przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha !!!

IP: 183:* / 10.0.0.* 08.10.02, 22:40
Proponuję wymianę doświadczeń z BURAKAMI, ale w odróżnieniu od niejakiego
Pazdziocha (Niech imię jego będzie zapomniane) - bez pogardy i epitetów dla
kierowców jedynie wyznających inne zasady (np. kupujących wyłącznie samochody
używane lub mających instalację gazową, będących u Pazdziocha właśnie w
wielkiej pogardzie). Więc proponuję kilka zauważonych przeze mnie objawów
BURACTWA:
1. Parkowanie na oznakowanych liniami parkingach bez zwracania uwagi na
namalowane linie (pod kątem lub na linii) - nie ma to jak jeden samochód na
dwóch miejscach!
2. Włączanie kierunkowskazu z chwilą pierwszego obrotu kierownicą przy
skręcie, "zabieranie" dźwigni kierunkowskazu palcem w chwili skrętu.
Preferowane zwłascza, gdy w ulicy podporządkowanej ktoś czeka, by ustąpić
pierwszeństwa.
3. Machanie bez opamiętania drzwiami przy ich otwieraniu. Skutkiem czego
poobijane boki samochodów sąsiednich (sam mam już kilka wgnieceń). Nie jestem
przeciwnikiem kobiet, ale niestety to one w tym przodują. Ale bardziej:
kierowcy samochodów umówmy się "niezbyt nowych"
4. Jazda z dzieckiem stojącym między przednimi fotelami. Tutaj należałyby się
epitety pod adresem tak "troskliwych" rodziców - ale miało ich nie być!.
Rozumiem, że starają się jechać ostrożnie, ale czy wykluczają też, że ktoś
inny w nich uderzy?
5. Brak jakiejkolwiek kontroli ustawienia świateł, skutkiem czego często
efekt jest taki sam jak jazda na "długich". Kłania się tu BURACTWO Policji,
która przecież nie potrafi nic innego jak naciśnięcie guziczka na "suszarce"
6. Jazda 2 metry za poprzednikiem, którego chce się wyprzedzić przy 120 km/h
i miganie co 5 sekund "długimi" oraz jednoczesne nie dostrzeganie faktu, że
prawym pasem jadą właśnie ok. 80 km/h maluchy czy ciężarówy (na katowickiej -
codzienność - zwłaszcza w wykonaniu Toyot). Przepraszam, nie mam nic przeciw
Toyocie, ale to tylko moje obserwacje.
    • Gość: rydwan Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.acn.waw.pl 08.10.02, 23:56
      Gość portalu: andrzej napisał(a):

      > Proponuję wymianę doświadczeń z BURAKAMI, ale w odróżnieniu od niejakiego
      > Pazdziocha (Niech imię jego będzie zapomniane) - bez pogardy i epitetów dla
      > kierowców jedynie wyznających inne zasady (np. kupujących wyłącznie
      samochody
      > używane lub mających instalację gazową, będących u Pazdziocha właśnie w
      > wielkiej pogardzie). Więc proponuję kilka zauważonych przeze mnie objawów
      > BURACTWA:
      > 1. Parkowanie na oznakowanych liniami parkingach bez zwracania uwagi na
      > namalowane linie (pod kątem lub na linii) - nie ma to jak jeden samochód na
      > dwóch miejscach!
      > 2. Włączanie kierunkowskazu z chwilą pierwszego obrotu kierownicą przy
      > skręcie, "zabieranie" dźwigni kierunkowskazu palcem w chwili skrętu.
      > Preferowane zwłascza, gdy w ulicy podporządkowanej ktoś czeka, by ustąpić
      > pierwszeństwa.
      > 3. Machanie bez opamiętania drzwiami przy ich otwieraniu. Skutkiem czego
      > poobijane boki samochodów sąsiednich (sam mam już kilka wgnieceń). Nie
      jestem
      > przeciwnikiem kobiet, ale niestety to one w tym przodują. Ale bardziej:
      > kierowcy samochodów umówmy się "niezbyt nowych"
      > 4. Jazda z dzieckiem stojącym między przednimi fotelami. Tutaj należałyby
      się
      > epitety pod adresem tak "troskliwych" rodziców - ale miało ich nie być!.
      > Rozumiem, że starają się jechać ostrożnie, ale czy wykluczają też, że ktoś
      > inny w nich uderzy?
      > 5. Brak jakiejkolwiek kontroli ustawienia świateł, skutkiem czego często
      > efekt jest taki sam jak jazda na "długich". Kłania się tu BURACTWO Policji,
      > która przecież nie potrafi nic innego jak naciśnięcie guziczka na "suszarce"
      > 6. Jazda 2 metry za poprzednikiem, którego chce się wyprzedzić przy 120 km/h
      > i miganie co 5 sekund "długimi" oraz jednoczesne nie dostrzeganie faktu, że
      > prawym pasem jadą właśnie ok. 80 km/h maluchy czy ciężarówy (na katowickiej -

      > codzienność - zwłaszcza w wykonaniu Toyot). Przepraszam, nie mam nic przeciw
      > Toyocie, ale to tylko moje obserwacje.

      7. Kierowcy, ktorzy na swiatlach niecierpliwie pelzaja do przodu na czerwonym,
      za linia (dot. sytuacji, gdzie nie ma za skrzyzowaniem swiatel), tak ze juz
      nie widza swiatel. W efekcie zamiast pierwsi, ruszaja jako ostatni, dopiero
      jak widza ze inni juz jada... (Przoduja w tym taksowkarze, ktorzy powinni
      wiedziec lepiej).
      8. Trzymanie sie lewego pasa na 2-pasmowej drogi, nawet jak jest nowa
      nawierzchnia, i calkowity brak kolein, np. na nowym odcinku A4 Wroclaw -
      Opole. Jak ktos im miga, to zjezdzaja na prawy pas, by za chwile z powrotem
      wrocic na lewy pas. Po co?????

      Juz mi sie odechcialo pisac wiecej:(
      R
    • Gość: sandwich Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 09.10.02, 08:38
      Dodałbym jeszcze jazdę po parkingu przed supermarketem na przełaj po wszystkich
      liniach z prędkością grubo przekraczającą tę, która obowiązuje na drogach
      wewnętrznych i parkowanie na miejscach dla inwalidów, by być bliżej drzwi
      wejściowych. Narzuca się tu psychoanalityczna analogia do mieszkańców
      Wąchocka "Wszyscy znajomi koło kierowcy"
      • Gość: bemol Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: 195.205.161.* 11.10.02, 17:54
        PARKOWANIE NA MIEJSCACH DLA INWALIDÓW przygnębia mnie najbardziej bo to ani
        brak w wyszkoleni ani adrenalina ani inne emocje tylko zwyczajne proste
        chamstwo bo w końcu taki inwalida chamowi nie podskoczy a pod supermarketem to
        ani policja ani straz miejska.Dawniej to wywoływano ich przez głośniki to taki
        wyleciał bo myślał że coś się stało z samochodem i to była przynajmniej jakaś
        kara teraz niestety nie ma i tego
    • Gość: johndoe Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.tlsa.pl 09.10.02, 09:00
      mnie cokolwiek denerwuje zajmowanie lewego pasa z zamyslem skretu w lewo na czwartych swiatlach /bo potem a nuz nie zdaze zmienic pasa/. w wyniku czego najszybszy pas na trzypasmowej jezdni to pas prawy. w moim miescie to strandard
    • lancerm Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! 09.10.02, 09:38
      Dodam kilka swoich spostrzeżeń:
      1. "Podjeżdżanie" innych aut na np. Łazience (Trasie Łazienkowskiej) na ok.40cm
      i mruganie długimi, pomimo tego, że na pasie obok nie ma miejsca do zjazdu a
      jedzie się z prędkością auta które jedzie z przedu.
      2. Montaż klaksonu w stylu "la cucaracha" i trąbienie na czerwonym świetle w
      celu wzbudzenia zainteresowania stojącej obok panienki czekającej na tramwaj
      lub autobus (do wyboru)
      3. Jazda z włączonym tylnym przeciwmgielnym (przodują kierowcy maluchów)
      pomimo, że mgły JAK NA LEKARSTWO i oślepianie tych co jadą z tyłu.
      4. Manewr "zimny łokieć" przy temperaturze bliskiej zeru stopni.
      5. Przejazd obok przystanku po NAJWIĘKSZYCH kałużach z MAKSYMALNIE DUŻĄ
      PRĘDKOŚCIĄ, ochlapanie stojących tam ludzi i wystawienie środkowego palca ręki
      prawej przez otwarty szyberdach....

      To moje spostrzeżenia z tego tygodnia, jak znajdę coś nowego - napiszę


      Pzdr
      LancerM
    • Gość: sknera Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.epsa.pl 09.10.02, 09:47
      punkty od 50 do 100 powinny dotyczyć stylu jazdy "złotówek"
    • Gość: TRUSKAVA Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: 195.94.197.* 09.10.02, 10:06
      Kierowcy, którzy jeżdżą bez włączonych świateł mijania przy złej pogodzie
      (deszcz) lub gdy jest "szarówka". Takie buraki włączają światła dopiero po
      zmroku a i tak najczęściej tylko pozycyjne.
      W tym typie buractwa przodują:
      - W miastach i aglomeracjach: kierowcy starszych samochodów (gł. Maluchy, ale
      też Skody, Polonezy, Fiaty 125, czasami starsze roczniki wielu innych marek.
      Ponadto specyficzni kierowcy np. "kapelusznicy" no i niestety sporo Pań).
      - W mniejszych mieścinach i gł. na wsi: 80-90% kierowców (marka i rocznik
      pojazdu bez znaczenia).

      Pozdr@wiam

      TRUSKAVA
    • meriadok Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! 09.10.02, 10:22
      Gość portalu: andrzej napisał(a):
      > 1. Parkowanie na oznakowanych liniami parkingach bez zwracania uwagi na
      > namalowane linie (pod kątem lub na linii) - nie ma to jak jeden samochód na
      > dwóch miejscach!
      Mała uwaga - czasami jest to wynik buractwa któregoś z poprzednio parkujących.
      pzdr.
      • mindo Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! 09.10.02, 11:04
        - mruganie długimi światłami gdy jadę lewym pasem na jezdni o dwóch pasach
        jazdy w jednym kierunku a jednocześnie sam wyprzedzam i nie mam mozliwości
        zjechania na prawy pas

        - skręcanie na skrzyżowaniu w prawo z pasa służącego tylko do jazdy na wprost
        (lub na wprost i w lewo!)
        • Gość: andrzej Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: 183:* / 10.0.0.* 09.10.02, 13:15
          Oczywiście, trzeba wyraźnie odróżnić BURACTWO pierwotne od wtórnego. Nie
          potępiam tych "wtórnych" ale sam będę jeździł tak długo, póki nie znajdę
          normalnego wolnego miejsca.
    • Gość: Gal Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.10.02, 12:05
      Mam wrażenie, że ta lista przypada mi dużo bardziej do gustu niż podana przez
      szanownego Paździocha i pod większością przykładów podpisuję się obiema
      rękami, niemniej do dwóch z nich (ale jednobrzmiących) mam uwagę:

      "6. Jazda 2 metry za poprzednikiem, którego chce się wyprzedzić przy 120 km/h
      i miganie co 5 sekund "długimi" oraz jednoczesne nie dostrzeganie faktu, że
      prawym pasem jadą właśnie ok. 80 km/h maluchy czy ciężarówy (na
      katowickiej -
      codzienność - zwłaszcza w wykonaniu Toyot). Przepraszam, nie mam nic
      przeciw
      Toyocie, ale to tylko moje obserwacje."

      Nie jeżdżę co prawda Toyotą;-)), ale uprzejmie dopraszam się tolerancji dla
      chcących jechać trochę szybciej. W Polsce obowiązuje ruch prawostronny i po
      wyprzedzeniu należy zjechać na prawy pas - od razu zjechać... Mam wrażenie, że
      to nie jest powszechnie akceptowane. Nikt nie ma wątpliwości, że jazda lewym
      pasem, kiedy prawy jest całkowicie pusty to buractwo, ale kiedy na prawym coś
      jedzie, to opinie nie są już tak jednoznaczne. Wielokrotnie spotykam się z
      sytuacją, że facet przede mną jedzie lewym pasem (i wyprzedza kolejne
      samochody oddalone od siebie o 100 -200 m) tak długo aż na prawym pasie będzie
      co najmniej dwukilometrowa przerwa między samochodami - wtedy, ewentualnie
      (acz niechętnie), zjedzie na prawy pas. Naprawdę, stumetrowa przerwa wystarczy
      aby bez zwalniania puścić kogoś kto chce jechać szybciej. Obawiam się jednak,
      że tu bardziej grają rolę emocje (lub hormony, jak kto woli), niż rzeczywista
      obawa, że po zjechaniu na prawy pas trzeba będzie przyhamować. Generalną
      zasadą powinno być; "jak ktoś chce jechać szybciej - niech jedzie" (i ja taką
      zasadę stosuję).

      i
      "1. "Podjeżdżanie" innych aut na np. Łazience (Trasie Łazienkowskiej) na
      ok.40cm
      i mruganie długimi, pomimo tego, że na pasie obok nie ma miejsca do
      zjazdu a
      jedzie się z prędkością auta które jedzie z przedu."

      ...a auto z przodu jedzie 60km/h lewym pasem, bo też ma auto z przodu, a na
      samym przodzie jedzie burak, który ma wszystkich w d**** i lubi jeździć lewym
      pasem i nie będzie reagować na żadne mruganie i już. Podjeżdżanie na 40 cm
      jest zazwyczaj wyrazem głębokiej frustracji na wielbicieli lewego pasa. Z tym,
      że akurat Łazienkowska nie jest najlepszym przykładem - częściej widzę to na
      Katowickiej, czy na dwupasmówce od strony Konstancina.

      Panowie!!
      Zjeżdżajcie na prawy pas, jeżeli to tylko możliwe!
      PS. I Panie oczywiście też.
      • Gość: andrzej Re: Próbowałem ustępować! IP: 183:* / 10.0.0.* 09.10.02, 13:34
        Przypadek 1: jadę ok. 120-130 km/h. z tyłu "doskakuje" jakaś Skoda i hamuje za
        mną jednocześnie mrugając. Mam z prawej jakieś 150 metrów do ciężarówki, ale
        zjeżdżam. I co się okazuje? facet ma jakiegoś zdechlaka, bo nie może się po
        wyhamowaniu do 120 zebrać do normalnego wyprzedzania (pewnie te 140 km/h jakie
        miał chwilę wcześniej to była jego maksymalna). Widząc, co się dzieje proszę go
        kierunkowskazem o odstąpienie mi z powrotem miejsca (szybko zbliżam się do
        ciężarówy). Ale gdzie tam! Muszę wyhamować na prawym i czekać kilkadziesiąt
        sekund, aż facet nas wyprzedzi. Później mam kłopot z włączeniem się w sznur
        jadący lewym 120/h, w którym dwie minuty wcześniej byłem! Przypadek 2: Sytuacja
        początkowo jak wyżej. Za mną Passat. Mruga. Przyspieszam (dość szybko - nie
        mógł narzekać)do 150 by wyprzedzić sznur ciężarówek. Zjeżdżam na prawo. Facet
        wyprzedziwszy mnie zajechał mi drogę i po hamulcach!!! Po tych przypadkach i
        innych, mniej drastycznych postanowiłem dobrze się zastanowić zanim komuś
        ustąpię z lewego! Informacja dodatkowa: oba przypadki na katowickiej.
      • Gość: andrzej Re: Próbowałem ustępować! IP: 183:* / 10.0.0.* 09.10.02, 13:38
        Przypadek 1: jadę ok. 120-130 km/h. z tyłu "doskakuje" jakaś Skoda i hamuje za
        mną jednocześnie mrugając. Mam z prawej jakieś 150 metrów do ciężarówki, ale
        zjeżdżam. I co się okazuje? facet ma jakiegoś zdechlaka, bo nie może się po
        wyhamowaniu do 120 zebrać do normalnego wyprzedzania (pewnie te 140 km/h jakie
        miał chwilę wcześniej to była jego maksymalna). Widząc, co się dzieje proszę go
        kierunkowskazem o odstąpienie mi z powrotem miejsca (szybko zbliżam się do
        ciężarówy). Ale gdzie tam! Muszę wyhamować na prawym i odczekać wiele sekund,
        aż facet nas wyprzedzi. Później mam kłopot z włączeniem się w sznur jadący
        lewym 120/h, w którym dwie minuty wcześniej byłem! Przypadek 2: Sytuacja
        początkowo jak wyżej. Za mną Passat. Mruga. Przyspieszam (dość szybko - nie
        mógł narzekać)do 150 by wyprzedzić sznur ciężarówek. Zjeżdżam na prawo. Facet
        wyprzedziwszy mnie zajechał mi drogę i po hamulcach!!! Po tych przypadkach i
        innych, mniej drastycznych postanowiłem dobrze się zastanowić zanim komuś
        ustąpię z lewego! Informacja dodatkowa: oba przypadki na katowickiej.
        • Gość: Gal Re: Próbowałem ustępować! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.10.02, 13:50
          Gość portalu: andrzej napisał(a):

