Gość: andrzej
IP: 183:* / 10.0.0.*
08.10.02, 22:40
Proponuję wymianę doświadczeń z BURAKAMI, ale w odróżnieniu od niejakiego
Pazdziocha (Niech imię jego będzie zapomniane) - bez pogardy i epitetów dla
kierowców jedynie wyznających inne zasady (np. kupujących wyłącznie samochody
używane lub mających instalację gazową, będących u Pazdziocha właśnie w
wielkiej pogardzie). Więc proponuję kilka zauważonych przeze mnie objawów
BURACTWA:
1. Parkowanie na oznakowanych liniami parkingach bez zwracania uwagi na
namalowane linie (pod kątem lub na linii) - nie ma to jak jeden samochód na
dwóch miejscach!
2. Włączanie kierunkowskazu z chwilą pierwszego obrotu kierownicą przy
skręcie, "zabieranie" dźwigni kierunkowskazu palcem w chwili skrętu.
Preferowane zwłascza, gdy w ulicy podporządkowanej ktoś czeka, by ustąpić
pierwszeństwa.
3. Machanie bez opamiętania drzwiami przy ich otwieraniu. Skutkiem czego
poobijane boki samochodów sąsiednich (sam mam już kilka wgnieceń). Nie jestem
przeciwnikiem kobiet, ale niestety to one w tym przodują. Ale bardziej:
kierowcy samochodów umówmy się "niezbyt nowych"
4. Jazda z dzieckiem stojącym między przednimi fotelami. Tutaj należałyby się
epitety pod adresem tak "troskliwych" rodziców - ale miało ich nie być!.
Rozumiem, że starają się jechać ostrożnie, ale czy wykluczają też, że ktoś
inny w nich uderzy?
5. Brak jakiejkolwiek kontroli ustawienia świateł, skutkiem czego często
efekt jest taki sam jak jazda na "długich". Kłania się tu BURACTWO Policji,
która przecież nie potrafi nic innego jak naciśnięcie guziczka na "suszarce"
6. Jazda 2 metry za poprzednikiem, którego chce się wyprzedzić przy 120 km/h
i miganie co 5 sekund "długimi" oraz jednoczesne nie dostrzeganie faktu, że
prawym pasem jadą właśnie ok. 80 km/h maluchy czy ciężarówy (na katowickiej -
codzienność - zwłaszcza w wykonaniu Toyot). Przepraszam, nie mam nic przeciw
Toyocie, ale to tylko moje obserwacje.