po same uszy. A gdy się ze sobą szarpiemy, nic z tego nie ma, tylko
            > g*wno niepotrzebnie pryska!
            >
            > Bądźmy wściekli!
            > - Na tych idiotów z zarządów dróg, którzy oszczędzają za wszelką cenę, któzy
            > nie potrafią inteligentnie oznakowywać drogi, a znaki poziome projektują zza
            > biurek bez wizji lokalnych. Po za tym generalnie pierdzą w stołki i czekają
            > niecierpliwie swoich emerytur.
            > - Na tych policjantów i [niektórych] speców od BRD, który jak mantrę
            > powtarzają „niedostosowanie prędkości do panujących warunków” i z f
            > anfarami
            > wytyczają nowe czarne punkty, i wbijają kolejne czarne szpileczki (wypadki z
            > trupami) lub czerwone szpileczki (z rannymi) w ścienne mapy swoich rewirów, w
            > swoich gabinetach. To potrafią robić. Ale nie mają ani wyobraźni, ani chęci na
            > gruntowne badanie rzeczywistych, a nie bezpośrednich przyczyn wypadków
            > drogowych.
            > - Na tych skretyniałych polityków, którzy obsadzają po centralach i
            > województwach ważne stanowiska, decydujące o jakości naszych dróg, swoimi
            > kolesiami ze studiów, a nie autentycznymi fachowcami.
            > - Na te nasze głupiomądre media, które zamiast pokazywać np. ciekawie
            > zrealizowane filmiki edukacyjne w porze przed dziennikiem, serwują nam w
            > plotkarskich programikach osobistości chwalące się swoimi wyczynami za
            > kierownicą.
            > - I na tych durnowatych obrońców dobrego smaku, którzy protestują np. przeciw
            > pokazywaniu klipu „Zapij pasy”, bo ponoć jest zbyt drastyczny! ;)
            >
            >
            > I wreszcie skończmy z kładzeniem uszu po sobie!
            > Mówicie dalej:
            > - „Trudno, trzeba jeździć tak, jak pozwalają nasze drogi…”
            > a gwarantuję, jak znam polityków, że nic się nie zmieni!
            >
            > Trzeba rąbnąć pięścią w stół.
            > Zacząć żądać dobrych dróg.
            >
            > Może niekoniecznie pisać, że to zła droga była przyczyną wypadku, ale np. że
            > jej kiepski stan był na 100 % okolicznością wybitnie sprzyjającą wypadkowi.

            Popieram z jednym zastrzeżeniem.
            Bądźmy wściekli po dotarciu na miejsce, nie na drodze.
            Na drodze powinna być zasada - nic mnie nie wku.wi, nie wyprowadzi z równowagi.
            Ani zachowanie innych kierowców ani stan drogi.
            Olewam, jadę dalej.

            W domu mogę walnąć setkę, nalać drugą i przemyśleć, wyciagnać wnioski, podjąć
            jakieś działanie - napisać petycję, zadzwonić do odpowiedniego urzędnika czy mediów.

            Wtedy wiecej osób ma sanse na przeżycie.

            Ale analiza znakomita, szacunek rapid130!
            • emes-nju Re: Analiza 08.10.05, 12:30
              ano.nim napisał:

              > (...) to nie psychopaci zabijają na naszych drogach
              > tylko normalni ludzie, którzy nie radzą sobie na drodze.
              > Albo są nieporadni, albo zarozumiali, albo niecierpliwi.


              Nie. Sa po prostu ludzmi. Popatrz wokol siebie - ilu Twoich znajomych, skadinad normalnych ludzi, jest nieco mniej spokojna niz Ty. Nasze drogi wymagaja, na dlugich dystansach, anielskiej cierpliwosci. Nie wszyscy ja maja. Wiecej - malo kto ja ma! A do tego obserwowane wszedzie wzorce... Z politykami i policja na czele!


              > > rapid130 napisał:
              > > Mam taki zwyczaj, że jeżeli sytuacja drogowa przez dłuższy czas wybitnie
              > > doprowadza mnie do szewskiej pasji, dosłownie odpuszczam. Po prostu
              > > zjeżdżam do najbliższej knajpy na kawę. Zanim zrobię coś głupiego.
              > >
              >
              > Właśnie w TEN sposób.
              > Ja też tak robię, choć większość tras przebyłem bez takiego przymusowego
              > postoju.
              > Bez wku.wienia.


              To bardzo trudne. Nie dlatego, ze knajp malo, czy dlatego, ze sa drogie. Zeby tak zrobic, trzeba zrobic choc minimalna analize swoich zachowan i ich przyczyn. A to zdecydowanej wiekszosci ludzi jest obce.

              TV, zamiast pietnowac za "nadmierna predkosc", moglaby dac ludziom do myslenia. Pogadanki o tym, ze trzeba robic odpoczynki co 2 godziny sa mniej wiecej tak samo skuteczne jak grzmienie z telewizyjnej ambony na piratow drogowych. Jest to klasyczne w ukladzie niepartnerskim - ktos mowi (zakladajac, ze skoro moze mowic, to jest madrzejszy), a ktos ma sluchac i wykonywac. Nie zrozumiec i zmienic postepowanie! Odbiorca ma wykonac polecenie. Tak to (nie) dziala.

              Filmiki edukacyjne typu "zapnij pasy" sa zdecydowanie za malo drastyczne! To jakas chora bigoteria! Mozna pokazywac filmy z trupem scielacym sie gesto i krwia w iloscia odpowiednich do plywania kryta zabka - nie mozna pokazac cycka czy poldupka. Mozna pozwalac ludziom ogladac cieple jeszcze trupy na drogach (paru widzialem - jedna starsza pani umarla na moich rekach!), a nie mozna pokazac filmiku pokazujacego mechanizm powstawania obrazen w wyniku niezapinania pasow (bez krwi, wolania o pomoc i smierci!).
    • gg1968 Polacy zabijają się też w innych krajach ... 06.10.05, 19:01
      ... gdzie są autostrady od dawna. Nigdy się autostradą pod sam dom nie
      dojedzie, czasem trzeba z niej zjechać i podróżować wąskimi krętymi drogami...
      • dc99 Re: Polacy zabijają się też w innych krajach ... 06.10.05, 20:09
        > Nigdy się autostradą pod sam dom nie dojedzie, czasem trzeba z niej zjechać i
        > podróżować wąskimi krętymi drogami...

        Jeżeli przejechało się 1000 km w 8 godzin to ostatnie 20 km można się powlec
        naszą kochaną 40 km/h i popodziwiać widoczki - wtedy nikomu nie będzie się spieszyć.
        • az100 Re: Polacy zabijają się też w innych krajach ... 07.10.05, 10:41
          Sporo Polaków jeździ po drogach całej Europy. Dlaczego odsetek kolizji z
          udziałem Polaków na drogach innych krajów nie odbiega od tamtejszej normy a w
          Polsce jak najbardziej? Czy wyjeżdżając za granicę stajemy się innymi
          kierowcami?
    • 314the Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 19:17
      Prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Jak nie wierzycie jedzcie gdzies dalej niz
      ze wsi do kosciola. 300 km do granicy i jestem wrakiem. 1500 autostrada (z
      kierowcami, ktorzy wiedza do czego sluzy lewy pas!) i w dobrym humorze moge isc
      na klacje. Podzdrawiam.
      • przejazdem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 23:12
        To dlatego, że przez te 1000km jadąc szybciej (a na pewno jedziesz wtedy
        szybciej) jesteś bardziej skupiony, stąd brak zmęczenia. Ponadto może kwestia
        mało wygodnego auta?
Pełna wersja