budva
09.03.06, 12:36
O 19:00 wracam z pracy do domu , dojeżdżam do korka przed światłami i
czekam.Nagle tknięty przeczuciem patrzę we wsteczne lusterko i widzę
podjeżdżający za mnie samochód.... ale bez kierowcy.Skóra mi ścierpła i
zaparłem się w fotelu oczekując na głośne bum , w ostatniej chwili kierowca
pojawia się i... po hamulcach.Dziewuszka szukała coś albo w torbie na
podłodze , w schowku itd. tak , że praktycznie leżała na przednich fotelach.
Już przygotowałem sobie wiązankę "życzeń" ale na szczęście nie była potrzebna.