default
02.10.02, 13:54
A może sami? Na kursie? Czy ktoś z rodziny? Wiadomo, że na kursie są jazdy,
ale przecież w ciągu tych kilkunastu godzin nie można się nauczyć.
Mnie nauczył mój chłopak (obecnie mąż). To dzięki niemu pokonałam pierwsze
stresy i lęki niedoświadczonego kierowcy, poczułam się pewnie na drodze. Jego
metoda to było "rzucenie na głęboką wodę", od razu kazał mi jezdzić w
centrum, w godzinach szczytu, po ruchliwych ulicach, a nie "czaić się" w
niedzielę na bocznych drogach. "Bo będziesz przecież jezdzić do pracy w
centrum, rano, w powszedni dzień, a nie w niedzielę po bocznych uliczkach".
Początkowo jezdził za mną swoim samochodem, obserwując (potem mi wyliczał
moje błędy), ale nigdy nie chciał siedzieć ze mną w aucie, żebym się nie
przyzwyczaiła oglądać na pomoc ("misiu, co mam zrobić????").
Wtedy uważałam go za potwora, ale potem doceniłam te metody.