Pozyczonym za granicę

14.03.06, 17:59
Wybieram się pozyczonym samochodem za granicę. Będę miał zaświadczenie - upoważnienie z PZMotu ale to nie bedą za cywilizowane kraje (Serbia, Bułgaria, Turcja). Czy mogę spodziewać się jakichś problemów?
    • leon.zbowidowiec Re: Pozyczonym za granicę 14.03.06, 22:58
      Niestety tak. Tamtejsi celnicy (zwlaszcza bulgarscy i rumunscy) tylko czekaja
      do czego by sie przyczepic. Jak ja jechalem przez te kraje nie swoim samochodem
      to na kazdej granicy musialem zostawic po ok 10 euro bo inaczej to podroz
      trwala by pewnie z rok. Jak w koncu sie zawzalem w drodze powrotnej ze nie
      zaplace bo juz mi sie nie spieszylo to np. Bulgarzy wymyslili ze mnie nie
      przepuszcza na granicy az dostana jakis faks z potwierdzeniem z Polski ze
      samochod nie jest kradziony. Na pytanie co to niby za faks i od kogo niby w
      Polsce ma on przyjsc nie potrafili jasno odpowiedziec tylko oczywiscie kazali
      dalej czekac. No wiec spokojnie zasnalem w samochodzie a za dwie godziny
      przylazl celnik i powiedzial zebym sie nie wyglupial i dal "co laska" to nas
      puszcza. Dalem mu 5 EUR ale to juz byla straszna zenada.
    • des4 Re: Pozyczonym za granicę 15.03.06, 09:05
      Jeździłem wynajętym samochodem w Turcji, jechałem też swoim do Bułgarie przez
      Rumonię. Jesteś widać wybitnie niedouczony w temacie wyjazdów zagranicznych i
      jednocześnie bardzo arogancki sugerując "brak cywilizacji". W Turcji kierowcy
      jeżdżą jak wariaci, jednakże policja, przynajmniej dla turystów jest bardzo
      uprzejma i pomocna. W Bułgarii też czasy się zmieniły. Jeżeli się jedzie
      samochodem mającym wszstkie papiery w porządku, a na granicy opłaci się
      ichniejsze winietki i taksy ekologiczne (niektóre z są faktycznie bzdurne, ale
      generalnie niedrogie), to przez te kraje jedzie się przyjemniej i spokojniej
      niż w Polsce. Nie ma tam tylu domorosłych miszczuff kierownicy wymiatających
      wszystko na lewo i prawo swoimi sperpierdzibolydamy. Nie ma takiego chamstwa.
      Na trasie wiele razy widzieliśmy patrole policyjne, ale nikt nas nie zaczepiał.
      Ludzie których spotkaliśmy w Bułgarii, też sobie chwalili dojazd, zwłaszcza w
      porównaniu z tym co się dzialo 10 lat temu.

      Na cudzy samochód bez problemy wystarcza zaświadczenie z firmy po angielsku z
      dużą ilością pieczątek. Znajomi, którzy jechali z nami samochodem w leasingu
      nawet go nie pokazywali, wystarczyło powiedzieć, że to samochód firmowy. Jeżeli
      zaś jedzie się samochodem pożyczonym od osoby prywatnej, wystarcza oświadczenie
      wlaściciela po angielsku z pieczątką pezetmotu....
      • loyezoo Re: Pozyczonym za granicę 15.03.06, 13:47
        Co ma Pz-mot do tego:-/Bo ja brałem upoważnienie potwierdzone przez notariusza
        a nie związek motorowy który do potwierdzenia własności samochodu ma tyle co
        świnie do gwiazd.
        • tomek854 Re: Pozyczonym za granicę 15.03.06, 23:00
          Więc tak. Jako że się dowiedziałem co nieco, to napiszę - może innym się przyda.

          Wypowiedzi mojego przedmówcy, który jest kompletnym burakiem a do tego nie ma pojęcia po co są takie organizacje jak PZMot, komentować nie będę.

          Na wszystkie kraje wystarczy wystawione w PZMot zaświadczenie. Z wyjątkiem Węgier, gdzie musi być po węgiersku, i Bułgarii, która związków motorowych z definicji nie uznaje. Do Bułgarii trzeba mieć zaświadczenie notarialnie potwierdzone i to po bułgarsku (czyli tłumaczenie przysięgłego oraz notariusz...) Na szczęscie w konsulacie Bułgarii można sobie takie coś za parę groszy załatwić z pieczątką konsula i po Bułgarsku od razu - co zamierzam zrobić, zeby mi się nie przyczepili.
      • tomek854 Re: Pozyczonym za granicę 15.03.06, 23:07
        Co do Bułgarii: jedziemy tam do małej miejscowości do obserwatorium astronomicznego i informacje, ze tam bynajmniej nie jest cywilizowanie a z dala od autostrad policja zajmuje się głownie żebractwem mamy z pierwszej ręki.

        Co do Turcji: jezeli otwarcie w przewodniku znajduje zdanie "autostrady platne,ale mozna zjezdzac przez dziury w plocie z nich" to nie mam wiecej pytan ;-)
        • leon.zbowidowiec Re: Pozyczonym za granicę 16.03.06, 00:51
          Wez ze soba troche drobnych EUR na lapowki. W Bulgarii policja chetnie bierze
          tez np. papierosy Marlboro i naszego Zywca w puszkach. Jezeli masz czas to bez
          drobnych lapowek czy prezentow tez sie obejdzie ale bedziesz musial sie wykazac
          duza cierpliwoscia (np. rumunscy policjanci na prowincji potrafia wziasc Twoje
          dokumenty do kontroli i nie oddawac ich siedzac w swoim samochodzie przez
          kilkadziesiat minut - oczywiscie drobny prezent bardzo przyspiesza cala
          kontrole:) Latwiej jest rez jechac np. w dwa samochody - wtedy tez sie mniej
          czepiaja. Ale jak jedziesz sam i dobrym nowym samochodem to trzeba sie wykazac
          duza doza cierpliwosci - powodzenia !
          • tomek854 Re: Pozyczonym za granicę 16.03.06, 16:00
            Wszystko wskazuje na to, że jedziemy starą felicią i starym musso, więc chyba nie będzie tak źle?

            Dobrze że o Żywcu powiedziałeś, bo myślelismy o papierosach, ale nikt z nas nie pali..
            • computerland1 Re: Pozyczonym za granicę 16.03.06, 16:05
              tomek,

              ja mam zamiar wyjechac samochodem ojca za granice. upowaznienie z PZM? nie
              wystarczy upowaznienie od notariusza? nie rozumiem co ma PZM do tego...

              pzdr

              abc.
              • tomek854 Re: Pozyczonym za granicę 16.03.06, 16:57
                Wystarczy od notariusza. Tylko że w wielu krajach wymagają tłumaczenia na ichni albo conajmniej na angielski (tłumacz przysięgły = koszta)

                PZMot współpracuje z większosćią organizacji automobilistów w Europie i wystawione przez nich zaświadczenie jest prawie wszędzie honorowane (z wyjątkiem, w moim przypadku, Bułgarii).

                Natomiast jeżeli ojciec ma to samo nazwisko i jesteście zameldowani w tym samym miejscu to nie potrzebujesz żadnego zaświadczenia z tego co wiem.
                • trypel Re: Pozyczonym za granicę 16.03.06, 17:29
                  Od 4 lat co najmniej raz w roku jadę do Bułgarii lub Turcji. Od 4 lat zapłaciłem
                  jeden mandat (80 na 40) 10 lewa (20 pln!!!), nigdy nie dałem żadnej łapówki, ani
                  prezentu. I nigdy nie musiałem. Faktycznie jak jadę nie swoim to muszę mieć
                  pozwolenie do korzystania ale co ciekawe na samochód firmowy wystarcza zupełnie
                  zaświadczenie z firmy po angielsku (bez notariusza i ambasady) a od osoby
                  prywatnej może być albo ambasada albo notariusz. Do 2004 wpisywali zresztą
                  pojazd do paszportu i dopiero w zeszłym roku ograniczyli się do wpisywania na
                  granicy do komputera pojazdu i kierowcy.
                  Uwaga jezeli ukradną Wam pojazd w Bułgarii to wg ich prawa musicie zapłacić
                  jeszcze za niego cło!! Prawo wprowadzono z uwagi na nagminny proceder "lewych"
                  kradzieży zasilających co ciekawe rynek np w Gruzji (transport promami). Stąd
                  idiotyczne prawo które ukrociło całą sprawę.
                  Ogólnie jak wczesniej można przeczytać na drogach bułgarskich czuje się dużo
                  bezpieczniej niż na polskich. Mniej wariatów. Jedna uwaga - lepiej nie jezdzić
                  nocą - jest więcej nieoświetlonych pojazdów niż u nas.
                  pozdr
                  • des4 Re: Pozyczonym za granicę 17.03.06, 08:00
                    trypel napisał:

                    > Od 4 lat co najmniej raz w roku jadę do Bułgarii lub Turcji. Od 4 lat
                    zapłaciłe
                    > m
                    > jeden mandat (80 na 40) 10 lewa (20 pln!!!), nigdy nie dałem żadnej łapówki,
                    an
                    > i
                    > prezentu. I nigdy nie musiałem. Faktycznie jak jadę nie swoim to muszę mieć
                    > pozwolenie do korzystania ale co ciekawe na samochód firmowy wystarcza
                    zupełnie
                    > zaświadczenie z firmy po angielsku (bez notariusza i ambasady) a od osoby
                    > prywatnej może być albo ambasada albo notariusz. Do 2004 wpisywali zresztą
                    > pojazd do paszportu i dopiero w zeszłym roku ograniczyli się do wpisywania na
                    > granicy do komputera pojazdu i kierowcy.
                    > Uwaga jezeli ukradną Wam pojazd w Bułgarii to wg ich prawa musicie zapłacić
                    > jeszcze za niego cło!! Prawo wprowadzono z uwagi na nagminny proceder "lewych"
                    > kradzieży zasilających co ciekawe rynek np w Gruzji (transport promami). Stąd
                    > idiotyczne prawo które ukrociło całą sprawę.
                    > Ogólnie jak wczesniej można przeczytać na drogach bułgarskich czuje się dużo
                    > bezpieczniej niż na polskich. Mniej wariatów. Jedna uwaga - lepiej nie
                    jezdzić
                    > nocą - jest więcej nieoświetlonych pojazdów niż u nas.
                    > pozdr


                    I to pokrywa się z moimi obserwacjami. W Bułgatii czy Rumunii trzeba naprawdę
                    nieźle narozrabiać aby drogówka się przyczepiła. Wuidocznie autorzy powyższych
                    wypowiedzi reprezentowali typowy styl "polskiej jazdy". Łapówkarstwo
                    fukcjonariuszy też się bardzo zmniejszyło. Generalnie są bardzo przyjaźni i
                    uprzejmi dla turystów. Być może zrozumieli i zastosowali to co robią już od lat
                    Chorwaci hołubiący przyjezdnych. Być może to jest kwestia ich zbliżającego się
                    wejścia do Unii i związanej z tym konieczności "ucywilizowania" się....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja