barkas
11.11.02, 18:03
Szanowni Państwo!
Od lat związany jestem z samochodami, mogę śmiało powiedzieć że są one moim
hobby. Zbieram rozmaite prospekty, foldery, jeżdżę na rajdy nie tylko w
Polsce, miałem już kilka aut, a jeździłem wieloma. Ale do rzeczy:
Kupuję wiele tytułów prasy motoryzacyjnej dostępnej na rynku.Sporadycznie
kupowałem "Motor", kiedyś jedyną chyba rozsądną gazetę motoryzacyjną w
kraju. Potem pismo stopniowo traciło do zachodnich mutacji jak "Auto Świat"
czy "Auto Motor i Sport", a i u nas było już kilka fajnych gazetek.
Pamiętam, jak na początku lat 90-tych wpadła mi w ręce gazetka pt. "Motor
Hobby". Oniemiałem. Zupełnie inna jakość pisma, kapitalne zdjęcia, konkretny
i często cięty język i wiele fajnych rzeczy. Z czasem gazeta ta przeistoczyła
się w "Moto Magazyn", pismo równie nietuzinkowe jak "Motor Hobby"
Czemu o tym piszę? Na czele obu w/w pism stała osoba Piotra R. Frankowskiego,
doskonałego moim zdaniem specjalisty od prasy motoryzacyjnej. Zespół ludzi
którymi kierował potrafił pisać ciekawie i o ciekawych rzeczach.
Któregoś razu przeglądałem w księgarni "Motor" i patrzę, a tu red. Frankowski
na pierwszej stronie jako naczelny najstarszej polskiej gazety
motoryzacyjnej. Nareszcie! Wreszcie gazeta będzie do czytania.
I zacząłem "Motor" kupować regularnie. Fajne pismo się z niego zrobiło, masa
fajnych aut w opisach, ciekawy język, a nie w kółko tesy Matiz czy Seicento:(
Kilka dni temu sięgam po "Motor" w sklepie, otwieram w domu i oczom nie
wierzę: na stanowisku naczelnego niejaki Tadeusz Gołąbek, znany mi dotchczas
z tendencyjnej gazetki "Moje Auto", w której to gazetce w KAŻDYM numerze
pisma 95 % powierzchni pisma zajmowały artykuły sponsorowane :
- o Multimagach (magnetyzerach)
- o owiewkach Heko
- o zabezpieczniu podwozia jedyną wspaniałą metodą Rust Check
- o preparatach Plastmall
- o Militecu
-o akumulatorach
- o kosmetykach samochodowych Car Plan
- o cudownych olejach Selenia
- o wyższości jakichś tam alarmów nad inymi
- o świecach Bosch
- o kołpakach imitacjach alufelg
- oi innych pierdołach, pisane pod dyktando producentów przytoczonego
badziewia bądź importerów.
O tym wszystkim można było zawsze czytać w piśmie "Moje Auto", i z tego co
widzę to kroi się to samo w "Motorze". Taki już widać pan Tadeusz Gołąbek ma
cel, i tylko na tym potrafi bazować.
Tak więc przestrzegam: kupując teraz "Motor" nabijacie kabzę wszystkim tym
producentom i importerom samochodowych akcesoriów, które Motor będzie teraz
dupy lizał. I zapewniam was że artykuły te nie są żadnymi rzeczowymi testami
czy badaniami, tylko żywą, opakowaną reklamą.
Olewam więc tygodnik "Motor" i Wam radzę to samo. Pisemko będzie tendencyjne
i kiepskie merytorycznie pod redakcją red. Gołąbka, i ja Wam to gwarantuję.
Podrawiam, Barkas 1.8T.