Dodaj do ulubionych

Jak uratowałem stówę i 8 punktów :)

12.03.06, 13:00
Namierzyli mnie na radar, jak głupka. Jechałem sobie jak zwykle trasą
siekierkowską w W-wie, zamyśliłem się i zapomniałem zwolnić tam, gdzie prawie
zawsze stoi straż miejska z radarem. No i cyknęli mi fotkę jak przekraczam
prędkośc o ponad 40 na godzinę. Poszedłem do straży i mówią mi, że jest za to
400 PLN i 8 punktów. A ja patrzę na zdjęcie i mówię: zaraz, zaraz, ale dla
kogo ta kara, bo tu za bardzo nie widać kto siedzi za kierownicą. A pani
strażniczka uśmiecha się i mówi: ma pan rację, więc jeśli nie pamięta pan
komu użyczył samochodu, lub też pan pamięta, ale nie chce tej osoby
zadenuncjować, to płaci pan 300 PLN kary i oczywiście nikt nie dostanie
żadnych punktów, no bo nie wiemy, komu je naliczyć. No więc ja oczywiście nie
zadenuncjowałem osoby, której wówczas pożyczyłem auto. Co wszystkim Szanownym
Forumowiczom polecam :)
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lapufkasz Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 13:21
      Poradz jeszcze w jaki sposob mozna unikac kary za jazde po pijanemu ,ja dac
      lapowke .
      Dziwia sie pozniej wszyscy ze na kazdym kroku sa jakies przekrety, a jak
      maja nie byc jak kazdy oszukuje i jeszcze dumnie sie tym chwali.Jutro jak
      zobaczysz ze ktos okrada komus samochod to jak ci da jakis fant to tez
      bedziesz udawal ze nic nie widziales .
      Twoje zachowanie niczym sie nie rozni od tego co probujac uniknac wiezienia
      zalatwil sobie u lekarza ze jest chory.
      Juz bardziej zlodzieji szanuje od takich jak ty mam nadzieje ze kiedys sie
      nadziejesz i to konkretnie.
        • radioaktywny Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 13:41
          zdecydowany4 napisał:

          > Pochwal się lepiej gdzie ta swołocz stoi? Jeżdże tamtędy i nigdy poniżej 120 bo
          > droga piękna i szeroka. Nie chciałbym dostać "pamiątkowej" fotografii od takieg
          > o
          > plugawego scierwa , które powinno ganiać srające psy po trawnikach, a nie
          > zatruwać życie kierowcom!!!

          No pieknie!
          Szkoda ze nie robia jeszcze testow psychologicznych na dojrzalosc emocjonalna
          przed wydaniem prawa jazdy....
        • lotnik78 Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 20:48
          zdecydowany4 napisał:

          > Pochwal się lepiej gdzie ta swołocz stoi? Jeżdże tamtędy i nigdy poniżej 120
          bo
          > droga piękna i szeroka. Nie chciałbym dostać "pamiątkowej" fotografii od
          takieg
          > o
          > plugawego scierwa , które powinno ganiać srające psy po trawnikach, a nie
          > zatruwać życie kierowcom!!!

          Pamiętaj że jestes potencjalnym mordercą. Mam nadzieję ze tylko siebie zabijesz
          a nie jakies dziecko.mPomyśl też kto tu jest "plugawym ścierwem" Ten co jeżdzi
          przepisowo, Straznik Miejski co tam stoi z radarem czy może TY!!!????
          • zdecydowany4 Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 21:04
            Lotnik.........kryj się!!!

            Co ty za pierdoły wypisujesz? Jakie dzieci widziałeś na trasie siekierkowskiej????

            To droga szybkiego ruchu, ogrodzona i nie ma tam nawet przejść dla pieszych.

            Jakim mam być mordercą, że jeżdżę tamtędy to mam kogoś zabić?????

            Scierwo poluje na pieniądze kierowców i to jest naganne, a na przyszłość jak już
            musisz coś napisać to użyj głowy (tej na górze)bo pomyślę, że jesteś ze straży
            miejskiej.
            • lotnik78 Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 21:12
              zdecydowany4 napisał:

              > Lotnik.........kryj się!!!
              >
              > Co ty za pierdoły wypisujesz? Jakie dzieci widziałeś na trasie
              siekierkowskiej?
              > ???
              >
              > To droga szybkiego ruchu, ogrodzona i nie ma tam nawet przejść dla pieszych.
              >
              > Jakim mam być mordercą, że jeżdżę tamtędy to mam kogoś zabić?????
              >
              > Scierwo poluje na pieniądze kierowców i to jest naganne, a na przyszłość jak
              ju
              > ż
              > musisz coś napisać to użyj głowy (tej na górze)bo pomyślę, że jesteś ze straży
              > miejskiej.



              Kolego nie jestem z SM . Miesięcznie przejezdzam kilka tys km i poprostu dosć
              mam takich psycholi na drodze. Już jeden taki cfaniak doszczętnie skasował mi
              dwumiesięczną Astrę, poturbował mnie niezle a autko do kasacji, Wiec trochę
              wiecej wyobrazni i szacunku
              • misiekmisiek6 Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 21:49
                lotnik78 napisał:

                > Kolego nie jestem z SM . Miesięcznie przejezdzam kilka tys km i poprostu dosć
                > mam takich psycholi na drodze. Już jeden taki cfaniak doszczętnie skasował mi
                > dwumiesięczną Astrę, poturbował mnie niezle a autko do kasacji, Wiec trochę
                > wiecej wyobrazni i szacunku

                Rozumiem, że Ty nie przekraczasz dozwolonej prędkości? Zawsze jeździsz zgodnie z
                przepisami i policaj gdyby jeździła za Tobą przez cały czas to nie miałaby się
                doczego przyczepić? Bzdury opowiadasz. Wiesz gdzie najczęściej staje straż
                miejska i policja? Tam gdzie są szkoły, osiedla i duże zaludnienie, czy tam
                gdzie po robotach drogowych ktoś zapomniał zdjąć ograniczenia do 40 km/h? Tam
                gdzie jest czarny punkt czy tam gdzie nie ma przejśc dla piszych, skrzyżowań i
                jeżdża tylko samochody. Najłatwiej jest policji czy straży miejskiej postawić
                fotoradar, bo d..py nie trzeba ruszać.
                • emes-nju Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 14.03.06, 09:18
                  Policja i straz miejska wyjatkowo rzadko stawiaja pulapki na kierowcow w miejscach faktycznie niebezpiecznych (np. zatloczone centra miast). Stawiaja tam, gdzie zysk z operacji jest jak najwiekszy, czyli tam, gdzie znak stoi w jawnej sprzecznosci z jakoscia drogi (np. 70 km/h na trzypasmowej autostradzie; obarierowanej, bezkolizyjnej i w szczerym polu - vide Trasa Siekierkowska). Im bardziej od czapy ograniczenie, tym wieksza szansa na mandat. Szkoly sa najszczelniej kryte radarami w nocy, kiedy ograniczenie przy nich predkosci ma umiarkowany sens (to taki eufemizm) - w dzien przy szkolach nie ma nawet policjanta sprawdzajacego czy w poblizu nie przechadzaja sie dealerzy narkotykow! O jezdzie 140 km/h nie wspomne - przy szkolach uwazac na policje trzeba tylko w nocy.
      • krawiasty Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 13:53
        lapufkasz napisał:

        > Poradz jeszcze w jaki sposob mozna unikac kary za jazde po pijanemu ,ja dac
        > lapowke .
        > Dziwia sie pozniej wszyscy ze na kazdym kroku sa jakies przekrety, a jak
        > maja nie byc jak kazdy oszukuje i jeszcze dumnie sie tym chwali.Jutro jak
        > zobaczysz ze ktos okrada komus samochod to jak ci da jakis fant to tez
        > bedziesz udawal ze nic nie widziales .
        > Twoje zachowanie niczym sie nie rozni od tego co probujac uniknac wiezienia
        > zalatwil sobie u lekarza ze jest chory.

        Nie drogi Katonie, ja sobie niczego nie załatwiłem, ja tylko wykorzystałem
        prawo. Zdjęcie było niewyraźne i prawo daje mi w takiej sytuacji możliwość
        skorzystania z kary za niewskazanie osoby prowadzącej auto. Z tego prawa
        skorzystałem. Tak samo, jak każdy oskarżony ma prawo np. do odmowy zeznań, więc
        niektórzy czasem z tego korzystają.

        > Juz bardziej zlodzieji szanuje od takich jak ty mam nadzieje ze kiedys sie
        > nadziejesz i to konkretnie.

        A ja mam nadzieję, drogi Katonie, że Ty na przykład zawsze płacisz mandaty i
        nigdy nie wykorzystujesz sznsy, by ich uniknąć czy choćby zmniejszyć szansę.
        Trzymając się Twojej logiki: rozumiem, że jak jedziesz trasą z ograniczeniem do
        70 km na godzinę i nagle uświadamiasz sobie, że jedziesz 80, to podjeżdżasz pod
        najbliższy komisariat policji, informujesz o swoim przewinieniu i prosisz o
        wypisanie mandatu, czy tak?
        • krawiasty Drobna korekta 12.03.06, 13:57

          W tym miejscu:
          > A ja mam nadzieję, drogi Katonie, że Ty na przykład zawsze płacisz mandaty i
          > nigdy nie wykorzystujesz sznsy, by ich uniknąć czy choćby zmniejszyć szansę.

          miało być: "uniknąć czy choćby zmniejszyć sankcję".
          Pozdrawiam
          • foxer696 Re: Drobna korekta 13.03.06, 11:10
            Hej

            Nie przejmuj się "krawiasty" niektórzy nie za bardzo rozumieją o co chodzi lub
            zawsze gdzieś szukają ukrytego zła;))

            cheers

            ---------
            www.akumulator.pl - TYLKO DOBRE AKUMULATORY!!!!
    • emes-nju Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 14:17
      Sluszna droga obrony :-)

      Ciekawe jak mogliby mnie zmusic do ZADENUNCJOWANIA znajomych mi blizniakow, ktorym czasem pozyczam samochod? Skoro prawo naklada na mnie obowiazek donoszenia ("troche" mi sie to nie podoba), to chyba naklada na mnie rowniez obowiazek rzetelnego donoszenia (bo jezeli doniose na blizniaka, ktory akurat pukal panienke, a nie jezdzil moim autem, to chyba moge byc za to pociagniety do odpowiedzialnosci :-P ). A ja tych blizniakow rozpoznaje face to face - na zdjeciu (nawet dobrym) nigdy. Chyba, ze przypadkiem :-) Ale chyba trudno przypadkowi pozostawic wybor, ktory z blizniakow ma zaplacic i zarobic punkty...?

