Debile rodzice - wątek debila!

IP: 183:* / 10.0.0.* 06.01.03, 17:25
O ile zauważyłem co najmniej jedno dziecko (chłopiec) było w foteliku. Ale
niezależnie od tego czy drugie było czy nie i czy fotelik miał zapięte pasy -
ten DEBIL (mam na myśli autora wątku) nie miał tej informacji w chwili
założenia swego żałosnego wątku. Jeśli ma lub będzie miał dzieci niech
pilnuje by im się coś podobnego nie przytrafiło (niekoniecznie w
samochodzie). Może nie ma jeszcze relingu na kuchence gazowej
zabezpieczającego przez osunięciem się garnka z wrzątkiem, nie przytwierdził
wysokich regałów do ścian, nie wymienił wszystkich gniazdek 220V
na "bezpieczne" lub nie wstawił we wszystkich drzwiach i drzwiczkach w domu
szyb z hartowanego (bezpiecznego w razie potłuczenia) szkła. Więc jeśli tego
wszystkiego jeszcze nie zrobił niech zrobi. Te i wiele innych rzeczy. Inaczej
w razie wypadku (którego mu nie życzę) sam siebie niech również nazywa
DEBILEM.
Jeśli chodzi o mnie to jestem jak najbardziej za stosowaniem i ZAPINANIEM
fotelików. I tylko tak wożę swoje dziecko w samochodzie. Sam również zapinam
pasy nawet na te 2 kilometry, które mam do pracy. I coś muszę tu dodać:
Właśnie podczas dojazdu do pracy miałem wypadek, w którym pasy uratowały mnie
przed poważnymi obrażeniami (kolega na fotelu obok nie miał więc wiem co
piszę).
    • annexxa Re: Debile rodzice - wątek debila! 06.01.03, 20:49
      Zgadzam się w zupełności.Do grona debili dodam jeszcze wszystkich tych , którzy
      sami nie potrafią przewidzieć konsekwencji jeżdżenia bez pasów i bez
      fotelika.Są na tyle ograniczeni umysłowo że musi wisieć nad nimi przepis
      nakazujący im to.Zdaje się ,że ci ludzie nie wiedzą co jest dla nich dobre a co
      złe i dla nich właśnie została powołana "armia urzędników" którzy muszą im
      powiedzieć: włóż dziecko do fotelika , bo jak nie to zginie w wypadku.Oni sami
      naturalnie tego nie wiedzą.Smieszne i żałosne.Dodam że nie jestem zwolenniczką
      żadnej partii, nie produkuję fotelików, zapinam siebie i dziecko pasami i
      robiłabym tak nawet gdyby nie było odpowiednich przepisów.A reszcie panów
      rodzice nie wpoili takich zasad? No i wyrośliście na mądrzejszych inaczej...
      • greenblack Re: Debile rodzice - wątek debila! 06.01.03, 21:03
        annexxa napisała:

        > Zgadzam się w zupełności.Do grona debili dodam jeszcze wszystkich tych ,
        którzy
        >
        > sami nie potrafią przewidzieć konsekwencji jeżdżenia bez pasów i bez
        > fotelika.Są na tyle ograniczeni umysłowo że musi wisieć nad nimi przepis
        > nakazujący im to.

        Zapomniałaś już, jak w tamtym wątku poprłaś krisisa, który nie zapina pasów do
        50 km/h, bo uważa, że mogą mu wyrządzić krzywdę? Mam ci przypomnieć?
        • annexxa Re: Debile rodzice - wątek debila! 06.01.03, 23:08
          Naprawdę poparłam? Jakiś ty dokładny.Nie chce mi się już grzebać w tamtym
          wątku, ale jeśli ty masz czas ,ochotę i sprawi ci to przyjemność ,to możesz mi
          przypominac ile chcesz.Jeżeli tak było faktycznie, to w ferworze dyskusji nie
          zwróciłam uwagi na te 50 km krisisa.No i w tym względzie nie popieram go rzecz
          jasna!Ale to i tak nie zmienia istoty rzeczy , że wszyscy jesteście nieźle
          porąbani.Przyczepiliście się do bogu ducha winnego faceta , który ma ciutkę
          inne poglądy niż wy.A najśmieszniejsze jest to że gość zapina te pasy i ma
          fotelik a wy mu ględzicie o jakiejś anarchii itp., tylko dlatego że facet nie
          lubi jak mu obcy z buciorami włażą w prywatne życie.Pogratulować tolerancji i
          zrozumienia.
          • greenblack Do Anexxy 07.01.03, 12:55
            annexxa napisała:

