inezz_a
25.10.05, 12:43
Na początek napiszę, że jestem kobietą, jeżdże dopiero od kilku miesięcy, ale
przejechałm przez ten czas ok. 8 tys km i wiele razy usłyszałam dobre rady na
tym forum lub na bezpieczeństwie. Dziś mam problem. Już drugi dzień z rzędu
zgasł mi samochód na tym samym skrzyżowaniu. Dojeżdżam do skrzyżowania,
zwalniam, wrzucam dwójkę i na środku skrzyżowania on gaśnie. Wczoraj zgasł
zupełnie. Jeszcze kilka metrów się pokulał a mnie rozbolały ręcę od kręcenia
kierownicą. Dziś ta sama sytuacja, ale to nie było jakby całkowite wyłączenie
silnika tylko na chwilę ucichł, nie było wspomagania kierownicy i
odpowiedniej szybkości a potem dodałam gazu, jakoś tak bezwiednie, i zaczął
działać... Jestem młodym kierowcą, ale skrzyżowanie to pokonuje codziennie od
kilku miesięcy w ten sam sposób. Na szczęście nie ma tam ruchu wczesnym
rankiem ale wjeżdżając na nie skręcam z głównej w lewo i ustępuję
pierwszeństwa jadącym z naprzeciwka, wolałabym żeby nikt we mnie nie wjechał.
Czy to mój błąd czy może coś z samochodem? Miałam dziś wrażenie, jakby nagle
do silnika nie dochodziło paliwo. Dodam że skrzyżowanie pokonuję 3 minuty po
włączeniu auta. Może jeszcze jest zimny i coś jest nie tak?