trybunludowy
18.03.06, 00:06
Niestety czy tego chcecie czy nie o czlowieku swiadcza rzeczy jakimi sie
otacza. I wcale nie chodzi tu o ich powierzchowne cechy. Dla skodziarza to co
teraz powiem to czysta abstrakcja, ale fakt jest taki ze ze wiekszosc z tych
rzeczy niesie ze soba jakis rodzaj ladunku emocjonalnego. Moze byc on
zwiazany z pochodzeniem, historia, marka itd. I to cos niby ulotne ma czesto
swoja realna cene. Czasem wyzsza niz cena walorow uzytkowych.
No niestey dla skodziarzy ladunek emocjonalny zwiazany ze skoda wynika z celu
w jakim zostala przejeta przez niemcorow. A mianowicie cel ten byl jasno
zdefiniowany: AUTO DLA PLEBSU Z BIEDNIEJSZEJ CZESCI EUROPY.
I taki wlasnie ladunek emocjonalny zwiazany jest z ta marka czy sie tego chce
czy nie. Oczywiscie wiekszosci skodziarzy calkiem to nie przeszkaza bo
potrafia wybierac rzeczy ktorymi sie otaczaja , a wiec i samochod, jedynie
na zasadzie przydatnosci i zapewnienia najbardziej prostych potrzeb
zyciowych. W swojej argumentacji za skodami kieruja sie idenycznymi
wartosciami jakby wybieali traktor ktorym beda orac pole. I nie ma w tym nic
nagannego, ale niech sie potem nie dziwia ze przez innych sa odbierani
wlasnie jak duchowi traktorzysci. i nie zmieni tego nawet listek figowy jakim
ma byc dla marki Superb (przeciez nie na nim skoda zarabia)
Choc pewno czasem do skodziarzy dociera ze cos nie tak z ta marka, skoro tak
czesto podkreslaja powinowadztwo z volkswagenem a nawet z audi. Tylko ciekawe
dlaczego akurat wsrod skodziarzy ma to miejsce, a np od wlascicieli fiatow
nie slyszalem ze to ich do w zasadzie Alfa-Romeo lub Lancia itd.