lhotse89
19.12.05, 13:56
Miałem podjechać dziś autem jakieś raptem 900m. Nagła sprawa. No i jadę z
pasażerami. Staję na miejscu - podjeżdża radiowóz. Czemu Pan i pasażerowie
jeździcie bez pasów? Dokumenty i tak dalej. Podaję dowód rej i szukam prawka.
Ni ma. Uchh... bedzie gorąco. No niema - mówię . Co?! To co w ogóle Pan nie ma
czy zapomniał. Zapomniałem. Bez pasów i bez prawka - no jeszcze lepiej- mówi.
No to trzeba takich sprawdzić. Dmuchaj Pan. Nogi sie przedemną ugieły bo przed
wyjściem kręciłem matce jakąś masę do ciasta do której dodawało sie alkohol no
i podjadłem trochę. Zaraz będzie koniec świata, a odprowadzi mnie w kajdankach.
Swięty Judo, patronie od spraw beznadziejnych, ratuj - myślę.
Juda chyba usłyszał. Mróz był tęgi i nagle aparat zaczął wariować. nie chciał
się włączyć i wyświetlacz zczerniał. "Co do cholery z tym badziewiem". Ja już
prawie jajko zniosłem. Alkomat ostatecznie odmówił posłuszeństwa. Ufff. Co dalej?
Gdzie ma Pan to prawo jazdy? W domu - mówię coby za bardzo nie chuchać.
-Za poł godziny na komisariacie ma pan być z papierami.
-Ale zaraz zaraz, kogo ja mam szukać ? Jak się pan nazywa? - Koleś wyraźnie
się w tym momencie zakałapućkał. Podał nazwisko i odjechał
No to lecę. Qrwa - myśle - na kiego wała potrzeba mi było tego ciasta. A
pieruństwo było mocne bo to jakiś przepis taki że to ma być taka jakby polewa
rumowa czy coś. No nie wiem co zrobię - jak mi każe dmuchać to kaplica. Do
paki mnie wsadzą.
Przyszedłem do domu , biorę portfel i idę na ściecie. Wypiłem pół litra
mineralnej - może przynajmniej rozrzedzę to w brzuchu. Liczę po drodze. Cztery
stówy za każdy pas. Plus 50 zeta z prawko. Żegnaj mikołaju nasz. Doszedłem na
komisariat.
Dzień dobry - szukam pana XY.
-Nie ma-
-Jak to nie ma. kazał być.
-Zaraz poszukam.
Gdzies kolo zaczął dzwonić. Nie mógł sie dodzwonić, nie znał numeru.
- Musi pan poczekać - mówi do mnie.
- Oczywiście , mi się absolutnie nie spieszy proszę Pana. Szukaj jak najdłuże
j chłopie a cie ozłocę chyba
-Pan poczeka. Jest zajęty, za kilka minut przyjedzie.
- Gdzie mam czekać?
-O tam gdzie ci Panowie- I na bzyczka otworzył jakąś krate z którą siedziało
trzech meneli . No pięknie - Jeszcze na dołku mnie nie było.
I czekam , czytam gazete co jaby przyszedł to niech nie myśli że coś we łbie
mi sie kołuje.
No i przylazł.
-A to Pan. Wie Pan co, idź pan już stąd bo zaraz coś się stanie. Najpierw
alkomat, potem koleś wjechał mi w kufer i teraz żona dzwoni że dzieciak
skręcił nogę. Zabieraj pan... pokaz no to prawo jazdy. Zabieraj Pan papiery i
żebym wiecej Pana nie widział . Pechowy numer Pan jesteś.
Wychodząc z komendy byłem w lekkim zdenerwowaniu jeszcze i zamiast przez pasy
poszedłem na "szagę"
Słyszę za sobą - Jak leziesz chłopie- Głos oczywiście znajomy
Głupi zawsze ma szczęście. Jak to mówią