Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy

IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 27.11.02, 11:55
Witam,

Od kilku tygodni jeżdżę słuzbowym Daewoo Matiz. Prywatne auto (Peugeot 406)
sprzedalem i jak na razie nie kupiłem nowego. Moje spostrzeżenia (jazda
miejska w W-wie), to odczucie totalnego lekcewazenia przez innych uczestników
ruchu: wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie za wszelką cenę, pełne
wyższości spojrzenia itp.

Uprzejmości ze strony innych kierowców doświadczam teraz zdecydowanie
rzadziej (np. "wpuszczanie" z drogi podporządkowanej)

Na stacjach benzynowych pompiarze często nie potrafią ukryc politowania jak
widzą faceta w garniturze gramolącego się z Matiza (tak nawiasem mówiąc Matiz
jest w pełnej opcji: klima, elektryka, 2 poduszki i ABS).

Lekceważący stosunek wynika zapewne z osobliwego podejścia Polaków do
samochodów jako wyznacznika statusu materialnego. Świadczy też o niskiej
kulturze motoryzacyjnej w naszej ojczyźnie (syndrom kierowcy w pierwszym,
najdalej w drugim pokoleniu).

APELUJĘ więc:
Okażcie trochę szacunku i uprzejmosci na drodze kierowcom seicento, matizów i
innych maluchów !!!

Pozdrawiam,

    • Gość: Szymi Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: 193.0.236.* 27.11.02, 12:27
      hmm, dziwne spostrzezenia masz, ja np. wogle nie patrze na marke samochodu
      ktory mam wpuscic jesli jedzie zgodnie z przepisami (jedyny wyjatek to
      szczyle "handlowcy" w sluzbowych corollach z kratka ktorzy mysla ze sa panami
      szos no i czesc cierpow)

      Pozdrawiam
      • Gość: Adam Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 27.11.02, 19:23
        Gratuluję, wygrałeś na tym. Służbowy czyli za darmo bez obaw związanych z
        utratą wartości , serwisem i najważniejsze nie musisz wyglądać rano z duszą na
        ramieniu czy jeszcze stoi.

        Uwolniłeś kapitał, który możesz zainwestować w coś innego. Nie przejmuj się
        podejściem kierowców to chyba jakieś incydentalne przypadki (równie dobrze
        czuję się za kierownicą swojej vectry jak i seicento żony, no może
        przyspieszenie czasem drażni).

        Jeżeli masz za darmo autko z klimą to tylko się ciesz i tak spotykamy się
        wszyscy na światłach i ten z beemką i ten z matizem :)Dlatego jeżeli jeździsz
        głównie w mieście to na jedno wychodzi. Pozostaje mi tylko życzyć szybkiego
        awansu, albo podniesienia się kondycji firmy żebyś dostał np. nową corollkę.

        Pozdrawiam,
        Adam
        • Gość: robert :-))))))))))))))))))AMEN IP: *.acn.pl / 10.71.9.* 27.11.02, 19:25
        • Gość: PsuBrat Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.11.02, 12:02
          Adam, jestes dość przekonujący.
          Chyba jestem pesymistą szukającym dziury w całym, :)

          A propos pesymizmu - kiedy zapytano S. Becketa dlaczego jest pesymistą,
          odpowiedział że dlatego, że kiedyś pożyczył pieniądze optymiście, ;).

          pozdrawiam,
          • Gość: Adam Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 28.11.02, 12:23
            Gość portalu: PsuBrat napisał:

            > Adam, jestes dość przekonujący.
            > Chyba jestem pesymistą szukającym dziury w całym, :)
            >
            > A propos pesymizmu - kiedy zapytano S. Becketa dlaczego jest pesymistą,
            > odpowiedział że dlatego, że kiedyś pożyczył pieniądze optymiście, ;).
            >
            > pozdrawiam,

            Słyszałem wersję, że pesymista to były optymista, ale dobrze poinformowany :)
            Ciesz się zarówno z Matiza jak i faktu, że masz pracę. Ja niestety od maja mam
            nos na kwintę.

            pzdr.

            Ps.Z jakiej jesteś branży?
      • bart_ :-))))) 28.11.02, 16:50
        Bo kolega jest uprzejmym gościem.

        Szacunek :-)
    • Gość: lux Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.11.02, 12:40
      Masz racje, reakcje na auto są powszechne. przypomina mi sie jak raz jechalem ,
      a raczej byłem wieziony przedłuzanym kadilakiem przez miasto, na zółtych
      tablicach, długośc ponad 6m - niektórzy to sie az zatrzymywali bez sensu, zeby
      przepuścic i popatrzeć. Co pomniejsze ciężarówki tez okazywały szcunek i
      ustepowały pierszeństwa. Jaja, ale prawdziwe
    • Gość: Staruch Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.fys.sdu.dk 28.11.02, 13:14
      Juz kiedys tu pisalem w innym watku na taki temat. jezdze honda accord i
      maluchem. Wrazenia sa wlasnie takie. W duzym aucie - respekt, w maluchu - chca
      mnie zjesc, rozjechac, ponizyc. Smutne. Ludziska.
    • Gość: Dziobak Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.opisik.pulawy.pl 28.11.02, 13:20
      A co powiesz o kierowcy Matiza, który zjeżdża na prawą stronę jezdni -
      zapraszając do wyprzedzania - jednocześnie dając gaz do dechy. Tylko nie
      przewidział, że Polonez, którym jechałem miał silnik Rovera i objechałem gościa
      z wielce zdziwioną miną.
      Tego rodzaju sytuacje zdarzają się wszystkim - a ci w starych Polonezach też
      wykorzystują swoją pozycje taniego samochodu i względnie dużej masy - zmuszając
      innych, a zwłaszcza tych w droższych autach do respektowania należnego im
      pierwszeństwa przejazdu
      Ale te obserwacje są już z innego samochodu.
    • Gość: Niknejm Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.waw.cdp.pl / 143.26.81.* 28.11.02, 13:31
      Gość portalu: PsuBrat napisał(a):

      > Od kilku tygodni jeżdżę słuzbowym Daewoo Matiz. Prywatne auto (Peugeot 406)
      > sprzedalem i jak na razie nie kupiłem nowego. Moje spostrzeżenia (jazda
      > miejska w W-wie), to odczucie totalnego lekcewazenia przez innych uczestników
      > ruchu: wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie za wszelką cenę, pełne
      > wyższości spojrzenia itp.

      Nie chcę niczego sugerować, ale czy przypadkiem przesiadając się na Matiza nie
      nastawiłeś się z góry na coś takiego i każdemu incydentalnemu zdarzeniu
      pasującemu do założonego schematu przypisujesz wartość zasady, nie incydentu?
      Ja takich 'przesiadek' miałem już w życiu sporo, i nie zauważyłem nic takiego -
      poza incydentalnymi przypadkami chamstwa, które wydarzają się zawsze...
      Z drugiej strony, przepuszczam innych itp. nie zważając na markę. Wyjątek to
      auta rzadkie, które lubię sobie dokładnie obejrzeć, więc często wykazuję w
      takich przypadkach wręcz nadmiar uprzejmości. Ostatnio na przykład widziałem
      F125p koloru kość słoniowa, z początków produkcji w Polsce (pionowe 'rogi' na
      chromowanych, stalowych zderzakach itd.) :-) Wyglądał fantastycznie i był
      naprawdę pięknie utrzymany!

      Pzdr
      Niknejm
      • Gość: KajTan Kly... IP: *.nsm.pl / 192.168.170.* 28.11.02, 18:09
        Niknejm,

        te "rogi" (smielem sie dobre 5 minut) oficjalnie nazywaja sie klami.
        Tak samo, jak obrotowa szybka w przednich drzwiach zwie sie fletnerka.

        Moj boze, nazewnictwo nam zamiera... ;)

        niemniej jednak zawsze wpuszczam ludzi z bocznych uliczek, jesli widze, ze nie
        maja szans wlaczyc sie przez najblize kilka minut. Zwolnie, zatrzymam sie i
        mrugne. Ludzie sa bardzo zdziwieni, ze ktos ich wpuscil... Z reguly podziekuja,
        a Ci, ktorzy zapominaja sa usprawiedliwieni - w koncu nie oczekiwanie doznali
        uprzejmego gestu na drodze...