          > Przypadek 1: jadę ok. 120-130 km/h. z tyłu "doskakuje" jakaś Skoda i hamuje
          za
          > mną jednocześnie mrugając. Mam z prawej jakieś 150 metrów do ciężarówki, ale
          > zjeżdżam. I co się okazuje? facet ma jakiegoś zdechlaka, bo nie może się po
          > wyhamowaniu do 120 zebrać do normalnego wyprzedzania (pewnie te 140 km/h
          jakie
          > miał chwilę wcześniej to była jego maksymalna). Widząc, co się dzieje proszę
          go
          >
          > kierunkowskazem o odstąpienie mi z powrotem miejsca (szybko zbliżam się do
          > ciężarówy). Ale gdzie tam! Muszę wyhamować na prawym i odczekać wiele
          sekund,
          > aż facet nas wyprzedzi. Później mam kłopot z włączeniem się w sznur jadący
          > lewym 120/h, w którym dwie minuty wcześniej byłem! Przypadek 2: Sytuacja
          > początkowo jak wyżej. Za mną Passat. Mruga. Przyspieszam (dość szybko - nie
          > mógł narzekać)do 150 by wyprzedzić sznur ciężarówek. Zjeżdżam na prawo.
          Facet
          > wyprzedziwszy mnie zajechał mi drogę i po hamulcach!!! Po tych przypadkach i
          > innych, mniej drastycznych postanowiłem dobrze się zastanowić zanim komuś
          > ustąpię z lewego! Informacja dodatkowa: oba przypadki na katowickiej.

          OK. Racja, tak też się zdarza. Niemniej, zgódźmy się co do zasad:
          1. jeździ się prawym pasem
          2. wyprzedza (i tylko wyprzedza) lewym pasem
          3. jak ktoś chce jechać szybciej (a wygląda, że może) - ustępuję
          4. nie wyprzedza się z prawej - często widzę, jak ludzie wręcz oczekują, że
          będę wyprzedzał z prawej i mija dobra chwila jazdy za nimi na włączonym lewym
          kierunkowskazie (ja nie migam długimi od razu;-))), zanim uwierzą, że tego nie
          zrobię i zjeżdżają na prawo.
          Pzdr.

          • Gość: maruda Re: Próbowałem ustępować! IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 10.10.02, 03:12
            Gość portalu: Gal napisał(a):

            >
            > OK. Racja, tak też się zdarza. Niemniej, zgódźmy się co
            do zasad:
            > 1. jeździ się prawym pasem
            > 2. wyprzedza (i tylko wyprzedza) lewym pasem
            > 3. jak ktoś chce jechać szybciej (a wygląda, że może) -
            ustępuję
            > 4. nie wyprzedza się z prawej - często widzę, jak
            ludzie wręcz oczekują, że
            > będę wyprzedzał z prawej i mija dobra chwila jazdy za
            nimi na włączonym lewym
            > kierunkowskazie (ja nie migam długimi od razu;-))),
            zanim uwierzą, że tego nie
            > zrobię i zjeżdżają na prawo.
            > Pzdr.
            >

            Wobec powyższego radzę się zapoznać z KD.
            Co pkt. 4., to po co mam wisieć komuś na bagażniku i
            migać światłami, jeżeli mogę od razu wyprzedzić prawym
            pasem. No, chyba, że koniecznie muszę coś udowodnić.
            Tylko co?
            • Gość: Gal Re: Próbowałem ustępować! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.10.02, 10:40
              Gość portalu: maruda napisał(a):

              > Gość portalu: Gal napisał(a):
              >
              > >
              > > OK. Racja, tak też się zdarza. Niemniej, zgódźmy się co
              > do zasad:
              > > 1. jeździ się prawym pasem
              > > 2. wyprzedza (i tylko wyprzedza) lewym pasem
              > > 3. jak ktoś chce jechać szybciej (a wygląda, że może) -
              > ustępuję
              > > 4. nie wyprzedza się z prawej - często widzę, jak
              > ludzie wręcz oczekują, że
              > > będę wyprzedzał z prawej i mija dobra chwila jazdy za
              > nimi na włączonym lewym
              > > kierunkowskazie (ja nie migam długimi od razu;-))),
              > zanim uwierzą, że tego nie
              > > zrobię i zjeżdżają na prawo.
              > > Pzdr.
              > >
              >
              > Wobec powyższego radzę się zapoznać z KD.
              > Co pkt. 4., to po co mam wisieć komuś na bagażniku i
              > migać światłami, jeżeli mogę od razu wyprzedzić prawym
              > pasem. No, chyba, że koniecznie muszę coś udowodnić.
              > Tylko co?

              Rozumiem, że KD to Prawo o Ruchu Drogowym?
              Co do pkt. 4, sorry, nie wyprzedzam z prawej i żadne "dopuszczalne"
              wyprzedzanie na drodze wielopasmowej (poza miastem) mnie nie interesuje.
              Problemy z płynną jazdą na drogach dwupasmowych wynikają z istnienia dwóch
              rodzajów kierowców;
              1. tych, którzy jeżdżą lewym pasem i nieustępują nadjeżdżającym z tyłu
              2. tych, którzy nadjeżdżają z tyłu lewym pasem i dojeżdżając do
              poprzedzającego pojazdu zjeżdżają na prawo (zazwyczaj bez kierunkowskazu) i
              wyprzedzają z prawej.
              Dlaczego? Bo powoduje to niepewność u kierowcy "z przodu", szczególnie jeżeli
              różnica prędkości jest spora. Co zrobi samochód z tyłu? Zjedzie na prawo czy
              nie? Ile takich sytuacji widziałem na autostradach: próba ustąpienia drogi,
              ale ten z tyłu też zjeżdża na prawo, więc powrót na lewy pas ale w tym samym
              momencie robi to ścigant... a samochody coraz bliżej.
              Ja na prawdę nie chcę niczego udowadniać, tylko zaproponować, że możemy być
              nieco uprzejmiejsi dla siebie na drogach i ułatwić sobie płynną jazdę (z
              różnymi prędkościami) pod warunkiem, że będziemy przestrzegali zasad... i
              wyprzedzanie z prawej się wśród nich nie mieści.
    • Gość: ania Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.k.mcnet.pl 09.10.02, 13:10