            > Naprawdę poparłam?

            krisis napisał:

            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=20&w=4158648&a=4171468
            "Pasy zapinam tylko i wylacznie na trasach poza miastem - poniewaz przekonalem
            sie na wlasnej skorze, ze w miescie przy predkosci 50km/h pasy wiecej szkod
            robia anizeli pomagaja."

            Anexxa go poparła:


            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=20&w=4158648&a=4171932
            "Podpisuję się pod tym rękami i nogami."

            Jakiś ty dokładny.

            :)

            Nie chce mi się już grzebać w tamtym
            > wątku, ale jeśli ty masz czas ,ochotę i sprawi ci to przyjemność

            Mnie, to naprawdę nie sprawia przyjemności.

            ,to możesz mi
            > przypominac ile chcesz.Jeżeli tak było faktycznie, to w ferworze dyskusji nie
            > zwróciłam uwagi na te 50 km krisisa.

            Pewnie. Wolałaś ciskać "chamami" i "komuchami".

            No i w tym względzie nie popieram go rzecz
            > jasna!

            Co za ulga.

            Ale to i tak nie zmienia istoty rzeczy , że wszyscy jesteście nieźle
            > porąbani.

            O!

            Przyczepiliście się do bogu ducha winnego faceta , który ma ciutkę
            > inne poglądy niż wy.A najśmieszniejsze jest to że gość zapina te pasy i ma
            > fotelik a wy mu ględzicie o jakiejś anarchii itp., tylko dlatego że facet nie
            > lubi jak mu obcy z buciorami włażą w prywatne życie.

            O tym, że zapina pasy i dziecko w foteliku napsał dopiero w drugim liście,
            kiedy kilku zdążyło jużodpowiedzieć na pierwszy, z którego wynikało, że nia
            zapina pasów i dziecka w fotelu. Radzę dobrze przyjrzeć się godzinom wysłania
            poszczególnych postów.

            Pogratulować tolerancji i
            > zrozumienia.

            "Komuch" i "cham", to naprawdę przyjazne epitety.


            Pozdrawiam
            • annexxa do greenblacka 07.01.03, 22:26
              A jednak żeś dokładny.Fajno.Ja tam się nie poczuwam do winy, bo dyskusja była
              zażarta i każdemu się może coś przeoczyć. No ale niektórzy wolą wygrzebywać
              cudze błędy na światło dzienne , zamiast skupić się na istocie sprawy. A
              przyjaznych epitetów użyłam tylko dlatego że wkurzyły mnie typy , które mają
              klapki na oczach i upierają się przy swoim jak dzikie osły.Ale oni używali
              bardziej "dynamicznych ozdobników tekstu"(bez cytatu). Gdzie mnie do nich...
    • Gość: Robert 2 km. IP: *.astercity.net 06.01.03, 21:09
      Gość portalu: brunner napisał(a):
      Sam również zapinam
      > pasy nawet na te 2 kilometry, które mam do pracy.