        Sa tacy, co nie chca, zeby im ustapic, bo wslizguja sie za mna i podziwiaja
        Oldtimera ;)) Mile to chwile w zyciu ;))

        Co do jazdy sluzbowym wozem - czasami skodovka, czasami ogromnym wozem
        dostawczym (podobnym do lodzi podwodnej - reakcja na ster w jesnym i drugim
        slaba) - kierowcy jezdza lepiej i gorzej. Nie zauwazylem zajezdzania drogi -
        jedni sie spiesza, innym brak wychowania... Takie czasy.

        Przeciez nie bede kazdemu trabil ;)) Zycie jest zbyt piekne, by sie takimi
        rzeczami przejmowac ;))

        pozdroowka i zycze usmiechu na szosie
        KajTan
        • Gość: Niknejm Re: Kly... IP: *.waw.cdp.pl / 143.26.81.* 28.11.02, 18:18
          Gość portalu: KajTan napisał(a):

          > te "rogi" (smielem sie dobre 5 minut) oficjalnie nazywaja sie klami.

          Może i kły. I tak wiadomo o co chodzi ;-)

          > Tak samo, jak obrotowa szybka w przednich drzwiach zwie sie fletnerka.
          > Moj boze, nazewnictwo nam zamiera... ;)

          Ano zamiera. Pokaż mi nowe auto z kłami i fletnerką. ;-) Teraz trzeba wiedzieć
          raczej co to jest sonda lambda lub zawór recyrkulacji spalin :-)

          > pozdroowka i zycze usmiechu na szosie

          Też pozdrówka,
          Niknejm
    • Gość: Michał Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: 213.17.161.* 28.11.02, 13:45
      > Od kilku tygodni jeżdżę słuzbowym Daewoo Matiz. Prywatne auto (Peugeot 406)
      > sprzedalem i jak na razie nie kupiłem nowego. Moje spostrzeżenia (jazda
      > miejska w W-wie), to odczucie totalnego lekcewazenia przez innych uczestników
      > ruchu: wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie za wszelką cenę, pełne
      > wyższości spojrzenia itp.
      Tiaa.Częsciowo masz rację.
      Jeżdżę Lanosem (kratka) i czasem prywatnym SC 1.1. Największy ubaw mam przy
      jeździe "taczką na zakupy" Fiata. Gdy stoję na światłach wszystkie "auto-dresy"
      patrzą z pogardą na "wypierdka", ale gdy zapala się zielone zostają daleko w
      tyle. Niestety pow. 90 km/h przyśpieszenia już nie są takie jakie daje np VW
      Golf czy Passat i taki "objechany" koleś potrafi sie mścić - wyprzedzanie ze
      zwalnianiem przed maską i podobne złośliwe zachowania.
      Kiedy jeżdżę Lanosem, nawet po "objechaniu" super bryki nie spotkałem się z
      tego typu złośliwościami (może nie potrafią szybko dogonić?).

      Michał

      p.s.
      Jak Ci się jeździ Matizem?
      (b.powaznie zastanawiałem się nad tym autem ale kupiłem SC)
    • Gość: docent Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.11.02, 13:46
      Wszystko bierze się stąd - co dowiodły liczne badanie naukowe, doktoraty i
      habilitacje u gatunku Homo Sapiens samochód stanowi bezpośrednie przedłużenie
      meskiego narządu płciowego, i dlatego samce z mniejszym narządem są poniżanie,
      opluwane itd. itp. przez tych z większym narządem pokazujących w tem sposób
      swoją wyższość, dominację.
      Łączę wyrazy szacunku i pozdrawiam
    • qrakki999 Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy 28.11.02, 14:41
      hmmm
      Wiecie też mam czasem wrażenie, że ja w swojej Felibiedzie
      Skodzinokapeluszniczej traktowany jestem jak Homo Cierovnicus drugiej
      kategorii! Ale przestałem się tym martwić bo:

      Często zdarza się tak, że mnie tak 'poniżająco' potraktuje kierowca 4 i pół
      metrowego samochodu, ale potem np. w korku ułoży się tak, że on chce gdzieś
      wjechać i go puszczam i mam wrażenie, ze wtedy temu 'jasiowi' jest 'gupio';-)!

      he, he, he
      nie przejmuj sie Matiz to fajny samochod na miasto, a jeszcze tak wyposażony!
      Ja nie mam kompleksów, ze poruszam sie wozem w ktorym dodatkowym wyposazeniem
      były listwy boczne i kołpaki:) Moja dziewczyna jeździ New Bettlem 8 razy
      droższym od mojej Skodziny i mnie kocha a jakie ma walory inne to wam juz nie
      powiem!
      Wiec nie o to chyba chodzi!

      pzdr.
      Q
    • the-besciak Mala psychoanaliza :) 28.11.02, 15:33
      Wedlug mnie to przesiadles sie na mniejszy samochod i teraz masz wrazenie ze
      inni traktuja Cie tak jak Ty pewnie traktowales mniejszych majac 406-ke. Tak
      nie musi byc. A druga sprawa, ze majac taki samochodzik jest sie troche
      zawalidroga. Ja kiedys mialem Tico, ale staralem sie jezdzic dynamicznie, co
      oznacza ze wysokie obroty to chleb powszedni. Ale za to nikomu nie
      przeszkadzalem, nikt nie trabil. Jesli widzialem ze za mna jedzie ktos lepsza
      fura to nie balem sie zjechac na prawy pas, bo rozumielem ze dla niego jest
      irytujace jechanie 60 km/h, podczas gdy on moze 90. Natomiast bardzo czesto
      obserwuje ze kierowcy slabszych samochodow wychodza z zalozenia: "jak chce to
      niech mnie wyprzedzi prawy pasem. Nie bede sie ponizal i nie zjade." Czyz nie
      tak? To jest nagminne ze ludzie wleka sie lewym pasem na trzy pasmowej drodze w
      W-wie.
      I na koniec.....szybkosc jazdy po miescie nie zalezy od samochodu tylko od
      kierowcy. Kazdy z nas nie lubi stawac za maluchami na swiatlach, bo wiadomo ze
      wtedy ostatni przejedziemy skrzyzowanie. Ale sa tez wyjatki. Niektorzy kierowcy
      naprawde jezdza dynamicznie maluchami i wtedy np. nie obawiam sie za kims takim
      stanac na swiatlach. W inych krajach ze swiatel wszyscy ruszaja w jednym tempie
      i jednoczesnie. U nas natomiast jest efekt fali....ktos zaspi, drugi wyrwie jak
      idiota do przodu, zrobi sie luka, ktos wjedzie w luke, itd. Balagan. Plynnosc
      ruchu w miescie nie zalezy od mocy silnika.
      • Gość: PsuBrat Re: Daewoo Matiz IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 28.11.02, 16:22
        Do Adama: moja branża to doradztwo zwane z cudzoziemska consulting'iem.

        Moje wrażenia z kilkutygodniowego użytkowania Matiza:

        1. Poręczne autko miejskie. Bardzo łatwo zaparkować. Wysoka pozycja za
        kierownicą i co za tym idzie dobra widoczność na wszystkie strony (z wyjątkiem
        widoczności w lusterkach bocznych, które mają niebezpiecznie duże tzw. "martwe
        pole").

        2. Silniczek (800 cm3) wystarczający w jeździe miejskiej, całkiem dynamiczny
        jeśli wkręca sie go na wysokie obroty. Na trasie prędkośc podróżna to nie
        więcej niż 110 km/h - powyżej tej prędkości autko zaczyna
        niebezpiecznie "myszkować" i robi się głośno, poza tym jest wrażliwe na
        podmuchy bocznego wiatru. Oczywiściwe można podrózować 130 km/h a nawet trochę
        szybciej, ale taka jazda na dłuższym odcinku jest bardzo męcząca.

        3. Niestety stwierdzam, że Matiz pali zdecydowanie za dużo jak na samochód tej
        wielkości - w mieście spala 8-9 l/100 km, poza miastem nieco mniej niż 7 l/100
        km.

        4. Przestronne (jak na malucha) wnętrze, zarówno z przodu jak i z tyłu.
        Siedzenia są raczej niewygodne (zupełny brak bocznego trzymania i za krótkie
        siedziska). Niewystarczająca regulacja zagłówków (dla osób wyższych od
        siedzącego psa).

        Generalnie jednak autko jest OK do jazdy miejskiej, pozwala względnie
        dynamicznie ruszać spod świateł i jak dotychczas niezawodnie przenosi mnie z
        punktu A do punktu B.
        Niepokoi mnie tylko praca hamulców - przy bardziej zdecydowanym hamowaniu
        pojawia się uciążliwy jazgot, byłem w serwisie ale mistrzowie stwierdzili, że:
        klocki sa dobre tarcze też a dalej, że ten "typ tak ma" i że "to nie mercedes".

        Pozdrawiam wszystkich automotonautów, :)
        • Gość: Niknejm Jazgot... IP: *.waw.cdp.pl / 143.26.81.* 28.11.02, 18:15
          Gość portalu: PsuBrat napisał(a):

          > Niepokoi mnie tylko praca hamulców - przy bardziej zdecydowanym hamowaniu
          > pojawia się uciążliwy jazgot, byłem w serwisie ale mistrzowie stwierdzili,
          > że:
          > klocki sa dobre tarcze też a dalej, że ten "typ tak ma" i że "to nie
          > mercedes".

          Kochany, to ABS Ci się załącza :-) Naprawdę. W niektórych autach słychać wtedy
          np. terkotanie, w innych jakby odgłosy tarcia metalu o metal, u Ciebie może
          jest to jazgot. Na 90%...

          Pzdr
          Niknejm
          • Gość: PsuBrat Re: Jazgot... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.11.02, 12:37
            Gość portalu: Niknejm napisał(a):

            > Gość portalu: PsuBrat napisał(a):

            Niepokoi mnie tylko praca hamulców - przy bardziej zdecydowanym hamowaniu
            pojawia się uciążliwy jazgot, byłem w serwisie ale mistrzowie stwierdzili,
            że: klocki sa dobre tarcze też a dalej, że ten "typ tak ma" i że "to nie
            mercedes".

            Kochany, to ABS Ci się załącza :-) Naprawdę. W niektórych autach słychać
            wtedy
            > np. terkotanie, w innych jakby odgłosy tarcia metalu o metal, u Ciebie może
            > jest to jazgot. Na 90%...
            >
            > Pzdr
            > Niknejm
            ------------------------------
            • Gość: Gradus Re: Jazgot... IP: *.biomag.uni-jena.de 29.11.02, 17:03
              Gość portalu: PsuBrat napisał(a):


              > BTW: Pierwsze moje auto - opel kadett z 1990 r.,
              sprowadzony w 1993 r. ze
              > Szwajcarii miał ABS - w co nikt nie chciał uwierzyć i
              wszyscy posądzali mnie
              > (łącznie z mechanikami z warsztacie, do momentu gdy ci
              nie zajrzeli pod maskę
              > lub nie odkręcili któregoś koła), że sam nakleiłem
              sobie literki "ABS" na
              > tylnej klapie, chcąc dodać sobie splendoru, a trzeba
              pamiętać, że na początku
              > lat 90-tych, ABS w autach typu kompakt był "białym
              krukiem".
              >

              Ja mam Kadetta 1.6 z 89r. i tez mam ABS wiec to chyba nie
              taki znowu bialy kruk ;).

              Matizem tez co jakis czas jezdze i nie zauwazylem zeby
              mnie ludzie z tego powodu zle traktowali na drodze.
              Jedyne co czuje to znacznie mniejsza moc Matiza w
              porownaniu do Kadetta :). Silnik wydaje mi sie jednak
              odrobine zbyt slaby chociaz moze to jest kwestia
              przyzwyczajenia bo wczesniej jak nie mialem Kadetta to
              Matizem jezdzilo mi sie calkiem dobrze ;).

              Pozdro.
    • vwdoka Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy 28.11.02, 16:36
      Witam,

      Ja podobnych rzeczy zacząłem doświadczać, po przerejestrowaniu swojego
      samochodu poza Warszawę> Zapewniam, iż styl mojej jazdy się nie zmienił...

      Pozdrawiam,
      vwdoka
      • Gość: ARAFAT Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.utp.pl / 10.10.10.* 28.11.02, 18:04
        Witam!

        Niestety ale to jest polska rzeczywistość - Jak cię widzą tak cie piszą.
        Brakuje nam szacunku dla ludzi, których status materialny jest co najwyżej
        przeciętny, a szkoda. Podjezdzając kiepskim autem gdziekolwiek ludzie cię
        zlewają. Spróbuj podjechać nową S-ką a zupełnie inaczej do Ciebie podchodzą...
        Odczuwam to gdy idę na pieszo najlepiej w dresie a na dodatek nieogolony.
        Pieniądze nie czynią człowieka...
        Matiz jak dany to jest całkiem ok. Ja lubię szybsze auta no ale też da się
        przeżyć
        Pozdrawiam ARAFAT
        • Gość: TMK Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.manhattan.gda.pl / 192.168.2.* 29.11.02, 16:27
          Niknejm napisał:

          :Ostatnio na przykład widziałem
          F125p koloru kość słoniowa, z początków produkcji w Polsce
          (pionowe 'rogi' na
          chromowanych, stalowych zderzakach itd.) :-) Wyglądał fantastycznie i
          był
          naprawdę pięknie utrzymany!"


          Gdzie go widziałeś?




          • Gość: Niknejm Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.waw.cdp.pl, / 143.26.81.* 29.11.02, 18:06
            Gość portalu: TMK napisał(a):

            > Gdzie go widziałeś?

            W-wa, skrzyżowanie Królewskiej i Marszałkowskiej. Jadąc Marszałkowską w
            kierunku na Plac Bankowy, skręcił w Królewską. W środku siedziały 3 albo 4
            osoby. To Ty? ;-)

            Pzdr
            Niknejm
            • Gość: KajTan Klasyk koloru kosci sloniowej... IP: *.nsm.pl / 192.168.170.* 29.11.02, 19:39
              alez to koledzy z mojej listy mailingowej.
              Musze im powiedziec, ze sie juz o nich pisze ;))

              tylko jakos delikatnie, bo mi pod sufit podleca ;))

              pozdroowka
              KajTan
            • Gość: TMK Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: *.manhattan.gda.pl / 192.168.2.* 30.11.02, 22:35
              Chociarz Fiat którego opisujesz pasuje do mojego auta jak ulał, niestety a
              może i stety, ale do Wawy jeżdżę tylko autem z kratką:), rejstracja , Fiacik
              tam chyba nie był nigdy, mimo ze ma 31 lat.

              Pozdrawiam TMK.








              Gość portalu: Niknejm napisał(a):




              > Gość portalu: TMK napisał(a):
              >
              > > Gdzie go widziałeś?
              >
              > W-wa, skrzyżowanie Królewskiej i Marszałkowskiej. Jadąc Marszałkowską w
              > kierunku na Plac Bankowy, skręcił w Królewską. W środku siedziały 3 albo 4
              > osoby. To Ty? ;-)
              >
              > Pzdr
              > Niknejm
    • Gość: Mars Re: Jeżdżę Daewoo Matiz - refleksje kierowcy IP: 195.94.213.* 30.11.02, 17:17
      Nie zauwazylem takich zachowan i mysle,ze przesadzasz.Pozdrawiam.
    • garthanka Z Volvo C70 na malucha - to dopiero jazda 01.12.02, 13:16
      Ostatnio moje auto wylądowało w serwisie, bo jakiś koles wiechał mi w tyłek a
      ja pożyczyłem od znajomego malca. Byłem w szoku. Jeżdżac Volvo C70 (coupe)
      wszyscy niemal mie wpuszczali i to wszędzie, ustepowali mi drogę. Mieszkam w
      miejscu, ze w yjazd z mojej posesji jest wprost na dużą tranzytową drogę,
      jednak obok są tory i niemiłosierne korki i wszystkie auta jadą albo 5 km/h,
      albo właśnie stoją. Kiedy tylko na skraju drogi pojawię się Volvicą zaraz ktoś
      uprzejmy się znajdzie i włączam się do ruchu z marszu. Jadąc maluchem (przez
      około dwa tygodnie było ciagle to samo) mogłem sobie postać nieraz kilka minut
      a wpuszczało 1 na 50 aut. Kompletny brak szacunku, nie było zagrożenia że będę
      się przed nimi wlekł, bo droga ta wyglada tak przez następne 5 km. Nie wspomnę
      juz o róznicy w traktowaniu mnie w sklepie np. z płytkami podłogowymi, czy
      kominkami, bo cisprzedawcy , którzy widzieli przez szybę czym pezyjechałem
      nawet do mnie nie podchodzili, musiałem sam zagadać. Gdy podjeżdżam C70 od razu
      kilku sprzedawców bije się o zwierzynę. Tak to już jest na tm świecie. I między
      innymi drogi VWPASSACIE ludzie będą raczej unikać VW Phateona, bo większy
      prestiż i wieksze poszanowanie ludzi da im Merc. To smutne ale prawdziwe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja