Jazda na skroty - przypadek pewnego idioty

04.02.06, 10:59
Jade 3-pasmowka z zamiarem skretu na pierwszym skrzyzowaniu w prawo. Od
pewnego czasu wije mi sie na zderzaku nabuzowany pan. Odnoge dla skrecajacych
w prawo poprzedza jeszcze zjazd na stacje benzynowa, ktora stoi pod kątem na
tym rogu. Jej wylot jest juz za moim prawoskretem. Wrzucam migacz, z dajeka
widze czerwone i ziel. strzalke dla mojego prawoskretu. Zwalniam. W tym
momencie nabuzowany odkleja sie ode mnie i odbija do stacji benzynowej. Widze
ze tnie przez nia tranzytem z zamiarem skrocenia sobie drogi, czyli skretu w
prawo z pominieciem mnie i sygnalizatora. W tym momencie dla mnie swiatlo
zmienia sie na zielone wiec bez zatrzymywania sie pokonuje zakret i tu
wychodzi na to ze nabuzowany, co chcial zrobic skrot przez stacje nic nie
zyskal - musi mi ustapic przy wylocie. Ale nie ustepuje! Poczul sie pewnie jak
gamon i chcial byc konsekwentny wiec zajezdza mi droge i ostro zawija w prawo.
Na drogowej mazi wyrzuca mu jednak tylek na przeciwlegly pas i tam obrywa od
jadacego z przeciwka Ikarusa. Przez ulamek sek. widze jego mine ktora wiele mi
wyjasnia. Cena skrotu. Celowo nie podaje marki auta ktorym sie poruszal zeby
nie byc antagonistą :-)
    • alonzo-kaloryfer Re: Jazda na skroty - przypadek pewnego idioty 04.02.06, 11:16
      skoda?
    • doda-elektroda bywa 04.02.06, 11:59
      każdy z nas chyba przez to przeszedł. Pamiętam kiedyś w Siewierzu na gierkówce,
      w miejscu gdzie światła (na ogół z kolejką) da się objechać bokiem przez
      stację. Co będe stać jak idiotka, postanowiłam tam pokazać jeleniom jak się
      jeździ.

      Ale dobrze nie spojrzałam na podjazd. Skutek: przyblokowało mnie między
      dystrybutorami i przez kolejne chyba 10 minut gryzłam paznokietki z
      wściekłości, czekając aż właściciele aut przedemną kupią już swoje gazetki,
      colę, gumę do żucia itd itp (wycofać już się nie dało, bo przyblokowali mnie z
      tyłu).
      • gatta5 Re: bywa 04.02.06, 12:09
        :-)))
    • latamnisko Alfa na krakowskiej 04.02.06, 12:51
      Ostatnio się ścigałem ze światel na krakowskiej na wysokości mediamarktu w
      stronę Warszawy. Na następnych światłach (bodajże, po prawej stronie jest obi)
      trzeba było hamować, bo było czerwone, więc ja spokojnie, 200m przed, zdjąłem
      nogę z gazu. Patrzę, a gościu jedzie i w ostatniej chwili się zorientował, że
      jest czerwone (wyhamował na środku skrzyżowania). Ja w śmiech, ludzie, którzy
      dojechali do świateł również... gość w alfie też śmiał się sam z siebie. Co za
      debil hehe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja