Jak to jest na autostradach w Niemczech ?

IP: *.localdomain / 192.168.21.* 06.11.02, 10:01
Śmigam sobie czasem do Berlina i zaskakuje mnie zachowanie kierowców na
autostradzie, które jest właściwie regułą. Otóż kierowca jadący prawym pasem,
gdy napotyka zawalidrogę natychmiast ładuje się na lewy pas, nie zważając,że
jadę tam ja z odpowiednio większą prędkością, by go właśnie minąć. Tak jakby
ten pas zawsze i wciąż miał być wolny. Daje on oczywiście kierunkowskaz, ale
zmusza mnie w ten sposób do hamowania i wpuszczenia go. Wszystko dzieje się
w pełnym biegu, więc o wypadek nie trudno. Mam wrażenie,że u nas jednak
jeździ się inaczej i zastanawiam się czy przepisy niemieckie nie mówią coś na
ten temat. Czy ktoś ma podobne odczucie ?
    • Gość: Ryszard Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.abo.wanadoo.fr 06.11.02, 10:09
      I to jest wlasnie specyfika jazdy w Niemczech. nie wiem co mowia ichnie
      przepisy ale z praktyki wiem, ze czesto z prawego pasa wychodza na lewy malo
      sie przejmujac kto i jak daleko sie tam znajduje. Przejezdzam prze Niemcy
      regularnie juz od 18 lat i wiem tez, ze jednak patrza w lusterko co tez sunie
      po lewym pasie... Jak z bardzo goooornej polki to czasami sie nie wychylaja.
      Taki kraj. Trzeba sie przystosowac. pozdr. R.
      • remo29 Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 06.11.02, 10:21
        W Polsce to jest dopiero specyfika! Wszyscy walą lewym pasem, a jadąc zgodnie z
        przepisami - prawym - ze stałą prędkością wyprzedza się chcąc
        niechcąc "lewostronnych" z prawej łamiąc przepis. To jest ciekawostka!
        Pozdrawiam
        • dgr Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 06.11.02, 10:46
          Jezeli sie myle to prosze mnie poprawic, ale z tego co wiem to poza obszarem
          zabudowanym na jezdni z dwoma pasami w jednym kierunku mozna wyprzedzac z
          prawej strony. Natomiast jadacy uparcie lewym pasem (majacy jednoczesnie prawy
          wolny) lamia przepisy. Oczywiscie dotyczy to przepisow polskich.
          DarkG
          • Gość: ffmarkus Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 06.11.02, 10:57
            Chyba prawda. A w mieście można śmigać z prawej przy 3 pasach w jednym
            kierunku. PZDR
            • Gość: Jorn Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 217.11.141.* 07.11.02, 17:00
              Gość portalu: ffmarkus napisał(a):

              > Chyba prawda. A w mieście można śmigać z prawej przy 3 pasach w jednym
              > kierunku. PZDR

              O ile dobrze pamiętam to jest odwrotnie: na obszarze zabud. przy 2 pasach w
              jednym kier., "w trasie" przy 3 pasach.
          • Gość: mAbZ Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.tnt4.stk3.swe.da.uu.net 06.11.02, 10:59
            dgr napisał:

            > Jezeli sie myle to prosze mnie poprawic, ale z tego co wiem to poza obszarem
            > zabudowanym na jezdni z dwoma pasami w jednym kierunku mozna wyprzedzac z
            > prawej strony.

            W sumie nie znam się za bardzo na polskich przepisach, ale wydaje mi się, że
            powinno być dokładnie ODWROTNIE :)

            Tzn. właśnie poza obszarem zabudowym (droga szybkiego ruchu, autostrada) nie
            powinno się wyprzedzać z prawej...
            • remo29 Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem 06.11.02, 11:53
              Sprawdzałem ostatnio na stronach PZMotu - w terenie zabudowanym przy trzech
              pasach w jedną stronę można. Poza terenem zab. przy dwóch pasach nie, chyba że
              pojazd na lewym pasie sygnalizuje zamiar skrętu w lewo.
              • dgr Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem 06.11.02, 13:22
                remo29 napisał:

                > Sprawdzałem ostatnio na stronach PZMotu - w terenie zabudowanym przy trzech
                > pasach w jedną stronę można. Poza terenem zab. przy dwóch pasach nie, chyba
                że
                > pojazd na lewym pasie sygnalizuje zamiar skrętu w lewo.

                Chyba jednak mozna :-)
                Cytat z kodeksu drogowego dotyczacy wyprzedzania pojazdow:
                "10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z wyznaczonymi
                pasami ruchu, przy zachowaniu warunków określonych w ust. 1 i 7:
                1) na jezdni jednokierunkowej,
                2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze
                zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do
                jazdy w tym samym kierunku."

                Jeszcze dodatkowo ust 1 i 7:
                "1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w
                szczególności czy:
                1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez
                utrudnienia komukolwiek ruchu,
                2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania,
                3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował
                zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa
                ruchu.

                7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
                1) przy dojeżdżaniu do wierzchołka wzniesienia,
                2) na zakręcie oznaczonym znakami ostrzegawczymi,
                3) na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym
                ruch jest kierowany"

                Wynikaloby ze jadac np. gierkowka czyli drogą dwujezdniowa z wyznaczonymi
                pasami ruchu w kazdym kierunku mozna wyprzedzac z prawej strony. Chyba ze droga
                ta nie jest droga dwujezdniowa tylko jezdnia dwukierunkowa, ale wtedy kierunki
                jazdy musialyby byc rozdzielone podwojna linia, a nie pasem zieleni.
                Chyba ze sie znowu myle :-)
                DarkG
                • remo29 Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem 06.11.02, 14:25
                  dgr napisał:

                  > "10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z
                  wyznaczonymi
                  >
                  > pasami ruchu, (...)
                  > 1) na jezdni jednokierunkowej,
                  > 2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze
                  > zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są do
                  > jazdy w tym samym kierunku."
                  >

                  TRZY PASY RUCHU POZA OBSZAREM ZABUDOWANYM - trzy to nie dwa. Na dwupasmowej
                  jest wyprzedzanie z prawej NIEDOPUSZCZALNE.
                  • Gość: Clin Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.11.02, 14:32
                    Wymijanie na równoległym pasie ,jadącego w tym samym kierunku użytkownika
                    drogi ,to nie wyprzedzanie w rozumieniu kodeksu drogowego.W zwiazku z tym
                    przytoczone przez was zakazy dotyczące wyprzedzania ,nie maja zastosowania w
                    tej syt.
                    • remo29 Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem 06.11.02, 14:40
                      Gość portalu: Clin napisał(a):

                      > Wymijanie na równoległym pasie ,jadącego w tym samym kierunku użytkownika
                      > drogi ,to nie wyprzedzanie w rozumieniu kodeksu drogowego.W zwiazku z tym
                      > przytoczone przez was zakazy dotyczące wyprzedzania ,nie maja zastosowania w
                      > tej syt.

                      Teraz to już zamieszałeś... Czyli jeśli jadę LEWYM pasem, mijam auto jadące na
                      PRAWYM pasie, to wykonuję manewr wyprzedzania; jeśli natomiast jadę PRAWYM
                      pasem, mijam auto na jadące LEWYM pasem, to nie jest wyprzedzanie tylko
                      wymijanie??? Pachnie to jakąś bzdurą...
                    • dgr Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem 06.11.02, 15:08
                      Gość portalu: Clin napisał(a):

                      > Wymijanie na równoległym pasie ,jadącego w tym samym kierunku użytkownika
                      > drogi ,to nie wyprzedzanie w rozumieniu kodeksu drogowego.W zwiazku z tym
                      > przytoczone przez was zakazy dotyczące wyprzedzania ,nie maja zastosowania w
                      > tej syt.

                      Niestety nie masz racji. Wyprzedzanie, wg kodeksu jest to,
                      "28) wyprzedzanie - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika
                      ruchu poruszającego się w tym samym kierunku,"
                      DarkG
                  • dgr Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem 06.11.02, 15:04
                    remo29 napisał:

                    > dgr napisał:
                    >
                    > > "10. Dopuszcza się wyprzedzanie z prawej strony na odcinku drogi z
                    > wyznaczonymi
                    > >
                    > > pasami ruchu, (...)
                    > > 1) na jezdni jednokierunkowej,
                    > > 2) na jezdni dwukierunkowej, jeżeli co najmniej dwa pasy ruchu na obszarze
                    >
                    > > zabudowanym lub trzy pasy ruchu poza obszarem zabudowanym przeznaczone są
                    > do
                    > > jazdy w tym samym kierunku."
                    > >
                    >
                    > TRZY PASY RUCHU POZA OBSZAREM ZABUDOWANYM - trzy to nie dwa. Na dwupasmowej
                    > jest wyprzedzanie z prawej NIEDOPUSZCZALNE.

                    Naprawde remo29 nie musisz do mnie krzyczec, po prostu bronie swojego zdania.
                    W przypadku gierkowki chodzi mi o punkt 1, gdyz pkt 2 dotyczy drog
                    dwukierunkowych (rozumiem przez to ze jednojezdniowych nie rozdzielonych np.
                    pasem zieleni). Przecierz jadac ta droga jade po jezdni jednokierunkowej, a
                    praktycznie na calej dlugosci tej drogi sa conajmniej dwa pasy ruchu w kazdym
                    kierunku, czyli jednak byloby dozwolone wyprzedzanie z prawej strony po
                    wyznaczonym pasie ruchu. Jedyny problem jest tylko w okresleniu tej drogi. Czy
                    jest to droga dwujezdniowa z kazda jezdnia jednokierunkowa, czy tez jest to
                    droga dwukierunkowa.
                    DarkG
                    • Gość: marlesz Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem IP: *.interecho.com / 192.168.4.* 06.11.02, 22:44
                      Kiedyś już była na ten temat tutaj dyskusja. Gierkówka to droga jednokierunkowa
                      w obie strony właśnie przez ten pas zieleni. Czyli z prawej wolno wyprzedzać
                      (choć na zdrowy rozum lepiej jednak wyprzedzać tylko z lewej) Czyli Ty masz
                      rację. Czyli remo29 racji nie ma.

                      pozdr
                      • Gość: KUKU Re: wyprzedzanie lewym/prawym pasem IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 11:24
                        Na gierkówce wolno wyprzedzać z prawej tylko wtedy gdy:
                        1. na terenie zabudowanym są min. 2 i więcej pasów;
                        2. poza terenem zabudowanym są min. 3 i więcej pasów.
    • Gość: mAbZ I tak powinno być! IP: *.tnt4.stk3.swe.da.uu.net 06.11.02, 10:57
      Nie bronię tych, którzy nie patrzą w lusterka, ale w każdym normalnym kraju
      masz OBOWIĄZEK zmieniającemu pas ułatwić tą zmianę!

      A w Polsce kapelusznik w Polonezie może na odwrót- zlośliwie dodać gazu.
      Bo polskie "prawo" go chroni :-(

      A że kapeluszników jedzie 50 pod rząd i blokuję ruch, bo muszę zmienić pas a
      żaden mnie nie przepuści, to nieważne.
      Ot i Polska cała.
    • Gość: cykloop Re: antycypowac trzeba,kolego... IP: 213.171.64.* 06.11.02, 10:57
      rzecz w tym,ze lewopasowiec powinien juz z daleka ocenic sytuacje i umozliwic
      prawopasowcowi wyprzedzic -z reguly o wiele wolniejszego- TIR-a lub
      autobus.Umozliwic tzn.zrobic miejsce nieco zwalniajac i na tym polega
      wspolpraca miedzy kierowcami.Tymczasem "fizyczni" jeszcze
      przyspieszaja,zmuszajac biedaka na prawym pasie do wdepniecia hamulca i zejscia
      ze 140 kmh na 90 kmh,zeby zapobiec uderzeniu w jadacego przed nim TIR-
      a.Natomiast w Polsce sam tez trzymam sie lewej strony,bo prawa jest tak
      wyjezdzona przez TIR-y,ze przypomina pralke!Tak wiec to wina asfaltu ,a nie
      ludzi.
    • Gość: Xander Cage Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 217.153.121.* 06.11.02, 10:58
      Gość portalu: Listopad napisał(a):

      > Śmigam sobie czasem do Berlina i zaskakuje mnie zachowanie kierowców na
      > autostradzie, które jest właściwie regułą. Otóż kierowca jadący prawym pasem,
      > gdy napotyka zawalidrogę natychmiast ładuje się na lewy pas, nie zważając,że
      > jadę tam ja z odpowiednio większą prędkością, by go właśnie minąć. Tak jakby
      > ten pas zawsze i wciąż miał być wolny. Daje on oczywiście kierunkowskaz, ale
      > zmusza mnie w ten sposób do hamowania i wpuszczenia go. Wszystko dzieje się
      > w pełnym biegu, więc o wypadek nie trudno. Mam wrażenie,że u nas jednak
      > jeździ się inaczej i zastanawiam się czy przepisy niemieckie nie mówią coś na
      > ten temat. Czy ktoś ma podobne odczucie ?

      Mieszkalem w Niemczech 1,5 roku. To jest wlasnie kultura jazdy - respekt i poszanowanie dla slabszych (czyt.
      wolniejszych). Mozesz jechac i 250km/h (jesli nie ma ograniczenia), ale musisz respektowac to, ze inni tez chca i
      beda wyprzedzac z predkoscia 120km/h ciezarowke, ktora jedzie 90 km/h i to Ty masz im to umozliwic (przypomne,
      ze zalecana predkosc na autostradzie wynosi 130 km/h). Oczywiscie mozna dyskutowac, do jakiego stopnia mozna
      "wskoczyc" na lewy pas przed jadacy szybko samochod, bo w pewnym momencie faktycznie staje sie to
      niebezpieczne (ale Ty tez masz patrzec przed siebie i oceniac sytuacje - jesli widzisz, ze przed Toba lewym
      pasemjaedzie ceizarowka, a do niej zbliza sie jakis inny samochod - zdejmij noge z gazu, bo pewnie bedzie
      wyprzedzac i wjedzie na lewy pas). Trzeba po porstu patrzec przed siebie, anie tylko gaz do dechy i przed siebie.
      Jasne jest takze, ze po wyprzedzaniu taki wolniejszy musi natychmiast wrocic na prawy pas.

      Ale nie do pomyslenia sa sytuacje, jak np. u nas na "katowickiej", kiedy taki debil jadacy lewym pasem z daleka juz
      miga swiatlami, ze jedzie, dojezdza metr za wyprzedzajacego i miga mu swiatlami, bo przeciez on jedzie i nie mozna
      go blokowac (oczywiscie zakladam, ze jadacy wolniej lewym pasem wyprzedza cos, co jedzie prawym).

      Ale niestety wiekszosc polskich kierowcow tego nie rozumie.
      • Gość: cykloop Re:niemiaszki tez to robia... IP: 213.171.64.* 06.11.02, 11:17
        Otoz ow "katowicki" przypadek zdarza mi sie- i to nadgminnie- na niemieckich
        autobanhach!Wyprzedzam kolumne TIR-ow i mam 140-150 kmh na liczniku,oczywiscie
        jestem juz na lewym pasie i w miedzyczasie nadlatuje jakas maszyna z 180-190
        kmh i lokuje mi sie 1/2 metra(!!!)za moim tylnym zderzakiem ,gesto migajac
        swiatlami.To,ze po prawej stronie posuwa sie kawalkada TIR-ow tego debila nie
        interesuje.Wg niego mam wyparowac!!.Moje max. mozliwosci to 210 kmh,ale ja
        akurat nie mama ochoty dodawac gazu,bo jakis Merc ,czy BMW z wysokim numerem
        tego akurat sobie zyczy.Wypracowalem swoja metode.W takim przypadku jeszcze
        zwalniam przedluzajac manewr wyprzedzania obserwujac w lusterku z satysfakcja
        wykrzywiona z wscieklosci tlusta gebe jakiegos szkopa!
        • Gość: Xander Cage Re:niemiaszki tez to robia... IP: 217.153.121.* 06.11.02, 11:20
          Gość portalu: cykloop napisał(a):

          > Otoz ow "katowicki" przypadek zdarza mi sie- i to nadgminnie- na niemieckich
          > autobanhach!Wyprzedzam kolumne TIR-ow i mam 140-150 kmh na liczniku,oczywiscie
          >
          > jestem juz na lewym pasie i w miedzyczasie nadlatuje jakas maszyna z 180-190
          > kmh i lokuje mi sie 1/2 metra(!!!)za moim tylnym zderzakiem ,gesto migajac
          > swiatlami.To,ze po prawej stronie posuwa sie kawalkada TIR-ow tego debila nie
          > interesuje.Wg niego mam wyparowac!!.

          Pewnie, nigdzie nie jest idealnie i debile zawsze sie znajda. Pewnie jeszcze zalezy to od miejsca (Niemcy sa rozni). Ja
          akurat mieszkalem w Duesseldorfie - czyli najbardziej (albo jednej z najbardziej) cywilizowanych czesci Niemiec i
          takiech przypadkow zbyt czesto nie obserwowalem.
    • Gość: Sven Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 217.153.10.* 06.11.02, 10:59
      Jezdzac do Niemiec obserwuje inna zasade. Gnajacy lewym pasem
      zwalniaja profilaktycznie widzac, ze jestes na dobiegu i
      bedziesz chcial wskoczyc na lewy pas. Zanim to zauwazylem tez
      mnie to stresowalo.
      • Gość: Listopad Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.localdomain / 192.168.21.* 06.11.02, 11:51
        Może i tak jest, ale ja nigdy nie ryzykuję i czekam aż lewy pas się zwolni i
        dopiero mijam swoją zawalidrogę. Logiczniejszym wydaje mi się, by zwolnił facet
        na prawym pasie ze 110 na 80 i poczekał chwilkę, bo przecież lewy pas za
        sekundę się zwolni, skoro ktoś posuwa 160 niż gość ma wyhamowywać ze 160, bo to
        jest bardziej niebezpieczne. Ale w Niemczech jak widać mają inną filozofię, nie
        mówię, że to złe, po prostu mnie to zaskoczyło jako Polaka, bo u nas właśnie
        się czeka,aż lewy pas będzie wolny. W związku z tym trzeba uważać,by nie dać
        się zaskoczyć, bo jak widzę wypadki na autobahnie, to dziwnym trafem Polacy są
        w to zaangażowani.
        • Gość: Sven Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 217.153.10.* 06.11.02, 12:19
          Moim zdaniem nie chodzi o regule obowiazujaca przy kazdej roznicy
          predkosci, ale o uprzejmosc przy drobnej roznicy. Tyle ze masz racje -
          nieobeznani rodacy moga w tej uprzejmosci nabroic.
    • Gość: Joasia Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.dip.t-dialin.net 06.11.02, 13:05
      Niemieckie przepisy mowia ze kierunkowskaz oznacza "niejasna sytuacje drogowa"
      i jadacy sasiednim pasem ma obowiazek umozliwic wykonanie manewru.
      Jak moj nauczyciel jazdy (Kat. B w 1989 w Niemczech) mawial -
      "kierunkowskaz - policzyc do 5 i wykonywac manewr bo jadacy na sasiednim pasie
      mial dosyc czasu na odpowiednia reakcje"
      • Gość: Xander Cage Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 217.153.121.* 06.11.02, 13:22
        Gość portalu: Joasia napisał(a):

        > Niemieckie przepisy mowia ze kierunkowskaz oznacza "niejasna sytuacje drogowa"
        > i jadacy sasiednim pasem ma obowiazek umozliwic wykonanie manewru.
        > Jak moj nauczyciel jazdy (Kat. B w 1989 w Niemczech) mawial -
        > "kierunkowskaz - policzyc do 5 i wykonywac manewr bo jadacy na sasiednim pasie
        >
        > mial dosyc czasu na odpowiednia reakcje"


        I tym wlasnie ludzie roznia sie od bydla.

        W zasadzie w Polsce po tych 5 sekundach tez mozna byc prawie pewnym, ze jadacy na sasiednim pasie
        zareagowal - zmniejszyl odleglosc do poprzednika, tak, zeby nikt nie mogl pomiedzy nich wjechac.
      • Gość: Listopad Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.localdomain / 192.168.21.* 06.11.02, 14:15
        Tak może być w przypadku jazdy po mieście na wielopasmówce,gdzie wszystkie pasy
        są zajęte a prędkości zbliżone.Na autostradzie wszystko dzieje się bardzo
        szybko,bo przy prędkościach rzędu 180 (szczególnie nocą). Nie przemawia do mnie
        wersja, że facet po policzeniu do pięciu wjeżdża na lewy pas nie patrząc w
        lusterko,a ja mam z niego spryszczać. Przecież jestem w trakcie mijania go
        właśnie, może jakieś 20m za nim. Kiedyś bardzo mnie dziwiło skąd się biorą
        wypadki na autostradach, teraz wiem,że w skutkach bywają o wiele straszniejsze.
        • Gość: Sven Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 217.153.10.* 06.11.02, 14:31
          Np. na obwodnicy Norymbergi, gdzie jest kilkanascie rozjazdow, bywa goraco.
          Miejscowi wyjadacze soptykaja sie tam z tranzytem wakacyjnym i handlowym.
          Obie strony wiedza, ze jest ciasno i pozostaja czujni. Jednak gdyby cala
          tamta sytuacje przeniesc do Polski bylaby jatka jak z Blues Brothers.
          • Gość: Xander Cage Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 217.153.121.* 06.11.02, 14:48
            Gość portalu: Sven napisał(a):

            > Np. na obwodnicy Norymbergi, gdzie jest kilkanascie rozjazdow, bywa goraco.
            > Miejscowi wyjadacze soptykaja sie tam z tranzytem wakacyjnym i handlowym.
            > Obie strony wiedza, ze jest ciasno i pozostaja czujni. Jednak gdyby cala
            > tamta sytuacje przeniesc do Polski bylaby jatka jak z Blues Brothers.


            Zawsze mowilem, ze jakby stal sie cud i jutro obudzilibysmy sie z siecia autostrad, jak w Niemczech i dodatkowo z
            samochodami, jakimi oni jezdza, to w ciagu tygodnia populacja Polski zmniejszylaby sie o polowe (bo naszej kultury
            nawet cud chyba nie jest w stanie zmienic).
    • 01boryna Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 06.11.02, 15:34
      Na autostradach w Niemczech poza przepisami ruchu drogowego obowiazuje (w
      wiekszosci przypadkow-oszolomy sa wszedzie) zdrowy rozsadek. Kierowcy slabszych
      samochodow wiedza ze po lewj nie maja czego szukac i zjezdzaja tam tylko wtedy
      gdy musza wyprzedzic np. ciezarowke. Kazdy musi zdawac sobie sprawe ze po lewej
      jezdzi sie szybko (ponad 200 nie jest rzadkoscia) i wyjezdzajac takiemu przed
      nosem z predkoscia np. 130 nie daje mu sie zadnych szans na wyhamowanie. Nie
      spotkalem sie zeby ktos wlaczyl kierunkowskaz i zaczal bez namyslu zjezdzac na
      lewo. Czesto widzialem natomiast ze ktos wlacza kierunkowskaz sklada sie do
      zjechania na lewo ale widzac szybko nadjezdzajace auto rezygnuje i czeka.
      Jadacy szybko po lewej musi tez uwazac. Raczej nie spotyka sie tego co jest
      nagminne w Polsce: interesujace jest tylko to co przed moja maska, wszystko to
      co dalej niz za srodkowym slupkiem nie jest wazne, o to musza sie martwic ci z
      tylu. I jeszcze jedno: mozna byc pewnym ze jadac np w korku mozna zmienic pas
      bez problemu i narazania sie na to ze ktos raptownie przyspieszy by to
      uniemozliwic.

      Pozdrowienia
    • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 06.11.02, 16:58
      Od kilkunastu juz lat jezdze wzdluz i wszerz Niemiec i jakos nie moglem do tej
      pory stwierdzic, zeby takie zachowanie, jakie opisuje Listopad bylo regula. Byc
      moze ten kilkadziesieciokilometrowy odcinek autostrady do Berlina stanowi dla
      niego takie novum, ze normalny (w niemieckich realiach) manewr zmiany pasa
      postrzega jako tak wielkie zagrozenie? Nie pisze tego zlosliwie. Zastanawiam
      sie nad powodami takiego punktu widzenia.

      Oczywiscie i w Niemczech zdarzaja sie oszolomy ale wedlug mnie znacznie
      rzadziej niz w Polsce. Kultura poruszania sie na autostradach jest
      nieporownywalnie wyzsza niz w Polsce. Gdyby kierowcy tam ze soba nie
      wspolpracowali zamiast sie nawzajem udupiac i przescigac w chamstwie i
      pozerstwie - jak ma to miejsce w Polsce - to dawno zapanowalby tam chaos.

      Kompletnym, niestety gleboko zakorzenionym w naszych obyczajach idiotyzmem jest
      powtarzane tu wielokrotnie stwierdzenie jakoby prawym pasem poruszalyby sie
      samochody "slabsze". Tym pasem (na odcinkach bez ograniczen) poruszaja sie
      rowniez kierowcy niekiedy bardzo szybkich samochodow, ktorzy nie odczuwaja
      potrzeby lub wrecz obowiazku "grzania" tylko dlatego, zeby udowodnic wszystkim
      jakie to z nich ogiery i na jaka fure ich w zwiazku z tym stac. Jadaca 170
      Corsa wyprzedzajaca Porsche lub siodemke to czesty i nikogo nie dziwiacy
      obrazek.

      To pewnie z tego glupawego przekonania jakoby prawy pas byl dla "slabych" a
      lewy dla tych "mocnych" bierze sie typowo polska buraczana przypadlosc jazdy
      lewym pasem nawet pusciutka autostrada tylko dlatego, ze jest sie
      posiadaczem "mocnego" samochodu i jedzie sie akurat 140 km/h.

      Zdecydowana wiekszosc kierowcow w Niemczech przestrzega zalecanej na
      autostradach szybkosci 130 km/h. Tylko okolo 13% jezdzi szybciej niz 150 km/h i
      tylko okolo 2% szybciej niz 170 km/h.

      Jazda powyzej 130 km/h jest na sporej czesci autostrad wprawdzie dozwolona ale
      na wlasna odpowiedzialnosc. Kierowca jadacy powyzej tej szybkosci uwiklany w
      wypadek nawet bez swojej winy automatycznie ponosi przynajmniej czesc (czesto
      spora) odpowiedzialnosci. Dlatego tez przyjmuje sie raczej i akceptuje, ze
      zwolnic powinien wlasnie kierowca samochodu wyprzedzajacego a nie
      wyprzedzanego, zeby temu drugiemu zrobic miejsce. Nie mam na maysli oczywiscie
      sytuacji ekstremalnych. Olbrzymia wiekszosc kierowcow jezdzacych szybko
      akceptuje taki stan rzeczy jako, ze naleza do mniejszosci a ich styl jazdy nie
      jest jakims przywilejem tylko raczej (zbednym) obciazeniem dla ogolu.
      • Gość: Listopad Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.localdomain / 192.168.21.* 06.11.02, 17:30
        lxlxl napisała:

        > Od kilkunastu juz lat jezdze wzdluz i wszerz Niemiec i jakos nie moglem do
        tej pory stwierdzic, zeby takie zachowanie, jakie opisuje Listopad bylo regula.
        Byc moze ten kilkadziesieciokilometrowy odcinek autostrady do Berlina stanowi
        dla niego takie novum, ze normalny (w niemieckich realiach) manewr zmiany pasa
        postrzega jako tak wielkie zagrozenie? Nie pisze tego zlosliwie. Zastanawiam
        sie nad powodami takiego punktu widzenia.
        >
        Nie zrozumiałeś mnie. Stwierdziłem,że w Niemczech jeździ się inaczej niż w
        Polsce, a Ty to właściwie potwierdziłeś. Jadąc u nas prawym pasem, gdy widzę w
        lusterku,że ktoś pomyka lewym, nie wjeżdżam mu paradnie przed machę, zmuszając
        do przyhamowania, tylko dlatego,że mam przed sobą TIRa i jakiś czas temu (5sek)
        wrzuciłem migacz. Czekam aż gość pomknie dalej, bo IMO to on ma pierwszeństwo.
        I to jest dla mnie objawem szacunku, bo mnie jest łatwiej przyhamować ze 130 niż
        jemu ze 180. Nieważne kto jakim autem jedzie, tylko ile ma na liczniku w danym
        momencie, bo np. w nocy słabo to widać.
        Ponieważ w Niemczech myśli się odwrotnie, wielokrotnie zajeżdżano mi drogę w
        ten sposób,gdy byłem na lewym pasie. Po prostu gość wyrzuca kierunkowskaz i
        ładuje się od razu na lewy pas. Działo się to na tyle często,że mnie
        zastanowiło. Rozumiem, że tam panują inne reguły i będę się z tym liczyć w
        przyszłości.
        W Berlinie bywam 3,4 razy w roku.
        • lxlxl Re: Nie mylic autostrady ze zwykla droga 06.11.02, 18:30
          Hmm.. to poniekad kwestia gustu co jest latwiejsze, prostsze czy tez
          sensowniejsze ze wzgledu na plynnosc ruchu: zwolnienie ze 130 do - powiedzmy -
          90 (samochod wyprzedzany za ciezarowka) czy ze 180 do 130 (zeby wyrownac sie z
          wolniejszym pojazdem). Wyrazajac to w procentach mamy 69% wzglednie 72%
          poprzedniej szybkosci i uwzgledniajac pozostale aspekty, ktore zostaly juz
          przeze mnie poruszone wydaje mi sie jak najbardziej sensowne i logiczne, ze to
          wlasnie kierowca samochodu jadacego szybciej powinien zwolnic.

          Przepisy drogowe majace na wzgledzie glownie zapewnienie bezpieczenstwa i
          plynnosci ruchu mowia wyraznie, ze kierowca samochodu wyprzedzajacego
          (znajdujacego sie na lewym pasie) zobowiazany jest ustapic szybciej jadacemu z
          tylu samochodowi tylko wtedy, jesli na prawym pasie jest wystarczajaca ilosc
          miejsca np. miedzy dwoma ciezarowkami, zeby nie byl zmuszony do wyhamowania.
          Nie wiem tego dokladnie ale podobnie pewnie sprawa wyglada z samochodami
          znajdujacymi sie jeszcze na prawym pasie.
          To dlatego niejednokrotnie "piloci" pomykajacy chetnie wolna droga grubo
          powyzej 200 km/h jada w gestym ruchu kilometrami bez szemrania 110-130 km/h.
          Inaczej po prostu sie nie da. Gdyby inni zajeci byliby robieniem im miejsca
          sparalizowaniu ulegl by caly ruch. I to wlasnie jest wedlug mnie przejawem nie
          tylko szacunku wobec siebie ale tez zwyklego zdrowego rozsadku.

          Sam niejednokrotnie wyhamowuje za wolniejszym samochodem wyprzedzajacym
          ciezarowki i nie mam z tym jakiegokolwiek problemu. Przeciez ciezarowki,
          autobusy czy kierowcy jadacy wolniej tez musza miec mozliwosc, zeby wyprzedzic
          nie mogac czy nie chcac jechac z moja szybkoscia. Nie mam tez problemu wjechac
          na lewy pas i zmusic szybciej jadacego kierowce do zwolnienia, jesli widze, ze
          to ja musialbym zwolnic, zeby go przepuscic.

          Wydaje mi sie, ze wiem gdzie w Twoim wypadku jest pies pogrzebany.
          Oczekiwanie odmiennego zachowania z Twojej strony jest chyba po duzej czesci
          wynikiem zupelnie innych przyzwyczajen wyniesionych z jazd po zwyklych,
          dwukierunkowych drogach, gdzie zajechanie drogi samochodowi wlasnie
          wyprzedzajacemu inne samochody i zmuszenie go do zwolnienia to rzeczwiscie
          kryminal. Tak na dobra sprawe w Polsce nie mamy prawie wcale autostrad z
          prawdziwego zdarzenia a jazda po nich a zwlascza wyprzdzanie to zupelnie inna
          para kaloszy niz na drogach dwukierunkowych.

          • Gość: Jas Re: Nie mylic autostrady ze zwykla droga IP: *.dip.t-dialin.net 06.11.02, 21:01
            Prktycznie to czasami ilosc samochodow na lewym pasie jest tak wielka,ze ktos
            niezdecydowany bedzie skazany na wolna jazde kilometrami.I wtedy jest jedno wyjscie.W inteligentny sposob tzn.migacz i zblizenie do lini przerywanej zasygnalizowac chec manewru wyprzedzania.Znajdzie sie zaraz ktos z lewego pasa,
            ktory albo swiatlem mignie,lub zwolni.To w przypadku duzych roznic predkosci
            kolumn samochodow.
            Wjezdzanie w luke przy wiekszych szybkosciach to w Niemczech nie jest zadne blokowanie.Ale trzeba to robic odpowiednio szybko i zdecydowanie,z migaczem.
      • 01boryna Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 07.11.02, 00:16

        > Kompletnym, niestety gleboko zakorzenionym w naszych
        obyczajach idiotyzmem jest

        > powtarzane tu wielokrotnie stwierdzenie jakoby prawym
        pasem poruszalyby sie
        > samochody "slabsze". Tym pasem (na odcinkach bez
        ograniczen) poruszaja sie
        > rowniez kierowcy niekiedy bardzo szybkich samochodow,
        ktorzy nie odczuwaja
        > potrzeby lub wrecz obowiazku "grzania" tylko dlatego,
        zeby udowodnic wszystkim
        > jakie to z nich ogiery i na jaka fure ich w zwiazku z
        tym stac.

        Bez przesady. Nie jestem kierowca zawodowym ale od
        kilkunastu lat jezdze po tutejszych autostradach i wiem
        ze: kierowcy samochodow ze slabszymi motorami sa swiadomi
        mozliwosci swoich aut i z lewego pasa korzystaja tylko
        wtedy gdy musza. Sadze ze o tym myslales piszac - Kultura.
        Oczywiscie, kazdy jedzie z taka predkoscia na jaka ma
        ochote i w zaleznosci do niej wybiera pas. Niekiedy
        (trafny dobor slowa)- jak napisales robia to rowniez
        kierowcy mocnych aut. Bardzo dobrze jest to widoczne na
        autostradach wielopasmowych. To ze auta wolniejsze
        (slabsze) nie maja czego szukac na "szybszych" pasach
        (poza wyprzedzaniem) nie ma nic wspolnego z polskim
        idiotyzmem i falszywym wyobrazeniem ze "na prawo
        slabeusze" tylko z poszanowania prawa mowiacego o ruchu
        prawostronnym. To prawda ze nie ma "obowiazku"
        udowadniania przewagi czegokolwiek nad czymkolwiek,ale
        bez przesady: czesciej mozna zobaczyc maly samochod
        jadacy szybko po lewej niz szybki po prawej.


        Jadaca 170
        > Corsa wyprzedzajaca Porsche lub siodemke to czesty i
        nikogo nie dziwiacy
        > obrazek.

        Naprawde? Jakos do tej pory nie spotkalem sie zbyt czesto
        z takim obrazkiem. Prawde powiedziawszy nie przypominam
        sobie wogole czegos takiego. W ktorym Landzie poczyniles
        te "czeste" obserwacje?


        > To pewnie z tego glupawego przekonania jakoby prawy pas
        byl dla "slabych" a
        > lewy dla tych "mocnych" bierze sie typowo polska
        buraczana przypadlosc jazdy
        > lewym pasem nawet pusciutka autostrada tylko dlatego,
        ze jest sie
        > posiadaczem "mocnego" samochodu i jedzie sie akurat 140
        km/h.

        Daleko posuniete wnioski, beznadziejnie daleko. Jako ze w
        Polsce w zasadzie autostrad nie ma nalezaloby Twoj tekst
        rozumiec tak: ze albo Polacy w Niemczech zapelniaja lewy
        pas ( tak gesto, ze mozna nawet o tym poczytac w
        gazetach) albo to Niemcy podpatrzyli nasze przywary i
        jezdza "na polaka", ciagle po lewej z predkoscia 140km/h.
        Z przeczytanych przeze mnie postow wcale nie wynika ze
        ktos jest tak glupawego przekonania o slabych na lewo i
        mocnych na prawo. Jesli miales na mysli to co ja
        napisalem to zadaj sobie troche trudu i sprobuj zrozumiec
        co mialem na mysli. Jesli Ci sie nie uda chetnie pomoge i
        jeszcze raz wytlumacze.


        > Zdecydowana wiekszosc kierowcow w Niemczech przestrzega
        zalecanej na
        > autostradach szybkosci 130 km/h. Tylko okolo 13% jezdzi
        szybciej niz 150 km/h i
        >
        > tylko okolo 2% szybciej niz 170 km/h.

        Skad masz te dane? Jesli sa prawdziwe to czy nie sadzisz
        ze moze byc to zwiazane z tym ze samochodow o duzej mocy
        silnika jest mniej niz tych o slabych motorach. Nie
        chcesz mi wmowic te facet kupujacy auto o poteznej mocy
        silnika za 50 000€ albo i wiecej, bedzie jezdzil
        grzecznie po prawej i dawal sie namietnie wyprzedzac
        przez fruwajace Corsy. Popatrz przy najblizszej okazji na
        autostradzie kto jezdzi po lewej a kto po prawej.



        > Jazda powyzej 130 km/h jest na sporej czesci autostrad
        wprawdzie dozwolona ale
        > na wlasna odpowiedzialnosc. Kierowca jadacy powyzej tej
        szybkosci uwiklany w
        > wypadek nawet bez swojej winy automatycznie ponosi
        przynajmniej czesc (czesto
        > spora) odpowiedzialnosci. Dlatego tez przyjmuje sie
        raczej i akceptuje, ze
        > zwolnic powinien wlasnie kierowca samochodu
        wyprzedzajacego a nie
        > wyprzedzanego, zeby temu drugiemu zrobic miejsce. Nie
        mam na maysli oczywiscie
        > sytuacji ekstremalnych. Olbrzymia wiekszosc kierowcow
        jezdzacych szybko
        > akceptuje taki stan rzeczy jako, ze naleza do
        mniejszosci a ich styl jazdy nie
        > jest jakims przywilejem tylko raczej (zbednym)
        obciazeniem dla ogolu.


        Pieknie napisane, tylko nie majace wiele wspolnego z
        rzeczywistoscia. Ten kto jedzie szybko jedzie tak dalej i
        ani mysli zwalniac (narazajac sie tym samym na ostre
        hamowanie)aby wpuscic przed siebie auto wskazujace
        kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu. Kultura kultura
        ale to o czym piszesz to juz jest filantripia. Kierowca
        na autostradzie obojetnie "slabego" czy "mocnego"
        samochodu ma zawsze swiadomosc ze to on komus moze
        zajechac droge a ten z tylu moze sie po pröstu nie
        wyrobic. Przy tak wielkich predkosciach moze to pociagnac
        za soba bardzo nieprzyjemne skutki. Dla obu kierowcow.
        Jeszcze raz powtorze pytanie: w ktorym Landzie widujesz
        tak idylliczne obrazki ("Dlatego tez przyjmuje sie raczej
        i akceptuje, ze zwolnic powinien wlasnie kierowca
        samochodu wyprzedzajacego a nie wyprzedzanego, zeby temu
        drugiemu zrobic miejsce").

        Pozdrowienia


        • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 07.11.02, 10:27
          01boryna napisał:

          > Bez przesady. Nie jestem kierowca zawodowym ale od
          > kilkunastu lat jezdze po tutejszych autostradach i wiem
          > ze: kierowcy samochodow ze slabszymi motorami sa swiadomi
          > mozliwosci swoich aut i z lewego pasa korzystaja tylko
          > wtedy gdy musza.

          A ci z mocniejszymi korzystaja nawet wtedy gdy nie musza? To prawie juz tak jak
          w Polsce? Bez przesady.
          Przeciez obecnie nawet najmniejsze samochody osiagaja bez trudu szybkosci rzedu
          160-170 km/h i wedlug podanych przeze mnie danych zaledwie 2% kierowcow jezdzi
          szybciej niz 170 km/h. O jakich zatem "mozliwosciach" piszesz? Te mozliwosci ma
          olbrzymia wiekszosc samochodow osobowych poruszajacych sie po niemieckich
          autosradach.

          > Jadaca 170
          > > Corsa wyprzedzajaca Porsche lub siodemke to czesty i
          > nikogo nie dziwiacy
          > > obrazek.
          >
          > Naprawde? Jakos do tej pory nie spotkalem sie zbyt czesto
          > z takim obrazkiem. Prawde powiedziawszy nie przypominam
          > sobie wogole czegos takiego. W ktorym Landzie poczyniles
          > te "czeste" obserwacje?

          Takich obserwacji dokonalem w niemal wszystkcich landach bo znam wiekszosc z
          nich i zaliczam je w regularnych odstepach. Pisalem przeciez, ze od kilkunastu
          lat mieszkam w Niemczech i regularnie jezdze wzdluz i wszerz. Nawet dzisiaj
          jadac do pracy widzialem mnostwo samochodow klasy VW Polo czy Opel Corsa
          wyprzedzajacych duzo wieksze i silniejsze samochody. Ty czegos takiego "w
          ogole" sobie nie przypominasz. Nie wiem, gdzie lezy przyczyna takiego stanu.

          > Daleko posuniete wnioski, beznadziejnie daleko. Jako ze w
          > Polsce w zasadzie autostrad nie ma nalezaloby Twoj tekst
          > rozumiec tak.......

          Zrozumiales zupelnie na opak. Auitostrad w Polsce jest bardzo malo to fakt ale
          kilka jednak jest i zachowania, ktore opisalem mozna nagminnie zaobserwowac np.
          na wysmienitej jakosci odcinku autostrady miedzy Wroclawiem a Katowicami.

          > Skad masz te dane?

          Z publikacji ADAC.

          > Jesli sa prawdziwe to czy nie sadzisz
          > ze moze byc to zwiazane z tym ze samochodow o duzej mocy
          > silnika jest mniej niz tych o slabych motorach.

          Patrz wyzej - ile procent samochodow jezdzi powyzej 150 czy 170 km/h i ile
          procent samochodow osobowych jest w stanie obecnie jechac z taka predkoscia?
          Czy naprawde myslisz, ze tylko 13% jezdzacych samochodow jest w ogole w stanie
          jechac 150 km/h? Przeciez nawet najslabszy model Corsy moze jechac bez trudu
          powyzej 150 km/h.

          > Nie
          > chcesz mi wmowic te facet kupujacy auto o poteznej mocy
          > silnika za 50 000€ albo i wiecej, bedzie jezdzil
          > grzecznie po prawej i dawal sie namietnie wyprzedzac
          > przez fruwajace Corsy.

          A wiesz, ze znam nawet paru takich, ktorzy maja nawet drozsze gabloty i nie
          maja problemu z tym, ze wyprzedza je Corsa? Nie widziales nigdy Mercedesa 500
          czy Porsche jadacego 130-140 km/h? Sam tez, mimo, ze mam troche PS pod maska
          czesto (zwlaszcza na ktrotkich odcinkach) jezdze nie predzej niz 120-130 i nie
          wiem dlaczego mialoby mnie ruszac to, ze wyprzedza mnie Polo, Corsa czy Panda.

          Byc moze masz z tym taki problem bo jestes Boryna. Nie posadz mnie o zlosliwosc
          ale o ile sie nie myle Boryna to byl ten najbogatszy chlop we wsi, dla ktorego
          korale jego baby, buty z cholewami i "kuń" byly glownie po to, zeby
          dokumentowac jego pozycje spoleczna we wsi. Czyzby wspolczesny Boryna
          zmienil "kunia" i buty z cholewami na "gablote" i przekonanie o tym, ze taka
          gablota to nalezy sie jechac tylko lewym pasem? Sproboj zmienic punkt widzenia.
          Pewnie znow wyciagnalem zbyt daleko idace wnioski :o). Jesli tak to sorry.
          • Gość: Jozef Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.dip.t-dialin.net 07.11.02, 12:22
            Autostrada miedzy Wroclawiem i Katowicami ma jeden wielki Fehler.To sa gorki i
            doliny i nigdy nie wiesz,co cie tam ne gorze czy na dole oczekuje.Autostrady
            powinny przebiegac mniej wiecej w poziomie,jak w Niemczech,gdzie buduje sie
            mosty nawet nad dolinami,zeby kierowcow nie stawiac przed niespodziankami.
            • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 07.11.02, 13:39
              Gość portalu: Jozef napisał(a):

              > Autostrada miedzy Wroclawiem i Katowicami ma jeden wielki Fehler.To sa gorki i
              > doliny i nigdy nie wiesz,co cie tam ne gorze czy na dole oczekuje.Autostrady
              > powinny przebiegac mniej wiecej w poziomie,jak w Niemczech,gdzie buduje sie
              > mosty nawet nad dolinami,zeby kierowcow nie stawiac przed niespodziankami.

              Przyznam, ze nie mam pojecia o czym piszesz. Skad na Nizinie Slaskiej mialyby
              sie wziac jakies gory i doliny? Jezdze ta autostrata regularnie i nie
              zauwazylem (na tym odcinku) zadnych gorek ani dolin a juz zupelnie nie takie,
              ktore nie pozwalalaby tam jechac spokojnie (na szczescie zabronione 220-250
              km/h). Ta autostrada jest prosta jak decha i ma znakomita jakosc, przerastajaca
              jakoscia niejedne odcinki autostrad w Niemczech jak chocby rzeczywiscie
              pagorkowata, pokrecona i duzo gorszej jakosci A7 w okolicach Kassel (Kasseler
              Berge). Proponuje porownac.

              • dlugopis Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 07.11.02, 13:58
                Pagorki i wzniesienia sa niewielkie na tej trasie.
                Mnie sie nie podoba tylko jedna rzecz w tej autostradzie - wyprofilowanie
                zakretow. Przy 160-170 trzeba na niektorych zakretach mocno trzymac kierownice.
                Przy analogicznych predkosciach i lukach na trasie Olszyna - Berlin wystarczy
                delikatna korekta toru jazdy, gdyz samochod sam sie sklada do zakretu.

                Pozdrowionka
                • Gość: Jureek Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: 62.8.156.* 07.11.02, 14:04
                  dlugopis napisał:

                  > Pagorki i wzniesienia sa niewielkie na tej trasie.
                  > Mnie sie nie podoba tylko jedna rzecz w tej autostradzie - wyprofilowanie
                  > zakretow. Przy 160-170 trzeba na niektorych zakretach mocno trzymac kierownice.
                  >

                  Kolejny argument za tym, żeby jednak przestrzegać maksymalnych 130 kmh.
                  Jura
                  • Gość: KUKU Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.02, 11:43
                    a mnie na tej trasie A4 wku..... polska policja łapiąca na radarze na lokalnym
                    ograniczeniu do 80 km/h, które chyba zapomnieli zdjąć po malowaniu pasów (pod
                    Wrocławiem) We wrześniu 2001 złowili mnie tam leciałem 158 ale nie psułem za
                    bardzo kolcków i du... miał z 300 metrów spaceru a na autostradzie nie można
                    cofać :))).
            • Gość: Maciek Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.fbm.vutbr.cz 08.11.02, 09:25
              Jezdze czesto z Katowic do Wroclawia i oprocz Gory sw. Anny nie ma tam zadnych
              pagorkow i wzniesien. Droga jest prosta jak stol - nie ma nawet za duzo
              zakretow - chyba tamtedy nigdy nie jechales?
              • Gość: Jozef Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? IP: *.dip.t-dialin.net 08.11.02, 10:08
                Gość portalu: Maciek napisał(a):

                > Jezdze czesto z Katowic do Wroclawia i oprocz Gory sw. Anny nie ma tam zadnych
                > pagorkow i wzniesien. Droga jest prosta jak stol - nie ma nawet za duzo
                > zakretow - chyba tamtedy nigdy nie jechales?

                Ostatni raz jechalem ta trasa,gdy autostrada byla tylko kolo Opola.Ale mi chodzilo o dwopasmowy odcinek autostrady przed miedzy Forst i Wroclaw,gdzie gora na gorce i tak juz zostanie.Nowa autostrada jest juz na pewno odpowiednio zniwelowana.
                • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 08.11.02, 10:30
                  Gość portalu: Jozef napisał(a):

                  > Ostatni raz jechalem ta trasa,gdy autostrada byla tylko kolo Opola.Ale mi
                  chodz
                  > ilo o dwopasmowy odcinek autostrady przed miedzy Forst i Wroclaw,gdzie gora
                  na
                  > gorce i tak juz zostanie.Nowa autostrada jest juz na pewno odpowiednio
                  zniwelow
                  > ana.

                  Odcinek miedzy Forst i Wroclawiem jest - z krotkim wyjatkiem - nadal tragiczny
                  ale buduje sie juz nowa. Odcinek miedzy Wroclawiem i Katowicami to natomiast
                  autostrada palce lizac: prosta, szeroka, swietnie oznakowana i rowna jak stol.

          • 01boryna Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 07.11.02, 17:17
            lxlxl napisała:

            > 01boryna napisał:
            >
            > > Bez przesady. Nie jestem kierowca zawodowym ale od
            > > kilkunastu lat jezdze po tutejszych autostradach i wiem
            > > ze: kierowcy samochodow ze slabszymi motorami sa swiadomi
            > > mozliwosci swoich aut i z lewego pasa korzystaja tylko
            > > wtedy gdy musza.
            >
            > A ci z mocniejszymi korzystaja nawet wtedy gdy nie
            musza? To prawie juz tak jak w Polsce? Bez przesady.
            > Przeciez obecnie nawet najmniejsze samochody osiagaja
            bez trudu szybkosci rzedu 160-170 km/h i wedlug podanych
            przeze mnie danych zaledwie 2% kierowcow jezdzi
            > szybciej niz 170 km/h. O jakich zatem "mozliwosciach"
            piszesz? Te mozliwosci ma olbrzymia wiekszosc samochodow
            osobowych poruszajacych sie po niemieckich autosradach.

            Czy probowales kiedys jechac np. Corsa z opisywana przez
            Ciebie predkoscia kilkaset kilometrow, sluchajac caly
            czas silnika wyjacego na wysokich obrotach? Sprobuj, a
            potem przesiadz sie do wiekszego auta zeby jechac dalej
            bez napinania miesni. I to jest jak sadze (poza wzgledami
            finansowymi) glowny powod dla ktorego jest tak jak jest.

            > A ci z mocniejszymi korzystaja nawet wtedy gdy nie musza?

            Prozna retoryka, bessensowna zonglerka slowna.
            Jezdzisz, jak piszesz, duzo wiec nie wierze ze nie
            widzisz kto przewaza po lewej a kto po prawej. Ale nie
            jest to w sumie tak wazne. Kazdy ma oczy i powinien
            widziec jak jest. Zastanawia mnie przyczyna dla ktorej
            tak idealizujesz.W Niemczech jest tak jak powinno byc, to
            w Polsce jest nienormalnie. Oczywiscie ze na autostradzie
            nadjezdzajacy szybko samochod bedzie hamowal przed kims
            kto wyprzedza i zmienil pas na lewy. A dlaczego? Nie
            dlatego ze jest gentelmenem tylko dlatego ze nie ma
            innego wyjscia. A jego kulture poznac mozna po tym, ze w
            wiekszosci wypadkow nie bedzie robil z siebie dyskoteki.
            Kulture zachowan mozna poznac tez i po tym ze ten jadacy
            po prawej zastanowi sie i wezmie pod uwage innych,
            szybciej jadacych. Wielokrotnie jadac po prawej hamowalem
            nie chcac zajezdzac komus drogi bo wiem jakie to
            nieprzyjemne uczucie gdy ktos wyjezdza nagle z prawej
            przed maske, albo tylko dlatego ze nie spieszylem sie
            nigdzie i wybralem prawa strone.


            > Takich obserwacji dokonalem w niemal wszystkcich
            landach bo znam wiekszosc z
            > nich i zaliczam je w regularnych odstepach. Pisalem
            przeciez, ze od kilkunastu
            > lat mieszkam w Niemczech i regularnie jezdze wzdluz i
            wszerz. Nawet dzisiaj
            > jadac do pracy widzialem mnostwo samochodow klasy VW
            Polo czy Opel Corsa
            > wyprzedzajacych duzo wieksze i silniejsze samochody. Ty
            czegos takiego "w
            > ogole" sobie nie przypominasz. Nie wiem, gdzie lezy
            przyczyna takiego stanu.

            Masz pewnie na wysli autostrady w okolicach wielkich
            miast, gdzie ze wzgledu na duzy ruch i ograniczenia jest
            to mozliwe. Ja mialem na mysli (i o tym pisalem)
            autostrady przelotowe, gdzie nie ma tak czesto ograniczen
            i gdzie jezdzi sie naprawde szybko.


            > Patrz wyzej - ile procent samochodow jezdzi powyzej 150
            czy 170 km/h i ile
            > procent samochodow osobowych jest w stanie obecnie
            jechac z taka predkoscia?
            > Czy naprawde myslisz, ze tylko 13% jezdzacych
            samochodow jest w ogole w stanie
            > jechac 150 km/h? Przeciez nawet najslabszy model Corsy
            moze jechac bez trudu
            > powyzej 150 km/h.

            Mysle ze cala dyskuscja sprowadza sie do nieporozumienia.
            Wszystko o czym pisze dotyczy sytuacji na autostradach
            przelotowych, gdzie odleglosci sa naprawde duze.
            Autostrady wokol duzych miast i takich jak te np. w
            Ruhrgebiet poprzez olbrzymie zatloczenie staja sie powoli
            ulicami wielopasmowymi, gdzie i tak najczesciej stoi sie
            w korku .



            > A wiesz, ze znam nawet paru takich, ktorzy maja nawet
            drozsze gabloty i nie
            > maja problemu z tym, ze wyprzedza je Corsa? Nie
            widziales nigdy Mercedesa 500
            > czy Porsche jadacego 130-140 km/h? Sam tez, mimo, ze
            mam troche PS pod maska
            > czesto (zwlaszcza na ktrotkich odcinkach) jezdze nie
            predzej niz 120-130 i nie
            > wiem dlaczego mialoby mnie ruszac to, ze wyprzedza mnie
            Polo, Corsa czy Panda.

            Osobiscie tez znam kilku takich. Nikt nie jezdzi tak by
            (jak zauwazyles) cos komus udawadniac. Oni nie musza tego
            robic i tak wszyscy widza. Ale (patrz wyzej) gdzie sa ci
            faceci gdy musza np: z Monachium dostac sie do Berlina.
            Wtedy korzystaja z tego co maja pod maska.
            Mnie rowniez nie rusza gdy jestem wyprzedzany. Obojetnie
            przez kogo. Zbyt dlugo juz jezdze samochodem i prawde
            powiedziawszy zaczyna mnie to nudzic. Bardziej zalezy mi
            na mozliwie komfortowym i bezstresowym dojechaniu do celu.
            Moze dlatego mam wiecej czasu na obserwacje tego co sie
            za szyba dzieje.

            >
            > Byc moze masz z tym taki problem bo jestes Boryna.

            To byla jedna z lepszych decyzji jakie podjalem. Moj Nick
            dostarcza mi wiele radosci gdy moge poczytac jakie
            ludzie maja skojarzenia. Tak wiec nie jestes ani troche
            oryginalny. A kiedy tak pisza? Gdy nie maja juz innych
            argumentow poza osobistymi wycieczkami.

            pozdrowienia
            • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 07.11.02, 18:06
              01boryna napisał:

              > Czy probowales kiedys jechac np. Corsa z opisywana przez
              > Ciebie predkoscia kilkaset kilometrow, sluchajac caly
              > czas silnika wyjacego na wysokich obrotach? Sprobuj, a
              > potem przesiadz sie do wiekszego auta zeby jechac dalej
              > bez napinania miesni. I to jest jak sadze (poza wzgledami
              > finansowymi) glowny powod dla ktorego jest tak jak jest.

              Tak wiec tym razem skoro nie szybkosc to poziom halasu? Czy wiesz jak glosne
              jest wewnatrz Porsche czy Ferrari? Wedlug twojej argumentacji to te samochody
              powinny jezdzic najwolniej....
              70-konny Golf II 20 lat temu przy szybkosci 130 km/h produkowal 70-71 dB a wiec
              niemal tyle samo co wspolczesny Audi TDI. Przy szybkosciach rzedu 160 km/h
              sprawa ma sie podobnie. Przy tej szybkosciach i tak decydujace znaczenie ma
              szum wiatru- nawet w Corsie czy takiej Zafirze, ktora ma bardzo spokojny
              silniczek (probowalem i bylem mile zaskoczony). Male samochody sa byc moze
              nieco glosniejsze od niektorych wiekszych ale traktowanie tego jako bariere
              przed szybka jazda jest po raczej smieszne. Owszem w wyzszych zakresach
              szybkosci poruszaja sie czesciej ludzie jadacy mocniejszymi, szybszymi
              samochodami ale nie dlatego bo maja ciszej w srodku tylko dlatego, ze kupujac
              juz taki samochod deklaruja, ze chca tak jezdzic, ze przywiazuja duza wage do
              ego, ze sa gotowi wydac wiecej na ten cel. Czy posiadajac duzy mocny samochod
              jestm zobowiazany jezdzic szybciej od innych? Z tego co piszesz tak wynika.
              Tymczasem bywa zupelnie inaczej: kierowcy Porsche jada 120 (sam wczoraj takiego
              wyprzedzilem) a mamusia ze swoim dzieckiem zasuwa Corsa 180.... A co, nie wolno
              jej?

              > Wielokrotnie jadac po prawej hamowalem
              > nie chcac zajezdzac komus drogi bo wiem jakie to
              > nieprzyjemne uczucie gdy ktos wyjezdza nagle z prawej
              > przed maske,

              Zgoda, jesli chodzi o "NAGLE" ale nie wtedy jesli mam wolne miejsce i jadac 140
              km/h chce wyprzedzic samochod jadacy 120 km/h - co zabierze mi kilkanascie
              sekund. Ja np. nie zwalniam i czekam, zeby przepuscic goscia, ktory jeszcze na
              horyzoncie zbliza sie w moja strone jadac 230 km/h swoim Porsche choc wiem, ze
              pewnie bedzie musial przeze mnie zwolnic na chwile do powiedzmy 180. A ty
              czekasz i zwalniasz do 120 zeby nie rozezlic goscia z Porsche? Chyba nie.

              > Mnie rowniez nie rusza gdy jestem wyprzedzany. Obojetnie
              > przez kogo. Zbyt dlugo juz jezdze samochodem i prawde
              > powiedziawszy zaczyna mnie to nudzic. Bardziej zalezy mi
              > na mozliwie komfortowym i bezstresowym dojechaniu do celu.

              No to przynajmniej w tym sie zgadzamy bo podchodze do sprawy podobnie.

              • 01boryna Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 07.11.02, 23:34
                lxlxl napisała:


                > Tak wiec tym razem skoro nie szybkosc to poziom halasu?
                Czy wiesz jak glosne
                > jest wewnatrz Porsche czy Ferrari?

                Wiem, ale wole halas w Porsche przy 200 niz w Corsie przy
                150km/h


                Wedlug twojej argumentacji to te samochody
                > powinny jezdzic najwolniej....
                > 70-konny Golf II 20 lat temu przy szybkosci 130 km/h
                produkowal 70-71 dB a wiec
                >
                > niemal tyle samo co wspolczesny Audi TDI. Przy
                szybkosciach rzedu 160 km/h
                > sprawa ma sie podobnie. Przy tej szybkosciach i tak
                decydujace znaczenie ma
                > szum wiatru- nawet w Corsie czy takiej Zafirze, ktora
                ma bardzo spokojny
                > silniczek (probowalem i bylem mile zaskoczony). Male
                samochody sa byc moze
                > nieco glosniejsze od niektorych wiekszych ale
                traktowanie tego jako bariere
                > przed szybka jazda jest po raczej smieszne.


                Prawde powiedziawszy to opadly mi rece. Powtorze pytanie
                raz jeszcze: czy przejechales kiedys samochodem
                wielkosci Corsy kilkaset kilometrow? Moja zona ma Corse
                90 PS gdzie predkosci rzedu 150-170 i wiecej sa
                mozliwe. Ale jest to auto typowo miejskie a nie do
                pokonywania dlugich, autostradowych tras (ze wzgledu
                wlasnie na swoja wielkosc inne zawieszenie niz u duzych
                autach, poziom halasu itp) i ludzie je posiadajacy
                doskonale zdaja sobie z tego sprawe.


                Owszem w wyzszych zakresach
                > szybkosci poruszaja sie czesciej ludzie jadacy
                mocniejszymi, szybszymi
                > samochodami ale nie dlatego bo maja ciszej w srodku
                tylko dlatego, ze kupujac
                > juz taki samochod deklaruja, ze chca tak jezdzic, ze
                przywiazuja duza wage do
                > ego, ze sa gotowi wydac wiecej na ten cel.


                Jak sie ma to do tego co napisalem wczesniej: "nie
                chcesz mi wmowic ze facet kupujacy auto o poteznej mocy
                silnika za 50 000€ albo i wiecej, bedzie jezdzil
                grzecznie po prawej i dawal sie namietnie wyprzedzac
                przez fruwajace Corsy"?


                > Zgoda, jesli chodzi o "NAGLE" ale nie wtedy jesli mam
                wolne miejsce i jadac 140
                >
                > km/h chce wyprzedzic samochod jadacy 120 km/h - co
                zabierze mi kilkanascie
                > sekund. Ja np. nie zwalniam i czekam, zeby przepuscic
                goscia, ktory jeszcze na
                >
                > horyzoncie zbliza sie w moja strone jadac 230 km/h
                swoim Porsche choc wiem, ze
                > pewnie bedzie musial przeze mnie zwolnic na chwile do
                powiedzmy 180. A ty
                > czekasz i zwalniasz do 120 zeby nie rozezlic goscia z
                Porsche? Chyba nie.


                Oczywiscie ze nie, szczegolnie przed autem na horyzoncie
                ktorego jeszcze nie widze. I to jest wlasnie moment kiedy
                nalezy zadac inne pytanie: czy rozpatrujemy sprawe
                teoretycznie czy praktycznie? Bo jezeli teoretycznie to
                masz w zupelnosci racje ( jak z tym autem na horyzoncie).

                I jeszcze na koniec cytat z Twojej wypowiedzi w innym poscie:
                "130 km/h wlasnie z tego wzgledu jest na autostradach
                niemieckich szybkoscia
                zalecana i ma poniekad charakter priorytetowy bo jest
                najlepszym kompromisem
                zarowno z punktu widzenia ekonomii (tez czasu) jak i
                ekologii i bezpieczenstwa.
                Jazda z wyzszymi szybkosciami zwlaszcza powyzej 200 km/h
                nie ma uzasadnienia
                jakimikolwiek wzgledami praktycznymi i jest kompletnym
                zbytkiem, muszacym
                ustapic ustapic wzgledom praktycznym podyktowanym dobrem
                ogolu."

                Wiesz, mam znajomego z ktorym co jakis czas jezdzimy do
                Hamburga (800km). On 200 swoim Porsche a ja ... jak Bog
                da. I tak sie sklada ze nigdy nie przyjechalem przed nim(
                to a`propos tego braku uzasadnienia wzgledami
                praktycznymi ( tez czasu)). Moze szybka jazda jest i
                zbytkiem, ale zbytkiem ulubionym przez Niemcow (dobro
                ogolu). Przeze mnie tez, choc jezdze raczej niespiesznie.
                Wiem ze gdy bedzie mi sie chcialo albo bede musial, to
                bez narazania sie na lamanie przepisow moge pojechac
                pelna moca. I jeszcze jedno, tak calkiem na koniec: 130
                jest predkoscia zalecana ( tak sie czesto mowi-sczegolnie
                w kregach zielonoczerwonych entuzjastow - czasami stawia
                sie nawet jakichs znak) ale nie ma to formy obowiazujacej
                a juz napewno nie priorytetowej.

                Pozdrowienia
                • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach w Niemczech ? 08.11.02, 09:38
                  01boryna napisał:

                  > Wiem, ale wole halas w Porsche przy 200 niz w Corsie przy
                  > 150km/h

                  No widzisz, a inni nie wola, zwazywzszy, ze cena byc moze nawet cichszej Corsy
                  jest kilkakrotnie nizsza od ceny Porsche.

                  > Wedlug twojej argumentacji to te samochody
                  > Prawde powiedziawszy to opadly mi rece. Powtorze pytanie
                  > raz jeszcze: czy przejechales kiedys samochodem
                  > wielkosci Corsy kilkaset kilometrow?

                  Tak, niemal 10 lat zjezdzilem Golfem II pol Europy i cale Niemcy. Samochod byl
                  bardzo cichy, wygodny, ze znakomitymi siedzeniami. Bez problemu jezdzilem
                  autostradami ze stala szybkoscia 150-170 km/h. Moj obecny samochod jest
                  wiekszy, ciezszy, mocniejszy lezy moze troche lepiej na drodze, wiecej miesci i
                  jest bezpieczniejszy ale jezdze nim z reguly tyle samo i nie widze diametralnej
                  roznicy bo i w czym??????? Siedzenia sa preciez podobne, kierownica tez okragla
                  a roznica 1-2 dB nie gra wiekszej roli. Z drugiej strony wiecej kosztuje i nie
                  jest tak praktyczny w miescie. O co Ci wiec chodzi?

                  > Moja zona ma Corse
                  > 90 PS gdzie predkosci rzedu 150-170 i wiecej sa
                  > mozliwe. Ale jest to auto typowo miejskie a nie do
                  > pokonywania dlugich, autostradowych tras (ze wzgledu
                  > wlasnie na swoja wielkosc

                  A w czym przeszkadzac mialaby ta wielkosc, jesli nie ma sie bagazu lub
                  pasazerow? Przeciez pelno jest singli lub par pokonujacych tysiace kilometrow
                  autostrada, ktorzy nie potrzebuja wiecej miejsca? Dlaczego majac Corse, ktora
                  bez problemu i spokojnie moze jechac 180 km/h mieliby musiec kupic cos
                  wiekszego, skoro tego nie potrzebuja? Zeby bylo "wieksze"? No fajnie...Przeciez
                  Porsche jest tez malenkim samochodem. .

                  > inne zawieszenie niz u duzych autach

                  Przeciez sam napisales, ze to auto bez problemu moze jechac 150-170 km/h? Coz
                  wiec z tym zawieszeniem? Odpadna mu kola? Przeciez te auta sa zbudowane tak, ze
                  sa przystosowane do takich szybkosci. Istnieja modele Corsy, Polo czy Golfa z
                  silnikami o mocy ponad 120 KM a nawet jesli sie nie myle ponad 200 KM, mogace
                  jechac grubo ponad 200 km/h.

                  > poziom halasu

                  Juz o tym pisalem przeciez, ze ten Twoj "poziom halasu" niemal sie nie rozni
                  lub bardzo minimalnie od niektorych znacznie mocniejszych samochodow... sa tez
                  ludzie, ktorym - w przeciwienstwie do Ciebie - nawet kilka dB roznicy zupelnie
                  nie przeszkadza..

                  > itp) i ludzie je posiadajacy
                  > doskonale zdaja sobie z tego sprawe.

                  Swietnie, ale jest tez pelno ludzi, ktorzy jezdza duzo i czesto autostradami
                  malymi samochodami, bo zdaja sobie sprawe, ze tez nimi bez najmniejszego
                  problemu moga jechac 160 km/h i wiecej i to znacznie mniejszym kosztem niz
                  wlasciciele duzych aut.

                  > Wiesz, mam znajomego z ktorym co jakis czas jezdzimy do
                  > Hamburga (800km). On 200 swoim Porsche a ja ... jak Bog
                  > da. I tak sie sklada ze nigdy nie przyjechalem przed nim)

                  Tak wiec o to chodzi, zeby byc "przed" kims? I Ciebie tak boli, ze Twoj kumpel
                  jest przed Toba? To nie problem samochodu czy stylu jazdy lecz osobowosci.
                  Polecam Ci przeczytanie postu, ktory opisuje podobna sytuacje i absurdalnosc
                  takich "wyscigow":
                  www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=510&w=3136634&a=3209646
                  > to a`propos tego braku uzasadnienia wzgledami
                  > praktycznymi ( tez czasu)). Moze szybka jazda jest i
                  > zbytkiem, ale zbytkiem ulubionym przez Niemcow

                  Tylko czesci z nich, jak mysle coraz mniejszej. Jak juz pisalem zaledwie
                  kilkanascie procent jezdzi powyzej 150 km/h, powyzej 170 km/h zaledwie 2% i to
                  teraz, kiedy samochodow mogacych jechac wolniej niz 150 km/h praktycznie nie ma.

                  > I jeszcze jedno, tak calkiem na koniec: 130
                  > jest predkoscia zalecana ( tak sie czesto mowi-sczegolnie
                  > w kregach zielonoczerwonych entuzjastow - czasami stawia
                  > sie nawet jakichs znak) ale nie ma to formy obowiazujacej
                  > a juz napewno nie priorytetowej.

                  Mylisz sie. Przepisy mowia o tym bardzo wyraznie i istnieje szereg argumentow
                  przemawiajacych za ta regula. Jesli zostaniesz uwiklany w wypadek jadac
                  autostrada z szybkoscia ponad 130 km/h to nawet jesli ktos uderzy w ciebie przy
                  zero twojego udzialu zostajesz pociagniety do odpowiedzialnosci. Glosne byly
                  juz przypadki, gdy kierowcy samochodow, ktorym inny samochod nagle zajechal im
                  droge ponosili ponad polowe a nawet 100% odpowiedzialnosci tylko dlatego, ze
                  jechali grubo powyzej 130 km/h.
                  To tak jak z robieniem ogniska w domu. Nie jest to zabronione ale jesli spalisz
                  swoj dom i swoja rodzine to wiesz co cie czeka.
    • Gość: Gal Re: Jak to jest na autostradach... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 07.11.02, 15:50
      Można to podsumować w sposob następujący;
      -ixixi sądzi, że to wyprzedzający ma uważać i ustępować drogi(hamując) -
      wyprzedzanemu.
      -Listopad jest dokładnie odwrotnego zdania

      Szanowni kierowcy!
      Istota rzeczy jest w różnicy prędkości między wyprzedzającym a wyprzedzanym
      (nominalnej - nie procentowej) i odległości między wyprzedzającym a
      wyprzedzanym... i tyle.
      Wystarczy o tym pamiętać, i jest oczywistym, kiedy trzeba ustąpić będąc
      wyprzedzanym (wyprzedzający na lewym pasie zbliża się do mnie szybciej, niż ja
      do pojazdu przede mną, lub jest w mniejszej odległości ode mnie), oraz kiedy
      trzeba zwolnić jadąc lewym pasem aby wpuścić kogoś z prawego pasa - sytuacja
      odwrotna.
      Niestety, nie wszyscy to rozumieją, a znacznie ułatwiło by to życie na drogach
      wielopasmowych.

      Pzdr.
      Gal

      PS. A na drogach wielopasmowych jeździ się z prawej, a wyprzedza z lewej -
      zawsze. Chyba, że jesteśmy w Anglii;-)))
      • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach... 07.11.02, 18:08
        Gość portalu: Gal napisał(a):

        > Można to podsumować w sposob następujący;
        > -ixixi sądzi, że to wyprzedzający ma uważać i ustępować drogi(hamując) -
        > wyprzedzanemu.

        Nie, blednie mnie zrozumiales. Uwazam, ze uwazac powinni w rownej mierze obaj
        aby nie zmuszac tego drugiego do gwaltownych reakcji.

        Jesli natomiast zwolnic ma ktorys z samochodow, zeby przepuscic ten drugi
        podczas wyprzedzania to stoje na stanowisku, ze zwolnic (nie gwaltownie
        wyhamowac!!!!) powinien raczej zawsze samochod jadacy szybciej i to nawet w
        sytuacjach, gdy roznica nominalna szybkosci przy spowolnieniu samochodu
        wolniejszego bylaby znacznie nizsza od samochodu szybszego.
        Jesli przyjac drugi wariant to samochody jadace z szybkoscia 110-120 km/h nigdy
        nie moglyby wyprzedzic ciezarowki jadacej 100 km/h bo ich kierowcy
        rozpoczynajac manewr wyprzedzania trwajacy kilkadziesiat sekund musieliby sie
        liczyc z tym, ze kiedys i tak "zablokuja" kierowce samochodu jadacego 200 km/h
        wtedy jeszcze wcale niewidocznego lub widocznego dopiero bardzo daleko.
        Kierowca samochodu jadacego 200 km/h zbliza sie przeciez do obu samochodow z
        predkoscia okolo 100 km/h.

        130 km/h wlasnie z tego wzgledu jest na autostradach niemieckich szybkoscia
        zalecana i ma poniekad charakter priorytetowy bo jest najlepszym kompromisem
        zarowno z punktu widzenia ekonomii (tez czasu) jak i ekologii i bezpieczenstwa.
        Jazda z wyzszymi szybkosciami zwlaszcza powyzej 200 km/h nie ma uzasadnienia
        jakimikolwiek wzgledami praktycznymi i jest kompletnym zbytkiem, muszacym
        ustapic ustapic wzgledom praktycznym podyktowanym dobrem ogolu.

        > PS. A na drogach wielopasmowych jeździ się z prawej, a wyprzedza z lewej -
        > zawsze. Chyba, że jesteśmy w Anglii;-)))

        Sluszne slowa, o ktorych wielu tu zapomina piszac o tzw. "szybkich pasach" na
        przyklad...
        • Gość: Listopad Re: Jak to jest na autostradach... IP: *.localdomain / 192.168.21.* 08.11.02, 08:56
          Pewnie jeździsz po dość zatłoczonych autostradach i zgadzam się z Tobą w
          zupełności, że w sytuacji ekstremalnej, gdy po lewym pasie ciągle ktoś śmiga,
          byłoby trudno temu na prawym wyprzedzić ciężarówkę. Trasa, którą ja jeździłem
          nie jest aż tak zatłoczona, a właściwie w ogóle nie jest, by ten na prawym nie
          mógł przez chwilę skontrolować sytuacji na pasie, na który ma zamiar wjechać. A
          takie właśnie miałem wrażenie, migacz i od razu manewr skręcania. Ale skoro
          mówisz, że tak właśnie się u nich jeździ, to w porządku. Zawsze szanuję reguły
          kraju, do którego się udaję. Zacząłem ten wątek, bo trochę mnie to zaskoczyło,
          można to odebrać wręcz jako arogancję, czyli nieliczenia się z innym
          użytkownikiem drogi. Nadmienię tylko jeszcze, że jeżdżę głównie prawym pasem, bo
          samochód mam średniej mocy.
          Dzięki za wyjaśnienia, są dla mnie cenne.
          Pozdrawiam.
          • Gość: Jureek Re: Jak to jest na autostradach... IP: 62.8.156.* 08.11.02, 09:16
            Gość portalu: Listopad napisał(a):

            > Nadmienię tylko jeszcze, że jeżdżę głównie prawym pasem, b
            > o
            > samochód mam średniej mocy.

            To dobrze, że jeździsz prawym pasem, ale uzasadnienie tego rozłożyło mnie kompletnie. Prawym pasem powinno jeździć się bez względu na moc samochodu, ponieważ lewy pas nie służy do jeżdżenia, a tylko do _wyprzedzania_. W języku niemieckim nie używa się określeń "lewy pas", a już w ogóle "szybki pas". Mówi się "Überholspur", czyli "pas do wyprzedzania".
            Pozdrawiam
            Jurek

            • skolmi Re: a na północy Bawaria górą;) 08.11.02, 10:49
              Ja w wakacje spotkałem się z w Niemczech z takim
              oto zwyczajem obowiązującym w północnych landach.
              Otóż jadąc ze znajomymi niemcami z Monachium
              do Hamburga (prawie non-stop środkowym pasem)
              zauważyłem, że część kierowców dostrzegając
              na samochód natychmiast ustępuje drogi, bez naszych
              wyraźnym próśb.
              Mój(a raczej moja) kierowca :wiście za każdym razem dziękował
              i wyjaśnił mi ten fenomen.
              Otóż panuje zwyczaj, że należy ustąpić drogi każdemu
              BMW na rejestracji monachijskiej.
              Jak już pisałem dotyczy to tylko północnych landów,
              a większość Bawarczyków pokonuje takie trasy samolotem,
              wiec widok każdego samochodu z M jest widokiem rzadkim.
              Czy spotkaliście się kiedyś z tym dość ciekawym zwyczajem?


              PS. Jak wiadomo w Polsce również możemy doszukać się czegoś podobnego:
              troszkę dalej poza Wa-wą kierowcy "W" są od razu osądzani jako buraki
              i inne takie;)
              • Gość: Joasia Re: a na północy Bawaria górą;) IP: *.dip.t-dialin.net 08.11.02, 12:27
                Mieszkam i jezdze po autostradach w "polnocnych landach" od 22 lat
                ale takiego zwyczaju nie znam i nigdy by mi nie przyszlo na mysl uwazac na
                rejestracje samochodow poruszajacych sie po drodze.
                Bawarczycy juz zawsze uwazali sie za lepsych od reszty
                i moze dlatego opowiadaja takie ...za przeproszeniem... bzdury
              • Gość: Kierowiec Re: a na północy Bawaria górą;) IP: proxy / 212.6.124.* 08.11.02, 15:18
                Hi

                skolmi napisał:
                > Ja w wakacje spotkałem się z w Niemczech z takim
                > oto zwyczajem obowiązującym w północnych landach.
                > Otóż jadąc ze znajomymi niemcami z Monachium
                > do Hamburga (prawie non-stop środkowym pasem)

                Jeszcze jeden, co uwaza, ze prawy pas jest dla ciezarowek?
                :->

                > zauważyłem, że część kierowców dostrzegając
                > na samochód natychmiast ustępuje drogi, bez naszych
                > wyraźnym próśb.
                > Mój(a raczej moja) kierowca :wiście za każdym razem dziękował
                > i wyjaśnił mi ten fenomen.
                > Otóż panuje zwyczaj, że należy ustąpić drogi każdemu
                > BMW na rejestracji monachijskiej.

                Twoj szofer kitu Ci niestety nawciskal.
                Skad wiem? Od 1987 roku jezdze, w tym rowniez zawodowo, po polnocnych landach.

                > Jak już pisałem dotyczy to tylko północnych landów,
                > a większość Bawarczyków pokonuje takie trasy samolotem,
                > wiec widok każdego samochodu z M jest widokiem rzadkim.
                > Czy spotkaliście się kiedyś z tym dość ciekawym zwyczajem?

                A co z BMW bedacymi na sluzbie jednej z wiekszych wypozyczalni samochodow
                (majacych M w rejestracji)?

                Nieprawda jest, ze wiekszosc Bawarczykow pokonuje trase M-HH samolotem.
                Nieprawda jest, ze BMW z monachijska rejestracja jest czyms zadkim na polnocy.
                Nieprawda jest, ze BMW z monachijska rejestracja ustepuje sie pierwszenstwa
                (gdziekolwiek i z jakichkolwiek przyczyn, wyjawszy zasady ruchu drogowego czyli
                StVO).

                Pozdr.

                K.
          • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach... 08.11.02, 10:44
            Nie tak calkiem. Jezdze czesto i po tych zatloczonych i po tych mniej
            zatloczonych autostradach, rowniez z i do Polski. Wszystko zalezy od tego jak
            zdefiniujemy problem. Bo to roznica czy mowimy o naglej i niespodziewanej
            zmianie pasa ruchu, zmuszajacaj samochod wyprzedzajacy do gwaltownego hamowania
            co jest oczywistem zagrozeniem i wykroczeniem czy o zmianie pasa, ktora zmusza
            samochod wyprzedzajacy, znajdujacy sie jeszcze w bezpiecznej odleglosci jedynie
            do zwyklego zwolnienia z powiedzmy 180 do 150 a potem moze i do 120-110 km/h.
            Takie sytuacje sa nie do unikniecia i raczej nikt trzezwo myslacy tego nie
            kwestionuje. Manewr wyprzedzenia ciezarowki przez inna ciezarowke lub samochod
            dostawczy czy z przyczepa trwa niekiedy kilka minut i wtedy za nim zbiera sie
            kolejka samochodow, rowniez tych, ktore uprzednio jechaly znacznie szybciej.
            Podobnie sprawa ma sie z samochodami jadacymi nawet 140 m/h wyprzedzajacymi
            kolumne samochodow ciezarowych lub jadacych po prostu wolniej. Wtedy taki
            samochod tez jest nawet kilka czy kilkanascie minut na lewym pasie, i wszyscy
            za nim musza sie dostosowac.
            Co innego jest oczywiscie, jesli chodzi o nagly i nieoczekiwany manewr. Te
            oczywiscie tez sie zdarzaja ale z mojego doswiadczenia bardzo rzadko.

            Nie mowilbym, ze to kwestia "obyczajow" tylko jedyne rozszadne i zrozumiale
            wyjscie w obliczu takiej sytuacji. Niemcy to w wiekszosci narod bardzo
            pragmatyczny i - zaryzykowalbym takie twierdzenie - bardziej respektujacy sie
            nawzajem i takie obyczaje to po prostu nic innego jak zdrowy i potrzebny
            kompromis.
            • Gość: Janusz Re: Jak to jest na autostradach... IP: *.dip.t-dialin.net 08.11.02, 12:36
              To tak,jak by BMW na krakowskich numerach byl przepuszczany przez wszystkich.Kto tam na autostradzie widzi rejestracje tego z tylu.Mnie sie wydaje,ze szczegolnie w Nordrhein-Wetfalen kierowcy zrobili by wlasnie na odwrot.(mania wyzszosci)
        • Gość: Gal Re: Jak to jest na autostradach... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.11.02, 14:55
          lxlxl napisała:

          > Gość portalu: Gal napisał(a):
          >
          > > Można to podsumować w sposob następujący;
          > > -ixixi sądzi, że to wyprzedzający ma uważać i ustępować drogi(hamując) -
          > > wyprzedzanemu.
          >
          > Nie, blednie mnie zrozumiales. Uwazam, ze uwazac powinni w rownej mierze
          obaj
          > aby nie zmuszac tego drugiego do gwaltownych reakcji.

          Ależ z tym zgadzam się w pełni!

          >
          > Jesli natomiast zwolnic ma ktorys z samochodow, zeby przepuscic ten drugi
          > podczas wyprzedzania to stoje na stanowisku, ze zwolnic (nie gwaltownie
          > wyhamowac!!!!) powinien raczej zawsze samochod jadacy szybciej i to nawet w
          > sytuacjach, gdy roznica nominalna szybkosci przy spowolnieniu samochodu
          > wolniejszego bylaby znacznie nizsza od samochodu szybszego.

          Mam wrażenie, że argumentacja powyższa, zwłaszcza w świetle tego co napisałeś
          na początku, jest delikatnie mówiąc naciągana. "Gwałtowność" hamowania zależy
          od nominalnej, faktycznej, różnicy prędkości i nie ma znaczenia czy zaczyna
          się od 180 czy 120 - ważne "o ile" trzeba wyhamować, więc nie ma żadnego
          powodu dla którego ma to zrobić jadący szybciej (i hamować gwałtowniej). Co
          więcej, można założyć, że nawet przy tej samej różnicy, jest to manewr
          niebezpieczniejszy dla jadącego szybciej (poślizg itp).




          > Jesli przyjac drugi wariant to samochody jadace z szybkoscia 110-120 km/h
          nigdy
          >
          > nie moglyby wyprzedzic ciezarowki jadacej 100 km/h bo ich kierowcy
          > rozpoczynajac manewr wyprzedzania trwajacy kilkadziesiat sekund musieliby
          sie
          > liczyc z tym, ze kiedys i tak "zablokuja" kierowce samochodu jadacego 200
          km/h
          > wtedy jeszcze wcale niewidocznego lub widocznego dopiero bardzo daleko.
          > Kierowca samochodu jadacego 200 km/h zbliza sie przeciez do obu samochodow z
          > predkoscia okolo 100 km/h.

          Jeżeli samochód jadący 200 jest jeszcze niewidoczny to chyba nie mamy o czym
          mówić, nieprawdaż? Jeżeli jest "bardzo" daleko, to nie ocenisz jego prędkości.
          Tak naprawdę rozmawiamy tu o sytuacjach typowych a nie extremalnych. Tak jak
          nie cierpię palantów jadących ciągle lewym pasem bez względu na ich prędkość,
          tak samo mam duże zastrzeżenia do uważających, że w każdej chwili mają prawo
          rozpocząć manewr wyprzedzania. To jest naprawdę typowa sytuacja:
          -jadę 160, przede mną ciężarówka 110
          -zjeżdżam na lewy pas i 50 metrów przed ciężarówką widzę samochód jadący
          prawym pasem z podobną prędkością co ciężarówka przede mną ale przed nim, w
          odległości 100m jest następna ciężarówka jadąca 100km/h
          -nie zjeżdżam na prawy pas po wyprzedzeniu ciężarówki - nie ma sensu, za mała
          przerwa a za duża różnica prędkości
          -w tym momencie facet zaczyna wyprzedzać tę, znajdującą się od niego o 100m i
          jadącą o 10 km wolniej ciężarówkę
          -ja muszę ostro hamować, a następnie wlec się za nim dopóki nie wyprzedzi, bo
          nie wyprzedzam z prawej - nawet jeżeli mógłbym to zrobić z łatwością.

          Gdyby został na swoim pasie, wyprzedziłbym go zanim się zbliży do
          porzedzającego samochodu, nawet nie musiałby zwolnić.


          >
          > 130 km/h wlasnie z tego wzgledu jest na autostradach niemieckich szybkoscia
          > zalecana i ma poniekad charakter priorytetowy bo jest najlepszym kompromisem
          > zarowno z punktu widzenia ekonomii (tez czasu) jak i ekologii i
          bezpieczenstwa.
          > Jazda z wyzszymi szybkosciami zwlaszcza powyzej 200 km/h nie ma uzasadnienia
          > jakimikolwiek wzgledami praktycznymi i jest kompletnym zbytkiem, muszacym
          > ustapic ustapic wzgledom praktycznym podyktowanym dobrem ogolu.


          Wchodzenie na Himalaje też nie ma praktycznego uzasadnienia i też jest
          nieekologiczne (nie mówiąc o zagrożenia dla życia) a dobro ogółu nie jest
          jedyną istotną wartością. Nie mam ochoty decydować, czy ktoś ma jechać 130,
          czy 200 - jego sprawa - byle nie stanowił zagrożenia dla innych i nie
          utrudniał innym ruchu, więc apeluję o odrobinę tolerancji a naprawdę będzie
          się wszystkim jeździło przyjemniej - szybciej czy wolniej - tak jak sobie ktoś
          życzy.

          Pzdr.
          Gal
          • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach... 08.11.02, 16:02
            Gość portalu: Gal napisał(a):

            > "Gwałtowność" hamowania zależy od nominalnej, faktycznej, różnicy prędkości i
            > nie ma znaczenia czy zaczyna się od 180 czy 120 - ważne "o ile" trzeba
            > wyhamować,

            Ciekawa teoria, niemniej kompletnie bledna. Zapewniam cie, ze wyhamowanie ze
            180 do 120 km/h wcale nie musi byc "gwaltowne" a wyhamowanie ze 120 do 100 moze
            (choc nie musi) takie byc. "Gwaltownosc" hamowania nie jest zalezna tylko od
            roznic predkosci ale od roznicy predkosci I DROGI HAMOWANIA jaka sie ma do
            dyspozycji. Majac dosyc miejsca mozna bez problemu zwolnic (nawet zdejmujac
            tylko noge z pedalu gazu ) ze 180 do 120 km/h. Jesli natomiast siedzi sie tuz
            na pupie poprzednika to zwolnienie ze 120 do 100 km/h moze okazac sie bardzo
            dramatyczne.

            > Jeżeli samochód jadący 200 jest jeszcze niewidoczny to chyba nie mamy o czym
            > mówić, nieprawdaż?

            Dlaczego? W stosunku do samochodu poruszajacego sie z szybkoscia 100 km/h taki
            samochod potrzebuje zaledwie kilkanascie sekund, zeby zblizyc sie do niego z
            dystansu pol kilometra. Na zakrecie lub w nawet lekkiej mgle ten zaledwie
            kilkanascie sekund od niego odlegly samochod jest zatem niewidoczny...
            Ale nie chodzi tu przeciez tylko o takie przypadki. Czy czekasz zawsze
            grzecznie, jesli widzisz taki samochod w odleglosci pol czy chocby cwierc
            kilometra za soba? Nie wierze. To on musi zwolnic a nie ty, no chyba, ze nam
            chcesz wmowic, ze zawsze jestes w stanie bezblednie ocenic, czy potrafisz
            wyprzedzic wszystkie samochody przed toba w te kilka czy kilkanascie sekund, ,
            zeby facet w szybkim aucie bron Boze nie musial zdjac nogi z pedalu gazu....

            > Jeżeli jest "bardzo" daleko, to nie ocenisz jego prędkości.
            > Tak naprawdę rozmawiamy tu o sytuacjach typowych a nie extremalnych. Tak jak
            > nie cierpię palantów jadących ciągle lewym pasem bez względu na ich prędkość,
            > tak samo mam duże zastrzeżenia do uważających, że w każdej chwili mają prawo
            > rozpocząć manewr wyprzedzania. To jest naprawdę typowa sytuacja:
            > -jadę 160, przede mną ciężarówka 110
            > -zjeżdżam na lewy pas i 50 metrów przed ciężarówką widzę samochód jadący
            > prawym pasem z podobną prędkością co ciężarówka przede mną ale przed nim, w
            > odległości 100m jest następna ciężarówka jadąca 100km/h
            > -nie zjeżdżam na prawy pas po wyprzedzeniu ciężarówki - nie ma sensu, za mała
            > przerwa a za duża różnica prędkości
            > -w tym momencie facet zaczyna wyprzedzać tę, znajdującą się od niego o 100m i
            > jadącą o 10 km wolniej ciężarówkę
            > -ja muszę ostro hamować, a następnie wlec się za nim dopóki nie wyprzedzi, bo
            > nie wyprzedzam z prawej - nawet jeżeli mógłbym to zrobić z łatwością.
            >
            > Gdyby został na swoim pasie, wyprzedziłbym go zanim się zbliży do
            > porzedzającego samochodu, nawet nie musiałby zwolnić.

            Acha, i to ma byc sytuacja "typowa" a nie "ekstremalna"? A ja caly czas
            myslalem, ze dyskutujemy o klarownej sytuacji, kiedy jeden z dwoch kierowcow
            ZMUSZONY jest zwolnic, zeby przepiuscic drugiego ale nie gwaltownie. To bylaby
            dla mnie typowa sytuacja... Czy pomyslales, ze niektorzy kierowcy moga tez
            mylic sie w swojej ocenie bo nie sa tak znakomitymi kierowcami jak ty i wola
            rozpoczac manewr wyprzedzania, zeby na czas wjechac na lewy pas nie muszac
            zwalniac i czekac czasami dlugo, zanim znow nadarzy mu sie okazja do
            wyprzedzenia? Ty moze przejechalbys obok niego bez problemu ale co, jesli za
            toba jedzie 50 innych samochodow, ktore przy takiej roznicy szybkosci
            pozniej "zatkaja" ten wolniej jadacy samochod na prawym m pasie na dlugi czas?
            Przeciez to typowy dylemat kierowcow ciezarowek. Oni zawsze kogos zatykaja za
            soba mimo, ze ktos taki moglby sobie pomyslec "no przeciez mogl poczekac zanim
            przejade"... Dobrze zrobiloby ci moze gdybys pojezdzil troche ciezarowka...

            > Wchodzenie na Himalaje też nie ma praktycznego uzasadnienia i też jest
            > nieekologiczne (nie mówiąc o zagrożenia dla życia) a dobro ogółu nie jest
            > jedyną istotną wartością.

            No fajnie, dzisiaj pojade z roboty do domu ile fabryka dala i od razu poczuje
            sie jak Messner na Mount Everest albo K2. Moze nawet jakiegos Yeti zobacze...
            Moze powinienes do swojej teorii dorzucic, ze alpinisci ryzykuja tylko swoje
            wlasne zycie a nie innych i to w ekstremalnych warunkach a nie w cieplym
            wnetrzu samochodu, gdzie ich rola polega na trzymaniu kolka kierownicy i prawej
            nogi na pedale gazu. A glowna nagroda jest wskoczenie w cieple pantofle 10
            sekund wczesniej....

            > Nie mam ochoty decydować, czy ktoś ma jechać 130,
            > czy 200 - jego sprawa -

            I nikt tego za nikogo w Niemczech nie decyduje bo to wlasnie wolno. Kazdy tylko
            musi sam sobie zadac pytanie po co.
            • 01boryna Re: Jak to jest na autostradach... 08.11.02, 23:34
              Straszny z Ciebie teoretyk, przyjacielu. Sypiesz cyframi
              chcac np. udowodnic ze Corsa jest przynajmniej tak dobra
              jak jakas Reiselimousine czy Porsche, dokonujesz
              przedziwnych obliczen ( zwolnienie ze 130 do - powiedzmy
              - 90 (samochod wyprzedzany za ciezarowka) czy ze 180 do
              130 (zeby wyrownac sie z wolniejszym pojazdem). Wyrazajac
              to w procentach mamy 69% wzglednie 72% poprzedniej
              szybkosci) kto do kogo w jakim czasie sie zblizy, starasz
              sie byc precyzyjny co nie jest Twoja mocna strona (w
              stosunku do samochodu poruszajacego sie z szybkoscia 100
              km/h taki
              samochod potrzebuje zaledwie kilkanascie sekund, zeby
              zblizyc sie do niego z dystansu pol kilometra), robisz
              wywody o "gwaltownosci" drogi hamowania i sytuacji
              "typowej" a nie "ekstremalnej". Piszesz cos o idiotyzmie
              obyczajow wywodzacych sie z polskiej buraczanej
              przypadlosci, o obowiazku ustepowania jadacego szybciej z
              lewej temu jadacemu wolniej z prawej, nie potrafisz
              zrozumiec najprostszego przykladu, ktory wybralem celowo
              bo sadzilem ze nie mozna zrozumiec go na opak. Cytujesz
              ciagle przepisy drogowe albo dane statystyczne ( podaj
              konkretnie zrodlo - okreslenie "z publikacji ADAC" to
              zbyt malo) ktore brzmia cokolwiek podejrzanie (jesli cos
              jest zalecane to wyklucza regule, na dodatek
              sankcjonowana prawnie).Wiklasz sie w sprzecznosci z
              ktorych probujesz wyjsc przedziwna i nielogiczna
              zonglerka slowna. I po co ci to? Zycie koryguje Twoje
              slowa kazdego dnia. Szybkie samochody pelne zadowolonych
              z tego facetow nadal pedza lewa strone majac gdzies
              wywody rodem z wiecow wielbicieli partii ekologicznych az
              do zzielenienia a oszczedni i przewidujacy wlasciciele
              Cors ktorzy mogliby ale nie chca (bo sa osczczedni i
              przewidujacy) wyprzedzac roznego rodzaju Porsche jada tam
              gdzie im wygodniej.
              Zastanow sie co i po co to piszesz. A ja w tym czasie
              poczytam inne posty. Moze znajde w nich wiecej logiki i
              mniej zachwytu nad wlasnymi przemysleniami.

              Zegnam
              • lxlxl Re: Jak to jest na autostradach... 09.11.02, 09:44
                01boryna napisał:

                > Straszny z Ciebie teoretyk, przyjacielu.

                A z Ciebie jest fajny gosc, ktory wije sie i robi bezsensowne uniki w obliczu
                oczywistych faktow po to tylko, zeby dalej zyc w swoim swiatku, w ktorym duze
                mocne samochody i jazda lewym pasem to przywilej duzych, twardych chlopcow, do
                ktorych bardzo chcialbys sie zaliczac.

                > Sypiesz cyframi (...) dokonujesz
                > przedziwnych obliczen ( zwolnienie ze 130 do - powiedzmy
                > - 90 (samochod wyprzedzany za ciezarowka) czy ze 180 do
                > 130 (zeby wyrownac sie z wolniejszym pojazdem). Wyrazajac
                > to w procentach mamy 69% wzglednie 72% poprzedniej
                > szybkosci)

                I co w tym obliczeniu jest "przedziwne"? Pewnie tak bardzo zdziwil Cie wynik,
                ktory odczarowal nieco "zabojcza" szybkosc 180 km/h bo bledu jakos dopatrzyc
                sie w nich nie moge. Ty moze? Gdzie?

                > starasz
                > sie byc precyzyjny co nie jest Twoja mocna strona (w
                > stosunku do samochodu poruszajacego sie z szybkoscia 100
                > km/h taki samochod potrzebuje zaledwie kilkanascie sekund, zeby
                > zblizyc sie do niego z dystansu pol kilometra),

                Jesli nie jestem "precyzyjny" - jak mi to zarzucasz - to skoryguj mnie prosze i
                poucz (jesli potrafisz) ile sekund potrzebuje samochod jadacy 200 km/h na to,
                zeby dojechac do samochodu jadacego 100 km/h z dystansu pol kilometra. Ciekaw
                bardzo jestem wyniku i korekty moich "nieprecyzyjnych" obliczen.

                > Cytujesz
                > ciagle przepisy drogowe albo dane statystyczne ( podaj
                > konkretnie zrodlo - okreslenie "z publikacji ADAC" to
                > zbyt malo) ktore brzmia cokolwiek podejrzanie

                Popatrz jak latwo postawic twoj kult "Reiselimusin" i szybkosci na glowie.
                Cyfry, obliczenia fakty sa "nieprecyzyjne" - mimo, ze nie jestes w stanie
                pokazac gdzie tkwi blad. Dane statystyczne sa "podejrzane" bo podkopuja
                totalnie twoj maly swiatek, w ktorym "Reiselimusiny" i szybkosci powyzej 160
                km/h zarezerwowane sa dla polboskich istot i maja niemal transcendentalny
                charakter a tu bums - taka prozaika. Link do "podejrzanych" danych ADAC podam
                Ci w poniedzialek bo mam go w komputerze w pracy.

                > Wiklasz sie w sprzecznosci z
                > ktorych probujesz wyjsc przedziwna i nielogiczna
                > zonglerka slowna.

                Acha :o). A czy moglbys byc nieco konkretniejszy? Poki co, sprzecznosci
                zauwazam tylko u ciebie i to spore.

                > I po co ci to? Zycie koryguje Twoje
                > slowa kazdego dnia.

                No pewnie, juz kilkanascie lat jezdze regularnie po autostradach nie tylko
                Niemiec i jak mnie to zycie "koryguje", to az strach....

                > Szybkie samochody pelne zadowolonych
                > z tego facetow nadal pedza lewa strone

                Ojeje.. i to jak bardzo zadowolonych :o)
                Teraz wreszcie wiem, ze wlasciciele Cors i Gofow to ci "niezadowolenni" i wiem
                co trzeba zrobic, zeby byc "zadowolonym" - kupic sobie szybka "Reiselimusine" i
                jechac - sorry "pedzic" lewa strona.... Fajna recepta na zycie. Musialbym cos
                jeszcze napisac na temat Twojego nicku ale sobie odpuszcze.
                • lxlxl A tak w ogole... 09.11.02, 10:13
                  A tak w ogole powinnismy raczej wrocic do meritum. Przyczepiles sie mnie (sorry
                  za okreslenie) bo skrytykowalem Twoja terminologie "szybki pas" dla szybkich
                  samochodow i prawy pas dla "slabych samochodow".

                  Nie tylko ja zwrocilem Ci na to uwage, ze czegos takiego nie ma. Niezaleznie od
                  tego jakie marki czy jakie osobniki czesciej przebywaja na lewym pasie ten pas -
                  jak ktos tu slusznie zauwazyl - nie jest "szybkim pasem" tylko "Ueberholspur" -
                  a wiec pasem sluzacym do wyprzedzania i wyprzedzanie nie jest
                  przywilejem "szybkich samochodow" tylko jest prawem kazdego, nawet tego, kto
                  jedzie autostrada 100 km/h.

                  I nie skacz tak po "zielonych entuzjastach" bo to ich zasluga jest, ze zyjesz w
                  wysoko rozwinietym kraju mimo to o jednych z najwyzszych standardow ochrony
                  srodowiska. Nie musisz wdychac wyziewow z kopcacych fabryk, azbestu i to oni
                  troszcza sie o to, zeby Twoje dzieci nie konsumowaly na sniadanko trucizn i
                  mialy co tankowac gdy beda dorosli.

                  To wlasnie takie Boryny - "zadowoleni faceci" swego czasu nie troszczac sie o
                  nic co przyjdzie po nich zamienili polskie rzeki w kloaki a miasta w zacofane i
                  zakopcone molochy.
Pełna wersja