      1. Jazda poboczem - ktore jest w zlym stanie technicznym i korzystanie z niego
      moze spowodowac uszkodzenie Twojego samochodu przez przepychajacy sie samochod
      buraka - w sytuacji kiedy na wszystkich trzech pasach stoi korek (Pulawska z
      Piaseczna w strone Centrum od kilku dni rano stoi korek)plus dodatkowo
      wygrazanie stojacym w korku na prawym pasie, ze nie chca usunac swojego
      samochodu (nie kazdy ma maly i waski samochod) z drogi burakowi (wszyscy,
      ktorzy stoja w korku to tepe cwoki, ktore zamiast jechac poboczem stoja w korku)

      3. Niestety ponownie Pulawska - na odcinku przed Auchan w strone Piaseczna w
      pewnym momencie konczy sie trzeci pas - wciskanie sie "na chama" z konczacego
      sie pasa podczas gdy inni stoja w korku na dwoch pozostalych pasach (niech
      stoja cwoki my jestesmy lepsi). Niestety w 99% przypadkach nie sa to samochody
      z rejestracjami z innych miast (mozna im wybaczyc nie znaja tej drogi i za
      pozno zauwazyli, ze pas sie konczy) tylko z rejestracjami z Piaseczna oraz
      Konstancina.

      3. Miganie swiatlami (ustap mi miejsca) w sytuacji kiedy na drodze jest
      ograniczenie szybkosci do 50km/h a ja juz jade z szybkoscia 80 km/h (czyli juz
      lamie przepisy).

      4. Na osiedlowej ulicy (bez znakow drogowych)nieustepowanie kierowcom
      nadjezdzajacym z prawej strony.


      Ania
      • Gość: Gal Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.10.02, 13:33
        Gość portalu: ania napisał(a):

        >
        >
        > 3. Miganie swiatlami (ustap mi miejsca) w sytuacji kiedy na drodze jest
        > ograniczenie szybkosci do 50km/h a ja juz jade z szybkoscia 80 km/h (czyli
        juz
        > lamie przepisy).
        >
        >
        > Ania


        I to jest właśnie standard - łamać ograniczenie prędkości wolno do 30km/h (bo
        ja tak jadę), a powyżej to już absolutnie nie - i nie ustąpię nikomu kto chce
        jechać szybciej!

        Droga Aniu!
        To nie tak...
        • Gość: ania Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.k.mcnet.pl 09.10.02, 17:33
          Gość portalu: Gal napisał(a):

          > Gość portalu: ania napisał(a):
          >
          > >
          > >
          > > 3. Miganie swiatlami (ustap mi miejsca) w sytuacji kiedy na drodze jest
          > > ograniczenie szybkosci do 50km/h a ja juz jade z szybkoscia 80 km/h (czyli
          >
          > juz
          > > lamie przepisy).
          > >
          > >
          > > Ania
          >
          >
          > I to jest właśnie standard - łamać ograniczenie prędkości wolno do 30km/h (bo
          > ja tak jadę), a powyżej to już absolutnie nie - i nie ustąpię nikomu kto chce
          > jechać szybciej!
          >
          > Droga Aniu!
          > To nie tak...

          No wlasnie to nie tak. Nie mam kompleksow, ze ktos chce mnie wyprzedzic (to
          niestety jest domena Panow, kiedy nie daj Boze jakas baba ich wyprzedza a
          jeszcze gorzej jak jedzie bryka lepsza niz oni maja), ale chodzi o zdrowy
          rozsadek, ja tez moge jechac szybciej niz wspomniane 80 km/h. Jakos zawsze tak
          sie zdarza, ze siedzi mi na ogonie gorszy samochod od mojego, ktory przy takiej
          szybkosci nie zatrzyma sie nagle przed pasami jezeli ktos wysokoczy, a ja z
          dobrymi gumami i ABS-em raczej sie zatrzymam (nie w zime oczywiscie, wtedy
          jezdze wolniej ze wzgledow bezpieczenstwa).

          Pozdrawiam
          Ania
          • Gość: Gal Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.10.02, 17:55
            Gość portalu: ania napisał(a):


            > No wlasnie to nie tak. Nie mam kompleksow, ze ktos chce mnie wyprzedzic


            To pozwól się wyprzedzić - zjedź na prawo

            > (to niestety jest domena Panow, kiedy nie daj Boze jakas baba ich wyprzedza
            a
            > jeszcze gorzej jak jedzie bryka lepsza niz oni maja), ale chodzi o zdrowy
            > rozsadek, ja tez moge jechac szybciej niz wspomniane 80 km/h. Jakos zawsze
            tak
            > sie zdarza, ze siedzi mi na ogonie gorszy samochod od mojego, ktory przy
            takiej
            >
            > szybkosci nie zatrzyma sie nagle przed pasami jezeli ktos wysokoczy, a ja z
            > dobrymi gumami i ABS-em raczej sie zatrzymam (nie w zime oczywiscie, wtedy
            > jezdze wolniej ze wzgledow bezpieczenstwa).

            Oprócz gum, ABSu itp. pewne (niewielkie ale jednak) znaczenie mają
            umiejętności, doświadczenie, umiejętność oceny sytuacji na drodze i jej
            przewidywania - mówiąc krótko - kierowca. O tym czy ktoś uniknie
            (niekoniecznie hamując) zderzenia decydują oba te czynniki. Innymi słowy
            lepszy kierowca + gorszy samochód może dać paradoksalnie lepszy efekt niż
            odwrotnie. Nie sugeruję oczywiście, że jesteś złym kierowcą, ale argumentacja,
            że próbują Cię wyprzedzać gorsze samochody i dlatego ich nie puszczasz (dla
            ich własnego bezpieczeństwa, jak rozumiem) jest delikatnie mówiąc naciągana
            Myślę, że każdy powinien decydować za siebie i na własne ryzyko jaka jest dla
            niego "prędkość bezpieczna", jeżeli już zgadzamy się co do tego, że oboje
            jedziecie powyżej limitu, i to grubo.
            Nie ratuj Aniu ludzkości - dbaj o siebie... i pozwól innym żyć (tj. jeździć).
            Pzdr.


            >
            > Pozdrawiam
            > Ania
            • Gość: kkll Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: 195.94.206.* 09.10.02, 19:25
              jazda na przednich przeciwmgelnych bez wyraźnego powodu - gdy jestem przed - z
              dziką satysfakcją uruchamiam tylne przeciwmgelne dla rewanżu.
        • Gość: młody Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.pl 09.10.02, 19:44
          Gość portalu: Gal napisał(a):

          > I to jest właśnie standard - łamać ograniczenie prędkości wolno do 30km/h (bo
          > ja tak jadę), a powyżej to już absolutnie nie - i nie ustąpię nikomu kto chce
          > jechać szybciej!


          pomyśl czasem że BURACTWEM jest jazda z zawrotną prędkością przez miejscowości
          i uszanuj że ktoś zwalnia na ograniczeniu bo jest kulturalny a nie dlatego że
          straci 10 s w stosunku do ciebie

          poza tym komu wlepią mandat jeśli popędzany przez ciebie rozpędzi się do 150 na
          ograniczeniu do 70?...ty będziesz schowany za sznurem pojazdów na lewym pasie
          a popędzany >>włąsnie<< wjedzie na prawy pas... :)

          pozdrawiam
          • Gość: maruda Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 10.10.02, 04:13
            Gość portalu: młody napisał(a):

            >
            > pomyśl czasem że BURACTWEM jest jazda z zawrotną
            prędkością przez miejscowości
            > i uszanuj że ktoś zwalnia na ograniczeniu bo jest
            kulturalny a nie dlatego że
            > straci 10 s w stosunku do ciebie
            >

            Trudno się nie zgodzić.

            Zastanawiam się nad modą na nie używanie kierunkowskazów.

            1. Mam zamiar wjechać na drogę z pierwszeństwem. Czekam,
            żeby przepusćić samochód jadący w moją stronę. Kiedy
            samochód już dojeżdża do mnie, nagle hamuje i skręca w
            moją przecznicę (bez kierunkowskazu).

            2. Jak wyżej, jednak jadący się samochód jest 100 m ode
            mnie i turla się 40. Wjeżdżam. Po 20 m mam przynajmniej
            tę samą prędkość, co on. Wtedy on coś sobie postanawia i
            zaczyna przyspieszać. W końcu mnie wyprzedza - na
            czerwonych światłach.

            3. Jadę sobie za Tico albo SC (przodownicy klasyfikacji).
            Nagle klient zjeżdża do lewej krawędzi pasa (będzie
            skręcał w prawo!). No i właśnie - założenie było słuszne,
            a ja oszczędziłem na reflektorach. Bo klient nagle
            hamuje, włącza prawy kierunkowskaz i wielkim łukiem
            skręca w prawo.

            4. Jadę za debilem, co za nic ma innych i zmienia pasy
            raz po raz, bez używania kierunkowskazu. Gość wjeżdża na
            pas jezdni zamknięty liniami ciągłymi i lekko wygięty w
            prawo. Tam coś go natchnęło i włączył prawy kierunkowskaz.

            5. Wjazd na lewoskręt liczący prawie 70 m wjeżdża pajac
            jeden z drugim na ostanich 15 m.

            6. No i coś co mnie zawsze bawi. Próba wyprzedzania ze
            świateł z zamkniętego lewoskrętu. Dotyczy tzw. lepszych
            samochodów. Jeżeli trafi na mnie, to przez nastepną
            zmianę świateł ówże kierowca ma czas na weryfikację
            swoich założeń ;)

            7. Bezsensowne zmiany pasów ruchu w mieście. Kiedyś
            liczyłem. Rekordzista zmienił pas na odcinku 20 km 59
            razy. Ja zmieniłem dwa razy. Dodawać chyba nie muszę, że
            przy średniej 60 byłem wciąż tuż za nim.

            8. No i wjazd na trudne skrzyżowanie na żółtym. Po takim
            manewrze, osiołek potrafi zablokować skrzyżowanie na
            kilka zmian świateł.


            Wszystkiem, których rażą takie sytuacje, życzę
            opanowania. Winowajcom zaś wyobraźni.
          • Gość: Gal Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 10.10.02, 08:27
            Gość portalu: młody napisał(a):

            > Gość portalu: Gal napisał(a):
            >
            > > I to jest właśnie standard - łamać ograniczenie prędkości wolno do 30km/h
            > (bo
            > > ja tak jadę), a powyżej to już absolutnie nie - i nie ustąpię nikomu kto c
            > hce
            > > jechać szybciej!
            >
            >
            > pomyśl czasem że BURACTWEM jest jazda z zawrotną prędkością przez
            miejscowości
            > i uszanuj że ktoś zwalnia na ograniczeniu bo jest kulturalny a nie dlatego
            że
            > straci 10 s w stosunku do ciebie

            Przeczytaj mój post jeszcze raz. Ja nie radzę Ani jechać z zawrotną prędkością
            ani nie sugeruję, że sam z taką jeżdżę. Bawi mnie tylko hipokryzja tych,
            którzy (z emocjonalnych zazwyczaj powodów) nie ustępują drogi chcącym jechać
            szybciej (obojętnie w, czy poza miastem ale głównie poza) i dorabiają do tego
            teorię. Nie ma jednej "rozsądnej" prędkości bezpiecznej. Jest tylko prędkość
            zgodna z przepisami i prędkość bezpieczna dla danego pojazdu wynikająca z
            kombinacji warunków drogowych, samochodu i kierowcy - i może być wyższa lub
            niższa od przepisowej. Jeżeli ktoś jeździ zgodnie z nakazaną prędkością - OK,
            może go denerwować ktoś inny "popychający" go z tyłu ( ja osobiście i w takiej
            sytuacji puszczam). Jeżeli jednak sam przekracza prędkość [w "rozsądnych
            granicach" ;-)))] i pisze z oburzeniem, że są tacy którzy chcą jechać jeszcze
            szybciej - toż to czysta hipokryzja. I to tylko napisałem.

            >
            > poza tym komu wlepią mandat jeśli popędzany przez ciebie rozpędzi się do 150
            na
            >
            > ograniczeniu do 70?...ty będziesz schowany za sznurem pojazdów na lewym
            pasie
            > a popędzany >>włąsnie<< wjedzie na prawy pas... :)
            >

            Jeszcze raz radzę: Nie rozpędzaj się!! Zjedź na prawy pas i puść go - i nic Ci
            nie grozi...

            Pzdr.
            • Gość: młody Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.pl 10.10.02, 15:02
              >
              > Jeszcze raz radzę: Nie rozpędzaj się!! Zjedź na prawy pas i puść go - i nic
              Ci
              > nie grozi...


              Na szczęście mnie w tej kwestii pouczać nie musisz ale wiem z doświadczenia że
              mozna czasem odpuścić lekko gaz by inny mógł wyprzedzić na dwópasmówce
              i razi mnie jeśli ja wyprzedzam 3 tiry których odległość względem siebie nie
              przekracza 5m a koleś za mną miga choćby lewym kierunkiem czy popędza długimi

              to tak jakby miał mnie za gorszego..bo go nie widziałem(a widziałem)
              ale jadąc 130 nie muszę chyba czekać bo gość jadący 300m za mną jedzie 170
              a naprawdę te 5s "stracone" go nie zbawi

              jeszcze śmieszniejści są ci których widzę gnających na złamanie karku na
              dwópasmówkach a których doganiam i szybko zostawiam w tyle na jednopasmówkach
              albo tacy którzy na drodze szaleją i walczą o każdą sekundę po czym spędzają na
              stacji benzynowej godzinki...bo naleje benzynki...bo siusiu...bo kawka...bo
              gazetka..bo kanapka...bo batonik....bo lody

              spotkałem kiedyś takiego w sobotę na siódemce...poganiał mnie na dwupasmówce
              już z odległości ho ho! i jeszcze dalej...debil...po czym spotkałem go w
              Białobrzegach jak se właśnie lody kupił...zresztą ja też tam na lody wstąpiłem
              ..żałuję że nie zapytałem z ironią gdzie mu się tak spieszyło ale buc by nawet
              nie zrozumiał

              pozdrawiam
              • Gość: Gal Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.02, 17:13
                Gość portalu: młody napisał(a):

                > >
                > > Jeszcze raz radzę: Nie rozpędzaj się!! Zjedź na prawy pas i puść go - i ni
                > c
                > Ci
                > > nie grozi...
                >
                >
                > Na szczęście mnie w tej kwestii pouczać nie musisz ale wiem z doświadczenia
                >że


                Nie pouczam - radzę (dla mnie to zasadnicza różnica...)


                > mozna czasem odpuścić lekko gaz by inny mógł wyprzedzić na dwópasmówce
                > i razi mnie jeśli ja wyprzedzam 3 tiry których odległość względem siebie nie
                > przekracza 5m a koleś za mną miga choćby lewym kierunkiem czy popędza długimi
                >

                Nigdzie nie pisałem o 5-ciu metrach tylko o 50-100 - również zasadnicza
                różnica. Przy wyprzedzaniu TIR-ów które jadą kolumnami nie ma sensu migać -
                zgadzam się z Tobą całkowicie i sam tak nie robię.

                > to tak jakby miał mnie za gorszego..bo go nie widziałem(a widziałem)
                > ale jadąc 130 nie muszę chyba czekać bo gość jadący 300m za mną jedzie 170
                > a naprawdę te 5s "stracone" go nie zbawi

                Jeżeli go widziałeś i możesz zjechać - to zjedź. Tobie korona z głowy nie
                spadnie a on sobie pojedzie tak jak chce - choćby na złamanie karku. Nie ma
                się również co zastanawić czy ma Cię on za gorszego czy nie. Jeżeli się tak
                myśli na drodze, to zaczyna się kierować emocjami (czy też hormonami) i mamy
                do czynienia z dwoma nabzdyczonymi palantami (samcami) zamiast (ewentualnie)
                jednym. Czy kogoś zbawi 5s czy nie - nie mnie opiniować - jego sprawa.


                >
                > jeszcze śmieszniejści są ci których widzę gnających na złamanie karku na
                > dwópasmówkach a których doganiam i szybko zostawiam w tyle na jednopasmówkach
                > albo tacy którzy na drodze szaleją i walczą o każdą sekundę po czym spędzają
                na
                >
                > stacji benzynowej godzinki...bo naleje benzynki...bo siusiu...bo kawka...bo
                > gazetka..bo kanapka...bo batonik....bo lody
                >
                > spotkałem kiedyś takiego w sobotę na siódemce...poganiał mnie na dwupasmówce
                > już z odległości ho ho! i jeszcze dalej...debil...po czym spotkałem go w
                > Białobrzegach jak se właśnie lody kupił...zresztą ja też tam na lody
                wstąpiłem
                > ..żałuję że nie zapytałem z ironią gdzie mu się tak spieszyło ale buc by
                nawet
                > nie zrozumiał
                >
                > pozdrawiam

                Ja rozumiem, że z pragmatycznego punktu widzenia nie ma sensu jechać szybko
                (większe ryzyko) żeby potem tracić czas na kawce. Tylko, że ludzie są różni i
                mnie osobiście to nie przeszkadza. Jeśli to jest sposób jazdy który mu
                odpowiada - jego broszka.

                Wszystko to co napisałem powyżej, to tylko moja opinia. Nie mam zamiaru Cię
                pouczać, co najwyżej radzić. Jeżeli chcesz taką radę przyjąć - myślę, że mniej
                będziesz się emocjonował na drodze i w sumie bedzie Ci się jechało spokojniej
                i bezpieczniej (moim zdaniem oczywiście). Jeżeli nie - to woja wola. Jak
                (jeżeli) będę chciał Cię wyprzedzić, to poczekam, aż uznasz, że możesz zjechać
                na prawo. Jak Ty będziesz chciał mnie wyprzedzić, to nie będziesz miał z tym
                problemu - jeżdżę prawym pasem.

                Pzdr.

                Gal

                PS. I nie wyprzedzam z prawej (to tak dla pewności - gdybyś się zastanawiał
                czy zjechać).
                Pzdr.
                • Gość: młody Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.pl 10.10.02, 21:41
                  Gość portalu: Gal napisał(a):

                  >
                  > Jeżeli go widziałeś i możesz zjechać - to zjedź. Tobie korona z głowy nie
                  > spadnie a on sobie pojedzie tak jak chce - choćby na złamanie karku. Nie ma
                  > się również co zastanawić czy ma Cię on za gorszego czy nie. Jeżeli się tak
                  > myśli na drodze, to zaczyna się kierować emocjami (czy też hormonami) i mamy
                  > do czynienia z dwoma nabzdyczonymi palantami (samcami) zamiast (ewentualnie)
                  > jednym. Czy kogoś zbawi 5s czy nie - nie mnie opiniować - jego sprawa.


                  to było w kontekście tych TIRÓW, więc nie mam gdzie zjechać,
                  zapewniam Cię że jeśli jest choćby 15-30m to jeśli widzę że komuś się
                  śpieszy to zjeżdżam



                  > Ja rozumiem, że z pragmatycznego punktu widzenia nie ma sensu jechać szybko
                  > (większe ryzyko) żeby potem tracić czas na kawce. Tylko, że ludzie są różni i
                  > mnie osobiście to nie przeszkadza. Jeśli to jest sposób jazdy który mu
                  > odpowiada - jego broszka.

                  Owszem ale czasem do śmiechu mnie doprowadza kierowca który na trasie 300km
                  wyprzedza mnie czwarty raz
                  ja wyznaję zasadę "albo stoisz albo jedziesz" czyli jak nie jest to wyjazd
                  rodzinny to jadę zazwyczaj z punktu A do B non stop
                  a jeśli jadąc z W-wy do Poznania mogę sobie pozwolić na 3 postoje to mogę
                  również ograniczyć się do wyprzedzania pojazdów jadących wolniej niż 70km/h

                  Nigdy mnie nie bawiło gnanie i "walka o sekundy" po czym stanie na stacji...
                  i znowu wyprzedzanie tych samych aut...wręcz mi głupio jak do czegoś takiego
                  dojdzie bo wniosek ci wyprzedzani mogą wysnuć tylko jeden...debil(tak to
                  przynajmniej wygląda z mojej perspektywy)


                  Jak
                  > (jeżeli) będę chciał Cię wyprzedzić, to poczekam, aż uznasz, że możesz
                  zjechać
                  > na prawo. Jak Ty będziesz chciał mnie wyprzedzić, to nie będziesz miał z tym
                  > problemu - jeżdżę prawym pasem.

                  Nie miałem jeszcze takiej sytuacji by ktoś czekał aż zjadę(zechcę) na wolny
                  prawy pas... :)
                  Jak już pisałem sięgam wzrokiem trochę dalej niż 20m w przód i 10 w tył a w
                  lusterka zerkam nad wyraz często.

                  pozdrawiam
                  • Gość: Gal Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 11.10.02, 08:45
                    Gość portalu: młody napisał(a):


                    > Jak już pisałem sięgam wzrokiem trochę dalej niż 20m w przód


                    Chyba, że przed Tobą jedzie facet z czarnymi szybami - wtedy nie masz szans:-))

                    Pozdrowienia
                    Gal
    • Gość: krisis Re: przykłady BURACTWA - nie w stylu pazdziocha ! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 07:51
      No to i ja dodam cos od siebie - denerwujace bardzo:

      Jazda nierownomierna - dotyczy wszystkich niestety. Na trasie szybkiego ruchu
      jezdze 100-130 km/h ciut za szybko ale uwazam, ze moja jazda jest
      bezpieczniejsza od jazdy osoby, ktora dogania i wyprzedza mnie w
      miejscowosciach obojetnie czy jest ograniczenie 40-60 km/h. Taka sytuacje
      mialem przedwczoraj. Facia wyprzedzalem 4 razy na trasie a on za kazdym razem
      doganial i wyprzedzal mnie w miejscowosci, gdzie jechalem przepisowa
      predkoscia. Jego stala predkosc to bylo 80 km/h obojetnie miejscowosc czy
      trasa. wiec sila rzeczy znow go doganialem na trasie. Za czwartym razem nie
      zdzierzylem dogonilem i zatrzymalem. Zapytalem sie przy jego pulchnej i niezle
      zdenerwowanej zonce czy to jest kultura jazdy wyniesiona z domu, czy moze z
      podworka. Juz mnie nie wyprzedzil w nastepnej miejscowosci. Jechal grzecznie 40
      km/h tak jak nalezalo. A na kolejnej miejscowosci juz go nie zobaczylem. Aha
      byla to fabia z kierowca ok 40 lat, szpakowaty gosc z lekka lysina z przodu.
      Jak to czyta to niech sie nastepnym razem zastanowi. Bo na trasie gorzow -
      poznan jest niestety duzo miejscowosci i niezbyt madre jest zmuszanie innych do
      kolejnych wyprzedzen na tej niebezpiecznej badz co badz trasie. Pozdrawiam
Pełna wersja