ma-ga
26.09.02, 23:32
Jezeli bedziecie miec pecha i rozwali wam ktoś auto, a najlepiej jak bedzie
to pijany kierowca. To nie oddawajcie samochodu do naprawy do koncesjowanego
dilera Renaulta w Długołęce pod Wrocławiem.
Dlaczego!!
3.01.2000 r pijany kierowca na zakrecie wpada na moją renówke.
Skutki
Rozbity bok i naprawa wyceniona na 8700 zł.
Co robisz!!!
PZU załatwiasz papiery itd. Oddajesz auto do naprawy,podpisujesz papier o
bezgotówkowym rozliczeniu miedzy PZU a wykonujacym naprawe.Odbierasz auto
nikt nie pyta cie o pieniądze.
Mijaja 2 LATA!!!!!!!!!!
Dostejesz NAKAZ SĄDOWY do zapłaty za wykonana usługe wraz z odsetkami i
4000 zł
zastepstwa sądowego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Co robisz?
Dzwonisz do firmy NAWROT tam miła Pani jest zdziwiona bo PZU wszystko
zapłaciło. W PZU wszyscy zdziwieni bo kase przelali.
Zasuwasz do sadu piszesz sprzeciw od wyroku załaczasz wszystkie papiery.
Po kilku miesiącach ...
dostajesz postanowienie z sadu w którym nie jestes stroną w tym sporze.
Po kilku miesiącach.....
dostajesz wezwanie do sadu w charekterze strony na 27 09 2002.
Co bedzie w sądzie opisze jutro.
Przestroga
Jezeli jezdzisz reno i bedziesz cos robił w warsztacie NAWROT w Długołęce
UWAZAJ
bo po paru latach moze okazac sie ze PZU za pózno zapłaciło Nawrotowi i on
pozwie cie do sądu . Bo to sa urzędowe odsetki.
Po co naprawiac samochody jak z takiego biznesu mozna swietnie zyc.
Dlaczego TY
Czy uderzyli by w firme z która raczej ciężko wygrac nie!!!!
MAJA CIEBIE.