      Gościu! Ty masz do pracy 2 kilometry i aby do niej dotrzeć używasz samochodu?
      To jest chore! Taka odległość pokonuje sie na piechotę albo co leniwi na
      rowerze. Na piechotę szedłbys okolo 20 minut, rowerem dojazd zajął by Ci około
      5-7 minut, a ile Ci zajmuje droga samochodm w godzinach szczytu? 20minut czy 30?
      • arturx2 Re: 2 km. 06.01.03, 22:04
        Ja mam do pracy niecaly kilometr i tez jezdze samochodem.
        • Gość: młody Re: 2 km. IP: *.acn.pl 06.01.03, 23:16
          arturx2 napisała:

          > Ja mam do pracy niecaly kilometr i tez jezdze samochodem.

          czy już jesteś parszywym grubasem czy zamierzasz być? :)

          z racji tego kilosa do pracy optowałeś za letnimi? trzeba było tak od razu
          może byśmy zrozumieli
        • Gość: młody Re: 2 km.. IP: *.acn.pl 06.01.03, 23:18
          arturx2 napisała:

          > Ja mam do pracy niecaly kilometr i tez jezdze samochodem.

          czy już jesteś parszywym grubasem czy zamierzasz być? :)

          z racji tego kilosa do pracy optowałeś za letnimi? trzeba było tak od razu
          może byśmy zrozumieli, nie każdy ma przyjemność pokonywać takie odległości
          samochodem ;-)
          • arturx2 Re: 2 km.. 07.01.03, 00:10
            Gość portalu: młody napisał(a):

            > arturx2 napisała:
            >
            > > Ja mam do pracy niecaly kilometr i tez jezdze samochodem.
            Bo nastepnie, po porannej prasowce i sniadanku, wychodze z biura i jade do
            klientow. Jakbym byl taki mlody (i glupi) to musialbym dawac "z buta" :-)
            P.S. I nie jakaj sie.
            • Gość: młody Re: 2 km.. IP: *.acn.pl 07.01.03, 01:39
              arturx2 napisała:

              > Bo nastepnie, po porannej prasowce i sniadanku, wychodze z biura i jade do
              > klientow. Jakbym byl taki mlody (i glupi) to musialbym dawac "z buta" :-)

              czyli nie jesteś ani młody ani głupi(choć można by dyskutować)
              z czego tu się cieszyć?

              > P.S. I nie jakaj sie.
              pierwszy post różni się od drugiego
            • lllllllllllllll Re: 2 km.. 07.01.03, 09:59
              arturx2 napisała:

              > Bo nastepnie, po porannej prasowce i sniadanku, wychodze z biura i jade do
              > klientow. Jakbym byl taki mlody (i glupi) to musialbym dawac "z buta" :-)

              Ktoś tu kiedyś pisał o szefie sporej firmy w Niemczech i większości jego
              pracownikow, którzy dojeżdżają do pracy na rowerze nawet po 10-15 km.
              Ponoć tam to jest “in” bo zdrowe, czyste i ekonomiczne.

              Do jazd do klijentów używają samochodów służbowych.

              • Gość: fric Re: 2 km.. IP: *.dbtec.de / 10.1.4.* 07.01.03, 10:36
                lllllllllllllll napisał:

                > arturx2 napisała:
                >
                > > Bo nastepnie, po porannej prasowce i sniadanku, wychodze z biura i jade do
                > > klientow. Jakbym byl taki mlody (i glupi) to musialbym dawac "z buta" :-)

                > Ktoś tu kiedyś pisał o szefie sporej firmy w Niemczech i większości jego
                > pracownikow, którzy dojeżdżają do pracy na rowerze nawet po 10-15 km.
                > Ponoć tam to jest “in” bo zdrowe, czyste i ekonomiczne.

                Niemcy daja "z buta" bo z natury sa glupcy a artur nie daje bo juz nie jest
                mlody (i glupi). ;-)

      • arturx2 Re: 2 km. 06.01.03, 22:09
        Aha, zapinam pasy!
        A tym kretynom co udowadniaja ze przepisy nakazujace uzywanie pasow dla dobra
        wspolnego i karanie za to zadam pytanie: a dlaczego nie jest karalne palenie
        papierosow, jedzenie smalcu, bieganie po schodach w sliskich butach, nadmierne
        opalanie sie itd.? Przypuszczam ze tylko dlatego, ze jeszcze CHOLERNI KOMUNISCI
        na to nie wpadliscie. No i pamietajcie, zeby karac niedoszlych samobojcow - za
        usilowanie zabojstwa. Tu nawet nie trzeba nowych przepisow, wystarczy tylko
        troche "dobrej" woli.
        • Gość: Wicio Re: 2 km. IP: Govok:* / 192.168.0.* 07.01.03, 00:26
          W państwie, w którym opieka medyczna (przynajmniej teoretycznie) jest bezpłatna
          (a przynajmniej akcje ratunkowe praktycznie w 100%) zapinanie pasów powinno być
          obowiązkowe. Dlaczego JA mam płacić z własnej składki zdrowotnej za ratowanie
          jakiegoś kretyna, który rozpłaszczył się na kierownicy, tylko dlatego że uważa
          pas bezpieczeństwa za wymysł komunistów(sic!)???? Ustanówmy przepisy, że jeśli
          ktoś jeździ bez pasów to pokrywa z nawiązką koszty akcji ratunkowej i voila!

          Ale i to też nie do końca. Statystycznie pasy jednak ratują życie i zmniejszają
          obrażenia. A jak już jakiś debil się zabije (ostatnio jakaś młoda laska
          wyleciała przez szybę i raczej tego nie przeżyła - trąbili w wiadomościach), to
          jest to, proszę Państwa, koszt dla nas wszystkich. Raczcie zauważyć, że
          edukacja jest u nas bezpłatna, a więc płacimy za nią solidarnie wszyscy. A jak
          ktoś zejdzie wcześniej, to nie ma jak zwrócić tego długu społeczeństwu (np. w
          ramach podatków). Więc znów obciąża to MNIE.

          Osobiście nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś się zabił. Zwłaszcza, jeśli
          jest to debil - to nawet dobrze. Tylko,że ja nie chcę do tego dokładać z
          własnej kieszeni!

          Z papierosami też jest zresztą pdobnie. Tyle, że one są drogie i to ma (chyba
          teoretycznie) pokrywac koszty leczenia różnych raków i innych choróbsk.
          Samochody są jeszcze droższe, ale budżet służby zdrowia nic z nich nie ma.

          • arturx2 Re: 2 km. 07.01.03, 00:35
            Sluzba zdrowia nie jest bezplatna, moze ty nie placisz bo ja 7,75% a od
            tygodnia juz nawet troszke wiecej.
            Po drugie jak sie zabije to nie bedzie pobieral emerytury.
            A w talerz tez bedziesz zagladal? A czy buty nie mam zbyt sliskie? Czy
            prezerwatywe zakladam jak mam laske nieznajoma? Moze tego nie rozumiesz ale to
            jest wlasnie komunizm. Jest artykul w ostatnim "Wprost" o takich oszolomach co
            to wszytskim chca zrobic dobrze. To ja mowie - odp@#$%^ sie ode mnie!
            • Gość: Wicio Re: 2 km. IP: Govok:* / 192.168.0.* 07.01.03, 00:43
              Widzę, że nie zrozumiałeś, co napisałem.
              Powtórzę.
              Właśnie dlatego, że jak coś jest niby bezpłatne, to JA za to płacę. Nie mów mi,
              że ze składki 8% opłacisz akcję ratunkową i ewentualną długą rekonwalescencję.
              Jeśli Ty nie opłacisz, to znaczy że kilku (kilkunastu, kilkuset....?) takich
              jak JA, będzie się na Ciebie zrzucać. A MNIE to nie interesuje.
              Dlatego wolę, jak zapinasz pasy, bo mniej mnie to kosztuje

              Kumasz??
              • raffix Inne rozwiazanie. 09.01.03, 21:22
                Ja sadze, ze niezle byloby inne rozwiazanie. W przypadku akcji ratunkowej i
                leczenia goscia, ktory nie mial zapietych pasow powinno sie sciagac z niego
                oplate w wysokosci roznicy miedzy skladkami jakie zaplacil za - powiedzmy -
                ostatni rok a pelnymi kosztami ratowania, leczenia, absencji w pracy
                (finansowanymi przez pracodawce lub ZUS). Dopiero wtedy mogliby sobie szalec
                bez pasow ZA WLASNE PIENIADZE.
      • Gość: brunner Re: Ograniczony człowieczku! IP: 183:* / 10.0.0.* 09.01.03, 09:55
        Tam, gdzie mieszkam i pracuję nie ma szczytów i "nie szczytów" za to brak
        chodnika na odcinku ok. 500 metrów. Mój dojazd trwa ok. 5 minut. Zanim kupiłem
        samochód szedłem ok 25-30 minut (w deszczu te 500 metrów ochlapywany przez
        samochody). Nie każdy mieszka w centrum Warszawy czy nnego miasta. Zresztą znam
        duże miasta, w których mieszkanie w centrum nie oznacza konieczności
        przejmowania się korkami. Po prostu ich nie ma.
    • lllllllllllllll Re: samochodem 2 kilometry????? 07.01.03, 09:45
      Gość portalu: brunner napisał(a):

      > Sam również zapinam pasy nawet na te 2 kilometry, które mam do pracy.

      I ty dojeżdżasz 2 kilometry samochodem do pracy?
      Przecież to 20 minut na piechote lub 5 minut na rowerze.
      Na twoim miejscu nie pouczałbym innych i nie wyzywałbym ich od debili.


      • vwpassat Aaaaach... słodka wolność ! 07.01.03, 09:53
        2 km do pracy to moje marzenie. Od zawsze. Jak niespełniony sen.
        Ale niestety, ja mam równe 20 km. Autobusem jechałbym godzine.
        I jak tu nie wsiąść ? Eeeech.... !

        Gdybym teraz miał opcję do pracy 2 km to spacerek murowany.
        Pzdr
        • wamal Re: Aaaaach... słodka wolność ! 09.01.03, 09:16
          Jasne... słodka wolność. Zatrzymałem się moim czołgiem pt.Polonez czekając na
          możliwość skrętu w lewo. Noga na hamulcu(było lekko z górki), migacz, etc.
          Minęło kilka minut (w chwili zatrzymania spojrzałem w lusterko wsteczne-było
          pusto aż po horyzont), nagle wizg hamulców, uderzenie w przwe tylne światło
          mojego Poldka, czuję, jak samochód (ponad jednotonowy) wyrywa się z hamulca, i
          obracając się w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara wychodzi na czołowe
          zderzenie z pojazdem jadącym z dołu. Prędkość nie była wielka, mimo, że uderzył
          we mnie dostawczy Merc. Pojazd, na który zostałem wepchnięty -z powodu
          ukształtowania drogi-też nie miał dużej prędkości około 40km/h. Efekty: u mnie-
          fotel złożył się do tyłu, więc leżałem w pozycji horyzontalnej-jedyne obrażenia
          to zadrapania łydek o pedały sprzęgła i hamulca, lekki ból w kolanie i karku.
          Chłopaki z przeciwka niemal wylecieli przez przednią szybę. Do kasacji mój
          czołg i pojazd jadący z przeciwka. Pewnie można nie zapinać pasów...
        • vwdoka Re: Aaaaach... słodka wolność ! 09.01.03, 15:56
          Taaaaaak, 2 km do pracy, bajka...
          Ja ma 64km,pociągiem byhm jechał przeszło 1,5h, samochodem trochę więcej niż
          jedną, spacerek to by było z 8h szybkim krokiem, a rowerem to ze dwie... I już
          sam nie wiem czy jestem ekologczny.... :-)))
          Pozdrawiam,
          vwdoka
          PS. Jeżdżę w pasach "od zawsze", nie mam dzieci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja