nokia7110
10.05.06, 15:35
Nie taki diabeł straszny jak go malują 31 października 2005 wygrałem w sądzie
grodzkim sprawę o fotoradar.
Sprawę wygrałem łatwo i bezproblemowo.
Jeżeli kierowca przyzna się do winy, to znaczy do przekroczenia dozwolonej
prędkości w konkretneym miejscu i czasie oraz rozpozna
na zdjęciu swój samochód, sprawa kończy się szybko, mandatem. Kończy się
szybko lecz nieprzyjemnie dla kierowcy.
Jednakże wcale tak być nie musi.
Nie łamiąc prawa oraz wcale nie posługując się kłamstwem cał sprawa o
fotoradar może zakończyć się szybko i przyjemnie dla obydwu stron.
Podaję algorytm postępowania w omawianej sytuacji.
Pierwsze, co powinien zrobić kierowca to na samym początku zadać pytanie, w
jakim charakterze jest przesłuchiwany.
Jerzeli policjant odpowie że w charakterze podejrzanego , wtedy należy
skorzystać z zagwarantowanego nam konstytucją prawado odmowy zeznań. Trzeba
po prostu oświadczyć, ze korzysta się z przysługującego prawa i odmawia się
składania zeznań.
Nikt się na nas za to nie obrazi, ani nie będzie na nas krzyczał. gdyż to
nasze prawo, z którego w danej sytuacji chcemy właśnie skorzystać.
Sprawa kończy się szybko i przyjemnie dla obydwu stron, ponieważ policja nie
musi wypisywać więcej papierków, gdyż musi zakończyć sprawę z powodu
nieustalenia sprawcy wykroczenia, natomiast dla kierowcy również kończy się
szybko i przyjemnie, gdyż wraca do domu zdrowy cał i z pełnym portfelemi z
nie powiększonym kontem punktowym.
Gdy trafimy na nieuprzejmego policjanta, może skierować sprawę do sądu
grodzkiego. Jednak nie ma się co przejmować gdyż ona wygra się sama bez
naszej pomocy, ponieważ tam również skorzystamy z naszego prawa do odmowy
zeznań.
Drugi wariant tej samej sytuacji to taki że policjant może nas przesłuchiwać
w charakterze świadka.
Wtedy już prawo odmowy zeznań nie przysługuje nam.Swiadek musi zeznawać całą
prawdę i tylko prawdę.
W moim przypadku stawiany mi zarzut przektoczenia dozwolonej prękości
dotyczył okresu dla mojej pamięci odległego w czasie.
Pytano mnie co robiłem 2 miesiące temu, o konkretnej godzinie. Aby zeznać
całą prawdę i tylko prawdę i być w zgodzie z własnym sumieniem zeznałem, że
kompletnie nie pamiętam, co wtedy robiłem i nawet nie wiem czy mój samochód w
ogóle był używany.
Wtedy bardzo miła pani policjantka pokazała mi zdjęcie samochodu tej samej
marki co mój i z takimi samymi numerami rejestracyjnymi, jak mój samochód z
pytaniem, czy na tym zdjęciu jest mój samochód.
Odpowiedziałem, zresztą zgodnie z prawdą iż nie wiem , czyj to jest samochód,
gdyż samochód tej samej marki może posiadać wiele osób,
a tablice rejestracyjne są elementem łatwo wymienialnym i można je bez trudu
podrobić i zamontowac do innego samochodu.
W ten sposób np. złośliwy sąsiad mógłby specjalnie najeżdżać na fotoradar aby
wpędzić mnie w kłopoty.
Miałbym pewność, czy samochód na zdjęciu jest mój gdyby pozwolono sprawdzić
mi w nim moje rzeczy osobiste lub numery nadwozia i podwozia i porównać je z
tymi z dowodu rejestracyjnego, tak jak robi się to na przeglądach okresowych.
Wtedy pani policjantka powiedziała mi , że istnieje przepis, króry nakłada na
mnie obowiązek wskazania kierowcy w danym czasie.
Jest to przepis bardzo dziwny, gdyż po pierwsze , zmusza on moje szare
komórki do rzeczy niemożliwej, to znaczy do pamiętania czegoś, czego nie
pamiętam, a przecież żadnej ewidencji czy ksiązki pojazdu prowadzić nie mam
obowiązku.
Po drugie, zmusza mnie do zeznawania nieprawdy, gdyż pani policjantka chce
wymusić ze mnie jakieś nazwiska , których nie znam, a przecież prawda jest
taka , że ja kompletnie nic nie pamiętam, a mam przecież obowiązek mówić całą
prawdę i tylko prawdę.
Gdyby policjant był nieprzyjemny i próbował nas straszyć , możemy powiedzieć
mu , że zaraz pójdziemy do prokuratury złożyć doniesienie , że zmuszał nas do
zeznania nieprawdy.
Jednakże mam nadzieję, że w Państwa przypadku sprawa zakończy się na tym ,
szybko i przyjemnie.
Gdy policjant będzie złośliwy może skierować sprawę do sądu grodzkiego,
oskarżając nas o niewskazanie kierowcy. Ale tam też sprawę wygramy , gdyż nie
wiadomo , czy samochód na zdjęciu jest naszym samochodem i czy tego dnia nasz
samochód w ogóle miał kierowcę, gdyż nie wiadomo , czy w ogóle tego dnia nasz
samochód jeździł.
Nie taki diabeł straszny, jak go malują. Nie bójmy się korzystać z
przysługujących nam praw i zeznajmy tylko prawdę i całą prawdę .
To był artykuł z jakiejś gazety
pozdrawiam