jan_sobieski Podziekujmy tez policji 06.10.05, 19:25 Oni tylko potrafia siedziec w krzakach albo za budka przystanku, z radarem, w miejscu gdzie jest limit 40 albo 50kmh. Praktycznie kazde inne przewinienie, jesli nie skonczy sie wypadkiem jest bezkarne. A nie moznaby sie tak wziac do prawdziwej pracy ?? Ile osob dostalo mandat np za nieprawidlowe wyprzedzanie albo nieprawidlowe wlaczanie sie do ruchu (np nagminnie wpychajace sie autobusy i ciezarowki) ? Link Zgłoś
greenblack Polactwo chce zaostrzenia kar, dla tych, którzy id 06.10.05, 19:28 ą przez trawnik na skróty, zamiast wybudować wygodny chodnik. Módlmy siem! Link Zgłoś
waso_serwis Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 20:01 Przejachałem blisko milion km w tym wiele za granicą ( nie jestem kierowcą zawodowym)i naprawdę nasze dorogi sa fatalne i sa przyczyną conajmniej 50% wypadków. A nowe rzady tylko obiecują, nawet w Czechach jest tyle autostrad, że bija nas na głowę. Zwiększa sie akcyzę dodaje nowe podatki i nic. Co zrobia "kaczorki" ? chyba nic wiecej niz poprzednicy, bo w Warszawie dalej brak choc jednej porządnej obwodnicy. Link Zgłoś
przejazdem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 23:24 >nawet w Czechach jest tyle autostrad I co? I nawet tam jeżdżą -moim zdaniem- niebezpiecznie. Wśród moich czeskich przygód podam skrajny przypadek: facet na autostradzie pod Pragą uparł się, że jeszcze mnie wyprzedzi lewym, zwężającym się (!) pasem pomimo samochodów przede mną, po czym ze wspomnianego powodu musiał zahamować mi wprost przed maską. Jechałem ~140km/h a więc szybciej niż wolno i już hamowałem, a facet szarżował escortem. Inne przygody też nie pozwalają mi zgodzić się z tezą o dobrych,kulturalnych polskich kierowcach, których umiejętności i szacunek dla innych tłamszone są przez brak autostrad. Link Zgłoś
raccoon_5 Re: Polacy staja sie dawcami organow... 06.10.05, 20:09 ....jezdzac po tych wstazeczkach swoich...kamikadze, zonglerzy drogowi..kiedy cos w tym kraju sie zmieni? ...a te goowienka po psach, kiedy zaczniecie zbierac:)....prostych spraw rzadzacy nie moga okielzac....co sie dzieje z Ta Polska, taki wlasnie reportaz BBC World pokazywala, rece opadaja....zenujace Link Zgłoś
peacekeeper autor musi być dupkiem drogowym 06.10.05, 20:12 przejechałem ponad 800.000 km - dwie kolizje / nie z mojej winy /jeden nieboszczyk - syn lekarza , spieszyło mu się walnał w tyl mojego traka chłopak miał 26 lat - i prawo jazdy od 6 miesięcy ojciec szukał winnych a kiedy policjant powiedział mu ze syn zbyt szybko jechał ten odpowiedział ze syn pewnie czuł sie za kierownicą 5 stycznia tego roku 26 letnia Dorota Gonciarz nie zatrzymała sie na STOPie i starnowała mi samochód - Łodź ul POW - prawo jazdy od ...4 miesiecy mysle ze troche sie na tej jeżdzie znam chciałem tylko zauwazyć ze kierowca w odróznieniu oid dupka drogowego dostosowuje jazde do warunków w tym do drogi a nie odwrotnie w żadnym kraju nie dostosowuje się dróg do samochodów i umiejetności dupków drogowych to w zasadzie tyle dobrym przykładem moze być ostatni wyczyn superpływaczki co to zabiła własnego brata bo nikt jej nie powiedział ze jazda po polskich drogach nie ma nic wspólnego z pływaniem - poprostu nie dośc ze rozwija sie na nich wieksze predkosci to jeszcze obok nich rosna ...drzewa . Zawsze rosły i ludzie jakos jeżdzili . Link Zgłoś
przejazdem Re: autor musi być dupkiem drogowym 06.10.05, 23:33 >5 stycznia tego roku 26 letnia Dorota Gonciarz nie zatrzymała sie na STOPie i >starnowała mi samochód - Łodź ul POW - prawo jazdy od ...4 miesiecy Świetny (przepraszam, jak to zabrzmiało) przypadek. Nie wszędzie da się prowadzić autostrady i szerokie drogi. W Sulejówku pod Warszawą za przejazdem kolejowym gnojki o różowych świńskich ryjach pomimo oznakowania nie ustąpili mi pierwszeństwa przejazdu. Nie wiem od jak dawna mieli prawo jazdy. Widziałem jednak, że szrotowóz, którym tego dokonali był świeżutko sprowadzony. Nie władowałem się w nich dzięki ABS i niewielekiej prędkości(przejeżdżałem przez przejazd). Co do tego mają drzewa, brak autostrad itp. itd ? Liczy się nastawienie z jakim wyjeżdżamy z garażu lub parkingu. Link Zgłoś
peacekeeper Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na autora 06.10.05, 20:13 przejechałem ponad 800.000 km - dwie kolizje / nie z mojej winy /jeden nieboszczyk - syn lekarza , spieszyło mu się walnał w tyl mojego traka chłopak miał 26 lat - i prawo jazdy od 6 miesięcy ojciec szukał winnych a kiedy policjant powiedział mu ze syn zbyt szybko jechał ten odpowiedział ze syn pewnie czuł sie za kierownicą 5 stycznia tego roku 26 letnia Dorota Gonciarz nie zatrzymała sie na STOPie i starnowała mi samochód - Łodź ul POW - prawo jazdy od ...4 miesiecy mysle ze troche sie na tej jeżdzie znam chciałem tylko zauwazyć ze kierowca w odróznieniu oid dupka drogowego dostosowuje jazde do warunków w tym do drogi a nie odwrotnie w żadnym kraju nie dostosowuje się dróg do samochodów i umiejetności dupków drogowych to w zasadzie tyle dobrym przykładem moze być ostatni wyczyn superpływaczki co to zabiła własnego brata bo nikt jej nie powiedział ze jazda po polskich drogach nie ma nic wspólnego z pływaniem - poprostu nie dośc ze rozwija sie na nich wieksze predkosci to jeszcze obok nich rosna ...drzewa . Zawsze rosły i ludzie jakos jeżdzili . Link Zgłoś
wotur Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na autora 06.10.05, 21:00 Witam Pozwólcie, że przynudzę, starając się spojrzeć na sprawę bez angażowania emocji. Acha, żeby nie było wątpliwości, to ja jestem za budową autostrad i lubię szybko jeździć a często muszę się przemieszczać na długich dystansach. A teraz przynudzanie. Ruch drogowy, to proces w którm biorą udział pojazdy o dającym się stystycznie opisać rozkładzie właściwości i ilości, sterowanie przez "regulatory" (kierowców) o dających się też statystycznie ując rozkładzie cech, w środowisku (drogi), które też mogą być odpowiednio statystycznie zdefiniowane. Wypadki, czyli kolizje między pojazdami i/lub elementami środowiska, to sytuacje, w których odpowiednie odległoci mają wartości ujemne, przy czym osiągane w takiej sytucji przyśpieszenia definiują skutki wypadku (stłuczka czy masakra). W procesie tym występują zakłócenia w postaci statystycznie dających się ując przypadkowych zmian właściwości środowiska (dziura w jezdni, zmiana przyczepności, podmuch wiatru, konar na jezdni, podmuch wiatru), oraz zmian własciwości pojazdu (pęknięcie opony, urwania się stabilizatora itp) a także zmian właściwości regulatora (zaśnięcie, zmęczenie lub dekoncentracja kierowcy, błędna ocena sytuacji na skutek emocji spowodowanych obecnością na siedzeniu pasażera seksownego osobnika płci odmiennej itp). Opisany wyżejz grubsza proces proces można modelować komputerowo, co się oczywiście robi przy różnych założeniech. Zmiany właściwości środowiska, pojazdów, kierowców - wpływają na ilośc kolizji. "Polepszenie" właściwości środowiska bez zmiany pozostałych właściwości zmniejsza ilość kolizji, ale nie zawsze i nie każde polepszenie! To samo dotyczy efektów "polepszenia" niektórych właściwości kierowców i pojazdów! Zmniejszenie średniej ptędkości poruszających się pojazdów ZAWSZE powoduje zmniejszenie się ilości kolizji i ich skutków. Takie są wyniki symulacji - i proszę z tym nie dyskutować inaczej, jak przez przytoczenie wyników swojej własnej symulacji lub innej symulaci. I mam do szanownych dyskutantek i dyskutantów pytani: czy wyniki tych saymulacji uanajecie za bzdurne przelewanie z pustego w próżne, czy może w realnym świecie ruchu drogowego widzicie jakieś podobne zależności ? jak tak, to jakie. Ja widzę. Pzdr. W Link Zgłoś
tf2005 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na autora 06.10.05, 21:09 wotur napisał: >...... > Takie są wyniki symulacji - i proszę z tym nie dyskutować inaczej, jak przez > przytoczenie wyników swojej własnej symulacji lub innej symulaci. > > I mam do szanownych dyskutantek i dyskutantów pytani: czy wyniki tych > saymulacji uanajecie za bzdurne przelewanie z pustego w próżne, czy może w > realnym świecie ruchu drogowego widzicie jakieś podobne zależności ? jak tak, > to jakie. Ja widzę. > > Pzdr. > W Cześć Swietnie napisane. A odpowiednik z realu? na przykład zmiejszenie się ilości wypadków śmiertelnych w czasie gołoledzi. TF Link Zgłoś
emes-nju Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na autora 06.10.05, 21:19 Zgodze sie ze wszystkim z wyjatkiem tego: "Zmniejszenie średniej ptędkości poruszających się pojazdów ZAWSZE powoduje zmniejszenie się ilości kolizji i ich skutków". Co do skutkow - zgadzam sie. Natomiast nie zgadzam sie z prostym przelozeniem wolno=bezpiecznie. Nawet nie dlatego, ze nie jest to prawda. Zapewne w warunkach komputerowej symulacji tak wlasnie jest. Tylko, ze jak widac na naszych drogach, nie ma zabiegu skutecznie zmniejszajacego predkosc samochodow. Nie pomagaja mnozone ograniczenia (a raczej, wedlug mnie, pogarszaja sprawe bo powoduja swoiste znieczulenie i erozje prawa bo zbyt wiele ograniczen jest GRUBO na wyrost), nie pomagaja radary, fotoradary itd. Dlaczego? Zapewne dlatego, ze ludzie kupuja auta nie w celu powolnego przemieszcznia sie z pkt. a do pkt.b, tylko w celu szybkiego przemieszczania sie z pkt. a do pkt.b. Gdyby nie zalezalo im na czasie, jezdziliby PKS albo pociagiem osobowym - taniej i ekologiczniej. Skoro do komputerowej symulacji wlaczymy ludzkie oczekiwania, troche zmienia sie wyniki. I nie pomoze na to kolejna wielka akcja jezdzimy 30 km/h bo to bezpieczniejsze niz jazda 50 km/h. Bo malo kto, wsiadajac do auta, zawraco sobie glowe pytaniem czy dojedzie do celu. Zastanawia sie tylko kiedy dojedzie... Dlatego, skoro samochodow REALNIE wyhamowac sie nie da, warto zapewnic tym samochodom warunki do jak najbezpieczniejszego pokonywania dystansu z rozsadna predkoscia (i drakonsko te predkosc egzekwowac!). Rozsadna, czyli wyzsza pod realnej predkosci normalnie jadacego kierowcy w Polsce - z moich doswiadczen wynika, ze oscyluje ona w okolicach 40 km/h. Troche malo, nie? Link Zgłoś
dc99 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na autora 06.10.05, 22:52 > Zmniejszenie średniej ptędkości poruszających się pojazdów ZAWSZE powoduje > zmniejszenie się ilości kolizji i ich skutków. > Takie są wyniki symulacji - i proszę z tym nie dyskutować inaczej, jak przez > przytoczenie wyników swojej własnej symulacji lub innej symulaci. Wyniki symulacji są prawdziwe tyle tylko że zupełnie trywialne. Równie dobrze można powiedzieć że zmniejszenie średniej prędkości pojazdów do 0 km/h spowoduje całkowite wyeliminowanie kolizji, z czego wynika oczywisty wniosek że należy natychmiast zabronić posiadania samochodów i zaorać drogi. Anglicy do takich wniosków doszli już 100 lat temu wprowadzając (nie)sławny przepis o czerwonej fladze. I można było by się z tego śmiać gdyby nie to że takie pseudonaukowe symulacje są świetnym usprawiedliwieniem dla urzędasów, którzy zamiast budować bezpieczne drogi stawiają kolejne bezsensowne ograniczenia szybkości, które zupełnie nie zmniejszają liczby wypadków, ale za to świetnie uczą pogardy dla prawa. Wpisać do kodeksu kolejne ogranicznie potrafi każdy kretyn. Link Zgłoś
tf2005 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na autora 07.10.05, 09:51 dc99 napisał: > > I można było by się z tego śmiać gdyby nie to że takie pseudonaukowe symulacje > są świetnym usprawiedliwieniem dla urzędasów, którzy zamiast budować bezpieczne > ... tak się składa, że znam wiele modeli zymulacyjnych ruchu drogowego, stosowanych i wykorzystywanych w wielu krajach do rozwiązywania praktycznych zadań. Model, opisany przez Wotura jest typowy i tego typu symukacje są bardzo przydatne i owocne, oczywiście nie są one adresowane ani wykonywane dla potrzeb i możliwości intelektualnych nieprzygotownych intelektualnie osób. Interesujący jest właśnie niejednoznaczny wpływ zmian różnych parametrów procesu, w zestwieniu z jednoznacznym (w symulacji) wpływm prędkości. Zmniejszanie prędkości nie daje przy tym żadnych optimów, co jest oczywiste i czego można oczekiwać, ale jej zwiększanie we wszystkich warunkach powoduje wkraczanie dla pewnych prędkości w obszar szybkiego przyrostu ilości i skutków kolizji. To zresztą było wynikiem analiz na długo przed zaistnieniem możliwości symulacji komputerowych. Amerykańskie 55 mph na autostradach nie wzęło się było kiedyś z sufitu, jak byśmy pewnie byli skłonni myśleć. Tak jak nie z sufitu jest 50km/h w terenie zabudowanym w większości krajów cywilizowanych. A dla zobrazowania realnego wpływu zmiany parametrów procesu na ilośc kolizji może posłużyć niejedna ulica w polskim mieście, gdzie poszerzenie i ulepszenie nawierzchni spowodowało - o dziwo - wzrost ilości wypadków (autentyczne, udokumentowane). Co nie jest argumentem przeciw polepszaniu stanu dróg, tylko argumentem w zupełnie innej dyskusji... Natomiast opowiadania o bzdurnym ograniczeniu 40 km/h i panu Zenku opartym na łopacie jest na tyleż prawdziwe, co i należące do innego poziomu dyskusji. TF Link Zgłoś
wio4litery Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:55 peacekeeper napisał: > przejechałem ponad 800.000 km - dwie kolizje / nie z mojej winy /jeden > nieboszczyk - syn lekarza , spieszyło mu się walnał w tyl mojego traka > > chłopak miał 26 lat - i prawo jazdy od 6 miesięcy > ojciec szukał winnych a kiedy policjant powiedział mu ze syn zbyt szybko jechał Tylko potwierdzasz moje fatalne zdanie o tirowcach. Oczywiście im autostrady są najmniej potrzebne. W razie wypadku (chyba że z innym tirem albo autobusem) wyjdą z wypadku bez szwanku. A potem tak jak ty, z odrobiną satysfakcji naniosą kolejną karbę na naczepie. Kolejną śmiertelną ofiarę. Jesteś żałosnym przykładem, jak punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z perspektywy 2,5 metra nad ziemią możesz wyzywać innych od dupków. Wielu kierowców tirów zachowuje się bez zarzutu. Ale są i tacy, którym 30-tonowy zestaw rekomensuje potrzebę mocy. Widząc prującego prosto na mnie tira na wąskiej i krętej drodze spychającego mnie na pobocze, mam wrażenie, że jestem na łasce kogoś kto w ten sposób musi odreagowywać kompleksy. Cóż, zdaje sobie sprawę, że sterczenie na granicy w odorze śmierdzących skarpetek nie jest przyjemne. Innym, mniej groźnym pokłosiem są takie jak powyższy głosy na forum - płody umysłu zfustrowanego "tirointelektualysty". w4l Link Zgłoś
pczernia nasze drogi sa super 06.10.05, 20:25 a mi sie nasze drogi podobaja!!! Dzieki adrenalinie nie zasypiam jak jestem zmeczony mimo iz nie jezdze po 180-200. przejechalem kilkadziesiat tys w stanach i tam ciagle zasypialem bo nic sie nie dzialo na ich autostradach.NUDA A u nas? Wyprzedzanko, hamowanko, swiatelka, skrzyzowanko, zakrecik 90 stopni itd., itp. Tutaj jest jak na rajdzie. wszyscy wsciekli! Link Zgłoś
abyss Drogowcy = kretyni 06.10.05, 21:11 Fatalna jakość dróg to jedno. Inna sprawa to brak myślenie przy icjh projektowaniu. Rondo to prawie niespotykany element krajobrazu. Powszechne są skrzyżowania ze światłami bez strzałki do skrętu w lewo. Drogi szybkiego ruchu z możliwością skrętu w lewo z lewego pasa. To wygląda jak próba zamachu na obywateli. Link Zgłoś
emes-nju Re: Drogowcy = kretyni 06.10.05, 21:41 abyss napisał: > Fatalna jakość dróg to jedno. > Inna sprawa to brak myślenie przy icjh projektowaniu. > Rondo to prawie niespotykany element krajobrazu. W Czechach, na drodze do Cieszyna pobudowali kilka rond. Korki tworza sie kilometrowe! Ronda na przelotowej drodze, to nie jest dobry pomysl. Poza tym zgadzam sie. Link Zgłoś
przejazdem Re: Drogowcy = kretyni 06.10.05, 23:36 W Wielkiej Brytanii w węzłach drogowych lub ulicznych są takie ronda, do których przejechania potrzebujesz mapy i jest to jedyne sensowne rozwiązanie przy dużym natężeniu ruchu. Wymagają jedynie dorosłych kierowców. Link Zgłoś
naxalite Re: Drogowcy = kretyni 07.10.05, 10:28 abyss napisał: > Rondo to prawie niespotykany element krajobrazu. Niestety nie, coraz więcej namnożyło sie idiotycznych, malutkich rondełek w każdej mieścinie... Dobrze zaprojektowane i sensownie umieszczone rondo - to owszem. Link Zgłoś
minka5 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 21:36 Zdecydowanie popieram wypowiedzi mowiace o nieodpowiedzialnosci kierowcow. Nie, nie mamy dobrych drog, ale szalencza jazda ich nie zbuduje, ani problemu nie rozwiaze. Chwilowo to tylko przybywa Krzyzy przy drogach. Moze ktos wlasnie strasznie sie spieszyl na wazna rozmowe? I co dojechal? Nie jest to dla mnie zaden argument. Dojedz pozniej, ale dojedz! Nie mozna prownywac Polski z krajami zachodnimi. Te autostrady budowane byly latami. Nie mozemy oczekiwac tego samego wyniku na przelomie paru lat (nie, nie bronie politykow). A i inna kwestia - zachowanie odleglosci. Tydzien temu facet rozjechal (i to solidnie) mi kuper samochodu, bo doslownie jechal zderzak w zderzak, a samochod przede mna zaczal dosc gwaltownie hamowac przed skretem w prawo. Ja tez musialam dostosowac predkosc. Efekt? Jak wyzej. Przy wiekszej predkosci, dochodzi do spychania na prawo, wciskania sie, a na poboczu... No, coz kazdy jezdzacy wie na co mozna trafic na poboczach. Nie, nie mamy dobrych drog, ale szalencza jazda nie jest na to lekarstwem. Chwilowo musimy jezdzic tylko tak szybko jak pozwalaja nam na to warunki. Spiesz sie z rozsadkiem! Ta zla droga w koncu nie jest TYLKO TWOJA! Link Zgłoś
emes-nju Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 21:47 minka5 napisała: > Nie mozna prownywac Polski z krajami zachodnimi. Te autostrady budowane byly > latami. Nie mozemy oczekiwac tego samego wyniku na przelomie paru lat (nie, > nie bronie politykow). Na to jednak wyglada, ze bronisz. Zapraszam do Chorwacji, ktora kolo dekady temu zakonczyla wojne przypominajaca rzez. Do teraz strasza calkowicie wyludnione wioski. I w tej, dosc wbrew pozorom biednej, Chorwacji w ciagu kilku lat wybudowano kilkaset kilometrow autostrad o najwyzszej jakosci. Przez gory o alpejskim charakterze (m. in. dwa tunele o dlugosci po ok. 5,5 km kazdy - mniejszych nie zliczysz)! A nam, ponad pol wieku po wojnie, kilkanascie lat po "rewolucji" udalo sie wybudowac kilka odcinkow nie tworzacych chocby zaczatku jednego szlaku komunikacyjnego! Na nizinach! Link Zgłoś
minka5 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 23:20 Zdecydownie nie bronie politykow!!! Ale.... co mi po pomstowaniu, gdy wyjedzam w trase? Tak, powinni skutecznie zadbac o stan drog; tak, powinny w Polsce powstawac bezpieczniejsze drogi; itp.... Ale prawda jest taka, ze chwilowo ich nie ma!!! Musze wiec, siedzac za kierownica, zaakceptowac to co jest. Nie zwalnia mnie to od rozsadku!!! Bo jego brak, moze byc tylko moim albo cudzym Krzyzem - polityki to nie zmieni!!! Link Zgłoś
dc99 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 23:12 > Nie, nie mamy dobrych drog, ale szalencza jazda nie jest na to lekarstwem. Nigdy nie będziemy mieli dobrych dróg jeżeli dyżurnym wytłumaczeniem każdego wypadku będzie "nadmierna prędkość". Świetnie to wybiela sumienia urzędasom i politykom. Link Zgłoś
framberg Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 22:20 A ja się z Tobą nie zgadzam. Mowa nie o biegającym kelnerze tylko o idącym powoli w ciemnościach ze szkłem. Co do kierowców - polskie drogi męczą, są niebezpieczne, pełne dziur, bez mała prymitywne. Narażają na wypadki pieszych (brak chodników poza miastami, częst brak oświetlenia na wsiach), narażają jeżdżących. Również tych wolnojeżdżących. Nikt nie namawia do piratowania, przeciwnie wszyscy zalecają rozsądek na drodze. Jednak prawie nikt nie obarcza drogowców i właściwe ministerstwo odpowiedzialnością za ich zaniedbania prowadzące do niebezpieczeństw i śmierci. Więc nie opowiadaj o braku wyobraźni kierowców - to wszyscy wiedzą i wszyscy o tym mówią. Artykuł był o braku wyobraźni decydentów odpowiedzialnych za drogi. Link Zgłoś
yb Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 22:37 Czyli nie ma winnych wypadkow drogowych. Odpowiedzialność dokładnie rozprowadzona na wszystkich i wszystko. Nie zgadzam sie z tym. Przede wszystkim to kierowcy ponoszą odpowiedzialność poprzez swój beztroski brak przewidywania, niezrozumiałą agresję wobec innych użytkowników dróg. Obserwując co się dzieje na polskich drogach łatwo zauważyć, jakąś dziwną tęsknotę za szybką śmiercią. Do tego wszystkiego dochodzi totalne przekonanie o bezkarności u tych co łamią przepisy ruchu drogowego, niestety jakże często uzasadnione. Link Zgłoś
dc99 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:25 > Przede wszystkim to kierowcy ponoszą odpowiedzialność poprzez swój beztroski > brak przewidywania, niezrozumiałą agresję wobec innych użytkowników dróg. > Obserwując co się dzieje na polskich drogach łatwo zauważyć, jakąś dziwną > tęsknotę za szybką śmiercią. Do tego wszystkiego dochodzi totalne przekonanie > o bezkarności u tych co łamią przepisy ruchu drogowego, niestety jakże często > uzasadnione. Taaa, jasne. Za wypadek zawsze odpowiedzialny jest kierowca bo "nie dostosował prędkości". A za gwałt zawsze odpowiedzialna jest kobieta bo "była wyzywająco ubrana". Znajdź mi jasnowidza który przewidzi wyłaniającą się zza zakrętu furmankę na drodze ekspresowej. Link Zgłoś
maciej.sm Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 23:17 zgoda mamy drogi w opłakanym stanie nie mamy autostrad ale nic nie usprawiedliwia nas od głupoty w każdym przypadku należy dostosować prędkość do panujących warunków (nie tylko atmosferycznych). I nie denerwuj się panie autorze wymijaniem furmanek ciągników i przede wszystkim rowerzystów są takimi samymi uczestnikami ruchu jak inni, gdzie mają jeżdzić. Oj autor słucha w swoim samochodziku "jestem z miasta ..." Link Zgłoś
dc99 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:34 > I nie denerwuj się panie autorze wymijaniem furmanek ciągników i przede > wszystkim rowerzystów są takimi samymi uczestnikami ruchu jak inni, gdzie mają > jeżdzić. Podstawowym warunkiem bezpieczeństwa jest rozdzielenie ruchu lokalnego i tranzytowego, tzn. żeby ktoś jadący 120 km/h nie spotykał się na tej samej drodze z kimś jadącym 20 km/h. I żeby ktoś mający do przejechania 400 km nie musiał co chwila zwalniać do 40, bo po trzecim razie przestanie zwalniać. Akcje dyscyplinowania kierowców jedynie zwiększają liczbę ofiar bo zapewniają spokojne sumienie nieudacznikom odpowiedzialnym za stan dróg - najprościej nakleić bilborda i dalej radośnie pierdzieć w stołek jak przez ostatnie 15 lat. Link Zgłoś
przejazdem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:37 Na razie w większości przypadków problem polega na tym, że jadący 150 km/h spotyka jadącego 100/110 km/h. A to już jest trudniejsze do rozwiązania. Link Zgłoś
nowotka1 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 06.10.05, 23:29 W Polsce w ogóle nie ma drog. Drogi niegdys lokalne, wyjezdzone przez wieki przez wozy, wydeptane przez ludzi i zwierzeta zostaly zaanektowane na potrzeby wielkiego transportu. Drogi, ktore laczyly ludzi, staly sie dla nich przeszkoda nie do przebycia. Stracily funkcje drog lokalnych, a nie posiadaja parametrow drog krajowych. Sa ani tym, ani tamtym. Zatem wlasciwie ich nie ma. Istotnie, po przebyciu kilku tysiecy kilometrow Europy jestesmy zmuszani do przeciskania sie miedzy oplotkami, widzac katem oka przerazone oczy spogladajace zza firanek w oknach domow mijanych tuz tuz. Przywrocmy pierwotna funkcje drog - niech zaczna znowu laczyc ludzi. Poki nie zbudujemy prawdziwych drog, zahamujmy nieokielznany potok pojazdow. Konieczni natychmiast powinnismy wprowadzic DROGOWY STAN WOJENNY. W takich warunkach jakie mamy nie mozemy pozwolic na lamanie przepisow drogowych. To zbyt drogo nas wszystkich kosztuje. Poprosmy inne kraje o pomoc ich policjantow. Nasi sa albo zbyt leniwi, albo skorupmowani. W kazdym razie sami nie przestrzegaja przepisow drogowych, bo wg nich tak jest u nas tradycja. Link Zgłoś
mw1951 Świecić przykładem: przede wszystkim policja... 06.10.05, 23:31 Długi majowy weekend: droga 50 z Wartszawy na Podlasie: wypadek typowy, kierowca wyprzedza kolumne, ratuje się przed czołowym zderzeniem wbijając w kolumnę wyprzedzanych aut, przez co jedne z nich zderza sie czołowo z TIRem - 4 trupy. Wyprzedzającym kierowcom okazuje się być policjant. Potem jego koledzy przez cały dzień badają ślady, wypadek przed 10 rano, o 17:00 droga jeszcze była zamknięta. ALternatywą jest droga 8 na Wyszków. Dystans 60 km tego d nia pokonywało się nawet w 5 godzin. Warszawa, poranny szczyt, zakorkowane główne ulice, policji brak. Przemykam boczną, pustawą ulicą i ok. 100m od komisariatu stoi policjant z lizakiem i na kogoś czycha. Tylko 2 przykłady. Co chcę powiedzieć (1) Policja przede wszystkim musi dawać przykład kulturalnej jazdy (2) Policja drogowa nie powinna przede wszystkim polować na mandaty, ale walczyć o kulturę jazdy. Iluż znajomych złapał nieoznakowany wóz na radar a jakoś nie słyszałem, żeby ucierpieli kierowcy jeżdżący niebezpiecznie nie z powodu szybkości ale z powodu wyprzedzania bez sensu i wyobraźni lub nagłych, niesygnalizowanych manewrów, (3) W takim mieście jak Warszawa, w godzinach szcytu powinna być mobilizacja drogówki walczącej o płynność ruchu Prawdopodobnie winny jest system treningu i rozliczania, niskie płace i korupcjogenne przepisy. Czemu bardziej pomogły karne punkty? Bezpieczeństwu czy wymuszaniu łapówek? Link Zgłoś
kubajaw W Stanach Pan Pol odpowiedzialby przed sadem 07.10.05, 00:03 W Stanach Zjednoczonych Pan Wicepremier Pol odpowiedzialby zapewne przed sadem zarowno za spowodowanie smierci bialostockich licealistow jak i brata naszej mistrzyni. Bo racje ma Pan Redaktor, ze winien wszystkiemu jest brak autostrad. Jesli przeanalizujemy wszystkie tragiczne wypadki ostatnich dni to okaze sie, ze zaden z nich nie mialby prawa wydarzyc sie na autostradzie. Z dwoch przyczyn: 1. wyprzedzane samochody jechalyby pasem prawym i wystarczyloby je ominac 2. nie byloby mozliwosci czolowego zderzenia bo przeciwny pas ruchu bylby kilkanascie metrow dalej, oddzielony odbojnica. I wszyscy zyliby do dzis! Co wiecej. Brak autostrad jest odpowiedzialny za najwiekszy koszmar drogowy - niezawinione smierci. Bo czym innym jest jak ktos zabija ze swojej winy siebie lub wspolpasazerow (ktorzy jadac z nim milczaca wyrazaja zgode na jego sposob jazdy), a co innego jak zderza sie czolowo z innym samochodem i zabija jadacych prawidlowo. Link Zgłoś
przejazdem Re: W Stanach Pan Pol odpowiedzialby przed sadem 07.10.05, 09:34 >Z dwoch przyczyn: >1. wyprzedzane samochody jechalyby pasem prawym i wystarczyloby je ominac W POLSCE???? >2. nie byloby mozliwosci czolowego zderzenia bo przeciwny pas ruchu bylby >kilkanascie metrow dalej, oddzielony odbojnica. Baju, baju... Kilka lat temu w Warszawie (choć już prawie nie w Warszawie) w okolicach wiaduktu na ul. Głębockiej miał miejsce wypadek. W tym miejscu przebiega końcówka "trasy" AK i na wysokości wspomnianego wiaduktu jest miejsce wjazdu i zjazdu na wspomnianą trasę. Właśnie w takim miejscu podtatusiały "sportowiec" z matiza wiozący dwa babska (żoneczke i teściową) tak w coś lub kogoś pieprznął, że wyrzuciło go w powietrze i przeleciał na drugą jezdnię, gdzie grzmotnął w dwa nadjeżdżające samochody. W drugim z nich wybuchł pożar i kierująca nim niewinna kobieta zginęła w płomieniach. Najpierw mózg i kultura (w tym kultura jazdy) !!! Dopiero potem autostrady, TIRy, drzewa, mewy, borsuki, ufo i krasnoludki. Link Zgłoś
wio4litery Re: W Stanach Pan Pol odpowiedzialby przed sadem 08.10.05, 09:37 > Baju, baju... > Kilka lat temu w Warszawie (choć już prawie nie w Warszawie) w okolicach > wiaduktu na ul. Głębockiej miał miejsce wypadek. W tym miejscu przebiega > końcówka "trasy" AK i na wysokości wspomnianego wiaduktu jest miejsce wjazdu i > zjazdu na wspomnianą trasę. Właśnie w takim miejscu podtatusiały "sportowiec" z > > matiza wiozący dwa babska (żoneczke i teściową) tak w coś lub kogoś pieprznął, > że wyrzuciło go w powietrze i przeleciał na drugą jezdnię, gdzie grzmotnął w > dwa nadjeżdżające samochody. W drugim z nich wybuchł pożar i kierująca nim > niewinna kobieta zginęła w płomieniach. > Ile znasz takich przypadków? Więc nie generalizuj jak debil. A słyszałeś o facecie, który skoczył z 10 piętra i przeżył? Wniosek. Skakanie z 10 piętra jest bezpieczne. w4l Link Zgłoś
polkakanadyjka Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 00:31 Drogi w Polsce jeszcze dlugo nie beda idealne, w miedzyczasie to ludzka mentalnosc musi sie zmienic. Pisze bo spedzilam 5 tyg. w Polsce po 10ciu latach za granica (mieszkam w Toronto) i musze przyznac ze styl jazdy polskich kierowcow wprawil mnie w stan oslupienia. Mozna by oglednie okreslic to jednym slowem: DZICZ. Z radoscia wrocilam do Toronto gdzie nikt mnie nie wyprzedza, nikt na mnie nie trabi, nikt sie nie pcha, gdzie mam wrazenie, po pobycie w Polsce, ze wszyscy dzialaja na zwolnionych obrotach (kierowcy) i wiecie co? LUBIE TO. Nie jestem jeszcze staruszka, ale ten styl jazdy, spokojny i opanowany, PODOBA MI SIE. CZUJE SIE BEZPIECZNIE. I tak wiem ze wszedzie zdaze albo i nie, i co z tego. Nie musze nikomu nic udowadniac. I tak jest dobrze. Nikt tutaj nie przelatuje z predkoscia 140 km na godzine przez wsie i male miasteczka, choc moglby, bo tutaj wlasnie nie ma na poboczach rowerzystow, matek z dziecmi lub z wozkami, zbierajacych lub sprzedajacych grzyby, traktorow etc. od ktorych to roi sie w Polsce. Jest generalnie pusto, a jednak przy przejezdzaniu przez male miejscowosci, skrzyzowania z innymi drogami, przejazdy kolejowe, obowiazuje niepisane prawo ze trzeba zwolnic, bo a nuz pojawi sie jakis wolniejszy pojaz, przechodzien, nieprzewidziana sytuacja. W Polsce za to, wszyscy, nawet zupelnie trzezwi, normalni, sympatyczni poniekad ludzie, gnaja przez wsie i miasteczka 140 km/h i na moje pytanie dlaczego tak robia, wszyscy usmiechali sie pod nosem, no bo przyjechala taka nie wiadomo skad nudziara i bedzie nam mowic jak mamy jezdzic. Umowmy sie nie ma co zwalac na brak autostrad. Drogi w Polsce nie sa wcale takie najgorsze. Na przyklad noca jedzie sie swietnie, bo sa doskonale oznakowane odblaskowymi swiatlami, niczym pasy startowe na lotnisku. To ludzie wariuja i szaleja. Panuje przechwalanie sie o biciu rekordow. "Co zajelo ci 5 godzin zeby przejechac z Gdanska do Warszawy? Ale sie wloklas!" "Slucham? Wloklam sie? Nie jechalam bezpiecznie, z przecietna predkoscia 100 km/h. Wiecie co w Kanadzie wcale nie jezdze szybciej po tych wspaniallych autostradach, 120 km/h to gora. To jest bezpieczna predkosc. I tak jezdzi tutaj WIEKSZOSC ludzi. Niewyobrazalne, prawda? Link Zgłoś
kris177 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na TIRY 07.10.05, 00:49 W zderzeniu z Tirem smiertelna ofiara jest przewaznie kierowca samochodu osobowego.Mnostwo wypadkow zdarza sie wlasnie w czasie (koniecznego) wyprzedania przez wszystkie inne auta wleczacego sie i smrodzacego TIRA. Te sprawne i nowoczesne TIRY pedza w Polsce duzo szybciej niz dozwolone 85km/godz. Zuzywaja wtedy niepotrzebnie duzo paliwa , co pozniej wliczane jest w cene koncowa towaru, ktrory one przewozily i my kupujemy no i nie wspominajac juz o niepotrzebnie nadmiernym zatruciu srodowiska. W razie wypadku zmieniaja sie one w bezlitosne tarany ktore niszcza wszystko zywe i nieozywione co naptkaja na swojej drodze. W Holandii obliczono,ze przejazd jednego > 20 totowego TIRA niszy autostrade w takim samym stopniu jak przejazd 100 000 ( stu tysiecy!!!) aut osobowych. Mozna sie o tym naocznie przekonac w Polsce jadac najstarszym odcinkiem A-4 kolo Opola. W ciagu paru lat TIry rojechaly juz ta nawierzchnie. Link Zgłoś
przejazdem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na TIRY 07.10.05, 09:22 >W zderzeniu z Tirem smiertelna ofiara jest przewaznie kierowca samochodu >osobowego.Mnostwo wypadkow zdarza sie wlasnie w czasie (koniecznego) >wyprzedania przez wszystkie inne auta wleczacego sie i smrodzacego TIRA. >Te sprawne i nowoczesne TIRY pedza w Polsce duzo szybciej niz dozwolone >85km/godz. Jeśli jadą szybciej, to z dwojga złego nawet lepiej, bo nie trzeba ich wtedy wyprzedzać. Powiem szczerze, że nie ma to jak nocna jazda za szybko jadącym tirem - tak 100-110 km/h. Osobiście czuję się jak u mamusi. A teraz poważniej. Tiry to rzeczywiście problem, ale problem zastępczy. Z racji upodobań do spędzania czasu nad morzem często goszczę na krajowej "siódemce". Jest taki ciekawy -moim zdaniem- odcinek niedaleko Elbląga - kuriozum niczym kobieta z wąsami: pomijając jej "ogromną długość" jest to droga ekspresowa jednojezdniowa o jednym pasie ruchu w każdą stronę. Pewnego wieczoru jadąc z kierunku z Warszawy rozpocząłem wyprzedzanie - nie jechałem szybko. Będąc w połowie manewru a więc w pozycji "do abordażu" wyprzedzanego auta, zauważyłem, że pewnien osioł z naprzeciwka w najlepsze rozpoczął swoje wyprzedzanie. Był wieczór wszyscy jechali na światłach, więc nie było mowy, o tym, ze ktoś czegoś nie widział. To, że ów baran mało nie został moim i moich przyjaciół mordercą to dopiero połowa opowieści. Ratując się przed śmiercią przyspieszyłem i wmeldowałem się tuż przed wyprzedzane auto, którego kierowca mało, że mi nie ułatwił samego wyprzedzania (a miał psi obowiązek), to jeszcze zostałem "obmrygany i oklaksonowany (odstępu oczywiście nie zachował). Gdzie tu miejsce na narzekanie na TIRY, złe drogi, rowerzystów i traktory? Link Zgłoś
plectrum Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli na TIRY 07.10.05, 09:37 kris177 napisał: > W zderzeniu z Tirem smiertelna ofiara jest przewaznie kierowca samochodu > osobowego.Mnostwo wypadkow zdarza sie wlasnie w czasie (koniecznego) > wyprzedania przez wszystkie inne auta wleczacego sie i smrodzacego TIRA. > Te sprawne i nowoczesne TIRY pedza w Polsce duzo szybciej niz dozwolone > 85km/godz. TIR jedzie 85 kmH, a Ty mówisz o wyprzedzaniu? Gdzie robiłeś prawo jazdy?. Jeżeli TIR jedzie te 85 km/h, czy nawet 90 to NIE MASZ PRAWA WYPRZEDZAĆ, bo wyprzedzając przekroczysz maksymalną prędkość, czyli 90 km/H, czyli maksymalną prędkość poza terenem zabudowanym dla samocodów osobowych. Link Zgłoś
podyanty Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 07:36 Zgadzam sie calkowicie z polkokanadyjka. To co sie dzieje na polskich drogach to czysty zywy horror. Mysle, ze tak to bywa w spoleczenstwach, w ktorych wiekszosci kierowcow ciagle jeszcze sloma zza cholewy wylazi a na dodatek posiadaja wylacznie komoreczke jedynaczke. Po dekadzie spedzonej na Antypodach wizyty w Polskiej dziczy napawaja mnie przerazeniem. W Australii, gdzie wiekszosc samochodow to duze 4-5 litrowe "family cars" z duzym nadmiarem mocy, nikt (oprocz oczywiscie mlodych niesmiertelnych) nie szaleje na drogach. Jak jest 100 to jedzie sie 100 i juz. Na waskich drogach sa co jakis czas odcinki "podwojne" do wyprzedzania, raz w jedna, raz w druga strone. Jak ktos chce jezdzic bez ograniczen szybkosci moze zamieszkac na Terytorium Polnocnym. A polskich mistrzow prostej zapraszam na 500 kilometrowa prosta miedzy na nizinie Nullarbor (czyli bezdrzewnej). Link Zgłoś
dc99 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:20 > Jak jest 100 to jedzie sie 100 i juz. Gdyby w Polsce można było na dłuższym odcinku jechać 100 to również jachałoby się 100 i już. Link Zgłoś
mario71 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 10:04 To normalna reakcja - nawet nasi chinscy "mistrzowie kierownicy" z West Coast to w porownaniu spokojni i zrownowazeni kierowcy. Jak sie ludziom tak spieszy to niech wczesniej wyjezdzaja. Natomiast przejezdzasz przez granice i robi sie normalnio, owszem ludzi jada dalej w Europie Zachodniej dosc szybko ale nie po wariacku. Link Zgłoś
aniutek Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 02:37 TAK, TAK, TAAAAAAK zgadzamsie calkowicie z autorem tekstu, idiotow/kierowcow nie barkuje na calym swiecie ale w naszym kraju oprocz nich sa straszne, tragicznie zle i niebezbieczne drogi. MUSIMY COS Z TYM ZROBIC BO GINIE NAS CORAZ WIECEJ!!!!!!! Link Zgłoś
toporowa wszystko zalezy od ludzi a nie od przedmiotow 07.10.05, 08:31 Autostrady jako remedium na wypadki samochodowe? Wolne zarty. Karambole na autostradach zdarzaja sie nie tak znowu rzadko (szczegolnie w jesiennych mglach), sa zabici, zniszczone samochody... Ale to nie autostrady sa winne, ze gina na nich ludzie. Czy ktos widzial w Polsce znaki ograniczajace predkosc do 20km/godz? Widzialam takie w Danii. Polscy turysci uznali je oczywiscie za absurdalnie glupie i pojechali wg. wlasnego rozumu, cos kolo 60km/godz. Mieli szczescie, nie udalo im sie zabic zadnego rowerzysty bo zatrzymala ich policja. Zaplacili mandat w takiej wysokosci, ze z trudem, dzieki pozyczkom od znajomych udalo im sie wrocic do Polski choc planowali 2 tygodniowa wycieczke po Skandynawii. W Polsce ludzie mkna przez tereny zabudowane z dowolnym przekroczeniem dozwolonej predkosci. Codziennie ktos jest zabijany z tego powodu. Ale to nie wina terenow zabudowanych, ze ludzie gina tam pod kolami. Tereny zabudowane sa faktem ktory normalny czlowiek powinien brac pod uwage. Znajac cene jaka placa zupelnie niewinne osoby za ignorowanie przez kierowcow tego oczywistego faktu. Link Zgłoś
dc99 Re: wszystko zalezy od ludzi a nie od przedmiotow 07.10.05, 09:07 > Czy ktos widzial w Polsce znaki ograniczajace predkosc do 20km/godz? > Widzialam takie w Danii. A czy w Danii widziałaś nonsensy typu ograniczenie do 50 km/h na prostej dwupasmowej drodze poza obszarem zabudowanym? Po kilku takich idiotyzmach kierowcy przestają przestrzegać jakichkolwiek ograniczeń. A w Polsce ograniczenia do 20 km/h jak najbardziej są - w postaci znaku "strefa zamieszkała". > W Polsce ludzie mkna przez tereny zabudowane z dowolnym przekroczeniem > dozwolonej predkosci. Mkną bo muszą - nikt normalny nie będzie planował trasy po Polsce z noclegiem. > Ale to nie wina terenow zabudowanych, ze ludzie gina tam pod kolami. To wina złodziei i nierobów którzy przez 15 lat nie potrafili zbudować dróg TRANZYTOWYCH nie przechodzących przez tereny zabudowane. W jakim jeszcze kraju widziałaś korek na głównym ciągu komunikacyjnym spowodowany tym że ... mieszkaniec wioski zatrzymał samochód na środku drogi (inaczej nie mógł) i wyszedł otwierać bramę do swojego domu!!! > Znajac cene jaka placa zupelnie niewinne osoby za ignorowanie przez kierowcow > tego oczywistego faktu. Niewinne osoby płacą cenę zbrodniczej nieudolności polityków. Bynajmniej nie tylko Marco Pola. Link Zgłoś
plectrum Re: wszystko zalezy od ludzi a nie od przedmiotow 07.10.05, 09:44 dc99 napisał: > > Czy ktos widzial w Polsce znaki ograniczajace predkosc do 20km/godz? > > Widzialam takie w Danii. > > A czy w Danii widziałaś nonsensy typu ograniczenie do 50 km/h na prostej > dwupasmowej drodze poza obszarem zabudowanym? Po kilku takich idiotyzmach > kierowcy przestają przestrzegać jakichkolwiek ograniczeń. A w Polsce > ograniczenia do 20 km/h jak najbardziej są - w postaci znaku "strefa zamieszkał > a". I oczywiście nikt ich nie przestrzega. W strefie zamieszkałej PIESZY i ROWERZYSTA ma absolutne pierwszeństwo. > > W Polsce ludzie mkna przez tereny zabudowane z dowolnym przekroczeniem > > dozwolonej predkosci. > > Mkną bo muszą - nikt normalny nie będzie planował trasy po Polsce z noclegiem. "Mkną bo muszą", człowieku, puknij się w głowę. Tak będziesz też tłumaczył się w sądzie, jak zabijesz dziecko wracające ze szkoły, bo nie mogłeś wyhamować na czas przed przejściem? > > Ale to nie wina terenow zabudowanych, ze ludzie gina tam pod kolami. > > To wina złodziei i nierobów którzy przez 15 lat nie potrafili zbudować dróg > TRANZYTOWYCH nie przechodzących przez tereny zabudowane. W jakim jeszcze kraju > widziałaś korek na głównym ciągu komunikacyjnym spowodowany tym że ... > mieszkaniec wioski zatrzymał samochód na środku drogi (inaczej nie mógł) i > wyszedł otwierać bramę do swojego domu!!! > > > Znajac cene jaka placa zupelnie niewinne osoby za ignorowanie przez kiero > wcow > > tego oczywistego faktu. > Taaaaak, wszyscy inni są winni. A ja polski PAN mogę robić na drodze co chce, bo "muszę". Link Zgłoś
domk1 CO MAJA DROGI DO DEBILA RUSZAJĄCEGO Z PSKIEM OPON? 07.10.05, 08:38 Narodził sie nowy obyczaj - ryk silnika i ostre ruszanie. Byle g...niany kierowca w byle g...nianym aucie nie potrafi już inaczej ruszyć bądź wejść w zakręt bez szpanerskiego pisku opon. I co? Tez wina dziurawych dróg? A MOŻE DZIURY W MÓZGU???? Link Zgłoś
przejazdem Re: CO MAJA DROGI DO DEBILA RUSZAJĄCEGO Z PSKIEM 07.10.05, 09:00 Kiedyś ruszanie z piskiem to był wstyd, bo świadczyło to o braku umiejętności prowadzenia. Dziś jest "dżazi"! Link Zgłoś
starchem Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 09:09 Mieszkam pod Szczecine i kilka razy w tygodniu jezdze do tego miasta. Droga miedzy Stargardem a Szczecina nazywana jest "droga smierci" kilkanscie miesiecy temu jej fragment przebudowano w droge dwu jezdniowa z dwoma pasami w kazda strone. Nie znam statystyk ale ciekawe porownanie byloby ile wypadkow na tym przebudowanym odcinku bylo przed przebudowa a ile jest teraz. sadze ze to jest bardzo duza roznica - teraz wypadki na tej trasie sa na nie przebudowanych odcinkach. Oczywoscie ze jezdzac po takich drogach powinnismy sie do nich dostosowac ale nie zawsze ofiarami wypadku sa ludzie ktorzy lamia przepisy ale rozniez ci ktorzy ich przestrzegaja. W przypadku dobrych drog istnieje mniejsza mozliwosc spotkania takich szalencow. Link Zgłoś
malq Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 10:08 Dokladnie tak!!!Mieszkam w UK i podroz po Europie to kaszka z maczkiem w porownaniu do tego ile i jak!!! sie jezdzi po Polsce,a mimo tego ze w Niemczech nie ma ograniczenia predkosci,to tam sie zdarzaja sluczki a nie powazne wypadki( w wiekszosci) Tylko...kto nas wyslucha???A przeciez kazdy wypadek to czyjes nieszczescie a takze ogromne koszty dla Panstwa,nie wspomne o korzysciach z dobrych drog dla ekonomii,nie wiem czemu nasi politycy tego nie rozumieja..:-(* Link Zgłoś
emeryt21 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 10:22 Wszyscy macie racje,lecz co z tego.Rzadzacy naszym krajem nie przejmuja sie.Sytuacja na naszych drogach to kosmiczna paranoja.Jestem kierowca od 52 lat,mieszkalem znaczna czesc swego zycia poza Polska,ale nigdzie,naprawde nigdzie,nie istnieje takie lekcewazenie zycia i zdrowia obywateli jak u nas. Link Zgłoś
alienor Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 10:31 TAK - byloby bezpieczniej, gdybysmy mieli autostrady NIE - drogi nie sa winne, tak jak nie jest winny deszcz ani kierowca, ktory wlecze sie przed nami, ani kolejka tir-ow, ktora nas denerwuje; winny jest zawsze kierowca, ktory nie potrafi dostosowac predkosci do warunkow jazdy, trafnie ocenic, czy sytuacja na drodze pozwala na bezpieczne wykonywanie pewnych manewrow ani zapanowac nad wlasnymi emocjami, ktore sklaniaja go do ryzykownych dzialan. Owszem, warunki na naszych drogach sa beznadziejne, ale poki co sa wlasnie takie i trzeba stosownie do nich jezdzic. Bo najwazniejsze jest bezpieczenstwo, zdrowie i zycie uzytkownikow drog. Link Zgłoś
swinks Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 10:48 Nie usprawiedliwiajmy się! Mieszkam w UK już dość długo i przynakmniej dwa razy w roku przejeżdżam pół Europy by odwiedzić rodzinny kraj. Drogi, które nie służą do tranzytu mają podobny standard. Tu w UK nawet bardziej niebezpiecznie jest jeżdziś po drogach kategorii B. Radzę spróbować pojechać nimi szybciej niż 55 mph. Krzaki, czołówka, mur, lub inna niespodzianka gwarantowane. A przecież ponad połowa Brytyjczyków dojeżdża do pracy też takimi drogami. Pracuje się w City a mieszka gdzieś w cottage na wsi. Jednak nikt tu sie tak łatwo nie da zabić. Owszem w Polsce nie ma dróg tranzytowych do szybkiego przemieszczania sie z końca kraju na drugi koniec. Ale na codzień ilu z nas musi jechać na drugi koniec Polski? Najczęściej poruszamy się po okolicy (praca-dom-zakupy), a te drogi w Polsce nie odbiegają od dróg gdzie indziej. Problem tkwi w głowie i chamstwie. Mieszkając w UK nie spotkałem się od dwóch lat by ktoś wyprzedzał na trzeciego, mrugał długimi (owsze, mrugają tiry by dać ci znać że możesz już skończyć manewr ich wyprzedzania). Policja nie czai się w krzakach (po to są fotokamery). Po prostu jedzie się średnio 30mph (korki) cierpliwie w sznurku a i tak pokonuje 20 mil (dojazd do pracy) w pół godziny. Po prostu odczepcie sie od dróg a czepcie idiotów na drodze... Link Zgłoś
emes-nju Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 11:20 W Polsce trase dom-praca-dom czesto pokonujemy polnymi drogami przez pomylke nazwanymi drogami miedzynarodowymi. Anglik te droge ma dla siebie i nie musi dzielic jej z TIRem, autokarem i jadacymi na wakacje czy w interesach. W kraju o normalnym systemie drog tranzyt miedzynarodowy nie jest wpuszczany na drogi o szerokosci 8 m z poboczami! Link Zgłoś
swinks Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 12:03 Oj, zdziwiłbyś się tutaj... ale trzeba przyjechać by uwierzyć. Link Zgłoś
simr1979 Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 07.10.05, 12:28 emes-nju napisał: >> W kraju o normalnym systemie drog tranzyt miedzynarodowy nie jest wpuszczany na > drogi o szerokosci 8 m z poboczami! > Oczywiście! - ja akurat PAMIĘTAM, jak jeździło się po polskich drogach 15 lat temu: SPOKOJNIE średnia 90 km/godz na 500km - żadnych kolein, żadnych niebezpiecznych wyprzedzań.....bo ŻADNYCH TIRów! Link Zgłoś
sajkopatyk WYPADEK NA AUTOSTRADZIE W CZECHACH hehe 07.10.05, 12:32 www.gieldasamochodowa.com/article/view.asp?l0=18,6001&path=gs\0&file=pap_13693.xml Link Zgłoś
greenblack Re: WYPADEK NA AUTOSTRADZIE W CZECHACH hehe 08.10.05, 10:05 A w Polandzie dzień jak co dzień, znowu wczoraj zginęło na drogach około 15 ludzi. Link Zgłoś
kirpek Re: Polskie drogi - bądźmy wściekli 08.10.05, 18:15 sprawę rozwiązały bu znacząco nie tak drogia jak auto strady drogi szybkiego ruchu albo szersze normalne drogi, gdzie wolniejsi mogli by zjechać z drogi wyprzedającemu (choć jak znam życie to znajdzie się wielu takich którzy z sobie znanych powodów nie zjadą). ale nie oszukujmy sie nawet najlepsze drogi nie zastąpią IQ kierowców. Link Zgłoś