      Przyklad z blizniakami oczywiscie wyssalem z palca, ale to nie musza byc blizniaki - w malych firmach wlasciciel samochodu, ktorego uzywa wiecej niz jedna osoba, ABSOLUTNIE nie jest wstanie dojsc kto akurat prowadzil sluzbowe auto (zwykle nie prowadzi sie takich ewidencji bo papierow ci i tak dostatek). Jezeli zdjecie bedzie niewyrazne, to tylko wyznanie skruszonego podwladnego moze pomoc. Juz to widze...

      To chory kraj...
      • gradus2004 Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 16:00
        > Przyklad z blizniakami oczywiscie wyssalem z palca, ale to nie musza byc blizni
        > aki - w malych firmach wlasciciel samochodu, ktorego uzywa wiecej niz jedna oso
        > ba, ABSOLUTNIE nie jest wstanie dojsc kto akurat prowadzil sluzbowe auto (zwykl
        > e nie prowadzi sie takich ewidencji bo papierow ci i tak dostatek). Jezeli zdje
        > cie bedzie niewyrazne, to tylko wyznanie skruszonego podwladnego moze pomoc. Ju
        > z to widze...
        >
        > To chory kraj...

        a jak bys chcial to inacze rozwiazac??
        Jesli w firmie wiecej osob korzysta z auta to moze przydaloby sie robic jakas
        ksiazke z wpisami kto, kiedy i gdzie jezdzi?
        • emes-nju Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 18:34
          Jezeli taka ksiazka bedzie wymagana kolejnymi przepisami (juz teraz przecietny przedsiebiorca MARNUJE ok. 10% swojego czasu na papierki!), to oczywiscie trzeba bedzie ja prowadzic. Jezeli natomiast ma to sluzyc WYLACZNIE do ustalania sprawcy wykroczenia, to wybacz, ale nie.

          Od lapanie piratow jest policja, a nie wlasciciel auta. Jezeli policja nie jest wstanie ustalic sprawcy wlamania, nie obciaza kosztami poszkodowanego (bo to w jego mieszkaniu mialo miejsce przestepstwo). Jezeli policja nie jest wstanie ustalic sprawcy wykroczenia (a to nie jest przestepstwo!) drogowego, to dlaczego ma za to placic wlasciciel pojazdu? To jest ZDECYDOWANIE nie w porzadku! Obawiam sie, za jakby ktos od praw czlowieka czy tylko konsytucjonalista sie temu przyjrzal, mogloby sie okazac, ze nakladanie na wlasciciela auta obowiazku donoszenia jest niezgodne z jakimis prawami. Nie wiem - nie jestem prawnikiem. Ale zwroc uwage, ze nawet sprawca najciezszych przestepstw ma prawo do obrony, do odmowy zeznan (w tym rowniez do odmowy podania personaliow wspolnikow!), a wlasciciel auta, w ktorym popelniono tylko wykroczenie musi donosic pod grozba sankcji. Nie wydaje Ci sie to nie w porzadku? Bo mi tak.

          Takie postepowanie policji to efekt uboczny stosowanie lapanki na kierowcow, jakim sa fotoradary. Radiowoz z radarowcami zatrzymuje KIEROWCE i jego karze. Fotoradar fotografuje samochod. Jezeli okazuje sie, autem nie jechal wlasciciel - kaze... wlasciciela! Co po raz kolejny pokazuje do czego naprawde sluza fotoraday. Nie majac ZADNEJ funkcji wychowawczej (zatrzymanie przez policje ma funkcje wychowawca - zdjecie, ktore oglada sie czasem kilka tygodni po fakcie, zachodzac w glowe gdzie to bylo, nie ma zadnej), pozostaje urzadzeniem do pobierania haraczy. Jak nie od sprawcy wykroczenia, to od Bogu ducha winnego wlasciciela. Bo bezpieczenstwo to ch... - kasa ma plynac szerokim strumieniem! :-/
          • lapufkasz Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 18:44
            emes-nju napisał:

            > Jezeli taka ksiazka bedzie wymagana kolejnymi przepisami (juz teraz
            przecietny
            > przedsiebiorca MARNUJE ok. 10% swojego czasu na papierki!), to oczywiscie
            trzeb
            > a bedzie ja prowadzic. Jezeli natomiast ma to sluzyc WYLACZNIE do ustalania
            spr
            > awcy wykroczenia, to wybacz, ale nie.
            >
            > Od lapanie piratow jest policja, a nie wlasciciel auta. Jezeli policja nie
            jest
            > wstanie ustalic sprawcy wlamania, nie obciaza kosztami poszkodowanego (bo to
            w
            > jego mieszkaniu mialo miejsce przestepstwo). Jezeli policja nie jest wstanie
            u
            > stalic sprawcy wykroczenia (a to nie jest przestepstwo!) drogowego, to
            dlaczego
            > ma za to placic wlasciciel pojazdu? To jest ZDECYDOWANIE nie w porzadku!

            N atakiej samej zasadzie jakiej ty odpowiadasz za to ze urzyczasz samochod
            osobie nietrzezwej .
            To co to teraz jesli kamera nie uchwyci twarzy kierowy to beda bezkarni?
            A jak ciebie taki samochod potraci albo twoje dziecko to tez nie bedziesz
            sie domagal wykrycia sprawcy.A kto bedzie pamietal cos takiego jesli
            kierowca ucieknie z miejsca wypadku a policji uda sie dotrzec do samochodu po
            kilku tygodniach.Kto sie wtedy przyzna kto byl kierowca i jak to ustalic
            inaczej?
            Wlasciciel samochodu musi ponosic odpowiedzialnosc za to komu pozycza
            samochod i koniec .To ja jutro przejade babcie na pasach i uciekne a za dwa
            dni powiem ze nie wiem kto jechal moim samochodem ,taki Bolek wzial i pozyczyl
            ale go nie znam.A bylo ciemno i nikt nie mogl mnie widziec wiec nie
            udowodnia mi.Takich przepisow chcesz?
            • emes-nju Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 19:26
              lapufkasz napisał:

              > N atakiej samej zasadzie jakiej ty odpowiadasz za to ze urzyczasz samochod
              > osobie nietrzezwej .


              Jezeli uzyczam nietrzezwej, tak. Ale jezeli ktos pozyczy ode mnie auto, nachla sie i spowoduje wypadek, to absolutnie nie poczuwam sie do odpowiedzialnosci. I dalej - dajac samochod znajomemu nie wiem (bo i skad?), ze bedzie jezdzil za szybko (ja np. cudzymi autami jezdze jak emeryt). Dlaczego zatem mam odpowiadac jezeli tak sie stanie? Co ja wrozka jestem? Wykroczenie popelnia osoba dorosla, dysponujaca prawem jazdy - dlaczego ktos, kto daje auto w dobrej wierze ma ponoscic konsekwencje czyjejs zbyt szybkiej jazdy? Dlatego, ze policja stawia elektoroniczne urzadzenia do zbierania haraczy? I ktos musi zaplacic? Sorry, ale jezeli pozycze auto koledze i kolega zostanie wysuszony, to placi on. Jezeli sfotografuje go magiczna skrzynka - ja. Cos nie halo, nie?


              > To co to teraz jesli kamera nie uchwyci twarzy kierowy to beda bezkarni?


              Niestety. Dokladnie tak samo jak bezkarny jest sprawca np. zabojstwa jezeli odpowiednie organa nie sa mu wstanie udowodnic winy (jezeli w ogole go zlapia). Wiecej - swiadek zabojstwa nie musi zeznawac. Wystarczy, ze nikomu sie nie przyzna, ze cos widzial. Pozostanie to sprawa jego sumienia.


              > A jak ciebie taki samochod potraci albo twoje dziecko to tez nie bedziesz
              > sie domagal wykrycia sprawcy. A kto bedzie pamietal cos takiego jesli
              > kierowca ucieknie z miejsca wypadku a policji uda sie dotrzec do samochodu po
              > kilku tygodniach.Kto sie wtedy przyzna kto byl kierowca i jak to ustalic
              > inaczej?


              Wtedy sprawca bedzie sprawca PRZESTEPSTWA, a nie WYKROCZENIA. Wlasciciel auta bedzie wtedy zeznawal w sprawie karnej, a nie donosil na sprawce wykroczenia. A tak BTW - znajomy mial kiedys pyszny numer. Zostal zastraszony mandatem za nieujawnienie danych osoby, ktorej dal auto. Podal wiec te dane. I okazalo sie, ze osoba, ktora auto pozyczyla naduzyla zaufania pozyczkodawcy. Ale nie tym, ze jezdzila za szybko i dala sie zlapac - gosc pozyczyl auto osobie trzeciej :-) I co? Smrodek. W sumie to mozna policje dlugo wodzic za nos w tym mechanizmie (pod warunkiem, ze zdjecie jest niewyrazne) - co wezwany do uiszczenia, to nowa osoba, ktora autem jechala. Nie mozna tak? Mozna. I sprobuj udowodnic zla wole :-P Pelna wspolpraca z organami :-)


              > Wlasciciel samochodu musi ponosic odpowiedzialnosc za to komu pozycza
              > samochod i koniec.


              Tak - na wlasny uzytek! Ponosi np. konsekwencje finansowe wypadku. Ale nie powinien ponoscic odpowiedzialnosci za wykroczenia czy przestepstwa kogos, komu auto dal (jedynym odstepstwem jest danie auta nietrzezwemu, po narkotykach i osobie bez uprawnien). Bo idac tym tropem, mozna karac matki za to, ze powily bandytow!!!


              > To ja jutro przejade babcie na pasach i uciekne a za dwa
              > dni powiem ze nie wiem kto jechal moim samochodem ,taki Bolek wzial i
              > pozyczyl ale go nie znam.A bylo ciemno i nikt nie mogl mnie widziec wiec nie
              > udowodnia mi.Takich przepisow chcesz?


              Wciaz mylisz wykroczenie z przestepstwem. Ale jedno jest wspolne w obydwu wypadkach domniemanie niewinnosci. Jezeli przejedziesz babcie na pasach, to musza Ci wine udowodnic, zeby Cie ukarac. Jezeli ktos pojedzie za szybko Twoim autem, ukarza Ciebie... Ani Ty temu winny, ani nikt Ci nawet tej winy nie probowal udowadniac bo wiedza, ze nie Ty jechales. Ale placisz...
              • lapufkasz Re: Jak uratowałem stówę i 8 punktów :) 12.03.06, 20:03
                emes-nju napisał:

                > lapufkasz napisał:
                >
                > > N atakiej samej zasadzie jakiej ty odpowiadasz za to ze urzyczasz samocho
                > d
                > > osobie nietrzezwej .
                >
                >
                > Jezeli uzyczam nietrzezwej, tak. Ale jezeli ktos pozyczy ode mnie auto,
                nachla
                > sie i spowoduje wypadek, to absolutnie nie poczuwam sie do odpowiedzialnosci.
                I
                > dalej - dajac samochod znajomemu nie wiem (bo i skad?), ze bedzie jezdzil za
                s
                > zybko (ja np. cudzymi autami jezdze jak emeryt). Dlaczego zatem mam
                odpowiadac
                > jezeli tak sie stanie? Co ja wrozka jestem? Wykroczenie popelnia osoba
                dorosla,
                > dysponujaca prawem jazdy - dlaczego ktos, kto daje auto w dobrej wierze ma
                pon
                > oscic konsekwencje czyjejs zbyt szybkiej jazdy? Dlatego, ze policja stawia
                elek
                > toroniczne urzadzenia do zbierania haraczy? I ktos musi zaplacic? Sorry, ale
                je
                > zeli pozycze auto koledze i kolega zostanie wysuszony, to placi on. Jezeli
                sfot
                > ografuje go magiczna skrzynka - ja. Cos nie halo, nie?

                Jak nie halo ,dostajesz wezwanie i masz powiedziec kto kierowal jesli nie
                powiesz bierzesz na siebie wine.Proste , nikt go nie fotografowal za
                nic ,popelnil wykroczenie a to jest karane .Jesli go nie wydajesz to znaczy ze
                popierasz lamanie prawa.Tak czy nie?


                > Wtedy sprawca bedzie sprawca PRZESTEPSTWA, a nie WYKROCZENIA. Wlasciciel auta
                b
                > edzie wtedy zeznawal w sprawie karnej, a nie donosil na sprawce wykroczenia.
                A
                > tak BTW - znajomy mial kiedys pyszny numer. Zostal zastraszony mandatem za
                nieu
                > jawnienie danych osoby, ktorej dal auto. Podal wiec te dane. I okazalo sie,
                ze
                > osoba, ktora auto pozyczyla naduzyla zaufania pozyczkodawcy. Ale nie tym, ze
                je
                > zdzila za szybko i dala sie zlapac - gosc pozyczyl auto osobie trzeciej :-) I
                c
                > o? Smrodek. W sumie to mozna policje dlugo wodzic za nos w tym mechanizmie
                (pod
                > warunkiem, ze zdjecie jest niewyrazne) - co wezwany do uiszczenia, to nowa
                > Tak - na wlasny uzytek! Ponosi np. konsekwencje finansowe wypadku. Ale nie
                powi
                > nien ponoscic odpowiedzialnosci za wykroczenia czy przestepstwa kogos, komu
                aut
                > o dal (jedynym odstepstwem jest danie auta nietrzezwemu, po narkotykach i
                osobi
                > e bez uprawnien). Bo idac tym tropem, mozna karac matki za to, ze powily
                bandyt

                A skad bez prowadzenia ewidencji kto uzywal samochod pozniej dojsc do tego?
                Jeszcze raz pisze jesli kierowca samochodu firmowego potraci kogos i uda
                sie ustalic samochod ktory to zrobil po miesiacu to kto odpowie za to jesli
                nikt sie nie przyzna?Kto bedzie pamietal kto w tym czasie uzywal samochodu.


                > Wciaz mylisz wykroczenie z przestepstwem.

                A jaka to roznica ,jedno i drugie jest lamaniem prawa.

                Ale jedno jest wspolne w obydwu wypad
                > kach domniemanie niewinnosci. Jezeli przejedziesz babcie na pasach, to musza
                Ci
                > wine udowodnic, zeby Cie ukarac. Jezeli ktos pojedzie za szybko Twoim autem,
                u
                > karza Ciebie... Ani Ty temu winny, ani nikt Ci nawet tej winy nie probowal
                udow
                > adniac bo wiedza, ze nie Ty jechales. Ale placisz...
                Ale masz obowiazek powiedziec kto samochodu uzywal ,jesli nie powiesz to
                jestes wspolwinny i karany.Nie ma tolerancji dla zadnego lamania prawa i
                nie ma tu znaczenia czy to wykroczenie czy przestepstwo roznic ma sie tylko
                surowoscia kary a nie unikaniem jej.Dziwie sie ze nie mozesz tego zrozumiec.
                • emes-nju Wielki Brat wiecznie zywy! 13.03.06, 10:29
                  Widze, ze jestes zwolennikiem totalnej inwigilacji.

                  Wlasciciel uzyczyl auto w dobrej wierze i jezeli policja chce ukarac sprawce, to niech go znajdzie i wykroczenie mu udowodni (a jak sie to nie uda - umozy sprawe), zamiast opierac sie na denuncjacji wlasciciela. Wlasciciel MA PRAWO nie wiedziec kto jechal jego autem w dniu x o godzinie y (pozyczyl auto osobie 1, ktora pozyczyla go osobie 2, ktora... - to nie jest nieprawdopodobne i z cala pewnoscia nie jest karalne). Prawo nie nakazuje wlascicielowi posiadania wiedzy o tym kto jezdzi jego autem!!! Prawo za to karze go jezeli tej wiedzy nie posiada. Z trudem zrozumiem, ze mandat dostanie jezeli powie: "wiem, ale nie powiem". Jezeli powie "nie wiem kto jechal moim autem", to policja nie ma prawa go za to karac! Wlasciciel auta ma prawo nie wiedziec! Zostane ukarany za to, ze nie wiem kto okradl mi mieszkanie?

                  To nie jest w porzadku! Tym bardziej, ze jakby sie dokladnie przyjrzec, to powyzsza sytuacja prowadzi do zmuszania wlasciciela do potencjalnego poswiadczenia nieprawdy (tracac auto z oczu, traci kontrole nad tym, kto autem jezdzi!). A poswiadczenie nieprawdy jest juz karalne...

                  Umowmy sie. Cala zabawa w donoszeniu na kolegow jest w sumie niewielka (co najwyzej straci sie kolege). Ale to jest kawalek systemu totalnej inwigilacji i przerzucania odpowiedzialnosci na osoby trzecie. W Polsce obowiazuje sporo przepisow, od ktorych noz sie w kieszeni otwiera. Pozostanmy przy pozyczaniu auta. Ktos pozycza auto koledze. Okazuje sie, ze nad kolega ciazy wyrok gospodarczy i przychodzi do niego komornik. I komornik moze zajac auto calkowicie niewinnego czlowieka!!! Auto osoby trzeciej! Oczywiscie sprawa jest do oprotestowania, ale w czasie papierowo-sadowych przepychanek auto moze zostac zlicytowane (to nie sa odosobnione przypadki - ludzie traca tak samochody). Potem wlasciciel (krysztalowo uczciwy) moze zalozyc nieuczciwemu koledze sprawe cywilna. I po kilku latach wygrac. I co dostanie od bankruta? Nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu moj znajomy przedsiebiorca przez poltora roku mial na karku prokuratora. Dlaczego? Dlatego, ze zaksiegowal w kosztach fakture, ktorej wystawca nie istnial. Sprzedawczyni w sklepie papierniczym zrobila pieczatke, ukradla druki faktur (w miejscu pracy miala ich dostatek) i na wlasny rachunek sprzedawala towar (kradla go ze sklepu, w ktorym pracowala). Znajomy mial prokuratora za kilka dlugopisow ukradzionych przez kogos innego!!! Popelnil przestepstwo skarbowe - zaksiegowal fakture, od ktorej jej wystawca nie zapalacil podatkow. Oczywiscie prawo nie zezwala na kontrolowanie dokumentacji sprzedawcy...

                  W polskim prawie jest sporo pulapek na uczciwych ludzi. Sprawa fotoradarow pasuje do schematu. Wymiar sprawiedliwosci i organa scigania nie sa wstanie prawidlowo funkcjonowac wiec odpowiedzialnosc przerzucaja na innych. A ja zbyt dlugo zylem pod okiem Wielkiego Brata, zeby sobie tego zyczyc w kraju prawa i sprawiedliwosci! :-P
                  • waskes29 Re: Wielki Brat wiecznie zywy! 13.03.06, 12:31
                    Ale lapufkasz ma racje tak jest w Niemczech jesli fotoradar zrobi zdjecie
                    to albo odpowiada wlasciciel samochodu albo wskazuje kto kierowal.
                    Jest prosty sposob zakladasz czapke ,wasy okulary i nie ma mozliwosci zeby
                    ciebie ktos rozpoznal, i kazdy jezdzi jak chce bo nic mu nie moga zrobic, bo
                    sie nie przyzna ze to on a nie ma sposobu zebu mu to udowodnic.
                    Proste i logiczne ,jesli tak jak pisal autor zaplacil tylko mniej i bez
                    puktow to o czym to swiadczy?Bo albo jest winien i placi tyle ile nalezy
                    albo jest niewinny i nie palci nic.
                    • emes-nju Re: Wielki Brat wiecznie zywy! 13.03.06, 14:00
                      waskes29 napisał:

                      > Proste i logiczne ,jesli tak jak pisal autor zaplacil tylko mniej i bez
                      > puktow to o czym to swiadczy?Bo albo jest winien i placi tyle ile nalezy
                      > albo jest niewinny i nie palci nic.


                      I tyle w tym temacie. Albo winien i placi, albo nie winien i nie placi. Wina polegajaca na tym, ze pozyczylo sie auto koledze jakos do mnie nie przemawia...

                      Przyklad Niemiec tez do mnie nie przemawia... Jezeli prawo lamie podstawowe konstytucyjne zasady, to chyba nie powinno obowiazywac?
                      • waskes29 Re: Wielki Brat wiecznie zywy! 13.03.06, 14:30
                        emes-nju napisał:


                        > I tyle w tym temacie. Albo winien i placi, albo nie winien i nie placi. Wina
                        po
                        > legajaca na tym, ze pozyczylo sie auto koledze jakos do mnie nie przemawia...
                        >
                        > Przyklad Niemiec tez do mnie nie przemawia... Jezeli prawo lamie podstawowe
                        kon
                        > stytucyjne zasady, to chyba nie powinno obowiazywac?
                        >

                        Ale ty czegos nie rozumiesz.Nikt Ciebie nie hcce karac za cos czego nie
                        zrobiles,ale masz wskazac komu pozyczyles samochod i juz.
                        To jest to samo co ucieczka z miejsca wypadku -automatycznie jestes skazany
                        za jazde pod wplywem alkoholu chociaz nikt ci tego nie udowodni.
                        Nie wiesz komu pozyczyles samochod lub nie chce kogos wydac to tak jakbys
                        bral wine na siebie .Masz mozliwosc dezyzji ale jesli bylo zlamanie prawa musi
                        byc ktos winny.Tu nie ma innej mozliwosci i w tym przypadku nawet jesli to
                        jakas biurokracja to trudno ale eliminuje to pozniejsze furtki do omijania
                        kary.
                        • emes-nju Re: Wielki Brat wiecznie zywy! 13.03.06, 14:35
                          Mam nadzieje, ze w tym mechanizmie firmy leasingowe placa mandaty za swoich klientow. Bo wlascicielem auta jest firma leasingowa. A taki wlasciciel ma w glebokim powazaniu kto (z imienia i nazwiska) porusza sie autem (zna nazwe firmy, ale absolutnie nie wie kto i kiedy danym autem jezdzi - i nie ma szans sie dowiedziec!). Super :-)

                          Chyba wezme sobie auto w leasingu i zaczne jezdzic jak wariat :-P Byle nie wysuszyli - za reszte placi leasingodawca. Zaczyna mi sie to bezprawne prawo podobac :-P
            • krawiasty Bareja 2 13.03.06, 10:47
              lapufkasz napisał:

              > A jak ciebie taki samochod potraci albo twoje dziecko to tez nie bedziesz
              > sie domagal wykrycia sprawcy.

              Ja już z taką argumentacją się raz spotkałem. W filmie "Miś". Tam policjant
              mówi: "a gdyby tędy przechodziła wasza matka..." itd. No, ale to była komedia
              pokazująca absurdy PRL-u... Tymczasem okazuje się, że na forum dyskusyjnym AD
              2006, 17 lat po upadku tegoż PRL-u ktoś zupełnie poważnie używa takiej
              argumentacji!
    • glupi_antos Gdzieś wyczytałem takie tłumaczenie 13.03.06, 09:57
      Po otrzymaniu zdjęcia i wezwania należy stawić się na komisariacie i zapytać w
      jakim charakterze zostało się tam wezwanym. Jeśli w charakterze podejrzanego -
      to można odmówić składania zeznań. W przypadku, gdyby policjant okazał się
      złośliwy i skierował sprawę do sądu grodzkiego należy nadal odmawiać zeznań...
      Jeśli zostało się wezwanym jako świadek należy zeznać prawdę - że nie pamięta
      się kto, i czy w ogóle, jeździł samochodem danego dnia. Policjant okaże
      oczywiście zdjęcie i zapyta, czy to nasz samochód. Ależ oczywiście, że to
      samochód tej samej marki i z taką samą tablicą rejestracyjną (która jako łatwo
      demontowalny element łatwo może zostać przytwierdzona do dowolnego samochodu,
      jak również podrobiona - być może złośliwy sąsiad mści się na nas?), jednak
      zeznając cała prawdę i tylko prawdę nie możemy zeznać, że to nasz samochód.
      Moglibyśmy to powiedzieć jedynie w przypadku, gdyby pozwolono nam zajrzeć do
      wnętrza, do schowków, porównać numery silnika i nadwozia z tymi w dowodzie
      rejestracyjnym.
      Gdyby policjant nadal nalegał na wskazanie osoby kierującej pojazdem w odległym
      dla nas okresie należy tłumaczyć się brakiem pamięci i w związku z tym
      niemożliwością złożenia zeznań. Bo przecież nie mamy obowiązku prowadzenia
      ewidencji osób wykorzytujących pojazd. Nie możemy więc wskazać kierowcy pomimo,
      że osobny przepis nakazuje nam to.
      Zbyt namolnego policjanta należy postraszyć wniesiemiem sprawy o przymuszanie do
      składania fałszywych zeznań (bo przecież NIC nie pamiętamy, więc wskazanie
      jakiejkolwiek osoby byłoby zeznaniem fałszywym).
      W sądzie grodzkim należy trzymać się wczesniejszej wersji.

      P.S. Ciekawe, czy takie tłumaczenie rzeczywiście by przeszło?
      • sakhal Re: Gdzieś wyczytałem takie tłumaczenie 13.03.06, 10:17
        o kur.. ale zbudowales caly scenariusz sytuacji, moznaby ksiazke o tym
        napisac... naprawde chcialoby ci sie przez to wszystko przechodzi ?

        Ja mam dla ciebie duzo prostrze rozwiazanie:
        na komisariacie, bedac sam na sam z policajem bierzesz rozped i walisz glowa w
        szafke zeby nabic solidnego guza.. potem mowisz ze albo puszcza cie wolno albo
        składasz doniesienie o uzycie przemocy itp itd ;))
      • krawiasty Proste tłumaczenie 13.03.06, 11:01
        Zainspirowany pewną historyjką opisaną dawno temu w Expressie Wieczornym
        (wypadek, dwie osoby w aucie, żadna się nie przyznaje, że prowadziła)
        wymyśliłem takie tłumaczenie: mówię, że za kierownicą auta przekraczającego
        prędkość siedział mój brat (zdjęcie było niewyraźne, a ja naprawdę mam brata
        bardzo podobnego do mnie). Brat mówi policji, że on wcale nie pożyczał ode mnie
        auta, a ja go tylko wkręcam, bo żyjemy w konflikcie (pokłóciliśmy się kiedyś o
        pieniądze, odbiliśmy sobie wzajemnie żony, matka jednego z nas kochała bardziej
        niż drugiego itp.). Ja na policji potwierdzam konflikt i zapewniam, że właśnie
        dlatego brat zabrał kluczyki i celowo śmignął obok radaru, żeby narobić mi
        problemów. No i tak obaj żenimy policji różne kity, nieźle się przy tym bawiąc.
        No i co policja zrobi? Jedno jest pewne: jeden z nas kłamie. Ale który? Jak do
        tego dojdą? A ukarać obu nie mogą, bo wtedy ukaraliby osobę winną, ale przy
        okazji i tę drugą - niewinną (od razu uprzedzam pytanie kolegi o
        nicku "lapufkasz": nie, nie mogą ukarać obu, żeby mieć pewność, że na pewno
        ukarali winnego, nawet kosztem niewinnego; nie mogą nas też przypiekać
        rozgrzanymi obcęgami, łamać kołem by wymusić prawdę itp.). Pytanie do obecnych
        na tym forum prawników: co zrobi policja z takim przypadkiem?
          • emes-nju Re: Proste tłumaczenie 13.03.06, 11:49
            Jak isc na calosc, to na calosc!

            Policji trzeba powiedziec, ze w tym czasie nikomu auta sie nie pozyczalo i za kierownica zapewne siedzi zlodziej, ktory ukradl mi auto jak nie patrzylem, a potem naszla go skrucha i samochod odstawil na miejsce :-P
            • derduch Re: Proste tłumaczenie 13.03.06, 12:53
              Zaraz, powoli. Kodeks Postępowania Karnego stanowi wyraźnie że mogę odmówić
              zeznan jesli mogą obciążyć członka rodziny bądź osobę mi bliską, tak czy nie?
              A druga sprawa, samochód prowadził mój znajomy, poznaliśmy się wczoraj w barze,
              jestem nieufny i zajrzałem mu do paszportu, to Pakistańczyk Ahmed Wisimulacha.
              Pocałujta pieski wójta!
          • krawiasty Re: Proste tłumaczenie 13.03.06, 12:27
            chlop_ze_wsi napisał:

            > jeżeli z bratem hipotetycznie się nie lubicie
            > to policjant spyta się dlaczego nie oskarżysz
            > jego o samowolne użyczenie twojego auta
            > jak się wytłumaczysz?????

            Nie wytłumaczę się, tylko oskarżę brata o samowolne użyczenie, dziękując
            policjantowi, że podpowiedział mi ten pomysł. Brat oczywiście powie, że auta
            nie wziął, a cała sprawa jest wymysłem chorego umysłu nienawidzącego go brata.
            No i wracamy do punktu wyjścia...
    • kann2 Jose Luis Maria Alonso de Chinchutru 13.03.06, 21:24
      No, a jakby ktos powiedział, że dnia owego pożyczył był swoje auto niejakiemu
      Jose Luis Maria Alonso de Chinchutru, który - och, jaka szkoda - odleciał już -
      akurat wczoraj, co za pech - do Gwinei Równikowej. Adres? No, nie zostawił. To
      kolega, z którym spotkałem się po latach, ale nie utrzymuję kontaktów.
          • krawiasty Jose to fajny pomysł 14.03.06, 10:56
            Co prawda od razu widać, że ktoś sobie robi jaja, ale można pomysł
            zmodyfikować, aby wyglądało poważniej. Na przykład: mam koleżankę, która
            wyjechała do Kanady i tam wydała się za Kanadyjczyka (czy raczej Quebecua) z
            Montrealu, niejakiego Michela. Przyjechała z tym Michelem do Polski, a ja
            robiłem za przewodnika. Tyle prawdy. A teraz reszta zmyślona: ten Michel
            pożyczył ode mnie samochód i jezdził sobie po Warszawie. I to jego namierzył
            radar. Adres, telefon Michela? Proszę bardzo, podaję namiary. No i co teraz? W
            jaki sposób Straż Miejska miasta stołecznego Warszawy ściągnie mandat karny za
            przekroczenie prędkości od obywatela Kanady?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka